I myk, wyjazd wspinaczkowy zakończony bez kontuzji :) Polecam region San Vito Lo Capo - wspinacze na każdym poziomie znajdą coś dla siebie. Fotka z Grotta di Cala Mancina - pierwsze w życiu wspinanie w jaskini :)
#wspinaczka

I myk, wyjazd wspinaczkowy zakończony bez kontuzji :) Polecam region San Vito Lo Capo - wspinacze na każdym poziomie znajdą coś dla siebie. Fotka z Grotta di Cala Mancina - pierwsze w życiu wspinanie w jaskini :)
#wspinaczka

Zaloguj się aby komentować
Brooke Raboutou wspięła się na Excalibur o poziomie trudności 9b+! Jako pierwsza kobieta i jedna z niewielu ludzi, którzy tego dokonali.
Amerykańska wspinaczka Brooke Raboutou dokonała historycznego przejścia, pokonując niezwykle trudną drogę wspinaczkową Excalibur (9b+ / 5.15c) w Drena, niedaleko Arco we Włoszech. Wydarzenie to miało miejsce na początku kwietnia 2025 roku. Raboutou jest pierwszą kobietą w historii, która wspięła się na drogę o tak wysokiej wycenie trudności, co stanowi kamień milowy w kobiecej i światowej wspinaczce sportowej. Jest to dopiero trzecie przejście tej drogi w ogóle.
https://www.youtube.com/watch?v=2rk78RAY4xg
#wspinaczka #sport #hobby
Zaloguj się aby komentować
#wspinaczka #rozwojosobisty #heheszki
https://www.instagram.com/reel/DG53PPRO6A1/?igsh=MTYxc3Bid2Jja3FqMQ==
Przepraszam za Insta.

Zaloguj się aby komentować
XXXII (LXVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Tak, ten mem to o mnie, dziś mnie o mało nie zabiła rozgrzewka. A potem jeszcze miał być trening...
Robiłem obwody, ale dość szybko przeszedłem na własne (nie te utworzone przez kogoś). Przynajmniej udało mi się powspinac również po krawądach. Potem trochę zabawy na istniejących problemach na bulderowni (<6, szóstki wymagały za wiele siły) i myślałem że jest całkiem spoko, az do momentu gdy w domu wyjmowałem talerz z szafki nade mną. Był niepokojąco ciężki.
Teraz dwa dni odpoczynku, należy mi się.


Zaloguj się aby komentować
XXXI (LXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
W rozkładzie jazdy - piramidki. W wersji wspinaczkowej oznacza to, że podchodzimy do pierwszej wpinki, zjeżdżamy, do drugiej, zjazd - i tak do samego końca: drogi lub wspinacza.
Przypadkiem udało mi się zapiramidkować 6b+/c, co traktuję jak spory sukces. Poprowadzenie i cztery interwały na 6a+ również, podobnie jak piramidę na 5c+ w przewieszeniu, na zmęczeniu (na sam koniec), z zapasem i z pomijaniem chwytów.

Zaloguj się aby komentować
XXX (LXV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Taak, to trzydziesty dzień, więc wspinałem się przez prawie jedną trzecią tego roku.
Zagrane zostały z braku czasu obwody na bulderowni. Dwa dni restu wystarczyły żeby zrobić niektóre próby po prawie dwa kółka - coś, co nie było jeszcze miesiąc temu w zasięgu. Nawet na zmęczeniu coś tam rośnie, to chyba dobrze. Albo za dużo odpoczywam. W każdym razie złoiłem się konkretnie.
A potem pojadę w skały i tak będę robił 6a, tyle że z zapasem XD

Zaloguj się aby komentować
XXIX (LXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Powoli zza horyzontu wystaje tydzień restowy i chyba trochę nie mogę się doczekać. Jeśli już rozgrzewka mnie bułuje, to znaczy, że mamy solidne zmęczenie materiału. Dla odmiany: porządnie zaplastrowany i zaopiekowany (nawet podczas wspinania) palec regeneruje się elegancko i powoli boli coraz mniej.
Interwałowo pracowalem na przedziale 6b-6c+. Nie będę mówił, że istnieje możliwość zrobienia faktycznie całości 6c+ w ciągu, ale satysfakcjonuje perspektywa tego, że w ogóle rozważałbym próbę. I na pewno - na pewno! - zrobiłbym całość, co najwyżej z blokami pośrodku - co implikuje, że mogłoby braknąć mi wytrzymałości siłowej na zrobienie w ciągu, ale wszystkie ruchy mam w zasięgu.

Zaloguj się aby komentować
XXVI, XXVII, XXVIII, XXIX (-> LXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Pojawia się problem, gdy "to po kolejnym dopiszę" jest powtórzone kilka razy i robi się zaległość.
Czy miałem problem z przeciążonym palcem? - Ależ tak.
Czy zaczął ładnie dochodzić do siebie? - Powoli i konsekwentnie.
Czy zniwelowałem te jego wysiłki wstawiając się bezsensownie w drogę daleko powyżej moich możliwości? - Może to być.
Na szczęście to było przedwczoraj, wczoraj już było znacznie lepiej. I dziś też jest obiecująco. Tylko plastra idzie mi jak nie wiem - około 1,70 metra na tylko ten jeden palec
Dwa dni obwodów przetknięte dniem odpoczynku, potem dwa wolnego i dwa dni ze sznurkiem pod rząd. Muszę się pilnować, żeby mnie apetyt nie zjadł - z jednej strony dobór dróg tak (pomijając tę jedną) żeby nie obciążać rąk, z drugiej - satysfakcja z tego, że bez problemu (i nawet nie do końca na świeżo) robię 6b. Póki co powędkowałem 6c+ i na solidnym zmęczeniu, bo pod koniec wczorajszej sesji, byłem w stanie dotrzeć w drugim interwale satysfakcjonująco wysoko.
Jeśli o apetycie mowa, to łatwo jest oczekiwać, że skoro już powinienem zrobić 6c+, to można się śmiało wstawiać w 7a, ale obciążenie rośnie raczej wykładniczo i muszę sobie przypominać, że to nie jest jeszcze pora, to jeszcze nie czas, trzeba spokojnie, nie można tak od razu.
Ale z optymizmem patrzę w przyszłość.

Zaloguj się aby komentować
#rockclimber #wspinaczka
jak byłem młody, to tez tak umiałem. Teraz mi się nie chce.

Zaloguj się aby komentować
Z pozdrowieniami dla naszego hejtowego wspinacza #heheszki #wspinaczka #pasjonaciubogiegozartu

@AdelbertVonBimberstein no już w życiu 4x goniłem po rusztowaniach, raz takim domowym gdzie co druga rampa była wygięta w inną strone, i żeby sie nie chwiała trzeba było ją 2-3 drabinami drewnianymi podbić by się nie kołysała, a przy rozbieraniu trzeba było ponumerować by potem wiedzieć które do którego szło żeby potem znów nie kombinować bo nie pasuje xD
Zaloguj się aby komentować
- Kim jesteś z zawodu?
- Profesjonalnym skakajłą.
https://www.youtube.com/shorts/01YVnWG-Bo0
#wspinaczka #bouldering
i trochę #heheszki a trochę bardziej #zazdrosc

@Statyczny_Stefek @ErwinoRommelo chłop jest po⁎⁎⁎⁎ny no po⁎⁎⁎⁎ny https://www.youtube.com/watch?v=d0t6MWT3eCw
@owczareknietrzymryjski A skoro jesteśmy już przy "pojebany", chociaż nie w tym samym znaczeniu słowa: https://www.instagram.com/reel/Cvip_JGNz-r/ (przepraszam za Insta, nie znalazłem na YT).
Zaloguj się aby komentować
XXV (LX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Drugi dzień z rzędu, nie było wzlotów, nie było upadków. Przyznaję, dziko satysfakcjonujące jest zrobienie kilku interwałów z rzędu na 6b+.
Palec zaplastrowany, dał radę bez bólów. Ale będę musiał bardzo uważać w dalszym ciągu.
Nie do końca wiem czy bardziej wolę takie wyjścia, gdzie wychodząc nie mam siły podnieść rąk, czy też wychodzę z pewnym uczuciem niedosytu i że "można było jeszcze", po czym nagle dwie godziny później odcina mi zasilanie, a kolejnego dnia jakoś ciążenie ziemskie (i poduszkowe) jest niepokojąco wyższe.

Zaloguj się aby komentować
XXIV (LIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
To jest chyba ten moment, kiedy mogę w stu procentach obiektywnie powiedzieć, że był to najlepszy pod kątem formy wspinaczkowej dzień mojego życia. Większość ludzi by to zakwestionowała, bo choćby: nie było to prowadzenie, był to panel (a nie skały) i w ogóle trening, a nie Poważna Sprawa - ale ja zawsze byłem człowiekiem prostym i mi do satysfakcji wystarczyło obiektywne ocenienie postępów, a nie potwierdzanie ich formalnie i z pompą. Z której to pompy pewnie by za wiele nie wyszło, jak znam siebie - postępy to mi się potwierdzają przypadkiem, a nie wtedy, gdy jest pora ich potwierdzenia.
Tak czy inaczej: taką jedną 6c+, którą jeszcze dwa miesiące temu zrobiłem prawie-raz-w-ciągu (odpadłem tuż przed końcem) - wczoraj wciągnąłem w interwale dwa razy z rzędu bez odpoczynku pomiędzy. Aż sobie to jeszcze raz napiszę, bo to ładnie wygląda: dwa razy pokonałem trudność 6c+ robiąc je jedna po drugiej.
Do tego dołożyłem interwały na 6b+ zrobione po trzy sztuki (o, nigdy tego nie było), a potem jeszcze - już na zmęczeniu - jakaś seria 6b-6b-6a+ wciągnięta tak w sumie przypadkiem.
Wszystko musi mieć swoją cenę: na obwodach kilka dni temu przesiliłem sobie jeden z troczków i najwyraźniej jest mu źle, więc przez najbliższy czas będę musiał być bardzo, bardzo ostrożny (i bardzo, bardzo zaplastrowany), żeby czasem sukcesów nie przeciągnąć w głupią kontuzję. Póki co trzymam się myśli, że troczki bolą bardziej niż to faktycznie jest im niezbędne, ale jeśli to ma być dla mnie sygnałem, że te małe skurwiele źle się czują i potrzebują uwagi - to niech tak będzie. Niech przypominają żebym nie zapomniał.

Zaloguj się aby komentować
XXIII (LVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Zaraz się pogubię, bo to z wczoraj, a jutro znowu idę.
Obwody, kontynuacja. Zmęczenie średnie, zanim zgoniła mnie zmaltretowana zgniataniem skóra dłoni - ramiona się poddały.
Przynajmniej półtorej godziny i fajrant, a nie tam prawie trzy 🙃

Zaloguj się aby komentować
Jedna z warszawskich ścian na swoim YT od jakiegoś czasu prowadzi serię filmów "o mało co", które pokazują osoby z solidnym doświadczeniem wspinaczkowym, które opisują swoje zdarzenia, które mogły mieć poważne konsekwencje. Jeden z nich - potencjalnie śmiertelny - tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=dOibZkkFGzc
Pozostałe filmy znajdziecie gdzieś tam na ich profilu .
Warto sobie przejrzeć, żeby dowiedzieć się jak łatwo można coś spierdzielić. I że rutyna potrafi zgubić. Ale jeśli będziecie mieli szczęście, to przejedziecie się na niej tylko raz
#wspinaczka

Zaloguj się aby komentować
XXII (LVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Koniec z baldami, dziś - obwody.
Nie ma co się rozpisywać, to nie jest poetyckie ćwiczenie. Będę teraz chodził seriami po dwa dni i zastanawiam się czy za mocno nie pocisnąłem.

Zaloguj się aby komentować
XX i XXI (LV i LVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Drogi pamiętniczku, jestem ostatnio zbyt zmęczony po tych treningach żeby ogarnąć wpisy od razu, a potem robi mi się górka.
Przygoda trwa. Przesunąłem się na dwudniowe przerwy między sesjami, a i to nie pomaga na regenerację: teraz już oficjalnie siedzę z telefonem i odliczam sobie 5 minut między seriami. I jakoś to tam idzie. Może i wolno, ale jestem zmęczony - i co najlepsze z sesji na sesję jednak coś tam powolutku idzie do przodu (a biorąc pod uwagę że to ósma i dziewiąta - to miło, że jeszcze jakieś postępy tam kwitną).
Im dłuższy i bardziej siłowy problem, tym bardziej mi odpływa energia pod koniec, więc profilaktycznie odpuszczam niektóre topy, żeby nie ryzykować tym, że się spierdzielę z góry i sobie głupi ryj obiję. Ale niektóre - szczególnie takie czysto siłowe, w przewieszeniu - nadal wchodzą. Niestety między tym, co robię (6, czasem 7) a wyższymi trudnościami jest bariera nie do przejścia, bo zaczynają się podbiegi, skoki, strzały - a takie zabawy to ja mogę zostawić młodym ludziom, którym w razie czego złamanie się zagoi przez noc. Sobie zostawiam ewentualnie niektóre strzały, o ile są w przewieszeniu i nie ma ryzyka że się stoczę po połogu spotykając każdy chwyt po drodze na materac.

Zaloguj się aby komentować
XVIII i XIX (LIII i LIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Wszystko powoli trzeszczy, wszystkie szwy chcą puszczać, trzymamy to w kupie, regenerujemy. Być może jeden dzień przerwy między tymi sesjami nie był najlepszym pomysłem. Przynajmniej w drugi dzień, który wypadł mi jako hejtowspin, mogłem skupić się na dręczeniu młodego adepta wspinaczki, wskazując problemy, podpowiadając rozwiązania - choć nieskutecznie, nie spadł i sobie nic nie rozwalił.
O ile jeszcze pierwszego dnia na spokojnie dręczyłem się problemami siódemkowymi, o tyle w drugi z nich siódemki sprawdziłem tylko odrobinkę i potem ruszyłem dobijać się na szóstkach i piątkach. Szukając problemów w przewieszeniach.
Muszę bardzo ostrożnie wybierać kolejne ćwiczenia, widzę jak łatwo teraz zepsuć sobie palce lub nadgarstek, jeśli nie będę uważał i nie przestrzegał przerw pomiędzy seriami. Staram się być rozsądny i odpuszczam i niektóre problemy tuż po starcie, i odpuszczam ruchy do topu, jeśli wymagają skakania albo generują jakieś niepotrzebne naprężenia. To niepotrzebne, nie dla mnie to, kontuzje złe.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XVII (LII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Plany upodlenia się z poprzedniej sesji powiodły się. Dokończyłem jeden projekt, otworzyłem nowy, zdążyłem na nim dojść do Permanentnego Zwisu Ramion i przepiąłem się na prostsze rzeczy dochodząc do momentu, gdy wspinanie nawet po klamach dla początkujących czyniło świat bolesnym.
Co ciekawe, mimo że jestem coraz bardziej zmęczony, to idzie mi coraz lepiej. Ciekawe czy to mocna dawka wymaganej techniki włącza jakieś nieużywane obszary w mózgu.

Zaloguj się aby komentować