@KatieWee Wcześnie, bo napisałem podsumowanie wieczorem i jeszcze by ktoś w ciągu dnia coś jednak wrzucił i musiałbym zmieniać Ale spokojnie, Dżordż zaraz coś zamieści, więc zdążysz się wyżyć artystycznie
Czasy zimnej wojny, Anglia. Istnieją przesłanki, że wśród najwyższego kierownictwa MI6 znajduje się sowiecki szpieg. Do jego dekonspiracji zostaje wyznaczony emerytowany agent.
Bardzo fajne, powolne, ale systematyczne kino. Ciekawa główna intryga otoczona pobocznymi, mniejszymi wątkami, które ostatecznie łączą się w spójną całość. Brak tu spektakularnych scen akcji, co nie znaczy, że film nie potrafi utrzymać widza w napięciu - jest to jednak napięcie innego rodzaju, jak przy rozwiązywaniu zagadki, łamigłówki. Skupienie zdecydowanie jest wymagane, ponieważ trwające na bieżąco wydarzenia przeplatane są retrospekcjami rzucającymi nowe światło na bohaterów i ich relacje. Niezwykle mocna obsada złożona z tytanów angielskiego kina, pełna "tych" aktorów, których kojarzy się jedynie z wyglądu, ale nie z nazwiska, jednak zawsze dostarczających solidnego wykonania powierzonej roli. Polecam osobom cierpliwym i potrafiącym się skupić.
Pytanie do eksperta: jak nazywa się zawias ze zdjęć i gdzie go można dostać? Cechą charakterystyczną jest sprężynka otoczona białym plastikiem znajdująca się w części puszkowej (zdjęcie 4), która umożliwia otworzenie zawiasu o dodatkowe 90° (porównanie zdjęć 2 i 3).
Szukałem po internecie i nic nie mogę znaleźć, tylko zawiasy bez tego dinksa, które przy obecnym ułożeniu szafki nie spełniają swojej roli i nie można zamknąć drzwiczek. W budowlanych nie było, w kilku meblowych mi w ogóle powiedzieli, że takich zawiasów już na rynku nie ma - ale w takim razie co się stosuje w takich szafkach?
Btw, szafka kuchenna narożna Dolna w kształcie litery L, drzwiczki łamane.
@pacjent44 Na pewno taki? Drzwi wyglądają jak te na zdjęciu i ten brakujący zawias to ten łączący drzwiczki ze sobą (nie drzwiczki z resztą szafki). W LM mi kiedyś powiedzieli, że taki 135° się nada - wygląda podobnie do brakującego, ale bez tego dodatkowego "złamania", widocznego na zdjęciach 2 i 3, szafki nie da się domknąć (przeszkadza piekarnik).
Policjant, próbując odnaleźć żonę i syna niebezpiecznego gangstera, rozpoczyna operację pod przykrywką udając nauczyciela w przedszkolu.
Nie oglądałem wcześniej tego filmu i cóż, kolejny raz również nie zamierzam. Taka typowa komedia lat 80/90, pachnąca już nieco stęchlizną, nadal ok do obejrzenia, ale niezbyt porywająca. Najśmieszniejsza w niej jest oczywiście rola Schwarzeneggera, a konkretnie jego mowa ciała i mimika w momentach, gdy jest miły, wesoły, zawstydzony - jego kanciasta gęba zestawiona z łagodnymi wyrazami twarzy daje komiczny efekt. Film nie nadaje się raczej do oglądania z dziećmi, bo jest kilka scen i motywów, które mogą być zbyt mocne dla małego widza. Polecam do oglądania w tle, gdy nie ma się zbyt dużo czasu, żeby skupić się na fabule.
Polowaliśmy z koleżanką na ten zasrany Baníkov od maja, ale albo lało, albo padało, albo było deszczowo, a jak w któryś dzień nie było, to oczywiście nie mogliśmy jechać z przyczyn rodzinno-zawodowych. No i nareszcie miała trafić się dobra pogoda, bezchmurne niebo, już witaliśmy się z gąską, ale plany przeminęły z wiatrem. Spoiler: i tak było fajnie.
Informacje praktyczne:
Samochód można zaparkować przy chacie Zverovka - przyjechaliśmy ok. 3:30 w niedzielę, a aut już było sporo.
Rykowisko jeleni trwa od połowy września do połowy października i to informacja, którą warto sobie zapamiętać, żeby nie dzwonić potem na TOPR, że niedźwiedzie gonią. Jelenie są szczególnie aktywne wieczorem i wczesnym rankiem.
Jak się już trafi na rykowisko, to lepiej zachowywać się cicho, próbować przemknąć, nie prowokować zwierząt, bo naładowany hormonami byk może być agresywny i zamiast uciekać weźmie turystę na rogi. Fun fact: wszystko, co zaleca się robić, żeby nie spotkać niedźwiedzia, odradza się w trakcie rykowiska. Niestety, my na rykowisku odstraszaliśmy niedźwiedzie.
Z wiatrem w górach nie ma żartów i w przypadku silnych podmuchów lepiej zrezygnować z zaplanowanej trasy, niż znaleźć się w statystykach dotyczących akcji ratunkowych.
Co było fajne:
Poza wiatrem, który odczuwalny zrobił się dopiero od Grzesia, warunki do chodzenia były perfekcyjne.
Podejście zielonym szlakiem bardzo ładne, od przełęczy pod Osobitą trasa prowadziła wśród pordzewiałych już krzaków borówek.
Zejście żółtym szlakiem z Rakonia również przyjemne i wizualnie zadowalające, choć ostatnie 3 km prowadziły już asfaltem.
Co było mniej fajne:
Wiatr, który pokrzyżował nam szyki. Do tej pory najgorszych podmuchów doświadczyłem na Gorcu i na Babiej, ale to przebiło obydwa wyjścia - wydaje mi się, że mogło być do 90 km/h. Zwiało mi okulary poza szlak, tak że ledwo je znalazłem, koleżankę zdmuchiwało ze ścieżki. Ogólnie było zabawnie, ale łańcuchy już w takich warunkach odpadały.
Po wszystkim sytuacja nas już bawiła, ale mimowolne uczestnictwo w rykowisku było jedną z bardziej nerwowych sytuacji, jaką miałem w górach. Ryki zdawały się dochodzić zza zakrętu, w tyle głowy cały czas plątała się opcja, że może to jednak miś, świeże odchody na szlaku podsycały paranoję. Nie przygotowaliśmy się na to.
Decyzja o rezygnacji z dalszej wycieczki, mimo że słuszna, jednak trochę zabolała.
Myślę, że trasa, którą wrzuciłem, jest fajną alternatywą dla zdobywania Grzesia, Rakonia i Wołowca od strony polskiej, przez przeklętą dolinę Chochołowską. Czasowo dojazd dłuższy, ale myślę, że warto, bo i ludzi mniej, i klimat przyjemniejszy.
Kurde faja, byłem pewien, że biegłem na tempo 4:50, a tu znowu PR @enron chyba kiedyś pisał, że w deszczu i chłodzie najlepiej robi się życiówki i cóż, wygląda na to, że miał rację
Chciałbym podzielić się pozytywną historią dotyczącą uszkodzonego sprzętu i przy okazji pochwalić firmę Black Diamond
TL;DR: Black Diamond przesłał mi za darmo części zapasowe do czołówki.
Od 2022 używam do nocnych wędrówek czołówki Black Diamond Spot 400 Octane, z której jestem zadowolony i bardzo się do niej przyzwyczaiłem. Niestety, na początku sierpnia tego roku mały element mocujący lampkę do opaski złamał się w połowie - już raz go kleiłem kropelką, więc ratunku dla niego nie było. Pomyślałem, że spróbuję napisać do producenta z pytaniem, czy nie mają na stanie jakichś zapasowych części (w internecie nic nie znalazłem).
11 sierpnia wysłałem wiadomość na ich maila podanego na stronie internetowej. Po tygodniu bez odpowiedzi wysłałem przypominajkę, po której w dalszym ciągu nie otrzymałem informacji zwrotnej. Założyłem, że olali temat, ale oto 28 sierpnia napisała do mnie Dee z Customer Service, żebym zgłosił to przez ich stronę:
Na stronie musiałem podać swoje dane, opisać co się stało i załączyć zdjęcia produktu i uszkodzenia. Już dzień później dostałem informację, że mogliby coś mi wysłać, tylko potrzebowali dowodu zakupu - na szczęście znalazłem starego maila z potwierdzeniem zamówienia, który wystarczył. Na tę wiadomość odpowiedziałem jednak dopiero przed tygodniem, bo chyba ją przypadkiem zarchiwizowałem.
W każdym razie, dzisiaj przyjechał kurier DPD i przywiózł mi część, o którą prosiłem, oraz dodatkowo zapasowy uchwyt do opaski i 3 naklejki - sądząc po jednej z nich, chyba ktoś w BD przegląda Hejto Za przesyłkę i części nie zapłaciłem ani grosza. Jestem bardzo zadowolony, bo brakowało mi tej czołówki podczas ostatnich wyjść, a ze swojej strony mogę polecić Black Diamond, bo widać, że traktują klientów w fajny sposób (tylko sugeruję od razu korzystać z podanego wyżej linka, zamiast pisać maile).
Wołam @Lubiepatrzec , bo wiem, że ma ten sam model latarki
Trasa zrobiona z tatą z okazji jego urodzin - bez spiny, z długimi przerwami, żeby nacieszyć się atmosferą.
Informacje praktyczne:
Samochód zostawiliśmy przy przystanku autobusowym , na żwirku. Nie wiem, czy można tam parkować, ale na mapach widziałem jakieś stojące auto - miejsca jest na może 4-5 samochodów.
Na tym odcinku zobaczyliśmy aż 12 salamander! Warunki były idealne: świeżo po deszczu, chłodno, noc, czyli ich pora żerowania.
Przy schronisku zrobiliśmy z tatą dłuższą przerwę na kawę, której parzenie należy do rytuałów taty. Zrobiłem tacie niespodziankę, bo wziąłem ze sobą napoleony, które obydwoje uwielbiamy, także mieliśmy sporo radochy z tego wspólnie spędzonego czasu.
Tęskniłem już za nocnym łażeniem - warunki były idealne, cisza, spokój, delikatny wietrzyk, klimat pierwsza klasa.
Co było mniej fajne:
Pod koniec dorwała nas lekka mżawka - poza tym było świetnie.
Trasa do polecenia - wysokość zdobywa się spokojnie czerwonym szlakiem spacerowym. Jest miło i przyjemnie. Po drodze schronisko, przy którym można odpocząć. W drodze na dół kilka polanek z ładnymi widokami. Ech, kocham Gorce.
We wtorek wpadł mi PR na mojej standardowej trasie na 10 km, w czwartek też tempo poniżej 4:50, więc dzisiaj stwierdziłem, że biegnę bez spiny - i przypadkiem pobiłem rekord z wtorku Nareszcie się zrobiła temperatura do fajnego biegania
Piątek wieczór, więc czas na #podsumowanienasonety w XCIV edycji bitew #nasonety . Będzie szybko, bo nie mam dużo czasu, a dzieciaki nie współpracują.
W tej edycji rymowaliśmy do Dzień dobry Adasia. Zgłoszone zostały następujące utwory:
Gorzów gorze, @George_Stark , 8
Problem w kroku, @George_Stark , 13
Pęknięta sprzączka, @George_Stark , 15
Wieczór, @splash545 , 14
Szumy w uszach, @fonfi , 16
Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję za nadesłanie swoich propozycji, ale zwycięzca może być tylko jeden. Zgodnie z przedstawionymi w tej edycji zasadami wygrywa osoba, której sonet najbardziej przypadł do gustu mojej żonie, a jest nią (osobą wygrywającą, nie żoną)...
.
.
.
(W tym miejscu czytam sonety żonie)
.
.
.
@George_Stark z utworem Gorzów gorze! Gratuluję wygranej i możliwości otwarcia XCV edycji Howgh!
Stoi u mnie na zamkniętym osiedlu samochód, który już od dwóch lat się rozpada i ogólnie zajmuje miejsce. Właściciele zmarli, z tego co się orientuję byli bezdzietni. Samochód nie ma już tablic rejestracyjnych, a pod nim zauważyłem ostatnio jakąś plamę. Spółdzielnia umywa ręce, bo nie ma go gdzie odholować. Straż Miejska to samo - nie może odholować bo nie miałaby gdzie go trzymać przez 6 miesięcy, zanim gmina mogłaby przejąć własność. Obydwie strony przerzucają odpowiedzialność na siebie nawzajem, a auto jak stało, tak stoi.
Czy ktoś miał doświadczenie w podobnej sytuacji? Macie jakieś rady, jak to można rozegrać, żeby pozbyć się wrosta?
Dzwoniłeś do odpowiednich służb czy kontaktowałeś się w inny sposób?
Bo dzwonić to sobie możesz zębami. Tylko mail; a jak poczta to ze "zwrotką". Wtedy i Ty i służby mają potwierdzenie że było zgłaszane kiedy, gdzie i przez kogo. Jak się sprawa rypnie masz podkładkę że informowałeś kogo trzeba i Ty i sąsiedzi są czyści a SM, czy kto tam, zawaliła.
@SpokoZiomek Dzisiaj dzwoniłem, bo Spółdzielnia już kilka razy temat zlewała, ale planuje też napisać maila właśnie po to, żeby był ślad - wiem z doświadczenia, że takie coś zwykle w magiczny sposób przyspiesza działanie organów państwowych
@Piechur Jeszcze taki tip. Poszperaj po necie(albo zapytaj ChatGPT) w ustawach o ochronie środowiska, ruchu drogowym, zagospodarowaniu terenu czy czymkolwiek jakie paragrafy narusza ten wrost. Urzędasy spojrzą poważniej jak zobaczą że wiesz o czym piszesz.