Siadając do tej książki byłem przekonany, że wychowałem się w jednym z dwóch regionów o których ona opowiada. Pomogła mi ona uświadomić sobie jednak, że Barcja z której pochodzę w zasadzie nie zalicza się ani do Warmii ani do Mazur. Świetnie wpisuje się to w zawartej w książce tezie, że nie tylko reszta Polski ma problemy z rozróżnieniem tych dwóch krain oraz wskazaniem ich granic na mapie, ale dotyczy to nawet jej mieszkańców.
Mimo wszystko z Warmią i Mazurami czuje się na tyle związany, iż myślę, że jestem osobą wystarczająco kompetentną do tego, żeby stwierdzić iż autorka bardzo dobrze oddaje ducha regionu.
W pierwszej części znajdziemy historie ludzi, którzy poczuli się zmuszeni te ziemie opuścić z powodu zmian granic po II wojnie światowej. I największe zarzuty mam do pewnych kwestii związanych właśnie z tymi rozdziałami. Historie są ciekawe i zgrabnie napisane, razi mnie tylko to, w jaki sposób zostały one przedstawione. Gdyby ktoś nie znał historii to mógłby odnieść wrażenie, że na tych ziemiach żyli sobie ludzie do których w 1945 roku z jakiegoś nie do końca znanego powodu przybyły hordy Polaków z różnych regionów którzy nie dość, że przepędzili lokalnych to potem jeszcze wszystko zepsuli, zapuścili i ogólnie zaniedbali. Dla uczciwości można by było jednak wspomnieć coś jak do tego doszło i o tym co się dzialo tutaj w latach 1939-1945. Bo owszem - w mojej okolicy jest kościół który kiedyś był protestancki, zachowało się jeszcze sporo pięknych budynków z czerwonej cegły, jest sporo pałacyków posiadaczy ziemskich ale jest też tablica pamiątkowa po obozie przejściowym skąd wywożono ludzi do Stuthoff a kawałek dalej są dwa duże kompleksy bunkrów w tym słynny Wilczy Szaniec.
Brakuje mi także trochę więcej historii ludzi którzy osiedlili się tutaj po 1945 roku. Dla mnie było normalne, że moi dziadkowie pochodzili z Lubelszczyzny, Mazowsza, Litwy i Ukrainy i nie widziałem w tym nic szczególnego bo u każdego znajomego wyglądało to podobnie i dosyć późno uświadomiłem sobie, że jednak ten misz-masz który tutaj występuje to jest jednak coś, co ten region na tle dużej części Polski wyróżnia i chociażby dlatego niektórzy mówią, że można tutaj spotkać najczystszą, "wydestylowaną" polszczyznę bez żadnych naleciałości regionalnych.
W dalszej części mamy już bardziej zróżnicowaną tematykę - trochę o architekturze, trochę o ludziach którzy próbują tworzyć jakąś nową kulturę która mogłaby wrosnąć w to miejsce, trochę ciekawostek które nawet mnie zaskoczyły jak np. o branży rozbiórkowej, na końcu jest też fajne streszczenie tłumaczące czym się te regiony od siebie różnią i skąd w ogóle wzięło się to rozróżnienie. Tak jak pisałem autorka potrafi fajnie oddać ducha regionu i czuć w tekście jej ciepłe uczucia do niego.
Z czystym sumieniem polecam - w szczególności tym, którzy chcą się dowiedzieć gdzie w zasadzie są te Mazury a gdzie Warmia.
#podrozujzhejto Trnava, całkiem fajne miasteczko, dużo kościołów, 2 synagogi, w jednej kawiarnia. Dużo starych murów obronnych, średniowieczne mury i nowoczesny stadion z CH obok siebie.
Odmiana ta była uważana za dawno zaginioną, aż do momentu jej ponownego odkrycia w 1942 roku i wprowadzenia do uprawy w ramach rolnictwa ekstensywnego w 1999 roku.
Zazwyczaj średniej wielkości, a w przypadku młodych drzew również duże. Różnorodny kształt, najczęściej płasko-okrągły z krawędziami przypominającymi kalivę. Płaskie, szerokie zagłębienie kielicha z wyraźnymi guzkami. Gruba, wyjątkowo krótka szypułka w wąskim, prawie nie zardzewiałym zagłębieniu szypułkowym. Skórka jędrna, gładka, w pełnej dojrzałości lekko tłusta.
Miąższ drobnoziarnisty, jędrny i soczysty. Wyraźnie wyczuwalna kwasowość bez posmaku, o niskiej zawartości cukru. Duża zawartość witaminy C.Zapylaccze nie wiadomo
Owoce można przechowywać do lutego.Czyli maksymalnie 6 miesiace
Dojrzałość :
Dojrzałość zbiorcza:Okres zbioru początek padziernika
Okres dojrzewania okres od października do lutego
Dojrzałość konsumpcyjna środek padziernika początek listopada.
Odporność na mróz:
do -40C (do strefy klimatycznej 5b) najprawdopodobniej
Przeznaczenie: tylko na alkohol
Korona;
Korona przypominająca gruszę, wysoka, o szerokim kształcie piramidalnym, z pionowo wznoszącymi się gałęziami przewodnimi. W starszym wieku rozgałęzienia boczne zwisające. Drewno odporne na mróz.
Fotografia z 1943 roku przedstawia zdobyty, niemiecki bombowiec nurkujący Junkers Ju 87B-2 Stuka w barwach RAF.
Maszyna ta pierwotnie należała do włoskich sił powietrznych (Regia Aeronautica), gdzie służyła w 209. Dywizjonie. Samolot został porzucony przez włoską załogę po całkowitym wyczerpaniu paliwa, a następnie przejęty przez Brytyjczyków.
Berkaer Reifling apfel
Pochodzenie: prawdopodobnie przypadkowa sadzonka z okolic Brakel
Występowanie: na glebach gliniastych może osiągać bardzo sędziwy wiek; zachowanie na glebach lekkich obecnie nieznane
Wygląd: żółty kolor podstawowy, po stronie nasłonecznionej zabarwiony na czerwono, zagłębienie przy ogonku często lekko zardzewiałe, średniej wielkości
Smak: słodko-kwaśny, soczysty, mączny
Dojrzałość spożywcza: od grudnia do marca
Plon: brak danych
Zastosowanie: popularny jabłko stołowe w północnej części powiatu Höxter
Wczoraj krócej, a dzisiaj sobie pogravelowałem troszkę dalej ;) Bardzo przyjemnie, tylko nie podumałem i powrót z wmordewindem i więcej pod górkę, ale w sumie i tak spoko xd
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
W czasach ZSRR ogłoszono konkurs na wiersz upamiętniający nowy pomnik bohatera wojennego. Do sekretarza partii przychodzi młody poeta i dumnie recytuje swój utwór:
Stoit statuja s wielikim chujam,
Ruka podniata, w rukie granata.
Sekretarz łapie się za głowę i krzyczy:– Towarzyszu! Ideologicznie tekst jest piękny, rewolucyjny i dynamiczny, ale ten c⁎⁎j jest absolutnie nie do przyjęcia! Macie czas do jutra, żeby to poprawić.
Następnego dnia poeta wraca, staje na baczność i czyta:
Stoit statuja, uże biez c⁎⁎ja,
Ruka podniata, w rukie granata.
Wściekły sekretarz czerwienieje na twarzy:– Wy nic nie rozumiecie! Macie całkowicie usunąć ten element! Daję wam ostatnią szansę, spróbujcie go czymś innym zastąpić!
Trzeciego dnia poeta przychodzi z ostateczną wersją: