#wspinaczka

17
345

@pacjent44 No dobra, jednak to kocur xD

Aaaale, takie wieszanie ciężaru jak na pierwszym zdjęciu paradoksalnie ułatwia sprawę, bo przesuwa środek ciężkości bliżej szyi przez co łatwiej utrzymać pozycję.

Zaloguj się aby komentować

@AdelbertVonBimberstein no już w życiu 4x goniłem po rusztowaniach, raz takim domowym gdzie co druga rampa była wygięta w inną strone, i żeby sie nie chwiała trzeba było ją 2-3 drabinami drewnianymi podbić by się nie kołysała, a przy rozbieraniu trzeba było ponumerować by potem wiedzieć które do którego szło żeby potem znów nie kombinować bo nie pasuje xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XXV (LX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Drugi dzień z rzędu, nie było wzlotów, nie było upadków. Przyznaję, dziko satysfakcjonujące jest zrobienie kilku interwałów z rzędu na 6b+.


Palec zaplastrowany, dał radę bez bólów. Ale będę musiał bardzo uważać w dalszym ciągu.


Nie do końca wiem czy bardziej wolę takie wyjścia, gdzie wychodząc nie mam siły podnieść rąk, czy też wychodzę z pewnym uczuciem niedosytu i że "można było jeszcze", po czym nagle dwie godziny później odcina mi zasilanie, a kolejnego dnia jakoś ciążenie ziemskie (i poduszkowe) jest niepokojąco wyższe.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIV (LIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


To jest chyba ten moment, kiedy mogę w stu procentach obiektywnie powiedzieć, że był to najlepszy pod kątem formy wspinaczkowej dzień mojego życia. Większość ludzi by to zakwestionowała, bo choćby: nie było to prowadzenie, był to panel (a nie skały) i w ogóle trening, a nie Poważna Sprawa - ale ja zawsze byłem człowiekiem prostym i mi do satysfakcji wystarczyło obiektywne ocenienie postępów, a nie potwierdzanie ich formalnie i z pompą. Z której to pompy pewnie by za wiele nie wyszło, jak znam siebie - postępy to mi się potwierdzają przypadkiem, a nie wtedy, gdy jest pora ich potwierdzenia.


Tak czy inaczej: taką jedną 6c+, którą jeszcze dwa miesiące temu zrobiłem prawie-raz-w-ciągu (odpadłem tuż przed końcem) - wczoraj wciągnąłem w interwale dwa razy z rzędu bez odpoczynku pomiędzy. Aż sobie to jeszcze raz napiszę, bo to ładnie wygląda: dwa razy pokonałem trudność 6c+ robiąc je jedna po drugiej.


Do tego dołożyłem interwały na 6b+ zrobione po trzy sztuki (o, nigdy tego nie było), a potem jeszcze - już na zmęczeniu - jakaś seria 6b-6b-6a+ wciągnięta tak w sumie przypadkiem.


Wszystko musi mieć swoją cenę: na obwodach kilka dni temu przesiliłem sobie jeden z troczków i najwyraźniej jest mu źle, więc przez najbliższy czas będę musiał być bardzo, bardzo ostrożny (i bardzo, bardzo zaplastrowany), żeby czasem sukcesów nie przeciągnąć w głupią kontuzję. Póki co trzymam się myśli, że troczki bolą bardziej niż to faktycznie jest im niezbędne, ale jeśli to ma być dla mnie sygnałem, że te małe skurwiele źle się czują i potrzebują uwagi - to niech tak będzie. Niech przypominają żebym nie zapomniał.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIII (LVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Zaraz się pogubię, bo to z wczoraj, a jutro znowu idę.


Obwody, kontynuacja. Zmęczenie średnie, zanim zgoniła mnie zmaltretowana zgniataniem skóra dłoni - ramiona się poddały.


Przynajmniej półtorej godziny i fajrant, a nie tam prawie trzy 🙃

Statyczny_Stefek userbar

Kiedy sobie zrobiłem trening przez 7 dni. Zmęczenie dało się we znaki dopiero po 6 dniu, ale i tak starcie skóry na dłoniach było większym problemem.

@boogie a nie, ja nie mam teraz na myśli starcia - je można po prostu zaplastrować. Ale wnętrze dłoni bolące od ściskania skóry po prostu boli samo z siebie.

Zaloguj się aby komentować

Jedna z warszawskich ścian na swoim YT od jakiegoś czasu prowadzi serię filmów "o mało co", które pokazują osoby z solidnym doświadczeniem wspinaczkowym, które opisują swoje zdarzenia, które mogły mieć poważne konsekwencje. Jeden z nich - potencjalnie śmiertelny - tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=dOibZkkFGzc


Pozostałe filmy znajdziecie gdzieś tam na ich profilu.


Warto sobie przejrzeć, żeby dowiedzieć się jak łatwo można coś spierdzielić. I że rutyna potrafi zgubić. Ale jeśli będziecie mieli szczęście, to przejedziecie się na niej tylko raz


#wspinaczka

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXII (LVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Koniec z baldami, dziś - obwody.


Nie ma co się rozpisywać, to nie jest poetyckie ćwiczenie. Będę teraz chodził seriami po dwa dni i zastanawiam się czy za mocno nie pocisnąłem.

Statyczny_Stefek userbar

@fiszu Oczywiście że trudne Celem tego co teraz zacząłem jest wspinanie się na zmęczeniu - dwa dni pod rząd. Jeśli pierwszego się złoję doszczętnie, to trening dnia kolejnego będzie polegał na oparciu się czołem o ścianę i czekaniu na śmierć

Zaloguj się aby komentować

XX i XXI (LV i LVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Drogi pamiętniczku, jestem ostatnio zbyt zmęczony po tych treningach żeby ogarnąć wpisy od razu, a potem robi mi się górka.


Przygoda trwa. Przesunąłem się na dwudniowe przerwy między sesjami, a i to nie pomaga na regenerację: teraz już oficjalnie siedzę z telefonem i odliczam sobie 5 minut między seriami. I jakoś to tam idzie. Może i wolno, ale jestem zmęczony - i co najlepsze z sesji na sesję jednak coś tam powolutku idzie do przodu (a biorąc pod uwagę że to ósma i dziewiąta - to miło, że jeszcze jakieś postępy tam kwitną).


Im dłuższy i bardziej siłowy problem, tym bardziej mi odpływa energia pod koniec, więc profilaktycznie odpuszczam niektóre topy, żeby nie ryzykować tym, że się spierdzielę z góry i sobie głupi ryj obiję. Ale niektóre - szczególnie takie czysto siłowe, w przewieszeniu - nadal wchodzą. Niestety między tym, co robię (6, czasem 7) a wyższymi trudnościami jest bariera nie do przejścia, bo zaczynają się podbiegi, skoki, strzały - a takie zabawy to ja mogę zostawić młodym ludziom, którym w razie czego złamanie się zagoi przez noc. Sobie zostawiam ewentualnie niektóre strzały, o ile są w przewieszeniu i nie ma ryzyka że się stoczę po połogu spotykając każdy chwyt po drodze na materac.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVIII i XIX (LIII i LIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Wszystko powoli trzeszczy, wszystkie szwy chcą puszczać, trzymamy to w kupie, regenerujemy. Być może jeden dzień przerwy między tymi sesjami nie był najlepszym pomysłem. Przynajmniej w drugi dzień, który wypadł mi jako hejtowspin, mogłem skupić się na dręczeniu młodego adepta wspinaczki, wskazując problemy, podpowiadając rozwiązania - choć nieskutecznie, nie spadł i sobie nic nie rozwalił.


O ile jeszcze pierwszego dnia na spokojnie dręczyłem się problemami siódemkowymi, o tyle w drugi z nich siódemki sprawdziłem tylko odrobinkę i potem ruszyłem dobijać się na szóstkach i piątkach. Szukając problemów w przewieszeniach.


Muszę bardzo ostrożnie wybierać kolejne ćwiczenia, widzę jak łatwo teraz zepsuć sobie palce lub nadgarstek, jeśli nie będę uważał i nie przestrzegał przerw pomiędzy seriami. Staram się być rozsądny i odpuszczam i niektóre problemy tuż po starcie, i odpuszczam ruchy do topu, jeśli wymagają skakania albo generują jakieś niepotrzebne naprężenia. To niepotrzebne, nie dla mnie to, kontuzje złe.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XVII (LII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Plany upodlenia się z poprzedniej sesji powiodły się. Dokończyłem jeden projekt, otworzyłem nowy, zdążyłem na nim dojść do Permanentnego Zwisu Ramion i przepiąłem się na prostsze rzeczy dochodząc do momentu, gdy wspinanie nawet po klamach dla początkujących czyniło świat bolesnym.


Co ciekawe, mimo że jestem coraz bardziej zmęczony, to idzie mi coraz lepiej. Ciekawe czy to mocna dawka wymaganej techniki włącza jakieś nieużywane obszary w mózgu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XVI (LI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kolejny dzień bulderowania. Bez spektakularnych sukcesów, za to z całkiem przyzwoitą ilością takich spodziewanych.


Problem z poprzedniej sesji odpuściłem, bo bardzo mocno obciąża biodro (zaczynamy od haczenia pięty w przewieszeniu i wyjścia z tejże), za to znalazłem sobie nowy, który - dla odmiany coś wreszcie po małych chwytach - dręczyłem przez dobrych kilkanaście prób, by w końcu dojść jeden (jeden!) chwyt dalej. Na kolejnej sesji (uff, to już jutro - dziś jest dzień wolny) planuję go skończyć i ruszyć na poszukiwanie nowych wyzwań. A jako że nadchodzi planowana trzydniowa przerwa, to postaram się wyjść z sali na czterech łapach lub w ogóle czołgając się

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio pisałem nt. wypadku reprezentantki Arabi Saudyjskiej podczas trening wspinaczkowego. Pełny wpis tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/widzialem-przed-chwila-filmik-jak-reprezentantka-arabii-saudyjskiej-spadla-ze-sc


W tamtym wpisie wspomniałem o kanale youtube "Hard is Easy", otóż ten youtuber właśnie wrzucił krótką rozmowę z tą dziewczyną. Całą rozmowę można oglądnąć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=WBGkKqLhM8Y


Skrót:


  1. Dziewczyna złamała wiele kości kończyn i kręgosłup.

  2. W tej chwili uczy się chodzić od nowa i spędza wiele godzin na fizjoterapii.

  3. Jak tylko wydobrzeje, wraca się wspinać

  4. Asekurujący ponosi 100% odpowiedzialności.

  5. Używali grigri.

  6. Asekurujący popełnił wiele błędów, m.in. nie zwracał uwagi na dziewczynę na ścianie i gadał z innym trenerem.

  7. Większość uwag, na które zwróciłem uwagę w moim wpisie zostały "potwierdzone".

  8. Nie jest powiedziane co się stało z tym kolesiem.


#wspinaczka #sport #hobby


Mały edit: wg instagrama tej dziewczyny, asekurujący nie poniósł żadnej kary. Napisała "the ones who are responsible for all of this are living their lives like nothing ever happened". Gdzieś na reddit jest info, że wniosła powództwo cywilne, ale to nie skończy się karą więzienia dla asekurującego.


Wołam piorunujących, mam nadzieję, że filmik was zaciekawi.


  • @Mefiaczek

  • @PlatynowyBazant20

  • @ErwinoRommelo

  • @SteveFrench

  • @Pouek

  • @Augustyn_Benc-Walski

  • @Kavci

  • @figa-rybka

  • @Szuuz_Ekleer

  • @DerMirker

  • @ciszej

  • @Mork

  • @Leloo

  • @BurczekStefuha

  • @Fly_agaric

  • @so_cold

  • @Jurajski_Huncwot

  • @pavel194

  • @Niochacz

  • @Rems

  • @brain

  • @kubolex

  • @Wrzoo

  • @fisti

  • @AndzelaBomba

  • @AbenoKyerto

  • @sawa12721

  • @Ravm

  • @the_good_the_bad_the_ugly

  • @roadie

  • @entropy_

  • @bojowonastawionaowca

  • @owczareknietrzymryjski

Zaloguj się aby komentować

XV (L) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Solidnie się urobiłem.


Znalazłem sobie taki problem akurat pode mnie i katowałem go dobre pół godziny. Z zegarkiem - kilkanaście sekund próby + 5 minut przerwy. Udało mi się dojść do chwycenia topu i dotknięcia go drugą dłonią, ale nie utrzymałem go stabilne 3 sekundy. Zmieniłem plany, gdy nie byłem już w stanie szarpnąć się do topu.


Końcówka to już poszukiwanie problemów, które pozwolą mi się zmęczyć naprawdę, naprawdę solidnie, biorąc pod uwagę dwa planowane dni przerwy.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Widziałem przed chwilą filmik jak reprezentantka Arabii Saudyjskiej spadła ze ścianki bo ktoś nie robił tego co powinien. Jako hejtowy eskpęrt od #wspinaczka pozwolę sobie rozłożyć zdarzenie na czynniki pierwsze i jak temu można było zapobiec.


Mój komentarz jest do tej wrzutki: https://www.hejto.pl/wpis/wypadek-sary-alqunaibet-na-zgrupowaniu-saudyjskiej-kadry-wspinanie-pl Można spokojnie oglądać do końca filmik bo nie widać samego momentu uderzenia.


Wprowadzenia nie robię, bo można przeczytać tutaj: https://wspinanie.pl/2025/02/wypadek-sary-alqunaibet-na-zgrupowaniu-saudyjskiej-kadry/


Podstawy:

Wspinaczka wspina się w stylu "lead climbing", po polsku to chyba "prowadzenie". Działa to następująco: jako wspinacz, wchodzisz na ścianę przywiązany do końca liny tak zwaną "ósemką" i to rola wspinającego, aby się wpinać do kolejnych wpinek (ekspres/quickdraws). Widać na pierwszy zdjęciu, dziewczyna sięga po linę, którą później wpina w karabinek na ścianie i w momencie upadku, ostatni ekspres trzyma ciężar wspinającego.


Zadaniem asekurującego (belayer) to nie pozwolić, aby wspinacz walnął o ziemię. Wspinacz nie jest wstanie zrobić nic, aby się samemu zatrzymać na linie podczas spadania. Wg mnie, asekurujący ponosi 100% odpowiedzialności za zdarzenie.


Asekuracja:


Na "kubek":

Najpopularniejszym i zarazem najlepszym dla początkującego jest tak zwany "kubek" (albo belay device) Na zdjęciu 2 widać jak takowy wygląda oraz na jakiej zasadzie działa. W wielkim skrócie: tarcie liny pomiędzy ciasnymi zakrętami na urządzeniu powoduje zatrzymanie przesuwającej się liny. Jedyny wymagany szczegół to trzymanie "martwego" końca liny. Martwy koniec to ten bez wspinającego się człowiek na końcu (linę się podaje wspinającemu i rękę trzeba przesuwać, ale nigdy tej liny się nie puszcza). Zasada jest prosta: lina jest "luźna", ale ręka asekurująca zawsze spoczywa w okolicy uda asekurującego.


Grigir:

Grigri / Neox oraz inne półautomatyczne rozwiązania działają na niemal takij samej zasadzie: linę się trzyma, jest tarcie, urządzenie blokuje linę. Główną różnicą jest dodatkowy mechanizm, w którym samo urządzenie potrafi zablokować linę bez trzymania tej liny (w teorii). Bez trzymania będzie działać w 90% przypadków ("Hard is easy" na youtune to kiedyś tłumaczył). Pomimo wysokiej skuteczności półautomatów, nigdy nie wolno puszczać martwego końca liny. Mechanizm ma pomagać, a nie zastępować asekurującego.


Dobra asekuracja przy prowadzeniu (lead climbing):

To w sumie też jest łatwe w teorii. Na ścianie jest ciężko. Nie ważne czy to łatwa droga, czy trudno, każdy wspinacz ma coraz mniej siły, aby iść wyżej. Bardzo ważne jest, aby asekurujący podawał linę w taki sposób, aby nigdy nie blokowała i zatrzymywała wspinającego. Trzeba wydać linę w odpowiednim momencie, obserwując człowieka na ścianie. Widzisz, że ktoś się zbliża do kolejnego ekspresu, to podajesz tyle liny, aby ten ktoś mógł się wpiąć bez szarpania liny (musi być luźna na tyle, aby wspinacz sobie ją mógł lekko podnieść). Słaby sposób to taki, w którym wspinacz czeka aż lina się zluzuje. Jak już pisałem, nie jest łatwo się wspinać, a dodatkowa utrata energii podczas szarpania zablokowanej liny jest bardzo frustrująca. Na filmiku widać jak asekurujący słusznie wydaje linę w taki sposób, aby nie blokowała dziewczyny na ścianie. Tą część pracy wykonuje powiedzmy poprawnie. Niestety cała reszta jest już bardzo słaba i zła czego wynikiem jest upadek.


Błędy asekurującego:

Podstawowym błędem było dziwne ułożenie rąk. Zdjęcie 4 pokazuje, że koleś wydaje linę (poprawnie), ale z niewiadomego powodu drugą rękę (ta w rękawiczce) trzyma na samym urządzeniu do asekuracji. Niestety nie jest nigdzie podane jakie urządzenie było używane: kubek czy jakieś grigri. Przy obu, zasada jest taka sama: martwa lina przy udzie. Jakby tak zrobił to dziewczyna by zjechała bezpiecznie. Kolejny problem to brak obserwowania człowieka na ścianie. Koleś gada sobie z kimś na ziemi. Jakby patrzył do góry, tak jak powinien, to by widział, że dziewczyna doszła do końca ściany i zaraz zeskoczy. To jakby prowadzić samochód i patrzeć się przez boczną szybę przez kilka minut bo tempomat, kamery, IA pomaga w jeździe. Sama rozmowa też dla mnie jest błędem, osobiście nigdy nie zagadują ludzi, którzy aktywnie asekurują. Nawet jak ktoś zagaduje do mnie to szybko ucinam rozmowę bo nie chcę być choćby mentalnie odpowiedziany za potencjalny wypadek. Kolejną rzeczą są klapki, poważnie?! Nie wymagam safety shoes, ale klapki? Adidasy są ok, asekuracja w butach do wspinaczki też jest ok i bardzo powszechne, na bosaka też ok i też bardzo powszechne. Jest powód, dla którego nigdy nie stoi się na linie: aby się nie zaplątać i nie potknąć. Klapki to pierwszy krok do tego potknięcia się.


Gdybanie o Stefanie:

Dlaczego trzymał rękę na kubku lub grigri? Ciężko powiedzieć. Grigri jest bardzo czuły na gwałtowne pociągnięcie liny i potrafi się zablokować nawet podczas wydawania liny. Aby temu zapobiec, wielu użytkowników przytrzymuje mechanizm blokowania rękę, aby podczas podawania liny ten się nie blokował. Czy jest sens trzymania ręki na kubku? Potencjalnie zmęcznie: cały dzień trzymania ręki przy udzie potrafi być męczące, mięśnie się męczą od nieustannej i monotonnej pracy ręką. Być może to była 4 godzina jego pracy i położył rękę na kubku, aby lekko odpoczęła. Cholera wie. Wg mnie używał kubka, bo wiedząc jak grigri potrafi być czułe, nawet najmniejsze przyblokowanie liny spowodowałoby jej blokadę. Istnieje szansa, że facet spanikował i nie puścił mechanizmu auto blokującego na grigri. Lot tej dziewczyny to mniej niż 2 sekundy. To bardzo mało czasu, aby pomyśleć "ok, to jak mogę uratować tę sytuację". Ratowanie sytuacji trzeba mieć wyuczone "pamięcią mięśniową": nie myślisz tylko robisz. Poza tym grigri jest sporych rozmiarów i raczej by było je widać wystające z dłoni.


Czy można było tego uniknąć?

Zdecydowanie tak. Wystarczyłoby nie zrobić wyżej opisanych błędów. Najgorsze jest to, że ta dziewczyna nie spadła przypadkiem ze ściany. Ona doszła do końca, wpięła się w ostatni ekspres i zeskoczyła ufając tej drugiej osobie na ziemi. Czy dziewczyna mogła coś zrobić? Lepsza komunikacja na pewno by pomogła. Jak ja się wspinam to zawsze sygnalizują asekurującemu, że skończyłem i proszę o blokadę. Nigdy nie zeskakuję w taki sposób jak ta dziewczyna. Niestety komunikacja nie zawsze jest możliwa, przy 30-40m jest bardzo utrudniona, a czasami wręcz niemożliwa (wysokość, hałas dookoła), często wspinający oraz asekurujący nawet się nie widzą. Dlatego asekurujący zawsze musi być gotowy na upadek.


ps. Ludzi online piszą, że to może być grigri bo koleś trzema je w dłoni. Jest o możliwe. Cholera wie.


#sport #wypadek

174865c0-393f-4b96-b804-deb0139f5985
d38ab910-805c-49f7-a914-cb31b4c07843
e5947e05-ca76-4431-b484-5ffcc462c09f
75be9b1b-391f-4483-b373-af17f16fe732

@boogie


Nie wiem w czym są winne klapki. Całe życie asekuruję w klapkach na ścianie i nie kusi mnie ani trzymać liny stopami, ani się po nich drapać. Podobnie zresztą robi zdecydowana większość wspinaczy na ścianie. Gdyby to były skały - owszem, tam bym nie chciał biegać z gołą stopą, ale na ścianie nie widzę związku.


Grigri jest bardzo czuły na gwałtowne pociągnięcie liny i potrafi się zablokować nawet podczas wydawania liny. 

O ile średnica liny nie jest za mała - Neox na przykład wymaga nieco grubszej liny.

I o ile ktoś nie wpiął liny odwrotnie, bo wówczas mechanizm hamowania nie ma szans zadziałać.


Czy dziewczyna mogła coś zrobić? Lepsza komunikacja na pewno by pomogła.


Nie wolno pisać takich rzeczy. Asekurant ma być gotowy zawsze na odpadnięcie, nawet jeśli to jest koniec drogi. Zawsze i w każdej chwili. To jest jego główne zadanie - wyłapać lot. Poproszenie o blok na końcu drogi to miła rzecz, żeby asekurantem nie miotać gdy nie ma potrzeby, bo to nigdy nie jest przyjemne z zaskoczenia, szczególnie przy równej wadze (lub gdy wspinacz jest cięższy). Ale nie wolno zdejmować z niego odpowiedzialności nawet takimi stwierdzeniami o komunikacji.


Podstawą wspinania jest zaufanie. Wspinacz ma iść do góry i skupiać się na swojej robocie. Jeśli potrzebuje sprawdzać co się dzieje na dole, uprzedzać przed odpadnięciem, sprawdzać przed odpadnięciem - to jest temat do co najmniej poważnej rozmowy z tym na dole i to z wykorzystaniem słów powszechnie uznawanych za obelżywe. A najlepiej pierwszy krok do zmiany partnera.


Wiem, że nie miałeś tego na myśli, ale - po prostu nie. Cała odpowiedzialność i obowiązek jest po stronie asekuranta.

@Statyczny_Stefek lepsza komunikacja to xD

Na skalach nie ma gwarancji w ogóle że ten co asekuruje będzie widział wspinacza. Słyszeć też nie koniecznie musi.

A gotowym być trzeba cały czas

@Statyczny_Stefek @entropy_ mam wrażenie, że nie doczytaliście do końca:-) Napisałem, że asekurant ponosi 100% odpowiedzialności. Napisałem też, że komunikacja może pomóc, a nie że jest podstawą. A tym jest ręka na udzie. Napisałem też, że komunikacja może być utrudniona hałasem, odległością, czy wręcz mogą się nie widzieć. To nie zmienia faktu, że jakby krzyknęła "ty chuju skup się na robocie" to by nic się jej nie stało. Napisałem, że wspinaczka niewiele mogła zrobić, a podczas upadku to nie mogła zrobić już niczego. Asekurujący ma farta, że byli we Francji, a nie Arabii bo pewnie by długo z więzienia nie wyszedł.

@boogie Proszę Pana. Dawno, dawno temu, gdy nabycie samej liny odpowiedniej jakości było problemem, a uprzęże szyło się ręcznie, asekuracja odbywała się z pleców. Bywało, że zapiekły niezgorzej jak kolega - wspinacz odpadł. Jak było miejsce, to się od ściany odchodziło, żeby przy zjeździe asekurowanego podbiec. To zapobiegało zapaleniu się pleców przy szybkim wypuszczaniu liny pod obciążeniem xD

Zaloguj się aby komentować

XIV (XLIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kontynuacja bulderowania - czyli jak się złoić tak, żeby następnego dnia chcieć tylko siedzieć i pić kawę. Ewentualnie tylko oddychać.


Pamiętacie, że poprzednio zdarłem sobie skórę z palców u jednej ręki? No, to tym razem dorobiłem się dwóch dziur na drugiej. I to nie jest aż tak moja głupota: pojawiło się kilka setów nowych chwytów i przepięknie trzymają dłonie. A jeśli one pięknie trzymają, ale grawitacja nadal działa...


Udało mi się zrobić na spokojnie kilka problemów szóstkowych i jeden siódemkowy (przypominam: skala 1-9). Mam sporo satysfakcji z poprawnego rozczytywania idei routesettera ;)

Statyczny_Stefek userbar

Nieźle Ja póki co szlifuję jeszcze piątki i trochę liżę szóstki. Nie pamiętam, czy pytałem, ale od jak dawna się wspinasz?

@Piechur Ostatnio akurat FB mi przypomniał jednego z moich świeżych wspinaczkowych postów - jeśli temu wierzyć to trwa czternasty rok licząc kalendarzowo, ale w środku miałem pewną przerwę.

Zaloguj się aby komentować