552 + 1 = 553


Tytuł: Złodziej

Autor: Krzysztof Haładyn

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10


"Złodziej" to historia Lockena - samotnego złodzieja z Dolnej Dzielnicy, funkcjonującego w mieście kontrolowanym przez Kuźnicowców i ich wszechobecną Gildię. To świat, w którym władza, religia i technologia mieszają się w duszną, opresyjną całość, a każdy, kto próbuje działać poza systemem, szybko staje się celem. Locken gra na własnych zasadach, nie należy do gildii złodziei, przyjmuje zlecenia po swojemu i okrada tych bogatych, których chce. Jest samotnikiem, choć w pewnym momencie dołącza do niego chłopiec, któremu wcześniej pomógł uniknąć kary za kradzież jedzenia. Jest pojętnym uczniem, a do tego potrafi odwracać uwagę i prowadzić rozeznanie, co w fachu złodzieja jest niezwykle ważne.


To, co w tej książce działa najlepiej, to klimat. Miasto jest brudne, ciężkie, opresyjne - czuć tu inspirację estetyką Thiefa i to od pierwszych stron. Skradanie się, cień, napięcie, poczucie bycia obserwowanym - wszystko to buduje bardzo fajną "złodziejską" atmosferę.


Locken jako bohater też się broni - jest samotnikiem i to czuć, nawet gdy do jego paczki dołączają kolejne osoby. Działa instynktownie, ale nie jest pozbawiony zasad. Inni bohaterowie też są fajnie napisani, od chłopaka, przez kurtyzany i praczki, po czynszownika, który szantażuje Lockena ujawnieniem jego profesji straży miejskiej.


To co nie gra, to moim zdaniem paranormalne zjawiska i stwory. Domyślam się, że musiały zostać tu wplecione dla uniknięcia plagiatu, ale są bardzo źle napisane. Instynkt Garetha, tzn. Lockena średnio mu pomaga, bo ujawnia się w oczywistych sprawach, a w tych, w któych serio może pomóc - milczy. Dziecioszczury w kanałach wydłużają książkę o 2 akapity, może pół strony i nic więcej. Nie odgrywają żadnej roli, nawet nie walczą z Lockenem, po prostu go spowalniają w trakcie akcji, która nie jest na czas. Nie podoba mi się tez upływ czasu - liczony oddechami Lockena, żadnych zegarków, żadnych oznaczeń dni. Tu autor mógł się bardziej postarać. Na plus jedynie amulety, ale to dość nieistotny wątek w całej książce, może w kolejnych tomach zyskają na sile.


Nie da się jednak uciec od kontrowersji wokół tej książki. Inspiracja światem gry Thief jest bardzo bardzo bardzo wyraźna - na tyle, że momentami trudno nie odnieść wrażenia, że to coś więcej niż tylko luźne nawiązanie. Nawet jeśli ostatecznie zmieniono imię bohatera i pewne elementy świata, a fabuła jest niezwiązana, to niesmak trochę zostaje. To jedna z tych sytuacji, gdzie czytelnik sam musi zdecydować, czy traktuje to jako hołd, inspirację czy coś więcej.


Fabularnie to solidna przygodowa historia, choć raczej bez większych zaskoczeń. Wątek artefaktu i ucieczki przed konsekwencjami działa, ale nie wychodzi poza dobrze znane schematy. Największą siłą pozostają klimat, świat - miasto, bohaterowie, a mniej sama intryga. Fabularnie pierwsza połowa książki urywa tyłek. Czytałem ją, jakbym grał w grę, tak potrafiła mnie porwać. Ostatniego Thiefa zrobiłem na 100% zaglądając w każdy zaułek i do każdej szuflady i tak się czułem czytając pierwsze rozdziały "Złodzieja". A później fabuła siada i to wyraźnie, a szkoda, bo potencjał był ogromny.


To dobra książka fantasy z bardzo wyraźną tożsamością - choć nie do końca własną. Jestem ciekaw, jak wypadną kolejne tomy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

237f8d6b-8fac-4acb-8fe5-3eda56f61a7e

Komentarze (3)

@WujekAlien


Dziękuję za recenzję. Sam miałem kupić, żeby sprawdzić, czy to aż tak perfidny plagiat, ale jednocześnie czułem opór przed wspieraniem takiego autora.


No i czuję wkurw, że coś takiego uchodzi płazem dużemu wydawnictwu.

@cyberpunkowy_neuromantyk moim zdaniem to nie jest plagiat, ale też mam wrażenie, że autor na siłę robił wiele, żeby nie dało się go o to oskarżyć. Różnic jest dużo - Gareth mieszka w wieży zegarowej, Locken w kamienicy, z wieloma mieszkaniami. Locken ma “pomocnika”, Gareth nie miał, choć rywalizował z jedną laską. W pewnym momencie Locken bierze udział w 4-5 osobowej wyprawie, Gareth tego nie robił. Ale podobieństw dalej jest sporo, a moce nadprzyrodzone Lockena i stwory są dołożone po to, żeby je przykryć.

Generalnie, wszystkie Thiefowe motywy w książce są super, te dołożone mocno średnie.

Zaloguj się aby komentować