Ja dotychczas na każdym treningu robiłem: klata, nogi, plecy, barki, triceps, biceps, brzuch. Innymi słowy, na każdym treningu robię jedno ćwiczenie na biceps, ale nie skupiam się na nim specjalnie. Staram się uzyskiwać rezultaty na klacie, nogach i plecach - a resztę ćwiczeń traktuje jako dodatkowe.
A teraz byłem na konsultacji u trenera na siłowni i rozpisał mi plan, że biceps mam tylko raz w tygodniu i trochę mi smutno z tego powodu XD
Ale zdajesz sobie sprawę że jak robisz plecy to ćwiczysz też biceps? Dlatego trener - słusznie - zapisał ci izolowany biceps tylko raz, bo masz 5 x plecy w tygodniu. Ja sam sobie zrobiłem plan treningowy i biceps mam 2 x w tygodniu ale plecy mam 4 x więc wychodzi podobnie.
W #banki fundusz gwarancyjny wynosi do 100k euro, tak?
Jeżeli taki bank by sobie upadł, to cała nadwyżkę tracę?
Jeżeli zbliżam się do tego limitu 100k euro, to dobrą opcją jest założyć konto w innym banku i wtedy moja kasa jest bezpieczna?
Może niezbyt mądrą decyzją jest trzymać tyle kasy w banku i lepiej pewnie wepchać to w złoto, ale przekroczenie limitu w najbliższym czasie mi nie grozi, pytam trochę z ciekawości i ewentualnie na przyszłość ( ͡° ͜ʖ ͡°)
to dobrą opcją jest założyć konto w innym banku i wtedy moja kasa jest bezpieczna?
@HmmJakiWybracNick Tak, i dywersyfikacja jest zawsze dobrą opcją, nawet jeśli nie zbliżasz się do limitu. Problemem nie musi być nawet upadłość banku - wystarczy usterka techniczna, albo jakaś błędnie założona blokada.
u mnie bedą bezpieczne. Jak co mogę podać nr konta.
Proponuje coś w złocie, a i gotówkę też warto . W razie W. Bo jak by do szło do jakiegoś konfliktu to pierwsze co może padnąć to internet. I będzie się w d⁎⁎ie.
Złoto i inne kosztowności nie raz ratowały duże ludziom podczas wojny.
@HmmJakiWybracNick Dziadkowi znicz, a babci 20 paczek prażynek bekonowych, bo bardzo je lubi A drugiej babci nie wiem, bo jej nie lubię, ale pewnie coś dostanie.
Mojej to raczej nowy procesor, albo więcej ramu, a ostatnio myślałem nad kartą graficzną (ssd już dawno jest). Ma 84 lata, ale niech komputer choćby na chwilę zamuli, to od razu marudzi, że już jest do wymiany.
Sprawdził mi przy okazji wagę i powiedział, że wg. BMI mam otyłość I stopnia. Dodatkowo sprawdził też ciśnienie - ale super niepoprawnie, siedziałem bokiem, nachylony, powykrzywiany, bo nie było jak inaczej i wyszło 160/90 - kazał mierzyć ciśnienie przez dwa tygodnie po 2-3 razy, zrobić badanie krwi.
Ale mam pewne zastrzeżenia. Bo wagę mam dużą w stosunku do wzrostu, tylko nie wynika ona tylko z tłuszczu, bo od około 10 lat chodzę 2-3 razy w tygodniu na siłownię - jasne mam z 5-10kg do zrzucenia.
Wyniki wszystkie wyszły mi w normie (Triglicerydy, Cholesterol HDL, Cholesterol całkowity, Cholesterol LDL)
A co do ciśnienia, to mierzyłem w domu i średnia wyszła mi 129/79, przy pulsie 58 i dostałem leki na nadciśnienie. Dodam, że nie było jakichś odchyleń, najczęściej to były wyniki 128-132/77-82 i się zastanawiam, czy to już tak bardzo złe ciśnienie, które kwalifikuje się do leczenia? Przecież realnie gdybym zrzucił 2-3kg i trochę lepiej się wysypiał i nawadniał, to pewnie miałbym idealne ciśnienie. Bo mało sypiam, 5-6h dziennie i mało piję wody.
No i stwierdziłem, że nie będę wykupywał tych tabletek, tylko może zadbam o siebie trochę i sprawdzę, czy się poprawią wyniki. Pytanie, czy robię dobrze, czy raczej głupio i powinienem brać tabletki?
@HmmJakiWybracNick Olej BMI, jak tylko dotkniesz hantla to przestajesz pasować do modeli. Sam mam "1 stopień otyłości" a bf ~20% i w miarę płaski brzuch (przez koszulkę xD).
Za to ciśnienie trzeba kontrolować, ale potrzeba więcej pomiarów niż jeden żeby coś stwierdzić. Kup sobie sprzęt do mierzenia i sprawdzaj co jakiś czas.
Po ostatnim update Forza Motorsport miałem spore problemy, aby uruchomić grę - albo wywala się w trakcie uruchamiania zaraz po filmikach, albo zawiesza się na ładowaniu do menu - ale zawiesza się nie jest odpowiednim słowem, bo wprawne oko może zauważyć, że przeskakuje po jednej klatce co 2-3 minuty...
I znalazłem rozwiązanie.
Wystarczy odpalić Firefoxa XD
Wtedy odpalić grę, przełączyć alt+tab na firefoxa, zmniejszyć trochę jego rozmiar okna, tak aby w tle było widać ładującą się Forze. Następnie załapać myszką okno firefoxa i poruszać nim po monitorze - w momencie ruszania, Forza się ładuje, a jak już dojdzie do menu, to działa normalnie XD
@HmmJakiWybracNick co do xD nie znam się zbytnio, ale brzmi jakby po aktualizacji program szukał odpowiedniej rozdzielczości czy coś.
Kiedyś jak miałem tego typu problemy z grami to od razu próbowałem klikać alt+enter, bo to wtedy (nie wiem jak teraz) zmieniało tryb pełnego ekranu w tryb okna, może zadziała i tym razem?
Czemu starzy ludzie nie ogarniają tak bardzo komputerów.
Ojciec mnie poprosił mnie, żeby mu skonfigurować oone drajwa, bo chciałby mieć te same pliki na telefonie i na komputerze. Od razu padło "weź tam laptopa i to zrób", a ja od razu "nie ma weź laptopa i zrób, tylko siadaj ze mną, bo trzeba się logować na Twoje konto i zobaczysz od razu jak to zrobić i jak używać".
No i zaczyna się "nie pamiętam hasła", no ale po pół godziny udało się w końcu zalogować. Okazuje się, że na telefonie konto [email protected], a na kompa zalogował się na [email protected] XD No i zdziwienie, że to muszą być te same konta. No to cyk, kolejne pół godziny przypominania sobie hasła na [email protected].
Udało się przetestowaliśmy, że działa synchronizacja i kolejny problem, bo nie można otworzyć tych plików w excelu. To mówię mu, że na laptopie masz Excel 2003, który wspiera .xls, a Ty masz plik .xlsx, który działa w excelach 2007+, czyli nowszych wersjach exela. Już chciał kupować Office 365 za 300zł rocznie, żeby dwa razy na miesiąc edytować jednego excela z roboty XD No to mówię mu, że te nowe exele też mogą zapisywać chyba pliki z jako .xls i że jak sam sobie tworzył tego excela, to żeby go spróbował zapisać jako .xls. Ale on nie wie czy on sam go tworzył, czy go dostał z roboty, czy co to za plik, on zapłaci 300zł i będzie spokój na rok (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻ Finalnie zainstalowałem mu LibreOffice i działa :V
Albo z dwa tygodnie temu mama chciała zmienić hasło w banku, bo mi je kiedyś wysłała przez facebooka i jej powiedziałem, że nie powinna wysyłać haseł, szczególnie przez messengera k⁎⁎wa XD
No i mówię, że przecież nie zmienię Ci hasła jak nie przyjdziesz i się nie zalogujesz i przepiszesz kodów sms. No i od razu zaczęła się gadka, że to trudne, że ona nie wie jak to zrobić. Siadamy i pytam "no dobra ale chcesz zmienić hasło i jak myślisz co powinnaś kliknąć: Nowy przelew, Konta, Karty, Ubezpieczenia, czy Ustawienia?". Dostaję odpowiedź, że ustawienia. ". A w ustawieniach, co powinnaś wybrać? Moje dane, kwestionariusz oceny, zgody i oświadczenia marketingowe, bankowość elektroniczna, usługi blik, zmiana hasła, czy motyw jasny/ciemny?" Dostaję odpowiedź, że zmiana hasła. K⁎⁎wa. Nic nie jest trudne, tylko się nie chce wejść i zobaczyć, bo łatwiej przesuwać te bezmózgie shorty/rolki czy c⁎⁎j wie jak nazywają się te "śmieszne" filmiki na facebooku/youtube czy innym tiktoku. Jeszcze, gdyby to było podejście "pokaż mi jak zrobić", ale tu jest zawsze "weź zrób". Wyskakują różne komunikaty, które precyzyjnie informują co trzeba zrobić, ale oni ich nie czytają, tylko coś losowo klikną i potem "i co już zmienione?". A co było napisane na komunikacie? "a nie wiem coś klikłam od razu" - no było napisane, że k⁎⁎wa trzeba potwierdzić zmianę hasła kodem sms. "No przyszedł i co z tym kodem zrobić" - no masz na stronie pole do wpisania tego kodu i masz napisane, żeby przepisać kod do tego pola. Przepisała, kliknęła i pytanie "i co już zmienione?" - a co masz napisane na stronie. "no, poprawnie zmieniono hasło" - no i jak myślisz? zmieniło się czy nie?
I nie są to emeryci, tylko normalne osoby, które w pracy od wielu lat korzystają z komputera, od wielu lat mają smartfony. Można im milion razy tłumaczyć, że internet nie jest facebookiem, a za tydzień będą dokładnie te same pytania.
@HmmJakiWybracNick to jest dokładnie to samo co na tym memie, tylko że to Ty pytasz starych o te najprostsze możliwe rzeczy, które są napisane czarno na białym w krótkich i zrozumiałych komunikatach, w większości nad którymi pracują inteligentni ludzie żeby aplikacja była jak najłatwiejsza w użyciu z jak najniższą krzywą uczenia (są wyjątki oczywiście). To mnie załamuje za każdym razem, tym bardziej, że kiedyś matka się darła "zostaw ten konkuter, pieniędzy z tego nie będzie", a teraz sama z mordą w telefonie w każdej wolnej chwili i wysyła mi codziennie jakiś grażyński gównocontent na 3 komunikatorach xD
Proste. Neurony w mózgu szybko tworzą się tak do 25 roku życia. Dzieki czemu uczysz się szybko. Jednak po tym okresie proces spowalnia i uczenie się nowych rzeczy jest trudniejsze. Więc doświadczysz tego jak będziesz starszy, że przyjdą nowe technologie i już nie będziesz ich tak łatwo przyswajał.
Sam w 99% szukam tylko tagów. Za każdym je⁎⁎⁎ym razem przechodzę przez te kroki cierpienia i chyba nigdy się nie nauczę:
wpisuję szukaną frazę
orientuję się, że jest wybrana domyślnie społeczność
zmieniam na tag i kasuje mi się, to co wpisałem
poirytowany wpisuje drugi raz to samo
szukam
Wydaje mi się, że na początku roku dodawałem wpis z identyczną propozycją, ale nic się nie zmieniło. Jako, że nie otrzymałem żadnej odpowiedzi przeczącej, to zakładam że nikt tego nie widział, albo widział i olał.
Więc moja propozycja jest następująca, aby był tylko jeden input, a to czego szukamy definiował prefix, np.
@Użytkownik
#Tag
$Spoleczność
Oczywiście poniżej/powyżej dodana legenda jak z tego korzystać. Można by ewentualnie dać wybór użytkownikom, aby w opcjach wybrać: klasyczna szukajka, hmmjakiwybracnick szukajka.
Wybierając się na 14-18 dni - co warto zobaczyć, jakie miasta odwiedzić i jakie atrakcje są 'obowiązkowe'?
Moim marzeniem od najmłodszych lat, było wybrać się do Japonii. Obecnie jestem na etapie, że stać mnie finansowo na taki wydatek (za dwie osoby robi się już spora sumka), ale ciężko mi przysiąść i zrobić konkretny plan wyjazdu, żeby z tej wycieczki wynieść jak najwięcej, dlatego z roku na rok przekładam realizację tego marzenia. Przez 'wynieść jak najwięcej' nie mam na myśli, że muszę obskoczyć każdą atrakcję, każde muzeum - a raczej poczuć klimat danego miejsca, pobyć też trochę w mniej turystycznych lokalizacjach i spróbować lokalnego żarcia, niekoniecznie skrojonego pod turystów.
Trochę obawiam się, że sama Japonia mnie rozczaruje, bo mam zbyt duże oczekiwania. Odwiedziłem w swoim życiu tylko kilka krajów, do każdego miejsca jechałem z lekkimi obawami, że będzie średnio - ale 100% wyjazdów kończyła się myślą, że było 10/10 i muszę tam jeszcze wrócić.
Może ktoś z was był i może podzielić się myślą, że np. taka atrakcja była niewarta ceny/czasu, a coś pozornie nieciekawego zrobiło ogromne wrażenie. W Japonii jest chyba sporo zamków i świątyń, ale czy np. odwiedzając trzecią, czy czwartą świątynię, będzie ona robić na mnie takie wrażenie?
Może macie sprawdzone restauracje? Ja np. z każdego wyjazdu zapisuję sobie restauracje, w których jedzenie było smaczne i znośne cenowo - liczę, że jak kiedyś wrócę w dane miejsce to odwiedzę tą restaurację, ewentualnie ze smutkiem trafię w miejsce, w którym kiedyś była restauracja :c
Jeszcze tagi #kiciochpyta #podroze #zwiedzajzhejto
@HmmJakiWybracNick byłem z 6 lat temu w okresie hanami, mimo że oczekiwania miałem wysokie to i tak dla mnie 10/10 i jeszcze wrócę.
Tokio to podstawa, ale skup się na dzielnicach które Cię interesują. Shibuya jak dla mnie ok ale wolę Akihabarę. Muzeum Tokijskie super, fajnie bo mają przewodników angielksojeżycznych w ramach wolontariatu. Starszy Pan nas oprowadzał, przesympatyczny z bardzo dobrym angielskim. Sporo po parkach chodziliśmy i niby świątynie podobne to każda ma swój osobny urok. W tym rejonie warto jechać do muzeum ramenu w Yokohamie, super miejsce, genialne jedzenie, tylko masa ludzi.
Osaka - fajne miasto w szczególności zamek w centrum, wieczorem sake i siedzenie tam i mega chill.
Mijajima - super wyspa na 1 dzień, zobaczenie Tori na wodzie i świątyń w koło to taki must have dla mnie
Nara, Kyoto - fajne jednodniówki z Osaki robiliśmy
Jako, że to dawno było to już pamięć nie ta :), ale nie zawiodłem się tam chyba na niczym, ew pamięć już coś wyparła,
@HmmJakiWybracNick Generalnie nie da się zwiedzić całej Japonii na jeden wyjazd. Ludzie tam mieszkają latami i dalej nie zobaczyli wszystkiego czego warto zobaczyć. Sam jeszcze osobiście nie byłem, ale dla mnie to obowiązkowo byłoby obejść wszystkie największe i najbardziej znane świątynie/zamki. Bardzo bym też chciał wyjść na Fujii ale to trzeba by się przygotować i nie wiem czy dałbym radę czasowo i siłowo za pierwszym wyjazdem.
Unikałbym takich typowo nastawionych pod turystów bezsensownych atrakcji typu tej "Tokyo Robot restaurant" (choć ona się chyba jakoś zamknęła już idk). No i jak chcesz zjeść bardziej autentyczne jedzenie to słyszałem, że raczej unikać tych największych restauracji przy głównych ulicach gdzie mają menu i wszystko po angielsku bo one też są nastawione typowo pod turystów z mniej autentycznym jedzeniem i powalonymi cenami. Lepiej pójść gdzieś w jakieś mniejsze uliczki i wbić do małej restauracji, jakiegoś rodzinnego biznesu itp. Tylko może być ciężko językowo to warto się nauczyć paru słów + lecieć na tłumaczu google.
Na youtubie jest masa materiałów na temat tego co zwiedzić w Japonii. Mogę polecić na pewno kanał "Aiko i Emil", prowadzi go polsko-japońskie małżeństwo i ten polak w sumie przez większość czasu zajmował się tematem około wycieczek po Japonii właśnie. Pracował jako przewodnik, pisał plany wycieczek, chyba nawet sprzedaje jakiś przewodnik turystyczny w pdfie itp. Ma masę filmów na kanale z podróży oraz poradników co warto zobaczyć. Jakiś jego pierwszy lepszy film z brzegu w temacie: https://www.youtube.com/watch?v=TcZh-1iRIb8
Czasami nie rozumiem czemu w moim zespole #programowanie podejmowane są takie decyzje, a nie inne.
Pisaliśmy kilka funkcjonalności, korzystając z dwóch serwisów, napisanych przez inny zespół. Do obu serwisów dostaliśmy api, które było w miarę dobrze udokumentowane. Napisaliśmy cały kod używając api, po czym okazało się, że do tych serwisów istnieje biblioteka/klient, który zawiera modele + metody wywołujące endpointy.
Dla wszystkich w zespole było to takie oczywiste, że teraz trzeba to wszystko przepisać na tego klienta, co dla mnie jest niezrozumiałe, bo wydaje się być to stratą czasu. Do tego już od początku okazało się, że modele są z d⁎⁎y, zjadane są błędy, więc nie wiadomo do końca co się wywala. Dodatkowo używając endpointów mogliśmy o wiele więcej, a ten klient mocno wycina różne rzeczy, a wielu endpointów po prostu brakuje i trzeba teraz zmieniać sporo rzeczy, robić coś naokoło. Taki przykład api pozwala szukać użytkownika po emailu, username lub id, a klient tylko po username.
Takim największym argumentem było to, że nie trzeba tego pisać, ale mieliśmy już wszystko napisane.
Drugim argumentem było, że jeżeli coś zmieni się w api, to nie trzeba będzie zmieniać nic u nas, bo wystarczy podnieść wersję klienta. Tylko, że jak zmieni się klient, to może być tak, że i tak będziemy musieli coś zmienić. A druga rzecz, że jeżeli już teraz jest rozjazd pomiędzy tym klientem, a api, to może w ogóle nikt zmian nie zaktualizuje i będziemy musieli my tą bibliotekę aktualizować, albo część rzeczy przepisywać na wywołania api.
Trzecim argumentem było to, że jak jest napisane, to na pewno jest dobrze i my nie mamy odpowiedzialności za to na sobie, tylko co można źle napisać wywołując webClient.post().uri(api/x) vs uglyService.Createuser(xxx) - jest to dokładnie to samo, tylko opakowane, a całą logikę wciąż mamy u siebie...
Zgadzam się w 100%. Skoro ten klient już teraz jest przestarzały to jaka jest gwarancja że kiedykolwiek będzie aktualizowany. No i skoro już macie kod działający bezpośrednio na API to po co powtarzać robotę. Ale często racjonalne argumenty nie docierają z jakiś dziwnych powodów ...
@HmmJakiWybracNick Ty masz rację, ale jeśli nie jesteś osobą decyzyjną to po prostu rób swoje i patrz jak świat płonie. Z podkładką w formie tekstowej że zwracałeś uwagę na problemy już teraz
@HmmJakiWybracNick powiedz, że skoro zaimplementowaliście to API to wypuście modele itp. jako bibliotekę i zróbcie konkurencyjną, lepszą. To twórca tamtej, użyje waszej
Wędzony łosoś w sosie własnym i kawa z mlekiem to niebezpieczne połączenie. Niby człowiek wiedział, ale z rana kawy się zachciało, niby odczekanie pół godziny, ale to nic nie dało. Pisze to z kibla, przydałby się srulatan, bo mnie tu rozerwie zaraz.
Napiszę swoje odczucia odnośnie używania Google Pixel 8.
Tak kontekstowo to wcześniej miałem Google Pixel 7, a jeszcze wcześniej Xiaomi Mi Mix 2s.
Moim zdaniemósemka jest zdecydowanie lepszym telefonem od siódemki:
przez mniejszy rozmiar i zaokrąglone rogi jest spora różnica w wygodzie codziennego używania,
czytałem, że w szóstce czytnik linii papilarnych był tragiczny, w siódemce był poprawiony - ale moim zdaniem wciąż słaby - to w ósemce jest za⁎⁎⁎⁎sty, praktycznie za każdym razem działa poprawnie,
bateria - w pełni naładowany telefon odłączyłem od ładowarki 34h temu i mam wciąż 30% - oczywiście to nic nie znaczy, bo każdy inaczej używa telefonu, dla mnie jest okej
w internecie huczało, że w pixelach 8 i 8pro na rogach, są widoczne naciskające śrubki na ekran i faktycznie mogę to potwierdzić, że zaobserwowałem tą "wadę". Ale aby to zaobserwować, trzeba wiedzieć dokładnie gdzie patrzeć, pod mocnym światłem, pod odpowiednim kątem. Gratulacje, że ktoś to wyłapał i mam nadzieję, że nie będzie to w przyszłości powodować problemów z ekranem,
siódemka ma aktualizacje przez trzy lata, dodatkowo pięć lat aktualizacji bezpieczeństwa. Ósemka ma siedem lat pełnych aktualizacji - moim zdaniem jest to super sprawa, bo rozwój technologii jednak zwolnił i kilkuletnie telefony działają całkiem dobrze,
bez etui siódemka, jak i ósemka jest nieużywalna - są okropnie śliskie
Ósemkę kupiłem za 2.6k na amazon.it i to uczciwa cena, natomiast polskie sklepy oferujące cenę 3.9k są żartem i w takiej cenie nie warto go kupować.
Jeszcze małe podsumowanie. Kupując siódemkę byłem zadowolony, ale jednak trochę rozczarowany, bo spodziewałem się czegoś więcej po Googlu. Mimo wszystko kupiłem ósemkę i jest lepiej, ale patrząc jak działa i wygląda youtube; jak google usuwa opinie z map; jak mało trafna jest ich wyszukiwarka; na siłę wrzucone googlowe apki, których nie da się wywalić + brak wsparcia w Polsce, to jednak wolałbym najnowszego zenfona od Asusa, ale nie w takiej cenie, z taki krótkim wsparciem aktualizacji.
Jak ktoś szuka doświadczenia obcowania z Pixelami to polecam poeksperymentować z Custom ROMem Pixel Experience zwłaszcza na starszych telefonach, które potrafią dostać drugie życie dzięki tej modyfikacji.
Dlaczego w Polsce leki w aptekach nie są sprzedawane na sztuki?
Z tego co się orientuję, to w niektórych krajach lekarz wypisuje lek, a apteka wydaje konkretną, przepisaną ilość leku.
Przykład:
Tydzień temu byłem chory i poszedłem do lekarza. Dostałem receptę na tabletki, które miałem brać 2x dziennie przez cztery dni = 8 tabletek.
Poszedłem do apteki, kupiłem opakowanie zawierające 30 tabletek i zapłaciłem ~60zł.
Wykorzystałem 8 tabletek, zostało mi 22 tabletki. Zawsze zostawiam takie pozostałości w domowej apteczce, żeby przeczekały do przekroczenia terminu ważności, żeby je wtedy wywalić. Realnie mógłbym je wywalać od razu, bo na 99.9% wywalę je za rok, ale trochę dziwnie się czuję, wywalając dobry (zdatny do użycia) produkt.
A gdybym od lekarza dostał identyczna receptę z identycznymi zaleceniami, tylko w aptece otrzymał 8 tabletek, zapłacił ~20zł + koszt opakowania zastępczego i zużył wszystkie tabletki nic nie wyrzucając?
Moim zdaniem byłaby to spora oszczędność pieniędzy oraz zredukowanie liczby wyrzucanych leków.
@HmmJakiWybracNick Tak: problem ulotki, jasnego oznaczenia nazwy leku (bo pacjent może ich przyjmować dużo) plus odpowiedzialność farmaceuty, bo teraz po prostu sprzedaje opakowanie leku, a tak musiałby to sortować i liczyć - gdzie pomyłka mogłaby być zgubna.
W USA z filmów wynika, że oni drukują i naklejają naklejki na fiolki (nazwisko pacjenta, rodzaj leku), ale i tak jeszcze byś musiał dostać ulotkę.
W lekach refundowanych jeśli lekarz w dawkowaniu wpisze np. 2x dziennie 1 tabl. Przez 5 dni to dokładnie 10 tabletek jest wydanych, nawet jeśli w pudełku jest 20 :)
Tylko lekarze najczęściej wpisują np. 1x1 nie podając ilości dni, które mówią słownie, bo jest tak szybciej.
@HmmJakiWybracNick - patrzę kiedyś w pracy a tu koleś ma jasny temat w VSC, pełną jasność monitora i bez trybu nocnego by choć trochę tą oczojebność przytłumić - nie wiem czy ma może jakieś problemy ze wzrokiem bo przecież to musiał specjalnie sam tak zmienić...
@HmmJakiWybracNick Ja w dzień korzystam z jasnego a w nocy z ciemnego. Tylko jasności w ustawieniach telefonu nie mam nawet do połowy przesuniętej to tak nie razi.
Jak w praktyce wygląda serwisowanie aut elektrycznych?
W spalinowych raz do roku (albo częściej) wymienia się olej i filtry + dodatkowo co x lat/km zużywające się elementy (albo tylko ich sprawdzenie) określone w instrukcji. Są to rzeczy, które każdy mechanik ogranie. A ten coroczny serwis to koszt powiedzmy 300zł.
A jak to wygląda w elektrycznych samochodach?
Wymienia się regularnie jakieś elementy?
Jeśli tak, to Ile to średnio kosztuje?
Jesteśmy skazani tylko na ASO?
I drugie pytanie, jak sprawa wygląda po jakiejś stłuczce/wypadku? Takie auto od początku do końca naprawia ASO? Czy musi zostać dodatkowo sprawdzone? Jest jakieś większe prawdopodobieństwo, że w elektryku po wypadku zepsuło się więcej, niż to co tylko widać na pierwszy rzut oka?
@HmmJakiWybracNick Stłuczka/wypadek w aucie elektrycznym to na mój stan wiedzy największy problem z tymi autami. Praktycznie zostajesz z niczym, bo nikt tego nie chce naprawiać, a czas naprawy jak coś jest bardzo długi.
Z pozytywnych rzeczy w tym temacie to czytałem, że Tesla wypuściła poradnik jakie wgniecenia konstrukcji są dopuszczalne do naciągania, gdzie w razie wypadku coś trzeba dospawac i jakie odkształcenia konstrukcji dyskwalifikują auto do naprawy. Całość w formie kolorowych diagramów
Cholerka, chyba dawno w ASO nie byłeś ( ͡° ͜ʖ ͡°) U mnie w mercu coroczny serwis to było 2200-3500zł już po zniżkach xD
Co do elektryków to zależy od producenta. Nie wymienia się oleju, ale filtr kabinowy, płyn hamulcowy, serwis pompy ciepła/klimy czy smarowanie jakichś pierdół i tak trzeba zrobić. Producenci próbują zarobić na tym pieniądze i narzucają spore ceny, więc taki przegląd może kosztować niewiele mniej niż spaliniaka. Interwał różny, zależny od producenta, ale 2-3lata lub 20-30k km to zdaje się standard do którego większość dąży.
Co do wypadków to się nie znam na procedurach, ale z tego co wiem weryfikuje się czy naruszona jest obudowa baterii. Jesli jest to zazwyczaj jest też naruszona konstrukcja nośna auta, więc idzie do kasacji (przynajmniej na zachodzie).
Mam do odebrania pakę w pakomacie i dostałem SMS, że mają problemy techniczne i nie ma możliwości korzystania z tego pakomatu. Czy jeżeli pakomat zostanie przywrócony do życia, to czas na odbiór paczki też zostanie przedłużony? Jeżeli tak to o ile?
Na infolinię musisz dzwonić żeby wydłużyli czas na odbiór. Jak mi się spierdolił paczkomat osiedlowy(awaria miała miejsce parę godzin przez upływem terminu odbioru i zakończyła się po upływie) to po prostu zwrócili paczkę nadawcy. Raz też miałem sytuację, że w sms mi napisali że mam dodatkowe 24h na odbiór z powodu awarii.
W wulkanizacji dowiedziałem się, że mam kilka zepsutych nakrętek do kół (i/albo szpilek).
Po pierwsze chciałbym sprawdzić ich typ i wymiary, a po drugie sprawdzić czy zepsute są nakrętki, czy szpilki.
Zastanawiam się czy mogę zrobić to bez podnoszenia samochodu?
Odkręciłbym np. jedną nakrętkę z przedniego koła, która jest dobra i jedną nakrętkę z tylnego koła, która jest zepsuta. Więc koło trzymałoby się na 4 nakrętkach, a na tej piątej szpilce mógłbym sprawdzić potencjalnie zepsutą nakrętkę - i odwrotnie, czyli dobrą nakrętką sprawdzić potencjalnie zepsutą szpilkę.
No i pytanie, czy na normalnie stojącym aucie (~1.3T) mogę na chwilę pozbyć się jednej nakrętki, czy może coś się tam coś powyginać?
I dodatkowe pytanie, czy zakręcając zepsutą nakrętkę na dobrą szpilkę mogę ją zepsuć - i oczywiście odwrotnie, czy zakręcając dobrą nakrętkę na zepsutą szpilkę mogę zepsuć nakrętkę? Oczywiście zakręcanie wg. zaleceń producenta kluczem dynamometrycznym.
@HmmJakiWybracNick jeżeli śrubunek jest zepsuty poprzez nieprawidłowe dojebanie kluczem pneumatycznym tak, że naciął się drugi gwint to tak, zepsujesz sobie to co masz sprawne. Jeżeli są tylko przeciągnięte od zbyt dużej siły to nie powinno się nic stać.
Auto może stać chwilę na czterech śrubach ale broń boże nigdzie tak nie jedź.
@entropy_ Właśnie chłop z wulkanizacji mi powiedział, żeby kupić od razu szpilki i nakrętki. Natomiast liczę, że może tylko nakrętki są zepsute i sam je zmienię. Bo za każdym razem jak oddaję auto do mechanika, to jedną rzecz mam naprawioną, a coś innego spierdolą przy okazji XD
Jak szpilki są zepsute, to nie wiem czy będę chciał to sam naprawiać i pewnie oddam do kogoś, a znając życie zaraz spierdolą mi coś z hamulcami przy okazji...
@HmmJakiWybracNick Jeżeli uszkodzony jest gwint nakrętki, to i szpilka do wymiany, ponieważ i ona ucierpiała. Jak to sobie wyobrażasz? To jest komplet, pracują razem. Użyj podnośnika jak przy wymianie koła i nie cuduj.
"I dodatkowe pytanie, czy zakręcając zepsutą nakrętkę na dobrą szpilkę mogę ją zepsuć - i oczywiście odwrotnie, czy zakręcając dobrą nakrętkę na zepsutą szpilkę mogę zepsuć nakrętkę"
Kupiłem wyciskarkę do cytrusów, taką ręczną - pic rel.
Sok bardzo smaczny. Wiem już czemu wyciskane soki w sklepach są takie drogie XD Bo tych pomarańczy to trzeba kilka wycisnąć na taką szklankę soku ( ͠° ͟ʖ ͡°)
Ale to nic i tak będzie pite, najwyżej będę oszukiwał i wody doleję.
A to wszystko zależy od pomarańczy. Trafisz na takie niepozorne, a wyciśniesz z jednej pół szklanki, a trafisz na takie eleganckie, co soku będziesz miał na zwilżenie ust. Rozchodzi się pewnie o odmianę, ale się nie znam ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@woohoo to nie jest trafianie, tu trzeba byc ekspertem. Pomarancze i inne cytrusy na sok latwo poznac - maja cienka i gladka skorke. Te z mala iloscia soku maja gruba i porowata. Nie ma za co.
Dzisiaj stwierdziłem, że sprawdzę tego całego czata gpt.
Na wszystkie pytania chat gpt mi odpowiadał bardzo ogólnie, tłumacząc rzeczy które zawarłem w pytaniu...
Przykładowo zapytałem o swój samochód, a dokładnie o to w jakich wersjach był facelift i dostałem pierw wytłumaczenie czym jest facelift, później wypluł, że był sedan, coupe i hatchback - pominął kombi. Do tego przy hatchbacku podał, że facelift był w 2017 roku, a faktycznie był od 2015 do 2017 (więc w 2015). Może było więcej baboli, ale tylko to wyłapałem ze swoją marną wiedzą. Jeszcze opisał mi, że wersja hatchback charakteryzowała się nadwoziem typu hatchback - za⁎⁎⁎⁎ście XD
Później widziałem memika, że stare seicento jest bardziej eko od tych wszystkich nowych suvów, więc stwierdziłem, że sprawdzę co mi chat gpt powie. No to pytam ile zanieczyszczeń produkuje taka Toyota RAV4 i dostaję odpowiedź, że w sumie to zależy od silnika i wielu innych rzeczy - to ma sens, wiec zadałem pytanie o to jakie silniki miała toyota rav4 w 2020 roku i później uszczegóławiam pytanie i pytam konkretnie o silnik benzynowy 2.5L Dynamic Force w tym aucie w 2020 roku.
Jeszcze mam odpowiedź, to wkleję jakie dane dostałem:
--------
Typowe zanieczyszczenia emitowane przez silnik benzynowy 2.5L Dynamic Force to:
Dwutlenek węgla (CO): Silniki benzynowe, w tym 2.5L Dynamic Force, emitują dwutlenek węgla w wyniku procesu spalania paliwa. Nowoczesne pojazdy są wyposażone w katalizatory, które redukują emisję CO do minimalnego poziomu.
Tlenki azotu (NOx): Emisje tlenków azotu są również kontrolowane przez systemy kontroli emisji, takie jak katalizatory trójdrożne i EGR (Recyrkulacja Spalin). Współczesne silniki benzynowe mają zaawansowane technologie, które pomagają ograniczyć emisje NOx.
Węglowodory (HC): Silniki benzynowe emitują także węglowodory, które są kontrolowane przez katalizatory i inne systemy kontroli emisji.
Cząstki stałe: Silniki benzynowe zazwyczaj nie emitują dużych ilości stałych cząstek stałych, co jest bardziej charakterystyczne dla silników wysokoprężnych.
-------
No za⁎⁎⁎⁎ście, ale oczekiwałem jednak cyferek...
Na nic nie odpowiedział mi w taki sposób, abym był zadowolony z odpowiedzi, a nierzadko odpowiadał totalne głupoty. Dodam, że nie skupiałem się tylko na samochodach - pytałem też o telefony, choroby, komputery i inne głupoty, których nawet nie pamiętam.
Wiem, że ideą tego narzędzia jest tworzenie ładnych zdań, które mają sens. Natomiast czytałem wiele komentarzy, mówiących o tym, że internetowe wyszukiwarki tracą sens, bo można o to samo zapytać chat gpt, aby finalnie dostać szybszą i lepszą odpowiedź. Zdaję sobie również sprawę, że pewnie część tych informacji ciężko byłoby znaleźć w guglu.
@HmmJakiWybracNick zapytaj o to samo chata Bing. Powinieneś dostać lepszej jakości odpowiedzi. Darmowy chat GPT nie ma możliwości poszukania odpowiedzi w necie, a jak czegoś nie wie, to będzie ściemniał.