Zdjęcie w tle

AndzelaBomba

Fanatyk
  • 930wpisy
  • 3994komentarzy

(Tłumaczenie fragmentu angielskiej Wiki by #chatgpt , nie chce mi się po nocy bawić w tłumaczkę, chociaż trochę poprawiłam tekst).


Wiele anegdot krąży na temat skąpstwa i oszczędności Getty’ego, które dla obserwatorów były komiczne, a nawet dziwaczne – zwłaszcza w porównaniu z jego ogromnym majątkiem. Najbardziej znane przykłady to niechęć do zapłacenia okupu za porwanego wnuka oraz telefon na monety, który zainstalował w Sutton Place.


Ponura była relacja jego piątej żony, według której Getty skarcił ją za wydawanie zbyt dużych kwot na leczenie ich śmiertelnie chorego syna, mimo, że jego majątek wówczas był wart dziesiątki milionów dolarów. Getty był znany z tego, że targował się praktycznie o wszystko, aby uzyskać jak najniższą cenę – dotyczyło to zarówno apartamentów w luksusowych hotelach, jak i dzieł sztuki czy nieruchomości. W 1959 roku kupił Sutton Place, 72-pokojową rezydencję, od George’a Sutherland-Leveson-Gowera, 5. księcia Sutherland, za 60 000 funtów – około połowę tego, co książę zapłacił 40 lat wcześniej.


Sekretarka Getty’ego twierdziła, że sam prał swoje ubrania, ponieważ nie chciał płacić za pranie. Kiedy mankiety jego koszul się strzępiły, po prostu je obcinał, zamiast kupować nowe koszule.


Powtórne wykorzystywanie papieru było kolejną obsesją Getty’ego. Miał zwyczaj odpisywania na listy na marginesach lub odwrocie oryginalnych dokumentów i odsyłania ich, zamiast używać nowego arkusza papieru. Starannie przechowywał i ponownie używał kopert, gumek recepturek i innych materiałów biurowych.

Kiedy pewnego dnia zabrał grupę przyjaciół na wystawę psów w Londynie, kazał im chodzić dookoła budynku przez 10 minut, aż bilety stanieją o 17:00, ponieważ nie chciał płacić pełnych 5 szylingów od osoby.


Getty przeprowadził się do Sutton Place częściowo dlatego, że koszty życia były tam niższe niż w Londynie, gdzie wcześniej mieszkał w hotelu Ritz. Chwalił się amerykańskiemu felietoniście Artowi Buchwaldowi, że rum z colą w Sutton Place kosztuje 10 centów, podczas gdy w Ritzu ponad dolara.


Getty codziennie sam prowadził samochód do pracy.


Pisarz John Pearson przypisywał skrajne skąpstwo Getty’ego częściowo metodystycznemu wychowaniu, które kładło nacisk na skromne życie. Jednak główną przyczyną była... smykałka do interesów. Getty nie pozwalał sobie na żadne zbytki przy zakupie miejsca do życia, dzieła sztuki, a nawet mebla, dopóki nie był przekonany, że jego wartość wzrośnie.” Getty twierdził, że jego skąpstwo wobec innych było odpowiedzią na to, że ludzie go wykorzystywali. „Nie chodzi mi o pieniądze, ale o zasadę”, mówił.


Telefon na monety


Getty wsławił się instalacją telefonu na monety w Sutton Place, co przypieczętowało jego reputację jako skąpca. Na zwykłych telefonach założył blokady wybierania numerów, ograniczając ich użycie do upoważnionych pracowników, a dla reszty mieszkańców i gości zainstalowano telefon na monety. W swojej autobiografii wyjaśnił powody tej decyzji:

"Przez wiele miesięcy po zakupie Sutton Place przez dom przewijały się tłumy ludzi. Jedni to byli biznesmeni, inni – rzemieślnicy lub robotnicy zaangażowani w remonty. Jeszcze inni byli dostawcami towarów. Nagle rachunki telefoniczne z Sutton Place zaczęły gwałtownie rosnąć. Powód był oczywisty. Każdy z telefonów w domu miał bezpośredni dostęp do linii zewnętrznych, a więc i do operatorów połączeń międzynarodowych. Wszyscy ci ludzie wykorzystywali nadarzającą się okazję – dzwonili do dziewczyn w Genewie lub Georgii, do ciotek, wujków i kuzynów z Caracas czy Kapsztadu. Koszty tych serdecznych pogawędek oczywiście trafiały na rachunek Sutton Place.”


W wywiadzie telewizyjnym z Alanem Whickerem w 1963 roku Getty stwierdził, że sądził, iż goście będą chcieli korzystać z telefonu na monety. Po 18 miesiącach – jak mówił – „ruch w Sutton Place się uspokoił. Zarządzanie i funkcjonowanie domu unormowało się. Wtedy telefon na monety został usunięty, a blokady z pozostałych telefonów zdjęto.”


#ciekawostkihistoryczne #dziading

2b53ddf4-c8f1-4fd7-972a-568e0b05aa5a

@AndzelaBomba Po prostu ten skill przyniósł mu w życiu efekty i go wymaksował Co z tego, że po latach w niektórych kwestiach może to wyglądać niedorzecznie. Nawyk wszedł w krew, więc tak działał do końca. Zapewne też sprawiało mu to zwykłą satysfakcję. Jego kasa, jego sprawa.


Chociaż znam, nie miliardera, ale multimilionera, który mieszka w starym bloku i jeździ lumpiarskim autem. I jego nie rozumiem, bo nie żyje skromnie, chytrze, tylko biednie. Firma całym życiem od lat i w niej też oszczędza na pracownikach, na bhp i czym się da. Tam to już choroba jakaś.

72 pokoje za £60k. Mało... pomyślałem. Obliczając na dzisiejsze pieniądze, biorąc pod uwagę tylko inflację, to ok. £1.5M. Nie tak mało. Dodając różnicę w sile nabywczej, to prawie £5M. Jednak sporo.

Zaloguj się aby komentować

"Złodziej pozostawił auto na parkingu" Standardowa procedura, postoi, ostygnie, poczekają czy są gpsy itd. Po paru dniach idzie w miejsce docelowe

Zaloguj się aby komentować

649 + 1 = 650


Tytuł: Mulholland Drive

Rok produkcji: 2001

Kategoria: Dramat / Thriller

Reżyseria: David Lynch

Czas trwania: 2h 26m

Ocena: 7/10


Krótki opis: pewna atrakcyjna brunetka traci pamięć w wyniku wypadku samochodowego. Wraz z nowo poznaną początkującą aktorką usiłuje odkryć, kim jest.


Jak zwykle u Lyncha, mega specyficzny film. Podchodziłam do niego dwukrotnie i przyznam bez bicia, przez pierwszą godzinę seansu wcale mi się nie podobał, czułam się, jakbym oglądała Pulp fiction kręcone przez Tommy'ego Wiseau. Dopiero druga połowa filmu i końcówka (jak na Lyncha dość klarowna) sprawiły, że zmieniłam zdanie o Mulholland (ale nie na tyle, by paść przed nim na kolana i wielbić jako arcydzieło).


A teraz pora na kącik ciekawostkowy: nie od dziś wiadomo, że amerykańscy reżyserzy uwielbiają nawiązywać do starego kina. Mulholland Drive pełen jest nawiązań do życia aktorki Rity Hayworth, za Filmwebem:


Bohaterka grana przez Laurę Harring, widząc plakat z Ritą Hayworth przybiera jej imię. Tak naprawdę Hayworth również przybrała sobie imię, nazywała się Margarita Carmen Cansino. Ma to również związek ze sceną kiedy Rita (Laura Harring) mówi przez sen po hiszpańsku (Hayworth była pochodzenia hiszpańsko-irlandzkiego).

Bohaterka Mulholland Drive traci pamięć, prawdopodobnie związane jest to z tym że Rita Hayworth w prawdziwym życiu zachorowała na Alzheimera.

W klubie 'Silencio' bohaterki filmu trafiają na występ hiszpańskiej śpiewaczki. W tą rolę wcieliła się Rebekah del Rio (nie musiała się za bardzo wcielać ;]). Co ciekawe córka Rity Hayworth i Orsona Wellesa miała na imię Rebecca. Natomiast wcześniejszą partnerką Wellesa była aktorka Dolores del Rio.

[przyp. Andżeli] Ja tych smaczków dostrzegłam trochę więcej: 1. Filmowa Rita nosi krótką blond perukę, co wydaje się być nawiązaniem do "skandalu", jaki Hayworth wywołała, obcinając i farbując na platynę włosy do filmu Dama z Szanghaju. 2. Postać iluzjonisty/konferansjera w teatrze Silencio może być pewnym nawiązaniem do Wellesa, który lubił bawić się w iluzjonistę.


Swoją drogą, Laura Harring była w młodości podobna do Hayworth. W sumie szkoda, że nie powstał w latach 90. żaden porządny biopic Hayworth albo Wellesa, w którym Harring mogłaby zagrać Ritę.


Film dostępny na CDA pod zmienionym tytułem.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #ogladajzhejto

7817d312-699e-44d1-927e-b65c439a30f1

@AndzelaBomba poza "The Hours" z 2002r jest to drugi najgorszy film jaki w zyciu widzialem

sam Lynch nie wie o co w tym filmie chodzi i zrobil go dla beki

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba Swoją drogą to bardzo ciekawym tematem są wojny, które toczyły się równolegle do wojen z Napoleonem. Wojna Angielsko-Duńska, wojna kacapów z Szwecją i z Turcją. - to nie były małe wojny

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

643 + 1 = 644


Tytuł: Taxi

Rok produkcji: 1998

Kategoria: Komedia / Sensacyjny

Reżyseria: Gérard Pirès

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 7/10


Krótki opis: kierowca taksówki o polskich korzeniach ( ͡° ͜ʖ ͡°) i nieudaczny policjant łączą siły, żeby złapać zuchwały gang napadający na banki.


Przyznam bez bicia, nigdy wcześniej nie oglądałam nic z serii Taxi. Lekki, przyjemny i śmiechowy film, idealny na chill w tygodniu.


Dostępny na CDA premium, ale jak ktoś nie chce bulić, to dość często leci na TV Plus.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #ogladajzhejto

1f67554c-23ff-4dda-ac1d-0050f7d35a2c

@Zielczan pamiętam jak gdzieś w okolicach 2002 obejrzałem naraz taxi i transportera.

W 2008 kupiłem ostatni wypust 406 z 2.0Hdi. Jeżu jaki to był przeskok w stosunku do tego czym się wtedy jeździło w Polsce.

@Taxidriver ja lubię francuską motoryzację bo mi się po prostu wizualnie podoba. No i pierwsze auto w robocie to C15 1,9 TD. Prywatnie miałem malucha więc jak wsiadłem w robocie w Cytrynę to asfalt za sobą zwijałem.

Zaloguj się aby komentować

1316 + 1 = 1317


Tytuł: Droga królów

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

ISBN: 9788366409316

Liczba stron: 1136

Ocena: 7/10


Zazwyczaj zaczynam swoje recenzje krótkim opisem treści, tym razem sobie jednak daruję, ciężko bowiem w kilku zdaniach napisać, o czym jest Droga królów. Nic dziwnego, skoro powieść ma objętość jednotomowego wydania Hrabiego Monte Christo, a to zaledwie wstęp do całej serii, w którym dopiero poznajemy bohaterów i zarys fabuły dalszej części.


Największym atutem tej książki jest unikatowe uniwersum. Już w Z mgły zrodzonym zauważyłam, że jak pan Sanderson się weźmie za światotwórstwo, to nie ma c⁎⁎ja we wsi. A w porównaniu z Mistbornem, tutaj mamy do czynienia z o wiele bardziej rozbudowanym, przemyślanym i nietuzinkowym uniwersum.


Jeśli chodzi o fabułę i akcję, to imo wyszło ciut gorzej. Chociaż nie ma tu takiej sztampy jak w Z mgły zrodzonym ani zbyt mocno widocznej inspiracji innymi dziełami popkultury, jak w Stopie prawa, to jednak momentami powieść wydaje się zbyt rozwlekła, myślę, że gdyby wywalić z niej jakieś 200 stron, nic by nie straciła. Ja to bym przede wszystkim wywaliła preludia, które nie są z POV Szetha i które, jak mi się wydaje, nie będą miały wpływu na fabułę dalszych części, oraz większość POV Shallan, w których dziewczyna nie robi nic innego, tylko siedzi na tyłku, obżera się dżemem i w kółko rozkminia, czy uważa swoją mentorkę Jasnah za równą babkę, czy wiedźmę z piekła rodem.


Skoro już wspomniałam o Shallan, czas przejść do postaci. Na szczęście, nie ma tu irytujących i płaskich Mary Sue i Gary Stu w stylu Vin z Mistborna. Właściwie oprócz Shallan reszta głównych bohaterów była całkiem spoko, lecz jeśli miałabym wskazać bohatera, dla którego warto było przebrnąć przez 1000+ stron audiobooka, to byłby nim oczywiście mostowy Kaladin. Na Lubimyczytać natknęłam się na jedną recenzję, w której Kaladina porównano, niebezpodstawnie zresztą, do Richarda Rahla z Miecza prawdy (zwłaszcza z tomu Nadzieja pokonanych), mi jednak Kaladin dawał mocniejszy vibe Croziera z Terroru Simmonsa (niskie pochodzenie; kwalifikacje wyższe od kwalifikacji wszystkich innych wokół; krzywda doznana ze strony lepiej urodzonych i wynikająca z niej depresja; desperacka próba ocalenia swojej załogi i wreszcie magiczna przemiana na granicy życia i śmierci).


To zasadniczo koniec moich refleksji na temat samej książki, teraz czas na refleksje odnośnie audiobooka. Przyznam, że mam ogólny problem z lektorem, Wojciechem Żołądkowiczem. Są audiobooki w jego wykonaniu, które słucha się w miarę łatwo i przyjemnie (wrzucane przeze mnie w sierpniu dwie pierwsze części Księgi Całości Kresa), a są takie, które czyta z jakąś dziwaczną manierą, która to tak mnie irytuje, że ciężko mi się skupić choćby przez 10 minut na słuchaniu audiobooka. Niestety, Droga królów to ten drugi przypadek. Z tego powodu lektura zajęła mi aż miesiąc - normalnie to bym sobie pewnie puściła wersję audio przy sprzątaniu, na zakupach albo w drodze do roboty i o ile szybciej bym się zapoznała z książką, a tak, jak nie mogłam znieść audiobooka, ani nie miałam za bardzo czasu na czytanie, brnięcie przez Drogę królów szło mi jak krew z nosa. Ech, miałam w tym roku dobić do 100 przeczytanych książek, ale jak resztę serii będę czytać w takim tempie…


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

ebde3de4-1d89-458b-8c28-2cd5f844014e

@bori gusta. Plus postać Shallan w DK nie każdemu się spodoba. Dopiero w kolejnej książce dowiadujemy się czemu jest jaka jest i dostaje "duszę".


@AndzelaBomba interludia nabiorą sensu w Słowach Światłości, a ich bezpośrednie rozwinięcie będzie w Dawcy Przysięgi. Wszystko ma sens, po prostu w Drodze Królów Sanderson zasiał ziarno, żebyś potem mogła sobie składać świat i tworzyć własne teorie. Cześć tych postaci i wydarzeń nie jest przypadkowa i ma związek z czymś czego się dowiesz w okolicy 60% DP, choć już wcześniej będą zostawione wskazówki.

Chyba jestem jedyną osobą, która uwielbia Wojciecha Żołądkowicza w tej serii. Chłop ma pewnie z 6-8 różnych modulacji głosu, którymi może nadawać osobowość postaciom. Spróbowałem Rozjemcy w którym lektorem jest Tomasz Sobczak i odpadłem. Zero emocji, zero modulacji. Zasypiam po pierwszych kilku minutach. xD

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba i to nie tylko przypadłość tarasów, czy nawet default city. Wszędzie gdzie nie pójdziesz i się nie napatoczysz na grupę lasek, to to tak wygląda- te same ciuchy, taka sama fryzura, czasem te same okulary zerówki.

@NiebieskiSzpadelNihilizmu ostatnio dalem sie pobawić moim tinderem jeden kolezance to po 10 minutach zapytała sie mnie czemu wszystkie te dupy wygladaja tak samo xD

Zaloguj się aby komentować

641 + 1 = 642


Tytuł: Zimna wojna

Rok produkcji: 2018

Kategoria: Melodramat / Muzyczny

Reżyseria: Paweł Pawlikowski

Czas trwania: 1h 28m

Ocena: 7,5/10


Krótki opis: kompozytor Wiktor zakochuje się w Zuli, członkini zespołu ludowego, którym współkieruje. Oboje planują uciec za Żelazną Kurtynę, jednak tylko Wiktorowi udaje się zbiec z bloku wschodniego. Zula nie zamierza jednak odpuszczać sobie ukochanego.


Ładny wizualnie film z piękną ścieżką dźwiękową, ale oś fabuły, czyli romans Wiktora i Zuli, słabo przedstawiona, co wynika zarówno z braku chemii pomiędzy odtwórcami głównych ról, jak i nieumiejętnego poprowadzenia wątku miłosnego przez reżysera (za cały background wielkiej miłości robi dymanko w kiblu).


Dodatkowo in minus:


  • anachroniczny wątek z obozem pracy działającym dalej w latach 60.,

  • przedstawianie ważnych wydarzeń w życiu Zuli mimochodem ("A wiesz, ohajtałam się"),

  • polska szkoła dźwięku w dialogach - razi tym bardziej, że Zimna wojna od początku miała być hitem zachodnich festiwali filmowych, a nie papką dla polskiego Areczka, co se najwyżej napisy włączy.


Dostępny na CDA premium.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #ogladajzhejto

5e59d5d4-aee3-42f2-9641-d39ffa6a7ff4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

640 + 1 = 641


Tytuł: Płonące siodła

Rok produkcji: 1974

Kategoria: Komedia / Western

Reżyseria: Mel Brooks

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 7/10


Krótki opis: chciwy prawnik chce przejąć ziemie należące do mieszkańców miasteczka Rock Ridge, na których ma przebiegać kolej. Aby wykurzyć lokalsów, przeprowadza intrygę, w wyniku której nowym szeryfem miasteczka zostaje czarnoskóry Bart.


Film trochę nierówny, na początku nieśmieszny i taki se, w połowie się rozkręcił, a w finale osiągnął swoją świetność.


Osobiście wolę jednak Facetów w rajtuzach i Drakula - wampiry bez zębów.


Z Płonącymi siodłami wiąże się pewna ciekawa historia, która mogła się wydarzyć tylko w kraju, gdzie popularne są procesy o byle gunwo:


During production, retired longtime film star Hedy Lamarr sued Warner Bros. for $100,000, charging that the film's running parody of her name infringed on her right to privacy. Brooks said that he was flattered and chose to not fight it in court; the studio settled out of court for a small sum and an apology for "almost using her name". Brooks said that Lamarr "never got the joke". This lawsuit would be referenced by an in-film joke where Brooks' character, the Governor, tells Lamarr: "This is 1874; you'll be able to sue HER."


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #ogladajzhejto

f995d74f-ded0-4cfe-b6be-c6efeb847c9a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Umypaszka ehh takie z domowej gofrownicy co trzeba maselkiem smarowac coby sie nie przyklejaly, bita smietanka truskaweczki ehh eony was w ustach nie mialem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba Kiedy jeszcze wynajmowałem mieszkanie i wyjeżdżałem na wakacje, to zawsze gdzieś z tyłu głowy miałem, że płacę za mieszkanie, w którym mnie nie ma i dodatkowo za kwaterę na wyjeździe. Czyli płaciłem podwójnie za coś, co nigdy nie będzie moje.

@AndzelaBomba zawsze mnie dziwiło ze ludzie budują sobie za grube pieniądze dom, z ogrodem i tarasem na którym można wypić rano kawę, posiedzieć i poczytać książkę, po czym zamiast wypoczywać na miejscu jeżdżą "wypoczywać" gdzie indziej. Nie mówię o wyjazdach gdzie sie cos zwiedza, chodzi po górach, tylko np. siedzą przez tydzień na d⁎⁎ie przy hotelowym basenie, co dokładnie to samo można by robić w swoim domu za darmo

Zaloguj się aby komentować