Czytio.pl za płatność blikiem nalicza droższą wysyłkę niż przy pobraniu
#ksiazki #zalesie #wtf #czytniki




Czytio.pl za płatność blikiem nalicza droższą wysyłkę niż przy pobraniu
#ksiazki #zalesie #wtf #czytniki



Zaloguj się aby komentować
266 + 1 = 267
Tytuł: Mort
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 262
Ocena: 9/10
Miałem sięgnąć po Czarodziciela ale ze względów technicznych na razie padło na Morta.
I nie żałuję bo ta książka była doooskooonaałaaa!
Po nieco dziwnym blasku fantastycznym dostałem na talerz książkę tak dopieszczoną technicznie, że chyba powinienem ją drugi raz przeczytać żeby wyłapać smaczki. Foreshadowing na tak mistrzowskim poziomie że praktycznie co drugi akapit z drugiej połowy książki wręcz "klikał" na swoje miejsce pasując do układanki jak ulał, a jednak prawie ani razu nie domyśliłem się co się stanie przedwcześnie.
Coś co będę wklejał do prawdopodobnie każdej kolejnej książki ze świata dysku: świetny humor, fajne oryginalne pomysły na budowę świata, żywa (hehe) i wartka fabuła.
No i świeeeetneee cameo lubianego bohatera poprzednich części. W sumie nawet dwóch.
Chociaż jeżeli dobrze zrozumiałem kolejność, to muszę na chwilę wrócić do jednego rozdziału w Blasku Fantastycznym i upewnić się co do jednej kwesti...
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Walentynki coraz bliżej, można sprawić drugiej połówce nieco radości i zbudować miłą atmosferę pod romantyczne chwile
https://www.pepper.pl/promocje/yves-saint-laurent-kouros-woda-toaletowa-100ml-985780
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Moja babcia lubiła przysłowia, a jej ulubione brzmiało "kto sie przed kompem zasiedzi tak że mu sie kulki całkiem rozlezą ten musi udawać że od poczatku planował new york style".
Totalnie niepowiązana hostoria, dokładnie taką pizzke planowałem, serio
#pizza #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #ciekawostki
Szukałem info ile jest treści w świecie dysku i znalazłem taką ciekawą grafikę, to się podzielę

Zaloguj się aby komentować
"spróbuję tych perfum, co złego może sie stać"
Pół roku później:
#perfumy #perfumemy

Zaloguj się aby komentować
Od dawna nie dawałem relacji w kwestii #konskiemuchy i pamiętnej pułapki na nie, która zdobyła kilakset piorunów.
No więc tl;dr jest takie że problem całkowicie zniknął. Do tego stopnia że zapominam jak uciążliwe to było. Zdecydowanie najlepiej wydane 800zł.
Pułapka jest na tyle skuteczna że nawet bym mógł pomyśleć że to nie jej zasługa tylko po prostu gatunek wymarł, gdyby nie to że latem ona się dosłownie PRZEPEŁNIA tymi muchami. Nie ma momentu żeby w pojemniku końcowym nie fruwało ich naraz po kilka(-naście). Jestem fanem tego urządzenia. Jeśli wprowadzi mi sie jakiś sąsiad to dostanie taką na parapetówkę xD
Historia ma więc happy end.
#protip

Zaloguj się aby komentować
Ok, czyli pomieszczenie przylegające do sauny nie jest najlepszym magazynem na cukier...
#gownowpis #zalesie #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Czasem dostaje pytania o przepis na pizze, ale że zawsze robię nieco inaczej, a i powtarzalność mam średnią, to opiszę cały proces z zaznaczeniem na co zwracam uwagę, a co mam w nosie.
Zacznijmy od proporcji:
Wpisujesz w google "kalkulator klubu pizzy", i wybierasz pierwszy link.
W formularzu zaznaczasz, że pizza ma być Classica (nie Neapolitana!) i wpisujesz ile porcji po 250g chcesz dostać. Jedna na głowę to średnio OK, chyba że traficie na cięższego zawodnika, ale zazwyczaj kobietki zaniżają średnią. Bam, na dole masz wszystkie dane!
Co do wyboru hydratacji, ja uzależniam ją od mąki. Jeśli używam jakiejś tortowej zwykłej to wpisuje 55%. Jeśli marketowej mąki na pizze, to 58%. Za to dla dobrych mąk w stylu różnych Caputo z allegro zazwyczaj używam 60%. Czasem robię różne eksperymenty, ale te wartości są raczej sprawdzone.
Może Was zaskoczyć wyliczona ilość drożdży w stylu 0.63g. O ile nie ma tu jubilerów lub dilerów to pewnie postukacie sie palcem po głowie. Mam na to taką metodę: kostka drożdży waży 100g. Jak się ją przetnie na pół, a nie jest jakoś mocno upośledzonym, powinno wyjść +- 50g. Kolejne cięcie - 25g. Potem kolejno 12.5, 6.25, 3.2, 1.6, 0.8. mając kulke 0.8 a chcąc dać 0.63g bierzesz na oko 2/3. Jeżeli dasz więcej albo mniej to serio nic sie nie stanie, drożdże chyba nawet nie umieją liczyć xD
Wode dajemy zimną, jak najzimniejszą. U mnie kranówa ma 12 stopni, ale niektórzy dają odmierzoną ilość do lodówki żeby miała 4 stopnie. Jak ugniatasz ręcznie to może warto, żeby sie ciasto nie przegrzało. Ja wrzucam do miski i ugniatam hakiem w mum5, więc w sumie trochę wyjebane.
Ale zaraz, co z poolishem, bigą, zakwasem, autolizą, prehydratacją i innymi technikami?
Szczerze? Olejcie to xD jak macie mikser to jeb do miski i niech hak wyrabia. A jak ręcznie to dobrze w misce połączyć wszystko i dopiero potem 10-15 minut na blacie. Ręce bolą, ja tylko dlatego robota planetarnego kupiłem xD
Wyrobione, ale co to, klei się? Poczekajcie pół godziny i będzie git. Ja lubię teraz go zawinąć jak chleb, ale to chyba nieistotne. Tak zrobiony blok trzymam chwilę na blacie a potem do lodówki na 3 dni. Czasem 4. Czasem 1. Serio warto dać mu czas, to sprawia że ciasto jest tak pyszne. Jak ktoś mi ostanio wytknął, pół mojej pizzy to ciasto. Tak, prawda, bo ciasto jest za⁎⁎⁎⁎ste xD
W dzień wypieku wyjmij z lodówki rano żeby się ogrzało, potem potnij na części 250g, następnie zawiń kulki. Nie będę opisywał jak zawinąć kulki bo to trudno tak słowami, ale poogladaj sobie na youtube albo popróbuj. Trening czyni mistrza
Takie kulki spowrotem do pudła i niech sobie rosna i odpoczywają.
Do wypieku biorę taką kulke, tarzam w kaszce mannie wymieszanej z mąką, i rozciągam. Tak serio to głównie ugniatam: gniotę palcami środek żeby powietrze wypchnąć do tych absurdalnie napompowanych wielkich brzegów. Jak już srodek jest cienki a brzegi puszyste to rozciągam. Technik jest sporo, ja tej neapolitańskiej nigdy nie opanowałem xD robię rękami gest jak w memie "trade offer" a ciasto nakładam na wierzch rąk i rozciagam tak. W miarę działa xD Nie zepsujcie brzegów, niech będą KURDE OGROMNE!
Dobra, mamy płaski placek surowego ciasta, jest nieźle
Co do wypieku, jestem ostatnio fanem metody combo. Oznacza to że taki placek wrzucam na gorącą patelnie aż zetnie się spód, nakładam sos, ściągam i dodaje inne skladniki, i teraz dopiero do piekarnika. Metoda niezwykle prosta, daje za⁎⁎⁎⁎ste efekty, i pozwala piec bez kamienia a spód i tak wychodzi idealny.
Sos robię z pomidorów san marzano z puszki, ale w sumie pulpa mutti z biedry też jest super, a ostatnio to dałem sam keczup i też się dało zjeść. Ponownie: najlepsze jest ciasto xD
Wrzucam mozarelle, jakieś oliwki, miensko, i teraz leci do piekarnika.
Ten krok jest najważniejszy. Zaznaczam, że nie zachęcam nikogo do kopiowanie mojego podejścia, bo grozi zepsuciem piekarnika lub nawet ranami.
Więc oto sekret: daje brytfanke najwyżej jak to tylko możliwe, i to jeszcze do góry nogami. Chodzi o to, żeby przytulić się do górnej grzałki na ile to możliwe, i na ile pozwala kształt uszczelki. Ustawiam max ile pozwala piekarnik (u mnie 250°C) i uchylamydrzwiczki. Tak, uchylam. Nie, ciepło nie "ucieknie", wręcz przeciwnie: termostat zglupieje i puści 100% mocy na grzałkę. Będzie jasno czerwona. To jest mój sposób na symulowanie efektu pieca opalanego drewnem.
Do tak przygotowanego piekarnika wrzucam pizze na blachę (spód ma już ładny po patelni!) i daje jej 30 sekund, po czym wyciągam i obracam żeby z każdej strony równo się upiekła. Łącznie spędza w piecu od minuty do dwóch, w zależności od dokładnego ciasta i moich oczekiwań.
I tyle, to cały proces.
Aha, jak wychodzi mokra w srodku to spróbujcie lepiej odsączyć mozarelle, albo nawet odstkować część wody z pomidorków przed nałożeniem ich. Albo użyć suchej mozarelli.
Jak są jakieś pytania - zapraszam.
#pizza #gotujzhejto



Zaloguj się aby komentować
Potrzebowałem kiedyś coś kupić z amazona zza granicy. Założyłem konto, zapisałem sie na smarta, zamówiłem i opłaciłem produkt.
To był chyba niemiecki amazon, bo pamiętam używanie tlumacza z niemieckiego.
W każdym razie; dostałem maila że ze wzgledu na rażące łamanie regulaminu moje konto zostaje usunięte.
Zapytałem jak niby złamałem regulamin.
Odpisali że... Odrzucają moje odwołanie xD
Produkt przyszedł normalnie.
#gownowpis #amazon #oswiadczeniezdupy

Zaloguj się aby komentować
Niedziela dzień gości, żeby przetrwać testuje klon Kourosa czyli Milton Loyd The Man Silver ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A co u Was?
#conaklaciewariacie #perfumy
Zaloguj się aby komentować
HURRR DURRRR OKROPNE TO HEJTOWYZWANIE!!
ADALBERT PSUJE SERWIS
NIE MOŻNA TAK GAMIFIKOWAĆ STARYCH LUDZI, PROSZĘ PRZESTAĆ!
MNIE SIĘ TO NIE PODOBA WIĘC ŻĄDAM ŻEBY WSZYSTKIM ODEBRAĆ!
Czy hejtowanie hejtowyzwania tylko po to żeby wybić się na popularnym wśród narzekaczy temacie i zgarnąć pioruny, i zakończyć tym samym zadanie na 150 piorunów, to już oszustwo, czy może jakiś metagaming? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#hejto #justhejtothings #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Serniczek baskijski, ale na dnie z herbatników tak jak pan rozkoszny przykazał. Jak ja kocham ten słony smak, szkoda że nie jadam słodyczy i całość idzie na częstowanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
228 + 1 = 229
Tytuł: Blask fantastyczny
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 236
Ocena: 8/10
Druga książka z serii Świata Dysku na jakiej położyłem swe łapska. Moim zdaniem nieznacznie gorsza od Koloru Magii, może też odrobinę bardziej chaotyczna. Pod koniec to już gubiłem się w opisach, i do końca nawet nie wiem co dokładnie wydarzyło się na tej wieży.
No ale nie to było też mocną stroną jedynki! Lubialne postacie, humor, świetne pomysły na wyobrażenie świata. Były momenty szczerego śmiechu z mojej strony. Dwukwiat uczący Śmierç zasad brydża - top. Świetna postać Cohena Barbarzyńcy.
#bookmeter #Czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
225 + 1 = 226
Tytuł: Gin. Historia, anegdoty, trendy oraz koktajle
Autor: Terziotti Davide
Kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne
Wydawnictwo: Olesiejuk
Format: książka papierowa
Liczba stron: 143
Ocena: 5/10
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że alkohol szkodzi. Nie że "w za dużych ilościach", albo "pity bez umiaru". Na podstawie wiedzy jaką dysponuję, wierzę, że alkohol jest po prostu szkodliwy. Argumenty jak "koniak pomaga na serce", "winko dobre na trawienie do obiadu" czy "paradoks francuski magicznie poprawiał zdrowie żabojadów dzięki winu" są naginaniem faktów. Uważam, że ważne jest jasne nakreślenie tego stanowiska, tym bardziej że ostatnio był tu gość twierdzący że gin jest, uwaga, zdrowy xD bo jagody jałowca obniżają ciśnienie...
Nie zrozumcie mnie źle! Krytykując konsumpcję byłbym hipokrytą, a post nie będzie świętojebliwym hejtem rozpusty lecz w miare uczciwą recenzją książki. Książki którą kupiłem z głupa za 10zł w Auchanie.
Więc tak, każda książka o alkoholu musi mieć pewien zarys historyczny. Po pierwsze żeby wyjaśnić na czym stoimy, a po drugie żeby zbudować podwaliny powagi i ogromu historii pod omawiany wątek. Problem jest taki, że większość tej historii jest wspólna dla wszystkich mocnych alkoholi. Nie wiem ile razy czytałem o arabskim odkryciu alembiku, ale na nazwisko Dżabira ibn Gebera reaguje jakbym zobaczył zdjęcie kolegi z gimnazjum w lokalnej gazecie, albo jak gdy wujek z USA niezapowiedzianie staje w progu drzwi. I to jak najbardziej ma sens, przecież nie można pisać książki o ginie zaczynając od "dobra, japa tam, znacie kontekst, zacznijmy od roku 2008" ale jak czyta się któraś taką książkę z kolei to naprawdę motywacja spada xD
Uczciwie muszę przyznać że tutaj ta wiedza jest skondensowana i przedstawiona szybko, pobieżnie. Na dosłownie paru kartkach przechodzimy przez średniowieczny bliski wschód, Europę, kompanie wschodnioindyjską, prohibicję w Anglii, USA, drugą wojnę światową. No naprawdę ciężko się znudzić którąś epoką gdy na każdą są 2 zdania xD ale dzięki temu czyta się to żwawo i do głowy wpada bardzo szeroki, chociaż mocno hehe wydestylowany kontekst.
Później wchodzimy do opisu produkcji, ponownie bardzo lakonicznego. Brakło mi tu zacięcia inżynierskiego: schematów, zasad działania, rysunków technicznych. Omówienie jedynego działającego na świecie destylatora danego typu, jedynie poprzez określenie go brzydkim, uważam za lekkie zmarnowanie potencjału.
Później jest BARDZO pobieżnie przejechane po składnikach, i przechodzimy do części drugiej, konkretnych butelek ginu.
Ta część jest zdecydowaniem gorsza w czytaniu, ale ma za to większy potencjał na powrót do niej. Dostaliśmy tutaj opis ponad 30 ginów, w trzech kategoriach (chyba "klasyczne", "współczesne", i "nowofalowe") wraz z krótką charakterystyką, proponowanym koktajlem, i danymi technicznymi. Gargantuiczny plus za standaryzację tej części, każda strona ma podobną budowę i tabelki w podobnych miejscach. Nie trzeba szukać w tekście jaki dany gin ma finisz, albo ile ma procent - po prostu wiesz gdzie to jest.
Ostatnia część to koktajle na bazie ginu. Uważam, że ta część została bardzo słabo przystosowana do polskich warunków, i wiele drinków ma w sobie trudno dostępne składniki, zamiast czegoś co w kraju nad Wisłą można znaleźć w najbliższym dużym markecie. Szkoda, bo miksologia naprawdę nie musi być czarną magią dla świrów zajawionych na to. No i odejmuje punkcik bo w jednym przepisie obrazek zasłonił proporcję i nie widać ile ginu potrzeba xD
A dlaczego właściwie kupiłem sobie książkę o ginie? Ha, bo alkohol to przecież magia, zawsze tak było. Od dziecka słyszałem o magicznych wywarach, miksturach mnichów tybetańskich, nalewkach z polnych ziół, czy nawet wódce z pieprzem jako remedium na ból brzuszka u osób w każdym wieku. Każdym. Jak czytałem wiedźmina po raz pierwszy to aż w głowie kręciło mi się od ichniejszej alchemii opartej o żytnią, a gdy Regis opowiadał o swoich bimbrach z mandragory to mi ślinka ciekła.
I w miarę czytania tej książki, ogladania pięknych obrazów, niesamowitych projektów butelek, czytania romantycznych opisów niezwykłych kompozycji lokalnych składników... całą ta magia prysła. Zobaczyłem wielomilionowy biznes w którym designer projektuje flachę tak żeby wydawała się magiczna, copywriter z marketingowcem pocą się żeby stworzyć opis nie z tej ziemi, a to wszystko celem zaciągnięcia cie do nałogu i nabicia kabzy jakiemuś bogolowi. Człowiekowi który miał trochę farta, że jego praprapradziad zamiast pić bimber - sprzedawał go. Nie potrafię już patrzeć na to jak na magiczny dekokt druidów, widzę sam plastik i pop. Szkoda, wolałem patrzeć przez te różowe okulary. Dawniej nawet chciałem sobie wytatuować na przedramieniu ryciny roślin składających sie na gin, w formie przeplatającego się rękawa, dziś nie chce.
Był taki utwór Macklemora o butach Jordana, które w umysłach dzieciaków są ucieleśnieniem magii, największym skarbem. Końcówka, gdy mówi że teraz to po prostu buty, zawsze wydawała mi się smutna.
Dość smęcenia, bo w ogólnym finalnym rozrachunku to ja w sumie lubię gin. I mam butlę Seagramsa w barku. I nawet jeszcze w tym roku nie piłem alkoholu poza hehe winkiem do obiadu dla zdrowia na trawienie, wiecie resweratrol i te sprawy, więc może bym skonsumował pięćdziesiąt gram.
Podsumowując: książka względnie ok, chociaż treści pisanej ma skandalicznie mało. Gdybym trafił ją na półce z książkami do czytania za darmo w jakiejś galerii, i skończył czekając aż dziecko się wyskacze w kulkolandii, to nie miałbym poczucia zmarnowanego czasu, ale poza tym to niewiele więcej.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Pijzhejto #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Weekendy najgorsze, fitatu świruje
#pizza #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
190 + 1 = 191
Tytuł: Kolor magii
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 208
Ocena: 10/10
JAKIE TO BYŁO ŚWIETNEEEEE XD
Ale po kolei. O autorze słyszał pewnie każdy, a ja sam dosyć późno się o nim dowiedzialem, bo na etapie szkoły średniej. Lepiej późno niż później, chociaż szkoda że nie próbowałem wtedy jego dzieł. Zresztą, z czytaniem ostatnie lata byłem na bakier, więc nic dziwnego...
W każdym razie przyszedł ten moment, wziąłem na tapet właśnie Pratchetta (może trochę przez Wiedźmi Spam Cytatów
W sumie do końca się śmiałem. Czasem bałem się czytać książke w nocy w łóżku, żeby śpiących dzieciątek nie pobudzić parskaniem.
Podoba mi się sposób przedstawiania historii, postacie, wspomniany humor, ale co podoba mi się najbardziej to sam Świat Dysku.
Dyszkę daję może nie za same przygody nieudanego maga, ale własnie za światotwórstwo jadące po bandzie, parodiujące sci-fi i fantasy w sposób który nie bierze jeńców. Od razu złapałem się za kolejną część, i chyba będę miał książkowy cug dysku.
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Lokalna burgerownia robi bardzo dobre burgery, idzie się najeść. I nawet robią konkurs w którym można wygrać 2 takie bydlaki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jako że nie mieszkam stricte na miejscu to mam pewien handicap względem lokalsów którzy głosują na siebie nawzajem...
Szkoda, bo jakby większej liczbie osób spodobał się komentarz o Serowym Smash Burgerze z nazwą Sir Szoraj na facebooku pod tym linkiem to byłbym znacznie szczęśliwszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wpadł mi pomysł na akcje NakarmićTomeczka, która wedle sprawdzenia przeze mnie regulaminu konkursu - jest w porządku ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Co Wy na to? Jakby się udało to zdam relację jak wypadł
#jedzenie #jedzzhejto #zebropioruny

Zaloguj się aby komentować
Kiedy śmieszkowie trafią na kładkę nad rekinami?
#zlotyrogal
#wosp #heheszki #humorobrazkowy #hejto

Zaloguj się aby komentować
W sumie dobre. Tylko nie wiem czemu żona tak na mnie patrzy, z niesmakiem...
#pizza #borowkaamerykanska #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować