Zdjęcie w tle

Atexor

Fanatyk
  • 252wpisów
  • 4980komentarzy

Wiedzieliście, że istnieje autonomiczny region na świecie, gdzie panuje czysty komunizm i wstęp do niego mają tylko mężczyźni, nawet wśród większości zwierząt? Miejsce, gdzie był przypadek jednego mieszkańca, który nigdy nie widział żadnej kobiety na oczy mimo dożycia bardzo sędziwego wieku?


Nie? Tak więc zapraszam na półwysep Athos w Grecji. Ma on wymiary ok. 10 x 55 km. Oznacza to, że umieścić wzdłuż niego ok. 275 000 dwudziestocentymetrowych bananów, a wszerz średnio tylko 50 000. Uproszczając, że owoc ten ma 4cm średnicy i jest prostokątem, to na całym obszarze zmieściłoby ich się ok. 68 750 000 000, co przekłada się na 0,00000509% wszystkich możliwych kombinacji kostki Rubika 3x3x3, albo moje szanse u płci damskiej.


Zamieszkuje go jedynie ok. 1740 prawosławnych mnichów zrzeszonych w 20 klasztorach. Od 1060 roku panuje tu zasada abaton (z gr. „ἄβατον” oznaczającego dosłownie „Nie do przejścia”) - absolutny zakaz wstępu kobiet. Nie mogą one dodatkowo mogą zbliżyć się do brzegu na odległość mniejszą niż 500 metrów, a strażnicy bardzo pilnują tej zasady. Dotyczy ona także zwierząt hodowlanych. Wyjątek stanowią koty, które pełnią rolę strażników przeciwko myszom, oraz ptaków, które przylatują same. Mimo to najbardziej na wyspie czczą Maryję. To jest dopiero miłość na całe życie.


Centralna władza Athos jest sprawowana przez Święte Zgromadzenie liczące 20 przedstawicieli wszystkich klasztorów, spotykających się dwa razy w tygodniu. Czyli jak w komunizmie: brak jednego lidera, decyzje podejmowane kolektywnie, a interes wspólnoty stoi ponad jednostką, z małą różnicą, że tutaj „plan pięcioletni” zastępuje plan modlitw i postów.


Znany jest przypadek mnicha z Athos imieniem Mihailo Tolotos (na ostatnim zdjęciu) który podobnie jak ja nie miał z kobietami żadnej styczności. No... może troszeczkę mniej, gdyż podobno nigdy w życiu nawet nie widział żadnej na oczy, ponieważ do klasztoru został przygarnięty już jako osierocone niemowlę (którego matka zmarła przy porodzie) i pozostał w nim aż do śmierci w 1938 roku w wieku 82 lat. A ja przynajmniej miałem kilka nauczycielek w szkole.


Mimo, iż teren ten jest rajem od babskiego plotkowania, to ma także wady. Otóż na terenie klasztoru wszystko jest wspólne dla całej wspólnoty monastycznej, podobnie jak w idealnym komunizmie, który może kiedyś gdzieś się w końcu uda. Dodatkowo na całym terenie nie może znajdować się więcej niż 10 męskich turystów naraz niebędących wiary prawosławnej. Nie mogą też oni posiadać sprzętu fotograficznego (poza wyjątkami ze specjalnymi zezwoleniami), a co za tym idzie współczesnych smartphonów.


Głównym źródłem utrzymania mnichów jest praca rolnicza, hodowla zwierząt i rzemieślnictwo, a dzienny harmonogram jest ściśle uregulowany przez Święte Zgromadzenie i wspólne dla wszystkich.


#ciekawostki #podroze #gruparatowaniapoziomu i trochę #heheszki

1742b5d5-e030-443e-b2ca-a47fd6fef008
2b823c8e-0871-4396-bfa6-92f85eb50f5d
b0090650-8c42-434c-844d-d2fe90544182
b5dd1b13-8af1-4271-9cb8-b6e6ef03319a

Zaloguj się aby komentować

Dostałem ostatnio zestawik LEGO na urodziny. Sam w rodzinie czasem kupuję dzieciakom Lego, ale sobie ostatnio kupiłem z 15 lat temu a dostałem... z 20 lat temu? Na pewno to pierwszy zestaw jaki ułożyłem od A do Z sam w ciągu prawie 2 dekad. A zajęło "tylko" większość dnia. Już zapomniałem jaka to frajda, Minecraft się chowa ʕ•ᴥ•ʔ


Ułożona roślinka poniżej. Na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciu, jak prawdziwa. Ale dla utrudnienia pozwolę Wam zgadnąć które (ewentualnie) jest fejkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#lego #glupiehejtozabawy #chwalesie

5417f463-f908-455f-a74c-5069b7216e74

Po której stronie jest roślinka LEGO?

84 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Dawno nic nie wrzucałem na Redakcję, więc pora nadrobić zaległości. Na zakończenie dnia i wysuszenie poduchy czerstwym przed Państwem dziwenowe zwierzątka i ich problemy...


#heheszki #czerstwyhumor #hejtomeme @bojowonastawionaowca @Dziwen

0c9fa236-dd98-4471-9235-728c47d6acff
3462d1d5-33c9-41c7-8ce5-b5ecdf2768a9
54488283-fc6f-46a5-86f0-f32d9bd72b42
a3dea6f3-41cd-424a-ac25-cc6ce1c885c4
b7ac6d71-47e1-41ce-8d8f-d4ed6013b208

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry,

Dawno nie pisałem żadnego wpisu, jakoś głowy nigdy do tego nie było (wybaczcie), a i człowiek nigdzie nie wychodził z piwnicy. Ale dziś się "pochwalę". Latałem sobie w Bielsku szybowcem i było bardzo fajnie. Naprawdę bardzo fajne widoczki, z góry zasięg "renderowania" grafiki bardzo wysoki, bo nawet było widać zarys Tatr. Zdziwiło mnie, że aż tyle fotowoltaiki ludzie pomontowali na dachach.


Jedyne co, to polecam zjeść co najmniej 3h wcześniej śniadanie, mało oraz lekkie, bo może mdlić przy kołowaniu jak ktoś nieprzyzwyczajony. To nie ma porównania do paralotni albo kolejek w energylandii. Niby czas lotu 20-40 minut, ale mi się udało ok. 45 bo dobre wiatry (warto było jeść fasolkę xD).

A tutaj małe "wideło":

https://streamable.com/byaldz


#gory #beskidy #podroze #chwalesie

8db9dafe-09f6-42fa-b551-5b97341fd63b
5cb9504d-4971-4a1c-ad66-57f3ce8c4199

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Właśnie sobie przypomniałem, że miałem taką sytuację w szkole ( ͡° ʖ̯ ͡°)


W ogóle mam mega rzadko sny, ale jak już coś mi się śni to właśnie jakieś szkolne mixy. Ostatnio w jednym z nich prosiłem nauczycielkę czy mogę wcześniej wyjść jak napiszę maturę, bo się spóźnię do pracy (u mnie w szkole nauczycielka mocno "przymuszała" że mamy siedzieć do końca, bo to tylko raz piszemy a nuż coś wymyślimy).


#heheszki #notheheszki #takaprawda #humorobrazkowy

096914b1-564d-4f10-9639-4f6ca54fa3b0

Zaloguj się aby komentować

137 + 1 = 138


Tytuł: Misja

Rok produkcji: 1986

Kategoria: Dramat / Dramat historyczny / Przygodowy

Reżyseria: Roland Joffé

Czas trwania: 2h 2min

Ocena: 8/10


Dość stary film z młodym jeszcze Robertem de Niro ze świetną muzyką skomponowaną przez mistrza Ennio Morricone. Oparty jest na wydarzeniach historycznych i ma miejsce w Ameryce Południowej, na pograniczu dzisiejszej Brazylii i Paragwaju. Opisuje od misję jezuitów w próbach nawiązania kontaktu z lokalnymi Indianami, nawrócenia ich na chrześcijaństwo i rozwoju lokalnej społeczności. W trakcie tej misji dołącza do nich były łowca niewolników Rodrigo (Robert de Niro) szarpany wyrzutami sumienia za swe popełnione zbrodnie i wspólnie z nimi pragnie rozwinąć osadę i znaleźć odkupienie win.


Film ukazuje trudy w kontaktach z tubylcami, ale także problemy z ówczesną biurokracją i polityczną grą ze strefami wpływów mocarstw starego kontynentu. Bohaterowie staną się zarówno świadkami, jak i uczestnikami różnych wydarzeń i przyjdzie im w ich trakcie dokonać trudnych wyborów.


Osobiście film bardzo mi się spodobał, zwłaszcza początkowa scena z grą na flecie przez ojca Gabriela (od 0:55, hejto nie ogarnia timestampów):

https://youtu.be/xBLbH6vRwk8?t=55

Jest to praktycznie główny motyw muzyczny od Ennio Morricone. Szkoda, że nie nagrał tam więcej kawałków. Film ogólnie bardzo polecam, nawet ateistom jak ja


Niestety polska wersja jest chyba niedostępna publicznie necie, nie licząc CDA premium, ale nie wiem czy z napisami czy lektorem. Przynajmniej mi się nie udało, a sprawdziłem kilkanaście stron. Szkoda, że taki Netflix ochoczo umieszcza u siebie gnioty, a pomija klasyki kina. Jest na YouTube, ale tylko oryginalna wersja. Niestety czasem ciężko było mi zrozumieć co mówią postacie, więc znalazłem osobno napisy i w paru miejscach dokonywałem w nich ew. korekt, bo szkoda aby taka perełka poszła w zapomnienie i na końcu całość scaliłem (burn-in). Na życzenie mogę udostępnić na PW.


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

c55125cd-6290-40bb-ad82-3192b60e1f82

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

113 + 1 = 114


Tytuł: Ostatni brzeg

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat / Sci-Fi

Reżyseria: Russell Mulcahy

Czas trwania: 3h 16min

Ocena: 8/10


Film jest remakem innego z roku 1959 o tym samym tytule (ang. On the Beach), który zaś jest na podstawie powieści z 1957. Porusza on wątek losu amerykańskich żołnierzy na łodzi podwodnej. Szybko dowiadujemy się, że na świecie, przed wydarzeniami z filmu wybuchła III wojna światowa, która skończyła się skażeniem radioaktywnym całej północnej półkuli. Ostatnim miejscem, gdzie ludzkość przetrwała jest południowa półkula - głównie Australia. Niestety i ona jest zagrożona ze względu na nadciągające promieniotwórcze chmury. Załoga okrętu zmierza ku niej, a następnie dowiaduje się że zaczęto odbierać tajemnicze nadawane sygnały z północy. Dostaje więc zadanie przepłynięcia pod radioaktywnym obszarem i sprawdzenia, kto je nadaje i czy istnieje tam szansa na przetrwanie ludzkości.


Wbrew pozorom akcja filmu nie dzieje się cały czas na łodzi podwodnej. Zamiast tego skupia się na kilku wątkach, zarówno na okręcie, jak i na lądzie. Widzimy tutaj walkę człowieka z nieznanym, dążenie do celu mimo poczucia bezsilności, próby prowadzenia zwykłego życia oraz dość dobrze pokazaną ludzką naturę w obliczu nieuchronnego zagrożenia. Nie zabraknie też tutaj trudnych wyborów przed którymi zostaną postawieni bohaterowie. Czy uda się odnaleźć osobę nadającą sygnał? Czy załodze uda się znaleźć bezpieczną przystań? Czy uda się odwrócić nadciągające zagrożenie? Czy uda się gdzieś schronić? Film odpowie na wszystkie te pytania, trzyma wręcz do samego końca. Klimat miejscami wydaje się lekki, sielankowy, a miejscami bardzo ciężki.


Przede wszystkim film daje jednak do myślenia, że jako gatunek stanowimy dla siebie samych i innych zarówno nadzieję, jak i zagrożenie i pomimo pewnych wad to z czystym sercem go polecam.


Długo wahałem się co do oceny i kusiło mnie dać 7/10, jednak ze względu na przesłanie dodaję mu oczko wyżej. Zaniżają go jednak następujące rzeczy (bez większych spoilerów):


  • oprawa wizualna, a dokładniej niskiej jakości piana na domach (nie spoilerując). Bardzo mizernie to wygląda. Poza tym efekty i jakość pracy kamery są bardzo dobre,

  • kilka wstawek pod-erotyczne. Nie było NSFW i przeciąganych spółkowań, ale nie przepadam za takimi działaniami w filmach,

  • pewne różnice względem książki (czytałem je w internecie). Nie lubię takich zmian względem oryginału, bo później tworzą rozmaite linie czasowe i jest problem gdy potem pojawia się sequel a np. kogoś uśmierciliśmy (jak np. Netflixowy pseudoserial Wiedźmina),

  • sposób wysłania wiadomości, której nie da się odczytać z powodu błędów - widzimy zarówno wiadomość tekstową o rozmiarze 12 Kb, jak i film co ma ponad 1 Gb, który pobiera się szybciej niż niektórzy nadal mają internety na wioskach. Są to zmiany względem powieści, wszak wtedy internetu nie było, a co dopiero jeszcze z taką przepustowością. Dziwnym dla mnie było to, że tak szybko dane się pobierały, a i tak były uszkodzone i był problem z ich odczytem.

  • ostatnim minusem jest zakończenie - jest dość książkowe, ale jak dla mnie mało logiczne. Niemniej mimo niego warto sięgnąć po ten tytuł.


Film jest dostępny na cda, niestety wszystkie playery mają coś nie tak z dźwiękiem i aby dało się normalnie słuchać, w ustawieniach Windowsa musiałem zmniejszyć sobie głośność na prawej słuchawce, aby było równe stereo.


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto #cda #postapo

c0b90e55-ecf2-4df9-bbaa-3ab4b4098b67

PS. Wie ktoś jak dodawać przez ten filmmeter? Jak się na to "zalogować" i połączyć z hejto? Przycisk dodania mam na szaro i dlatego przekopiowałem całość, sformatowałem i dodałem ręcznie.

c371d5f0-f1aa-4046-b729-1c10f28d4d85

Zaloguj się aby komentować

Eh, rzadko piszę tu posty, ale muszę się pożalić bo nie mam za bardzo komu.


W pracy przez 3 miesiące kombinowałem głównie z jedną rzeczą (powiedzmy "X") w projekcie która wpływała na cały efekt mojej pracy. Wymyślałem przeróżne rozwiązania, a może to, a może tamto, przerabiałem niektóre rzeczy aby "X" mogło działać. Po drodze dochodziły dodatkowe wytyczne, o których klient zapomniał na pierwszym etapie projektu. Na niektóre zmiany musiałem uzyskać różne zgody, poprzedzone długimi "meetingami" i przemyśleniami oraz e-mailami. Nieraz również czekałem aż inni jego podwykonawcy i on sam przygotują mi potrzebne elementy układanki. I co rozwiązałem dany problem, to dochodziły kolejne zapomniane wytyczne które musiałem zaadaptować, aby znowu pasowały z tym cholernym "X". I cudem, ale się udało. Wszystko co najgorsze dopięte na ostatni guziczek jakby z tego mieli strzelać.


Dzisiaj się dowiedziałem, że jednak nie chcą kompletnie "X" w projekcie. Jakbym wiedział o tym od początku, to projekt byłby dalej w etapie o co najmniej 2 miesiące bo nie marnowałbym czasu na tyle przeróbek. Niby mam zapłacone i powinienem mieć wywalone, ale po prostu jest mi smutno, bo naprawdę robiłem nadgodziny i cuda na kiju aby wszystko zrobić na czas


W tym czasie musiałem zostać opłacony ja, moja firma (która zarabia na mojej pracy), osoby z firmy klienta, wszelacy podwykonawcy i klient główny czyli właściwy niemiecki koncern motoryzacyjny. Do tego dochodzi samo opóźnienie, czyli np. że produkcja będzie mogła ruszyć z dodatkowym opóźnieniem. A każdy dzień przestoju na fabryce to koszta idące w setki tysięcy euro (jeśli nie lepiej), więc zakładam że taka obsuwa to już grube utracone miliony...


I potem my się dziwimy, że samochody tak dużo kosztują jak ludzie nie mogą się dogadać i wtrącać swoje 3 grosze zamiast po prostu dać mi wolną rękę bez ograniczeń w szukaniu rozwiązań. Dodam, że wcześniej była też podobna decyzja tego klienta, która spowodowała opóźnienie może o dodatkowe 2 tygodnie i wpłynęła zarówno na mnie i na wszystkich kolegów, co brali w nim udział, bo każdy musiał przerabiać wiele rzeczy.


Zdjęcie poniżej z neta, ale jego istota powiązana bardzo z moją pracą. A gdzie inne działy, odpowiedzialne za fotele, silniki, lampy, elektrykę, deskę rozdzielczą itp.? Tam też mogą dziać się podobne cyrki.


#motoryzacja #samochody #zalesie #pracbaza #korposwiat

6ca33868-4492-41eb-8d6b-0f569fe6e015

@Atexor to z zasady przykre kiedy coś co robiłeś i wsadzałeś w to serce idzie do kosza, można to przełożyć na wiele kwestii - ale zawsze jest przykro. Ja się bardzo staram do takich sytuacji w mojej pracy nie dopuścić ale czasem i tak klient tupnie nozką i wracamy do początku...

@Atexor Heh, jak to obejrzałem, to od razu mi się Twój wpis przypomniał: https://www.youtube.com/watch?v=XcG6CpxKFnU


To co robisz w pracy nie jest Twoje. To jest własność firmy w której pracujesz. Jeśli naprawdę zaczniesz na to tak patrzeć, to nie tyle przestanie Ci zależeć (bo w końcu jesteś częścią tej firmy), co będziesz reagował na takie rzeczy spokojniej.


Ludzie z pasją są bezcenni, więc to że masz takie wątpliwości i rozkminy dobrze o Tobie świadczy. Po prostu rzeczy które dzieją się wokół Twojej dziedziny mają większe znaczenie niż Twoja dziedzina.


Co nie zmienia faktu, że jeśli firma marnuje kasę i podejmuje błędne decyzje co do alokacji kasy to jest to coś co być może da się poprawić. A być może nie, patrz SpaceX, które wysyła kolejne iteracje nowej rakiet które wybuchają w pissdu, wiesz ile z rzeczy które w nich są okazują się potem niepotrzebne? A ile z rzeczy nad którymi ktoś pracował nie trafiają finalnie do rakiet?

Tak często wygląda iteracyjne podejście do tworzenia produktu. Z punktu widzenia "trybiku" (no offence) to marnotrawstwo. Z punktu widzenia firmy to np minimalizowanie opóźnień, gdyby jednak się na końcu okazało że stworzyłeś coś niezbędnego - time to market jest bogiem w nowych technologiach.

Zaloguj się aby komentować

Cześć,

Natrafiłem na filmik z lotu ptaka - czyt. drona - który pokazuje drogę na Mount Everest, od 5300 m.n.p.m. do samego szczytu (8849). Dron niby wznosi się "tylko" na wysokość 3,5 km, ale widowiskowo oddaje potęgę natury przy widocznych gdzieniegdzie malutkich dwunożnych postaciach, które to starają się dotrzeć na samą górę mimo licznych wyzwań, chcąc udowodnić przed sobą, że są w stanie pokonać własne ograniczenia.


Jak to mówią na Podlasiu - dla mnie się filmik bardzo podoba, dlatego się nim z Wami dzielę ʕ•ᴥ•ʔ


https://streamable.com/a5ry2k


Muzyka w tle: Two Steps From Hell - Victory, jakby ktoś był ciekaw (nie ja dodawałem, tak było oryginalnie), choć w mój gust trafia (wg. Spotify jestem w 0.5% top słuchających tego zespołu xD)


#gory #ciekawostki

no fajnie, obejrzałem filmik, nie muszę już sam wchodzić


> Dron niby wznosi się "tylko" na wysokość 3,5 km


"na" w sensie "o" 3,5km? W ogóle to drony latają przy tak rozrzedzonym powietrzu?

@Poji w sensie od punktu startowego. W lewym dolnym rogu masz gdzie zaczyna, a na końcu sam szczyt.


Osobiście również mnie dziwiło, że był w stanie latać - z drugiej strony Ingenuity na Marsie latał w jeszcze bardziej rozrzedzonym. W tym zdaniu chodziło mi tu o dystans. Autem to parę minut, a spacerem w godzinę. Tymczasem przejście z obozu Base Camp na wysokości niemal 8 km na szczyt nawet kilkanaście godzin. "Tylko 900 metrów", a ile trudu trzeba sobie zadać

@GrindFaterAnona masz rację. Zrobiła się z tego spora komercha turystyczna, co zresztą widać w jednym miejscu na filmiku w jakim sznurku idzie długa grupa jeden za drugim. Niemniej to jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie - o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.

~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalista

#pasta

@GrindFaterAnona widać, że im wyżej tym ścieżka cieńsza. Chyba sporo ludzi wymiękło. Ja bym się na taką wyprawę nie wybrał, albo chodzenie po ciasnych jaskiniach.

Zaloguj się aby komentować

@dzek nie znałem wersji angielskiej i aż wygooglałem. Mi tam po polsku lepiej wygląda, bo zjeść tyłek to bez sensu

cdecf399-3213-48c6-a2c7-d995baf9d360

Zaloguj się aby komentować

Czy to ptak, czy to samolot? Nie, to czerstwiak, a.k.a. #czerstwyhumor z nutą czarnego, a także filozoficznymi pozdrowieniami dla @splash545. Wybacz, ale wiesz że lubię Twoje stoickie wpisy


#heheszki #memy

789e5119-53e6-4cdf-98fd-b84d86eb7212
f9894be2-e379-4dbd-aa71-46035cdc3128
09a87e1d-fd0d-43bc-907d-e1bf4bc264e0
e42c27c9-4437-41d1-bd2d-2153ae8ce0d0
bf026712-2a30-43fc-aab2-3d92850938ac

@PanNiepoprawny tak.

@Atexor ustawiaj społeczność Redakcja Czerstwego Humoru

Zestaw bardzo dobry, zwłaszcza ostatni - nie dość, że nie znałem to świetny.

@PanNiepoprawny aaa faktycznie. Szczerze nie sądziłem, że aż tak aktywnie z tego korzystacie. Mam tagowe przyzwyczajenia z rogalowego portalu. Obiecuję poprawę

Zaloguj się aby komentować

Dawno nic nie wrzucałem, a #czerstwyhumor nigdy, więc podejmuję się wyzwania na wysuszenie Wam późnego wieczora xD


Z pozdrowieniami dla @moll i @bojowonastawionaowca


#heheszki #memy


PS. curing - poza leczeniem oznacza też peklowanie mięsa. Sam nie znałem.

388606f4-b910-4982-9d79-77e7804145ed
de51d522-a0ff-4cac-8c20-56545b8b11bc
bbb69770-98a0-40cc-98ee-92b7ce197a3b
004c4f3f-631d-45e2-b41e-79494f0c4a66
54e1f02a-732d-4588-aac1-51c601d5f284

Zaloguj się aby komentować

W końcu powrót na łono natury oddychać świeżym powietrzem (Odra przy Czechach). Już musiałem po 2 miesiącach nadgodzin w pracy przed kompem. Nie sądziłem, że moje wewnętrzne akumulatory mogą się tak naładować. Od razu głowa lżejsza.


Co do samej miejscówki, to widać jeszcze sporo zniszczeń jakie narobiła tu woda w ostatnich miesiącach. Mnóstwo mułu i połamanych drzew (w tym jedno wiszące na drugim drzewie) w kolorystyce szaro-brązowo-zielonej. Mam skojarzenia z zoną ze Stalkera... Natura potrafi się upomnieć o swoje


#fotografia #mojezdjecie

dc250e91-e340-4ec4-a242-3af400debd20
b6c3250e-6304-4c52-83cd-2c1b5f0b9202
6e661fd7-8993-4fbe-88e1-0d94ca7a6263
1bac835c-db7d-4c72-b97c-a1059bd1cd42

Zaloguj się aby komentować

W sumie trochę jak efekt Dunninga-Krugera, gdzie jak ktoś ma swój chłopski rozum na dany temat, to nie przegadasz

#heheszki #humorobrazkowy #takaprawda

031085f0-bcd8-4453-946e-ce1955324332

@m-q pytanie tylko czy są świadomi, że te skutki są przez ich głupotę, np. uzależnienie od narkotyków, albo olanie całkowicie edukacji w szkole przez co robią w kołchozach na minimalnej. Wielu zwala pewnie na kraj i na prywaciarza, że mu nie chcą dać...

@Atexor częściowo pewnie świadomi, nie zmienia to jednak faktu że cierpią z powodu swojej głupoty. Z drugiej strony, głupota to również beztroska, głupi wielu zmartwień nie mają, bo nie są ich świadomi.

Trudno obiektywnie ocenić, czy lepiej być mądrym czy głupim

Zaloguj się aby komentować

Po kolei:

Prize Sheep (ok. 1838) - William Henry Davis (1786 – 1865)

Prize Pig (1872) - Richard Whitford - (ok. 1821 – 1890)

Sussex Cow "Joan" (1874) - James Clark Senior (1860–1902)


Wyobraź sobie, że przenosisz się w przeszłość, do XIX-wiecznej Anglii. Na płótnie samotna @bojowonastawionaowca stoi pośród spokojnego wiejskiego krajobrazu - znajomy widok, ale z niespodzianką. Jest to zagadka „prostokątnych zwierząt Anglii”, artystyczna tajemnica, która intryguje umysły od lat. W XIX wieku w Anglii zamożni rolnicy starali się pokazać swoje bogactwo i status, zamawiając dzieła sztuki przedstawiające ich zwierzęta gospodarskie, w tym krowy, świnie i owce.


Te zamówione dzieła często zawierały przesadne wizerunki zwierząt o nietypowych proporcjach. Na przykład świnie mogły być przedstawiane jako okrągłe jak napompowane piłki nożne, krowy wydłużone do prostokątnych kształtów, a owce rozciągnięte do owalu. Ten artystyczny trend zbiegł się w czasie z okresem, w którym rolnicy aktywnie eksperymentowali z selektywną hodowlą i innowacyjnymi metodami karmienia, aby hodować większe zwierzęta gospodarskie. Duże zwierzęta miały ogromną wartość jako dowód sukcesu ich właścicieli w hodowli pod względem wielkości i wagi.


Zamożni i doświadczeni rolnicy osiągnęli to, stosując selektywne metody rozmnażania, które doprowadziły do wzrostu szybko rozwijających się, masywnych zwierząt gospodarskich. Oprócz tych wysiłków hodowlanych, innowacyjne praktyki rolnicze i żywieniowe przyczyniły się do ogólnego wzrostu wielkości zwierząt. Zamówione obrazy i druki komercyjne często zawierały szczegóły, takie jak wymiary zwierzęcia i informacje o wysiłkach hodowlanych właściciela.


Czasami na obrazie pojawiał się właściciel zwierzęcia (tutaj @AdelbertVonBimberstein), dumnie wpatrujący się w swój cenny dobytek. Alternatywnie, zwierzęta stały samotnie, często przedstawiane tak, jakby mogły pochłonąć całą pobliską wioskę. Powstałe w ten sposób obrazy służyły zarówno jako reklamy, jak i urzekające widowiska.


[skrócone ze źródła]

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #heheszki

7226260b-5473-46e1-83c2-97fc4360db74
785cf496-d398-4689-b568-f85e63a9c2e0
07966a9c-9317-4d1a-b29c-454341866f95

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej, od kilku godzin hejto na PC działa mi koszmarnie. We wpisach nie pokazuje mi tagów (są jak zwykły tekst), nie mogę piorunować, ani rozwijać komentarzy (nic się nie dzieje), powiadomienia się często nie ładują. Nie widzę swojego avatara oraz nawet miałem problem dodać ten wpis, musiałem wiele razy odświeżać.


Jakieś prace techniczne w tle?

@hejto @Oczk @bojowonastawionaowca #hejto #pytanie

e9f67762-23a6-43a2-b510-1f022b3e884f

@moll próbowałem robić odświeżenie z cache (ctrl+F5), ale nie pomogło. Wywaliłem cookiesy hejto i na nowo się zalogowałem. Chyba....... działa? Potestuję jeszcze Dzięki za radę.

Zaloguj się aby komentować