Eifel, zamek Namedy. Odmiana wyhodowana przez barona Arnolda von Solemachera pod koniec XIX wieku. Prawdopodobnie powstała z krzyżówki odmian Ananasrenette i Wachendorfer Renette
Jak potomstwo było małe pokazałem mu kiedyś rozjechaną żabkę i powiedziałem:
"Zobacz! płaskożabka!"
Strasznie się to spodobało, potem chodził i liczył:
"jedna płaskożabka! druga płaskożabka! Trzecia! O, płaskojaszczurka!"
Czasami się płaskojeżyk trafił albo inne płaskocoś.
Jak poszedł do szkoły to powtarzałem mu "ale rozglądaj się i nie słuchaj muzyki, nie chcę mieć płaskosynka."
W sumie nie martwię się o rudego skoro w Warszawie potrafi sam z działki wrócić, I nic go nie rozjechało do tej pory, ale jednak średnio się czuję jak tak leży na asfalcie i czeka na ciężarówki.
W piątek nadałam dwie paczki - jedna paczkomatem, druga pobraniowa na poczcie. Spięłam dupsko ze zrobieniem drugiego takiego samego naszyjnika do zamknięcia poczty, bo myślę sobie - może coś tam przez weekend chociaż kawałek przejedzie. Chociaż do jakiegoś powiatowego punktu przeładunkowego.
Acha! Jest już poniedziałek 11.00 rano, a paczka nadal leży w placówce pocztowej w której ją nadałam
Ta nadana paczkomatem została właśnie odebrana przez adresata.
@evilonep Szczerze mówiąc mnie to nie obchodzi, niech to zorganizują tak żeby klient był zadowolony.
Paczkomaty są tak zorganizowane, że w tej samej dobie, w której kurier wyciąga z paczkomatu - wieczorem/w nocy paczka już jest w centrum logistycznym najbliżej odbiorcy, a rano zostaje wydawana do doręczenia. W Poczcie Polskiej o 15.00 zostanie odebrana i dojedzie maksymalnie do najbliższego powiatowego punktu zrzutu (bo zaraz 16.00 i fajrant).
Człowiek pojechał sobie na wydłużony weekend na Mazury, spacer ze znajomymi po lesie, kupa malin, jagód, grzybów, a jeden taki, co do kosza się nie mieści ง(͡ ͡° ͜ つ ͡͡°)
Tylko nie wiem co to za gatunek, jakiś żelaziak?
@peposlav, tylko wcześniej trzeba szczotą drucianą oblecieć ( ✧≖ ͜ʖ≖)
Tak, zgłoszone i wskazane zostało miejsce patrolowi policji, który przyjechał na miejsce. Dzisiaj mieli się tym zając saperzy, także policjanci chyba pilnowali tego całą noc ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
Miasto:Dobiegniew – miasto w Polsce w województwie lubuskim, w powiecie strzelecko-drezdeneckim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Dobiegniew, położone nad jeziorem Wielgie . Przez miasto przepływa rzeka Mierzęcka Struga . Według danych GUS z 30 czerwca 2024 Dobiegniew liczył 2970 mieszkańców. Dobiegniew (osada rybacka) otrzymał prawa miejskie około 1298. W czerwcu 1433 zostało w trakcie wojny polsko-krzyżackiej (nieszawskiej) zdobyte przez wojska czesko-wielkopolskie. Miasto było kilkakrotnie niszczone przez pożary. W 1848 otwarto w Dobiegniewie stację kolejową na trasie łączącej Poznań i Szczecin. W okresie wojennym (1940–1945) w Dobiegniewie był największy obóz jeńców wojennych Oflag II C Woldenberg . Na miejscu oflagu utworzono Muzeum Woldenberczyków. W 1945 miasto zostało zniszczone w 85%. Zabytki:kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla , baszta – czata strażnicza z XIV w. z fragmentem miejskich murów obronnych, z XIV w., cmentarz kościelny, synagoga , cmentarz żydowski , Muzeum Woldenberczyków – zlokalizowane w jednym z baraków obozowych, kościół św. Józefa z 1934.
Wieś: --
Data wykonania zdjęcia: Rok 1948
Opis zdjęcia: Stacja transformatorowa gdzieś w Dobiegniewie. Powojenna, amerykańska fotografia agencyjna Źródło
Zwycięzca losowania: @KatieWee
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Twarogi i serki wiejskie z zeszłego tygodnia. Ładne 1777g udało się zmieścić. Dzisiaj już pierwszy klinek wskoczył, więc jedziemy dalej z pożeraniem płetwala.
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Laur na Arlii. Jak „Dragon Ball Z” połączył rzymskie munera z damnatio ad bestias
W popkulturze Rzym rozpoznaje się często szybciej po geście niż po nazwie: władca siedzi ponad areną, czerwona szata spływa z ramienia, nad głową pojawia się laur, a pokonany znika pod piaskiem albo w paszczy bestii. Kilka takich znaków wystarcza, by obca planeta zaczęła przypominać cesarski amfiteatr. Jedenasty odcinek anime „Dragon Ball Z” wykorzystuje ten skrót wyjątkowo wyraźnie, gdy Vegeta i Nappa trafiają na Arlię, rządzoną przez Króla Moai. W pałacu tyrana działa arena, wojownicy walczą przed jego tronem, a przegrani spadają do jamy, gdzie czeka ogromny potwór Yeddy.
Rzymska stylizacja pojawia się równocześnie w stroju, przestrzeni i ceremoniale. Moai nosi drapowaną czerwoną szatę przypominającą togę lub cesarski płaszcz, jego dwa jasne czułki układają się niczym gałązki laurowego wieńca, a złoty kielich, monumentalny tron i szerokie stopnie oddzielają władcę od walczących poniżej poddanych. Historyczna rekonstrukcja ustępuje wizualnemu skrótowi: laur oznacza zwycięstwo, szata władzę, arena prawo do rozporządzania cudzym losem. Obraz uzupełnia sam król, znudzony poziomem walk i poszukujący nowych przeciwników, jak organizator rzymskich widowisk oczekujący coraz okazalszego programu.
Najbardziej rzymski element tego epizodu kryje jednak drobną nieścisłość, która odsłania sposób, w jaki późniejsza kultura zapamiętała arenę. Król Moai łączy walkę gladiatorów z rzuceniem pokonanego wojownika bestii, podczas gdy w rzymskim programie były to zazwyczaj odrębne rodzaje widowiska. Poranek należał do venationes, pokazów i polowań na zwierzęta; południe przynosiło publiczne egzekucje, wśród nich damnatio ad bestias, czyli skazanie przestępcy lub jeńca na śmierć przez dzikie zwierzę; dopiero później rozpoczynały się munera, pojedynki wyszkolonych gladiatorów zestawianych według określonych typów uzbrojenia. Seneka w siódmym liście moralnym wyraźnie odróżnia poranne widowiska ze zwierzętami od południowego zabijania skazańców, a zachowane źródła i przedstawienia areny potwierdzają stosunkowo stałą kolejność tych trzech części programu. Zwykła porażka gladiatora nie oznaczała więc automatycznego zrzucenia go lwom; ten obraz powstał przez zlanie gladiatorskiego pojedynku z rzymskim rytuałem egzekucji.
Na Arlii wszystkie te elementy zostają ściśnięte w jedną scenę. Król zajmuje miejsce rzymskiego editora, organizatora i fundatora widowiska, wojownicy dostarczają mu munus, a Yeddy czekający pod areną wprowadza motyw damnatio ad bestias. „Dragon Ball Z” wykorzystuje więc Rzym szerzej niż przez samą szatę Moaia: przejmuje cały rozpoznawalny układ, w którym tron znajduje się ponad piaskiem, walka stanowi element dworskiego ceremoniału, a bestia zamknięta pod posadzką pozostaje ostatnim argumentem monarchy. W rzymskim amfiteatrze poszczególne części programu następowały po sobie przez wiele godzin; na Arlii mieszczą się w kilku minutach i jednej otwartej zapadni.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/