Siemka, wracam po dłuższej przerwie. Choroba, bieg niepodległości sporo zmian w życiu. Ostanie 2 biegi odbyłem z psiakiem jako forma spłaty tego że nie mam czasu na dłuższe spacery z nim :) Plan jest aby w tym miesiącu coś jeszcze pobiegać bo mam jakiś leśny bieg mikołajkowy na początku grudnia.
Siemka
jakoś nie mogę się znaleźć w tym tyg. Wyszły tylko 2 biegi z szybszymi odcinkami ale jakoś to szybkie bieganie nie do końca mnie przekonuje. Jakoś ciężko mi się biega w tempie 4:30. Chyba odzwyczaiłem się od szybszego tuptania ale jeszcze 2 tyg na powrót do formy xd
Siemka po ostatnim trailowym wyścigu dochodziłem do siebie 2-3 dni. W sumie jedynie zakwasy, stopy po 40 km prawie w ogóle nie bolały.
Także w tym tygodniu na sprawdzenie jedno 5k bardzo easy 131 bpm, potem 2 biegi z szybszymi jednostkami. A to dlatego że zapisałem się na bieg niepodległości w moim mieście by w końcu zrobić 48 min na 10 km. Najbliższy plan to powrót do objętości i trochę więcej biegów szybszych bo do tego biegu zostało 3 tyg :)
Miłego tuptania pomimo niesprzyjających warunków 😃
@EmPfLiX Szybko do siebie doszedłeś, ja po półmaratonie w Tymbarku czułem złom w nogach 1.5 tygodnia Regeneruj , zbieraj gainsy po ultra ^_^ Na bank twoje ciało "odblokowało" ekstra zapas tlenu, boś mega dystans ostatnio pokonał!
Siemka,
jesteśmy już po #maraton który okazał sie 41,8km a mój garmin zarejestrował 40,47 km.
Ale od początku, 16 tyg się przygotowywałem, miałem turbo nastawienie i jeszcze wmawiałem sobie, że skoro na moich górkach nie muszę iść to i tam tak będzie.
Trasa tego dnia była po kilku dniach opadów więc ilość suchych odcinków to było około 5-7km. Dodatkowo na 2 dni przed złapało mnie przeziębienie ale 2 gripexy z rana pozwoliły mi pobiec.
Na dodatek górki które były tutaj były dość mocne i już na pierwszych km musiałem przejść do marszu. Bufet numer jeden (6km) około 44min więc początek był szybszy ale tętno już wariowało w okolicy 170bpm. Potem było już tylko gorzej, mocne strome górki z błotnistą nawierzchnią, spowodowały że na kolejnym bufecie (15km) zameldowałem sie jakoś z czasem 1:50. Wtedy jeszcze było w miarę dobre nastwawienie i siły. Kolejna stacja za około 15km, 3 bufet... I tu zaczeły się schody i to dosłownie, na początek 3km podbieg, kawałek prostej i zejście do lasu pod górę, powalone kłody, krzaczki, małe drzewka i trawa po kostki nie pomagały a jeszcze po górce był taki sam surowy las w dół i tam już trzeba było hamować na drzewkach bo jeden ruch po stópce. Następnie 500m specjalnie przygotowanej drogi przez leśników gdzie więcej było koryt wody niż błota i brak pobocza bo ta taki ala kanion. Na 5km przed punktem odpadły mi wszystkie siły i nadzieje na ukończenie w okolicy 5h oraz wgl na ukończenie bo zaczęły mnie łapać skurcze. Na początek prawy czworogłowy a potem pod lewym kolanem i każdy krok bo przeszywający ból. Więc trochę tuptania pod mało atrakcyjną górkę by po chwili przywitać się ze ścianą, dosłownie sćianą. Wzniesienie było na tyle strome, że droga prowadziła zygzakiem który wcale nie był prostszy a sama droga to mam wrażenie że zajęła mi z 15 min 500m max. Ale jakoś się udało, w końcu wyczekiwany 3 bufet i myśl o tym, że nie dam rady i dzwonię po znajomych by mnie odebrali. Wyszło na to że nie było tu dojazdu i zasięgu więc nici z mojego planu. Po wypiciu litra coli i zjedzeniu czegoś małego wyruszyłem na dreptanie w dół, jakieś 100m truchtu potem spacer długo bo mentalnie się poddawałem. Ciągła walka ze skurczami i nastał 33 km, tam już byłem o krok od poproszenia medyka o to by zdjeli mnie z trasy. Na szczęcie poratował dobrym słowem i radą by starać się biec tyle co ide to jakoś pójdzie. I z tą radą zostawiony człapie kolejne km. Na 39 km jakoś skurcze odpóściły i pozwoliły dreptać dalej a za chwilę usłyszałem dzwięki ze sceny które napędziły mnie by zejść z 8:00/km do 7:30 w kolejnym km a na ostatnim do 6:54. Dobiegłem, przekroczenie tej lini wywołało takie ogromne emocje, że byłem o krok od popłakania się ze szczęścia, że to już koniec tego :) Z zakładanych 5h wyszło 5:55h. To jest strasznie popierdolona trasa, w połowie żałowałem że nie wybrałem 21km. ale na koniec dnia to się cieszę i myślę, że za rok znów spróbuję :) 162 śr BPM xd
6h w butach i poza lekkimi obtarciami to nic, nogi wiadomo bolały ale w sumie nie jakoś turbo. Jutro będziemy płakać :) I NIE LEKCEWAŻCIE PRZEWYŻSZEŃ NA ZAWODACH :)
Dziękuję za uwagę
@EmPfLiX Brawo, po przebiegnięciu GPK w formacie Ambitna Jedenastka 3 razy na przełomie 2024/2025 i kilku górskich półmaratonach uważam, że 1300 przewyższeń to solidny łomot dla nóg, szacun, że się udało ukończyć, to jest wysiłek porównywalny do 53-54km po płaskim, czyli ładny Ci ultramaraton wyszł był, gratuluję WYTRWAŁOŚCI i MOCNEJ GŁOWY :)
p.s. Jak opisywałem wam Silesię ostatnio to pisałem, że koleżanka M. się dojeżdżała tymi wybieganiami 30km 6 tygodni pod rząd, a później Ją "bomba" dopadła po 14 kilometrze maratonu, jeszcze trzeba dać ciału te 2-3 tygodnie by wgl zaadaptowało się do bodźca, mogłeś sobie za bardzo dać popalić przed startem niestety.
@pluszowy_zergling mam 30 i dokładnie było jak mówisz 😄ale to mój pierwszy tak długi bieg na zawodach, dotychczas technika na pałe do mety działała bo na godzinę lub 2 miałem siły by lecieć w okolicy 170 xd
Siemka, z małym opóźnieniem ale dodajemy ostatni tydzień przed #maratonem z przewyższaniami.
Po testowym maratonie bez maratonu dałem sobie spokój na kilka dni nie obciążając biegowo organizmu i dopiero w sobotę wyszedłem na tuptanie takie bardzo luźne aby ciało nie zapomniało co to #bieganie :)
Start w sobotę rano, lekki stresik jest ale do ogarnięcia. Planuję jeszcze kilka bardzo luźnych kilkukilometrowych biegów.
I to tyle. Kolejne podsumowanie będzie już po :) MIłej Nocki
Siemka,
Natknąłem się na bardzo fajny post od bieganie.pl
Pamiętajcie, że nie ma obciachu biegać powyżej 7 min. Wszystko z czasem :) Najważniejsze aby to było regularne bo wtedy wskakujemy do kilku procent populacji która tak robi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja od 16 tyg mogę siębie nazwać regularnym biegaczem :)
Możecie się też tutaj zostawić swoje PR na 5 km,
Ja w sumie muszę sobie kiedyś pobiec jakiś bieg na 5k aby ustawić jakiś fajny wynik bo jestem raczej osobą która lubi długo biegać w nie do końca szybko 😄https://www.instagram.com/p/DPDR8ePjavF/?img_index=4&igsh=aWVnNmk4ZHZ6bm1s
#bieganie #sztafeta #ankieta #sport
@EmPfLiX hm, jeśli 10 zrobiłem poniżej 50 to to musi być poniżej 25. Chyba nawet raz 23:xx mi się udało. Ale to dawno było, jak jeszcze mogłem ( ͠° ͟ʖ ͡°)
@EmPfLiX żaden ze mnie biegacz, jestem kompletnie poza uniwersum i nie znam czasów innych ludzi. Biegałem dotąd 22 razy, wcześniej tylko siłówka + średnio 10 tysięcy kroków dziennie. Najlepszy czas miałem 27:16, ale od jakiegoś czasu kręcę się raczej w okolicy 29, bo ChatGPT zasugerował żeby nauczyć się biegać wolniej i na niższym tempie. Nie wiem jak skończyłoby się żyłowanie wyniku - prawdopodobnie jakąś kontuzją xD, bo mam słabą technikę i sporo kilogramów do targania, przeciętny biegacz waży chyba z kilkanaście kg mniej ode mnie.
Fajnie być na SORze gdy nikogo już nie ma. Szkoda że po 2,5h czekaliśmy do nocnej opiece. A babka z opieki nocnej to odrabia tam chyba godziny społeczne.
Siadac, to boli i kuksamiec w plecy, a tu i znów lufa w plecy ?
A tu boli i łapie za udo, ooo ktoś tu nie rozciągnięty, więcej ćwiczyć(mówi babsko z 20kg nadwagi)
Nie pozwalała dojść do słowa. I z pulsującego bólu kręgosłupa, uniemożliwiającego chodzenie/siedzenie zostaliśmy odesłani na SOR z kolką.
Myślę że różowa więcej na nocną opiekę nievpojdzie.
Teraz różowa po rejestracji i była w 2 pokojach na 10s w każdym i czekamy do trzeciego xd
Fajne te szpitale.
przejebane, raz miałem problem z sor ze zwichniętą kostką, to czekałem 3h żeby mnie odesłali do rodzinnego lekarza bo nie umieram tylko chodzić nie mogę.
Siemka, czy tylko ja po zrobieniu tostów ustawiam jej w konstrukcje tak aby nie zaparzyły się, by nie zmiękły w oczekiwaniu na swoją kolej?
Oczywiście do tego jedyny prawilny sos :) #foodporn #jedzenie #heheszki #ankieta
Muszę spróbować, do tej pory po prostu obracałem je 1 do 2 razy podczas stygnięcia co kilkanaście sekund kładąc za każdym razem na niezaparowaną część talerza
Siemka, to mój ostatni bieg we wrześniu i trochę głupi to był pomysł ale dowiozlem to co sobie obiecałem czyli przebiegnie #maraton przed zawodami aby wiedzieć jak to będzie na trasie (42km trail 1300m przewyższeń).
Do zawodów mam 2 tyg wiem, że trochę za późno na taki test ale plan zakładał że na płaskim poniżej 145bpm a podbiegi poniżej 160bpm i to się udało no z całości wyszło 144bpm.
Już wiem czemu odradza się przebiegnięcia maratony luźnym ( świeżakowym) tempem.
Jak to gówno się dłużyło... Ja ogólnie biegam na tętnie najczęściej biegam więc jestem przyzwyczajony do okolic 6:00+- ale im dalej w las tym było gorzej bo i była 7 a nawet 8 min. Wszystko za sprawą granicy mentalnej którą miałem na 30k ( mój poprzedni najdłuższy bieg). Po tym każdy kolejny km to była walka, skończyły mi się smoothie (nie mogę zdzierżyć żeli, mam plecaczek z kilkoma szt bo ogólnie wybiegłem na papaton ale miałem chrapkę na więcej.
Pierwszy kryzys miałem przy około 31 km kiedy się zatrzymałem (ogólnie nigdy w życiu nie stanąłem podczas biegu) potem dosłownie co km musiałem się zatrzymać na chwilę i wyzywać siebie i wszystko wokół. Moje ciało luźno się trzymało ale psychika spadła z rowerka. Nie pomagały wolniejsze km i to że musiałem na bieżąco szyć trasę jak najdalej od domu bo wiedziałem że im bliżej tym większa pokusa by zejść. Krótka pauza na Orlenie gdzie wleciał redbull i drugi na później. Na chwilę pomogło lecz do końca była jeszcze ponad 10km a ja już biegłem 3,5h xdd potem było tylko gorzej przerwa co chwilę a nawet spacerowałem - to też nigdy się nie zdarzyło. Przełom nastał gdy zostało około 4200m wtedy chyba tylko raz się zatrzymałem, ostatnie 1500m było w miarę przyjemne bo porozmawiałem dziewczyna i trochę przestałem myśleć o zejściu.
Skończyłem bieg po ponad 5h xd
Dowiedziałem się
że jestem w stanie tak długo biec w dodatku bez słuchawek.
Ze moje asiksy zdają egzamin.
Że ludzie którzy na treningu robią maraton to masochiści
Że hrm tri po 5h nie obciera
I że jeśli dałem radę sam ze swoją głową pokonać ten dystans to na zawodach bez problemu ogarnę gdy będę trzymał się są kimś.
A z takich śmiesznych rzeczy to wybiegłem około 20 więc ciemnica a moja trasa biegła przez lasek i pole, biegnę z tele jako latarka więc widoczność 3m i nagle po mojej prawej respi się gościu z totalnej ciemności, ubrany na czarno bez telefonu, bez źródła światła o mało co nie krzyknąłem xd
I to chyba tyle ode mnie teraz mam planach leżeć bo nóżki nie za bardzo chcą nóżkować.
:) Miłej nocki i poranku
@AdelbertVonBimberstein dzięki, kolki to ja chyba nie miałem od czasów podstawówki ale awaryjnie w plecaczku słuchawki będą musiały zagościć właśnie na takie momenty miałem teraz. :)
@Z_buta_za_horyzont Masz rację, to byłoby znacznie lepszym pomysłem. Ale jak na to patrzę dzisiaj to wiem że nie ma możliwości abym na tych zawodach się zatrzymał, nie mam już takiego strachu że nie dobiegnę oraz wiem że mój 15 tygodniowy plan pozwolił mi ukończyć tak długi bieg. Maraton nie do końca był dla mnie jakimś celem życiowym a raczej przystankiem przed troszkę dłuższymi biegami :)
@EmPfLiX No rozumiem tylko tym maratonem dwa tygodnie przed zawodami zafundowałeś sobie zajezdnię dla nóg, którą na pewno odczujesz na zawodach. Na biegach górskich i tak się ciągle nie biegnie tylko idzie pod najbardziej strome podejścia. Daj znać po zawodach jak tam było .
Siemka,
Kolejny tydzień za nami. Zawody za nie całe 2 tyg #maraton z przewyższeniami (1300m).
Ten tydzień biegało się super, jest szansa, że przez prezent który otrzymałem. Dostałem pas od garmina nie ten najnowszy ale trochę starszy HRM Tri. Fajna zabawka, wyjątkowo wygodny, słyszałem że może obcierać przy długich biegach. Ponad 2h biegu z pasem i plecakiem biegowym i żadnych obtarć :)
Objętość rośnie, ciało się fajnie adaptuje. Ciężko będzie dowieźć 4,5h ale w okolicy 5h to myślę że się zakręcę.
Miłej niedzieli :)
Miłego popołudnia :)
Siemka, kolejny tydzień za mną. Morale wróciły więc klepiemy kilometry bo do #maraton z przewyższeniami (1300m) zostało już bardzo niewiele. Miesięczna pauza mocno się odbija na kilometrażu i wytrzymałości. Dzisiejszy #papaton był trudny bo ostatnie kilometry pokonywałem myśląc tylko by dobiec do tego zakrętu, do tego domku, do kolejnego znaku. Czułem, że dziś głowa nie za bardzo chce biegać długie trasy więc wybiegłem jak najdalej poza miasto tak aby nie być w stanie zamówić bolta a potem już tylko wrócić :)
Zostały jeszcze tylko 2 tyg i 6 dni do biegu :)
Dorzucam zdjęcie nietypowej jak dla mnie instalacji którą spotkałem na trasie :) w końcu znalazłem linię niskiego napięcia :)
Siemka, zniknąłem na trochę bo miałem dość ciężki okres w pracy, życiu. Trochę spraw się skomplikowało do tego stopnia, że nie byłem w stanie tak biegać jak wczęśniej.
Spadek z 40-50km tyg na około 10km jest dość mocno odczuwalny ale już powoli wracamy do biegania. Stres zszedł więc przyjemniej też się biega.
za niecałe 4 tyg do #maraton z przewyższeniami(1300m) a ja trochę się cofnąłem. Ale myślę, że na spokojnie to przebiegniemy może nie w takim czasie jakim planuje. Plan na najbliższy tydzień to odbudowa bazy tlenowej i jakieś dłuższe podbiegi :) Trzymajcie się i do zobaczenia za tydzień :)
Na ten tydzień zaplanowałem więcej odpoczynku bo 2 wyścigi w ciągu tygodnia jeden po drugim to był głupi pomysł i zbierałem tego żniwa w tym tyg. Po 2 dniach odpoczynku wyskoczył obiecany pożegnalny #papaton z @enron na którym nie dość, że czułem beton w nogach to jeszcze pizza kurczakiem chciała opuścić bieg od pietego km. Na szczęście udało się złagodzić sytuację i dokończyć bieg bez potrzeby srania po krzakach xd Choć sama końcówka 2km to było ciągnięcie się i walka o ostatnie metry. Czułem jakbym biegł 30 kilometr a nie 21...
Kolejny bieg to tak naprawdę niedzielne tuptanie tylko aby sprawdzić nowe buty wyszło 12k więc źle nie. W sumie 33km to trochę mało jak na 8tyg przed zawodami ale mamy jeszcze trochę czasu na szlifowanie aby dobrze wystąpić.
Z takich śmiesznych rzeczy to znów udało mi się zrobić PR na #polmaraton 2:01 :) Miało być poniżej 2h ale brzuszek, brak odpowiedniego odpoczynku pokazał poniżej 2h xd
Wracamy do realizowania moich wolniejszych biegów ze znaczącą ilością podbiegów :)
Kolejny tydzień za mną. Może nie było dużo km ale za to same szybkie jak dla mnie :)
Pierwszy bieg to poranny bieg z @enron #papaton na którym wykręciłem PR na 20k i #półmaraton. Potem odpoczynek od biegania bo zalatany tydzień i dopiero kolejne tuptanie wpadło na koszalińskim extremalnym biegu godzinnym. 1h jak najwięcej pętli po 1km, 6 podbiegów z czego 3 po kostki w piachu i 3 takie zbiegi reszta to leśne góra dół z korzeniami. Udało się zrobić 7km w 1:03 co dało mi #25/109 :) . Turbo mocny bieg ponad godzina na tętnie średnim 171 to był wyczyn dla mnie.
A dzień później nieoficjny PR na 10km na usteckim grand prix. Miało być 10km a było 9,6km w 46:27 co dla mnie było za⁎⁎⁎⁎stym osiągnięciem :) do tego 38 miejsce :) i 18 miejsce w M30 :)
Turbo podjarany ale mocno wykończony :) Kolejna okazja na 10km chyba we wrześniu wtedy się może uda :)
Nie spodziewałem się że w ciągu 2 miesięcy mogę się tak przygotować :)
Teraz 2 dni odpoczynku i kolejny tydzień zaczniemy od złamania 2h na półmaratonie, uda się bo będzie prowadził @enron :)
Super pocisnąłeś, szkoda że przez zmianę trasy urwali te 400 metrów, ale może we wrześniu już zrobią jak należy 😎 Gratulacje i widzimy się na środowym papatonie 😁
Siemka, wrzucam jeden zaległy z lipca i sierpień rozpoczynam z ostrym jak dla mnie pierdolnięciem czy atak na pierwsze 30k w trailu. Atak uważam za udany choć w planie miałem 27-28 km to głowa chciała 30km. Ogólnie od 28km zaczeła się walka bo kolana dawało się we znaki zbiegach a na prostych to mysłałem że wgl nie biegnę. W głowie mam że moje tempo to 7:00 bo na⁎⁎⁎⁎iają kolana a ostatnie km to 614 xddd Wgl cały bieg jakoś mi za⁎⁎⁎⁎ście poszedl bo nie spodziewałem się, że mam takie zapasy na podbigach i prostych. Stopy nie narzekały, jedynie odmokły bo 2h z 3h20m padał deszcz. Ogólnie to bieg był za⁎⁎⁎⁎sty ale ch⁎⁎⁎wy pod kątem narysowanej trasy xdd
Miałem jeszcze jeden bieg na 10k ale opowiadałem o nim w ciągu tyg więc
Tydzień 6/15 do #maraton trailowy w Bartłominie. w sumie 53km
@pluszowy_zergling Normalnie, brak zakwasów czy jakoś bólów. Przygotowanie do zwykłego maratonu też trochę inaczej wygląda. Mój maraton raczej będzie trwał 5-6h bo jest w trailu 1300m przewyższeń. Muszę powoli adaptować ciało do długich treningów po pofalowanym terenie. Poza tym sam maraton nie jest moim celem w tym roku a raczej testem 4 miesięcy przygotowań.
Tydzień solidny ale udało się bez deszczu. W tym tyg każdy trening minimum 90m przewyższeń i coraz przyjemniej je pokonuje. To pierwszy tydzień w którym trzymam się tempa i tętna wczęśniej waliłem szybciej bo tętno jeszcze się mieści w zakresie . Dziś w planie miałem 20-22km więc przypadkiem udało się przebiec #papaton z przewyższeniami 463m xd .To moje trzecie w życiu 20 km i coraz przyjemniej mi się leci tyle. A dziś to w ogóle jeszcze na koniec dostałem skrzydeł(chyba od Niego bo on też lubił po górach), po ostatnim wbiegu/zbiegu jak tylko wybiegłem na asfalt to aż z przyjemnością ostatni km pobiegłem 5:14/km. z reguły po takim biegu cieżko mi pobiec ostatnie poniżej 5:40 xd
A nie ukrwam że w okolicy 10km chciałem już się zawinąć bo mój #garmin dziadek feniks 5plus dostał jakiegoś laga i pokazał mi chyba 12 min przy jednym km. Myślałem się że go rozwalę bo wbiegając nawet powoli nie będziesz w stanie tak wolno biec. Na szczęście strava przetrawiła dane i wyszło że było tam około 9min co dalej mi nie siedziało bo kolejne okrążenie miałem tam 8min. No nic najważniejsze że trening zrobiony :)
@EmPfLiX zaczalem korzystac z dokumentow googla, tej ich przestrzeni dyskowej (nigdy nie pamietam jak to sie nazywa) i nie wiem czy na jakims urzadzeniu z androidem sie nie musialem tym logowac
@nobodys o kurde kierowniku, wgl zapomniałem o Tym. Być może dlatego że nie korzystałem za bardzo z tego. Wtedy u mnie królowały inne programy do filmów/muzyki :)
@EmPfLiX Ty piszesz o 4 e-mailach. Mój kumpel stworzył wtedy generator kont gmail i kilkoma kliknięciami było można stworzyć ich setki XD Oczywiście dzisiaj z różnych powodów już by nie przeszło, ale wtedy trzeba było sobie jakoś radzić