Z iloma osobami spędzicie Wigilię?
#wigilia #swieta #samotnosc #rodzina #spoleczenstwo

Z iloma osobami spędzicie Wigilię?
#wigilia #swieta #samotnosc #rodzina #spoleczenstwo

Zaloguj się aby komentować
Rodzina jest fundamentem, który kształtuje naszą tożsamość i wartości. To w jej łonie uczymy się pierwszych lekcji o miłości, zaufaniu i wzajemnym wsparciu. Bez względu na to, jak daleko życie nas poniesie, rodzina pozostaje naszym bezpiecznym portem, miejscem, do którego możemy zawsze powrócić. W trudnych chwilach to właśnie rodzina staje się naszą ostoją, pomaga przetrwać burze i celebruje z nami nasze sukcesy. Więzi rodzinne kształtują nasze życie, wpływając na nasze decyzje i kierunki, jakie obieramy. Rodzina to więcej niż zbiór osób; to niezachwiana więź, która trwa przez całe życie, będąc nieustającym źródłem miłości i wsparcia.
#rodzina #gownowpis #gruparatowaniapoziomu

Zaloguj się aby komentować
#smierc #zycie #rodzina #rodzicielstwo #przyjazn
chcialbym tutaj podziekowac moim rodzicom. mojej rodzicelce oraz ojczymie, ktorego nazywam tata.
nie bede ukrywal, mialem latwo w zyciu. w szkole dobrze mi szlo, nie mialem nigdy problemow wychowawczych. o to zadbala moja samotna mama. nauczycielka z pasja do wiedzy.
moj ojciec pojawil sie pozniej, jak bylem w wieku ~13 lat. biologicznego nie pamietam. ale rzeczywisty stara sie, procz pasji do techniki tudziez natury, wpoic mi zasady: honoru, szczerosci oraz stanowczosci. zawsze powtarza "niech pukaja DO ciebie, nie PO ciebie".
moj bunt przyszedl bardzo pozno, w wieku az 20-kilku lat. zaluje go bardzo poniewaz prawie skonczyl sie dla kogos tragicznie. ale mialem ich.
nie odcieli sie ode mnie. teraz, jak mam 33 lata, chcialbym zatrzymac czas-marnieja mi w oczach i nie chce by odchodzili...
@ciri0x5a zawiść pan wzbudzasz tylko niepotrzebnie. Mieć kogoś kogo można nazwać tatą, w ogóle w swoim życiu, piękna rzecz. Nawet twojego strachu nie mogę umysłem objąć przed utratą, bo nie wiem jak to jest mieć w pierwszej kolejności.
Nie tutaj takie rzeczy powinieneś pisać, rodzicielce i tacie winnyś się tak uzewnętrzniać - aż do takiego stopnia, bo inaczej to zmarnowane słowa w zasadzie.
@ciri0x5a Niech perspektywa tego że wszystko się kiedyś kończy nie przesłoni Ci tego że masz ich i możesz z nimi spędzać czas. Proponuję w takich momentach umówić się z nimi na weekend czy coś i wykorzystać ten czas jak najlepiej.
@ciri0x5a Fajnie że piszesz na forum obrazkowym rzeczy których oni nigdy nie przeczytają dla kilku piorunów zamiast pójść do nich i im to po prostu powiedzieć.
Zaloguj się aby komentować
"Czy pamiętasz, jak przyniosłem ci kiedyś przepiórki...?" - staroegipska wiadomość do zmarłej matki, w której autor skarży się na gnuśnego brata i gorzko narzeka na spotykającą go niesprawiedliwość.
O starożytnym egipskim zwyczaju pisania listów do zmarłych
Teksty te sprawiały trochę problemów tłumaczom, ale wydaje się, że ich ogólny sens jest następujący: Szepsi ma problem z człowiekiem o imieniu Henu, który działa przeciwko niemu, próbuje przejąć jego majątek i najwyraźniej jest na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel. Szepsiemu trudno się z tym pogodzić. Twierdzi, że dzieje mu się krzywda i niesprawiedliwość, a przy okazji nie czuje się wspierany - co ciekawe, nie oczekuje jednak wsparcia od żywych, ale od umarłych, a przede wszystkim od swojego zmarłego brata o imieniu Sobekhotep.
Szepsi skarży się zmarłym rodzicom na Sobekhotepa, który po śmierci ma u niego dług wdzięczności, ale najwyraźniej nie robi nic, żeby go spłacić - a może nawet działa na jego szkodę. Prosi matkę i ojca o interwencję, o wpłynięcie na brata, a przede wszystkim o przeciwstawienie się niesprawiedliwości, jaka go spotyka.
Oto jego list do matki:
To jest Szepsi, który zwraca się do swojej matki Ije. Oto przypomnienie tego, co kiedyś rzekłaś mnie, twojemu synowi: "przynieś mi przepiórki i przeznacz je dla mnie, abym mogła je zjeść," i twój syn przyniósł ci siedem przepiórek i przeznaczył je dla ciebie, a ty je zjadłaś. Mam-że zostać skrzywdzony w twojej obecności, skoro twe dzieci ślepe są na cierpienie moje, twojego syna? Kto wówczas poleje dla ciebie wodę? Obyś osądziła mnie wspólnie z Sobekhotepem. Przywiozłem go z innego miasta i umieściłem go (w grobie) w jego mieście, pomiędzy jego męskimi i żeńskimi zmarłymi krewnymi, i dałem mu okrycie grobowe z tkaniny. Dlaczego więc działa on przeciwko mnie, twemu synowi, mimo że nie rzekłem ani nie uczyniłem niczego bardzo złego? Czynienie zła bolesnym jest dla bogów!
Nie wiemy, jak potoczyły się losy Szepsiego i czy Henu przejął ostatecznie jego majątek. Listy Szepsiego pokazują jednak, że w wierzeniach staroegipskich obowiązek wspierania rodziny nie wygasał nawet po śmierci
Ilustracja: list na zewnętrznej powierzchni misy i jego transkrypcja.
#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #starozytnyegipt #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #rodzina #smierc

Chyba najbardziej starożytny Egipt fascynował mnie zawsze za to przenikanie się świata żywych i umarłych w codziennym życiu. Kiedy ktoś z przekonaniem pisał takie listy do zmarłej rodziny, to chyba sam stawał się poniekąd bohaterem świata fantasy, gdzie magia nikogo nie dziwi. A może to błędne przekonanie i o dzisiejszych czasach też będzie można wyciągnąć błędne wnioski analizując chociażby tradycje dnia wszystkich świętych.
Zaloguj się aby komentować
Determinacja mężczyzny bez nóg. Mechanik samochodowy, który wychował 5 dzieciaków.
#zycie #niepelnosprawnosc #ciekawostki #mezczyzni #rodzina
Zaloguj się aby komentować
@GtotheG Rodzinę najlepiej trzeba trzymać z dala od życia prywatnego. Najlepiej przyjąć, że to banda losowych ludzi, których w odróżnieniu od znajomych/przyjaciół nie wybraliśmy, a na dodatek jest od nich ciężej się odciąć niż w wypadku toksycznych znajomych.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#anonimowehejtowyznania
Nie wiem co o tym myslec, jestem zmeczony relacjami z kobietami i ich oczekiwaniami.
Okolo 2,5 lata temu poznalem dziewczyne. Zanim ją poznałem planowałem kupić mieszkanie na ktore troche zbierałem fundusze a ktore udalo mi sie kupic rok temu, na siebie z duzym wkladem wlasnym Warszawa. Wtedy partnerka nie widziala w tym problemu.
Odkad mieszkamy razem co chwile slysze teksty ze to dziwne ze ona mieszka w nie swoim mieszkaniu, ze nic z tego nie ma, bo zwykle pary biora kredyt wspolnie na siebie. Ona zle sie czuje kiedy opowiada znajomym ze to moje mieszkanie nie jej xD Zaczyna mi to wypominać co chwile, przynajmniej kilka razy w tygodniu. Ostatnio nawet powiedziala ze byloby dobrze jakbym sprzedal to mieszkanie i kupili razem cos wspólnego i większego ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale gdy powiedzialem jej „ale jak to, rozumiem ze caly swoj 8-10 letni dorobek ktory uzbieralem przed naszym poznaniem, mialbym przeznaczyc na wspolne mieszkanie bedac z kims ledwo 3 lata?” to sie zasmucila i obrazila twierdzac ze chyba nie traktuje tego zwiazku powaznie.
Czy was kobiety do reszty powalilo? Czemu tak bardzo zalezy wam na zmaterializowaniu zwiazku? Czemu nie chcecie po prostu zyc z kims bez ciaglego stawiania regul i nowych oczekiwan z czapy? Co wam to daje? Jestem zmeczony! Moja dziewczyna nic nie placi za to mieszkanie, czasami dolozy sie do czynszu 350zl ale moze bo sama zarabia duzo. Czemu mam przeczucie ze moje pieniadze musza byc wspolne ale jej moga byc tylko jej? Chcialbym poznac kobiete ktora chce ze mna po prostu zyc a wtedy naturalnie przyszedlby moment na wspolne decyzje, te mieszkaniowe i rodzinne.
Kobiety narzekaja ze ciezko znalezc faceta ktory chcialby zalozyc rodzine ale jak zalozyc rodzine z tak opresyjną, podporządkowującą kobietą? Oferuje duzo ale wciaz jest to niewystarczajace.
#rodzina #zwiazki #kobieta #mieszkanie
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #64eafafded3605dd14dfe396
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter
@anonimowehejto mozesz nie generalizowac? Jestem kobieta, sama sobie kupuje mieszkanie. A jakbym miala te wygode mieszkania u kogos i placenia mniej niz 2 k jak wynajmuje to bylabym zachwycona takim rozwiazaniem.
Co do twojej dziewczyny to powody moga byc dwa: albo jest faktycznie skrajna materialistka (co po 3 latach zwiazku powinienes juz wiedziec - zachowania typu moja kasa jest moja, a twoja jest nasza), albo jako, ze nie widzi zadnych ruchow w stylu slub i zobowiazanie z twojej strony to sie zastanawia czy was zwiazek jest zwyczajnie przyszlosciowy. Ona moze to wyrazac poprzez „wspolne zobowiazania” - tzn. Bedzie Ciebie bardziej pewna jak Ty sie zobowiazesz. Na razie wie, ze u Ciebie tylko mieszka i mozesz ja w kazdej chwili rzucic, wtedy (jesli zarabia malo) to zostaje na lodzie - bez faceta, bez mieszkania, cofa sie spolecznie i socjalnie o 10 lat, bo pewnie nie stac jej na samodzielny wynajem?
pseudonim: Niech spierdala. Jak już na poziomie związku bez zobowiązań chce Twoją kasę to wyobraź sobie co by było/będzie jak się z nią ożenisz... Rozdzielność majątkowa od początku i jasne warunki. Historia dojenia facetów przez bezczelne kobiety jest stara jak świat.
Zaakceptował: HannibalLecter
OP: >Chociaż tekst "ledwo 3 lata" nie wróży Wam świetlanej przyszłości.
@moll: Oczywiście ze nic nie wróży, jeśli takie sytuacje się powtarzają po takim okresie. Każda taka sytuacja oddala zareczny ktore planowałem na koniec tego roku. Czy to cos dziwnego?
Minęły czasy kiedy ludzie zawierali małżeństwo po ~1-2 latach znajomości. Sam mam w moim otoczeniu wielu znajomych którzy zawarli małżeństwo po 5-8 latach bycia w nieformalnym związku, zwiedzając swiat, poznając siebie - małżeństwo było bardziej decyzja w której chcieli już mieć ze sobą cos wspólnego, np. dzieci. Nigdzie się z tym nie spieszyli i to mi się podoba.
Może poprzednie relacje mnie trochę zraniły ale to nie jest tak ze nie chciałbym sformalizować związku. Chciałbym. Chciałbym iść z kimś przez zżycie, dzielić się z nią, cieszyć się nią na zasadach które oboje akceptujemy, ale widząc takie sytuacje obawiam się jak będzie wyglądać moja rola w małżeństwie z kobieta która już teraz wywiera na mnie presje, grając przy okazji w dziwne gierki
z problemu z jedną, robienie opinii o wszystkich.
Ok, tu masz racje. Nie powinienem wrzucać wszystkich do jednego wora, ale moje doświadczenia w związkach zwykle pozytywne nie były do tego stopnia ze musiałem zmusić siebie iść na terapie. Sam idealny nie jestem, aczkolwiek nie wydaje mi się żeby mój pogląd na dobry związek był jakiś skrzywiony. Wydaje mi sie ze jestem dobrym człowiekiem który chce dobrze. Najwidoczniej mam pecha i trafiam złe (chociaż pierwsze 2 lata związku tego nie zapowiadały) ale gdzies tam wierze ze sa normalne kobiety.
Historyjka jakich siedemnaście na tydzień na wykopie, mające nakrecać kółko wzajemnej adoracji w spierdoleniu i mizoginii.
@GazelkaFarelka: Do mizoginia mi daleko brakuje. Zamiast znowu szukać winy u faceta jak zwykle to bywa, warto sie zastanowić co skłania moja kobietę do takich dzialan które tylko oddalają je od poważnego związku. Po prostu mnie to meczy i się wyżalam tutaj bo o dziwo tutaj ludzie potrafią z sensem pisać, nie to co na wykopie.
nieźle trafiłeś xd ewakuuj się jak najszybciej
@Suodka_Monia: Nie chce być gościem co ucieka przy pierwszej lepszej okazji, mam swoje zasady. Rozmawiam z nią o tym często, jak człowiek z człowiekiem. Wyjaśniam. Roczna terapia nauczyła mnie jak rozmawiać na ciężkie tematy. Dziewczyna jest super, ale sama wiele przeszła i myślę ze po prostu boi się przyszłości i zależy jej na natychmiastowym sformalizowaniu związku - chce poczuć sie bezpiecznie, do tego presja zewnętrzna działa na nią źle. Ale co po sformalizowaniu? Wątpię żeby na tym się skończyło, zawsze pojawi się jakiś problem, jakieś ale. Niestety jej zachowanie wpływa na mnie negatywnie i tylko mnie od niej oddala.
Powiedz jej żeby kupiła inne mieszkanie na siebie, potem możecie to wynająć, sprzedać.
@Parigot: To nie zadziała, nie stać ja na duże mieszkanie. Kilka razy mówiłem jej ze przyjdzie moment na to ze kupimy sobie wspólnie cos dużego, ale nie teraz, nie widzę takiej potrzeby bo po co sobie teraz w obliczu możliwego kryzysu komplikować życie i nakładać nowe dodatkowe zobowiązania finansowe, mamy wystarczające duże mieszkanie w tej chwili. Zamiast podejmować pochopne decyzje wole podejść do nich z głowa.
Mieszka za friko i jeszcze jej nie pasi XDDD
@Half_NEET_Half_Amazing: Ostatnie pol roku utwierdza mnie w przekonaniu ze jest ze mną tylko dlatego ze nie musi płacić. Jej temperament, samopoczucie, dosyć często się zmienia. Najem w Warszawie jest drogi. Mozliwe ze sie myle.
Porada - przerwij ten związek. Uwierz mi, że tego kwiatu jest pół światu (kiedyś w to nie wierzyłem).
@Magnetar_Mike: Nie chce tak łatwo odpuszczać. Zainteresowała się mną kiedy ja byłem w małym dołku. Nie miałem za dużo szczęścia w poprzednich relacjach, a ta na początku sprawiała wrażenie ze będzie idealna.
Podejrzewam, że może chodzić o to, że Twojej dziewczynie może po prostu chodzić o element pewności w związku. Co by nie mówić, ale w momencie, kiedy mieszkanie jest tylko na Ciebie, to hipotetycznie nie miałbyś problemu większego z tym, żeby Jej powiedzieć wypad w razie jakiegoś problemu. W przypadku wspólnego mieszkania takie łatwe do nie będzie.
@bojowonastawionaowca: Przez 3 lata związku nigdy, przenigdy nie wykazywałem zachowan które mogłyby sugerować ze ten związek się rozpadnie. Wspierałem ja w ciężkich chwilach, pomagałem jej. Natomiast ona po zakupie mieszkania zmieniła się troche, zaczela grac na emocjach. Nie raz zasugerowała, ze może to nie ma sensu, ze ona potrzebuje przerwy, by nastepnego dnia przeprosic mnie, a po jednej kłótni nawet chciała pojechać do rodziny na miesac by "odpoczac". W takim przypadku to ja powinienem byc ta osoba ktora sie obawia czy bedzie ze mna czy nie, a nie ona. To ona gra czesto na emocjach probujac wywrzec na mnie presje ze "jesli nie zrobie czegos z mieszkaniem, jesli sie nie oswiadcze to ona mnie opusci". Nie szanuje takim zachowaniem.
Ponadto, jeśli po prawie 3 latach związku wciąż jest Twoją dziewczyną, to o ile nie uzgodniliście tego wcześniej że tak Wam jest dobrze, to prawdopodobnie myśli o narzeczeństwie, bo to już w sumie taki optymalny moment na to - jeśli nie ma pierścionka na ręku, to znowu, może czuć się niezbyt pewnie, bo nie widzi pewności.
Byłoby dobrze, ale kazda sytuacja tego typu wzbrania mnie przed oswiadczynami mimo ze planowalem je w tym roku. Faceci tez chca miec poczucie stabilnosci i komfortu, ze partnerka z ktora zawrzą zwiazek malzenski jest przewidywalna i stabilna emocjonalnie.
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
Zaakceptował: HannibalLecter
Zaloguj się aby komentować
Nie lubię spotkań z rodziną. Nie traktują mnie poważnie. Mam wrażenie jakby nie dowierzali temu co posiadam i co w życiu osiągnąłem i jest to bardzo przykre.
Od małego mocno się izolowałem. Grałem, uczyłem się w domu, czasami wychodziłem z moimi kolegami ale większość czasu spędzałem w malym ~45m2 mieszkaniu, początkowo z braćmi i siostrą później tylko z mamą jak reszta się wyprowadziła. Moje rodzeństwo jest ode mnie starsze o 8 lat. Często słyszałem od nich teksty podcinające mi skrzydła w stylu "ty tylko grasz", "jakie są Twoje plany na przyszłość?", "co ze studiami?". Jedynie mama naprawdę mnie wspierała.
Pochodziłem z biednej rodziny i wiedziałem że trzeba ciężko pracować i mocno się poświecić żeby coś osiągnąć, mama mnie tego nauczyła. Miałem wizje. Poznałem dobrych ludzi którzy w wielu sprawach mi pomogli. Moi przyjaciele których poznałem na drodze do kariery wykazywali mną większe zainteresowanie niż moja rodzina - i to jest najbardziej przytłaczające. Każda moja próba była przez rodzinę kwestionowana, tak jakby wiedzieli sami co dla mnie jest ważniejsze. Troską bym tego nie nazwał. Nie poszedłem na studia to pojawiło się nie zrozumienie i krytyka, przecież wszyscy chodzą. Gdy dostałem swoją pierwszą pracę mając 20 lat o której marzyłem, nie usłyszałem gratulacji. Gdy rok później zmieniłem pracę na 2x lepiej płatną w większym mieście, też nie usłyszałem szczerych gratulacji, ciężko mi było się tym pochwalić, a jak raz to zrobiłem w domu żony mojego brata (do którego często przyjeżdżaliśmy) wszyscy mieli skwaszoną minę, bo chwalę się osiągnieciami a obok siedzi siostra bratowej z dobrego domu która nadal po studiach nie potrafi znaleźć żadnej pracy i siedzi smutna.
Dzisiaj mam wiele i jestem przekonany że finansowo osiągnąłem szczyty których moje rodzeństwo pewnie nie osiągnęło. Bo jak dużo znacie osób które zarabiają miesięcznie po 30-35k netto? Nawet gdy kupowałem mieszkanie w Warszawie wszyscy traktowali to z niedowierzaniem. W życiu nigdy nie chodziło mi o kasę, ta pojawiła się sama. Chciałem po prostu zostać zauważony i doceniony. Zawsze gdy przyjeżdżam w rodzinne strony czuje się wśród rodziny jak dzieciak bo pracuje w dziecinnej branży i klikam w kąkuter. Zawsze niewystarczający dla otoczenia. Gdy mówię o swojej pracy która mnie fascynuje i gdy chwale się projektami, reszta nie wykazuje zainteresowania i bardzo szybko zmieniają temat. Wolą rozmawiać o kuzynce bratowej która idzie na medycynę, lub o bracie bratowej który idzie na prawo ciesząc się, chwaląc i wieszcząc przed wszystkimi jego ogromny sukces zawodowy i finansowy - wystarczyło że powiedziałem "ale przecież większość prawników zarabia grosze" to się oburzyli, jakbym im igłę w serce wbił.
Czasami chciałbym po prostu usłyszeć od rodziny "stary, jestem z Ciebie dumny, daleko zaszedłeś". Zamiast tego widzę w nich zazdrość, niezrozumienie jak mi, bez studiów udało się tyle osiągnąć. Myślałem nawet że jeśli śmierć weźmie mnie pierwsza przygotuje za w czasu testament a całe moje oszczędności wraz z mieszkaniem przekaże na jakieś cele społeczne, tak by nikt z nich nie dostał ani centa.
#rodzina #zycie #milosc #troska #kariera #praca #zalesie
@Levitili tak trzymaj i najważniejsze po....l zdanie innych, ludziom zawsze coś będzie przeszkadzać, albo dla tego że ci się nie układa jak reszcie to jesteś gorszy i szkoda im czasu dla Twojej osoby, albo że za dobrze Ci idzie wtedy też nie dobrze bo masz więcej niż oni.
@Levitili siostra bratowej to najbardziej dobitne potwierdzenie, że studia w Polsce to oszustwo. Ktoś kiedyś nawkładał naszym rodzicom do głowy, że im wyższe wykształcenie masz, tym wyżej zajdziesz i osiągniesz sukces. Miało to sens w czasach młodości generacji X - czyli pokolenia moich rodziców - która to żyła w PRLu. Bieda, brak perspektyw, trzeba było kombinować. Wykształcenie techniczne było w cenie, na studia szli ludzie którzy wybijali się jakoś ponad to. Nie romantyzuje tamtego systemu, rzeczywistości czy poziomu nauczania, tylko to był inny czas.
Z chwilą upadku bipolarnego świata Pierwszej Zimnej Wojny i wkroczenia Polski w orbitę kapitalistycznego Zachodu, nastąpiła sekwencja w postępie na wzór V-TECa w Civicu. Ktoś dał w p⁎⁎dę na obroty, potem wrzucił wyższy bieg i na silniku załączył się ten słynny "witek" kopiący w joł #pdk
I te przemiany są widoczne dzisiaj. Nie zrozumcie mnie źle, urodziłem się w roku rozpadu ZSRR, na kilka miesięcy także coś było na rzeczy XDD Nie mniej, widziałem jak zmienia się Warszawa. Pamiętam ją z lat 90, początku nowego milenium i skoczyliśmy do przodu ogromnie. Niestety stare przekonania z PRLu żyją sobie w najlepsze. Nadal tłucze się młodym, że muszą koniecznie iść na studia by coś osiągnąć - bzdury.
Studia w Polsce są przedłużeniem młodości - tylko tym. Istnieje pierdyliard nikomu niepotrzebnych kierunków studiów. Spójrzcie na ofertę Uniwersytetu Warszawskiego jako przykład. Jest tam masę dziwnych, nieprzydatnych nikomu kierunków. Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Nie oznacza to, że czyjś iloraz inteligencji jest większy i taki magister jest bystrzejszy od kogoś z wykształceniem średnim, bo nie jest to regułą. Znam dużo osób z wyższym, którzy są po prostu k⁎⁎wa głupi. Patrząc jak łatwo było prześlizgnąć się na moich, bezużytecznych, studiach oraz jak można było obejść Antyplagiat pisząc pracę dyplomową, można dojść do dość przygnębiającego wniosku.
Skończyłem dwa kierunki, niemal identyczne. Coś co pewna pani polityk określiła "Marketingiem i zarządzeniem 2.0" i k⁎⁎wa miała racje! Straciłem pięć lat i nie mam z tego niczego, poza żalem do siebie który minie wraz z moją śmiercią. Nie umiem sobie wybaczyć i nigdy nie wybaczę za głupotę jaką popełniłem idąc na studia. Jeśli chciałem pracować w zawodzie, najpierw powinienem wejść w te tryby, a dopiero potem uzupełnić studiami. Uzupełnić, a nie stawiać na jedną kartę, wierząc, że dzięki wykształceniu łatwiej mi będzie na rynku pracy. C⁎⁎ja wafla! Tylko umiejętności oraz doświadczenie.
@Levitili przykro mi, nikt nie potrafi tak dowalić jak rodzina. Gratulacje i ciśnij dalej. Wygląda na to, że sobie świetnie poradziłeś mimo przeciwności
Zaloguj się aby komentować
Te chłopy i baby jak u Was z gotowaniem w domu?
Gotuje bardziej baba?
Bardziej chłop?
Po równo?
#rodzina #gotowanie
@Kredafreda mamy dwa domu (nie mieszkam z babą) ale zdecydowanie gotuje ja. Baba je i chwali. Uczciwy układ.
@Kredafreda raczej baba, bo jest bardziej wybredna (wszelkiego rodzaju diety) i jest lepsza ode mnie w układaniu jadłospisów, pod to co akurat mamy w lodówce.
Kilka razy w tygodniu zdarzy mi się przygotować któryś z posiłków, ale wtedy raczej z jej menu.
Zaloguj się aby komentować
Czemu Polacy nie żyją wesoło i z uśmiechem?
Zobaczmy:
W najlepszym przypadku wstajemy wcześnie rano, w najgorszym pracujemy w czterobrygadówce i co kilka dni śpimy o całkowicie innych porach, co jest skrajnie niezdrowe.
W pracy nas oszukują – nawet jak jesteś prezesem to zawsze ktoś cię kręci. Jak nie pracownicy, którzy wynoszą z zakładu co im się podoba, to rząd, który zmienia system podatkowy na coraz bardziej skomplikowany rok w rok.
„Tu jest Polska i tu się zapierdala” – mało który Polak nie pracuje ponad siły.
Mamy więc kraj, w którym pracujemy niemal najwięcej godzin rocznie w UE – jednak Polacy pracują znacznie ciężej niż inne narody, biorą też więcej nadgodzin i to wszystko za znacznie mniejsze pieniądze. Nie pracujemy najbardziej wydajnie i dokładnie w Europie, jednak Polak w jeden dzień w fabryce czy na budowie zrobi nieporównywalnie więcej niż taki Grek, Hiszpan, Holender, Szwed i tak dalej…
Pracujemy dużo, długo, ciężko, za małe pieniądze, na wiele różnych zmian, w niezdrowych warunkach i co chwilę ktoś nas oszukuje – najmocniej rząd, który od 1939 nigdy nie był propolski – niemal każda ustawa nawet jak pomaga Polsce, to innym narodom pomaga bardziej.
Nawet jak w rodzinie pracuje tylko jedna osoba – przykładowo ojciec, to samym tym, że robi po 46-60h tygodniowo za psi pieniądz całymi latami, po pracy swój „humor” przenosi na rodzinę. A nawet jakby chciał po prostu odpocząć to i tak często albo będzie go jeszcze męczyć „nowoczesna” żona, która mimo bezrobocia potrafi dzielić obowiązki w domu 50/50, albo teściowa.
Polska jest pięknym krajem a Polska kultura jest naprawdę fajna – muzyka, książki, seriale, filmy, nasz sposób bycia, świętowania czy organizowania zabaw i festiwali, niemniej tak długo, jak Polacy będą biorytmami pracującymi ponad siły w warunkach wykańczających fizycznie i psychicznie, takich jak czterobrygadówka, oraz będziemy zarządzani przez polityków, którzy niemal wyłącznie szkodzą Polsce*, tak długo nie będziemy chodzić uśmiechnięci.
*Przykładowo za PiSu średnia siła nabywcza zarobków przeciętnej rodziny spadła w 8lat o ponad 20%, a dodatkowo ilość Polaków zmalała, bo sporo wyjechało, dużo umarło a mało kto się urodził.
#polska #polityka #rodzina #kryzys #gospodarka #polskagospodarka #ekonomia #bekazpisu
@Wqele którykolwiek postkomunistyczny kraj jest szczęśliwy? No może Czesi są inni
Dziadkowie przekazywali syf rodzicom, rodzice nam i gdzieś dopiero teraz społeczeństwo się zaczyna przełamywać, że życie nie musi być szare
Ciężej nie znaczy wydajniej. Akurat zajmuję się pojektowaniem brandów i pracuję 4-6 godzin góra dziennie. Wiekszość firm, ludzi w polsce nie ma dobrych systemów pracy, organizacji i komunikacji. Wiele firm z którymi pracowałem to organizacyjne średniowiecze. W 21 wieku na KARTKACH pisali zlecenia do innych działów. Gdzie są komputerowe systemy do tego.
Częsty przykład: Głupie maile, nie potrafią opisać w tytule, nie potrafią potem ich odszukać. I często rzecz, która można zrobić w 3 sekundy robią 20 minut. Potem są zawaleni rzeczami do zrobienia, które się piętrzą przez brak organizacji.
Ludzie sami wokol siebie tworza taka rzeczywistosc.
W innych krajach nie ma czterobrygadowek? Nie ma mobbingu?
Gadanie.
Sami sobie tworzymy taka rzeczywistosc i w mniej tkwimy.
Zaloguj się aby komentować
Uwielbiam to miejsce u pepikow
Trzeci co do wielkości otwarty basen na świecie.
Letnie kąpielisko Sareza w Ostrawie.
#czechy #wakacje #wypoczynek #baseny #basen #rodzina #czaswolny

Zaloguj się aby komentować

coraz więcej dzieci wychowuje się nie w pełnej rodzinie, pod opieką obojga rodziców, ale w tzw. rodzinach patchworkowych lub tylko z jednym rodzicem, najczęściej matką. Czy jednak, jak próbują przekonywać środowiska lewicowe, jest to po prostu pozytywny wyraz postępu? #spoleczenstwo #rodzina #dzieci
Miałem kolonoskopię
Dzień przed badaniem pije się takie pićku i lata do łazienki bardzo dużą ilość razy.
Co zrobił tata, w połowie największego latania?
Poszedł się kąpać. xD
Nie wierzyłem że to się wydarzyło. Doskonale wiedział że przygotowuję się do badania, wiedział że latam do łazienki, i właśnie w tym momencie zajął łazienkę.
"Nie wymyśliłbyś tego" - jak to mówi stand-uper Rafał Pacześ - a tata to po prostu zrobił.
Później głupio gadał, że widział że już chwilę nie chodzę. (-‸ლ) No niesamowity jest typ.
Jak już miał tak głupi pomysł, to mógł chociaż zapytać.
#patologiazewsi #tatacontent #psychotata #polskiedomy #rodzina #rodzice #przegryw
Zaloguj się aby komentować
Obczaj ojca, któremu jest trochę smutno, gdy ci jest bardzo bardzo źle, bo wie, że wtedy już nie jest w stanie sprawić, żebyś poczuł się jeszcze gorzej.
Cieszy się, gdy widzi promyk lepszego samopoczucia, i już myśli w jaki sposób ci ten lepszy nastój zbić.
#depresjacontent #suicidefuel #polskiedomy #rodzina #rodzice
Zaloguj się aby komentować
Zaraz jej za⁎⁎⁎ie za to pierdolenie głupot i ogólną głupotę. Chłopy rurkę zrobiły i ponowne przerzucanie gratów tak jak stały mniej więcej. Jak mi już nerwy trochę popuściły to zacząłem trochę rzucać tymi rzeczami. A ta coś tam pi⁎⁎⁎⁎li do mnie, że ten wartościowe rzeczy. Że ona tu całą robotę robi i jej nie wspierałem jak chłopy w domu były tylko sobie spałem... No k⁎⁎wa mać. Spałem od 10 do około 15 i wstałem pomóc tej idiotce. Później sobie leżałem bo przecież nie będę stał i patrzał chłopom na ręce. Teraz będę musiał uciąć trochę szafki i okapu aby było miejsce na rurkę a ta sobie podłogę myje jak tam zaraz będą wióry z drewna i metalu. Jeszcze pi⁎⁎⁎⁎li do mnie, że w piekarniku blacha po kurczaku od dwóch miesięcy nie umyta "No jak Marysia się za to nie wzięła to nikt się nie weźmie" No jasny c⁎⁎j mnie strzeli zaraz. Ja się chętnie zamienię. Mogę umyć tą blachę, pranie wieszać przez godzinę czy podłogę umyć a ty wytnij otwory na rurkę i zawieś szafkę i okap. Przerzucaj 15 kartonów i ten cały swój burdel. I oddaj moje 7,5 tysiąca z książeczki mieszkaniowej ty stara ruro.
#bolegzystencji #rodzina #logikakobiet
@JaktologinniepoprawnyWTF Macie blache po kurczaku w piekaniku od 2 miesiecy? ja pi⁎⁎⁎⁎le, taguj patologia
@BarryC No jak baba nie robi tego co leży w jej obowiązkach to tak jest. Ja swoją część robię. Chuj jej w krzyż.

Zaloguj się aby komentować
3 tygodnie temu razem z matką i jej wielkim bólem d⁎⁎y robiliśmy porządki w piwnicy aby wcisnąć do niej rzeczy z kuchni aby gość mógł zrobić dziurę i rurki do gazu. Przez 3 tygodnie nic nie zrobiła. Nie zeszła do piwnicy aby przejrzeć ubrania dla potrzebujących aby zrobić więcej miejsca. W niedzielę dopiero coś jej się przestawiło i o 15 mówi do mnie, że trzeba by to jakoś ogarnąć i że jestem panem domu XD. (Szkoda, że gdy podejmuje decyzję o wyjebaniu czegoś to jestem haltowany i ciągle słyszę, że mam się pytać czy mogę.) Ja poszedłem dalej spać i wstałem o 19. Ona oczywiście przez ten czas gówno zrobiła. Szmaty nie sprawdzone i musiałem sam wszystko wywalać z piwnicy i chyba 15 razy schodzić po schodach z kartonami i jeszcze z powrotem wcisnąć te wyciągnięte worki. Piwnica zawalona pod sufit. Ja w godzinę to ogarnąłem a ona przez godzinę pranie wieszała.... Zeszła dopiero gdy zamykałem piwnicę na kontrolę czy przypadkiem jej drogocennych szmat nie wywaliłem. Dzisiaj gościu ma wpaść na zrobienie dziury. Mimo wyniesienia i tak sporej ilości rzeczy i tak jest mało miejsca. Matka dzisiaj sama ogarniała swój pierdolnik a ja sobie spałem lub leżałem i słuchałem jak kurwi pod nosem ze zmęczenia i na potykanie się o klamoty. Dobrze jej tak. Mnie plecy bolą po niedzieli i nocnym szarpaninu szafki i okapu. Oczywiście obudziła mnie bym jej pomógł choć przez te trzy tygodnie słyszałem, że nic nie robię.
#bolegzystencji #rodzina #patologia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dołączę do rodziny w storytel na dłuższy czas. #storytel #rodzina
Zaloguj się aby komentować