Plakietka HIT ŚWIĄT na ofercie z Kourosem to najpiękniejsze co widziałem tej jesieni. Od razu sie robi rodzinna atmosfera.
Chyba że robimy taki tagowy flash mob i wszyscy do wigilijnych stołów aplikujemy oprysk Krula?
#perfumy #heheszki


Plakietka HIT ŚWIĄT na ofercie z Kourosem to najpiękniejsze co widziałem tej jesieni. Od razu sie robi rodzinna atmosfera.
Chyba że robimy taki tagowy flash mob i wszyscy do wigilijnych stołów aplikujemy oprysk Krula?
#perfumy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pszczoły są serio niesamowite, spróbuję Wam to nakreślić w miarę zwięźle
O tym, że mają świetną nawigacje to pewnie wie każdy, ale czy wiedzieliście jakie mają kocie ruchy? To znaczy chodziło mi o taniec. Tak, taniec. Pszczoła potrafi poinformować inną pszczołe gdzie znajduje się coś fajnego za pomocą tańca. I wierzcie mi, metoda jest skuteczna
Czasem ludzie myślą że pszczoły na zimę idą spać, jak niedźwiedzie czy coś xD Jest to oczywiście bzdura, pszczoły nie mogą tak robić bo by zamarzły. Zamiast tego muszą grzać siebie i królową, trąc mocno swoimi mięśniami grzbietowymi. Tak, całą zimę siedzą i kręcą plecami żeby nie zamarznąć, jakaś masakra. Co ciekawe, utrzymują tym temperaturę aż 30 stopni w środku kłebu! Niektórzy pszczelarze lubią wsadzać rurkę do środka i słuchać "zimowego śpiewu" ale poleca się jednak tego nie robić i dać im spokój xD Pszczoły zimowe i tak mają dobrze, bo co pożyją (czasowo) to ich. Latem, w trakcie pracy, tak leciwy wiek jak parę miesięcy jest raczej nieosiągalny. Latem pszczoła żyje zazwyczaj miesiąc z hakiem. Mają taki śmieszny podział, że im pszczoła jest starsza, tym bardziej ryzykowne bierze na siebie obowiązki, bo jej nie szkoda. I tak przez pierwsze parę dni życia pszczoła sprząta w ulu i karmi młode, potem buduje różne ulowe struktury, a na koniec wyfruwa zbierać pyłek i nektar aż do śmierci.
Swoją drogą jeśli myślicie że miód to taki kwiatowy nektar nalany do słoika to niestety nie jest wcale tak jak myślicie. Miód to rzygi pszczoły. W sumie nie jednej, a wielu po kolei. Każde rzyganie miodem wzbogaca go o pszczele enzymy które to dają mu te jego właściwości. O właściwościach zaraz, bo muszę doprecyzować, że nie każdy miód to wyrzygany nektar! Miód spadziowy nie może nosić tej łatki. Miód spadziowy to wyrzygana... kupa. Kupa wyprodukowana przez mszyce, i dopiero zjedzona przez pszczołę.
Wracając. Pomyślicie "ahh, właściwości zdrowotne, o to chodziło, tak?" no więc niestety tutaj muszę zawetować. Miód jest przedstawiany jako magiczne lekarstwo na wszystko, a to po prostu trochę lepszy cukier...
Ale nie samym miodem człowiek żyje, bo z pszczelich produktów mamy jeszcze wosk (czyli wiadomo, podstawowy budulec o przyjemnym łagodnym charakterystycznym aromacie), propolis (taki klej którym wszystko zalepiają jak sie im za duże szpary zostawi xD Ja miałem ul samoróbkę i musiałem z łomem chodzić żeby go otworzyć...), pyłek (zwany pierzgą, jak psczółki wracają do ula to widać na ich nóżkach takie kolorowe zbiory pyłku wyglądające jak łby od zapałek) czy mleczko (którym są karmione młode larwy oraz królowa). Praca przy takim ulu to prawdziwa symfonia zapachów, i zazwyczaj to propolis czy wosk dominują, a nie miód. Propolis ma taki specyficzny ostry, przyprawowy wręcz zapach. No i właściwości bakteriobójcze, przez co się go podobno żuje albo nawet robi z niego nalewki.
Skoro już mówimy o Królowej, ta to dopiero jest niezdara. Królowa nie potrafi sama nawet jeść, i ma oddelegowane kilka pszczół które podają jej jedzenie do pyska, żeby nie zdechła z głodu. Jej główną rolą jest składać jaja i pachnieć. Z tym pachnięciem to nie żart-nawiązanie do "leży i pachnie" u księżniczki, tylko serio królowa musi wydzielać zapach który uspokaja inne pszczoły że wszystko jest git. Bo pszczoła to trochę jak brytol: jaki miałaby sens życia jeśliby jaśniepani zmarła? No żaden właśnie. Jednym z dodatkowych obowiązków pszczoły królowej jest tak zwany lot godowy. Musi na niego lecieć tylko raz (opuszczanie ula przez królową jest szalenie niebezpieczne, więc musi być minimalizowane. Jest niezłym przysmakiem dla jaskółek) i w trakcie tego lotu zdobywa materiał genetyczny od trutni. Powiecie "a to nie mogła tego w ulu zrobić?" no więc właśnie wtedy materiał byłby ograniczony tylko do rodzimego trutnia, a tak to wszystkie okoliczne mają szansę. Do końca nie wiemy jak trutnie wybierają idealne miejsce do koczowania, ale jakoś to robią, i wszystkie samce z okolicy zazwyczaj są właśnie tam. Taki pub na wsi.
O trutniach nie ma dużo do powiedzenia w sumie xD Ich główną i jedyną rolę już opisaliśmy. Poza tym nie pomagają w pracach w ulu, nie bronią go, nie budują, nie przynoszą miodu, no autentycznie pasożyty. To po co je trzymać? Ha, bo celem życia jest rozmnożenie się, więc im więcej silnych trutni ma nasza rodzina, tym większa szansa na dobrze przekazanie genów w okolicy. Ale jak przychodzi zima to taki truteń jest wykopywany z ula i sobie zamarza nieporadnie. I gdzie są parytety? Truteń na domiar złego nie ma nawet kolca którym mógłby pomóc w obronie xD A ten jeden jedyny szczęśliwiec któremu uda się dostać do królowej jako pierwszemu... Umiera od tego procesu. Otóż aparatura potrzebna do "zbliżenia" urywa mu się w trakcie xD Podobno jest to mechanizm mający utrudnić kolejnemu szczęśliwcowi przekazanie swoich genów (w końcu jama została "zakorkowana") ale tutaj potrzebne źródło. W sumie wszędzie potrzebne. Najlepiej nie walidujcie bo może się okazać że bredzę.
Jak pewnie się już domyślacie, byłem pszczelarzem. Okazuje się że zajęcie to jest trudne i nieco niewdzięczne, w szczególności jeśli ule masz z dala od miejsca zamieszkania (a to był mój case). Moja kariera skończyła się gdy głodny dzięcioł wygryzł mi dziury w ścianie ula, i moje pociechy przemarzły. Ale dzięcioły to nie jedyne zagrożenie, oj nie. Jest pewna zmora, której nie znają nasi dziadkowie pszczelarze, a nam spędza sen z powiek, jest to Varroa Destructor, czyli tak zwana warroza. Mały czerwony pajączek który niedawno przywędrował przez nas z Azjii do Europy i zrobił tutaj rozpierdziel. Otóż nasze pszczoły nigdy nie spotkały go w trakcie swojej ewolucji, i nie potrafią z nim walczyć. Azjatyckie potrafią, ale są mniej miodne, więc nie sięgamy po nie xD Problem z warrozą jest taki, że leki wytruwają tak po 99% osobników w ulu, więc ten 1% który przetrwał, widocznie musiał być odporniejszy, a teraz to on stanowi 100% populacji i się rozmnaża. Tym selektrywnym hodowaniem pasożyta sprawiamy że jest już całkiem odporny na wysokie dawki, a nie wspomniałem jeszcze że w tym momencie tego pasożyta ma KAŻDY UL W POLSCE. Tak, tak powszechna jest warroza.
To dlaczego by nie krzyżować pszczół tak żeby były odporniejsze? No to usiądźcie sobie, opowiem Wam *zabawną* historię. Zacznijmy od tego że pszczelarstwo afrykańskie wyglądało nieco inaczej niż nasze. Powszechną metodą zdobycia miodu było zniszczenie ula i pozbieranie resztek. Z tego względu im pszczoły były bardziej agresywne, tym większą szansę miały przeżyć. Ale za to jakie silne i żywotne się od tego zrobiły! No więc pewien Pan z Brazylii stwierdził że jak taką silną i żywotną pszczołę afrykańską skrzyżujemy z lokalną, znającą teren, to otrzymamy silną pszczołę na warunki brazylijskie. Eksperyment można powiedzieć że się udał. Otrzymany gatunek został nazwany Killer Bee, i niech to Wam powie o jego cechach xD Oczywiście wydostał się z laboratorium i teraz opanowały tereny do teksasu xD Podobno są tak wścieknięte że na widok człowieka rzucają to co robiły, chociaż wierzę że to już nieco bajkopisarstwo. Tak to jest jak człowiek się bawi w stwórcę (no chyba że stwórca Roxi, on akurat spoko).
Mimo niedogodności, oraz zbiorów miodu które są absolutnie niepokrywające się z oczekiwaniami i marzeniami, hobby to jest naprawdę świetne. A tym, co najlepiej odświeża mi wspomnienia z nim związane są zapachy: wosku, miodu, propolisu. I taką właśnie mieszankę gwarantuje Zoologist Bee - to nie są perfumy miodowe, to są perfumy pszczele. Pachną wszystkim co opisałem, czuję w nich odrywanie korpusu łomem, czuję nakłuwanie plastrów, czuję ciepło emanujące z rdzenia ula. Coś pięknego. Do tego bardzo dobre parametry, myślę że flakon na półce nie byłby powodem do wstydu.
Naprawdę, jak ktoś ma wspomnienia związane z pszczelarstwem, np pomaganie dziadkowi za dzieciaka, to Zoologist Bee może uderzyć w strunę o której dawno zapomnieliście!
Prosiłbym o nie traktowanie tego tekstu jako rzetelnego źródła wiedzy, wiele z tych rzeczy to zasłyszane w towarzystwach pszczelarskich anegdotki, a muszę zaznaczyć że pszczelarze to specyficzna grupa ludzi, uwielbiająca dowody anegdotyczne, chłopski rozum, i argument emocji... Własny research prowadzony w oparciu o te zajawki tematów byłby na pewno lepszym punktem wyjścia do rozmów.
#barcolwoncha recenzja numer #78 Zoologist Bee
#perfumy #recenzjeperfum
Zaloguj się aby komentować
Jeśli miałbym dostęp do przycisku który każdemu perfumiarzowi wyje syreną na chacie, to użyłbym go właśnie teraz.
Beach Hut Man do wyrwania poniżej 800zł.
Ja osobiście nie jestem fanem xD Ale wiem że są tacy
https://www.pepper.pl/promocje/amouage-beach-hut-man-edp-100ml-939240
#perfumy
@Barcol wszędzie promocje. w międzyczasie 100 savage Elixir za 850 na Seforze. Ale kusi ( ͠° ͟ʖ ͡°)
@Barcol dzięki za wrzutkę. Skusiłem się.
Wydaje się być łatwiejszy w odbiorze od Al Hayvaan Elixir, który kupiłem od @pomidorowazupa i którego nadal nie wiem jak określić i ocenić. XD
Panie beacha to sie za 500pln kupowalo
Zaloguj się aby komentować
Podobno najlepszy klon Reflection Mana wrócił i jest w dobrej cenie. Ja trochę go wyszydzałem bez sprawdzania, ale opinie cały czas zbiera świetne, więc nie hejtuję dalej.
https://perfun.pl/produkt/khadlaj-shiyaaka-silver-for-men-100ml/
Co do perfumerii, to prowadzi ją podobno wykopek https://wykop.pl/wpis/71164101/siema-powiedzcie-mi-czy-ta-stronka-jest-legit-jesl więc kwalifikowałbym jako legit, ale jej też nie sprawdzałem.
Może ktoś na święta skorzysta po taniości ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Poproszę o deputat piorunowy na moją zupkę z dynii
#gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Kilka pizzuń dzisiaj wjechało. Pojawili się goście więc musiałem dorabiać trochę ciasta na szybko, fajnie bo dało sie porównać różnice w smaku - ogromna.
Łącznie 5 picek, w tym 3 nietypowe:
- pizza z pomidorkami san marzano, brzoskwinią tunczykiem, ndują i kukurydzą - ha, palce lizać. Reakcja ta sama co na hawajską "NIEEEEE, JA NIE CHCEEEE, JA NIE LUBIEEEE CHOCIAŻ NIGDY NIE PRÓBOWAŁEM" a po gryzie "o cholera to jest pyszne" klasyk xD
- coś ala canotto ale chyba zjebalem bo canotto to ponton a tu woda była w środku, więc co to niby za ponton :v
- pizza z kremem dyniowym zamiast sosu pomidorowego. Dobra, ale wolę pomidory.
#pizza



Zaloguj się aby komentować
Jakieś zdobione dekanciki za pół darmo, może w podróż komuś sie przydadzą
Jak sie ma amazon premium do oglądania the boys to za darmo wysyłają
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
#barcolwoncha
Dziś parę próbek Melega, a w najbliższym czasie reszta. Nie, TA próbka jeszcze nie dzisiaj xD
Pozdrawiam @saradonin_redux dzięki któremu mogłem poznać markę
Jak ktoś z tagu nie zna ich dzieł to niech da znać się w komentarzu
Recenzje numer:
#73 Honey Deer Musk
#74 Vienna 1900
#75 Meaningful Work
#76 Mushin Kyoto Incense
#77 Datura The Moon Flower
Honey Deer Musk - No zaczyna się z grubej rury, zapach konkret. Czuć piżmo i czuć słodkie podanie. Czy powiedziałbym że miód? Raczej nie, tym bardziej że myśląc o miodzie w perfumach mam raczej w głowie Ahojasa, Pure Havane, czy Lapidousa PH. Tutaj jest inaczej, mniej deserowo. Zapach na pewno nie z gatunku niszowych ciekawostek, swobodnie można go nosić na codzień, czy polecić osobom spoza hobby. Powiedziałbym że jest to unisex, chociaż zrozumiem jeśli dla kogoś będzie skręcał nieco w kobiecą stronę. Bardzo dobre parametry, oraz czuć że składniki naturalne i najwyższej jakości. To nie jest do końca profil zapachowy który mnie porywa, więc osobiście nie polowałbym na flakon a w przypadku odlewki nie byłaby pewnie zbyt często fatygowana, ale jak ktoś lubi proste piżmo z różanym podkładem to będzie to doskonały wybór.
Datura The Moon Flower - Z początku czułem tu coś jakby cukierki albo wata cukrowa. Później pojawił się bardzo wyraźny imbir. Jest jeszcze parę kolejnych warstw zapachów, ale na tyle złożonych że pewnie musiałbym wymienić większość znanych mi owoców i kwiatów żeby opisać co czuję. Zapach sprawia wrażenie "gęstego" i nie jest to taki soczysty orzeźwiający imbir, bardziej taki w słodkim lepkim grzańcu. Zapach piękny, po raz drugi bardzo autentyczny i naturalny, i tutaj w przeciwieństwie do miodowej sarenki, profil bardzo mi odpowiada. Mógłbym pryskać się tym obficie jesienią i zimą. Projekcja dobra, do oceny trwałości niestety będę musiał zrobić drugie podejście bo troche dziś namieszałem xD Update: Trwałość nawet lepsza niż miodowa sarenka.
Vienna 1900 - zimny, metaliczny, ostry, może nieco drażniący? A może drażni mnie że nie wiem co wącham. Jest tu sporo jakiegoś kwiatka, albo jego łodygi, ale muszę wygooglać co to. [minutę później] OK, wstyd jak nie wiem, tożto mięta xDD Na moją obronę: to nie jest "zapach miętowy" jaki znamy ze... wszystkiego. To jest autentyczna zielona dzika mięta wyrywana gołymi rękami tak łapczywie że ciężko je będzie doczyścić. To jest mięta tak rzeczywista i miętowa, że aż niepodobna do tego czego spodziewałbym się jako "mięty" w perfumach. No czapki z głów Panie Meleg. Nie wiem co o tym sądzić, z jednej strony zapach agresywny, wręcz inwazyjny, a z drugiej nie mogę oderwać nosa od ręki. Według składu to jest tu parę nut poza miętą, ale w życiu bym ich nie wyczuł, bardziej chyba wpływają delikatnie na odbiór samej mięty niż samostanowią. Nawet paczula, której słupek dominuje w akordach fragry, jest tu raczej placebo wzmianką odpowiadającą za "duchotę" mięty niż odrębną nutką. Nie potrafię ocenić tego zapachu w kategorii perfum do noszenia, dla mnie to bardziej artyzm, sztuka, i to bardzo udana. Takie potworki jak Amouage Enclave nokautuje bez draśnięcia. Trwałość poprawna, a mięta po czasie ustępuje paczuli, i dopiero w drydownie dostrzegam inne nuty.
Meaningful Work - Pewnie chodzi o klepanie CRUDów w startupie opartym o AI i blockchain. Mam mały dysonans w niektórych próbkach. Z jednej strony ewidentnie są nie w moich klimatach, z drugiej są tak dobrze zrobione że aż chce się z nimi obcować. I tak jest na przykład w tej właśnie próbeczce. Piękny zapach mydełka, pozbawiony tej tak często powiązanej z nim chemii. Kurczę, to jest wręcz imponujące, pachnie nie jak płyn do prania, ale jak jego wyobrażenie. Początek to uniseks w stronę kobiecego, końcówka unisex w stronę męskiego, ale generalnie każdy może go zarzucić. Powiem tak, ten Meleg to jest gość! Ponoć ten płyn do mycia jest o smaku bergamotki, ale nie wiem czy sam bym na to wpadł. W miarę poznawania go czuję też nieco drugiego bieguna - brudu. Nie dominuje ani przez chwilę, ale fajnie kontrastuje z motywem przewodnim. Takie ying yang, bergamotkowy płyn do płukania na futrze zwierza.
Mushin Kyoto Incense - ten zapach jest trochę jak Coconut Penis, czyli nadmiar kokosa psuje kompozycję. Trochę za słodki, nieco mdły, generalnie po opiniach spodziewałem się czegoś co sprawi mi więcej radości w wąchaniu, a tu jest raczej nieprzyjemnie. Im dalej w las tym słabiej, ale i przyjemniej. Zapach przechodzi w delikatną i sielankową przypowieść o leniwym poranku nad stawem. Japońska nazwa wpływa mocno na wyobraźnie i w połączeniu z relaksacyjnym vibem perfum przywołuje na myśl obrazy z dzieł Myazakiego - myślę że tak właśnie pachniał Totoro (no może z dodatkiem akordu zwierzęcego). Z bardzo słabego (dla mnie) startu przeszliśmy w niesamowicie uroczą i klimatyczną pozycję z gatunku tych unikatowych.
#perfumy #recenzjeperfum
Zaloguj się aby komentować
@Cris80 podziwiający swoją kolekcje po zakończeniu obecnego impulsu sprzedażowego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#perfumy #heheszki

@Barcol a tu jego pies obserwujący co wyczynia jego pancio

@Barcol @saradonin_redux @Qtafonix Łobuzy
U mnie bedzie podobnie, choc to nie znaczy ze sie bedziemy zegnac. Ostatnio wpadlem na wapanialy pomysl i postanowilem go zrealizowac. Juz od jakiegos czasu myslalem zeby zaczac samemu cos mieszac i to wlasnie chyba ta chwila. Tak mi sie spodobal Rubaru od Jogi ze postanowilem zrobic cos podobnego samemu. Jednek w trakcie wpadlem na pomysl ze ja chce cos wspanialego a nie tylko sandalowiec, oud i pizmo. To bedzie cos dojebanego, skladniki top tier - wszystko artisanowa produkcja od malych rzemieslnikow, niektore skladniki sa bardzo trudno dostepne, nie ma ich na rynku i musialem wyprosic sie chociaz o 1ml. Glowny motyw to bedzie akord oudowy skladajacy sie z 4 roznych olejkow ( 2 dzikie i 2 plantacyjne), kazdy olejek wyprodukowny z tonacego drewna xD dodam tylko ze 3 olejki beda wzbogacaly kompozycje o kinamiczne nuty. Beda tez czyste pizmo (sib i mong) i ambra (biala), ktore to beda tworzyc efekt "nieskonczonosci" razem z kwiatami i oudami. Bedzie jeszcze kilka mniejszych graczy, ale to c⁎⁎j z nimi. Co ciekawe to sam sandalowec bedzie stanowic mniej niz 20% calej kompozycji. Jaram sie jak pojebaniec w oczekiwaniu na skladnik. Niestety kazdy praktycznie skladnik musialem zamowic z innego zakatka swiata (usa, indie, wlochy i jeszcze nie pamietam skad
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Najbardziej męskie perfumy jakie może założyć FRĄTAŚ (programista JavaScript)
#perfumy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Pizzunia do brania, 8 sztuk wyszło, proszę wziąść i braść po kawałku
#pizza



Zaloguj się aby komentować
Wiem jak podbierać sok z flakonów, ale czy da się robić to samo w drugą stronę?
Nie mówię o odkręcalnych Margielach, tylko akurat o Królu. Zarezerwowałem sobie mocno ubytkowy flakon z ery PC, a przyszła mi też odlewka z PC, i chętnie bym je zmergował niczym enchanty na mieczu w Minecrafcie. Może by nie parowało tak jak to ponoć mają dekanty w zwyczaju ( ͡° ͜ʖ ͡°)
BIorę po 100zł od każdej drużyny i słucham dlaczego to zły pomysł xD Albo czy w ogóle się da.
#perfumy
@Barcol po prostu przez nastepny tydzien, dwa razy dziennie wal po 4 strzaly Kourosa. Pozbedziesz sie problematycznego dekantu i zyskasz wieczny szacunek otoczenia.
@Barcol to może pytanie, bo i sam nie wiem - czy podczas wypsikiwania zawartości flakonu wewśrodku powstaje podciśnienie czy zaciągane jest powietrze z zewnątrz?
@Barcol jasne, że się da, przecież ten flakon to splash
Zaloguj się aby komentować
Szukam osób gotowych się rozstać z następującymi flakonami:
- Mugler Amen Pure Havane
- YSL Kouros
- Amouage Dia Man
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Test metody combo, w sumie podoba mi sie, chyba tak bede robił zamiast kamień grzać godzinę.
Użyłem jakiejś naigorszej mąki jaka była i mimo hydro ledwie 62% - ciasto mnie zwyczajnie zmęczyło xD
No i nie wiem jakie zwarcie w mózgu miałem ale wsadziłem kamień nie na najwyższą półkę i przez to musiałem dłużej grzać i stąd brzegi takie rumiane
Sos to eksperymentalnie tahini z odrobiną san marzano dop, czarne punkty to pistacje, do tego nduja i mozarella
#pizza

Zaloguj się aby komentować
Zbudowałem sobie japoński mostek z resztek drewna z różnych projektów
#diy #majsterkowanie


Zaloguj się aby komentować
Powiem Wam dziwną rzecz o sobie: Darzę jakąś niewyjaśnioną obsesją wizje opuszczonych łaźni.
Nie, nie chodzi mi o kibel na dworcu, i NIE, śmieszkowie jedni, nie nawiązuję tym do Kourosa.
Nie wiem, czy wynika to z jakichś dziwnych wyobrażeń, czy z tego, że lubię ciepłe kąpiele termalne, ale z jakiegoś powodu wizja opuszczonej łaźni termalnej (w zadbanym stanie, czystej, a nie że urbex) jakoś mnie fascynuje.
Nie dzwońcie po psychiatrę, mam ciekawe przykłady na poparcie tego!
Za dzieciaka obejrzałem coś, co nazywało się Sen no Chihiro no Kamikakushi, a na TVP 1 funkcjonowało pod nazwą W Krainie Bogów. Chyba wtedy zaczęło się moje mentalne mapowanie pustych łaźni na coś mistyczno-magicznego. Zresztą, ciężko się dziwić – ten film animowany to po prostu mistrzostwo świata, a fakt, że nie miałem żadnych oczekiwań – ot, w niedzielę leciała jakaś bajka w TV – sprawił, że wzięło mnie to z zaskoczenia, a po seansie trudno było mi się pozbierać. Był to wiek, w którym człowiek jest podatny na takie przeżycia.
Chyba nie byłem świadomy, że to tkwi gdzieś we mnie. Nie skojarzyłem, że raz na jakiś czas wraca do mnie podobny sen – sen, w którym zażywam ciepłych, przyjemnych, relaksujących kąpieli w kompleksie termalnym, który jest kompletnie pusty, jak gdyby otwarty tylko dla mnie. Czuję tam ten nietuzinkowy klimat liminal spaces, coś a'la backroomy (taka creepypasta i seria filmików), ale w bardzo kojący sposób (czy "niepokojący" to przeciwieństwo "kojący"? To po co sylaba "po"?).
Jest taki kanał na YouTube, nie pamiętam nazwy, ale gość zbiera tam "unremarkable and odd places" ze starych gier. Miejsca, które są dziwne i nietypowe, a jednak nie zwraca się na nie uwagi. To dobra analogia, bo podobne mam odczucia co do tych prywatnych ciepłych basenów. Jednocześnie płynnie przechodzimy do tematyki gier, bo oto drugi przykład:
W pikselowym symulatorze życia farmera, który nazywa się Stardew Valley (i jest tak zaskakująco genialny, że aż nie umiem tego wyrazić słowami, bo mało książek czytam), jest wielki głaz blokujący przejście. W miarę naszego progresu w grze, głaz pęka i odblokowuje nową lokację, a w niej znajduje się... Tak, zgadliście, opuszczona łaźnia termalna.
Sprawna, pełna gorącej wody i pary, a jednocześnie taka... pusta. Nieobecna w życiu miasteczka. Jest tuż obok, a zaglądają tam może dwie osoby, i to sporadycznie. Kto tym zarządza? Czemu to działa? Czy ta łaźnia naprawdę tam jest, czy może to jakaś manifestacja duchowego wymiaru, jak w Krainie Bogów? Uwielbiałem spędzać tam czas, delektując się pikselami pary.
Nie będzie dla Was zagadką, że jako fan DIY ogromnym romantyzmem darzę ręcznie robione beczki z gorącą wodą. xD Tak, w tym momencie aż chce się powiadomić szpital na Babińskiego, że ktoś im uciekł, i ja to rozumiem.
Ale filmiki, na których ktoś buduje sobie taką banię, to chyba wszystkie już obczaiłem. xD Kiedyś dorobię się czegoś takiego u siebie na podwórku. Boję się tylko, że dostęp do tej beczki odczaruje mi ją kompletnie.Wiecie, jak jest z wyobrażeniami walczącymi z rzeczywistością. Może skorzystam trzy razy, znudzę się, a w zamian przestaną mnie nawiedzać te magiczne sny, które klimatem trawią mnie przez parę dni.
Raz śniło mi się, że miałem willę z takimi prywatnymi łaźniami. Do dziś pamiętam dokładnie plan, pamiętam, jak wyglądało wejście do podziemnej strefy SPA, gdzie były sauny, gdzie basen z przeszkleniem na gwiazdy, gdzie grota solna, a gdzie wodospad (nie wiem, co tam robił wodospad, ale wyglądał kozacko).
I wiecie co? Jeden raz udało mi się doświadczyć niemal tego uczucia na żywo. xD Oczywiście na termach nie ma na to szans, bo ludzi za gęsto, ale pojechaliśmy do hoteliku w Szczawnicy, w parku dolnym, który miał "& SPA" w nazwie. Był środek zimy, śniegu po kolana, i z jakiegoś powodu nie było tam w ogóle ludzi, tylko nasza czwórka. Może i kompleks SPA nie był ogromny ani specjalnie magiczny, ale był na wyłączność. Ciemny, mroczny klimat, kolorowe światła, trzy sauny, dwa jacuzzi.
Nie było to oczywiście to samo co we śnie, bo sny to jednak sny (wspaniałe porównanie, Panie Barcol, może książkę napiszesz?), ale była to najbliższa namiastka tej senno-bajkowej magii, jaką znam i jaką umiem sobie wyobrazić.
Proszę, powiedzcie mi że ktoś inny też tak ma xD
#gownowpis

Zaloguj się aby komentować
36 078,85 + 22,44 + 3,48 = 36 104,77
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

O, za szybko se kliknąłem xD chciałem napisać że 21.37 idzie bez kontuzji, ale kolejne 500m to wszytko wysiada w człowieku :v
@Barcol ładna fota!
Ojców ? Pięknie!
Zaloguj się aby komentować