Hejto.pl
Zdjęcie w tle

WujekAlien

GURU
  • 2310wpisów
  • 7822komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

To ja też się podzielę moim #podsumowanieroku


Z pozytywów:

  • Przeczytałem 200+ książek

  • Przespacerowałem ponad 3600km

  • Miałem więcej czasu dla siebie niż w 2024 roku

  • Zmieniłem trochę dietę i zrzuciłem kilka kg, tylko tym razem nie liczyłem tego tak restrykcyjnie jak 3 lata temu

  • Poświęciłem sporo czasu na rozwój osobisty, chodziłem na konferencje, łapałem się na szkolenia i webinary

  • Przeszkoliłem najwięcej osób z podstaw AI i zarządzania ludźmi w #korpo, za co dostałem nagrodę kwartalną

  • Bycie trenerem wewnętrznym dało mi więcej satysfakcji i radochy z pracy niż zakładałem

  • Zaangażowanie we współpracę z uczelniami (PW + UW) i GenZ dało mi sporo frajdy, za to też dostałem nagrodę

  • Pracowałem mniej niż w 2024 roku

  • Zbudowałem poduszkę finansową na minimum rok, więc mogą mniej wy⁎⁎⁎ać choćby zaraz xD

  • Zostałem wujkiem po raz 2, choć swojego potomka się jeszcze nie dorobiłem

  • Odebrałem nowe auto z salonu, które w końcu mogłem skonfigurować sam od najmniejszej pierdoły po silnik

  • Stuknęło mi już 5 lat w obecnej #pracbaza - trochę się zasiedziałem


Z negatywów:

  • Zawaliłem 1 zadanie w pracy, które (gdyby się powiodło) mogło mi dać spore visibility, ale nie miałem na nie czasu i coś trzeba bylo poświęcić. Pewnie uczucie samobiczowania ze mną jeszcze przez chwilę zostanie (co najmniej do oceny rocznej w marcu)

  • Stuknęło mi już 5 lat w obecnej #pracbaza - trochę się zasiedziałem

  • Moja rola w firmie ma już bliżej określony deadline, więc czas najwyższy myśleć, co dalej (stąd czas poświęcony na samorozwój) - jest to dość dziwne uczucie, mimo wszystko

  • Biorąc pod uwagę średnią długość życia facetów w mojej rodzinie, wkroczyłem w tym roku w swoje drugie pół życia i nie do końca jeszcze wiem, co mam z tym zrobić


Plany na 2026:

  • Wrócić do biegania

  • Lepiej się odżywiać

  • Zmienić pracę

  • Jeśli się uda wyrobić czasowo to zostać tatą

@WujekAlien Gratki, trzymam kciuki za dalsze sukcesy w 2026

Co do rodzicielstwa - nigdy nie będziesz na to gotowy, ale szybko złapiesz o co w tym wszystkim chodzi. Nadmienię że warto przed 40-stką choćby po to by wprowadzić potomstwo w dorosły świat będąc w miarę sprawny umysłowo i fizycznie

Jeśli się uda wyrobić czasowo to zostać tatą - za duży nacisk kładziesz w tym procesie na spacery i czytanie Pamiętaj że alko i ewentualne inne używki trzeba odstawić ponad dwa miesiące przed poczęciem. Spermatogeneza trwa siedemdziesiąt kilka dni, więc jak chcesz na wiosnę zaprosić bociana, to od nowego roku chodzisz na siłownię bez ulubionych steroidów anabolicznych, a na konferencjach jak prawdziwy dziwak i nerd zamiast wina pijesz wodę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wydawnictwo Marginesy zapowiedziało wydanie kolejnej powieśći Percivala Everetta - "Drzewa".
Autora możecie kojarzyć z retellingu przygód Hucka Finna, czyli książki "James", nagrodzonej National Book Award w 2024 roku i Pulitzerem w 2025 roku, o której więcej pisałem - TU.

"Drzewa" liczą 368 stron. Książkę z języka angielskiego przełożył Tomasz Macios. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 54,99zł i ebook, którego ceny jeszcze nie znamy. Data wydania to 28.01.2026.

Bardzo prawdopodobne, że doczekamy się również audiobooka z około tygodniowym poślizgiem (bazując na wydaniu "Jamesa"), ale jest to jeszcze niepotwierdzona informacja.

W oryginale książka "Drzewa" ukazała się wcześniej niż "James", bo 21 września 2021 roku. A w 2022 załapała się nawet na Shortlistę Bookera, gdzie przegrała z "Siedem księżyców Maalego Almeidy".


Opis książki znajdziecie poniżej:

Mocna satyra na temat zemsty i sprawiedliwości rasowej w Ameryce Kiedy w prowincjonalnym miasteczku Money na południu Stanów Zjednoczonych dochodzi do serii brutalnych morderstw, na miejsce przybywa dwóch czarnych detektywów ze stanowego Biura Śledczego Missisipi. Spotykają się z oporem ze strony miejscowego szeryfa, jego zastępcy, koronera i białych mieszkańców Money. To ich nie dziwi. O wiele bardziej zaskakujące jest to, że przy każdej ofierze śledczy odnajdują ciało tego samego mężczyzny – łudząco przypominającego czarnego chłopaka zlinczowanego w tym samym miasteczku sześćdziesiąt pięć lat wcześniej. Wraz z rozchodzącą się falą podobnych zabójstw w całym kraju to, co zaczęło się jako dochodzenie w sprawie morderstwa, szybko przeradza się w podróż w głąb brutalnej przeszłości Stanów Zjednoczonych… Drzewa to bezpardonowa i prowokacyjna powieść wielokrotnie nagradzanego pisarza, który doskonale wyczuwa puls współczesnej Ameryki.

To powieść przezabawna i przerażająca jednocześnie. Everett, mistrz pióra, znawca literatury i badacz losów czarnych mieszkańców USA, sięga po jeden z najtrudniejszych tematów – pisze o historii linczów na niewinnych, ograbionych z godności ludziach i pokazuje, jak głęboko w amerykańskim społeczeństwie wciąż zakorzenione są rasizm oraz pogarda wobec potomków niewolników. O sprawach najtrudniejszych potrafi jednak opowiedzieć z humorem, zdobyć zaufanie czytelnika i skłonić go do rozważań na temat niesprawiedliwości, podłości i istoty zła.


#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe #wydawnictwomarginesy

3885c3fd-6a71-4931-a05e-b860ea6d2a24

Zaloguj się aby komentować

1810 + 1 = 1811


Tytuł: Para w ruch

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9780385538268

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10


Kontynuując to co zaczęte w 2025


W tomie kończącym trylogię, Pratchett zmienia rolę głównego bohatera z "oszusta w złotej marynarce" na "kierownika projektu". Dick Simnel buduje pierwszą lokomotywę w Świecie Dysku, Vetinari daje zielone światło na rozwój kolejnictwa, a Moist von Lipwig dostaje bojowe zadanie, aby w ekspresowym tempie położyć tory, ogarnąć inwestorów (Harry King), PR i całą machinę kolejowej biurokracji PKP Świata Dysku. W tle wrze u krasnoludów, więc kolej ma dowieźć nie tylko towar i ludzi, ale i... cywilizacyjny pokój. Finał to wielka misja ratunkowa pędząca po świeżo ułożonych szynach.


Najlepsze tu jest poczucie podmiany epoki: jak miasto uczy się rozkładów jazdy, zasad bezpieczeństwa, jak zwykli ludzie (i gobliny) dostają nowe zawody i są dumni z pracy. Chemia relacji Moist-Vetinari wciąż bawi, a pojedyncze absurdalne scenki (regulaminy, fetysz rozkładów, religia pary) powodują uśmiech na twarzy. Jako domknięcie wątku "modernizacji Ankh-Morpork" od poczty przez bank po kolej - książka działa wyśmienicie.


Tylko że... zmęczyła mnie ta jazda lokomotywą. W porównaniu z "Piekłem pocztowym" i "Światem finansjery" to słaby tom: tempo siada, dygresji i wykładów o torach, normach i przepisach jest więcej niż akcji, a sam Moist częściej bywa menedżerem ryzyka niż błyskotliwym iluzjonistą demolującym status quo. Antagonista (frakcja krasnoludów) jest raczej tezą niż postacią, a paradny przemarsz znanych bohaterów bywa tu bardziej listą obecności niż koniecznym elementem fabuły.


Podsumowując: fajna idea, ale brak iskry do odpalenia tego dynamitu. Doceniam wizję pary, która zmienia świat i kilka bardzo udanych żartów/obserwacji, ale brakuje tej świeżości, którą miały dwa poprzednie tomy. Dla fanów Świata Dysku - wciąż przyjemny przejazd. Dla mnie - najsłabsza część trylogii Moista, z długim postojem pośrodku niczego, przez co solidne 6/10 i odrobina ulgi, że choć ze sporym opóźnieniem, to jednak dojechałem do stacji końcowej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 208/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

0013441b-14d8-4a48-9603-2d61f8adecf3

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wydawnictwo SQN zapowiedziało wydanie książki "Kat Gaudiego" autorstwa Aro Sainz De La Manza, w tłumaczeniu Roberta Kędzierskiego i Anny Krochmal. Książka ta otwiera cykl: Morderstwa w Barcelonie z inspektorem Milo Malartem. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 59,99zł i ebook w cenie 47,99zł. Data wydania to 14.01.2026.


Nie jest to pierwszy raz, gdy dostajemy tłumaczenie hiszpańsko-języcznej powieści po wyjściu jej ekranizacji - dostępnej na platformie Netflix pod tytułem Miasto cieni (2025).


Opis książki od Wydawcy:

Jego dzieło jest napędzane złem. I musi być doskonałe. Działa z precyzją artysty i okrucieństwem kata. Czy jego ofiarą może być… miasto?


Na fasadzie budynku Casa Milà w Barcelonie zawisa płonące ciało mężczyzny. Wszystko wskazuje na starannie zaplanowaną zbrodnię – bez śladów, za to z brutalnym nagraniem, które paraliżuje mieszkańców miasta.

Do śledztwa dołącza inspektor Milo Malart. Ma ostatnią szansę, aby udowodnić, że jego intuicja nadal działa jak skalpel. Z pomocą bystrej profilerki Rebeki Mercader, odkrywa kolejne elementy układanki. Znaki pozostawione przez sprawcę oznaczają jedno – miasto Gaudiego jeszcze długo spokojnie nie zaśnie.

Kat Gaudiego Aro Sainza de La Mazy otwiera cykl Morderstwa w Barcelonie. Mroczny klimat, precyzyjna intryga i bohater, który sam balansuje na krawędzi – to kryminał idealny dla fanów solidnych, klasycznych dochodzeń z pełnokrwistą psychologią i gęstą atmosferą miasta.


#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe

df5d06de-eae9-410c-b53b-088cc69d116c

@bojowonastawionaowca z recenzji na GR zapowiada się na solidne 6-7/10, więc dokładnie tak jak pozycjonują się książki choćby Gomeza-Jurado czy Grange'a, które wciągam od razu po premierze

Zaloguj się aby komentować

Zamówienie z Wydawnictwa IX, o którym pisałem TU, właśnie przyszło:

  • Tadeusz Miciński - "Xiądz Faust" - egzemplarz 239/250 (limitowana seria) z obwolutą

  • William Hope Hodgson - "Kraina Nocy"

  • Bartek Biedrzycki - "W cieniu drzew"


Do każdej książki dołączona jest zakładka z motywem z okładki, a do "Xiędza Fausta" dodatkowo 2 reprodukcje ilustracji (format pocztówki lub odrobinę mniejszy). Każda z książek ma też swój numer egzemplarza, ale tylko pierwsza pozycja ma oznaczenie, że jest to limitowana seria (do 250 sztuk).
#ksiazki #czytajzwujkiem #edycjalimitowana

8a30024a-0656-445f-a36e-8822133d6742

@WujekAlien świetne te okładki. Jak lubisz cięższe tematy z pograniczna horroru i sf polecam Wojciecha Gunię. Można dostać depresji od pierwszego przeczytanego opowiadania

Zaloguj się aby komentować

1789 + 1 = 1790


Tytuł: Stella Maris

Autor: Cormac McCarthy

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Końcówka roku to u mnie zawsze próba dokończenie serii, które zacząłem. Na pierwszy ogień idzie drugi tom duologii Pasażera.


Alicię Western poznaliśmy już w "Pasażerze", ale tam występowała tylko we wspomnieniach/retrospekcjach brata Bobbyego. Tutaj trafia do szpitala psychiatrycznego Stella Maris i wspólnie z doktorem Michaelem Cohenem spróbuje sobie pomóc.


Ta książka jest pisana dialogiem, nie ma w niej żadnej akcji, a wszystkiego dowiadujemy się z sesji terapeutycznych doktora i Alicii, choć bohaterka prosi, żeby tak tego nie traktować. Alicja trafia do Stella Maris dobrowolnie, z dużą sumą gotówki, stąd może stawiać pewnego rodzaju wymagania. Z dialogów dowiemy się o wszystkim co napędzą ją do życia, o matematyce, fizyce, budowie bomby atomowej przez jej ojca, traumach dzieciństwa i dorosłości, w którą wkroczyla zbyt wcześniej. Usłyszymy o tym, dlaczego uciekła od tymczasowego życia, od najtrudniejszej decyzji, której nie chciała podjąć.


Każdy z rozdziałów jest kolejną rozmową z doktorem i z delikatnie zmienionym tematem przewodnim. Pierwsza rozmowa Alicii z dr. Cohenem to pojedynek intelektualny, nie wywiad. Alicia demontuje język psychiatrii, wyśmiewa testy psychometryczne i kwestionuje sens diagnoz. Dowiadujemy się o jej matematycznej karierze (topologia, teoria toposów), zerwaniu z matematyką i o bracie leżącym w śpiączce po wypadku. Już od początku wyraźnie widać, że Alicia nie przyszła po pomoc i diagnozę, lecz po wysuchanie, szansę na wyrzucenie z siebie tego, co sprawia jej ból i zalega głęboko w pamięci. To Alicia też głównie mówi, doktor raczej wtrąca kolejne pytania, przytakuje i dodaje trochę osobistych historii.


Ja traktuję Stella Maris jako klucz do lepszego zrozumienia "Pasażera", natomiast mam ogromny zarzut do formy i tego jak podzielone są te książki. Sprawia to, że ich odbiór jest niepełny, jako że 2 tom jest słowniczkiem pojęć, potrzebnym do zrozumienia 1 tomu, nie powinien być zamknięty w osobnej książce, powiem więcej, kolejne rozmowy Alicii i doktora powinny przeplatać rozdziały z "Pasażera". Wtedy miałoby to chyba więcej sensu. Historia z 2 tomu jest też zamknięta w 1 pomieszczeniu, nie ma znaczenia gdzie się znajdujemy, w jakim czasie, co się dzieje po za pokojem, z innymi pacjentami, z życiem prywatnym doktora, czy z Bobbym.


Po za formą kluczową różnicą między książkami jest narracja - Retrospektywna i żałobna vs teraźniejsza. Oraz czas - już po samobójstwie vs w zawieszeniu w czasie, w zamknięciu, bez jednoznacznego upływu czasu. Nie wiem czemu, ale znowu miałem vibe VanderMeera i nawiązania do "Anihilacji".


Żadna z książek nie powinna być czytana bez drugiej i jeśli sięgnęliście tylko po Pasażera, to zapraszam do przeczytania Stelli, nie obiecuję jednak, że warto sięgać po duologię, szczególnie jeśli nie czytaliście wcześniej Cormaca, bo ma kilka dużo lepszych pozycji, od których warto zacząć ("Droga" + "To nie jest kraj dla starych ludzi").


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

cbf52275-0b66-4f71-aa64-78c6c6166da2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1779 + 1 = 1780


Tytuł: Negative Space

Autor: B.R. Yeager

Kategoria: horror, weird fiction

Wydawnictwo: Apocalypse Party

Format: e-book

Liczba stron: 364

Ocena: 8/10


"Negative Space" to powieść, która nie próbuje być miła dla czytelnika. Nie prowadzi go za rączkę, nie oferuje prostych odpowiedzi. Zamiast tego konsekwentnie zanurza go w pustce - emocjonalnej, społecznej i egzystencjalnej - czyniąc z niej główny temat i jednocześnie narzędzie narracyjne. To książka o dorastaniu w świecie, w którym śmierć (głównie samobójcza) przestała być wydarzeniem, a stała się tłem.


Akcja rozgrywa się w Kinsfield, miasteczku dotkniętym falą samobójstw wśród młodych ludzi. Yeager nie traktuje tego jednak jak sensacyjnego punktu wyjścia, lecz jak stan naturalny: coś, co "po prostu jest" i mamy nad tym przejść do porządku dziennego. Narracja prowadzona jest z perspektywy trójki nastoletnich bohaterów: Ahmira, Jill i Lu - pozwala zobaczyć ten sam świat z różnych perspektyw, ale bez złudzenia, że którakolwiek z nich oferuje tą "lepszą" interpretację rzeczywistości.


Centralną figurą powieści jest Tyler - charyzmatyczny, autodestrukcyjny, magnetyczny nastolatek. To postać, która nie tyle popycha innych ku samozagładzie, ile wydobywa na powierzchnię to, co już w nich siedzi i dostarcza paliwa kolejnym negatywnym emocjom. Jest jednocześnie przyjacielem, kochankiem, przewodnikiem i zwiastunem katastrofy. Jego relacja z Jill, zrodzona w szpitalu psychiatrycznym, szybko przeradza się w emocjonalny układ oparty na lęku, uzależnieniu i ciągłym oczekiwaniu na tragedię. Jill kocha Tylera, ale niemal od początku kocha go tak, jakby opłakiwała go za życia. Ahmir reprezentuje inne podejście: poznajemy go jako biernego uczestnika. Jego narracja pełna jest dystansu, momentami wręcz obojętności czy wyjebania, które jednak nie wynikają z osobowości, lecz z poczucia, że świat dawno stracił rację bytu i powinien się już skończyć. To on najwcześniej zaczyna dostrzegać, że Tyler nie jest przyczyną zła, a jedynie jego katalizatorem. Najbardziej niepokojącą perspektywę wnosi Lu - wycofany, neuroatypowy chłopak, którego prawdziwym światem staje się internetowe forum poświęcone samobójstwom. Fragmenty wpisów na forum, wplecione w narrację, są jednym z najmocniejszych elementów książki: chłodne, ironiczne, pozbawione empatii, a jednocześnie przerażająco realistyczne. To właśnie tutaj śmierć zostaje całkowicie odarta z metafizyki i sprowadzona do obrazu, przypadku czy najprostszych danych.


Kulminacyjnym momentem powieści jest samobójstwo Hectora Ferrery - publiczne, sfotografowane, natychmiast zdigitalizowane i udostępnione dalej przez młodzież. To wydarzenie nie tyle zmienia bohaterów, co potwierdza smutne reguły świata, w którym żyją. Od tego momentu "Negative Space" coraz śmielej skręca w stronę weird fiction i horroru egzystencjalnego: pojawia się narkotyk WHORL, wizje czarnych strun, obsesja pętli i postać Wernera Baumhauera, filozofa-suicydysty, którego Tyler traktuje niemal jak boga/mesjasza.


Yeager celowo zaciera granice między halucynacją, narkotycznym doświadczeniem, zaburzeniem psychicznym i realnym złem. Nie daje czytelnikowi komfortu jednoznacznej interpretacji. Czy coś naprawdę nawiedza Kinsfield? Czy wszystko da się wyjaśnić depresją, uzależnieniem i społeczną entropią? Powieść nie odpowiada na żadne pytania, a zakończenie jest mocno otwarte i właśnie w tym tkwi jej siła.


"Negative Space" nie jest książką łatwą ani przyjemną. Momentami bywa monotonna, świadomie przeciągnięta, duszna. Ale ta duszność jest integralną częścią doświadczenia lektury. To powieść, która działa nie fabułą, lecz atmosferą i konsekwencją wizji. Zostawia po sobie uczucie niepokoju, pustki i myśl, że niektóre historie nie mają zakończeń - tylko trwają dalej, w pętli.


Czytając miałem wrażenie, że jest to książka bardzo podobna do "Anihilacji " (Jeffa VanderMeera), choć obie książki idą w zupełnie różnych kierunkach. U VanderMeera źródłem niepokoju jest obca (do pewnego stopnia kosmiczna), zewnętrzna zamknięta przestrzeń - Strefa X, która narusza prawa biologii, języka i tożsamości. Groza rodzi się tam z konfrontacji człowieka z czymś radykalnie odmiennym. U Yeagera natomiast "strefa" znajduje się wewnątrz: w mieście, w ciałach, w umysłach bohaterów, w narkotycznym transie i w społecznej próżni, która powstała po utracie sensu. Obie powieści łączy poczucie powolnej, nieodwracalnej transformacji. W "Anihilacji" bohaterowie stopniowo tracą pewność, kim są i gdzie kończy się ich tożsamość, w "Negative Space" podobny proces zachodzi poprzez depresję, uzależnienia i oswajanie się z nieuchronną śmiercią. Różnica polega na charakterze tej transformacji: u VanderMeera - niemal biologicznym, natomiast u Yeagera - społecznym i psychicznym (przez to jest boleśnie bliska rzeczywistości).

Książka nie została jeszcze przetłumaczona na język polski i ze względu na tematykę, raczej zbyt szybko to nie nastąpi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 206/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

a9d1be47-2bbb-42f7-a0dd-15ac48321542

Zaloguj się aby komentować

1777 + 1 = 1778


Tytuł: Zaniechanie

Autor: Zofia Zaleska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Karakter

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 6/10


Książka o zaniechaniu, prokrastynacji, odwlekaniu, odwracaniu produktywności, pomijaniu, nie udzielaniu się, lenistwie, marnotrawieniu czasu i zmudowaniu.


Wiele ciekawostek o pisarzach, książkach, odniesień do postaci realnych i fikcyjnych. Przykładowo Salinger ("Buszujący w zbożu"), który od napisania swojego najważniejszego dzieła nie napisał już nic więcej, nawet nie udzielał wywiadów na jego temat i pozostawał bierny na wszelką krytykę, analizy czy odniesienia innych autorów czy dziennikarzy. Rasizm, który jest poruszany zarówno z perspektywy pisarzy jak Ellison (Niewidzialny człowiek), ale i zachowań ludzi: od białych ludzi malujących twarze na czarno, żeby udawać niewolników, po czarnoskórych przedrzeźniających białych. Wiele czasu autorka poświęca biernym postawom i to zarówno z perspektywy krytyka, jak i obrońcy. Całość podszyta jest ciekawymi uwagami i przykładami.


To co może drażnić, to to, że autorka trochę za bardzo skacze po tematach, które dla mnie nie miały wyraźnej kropki, może nawet potrzebowały swojego odrębnego rozdziału. Natomiast nie można jej odmówić tego ile czasu poświęciła na rozeznanie w temacie i wybranie dzieł literatury do jego zilustrowania.


Solidna pozycja, warta przeczytania, natomiast do topki niestety nie trafi.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 205/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

1fbdb8b4-aeee-4453-bf97-bab43c20fc55

Zaloguj się aby komentować

1776 + 1 = 1777


Tytuł: Babunia

Autor: Ivana Gibova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty

Format: e-book

Liczba stron: 184

Ocena: 7/10


Święta to brak czasu na czytanie, stąd większy nacisk na krótsze książki, które niosą ze sobą ciekawą historię.


Gibova pisze o dorostaniu, starości i rodzinie bez pudru: krótkie sceny, sporo ironii, momentami wręcz groteska - a pod spodem kawał prawdy o bezradności, wstydzie i miłości, która bywa bardziej obowiązkiem niż uczuciem. Najmocniej działają partie "bliskiego planu": opieka nad tytułową babunią, ciało, które odmawia posłuszeństwa, dojrzewanie bez poprawnych wzorców, seksulaność, której nikt Cię nie nauczył, drobne upokorzenia dnia codziennego, rodzinne mikrowojny. Te fragmenty są szczere, gęste i bolesne w najlepszym sensie - zostają z czytelnikiem na dłużej.


Problem w tym, że książka jest mocno nierówna. Po świetnych, trudnych scenach przychodzą wątki, które wyglądają jak zapychacze: dygresje bez stawki, żarty dla samej zgrywy, mini-obserwacje, które nic nie wnoszą do historii ani do bohaterki. Przy objętości poniżej 200 stron czuć to podwójnie - zamiast wyostrzenia mamy rozproszenie, zamiast przechodzenia do punktu mamy dygresje.


To co mnie zaskoczyło, to unikatowe pokazanie upływu czasu - mierzone rozmiarem kapci, bo gdy poznajemy naszą bohaterkę zalany tata prowadzi ją do przedszkola w deszczu, a zamiast bucików ma przemoknięte kapcie z kaczką w rozmiarze 27. Ostatecznie historia zatrzyma się na rozmiarze 39. Ciekawym zabiegiem jest też hierarchia bohaterów w zależności od ich funkcji: ci mniej znaczący mają nazwiska, drugoplanowi mają imiona, a pierwszoplanowi mają stopień pokrewieństwa - Babunia, Babcia od Antychrysta, czy ja (w domyśle narratorka). Całość historii jest też pokazana jakby była strumieniem wspomnień Magdy, przelatujących jej przed oczami, w trakcie pogrzebu na cmentarzu.


Bohaterki są 2: tytułowa Babunia i Magda (narratorka), obie poznamy tylko z perspektywy tej drugiej. Historia Magdy będzie przejściem od dzieciństwa przez dojrzewanie w dorosłość. Będzie to historia trudna, bolesna, odzierająca z dzieciństwa. Historia Babuni będzie zgoła inna, od samego początku stanowiąca jakby tło dla drugiej historii, ale mająca na nią ogromny wpływ. Wszystko jest podszyte klimatem lat 90. w małym miasteczku na Słowacji, które do pewnego stopnia może być 3 bohaterką tej historii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 204/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

503743b3-5224-4207-8896-95762b5ef396

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1764 + 1 = 1765


Tytuł: Dom zła

Autor: Jakub Rutka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Dawno nie czytałem w papierze, a nadarzyła się ku temu okazja, bo dostałem książkę na prezent.


Rutka składa współczesny kryminał na styku fikcji i true crime: po anonimowym telefonie popularny podcaster Jacek Gadowski wkracza w sam środek sprawy brutalnego mordu z lat 90. o którym miasto zapomniało, opuszczonego nawiedzonego domu, który dalej zabiera tchnienia kolejnych istnień i policji, która nieudolnie próbuje rozwikłać sprawę. Stare akta, niechętni świadkowie, układy i półsłówka - to śledztwo bardziej o pamięci i milczeniu niż o efektach pracy policyjnych detektywów.


Najmocniej działa atmosfera: duszna, małomiejska, z plotką jako walutą i poczuciem, że każdy coś wie i pamięta, ale nic nie powie. Krótkie, podcastowe rozdziały nadają rytm, a Gadowski nie jest żadnym supergliną - to uparty reporter, który badając kolejne tropy popełnia błędy, ale brnie dalej. Dzięki swojemu uporowi odnosi mniejsze lub większe zwycięśtwa, w przeciwieństwie do policji, która utknęła w "martwym" punkcie. Kolejnym bohaterem jest Ostrołęka: miejsca, detale i ulice - ten lokalny sznyt realnie podkręca immersję (stąd moje dodatkowe pół punktu, za powrót w rodzinne strony).


Słabiej bywa w środku, gdzie tempo delikatnie siada, a część zwrotów akcji okazuje się zbyt przewidywalna. Antagonista momentami działa dla zasady, zamiast naprawdę zaskakiwać motywacją, a finał, choć solidny i domykający, daje satysfakcję, ale niekoniecznie opad szczęki, których oczekujemy w kryminałach.


Udany, mroczny debiut z kapitalnym punktem wyjścia i klimatem, który robi połowę roboty. Plusy przede wszystkim za atmosferę, formę i lokalność. Minus za kilka fabularnych skrótów i nierówne tempo po drodze. Jeśli lubisz true-crime przeniesione do fikcji i małomiasteczkowe tajemnice, sięgaj po nią śmiało. Historia Jacka Gadowskiego doczekała się kontynuuacji w książce "Tarocista".


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 203/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

3f0d42fb-c4c4-4766-a243-f7cc979ddf22

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować