#wspinaczka

17
345

XLX (LXXV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kolejny dzien bulderowanka. Wczoraj poszło trochę mocniej niż poprzednio, więc dziś nieco cierpię i na bieżąco wspominam każdy mięsień, który pracował.


Coś dziwnego stało się z routesetterami na mojej bulderowni: przyjazne szóstki pod trening są jeszcze do znalezienia, ale znaleźć siódemkę, na której będzie można zrobić kilka siłowych ruchów - daremny trud. Albo skoki, albo przedziwne, ekwilibrystyczne tarciowe akcje (nie uśmiecha mi się przerycie twarzą po panelu na pionowym fragmencie).


Tak czy inaczej: padło kilka szóstek, jedną mam zapatentowaną, brakło tylko siły na postawienie kropki nad "i" - czyli siły, by skręcić się w topie i dołożyć dłoń. Będzie plan na kolejne wyjście.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XLIX (LXXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kolejny hejtowspin. Kolega zawziął się na jeden z problemów i konsekwentnie próbował go pokonać. Jest już na etapie dołożenia drugiej ręki do topu, tak że trzymajcie kciuki.


Ja z kolei wszedłem w ćwiczenia siłowe, na razie powoli, tak żeby nie rzucać się od razu na pełnej na kompletne zniszczenie. Pokonałem kilka szóstek, przebadałem dostępne siódemki i przygotowałem sobie grunt pod kolejne wyjście. Tym razem mam już kilka celów.


Niestety, coraz mniej nakręcanych jest "damskich" baldów, czyli takich, gdzie nie trzeba skakać jak małpa, ale takich, w których liczy się technika, siła i pomysł. Mam wrażenie, że zmienił się routesetter, bo większość siódemek+ zawiera już nie tyle wypuszczenie nóg, to co najmniej bieg, skok lub strzał.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XLVII i XLVII (LXXII i LXXIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Nadrabiamy zaległości wpisowe. Dwa dni na dowolnie rozumiany "rozruch" po wolnym. Tak, żeby niczego sobie nie zrobić gdy powoli wejdzie się w siłowe zabawy na bulderowni.


Dwa wyjścia, trochę różne od siebie - pierwsze to wspinanie towarzyskie (bo przyszedł opisywany już kolega z Hejto z dziewczyną) więc nie musiałem szukać wytłumaczeń dla mojego lenistwa i mogłem część czasu poświęcić na podpowiadanie i proponowanie problemów. Koleżanka była po raz pierwszy, wiec wierzę, że jakieś tam ziarenko motywacji i dobrej zabawy zakiełkowało.


Kolejne to wspinanie w weekend, już na trudniejszych problemach (cielsko przypomniało sobie jak się wspina na panelu). Powoli będę ruszał w ćwiczenia siłowe, czyli mniej wspinania, więcej restowania.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Na sali jest dziś klub parawspinaczy. Ludzie bez rąk, nóg, z różnego rodzajami niedowładami. Staram się o tym pamiętać za każdym razem jak zaczynam marudzić jak coś mi się nie chce, albo coś mi nie wychodzi.


#wspinaczka #hobby

fe796289-2c62-4836-893d-7a9cd5755147

Miałem kiedyś kumpla co się wspinał i on mi opowiadał o znanym zawodniku który nie miał nóg poniżej kolan i robił trasy których inni nie potrafili bo po pierwsze był lżejszy a po drugie miał protezy z takimi specjalnymi zakończeniami które mógł wsisnąć w każdą szparę w którą stopa by nie weszła.

Biegacze na protezach też są szybsi niż ci bez, na przykład niesławny Pistorius.

@Kronos jest zdecydowanie łatwiej wspinać się mając prawdziwe nogi. Ci ludzie faktycznie są bardzo zdeterminowani, ale jednak brak nóg lub dłoni to raczej problem niżeli "benefit".

@boogie Znam człowieka, który przed utratą nogi był leniwą kluską, problemy z alkoholem i ogólnie pojęte bezrobocie z beznadzieją. No i tak paradoksalnie to właśnie wypadek zmienił jego sposób życia. Musiał dużo wkładać wysiłku, żeby ogarnąć się bez nogi i wyszło, że jednak daje radę z tym, to zaczął dawać radę wszędzie. Dzisiaj to zupełnie inny człowiek, aktywny, wysportowany, żonaty i działający na pełnej. Niemal przeciwieństwo.

I po treningu ❤️ Wlazłem na 6a+ ale był bliżej 6b niż 6a. W cholerę trudny z przerzuceniem balansu ciała z prawej na lewą bez holdów pod nogi. Jakiś hardcore. Chyba zrobiłem wszystkie możliwe błędy..., ale doszedłem do końca :)

9678446c-31e8-4a0d-89c5-e8631385ea73

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XXXIV-XLVI (LXIX-LXXI) dzień #wspinaczka - tym razem #urlop wspinaczkowy.


Celem wyjazdu była Sardynia, byłem tam pierwszy raz. Nie powiem, że sama wyspa zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie - widoki jakie już zdarzyło mi się widzieć, plaże (nie, nie byłem na żadnym plażowaniu, co najwyżej przechodziłem) - takie jak to plaże: nad morzem i w ogóle, szlaki (dwa dni padało) miłe, przyjemne, ale nieuczęszczane, trochę było przedzierania się przez krzewy, trochę było omijania zwierzątek (stado byków pasących się na szerokiej hali robiło wrażenie). Więc gdybym miał tam przyjechać na urlop trekkingowy - chyba nie, za mało szlaków. Na rower... chyba jako część większego urlopu, po przeprawie promem z kontynentu. Na plażowanie - trzeba pytać ludzi, którzy to lubią.


Jeśli chodzi o wspinanie jednak... o, to jest inna bajka. Ogólnie było 13 dni akcji (plus dwa dni deszczowe, jak wspomniałem). Na jednym z sektorów byłem trzy razy, pozostałe - w trzech okolicach: Cala Gonone, Baunei i Ulassai/Jerzu zwiedziłem po jednym razie. Wspinanie wyjątkowo urozmaicone: od czujnych skradanek po połogach, przez pionowe płyty, do olbrzymich płyt w przewieszeniu, gdzie bywały drogi i po 9a. Tufy, okapy, dachy, różne rodzaje wapienia, ostre chwyty, wymyte chwyty - nawet w jednym miejscu jest granit (tam akurat nie udało się dotrzeć).


N i e s a m o w i t e .


Jeśli chodzi o moje założenia - nie miałem żadnych, więc wszystkie zrealizowałem. Poziomem i wytrzymałością czuję się usatysfakcjonowany - ściankowe 6b+/c RP przełożyło się na 6b+RP i 6b OS/FL, co w przypadku skały (a także mojej niechęci do powtarzania i patentowania dróg) uważam za sukces. 6b+ to skałkowo już mój limes, być może jakieś 6c byłbym w stanie zrobić, na świeżo i po zapatentowaniu, ale "wspinanie się na poziomie 6b" to dobre podsumowanie efektów treningu.


Wniosek mam jeden: trzeba doładować, pół-półtora stopnia wyżej niż to, co mam teraz w rękach i nogach zaczyna się istne błogosławieństwo, niemalże klęska urodzaju. Teraz jednak stałem zawsze przed wyborem sektora, który pozwoli na optymalną ilość wspinania bez biegania po kilometrowym obszarze z liną w płachcie i w uprzęży. Niemniej jednak i teraz czuję się owspinany po uszy. I siłowo, i technicznie. Nie zdarzyło mi się też do tej pory robić dróg po 40 metrów, trochę żałuję, że nie udało się zrobić żadnych wielowyciągówek, ale wyspy chyba nikt nie zamyka, jest szansa tam wrócić.


Mam w sobie teraz sporo motywacji do dalszego treningu chociaż pewnie zaraz mi przejdzie. Teraz jednak czas na odpczynek, niech wszystko się zagoi i na spokojnie dojdzie do siebie. Póki co #czujedobrzeczlowiek


Nie pamiętam, czy w poprzednim roku sumowałem wyjazdy do całkowitej ilości dni wspinaczkowych, ale w tym tak zróbmy, będę przynajmniej na koniec roku wiedział ile faktycznie dni poświęciłem na łażenie w pionie.

20bc8815-fefb-4a2f-b1c2-a0528d3674a4
d4e5add2-497a-4c54-ac19-90883200e935
322b0336-6069-4489-b1b8-08d786191d39
Statyczny_Stefek userbar

Byłem w zeszłym roku, samo wspinanie nie zachwyciło jak inne miejsca, może mniej trafione ściany czy drogi niż twoje. Najbardziej chyba podobał mi się klimat ullasai jako wioski wspinaczkowej. Ale w sumie cel wyjazdu był jeden - pała ze zdjęcia (hardkorowe zacięcie 6c + sama pała 6b) 😁

f17922c6-282f-4585-88c8-e36f3a461afc

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

XXXIII (LXVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Aktualizacja z weekendu, bo jakoś mi się zapomniało. Zakończyłem tę część męczącą - ostatni dzień obwodów, ostatni ból ramion, ostatnie zbułowania. Teraz w końcu zasłużony odpoczynek, regeneracja, rozciąganie i spanko.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

I myk, wyjazd wspinaczkowy zakończony bez kontuzji :) Polecam region San Vito Lo Capo - wspinacze na każdym poziomie znajdą coś dla siebie. Fotka z Grotta di Cala Mancina - pierwsze w życiu wspinanie w jaskini :)

#wspinaczka

524021ec-f39d-461b-8c9b-f019874417aa

@Statyczny_Stefek Panie, ja to amatorka - w jaskini było 6a+. Ogólne zmęczyłem na czysto jedne 6b, kilka 6b musiałem złapać blok i raz się wstawiłem w 6b+ na dwa bloki. Pierwszy raz miałem okazję chodzić drogi 20+ metrów z dołem no i nadal brakuje wytrzymałości, a przede wszystkim głowy ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Brooke Raboutou wspięła się na Excalibur o poziomie trudności 9b+! Jako pierwsza kobieta i jedna z niewielu ludzi, którzy tego dokonali.


Amerykańska wspinaczka Brooke Raboutou dokonała historycznego przejścia, pokonując niezwykle trudną drogę wspinaczkową Excalibur (9b+ / 5.15c) w Drena, niedaleko Arco we Włoszech. Wydarzenie to miało miejsce na początku kwietnia 2025 roku. Raboutou jest pierwszą kobietą w historii, która wspięła się na drogę o tak wysokiej wycenie trudności, co stanowi kamień milowy w kobiecej i światowej wspinaczce sportowej. Jest to dopiero trzecie przejście tej drogi w ogóle.


https://www.youtube.com/watch?v=2rk78RAY4xg


#wspinaczka #sport #hobby

Zaloguj się aby komentować

XXXII (LXVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Tak, ten mem to o mnie, dziś mnie o mało nie zabiła rozgrzewka. A potem jeszcze miał być trening...


Robiłem obwody, ale dość szybko przeszedłem na własne (nie te utworzone przez kogoś). Przynajmniej udało mi się powspinac również po krawądach. Potem trochę zabawy na istniejących problemach na bulderowni (<6, szóstki wymagały za wiele siły) i myślałem że jest całkiem spoko, az do momentu gdy w domu wyjmowałem talerz z szafki nade mną. Był niepokojąco ciężki.


Teraz dwa dni odpoczynku, należy mi się.

48249004-53ed-4784-87fe-3388b28450e7
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXXI (LXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


W rozkładzie jazdy - piramidki. W wersji wspinaczkowej oznacza to, że podchodzimy do pierwszej wpinki, zjeżdżamy, do drugiej, zjazd - i tak do samego końca: drogi lub wspinacza.


Przypadkiem udało mi się zapiramidkować 6b+/c, co traktuję jak spory sukces. Poprowadzenie i cztery interwały na 6a+ również, podobnie jak piramidę na 5c+ w przewieszeniu, na zmęczeniu (na sam koniec), z zapasem i z pomijaniem chwytów.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXX (LXV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Taak, to trzydziesty dzień, więc wspinałem się przez prawie jedną trzecią tego roku.


Zagrane zostały z braku czasu obwody na bulderowni. Dwa dni restu wystarczyły żeby zrobić niektóre próby po prawie dwa kółka - coś, co nie było jeszcze miesiąc temu w zasięgu. Nawet na zmęczeniu coś tam rośnie, to chyba dobrze. Albo za dużo odpoczywam. W każdym razie złoiłem się konkretnie.


A potem pojadę w skały i tak będę robił 6a, tyle że z zapasem XD

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIX (LXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Powoli zza horyzontu wystaje tydzień restowy i chyba trochę nie mogę się doczekać. Jeśli już rozgrzewka mnie bułuje, to znaczy, że mamy solidne zmęczenie materiału. Dla odmiany: porządnie zaplastrowany i zaopiekowany (nawet podczas wspinania) palec regeneruje się elegancko i powoli boli coraz mniej.


Interwałowo pracowalem na przedziale 6b-6c+. Nie będę mówił, że istnieje możliwość zrobienia faktycznie całości 6c+ w ciągu, ale satysfakcjonuje perspektywa tego, że w ogóle rozważałbym próbę. I na pewno - na pewno! - zrobiłbym całość, co najwyżej z blokami pośrodku - co implikuje, że mogłoby braknąć mi wytrzymałości siłowej na zrobienie w ciągu, ale wszystkie ruchy mam w zasięgu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXVI, XXVII, XXVIII, XXIX (-> LXIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Pojawia się problem, gdy "to po kolejnym dopiszę" jest powtórzone kilka razy i robi się zaległość.


Czy miałem problem z przeciążonym palcem? - Ależ tak.

Czy zaczął ładnie dochodzić do siebie? - Powoli i konsekwentnie.

Czy zniwelowałem te jego wysiłki wstawiając się bezsensownie w drogę daleko powyżej moich możliwości? - Może to być.


Na szczęście to było przedwczoraj, wczoraj już było znacznie lepiej. I dziś też jest obiecująco. Tylko plastra idzie mi jak nie wiem - około 1,70 metra na tylko ten jeden palec


Dwa dni obwodów przetknięte dniem odpoczynku, potem dwa wolnego i dwa dni ze sznurkiem pod rząd. Muszę się pilnować, żeby mnie apetyt nie zjadł - z jednej strony dobór dróg tak (pomijając tę jedną) żeby nie obciążać rąk, z drugiej - satysfakcja z tego, że bez problemu (i nawet nie do końca na świeżo) robię 6b. Póki co powędkowałem 6c+ i na solidnym zmęczeniu, bo pod koniec wczorajszej sesji, byłem w stanie dotrzeć w drugim interwale satysfakcjonująco wysoko.


Jeśli o apetycie mowa, to łatwo jest oczekiwać, że skoro już powinienem zrobić 6c+, to można się śmiało wstawiać w 7a, ale obciążenie rośnie raczej wykładniczo i muszę sobie przypominać, że to nie jest jeszcze pora, to jeszcze nie czas, trzeba spokojnie, nie można tak od razu.


Ale z optymizmem patrzę w przyszłość.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować