Zdjęcie w tle

Wrzoo

Lider
  • 1112wpisów
  • 9980komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

#uxplakaljakuzywal


Myślałam, że takie pickery występują tylko w UXowych memach. Myliłam się


Przypominam: dobry UX to nie tylko danie użytkownikowi możliwości wprowadzenia danych w odpowiednim formacie, ale też uczynienie tej procedury maksymalnie wygodną. W tym przypadku mógłby to być suwak albo pole tekstowe do podania właściwej liczby.


Należy też zastanowić się, czy potrzebne są nam aż tak precyzyjne dane. Być może przyciski wyboru zakresu wagi byłyby bardziej odpowiednie.


Waga jest, swoją drogą, daną wrażliwą (i prawnie, i w odczuciu pytanego). Jeśli powód naszego pytania nie jest uzasadniony, to najlepiej o wagę w ogóle nie pytać.


#UX #UXWriting #uxdesign #formularze

ff26d295-1a0c-49b4-ac8b-2e2fcd14c2b3
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Szybciej stanie się cud boży

Niż na NFZ dostaną się chorzy

Ze złamaną nogą owca się leczy

A za kurtyną, lecz nie z bólu, beczy

Zaloguj się aby komentować

Siostry i bracia w #codziennepiciu , nadszedł dzień próby. Dzień walki. Dzień gniewu. Dies Irae.


...mam dziś o 11:10 badanie, do którego muszę być na czczo i nie mogę nawet napić się łyka wody.

(a i licho wie, czy tuż po będę mogła, bo znieczulenie ;_;)


Wypijcie za mnie, żebym dotrwała ;_;


#woda #codzienneniepiciu #zalesie

41ca8587-e267-47fb-83e9-f33de9bba0c0
Wrzoo userbar

Ostatnio jak mi kazali przyjść na czczo na pobieranie krwi, to się potem wkurwiali, że nie mogą pobrać, bo miała konsystencję syropu

@Wrzoo haha, też miałem dzisiaj badanie krwi! Ciekawe czy byliśmy w tej samej przychodni. Tylko że ja byłem o 8 rano, już mam wyniki.

Są świetne.

Zaloguj się aby komentować

251 + 1 = 252


Tytuł: Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie

Autor: Joanna Podgórska

Kategoria: Zdrowie, medycyna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5074529/tak-dziala-mozg-jak-madrze-dbac-o-jego-funkcjonowanie


Ta książka chodziła za mną już jakiś czas, choć nie ukrywam — wolałabym przeczytać ją w formie e-booka. Głównie dlatego, że jest to naprawdę ciężki kloc (nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam się z tak wysoką gramaturą papieru w książce, która nie jest albumem).


Autorka jest doktorką biochemii i neurochemii PAN, i jej rozległa wiedza na temat funkcjonowania mózgu i układu nerwowego po prostu wylewa się z tej książki. Przy tym napisana jest tak przystępnie, że nawet mimo gorszego samopoczucia i zmęczenia przyswajałam z niej ogromne dawki wiedzy. Czuć pasję!


W książce zapoznajemy się z podstawowymi mechanizmami funkcjonowania mózgu i reszty układu nerwowego — co się na nie składa, za co odpowiedzialne są poszczególne części mózgu, czym są neuroprzekaźniki i jak działają, jaki wpływ na mózg mają hormony oraz w jaki sposób komórki nerwowe się odnawiają, obumierają, tworzą połączenia.

W kolejnych rozdziałach autorka zagłębia się w to, jaki wpływ na nasz "układ sterowania" mają odżywanie, dobrostan jelit, sen, używki i sport.


Jest to niezwykłe kompendium wiedzy dotyczącej układu nerwowego i mózgu, po które naprawdę warto sięgnąć. Tak, jak wspomniałam, jest napisane przystępnie (choć początkowe rozdziały o biochemii mogą trochę odrzucić, bo występuje w nich sporo nieznanych laikowi nazw neuroprzekaźników — ale znów, nie jest to bolesne do czytania). No i miło się czyta o rzeczach, które są dla mózgu bardzo korzystne, a które robi się na co dzień


Prywatny licznik (od początku roku): 10/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #medycyna

792207cd-776a-4969-a48e-95a8e2ce787d
Wrzoo userbar

@Wrzoo jedyne co mi się rzuciło w oczy to "dr ASIA ..." To jakby podanie o zezwolenie na bron palna podpisac "Mariuszek Trynkiewiczek. " XD

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


"PrZeCiEż MóJ UX jEsT dObRy! To user zły, leniwy, nie ogarnia!!!1111oneoneone"


Lubię wbić czasem kij w mrowisko, więc i teraz go wbiję: dobry UX to nie wszystko.


Okej, okej — już tłumaczę, co mam na myśli. Choćbyśmy nie wiem, jak się starali, dochodzili do najprostszych i najlogiczniejszych rozwiązań, stosowali wszelkie heurystyki, tłumaczyli użytkownikowi działanie funkcji po sto razy, to... wszyscy jesteśmy ludźmi:


- bywamy zmęczeni albo chorzy,

- nie pamiętamy działania rzeczy, których nie używamy na co dzień,

- mamy kilka spraw na głowie i ulegamy rozproszeniu,

- po prostu mamy czasem gorszy dzień.


Dlatego dobry UX to nie tylko sprawnie działający interfejs, ale też cała opieka, którą roztaczamy nad użytkownikiem. Tak jak rodzic dziecku nie zapewnia tylko dachu nad głową, takmy nie powinniśmy zapewniać tylko możliwości korzystania z naszego produktu.


O swojego usera należy zadbać. Zaopiekować się nim. Pomóc mu, przygotowując onboarding, tooltipy w aplikacji, stronę pomocy, możliwość kontaktu z LUDZKĄ (białkową ) obsługą klienta, filmiki objaśniające działanie produktu. Nie zapominając o dostępności, oczywiście.

W ten sposób nie tylko zwiększamy retencję użytkowników, ale też ich przywiązanie do marki i pozytywną opinię, którą będą chcieli dzielić się z innymi.


PS. Autorem tego jakże dobitnego zdjęcia jest mój mąż, który robił je z myślą o moich wpisach.


#UX #uxwriting #uxdesign

a3cd90af-e5be-4c11-91df-f68b4ebee2d3
Wrzoo userbar

Temat dzwonka znam z własnego mieszkania 😄 wszystkie mieszkania w klatce, oprócz tych w moim pionie, mają dzwonek po prawej stronie. U mnie po prawej jest światło, a dzwonek po lewej. Nawet sobie nie wyobrażacie ile razy dzwonił kurier/dostawca że nikogo nie ma w domu bo dzwonił i nikt nie otwiera, a ja sobie siedzę w środku i się zastanawiam kto te światło tak maltretuje. W końcu nakleilem etykietki ale pomogło tylko trochę niestety...

6af88844-a81a-4b6b-a211-281150044f97
fe53d780-f22a-423d-9eb4-ec3beb7a7f3b

Zaloguj się aby komentować

LXI edycja naszego konkursu #nasonety dobiegła końca, a wraz z nią przyszła pora na #podsumowanienasonety


W tej edycji udział wzięli:


  1. Niezastąpiony @George_Stark i jego sonety So ist das Leben oraz Ostatni liść topoli

  2. Równie niezastąpiony @RogerThat i jego sonet Miłość/nienawiść

  3. Wasza pokorna służka @Wrzoo wraz z sonetem Jest biały i trochę wychudł przez te wszystkie lata


W tej edycji czysto subiektywnie oddam palmę (nie pierwszeństwa, po prostu palmę) mojemu ulubionemu sonetowi, czyli "Ostatniemu liściowi topoli" z nadzieją, że jej ofiara pomoże mojej roślince przeżyć zimę.


Dlatego zwycięzcą tej edycji zostaje @George_Stark! Kondolencje.


***


Ale nie byłoby to moje podsumowanie, gdyby miało zabraknąć w nim nagród specjalnego pocieszenia. I tak:


Tombakowa płyta Myslovitz

wędruje do @RogerThat, bo tytuł skojarzył mi się z ich piosenką, a i wyobrażam sobie ją jako tło do wydarzeń opisanych w sonecie.


3-miesięczny abonament na Duolingo wykupiony przez turecki VPN

dla @George_Stark na naukę niemieckiego, bo język wroga trzeba znać.


Gumowy młotek z ozdobnym chwostem

Dla mnie, żebym się w głowę walnęła, gdy wezmę sobie coś jeszcze na rzeczoną głowę.


I to tyle. Dziękuję i zapraszam do udziału w kolejnych edycjach! Nagrody gwarantowane


#zafirewallem #tworczoscwlasna

5b8861cd-9a28-485d-b7aa-7e465544085d
Wrzoo userbar

@Wrzoo jak widzę tytuł twojego sonetu to mimo wszystko widzę twaróg. A czytałem.


Wujek pracował na poczcie. Jak odchodził to mówili, że ciężko będzie drugiego takiego znaleźć. Wujek powiedział, że nie ma ludzi niezastąpionych. Usłyszał, że są niepowtarzalni.

Tak się chciałem podzielić, bo zawsze mam to w głowie, gdy widzę słowo "niezastąpiony".


@George_Stark gratulacja hehe idzie wiosna

@RogerThat


Tak się chciałem podzielić, bo zawsze mam to w głowie, gdy widzę słowo "niezastąpiony".


Jednym z najmilszych komplementów jakie usłyszałem w życiu był ten, kiedy określono mnie słowem "jednorazowy", co miało być połączeniem "jedyny w swoim rodzaju" z "wyjątkowy". Nie dość, że chwalo, to jeszcze słowotwórstwo takie wspaniałe uprawiajo! No jak tu się nie zarumienić?


@Wrzoo


Dziękuję serdecznie, cholera jasna. Już się zabieram za dodanie kolejnego zadania.


Za abonament również dziękuję, przyda mi się, choć akurat z Duolingo aktywnie korzystam i jak do tej pory nauczyłem się te zadania rozwiązywać perfekcyjnie, za to niderlandzkiego, co było moim celem, to nauczyłem się tak raczej średnio. No ale przynajmniej pełną gębą czerpie ten język z niemieckiego. Choć przysłowiowy Holender by się ponoć za taką opinię obraził. Widać ja samych nieprzysłowiowych w życiu spotykałem.


A w ogóle to jak tam opad liści kawy nocną porą po zaaplikowaniu im poezji? Udało się wstrzymać? A może wręcz zapobiec?

Zaloguj się aby komentować

215 + 1 = 216


Tytuł: Pieśń srebrzysta, płomień nocy

Autor: Amélie Wen Zhao

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 464

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5114961/piesn-srebrzysta-plomien-nocy


Ta książka chodziła za mną już jakiś czas, jako że lubię fantasy umiejscowione w bliżej nieokreślonym Dalekim Wschodzie. W tym przypadku są to Chiny, a właściwe "Hiny" (sic!). Nie pytajcie, jak często mnie to krindżowało w trakcie lektury.


Główna bohaterka jest sierotą, pracuje w herbaciarni jako pieśniarka, próbując spłacić wiecznie rosnący dług u jej właścicielki. Jednocześnie ma ona na swoim nadgarstku pieczęć, którą zostawiła jej zamordowana matka w ostatnich chwilach życia, a która to pieczęć jest dla niej totalną tajemnicą. Dziewczyna szuka odpowiedzi, ale nie może ich znaleźć.


Wszystko do czasu, aż spotyka Zena. Zen okazuje się być praktykiem qi — a zajęcie to jest zakazane w Hinach, obleganych przez bliżej-nieokreślonych-białych-ludzi-ale-domyśl-się-że-to-brytyjczycy-albo-holendrzy zwanych Elantianami. Elantianie mają moc władania metalem i doprowadzają Hiny (boli za każdym razem) do ruiny, wydobywając ostatnie krzty metalu.


Zen wyczuwa w głównej bohaterce Lan energię, która jest energią ciemną, co go jednocześnie fascynuje i przeraża. W chwili zagrożenia Lan wybucha strumieniem tej energii, co rozpoczyna cykl zdarzeń: pościg Elantian i ultrazłola władającego wieloma rodzajami metalu oraz ucieczkę Lan z Zenem do szkoły magii i czarodziejstwa Hogw... no, do szkoły białych sosen.


Gdyby nie wymuszone udawanie innych nazw sugerujących pojęcia znane nam z naszego świata, to dałabym wyższą ocenę. Mają wyjść dalsze tomy, to w sumie nawet chętnie po nie sięgnę, bo czyta się względnie lekko. Miłe jest też to, że powieść ta nie jest erotyzowana, co nie jest już takie oczywiste w młodzieżowej fantasy.


Całkiem niezłe tempo czytelnicze mam w styczniu, swoją drogą. I to z dość grubymi książkami!


Prywatny licznik (od początku roku): 9/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #ksiazkajapan

c28a73b2-cdef-4697-b4ce-081326f78ce0
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

To mnie zrobili w konia — staram się unikać tworzenia ankiet xD

Dobra, no to zapraszam na ankietę sponsorowaną przez #codziennepiciu :


Było już dzisiaj piciu, czy jeszcze nie?


PS. #kontrolanawodnienia wróci późną wiosną.

PS 2. W tym wpisie zapraszam do nabijania sobie wyzwania komentarzowego. ( ͡° ͜ʖ ͡°)



#ankieta

42b2d1a4-c57a-44b0-b63d-75d488515224
Wrzoo userbar

Było piciu piciane?

460 Głosów

Zauważyłem że piciu mi lepiej idzie w pracy gdzie mam połlitrowe wodiczki. Po 3 godzinach minimum 3 są w śmietniku a przez cały dzień minimum 5 plus kafkie

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #diriposta #zafirewallem


Jest biały i trochę wychudł przez te wszystkie lata


Puszek okruszek, co niewiele liczy lat

Wraz z kundlem burym wciąż rozczula mnie

I spalonego garnka mleka pociemniała stal

Zadumanej mamy, co krokodyla da zjeść


Szczotką pastą dalej żwawo zęby myć

Wraz z Dorotką dokolusia kręcić się

Wojtusiowi po iskierce wnet osuszyć łzę

A złej zimie prosto w plecy rzucić "Precz!"


Gdzieś w głowie melodii pozostał cień

O zielonym słoniu z kokardką na ogonie

I Zuzi, piękniejszej od wszelkich strojniś


Znów noc, i wkrótce wstanę o świcie

A choć nikt nie zaśpiewa mi przed snem

To wciąż do niego tuli mnie miś

Wrzoo userbar

A mówią, że to chłopcy dorastają do dziesiątego roku, a później juz tylko rosną.


Mój był brązowy. Aż się zdziwiłem, że tak dokładnie pamiętam jak wyglądał.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj finał #wosp - z tej okazji, jak rok temu, nawrzucamy Owsiakowi.


Wraz z @owczareknietrzymryjski sporo chodzimy po mieście i zdarza nam się znaleźć hajs na ulicy. Zostało nam to po spacerach z psem, podczas których często-gęsto trzeba patrzeć pod nogi.

Takie pieniądze zbieramy przez cały rok i odkładamy do specjalnego pudełeczka na WOŚP, żeby w czasie finału wrzucić go do puszeczki.


W tym roku wyszło 30 złotych i 85 groszy oraz 20 eurocentów, 10 centów amerykańskich, 1 korona duńska i 5 groszy sprzed denominacji (1962 r.).


Gorąco polecam ten styl życia — kiedy po roku się podlicza te wszystkie grosiki, to aż dziw bierze, ile tego wyszło.

Do tego dorzucimy jeszcze groszaki z reszt, które uzbierały się przy okazji przez cały rok, oraz hajs ze sprzedaży rzeczy z olxa. A dzieciaki zbierające do puszek bardzo lubią, gdy przychodzi się z wielkim stosem ciężkich monet (ʘ‿ʘ)


#wosp2025 #wielkaorkiestraswiatecznejpomocy #zbieractwo

ba0123ab-6495-4fda-8f98-bc185e7198e7
Wrzoo userbar

@Wrzoo

> A dzieciaki zbierające do puszek bardzo lubią, gdy przychodzi się z wielkim stosem ciężkich monet


Raz liczyłem hajs z puszek w sztabie i gwarantuję, że tylko dzieciaki się z tego cieszą xD "żółki" się tylko segregowało i ważyło, więc chociaż tyle lepiej, ale stosy 10-groszówek mogą się śnić po nocach

@Wrzoo No ja szybciej musiałem się urwać z #hejtopiwotrojmiasto bo dziś od rana były zawody wędkarskie, gdzie wpisowe i licytacja miejsc do łowienia szły do puchy

Zaloguj się aby komentować

168 + 1 = 169


Tytuł: Odyseja

Autor: Homer

Kategoria: klasyka

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: e-book

Liczba stron: 500

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5107226/odysejahttps://piw.pl/2707-medium_default/odyseja.jpg


Przez ostatni tydzień towarzyszyła mi "Odyseja" w najnowszym tłumaczeniu Antoniego Libery. Pan Antoni zdecydował się na tłumaczenie w formie pełnego heksametru polskiego (który, mimo obszernie wyjaśniającej go przedmowy, dalej nie rozkminiłam) w wersji nierymowanej. Jest to jednocześnie tłumaczenie, które stawia na czytelność i współczesność języka, co zdecydowanie ułatwiło lekturę. Dużym ułatwieniem w zrozumieniu niektórych niejasności są przypisy (które, niestety, nie były prawidłowo przetworzone w ebooku i zapoznałam się z nimi dopiero pod koniec).


O czym jest "Odyseja"? Ot, o podróży Odysa do Itaki po wojnie trojańskiej, której ostatnie akty omówione zostały w "Iliadzie". "Odyseja" jest jednak zgoła inna od "Iliady" — jest to epos przygodowy, nie wojenny. Autor skupia się tu w dużej mierze na ludziach i ich charakterach, na tym, jak los doświadcza Odysa, i na jego zmyślności w walce z przeciwnościami.


Akcja dzieje się na dwóch planach — tam, gdzie jest Odys, i tam, gdzie jest jego żona Penelopa oraz syn, czyli w ich domu na Itace, który jest oblegany przez licznych zalotników, marzących o poślubieniu Penelopy. Dzięki temu akcja jest dynamiczna, a zmiana miejsca dodaje nieco niepokoju.


"Odyseja" była od dawna na mojej liście do przeczytania, jednak latami odsuwałam od siebie jej lekturę. Głównie dlatego, że ogólnie unikałam klasyki literatury. Teraz jednak, wydaje mi się, lepiej mogę ją zrozumieć i odpowiednio docenić. Bo chyba największe wrażenie robi porównanie objętości tego eposu z faktem, że początkowo był on tworzony i przekazywany ustnie.


Prywatny licznik (od początku roku): 8/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #klasyka #czytajzhejto

1b0a9f41-ebf4-4235-a971-45805a8968c9
Wrzoo userbar

Jeśli chodzi o "Iliadę" i "Odyseję" to fajne jest to, że już w starożytności powstało wiele spin-offów tej historii, rozwijających różne poboczne wątki. Np.:

* "Eneida" Wergiliusza - o Eneaszu, ocalałym obrońcy Troi i mitycznym protoplaście Rzymian.

* "Andromacha" Eurypidesa - o dalszych losach żony Hektora, która została wywieziona spod Troi jako branka

* "Oresteja" Ajschylosa - historia zabójstwa Agamemnona (po jego powrocie z wojny trojańskiej) oraz zemstę Elektry i Orestesa

* "Elektra" (dwie wersje - Sofoklesa i Eurypidesa) - losy Elektry, córki Agamemnona

* "Ifigenia w Taurydzie" oraz "Ifigenia w Aulidzie" Eurypidesa - historie z życia córki Agamemnona i jego niewiernej żony Klitajmestry

* "Trojanki" Eurypidesa - o losach kobiet trojańskich po upadku miasta

Brzmi ciekawie -jedno wielkie uniwersum i masa wzajemnych powiązań. Mam na swojej półce do przeczytania, więc jak się z tym zmierzę, to zrecenzuję.

Zaloguj się aby komentować

LX edycja konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego #nasonety dobiegła końca, zapraszam Was więc na LXI edycję konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego #nasonety!


Była kiedyś taka artystka, jak Ewa Sonnet. I czasem, jak widzę "sonet", to sobie myślę o Ewie Sonnet.

No to pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zadać Wam jako utwór #diproposta sonet od Ewy Sonnet.


A że ostatnio byłam w Paryżu, to padło na jej (lekko zmodyfikowany) chanson française:


Ewa Sonnet

"C'est la vie"


Jest źle, nie tak, jak obiecywał świat

masz żal, że znów nie poszczęściło się

twój gniew, twój żal

nie zmienią tutaj nic, o nie


Czy tak ma być, czy musisz tak już żyć

i wciąż, co dzień na życie żalić się

już czas, włącz luz i zrozum wreszcie tę

prostą rzecz


C'est la vie takie jest życie - zdarza się

nie przejmuj się - nie, nie, nie

nie dziś


C'est la vie takie jest życie

nie mów że masz tego dość - nie, nie, nie

nie dziś


Zasady są takie:


  1. Cośtam cośtam rymujemy do ostatnich słów każdego wersu

  2. Cośtam cośtam fajnie, jeśli się nie będą powtarzały te ostatnie słowa z utworu, ale komu ja będę bronić

  3. Nawiązania do popkultury lat 00. zawsze mile widziane

  4. Wygrywa ten, kto wygra


#poezja #zafirewallem

9111560b-373d-47bf-b93c-7e71e79d1954
Wrzoo userbar

bez tytułu. sprawdzam czy potrafię


luźno wychodzisz na ławkę, zbijasz piątki

słonecznik, parę zdawkowych przymiotników

stara z okna nadaje - nie deptać jej grządki

i z miejsca jest do deptania pięciu ochotników


wiadomo, nie to, że musisz, że jakiś imperatyw

coś ci zaciska usta, bardziej niż stanik tej Sonet

i patrzysz się w okno i stopę mocniej dociskasz

nie ma, że małą łyżką jesz wolniej, nie ma na raty

czy budzisz się czy zasypiasz, miasto wciąż płonie


nie te czasy - nikt na ośce nie zna angielskiego

"a słyszałeś" - jest jak hasło do kluby w piwnicy

na językach siłka, żelazo i dajesz k⁎⁎wa, dajesz

za rok wynajdziemy w sobie wkurw i ogień

a na mieście zaczną o nas mówić "dzicy"  


(foto autorskie)

a2bbc8ae-07a4-4732-baca-b8cabc6ee87b

Tak... Tak... R&B!

Graj... Graj... Słuchać nie przestanę, to jest R&B

Muszę tańczyć aż do rana

Rytm jest w R&B,

Jest jak serca kołysanie

Tak... Tak... Teraz Ty

Po nas nic nie zostanie

Oddam ciało, oddam nawet duszę,

Przecież kogoś kochać muszę

Jestem sama na parkiecie i R&B

Potem wszystko możesz mi wybaczyć

Bo zdradziłam Cię z rozpaczy

Byłam sama na parkiecie i R&B

(Ewa na scenę, już!)


https://www.youtube.com/watch?v=fqJAwCabrfg

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio przez zły UX bardzo często kłamię.


No bo wyjaśnijcie mi, być może to ja czegoś nie rozumiem: czy gdy ktoś kupi ode mnie przedmiot przez OLX i wybierze do tego przesyłkę OLX, to OLX wie, że sprzedałam przedmiot przez OLX?


I gdy chcę zakończyć ogłoszenie (które pozostaje widoczne z wciąż niewiadomych przyczyn), to serwis nadal pyta mnie, czy udało mi się sprzedać ten przedmiot?


...Oczywiście, że zawsze wybieram "Nie". Wiecie, tak z przekory.


#uxplakaljakuzywal #ux #uxdesign #olx

d7b0480d-8a23-4339-9760-15aa07ebd17e
Wrzoo userbar

@Wrzoo najlepsze jest to, ze kupisz jakiś przedmiot i juz nie możesz zobaczyć co kupiles poza tytułem i miniaturka.

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego nie możemy mieć takich fajnych prokonsumenckich rozwiązań, jak Francja? Czyli parę słów o #shrinkflation


Skoczyliśmy z mężem na weekend do Paryża. Gdy wieczorem w hotelu odpaliliśmy telewizję (oglądanie telewizji za granicą w języku, którego nie ma się opanowanego na dostatecznym poziomie, to moje małe guilty pleasure), zaskoczyły nas prozdrowotne komunikaty, wyświetlane przez cały czas trwania u dołu każdej reklamy produktu spożywczego. Takie same paski znaleźć można i na reklamach wielkoformatowych.


Paski te zachęcały m.in. do uprawiania sportu czy jedzenia warzyw i owoców. Temat nas zainteresował, i wówczas dowiedzieliśmy się też o obowiązku informowania przez francuskie sklepy o zjawisku znanym jako #shrinkflacja. Jeśli producent obniża gramaturę produktu, a cenę pozostawia niezmienioną, to sklep ma obowiązek umieścić stosowną informację przy tym produkcie.


Efekt?

Nie zauważyliśmy ani jednej takiej informacji podczas zakupów.


Tu wyjaśnienia mogą być dwa (nie biorąc pod uwagę ewentualnego zaniedbania ze strony spożywczaka):

1. Ślepota banerowa — po prostu nie zwracam już uwagi na te wszystkie wywieszki i promkobileciki,

2. Producenci stwierdzili, że taka czerwona litera przy ich produkcie to za duże ryzyko, i zaniechali tego procederu.


Jeśli jest to to drugie, to bardzo mnie to cieszy i liczę na to, że podobne rozwiązanie wkrótce zostanie wprowadzone też w Polsce. Bo na Ptasie Mleczko od Wedla (wciąż pamiętam to półkilowe, nie oszukacie mnie) już dawno się obraziłam.


#marketing #sprzedaz #sklepy

5b2d027f-20a7-44e0-84be-3a05d43cf99a
Wrzoo userbar

@Wrzoo gdyby politycy nie drukowali waluty jak nienormalni, to producenci by nie obnizali gramatury zeby klient nie mial szoku cenowego. to nie wina sprzedawcow, ze ludzie rozumuja na tym poziomie:

ad1e612a-71ce-4182-8277-90e5a66951a8

Zaloguj się aby komentować

#nasonety #zafirewallem


Czasem zapominam zgasić lampki przy oknie


I choćby przebił mnie nagle bełt kuszy,

I choćby ktoś zasadził w mym ogródku tuje,

Lub by jak Midasowi wyrosły mi uszy,

Nie pęknie me serce, bo ktoś mnie miłuje


Kto otrze wnet łzę, gdy film mnie poruszy

I przytrzyma rękę, gdy Boeing kołuje,

Nie piśnie słówka, gdy przybędzie tuszy,

A gdy bolą plecy, to buty mi zzuje


Pomoże w pieleniu na działce kłączy

podagrycznika, i zajmie się gruszą

Bo znów zardzewiała, jak jakaś polna


Zaś wieczorem wstanie i światło wyłączy

(gdy kocyka błogość i ciepło pokuszą

mnie zostać) — inicjatywa oddolna.

Wrzoo userbar

Ale to jest pięknie czuły wiersz zakotwiczony w codzienności!


Dobrze, że mamy w kawiarence poetów, którzy potrafią pisać o innych uczuciach niż ulga z powodu opróżnionych jelit.

Zaloguj się aby komentować

130 + 1 = 131


Tytuł: Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych

Autor: Joanna W. Gajzler

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: e-book

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5171599/necrovet-pielegnacja-zwierzat-nie-ozywionych


Czwarty tom serii "Necrovet" o przygodach Florentyny Kuny, techniczki weterynarii, która pracuje w przychodni weterynaryjnej specjalizującej się w leczeniu magicznych zwierząt.


Perypetie Florki czytam chyba bardziej z przyzwyczajenia, ale książki te są na tyle sympatyczne i przyjemne, że szybko się je czyta. Tym razem autorka okroiła też mocno wątki religijne i związane z tym dylematy głównej bohaterki, co jest dużym plusem.


Język jest dość prosty, choć narracja jest miło okraszona fachowymi pojęciami i sytuacjami z życia wziętymi — autorka sama wszak pracuje w lecznicy. Nie brak też nowych gatunków magicznych zwierząt (choć liczba tych królikowatych przestała być wiarygodna już na poziomie tomu drugiego, a teraz jest wręcz absurdalna).


Niektóre wątki są z kolei... urwane. Być może będą kontynuowane w dalszych tomach. Trochę mi to mimo wszystko przeszkadza, bo autorka wprowadza postaci, które zdają się być ważne, a potem przemykają tylko w tle jednej ze scen. No cóż.


Całą serię oceniam jednak pozytywnie, głównie dlatego, że jest to lekka babska fantastyka nieociekająca erotyką. A takie ewenementy należy doceniać.


Prywatny licznik (od początku roku): 7/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

a4f52472-0ef1-4fcc-9d4d-6396c3ed6c4f
Wrzoo userbar

Ta seria to moje guilty pleasure do czytania na plaży 😃

Zgadzam się, że wątki często nie mają konkluzji i nie zazębiają się w żaden sposób, tak naprawdę gdyby zrobić z tego zbiór opowiadań to niewiele by się zmieniło

Zaloguj się aby komentować

126 + 1 = 127


Tytuł: Średniowieczne ciało. Książka o życiu, śmierci i sztuce

Autor: Jack Hartnell

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5128673/sredniowieczne-cialo-ksiazka-o-zyciu-smierci-i-sztuce\

To nowe wydanie książki, która poprzednio nosiła tytuł "Jeździec bez głowy. Co o ciele wiedzieli ludzie średniowiecza?". Wydaje mi się, że obecny tytuł lepiej współgra z treścią, choć mam i tu swoje zastrzeżenia. Ale po kolei.


Jest to książka popularnonaukowa, bardziej traktująca o historii i sztuce, niż o medycynie. Autor podzielił swoje dzieło na rozdziały, poświęcając każdy z nich konkretnej części ciała (głowa, genitalia, dłonie etc.). Omawia, jak dana część ciała była przedstawiana w średniowieczu, jaka była jej rola i podejście do niej, jakie są wybitne postaci, które możemy z nią kojarzyć, albo dzieła sztuki, które je przedstawiają.


Sięgając po nią myślałam, że o wiele więcej uwagi autor poświęci medycznym aspektom narządów i części ciała, rozwojowi medycyny itp. Z jednej strony trochę przykro, że tej części poświęcone zostało mniej miejsca, z drugiej — to jest naprawdę ciekawa książka, w sam raz dla miłośników luźnego przedstawienia historii. Dowiemy się z niej chociażby tego, dlaczego brytyjski rząd do 2017 spisywał swoje ustawy na pergaminie, czym były krople krwi pojawiające się cudownie na opłatkach, pooglądamy zakonnice zbierające penisy z drzewa albo przeczytamy historię króla, któremu śnił się przeszczep nogi. W tej swojej randomowości przytoczone historyjki i pokazane obrazy są wciągające i ciekawe.


Prywatny licznik (od początku roku): 6/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #sredniowiecze

095f1439-fef6-405e-b999-c5652efd5b28
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Bardzo dziwną sowę dziś spotkałam.

Można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że ta sowa jest dzbanem ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#sowieuniswersum #hejtocelebryci #tagujtogowno

dfd2cc6b-627f-4370-97ba-5b1571503849
946ca8aa-b270-464a-94bd-15cd5fe6448f
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

89 + 1 = 90


Tytuł: Jak kompostować zwłoki. Niewiarygodne rytuały pogrzebowe z całego świata

Autor: Caitlin Doughty

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Feeria

Format: książka papierowa

Liczba stron: 280

Ocena: 7/10


Link Do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5135032/jak-kompostowac-zwloki-niewiarygodne-rytualy-pogrzebowe-z-calego-swiata


Ten reportaż zwrócił moją uwagę już jakiś czas temu — lubię takie luźniejsze opracowania z perspektywy eksperta.

Pani Caitlin na co dzień prowadzi zakład pogrzebowy w USA, i w ramach łączenia przyjemnego z pożytecznym zaczęła badać rytuały pogrzebowe w różnych zakątkach świata, co poskutkowało tą książką.


Książka podzielona jest na rozdziały odpowiadające poszczególnym odwiedzonym przez nią krajom (a w zasadzie regionom, bo jeden kraj zazwyczaj równa się jednemu zwyczajowi pogrzebowemu). Niemniej, w rozdziałach uwzględnia też ciekawostki dotyczące analogicznych lub kompletnie niezwiązanych z głównym tematem danej opowieści rytuałów pogrzebowych.


Kluczowe jest to, że nie są tu wspomniane wyłącznie zwyczaje tubylcze albo historyczne; bardzo ciekawy rozdział poświęcony jest nowoczesnym pogrzebom w Japonii, a także pochówkom ekologicznym, zapotrzebowanie na które nieustannie rośnie.


Najciekawszy według mnie rozdział dotyczył kultu ñatitas — czczenia przez Boliwijczyków czaszek zmarłych i proszenia ich o spełnianie swoich życzeń, pragnień, marzeń i potrzeb; intrygującym aspektem jest to, jak ludzie Ci łączą kult czaszek z katolicyzmem, którego są gorliwymi wyznawcami, oraz jak kościół próbował walczyć z tym zwyczajem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #reportaz

4630b5a4-2e50-4843-aecb-b5cf5db28761
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

71 + 1 = 72


Tytuł: Przemiana

Autor: Franz Kafka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Masterlab

Format: e-book

Liczba stron: 70

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4106718/przemiana


W ramach Kawiarenkowego Klubu Czytelniczego #klubczytelniczy sięgnęłam jeszcze wczoraj wieczorem po "Przemianę" Franza Kafki.

Na podobne nowelki z dziedziny literatury absurdu jestem dość znieczulona, bo na studiach poświęciliśmy im sporo czasu — stąd historia Gregora, który w ciągu jednej nocy zamienia się z robaka, a jego dom staje z tego powodu na głowie, nie zaszokował mnie w jakiś szczególny sposób.


Od razu natomiast zabrałam się za analizę utworu i szukanie znienawidzonego "co autor miał na myśli". Początkowo zdawało mi się, że opisana historia może być odniesieniem do życia z alkoholikiem albo narkomanem (łkanie siostry, która przeczuwała, co się mogło stać, nie widząc jeszcze Gregora). Byłoby to dość proste wyjaśnienie (i pasujące do lektury, którą dopiero co skończyłam), jednak parę sygnałów, które pojawiają się dalej, przekierowało moje myślenie na inne tory.


Wydaje mi się, że autor chciał pokazać, jak wygląda życie z osobą psychotyczną. O psychozie mogą świadczyć:


  • źródło — Gregor był wcześniej wojskowym/żołnierzem, o czym dowiadujemy się ze znajdującego się w domu portretu; ponadto mógł przejść rozstanie (portret dziewczyny w pokoju), a ponadto jako komiwojażer stał się głównym żywicielem rodziny, co na pewno było stresujące,

  • aspekty — siostra "wyczuwa", że stało się coś złego - być może nie jest to pierwszy raz, kiedy Gregor ma atak psychotyczny? Mamy też jakąś formę dysmorfofobii, gdyż Gregor widzi siebie jako robala. Tak naprawdę nikt bezpośrednio nie wypowiada się o nim jako o robaku (poza służącą, która jednak zwraca się do niego czule, "żuczku"); jest też stupor, gdyż Gregor godzinami patrzy przez okno na nielubiany widok - szpital (przeszłe doświadczenia z poprzednich epizodów!),

  • postęp — choroba postępuje, Gregor z czasem traci swoje człowieczeństwo... choć dalej elementy ludzkie są w nim obecne (skóra, uczucia, słuchanie i rozumienie bliskich mimo niemożności wypowiedzenia się). Gregor traci poczucie bezpieczeństwa i stabilności, gdy siostra wraz z matką wynoszą z jego pokoju meble. Rodzina też z czasem traci chęć pomocy mu oraz uczucie odrazy — traktują go jako element ich codzienności, a wręcz jak przedmiot, gdy zapełniają jego pokój zbędnymi rzeczami. Z czasem przestają widzieć w nim człowieka i pragną tylko, by nie był już dla nich obciążeniem.


W końcu Gregor, sugerując się wypowiedziami rodziny, popełnia samobójstwo — nie jest ono jego pragnieniem ani fanaberią, a znów realizacją potrzeb jego bliskich. Gregor zatoczył krąg.

Widać tu też pewne wątki autobiograficzne — relacja z siostrą, dysmorfofobia, stres związany z utrzymywaniem rodziny.


Była to naprawdę ciekawa nowela i fajnie było móc się jej przyjrzeć głębiej, zanurzyć się w interpretacji.

Swoją drogą, w liceum byłam nogą z interpretacji lektur — moja wyobraźnia zawsze biegła trochę za daleko i nie umiałąm wbić się klucz. Zastanawiam się, jakie są profesjonalne interpretacje "Przemiany" i jak daleko tym razem się posunęłam


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtobookclub

ff35862b-ffea-4a0b-8a38-b01989e858a7
Wrzoo userbar

@Wrzoo

W końcu Gregor, sugerując się wypowiedziami rodziny, popełnia samobójstwo — nie jest ono jego pragnieniem ani fanaberią, a znów realizacją potrzeb jego bliskich. Gregor zatoczył krąg.


Ja odniosłem wrażenie, że nasz bohater miał duże poczucie odpowiedzialności za rodzinę, wcześniej będąc jej jedynym żywicielem, później obwiniając siebie za ich reakcje, a na koniec kończąc swój żywot na "ich życzenie".

Zaloguj się aby komentować