#poezja

8
1333

Smętny badacza świata granic przypadek,

Poza dysku krawędź nastąpił upadek.

Płaskoziemców jakoś gość nie raczył spytać.

Teraz - trochę późno - coś zaczyna świtać.

Dziwne zawirowania czasoprzestrzenne


No patrzcie co za przypadek

Hitler obejrzał film "Upadek"

skąd go miał nie wypada pytać

teraz po niemiecku trzeba się witać

Zaloguj się aby komentować

Kopnięto mnie zaszczytem otwarcia XLV edycji bitwy #nasonety , tak więc poniżej #diproposta


Adam Mickiewicz, jakiego ze szkoły nie znacie


VII. Ranek i wieczór


Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych wianku

A na zachodzie księżyc blade lice mroczy:

Róża za słońcem pączki rozwinione toczy,

Fijołek klęczy, zgięty pod kroplami ranku.


Laura błysnęła w oknie. Ukląkłem na ganku;

Ona, muskając sploty swych złotych warkoczy:

"Czemu - rzekła - tak rano smutne macie oczy,

I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?"


W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem,

Wraca księżyc - twarz jego pełna i rumiana,

Fijołek podniósł liście otrzeźwione mrokiem.


Znowu stanęła w oknie moja ukochana,

W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okiem.

Znów u nóg jej klęczę - tak smutny jak zrana.


-----


Soneciarskie wysiłki podsumuję w kolejny piątek: 11.10.20124, wieczorową porą.


Zasady oceniania: zaawansowana analiza matematyczna, dokładny wzór zostanie podany w momencie ogłoszenia wyników


Powodzenia i miłej zabawy!


#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

@moll tam na końcu miało być zrana czy z rana?


A fijołki, że się we fiołki przekształciły to jest przykład postępującego prostactwa jak nic xd

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Jest piątek - tygodnia koniec i początek

Na tarczy kilka minut po... szóstej

Na swoim telefonie dzisiaj piszę ten wątek

A ostatni wers się nie będzie się rymować i sylab też będzie za dużo


Zróbmy więc podsumowanie jakiego nie widział nikt

Niech poeci walą walą walą walą do drzwi

Edycja czterdziesta czwarta już się kończy, a Ty

Tańcz i kielecki żryj, niech w occie utonie świat

Ta-raraaa-raaaa

Dobrze więc, nie przedłużając bardziej ogłaszam uroczyście zakończenie XLIV edycji bitew #nasonety , w której uczestnicy musieli zmierzyć się z tym oto pięknym utworem autorstwa Majki Jeżowskiej.


Przede wszystkim chciałbym pogratulować i podziękować uczestniczącym, piorunującym oraz czytającym - to dzięki Wam nasza zabawa dalej trwa. Ogromne brawa dla Was!


Jak jednak wiadomo, zwycięzca może być tylko jeden, a zgodnie z ustalonymi zasadami tej edycji o tym, kto zwyciężył, zadecyduje osoba, która zamieściła ostatni utwór (na godzinę 18:01). Poniżej znajduje się lista ripost w kolejności chronologicznej:


Chwila dla siebie, 20, @moll

Erotyk, 11, @RogerThat

Erotyk 2, 9, @RogerThat

Pan Julian Tuwim i Light Move Festival, 17, @George_Stark

Krajobraz, 16, @moll

Pieśń pochwalna na cześć owcy, 32, @UmytaPacha

Erotyk 3, 10, @RogerThat

Poeta i dziecko, 19, @KatieWee

Wielopole 15, 13, @Piechur

Erotyk 4, 16, @RogerThat

Skąd się biorą poeci?, 38, @George_Stark

Hamak, czyli Jakoś leci, 14, @George_Stark

Porażka wstecznej medycyny „ludowej” w starciu z przodującą nauką radziecką

czyli Radzieccy uczeni odkryli nerw łączący oko z d⁎⁎ą, 12, @George_Stark

AMERICANA, 10, @George_Stark

Erotyk 5, 9, @RogerThat

Erotyk 6, 5, @RogerThat

Erotyk 7, 8, @RogerThat


Niniejszym wzywam poetę @RogerThat do wskazania w komentarzu dowolnego* uczestnika zabawy, który tym samym zostanie zwycięzcą tej edycji (można wybrać samego siebie). Uzasadnienie decyzji jest nieobowiązkowe, ale będzie mile widziane


*poza mną hehe


----------


W tej edycji napisano 17 sonetów, co daje 2.43 sonetu na dzień.


Nagrody dodatkowe:


@George_Stark otrzymuje nagrodę Turbo Grzmota za najbardziej piorunowany utwór (Skąd się biorą poeci?, 38) (To chyba kawiarenkowy rekord, ale nie chce mi się sprawdzać )


@RogerThat otrzymuje nagrodę Kawiarenkowego Konia Rozpłodowego za największą ilość spłodzonych ripost ( 7 erosomańskich utworów).


@UmytaPacha otrzymuje nagrodę Znaku Jakości Q za najwyższą średnią uzyskanych piorunów w stosunku do napisanych utworów (32 z 1 utworem xD).


@moll otrzymuje nagrodę Pierwsza! za (jak zwykle) ekspresowe napisanie pierwszej riposty (Chwila dla siebie).


@KatieWee otrzymuje nagrodę Bolesnej Prawdy za działalność uświadamiającą (Poeta i dziecko).


@bojowonastawionaowca otrzymuje nagrodę Nieugiętej Woli za wytrwałość w niepisaniu sonetów.


I wreszcie @Piechur otrzymuje nagrodę Że ci się chłopie chciało za to, że mu się chciało.


----------


#poezja i inna #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem , a konkretnie #nasonety i #podsumowanienasonety

465a8dc0-7bae-4faa-8f53-aae60caaac25

Nie nie @CzosnkowySmok , wykorzystam prawo nie zeznawania przeciwko sobie.

Zwycięzcę wybiorę metodą eliminacji. Piechura nie mogę, Dżordżi ostatnio zajęty jest, więc nie będę go fatygował, ja to wiadomo, Pachy się boję nominować xd. Dalej chciałem wyzwać Owcę, ale widzę, że on nie napisał sonetu xd. Dalej wszedłem jeszcze raz w sonety pozostałych na placu boju Pań i widzę w pierwszej linijce u moll "Chciałabym pobyć całkiem sama", tak więc @moll gratulacje, zostajesz samotnym zwycięzcą XLIV edycji bitwy #nasonety .


Piękne podsumowanko @Piechur , dziękuję za uwagę, powodzenia i tak dalej

@Piechur


Wspaniała edycja to była! Zaskoczony byłem tym, jak dobrze się do pani Majki rymowało!

Choć, przyznam się, że byłem w poprzedniej edycji przygotowany na zwycięstwo i miałem zamiar, z okazji 44. edycji zaproponować Widzenie księdza Piotra z Dziadów.


@RogerThat Kurde, akurat mam trochę czasu w tym tygodniu i nawet ochotę, bo mi po głowie chodzi ta edycja anonimowa! No chyba że koleżanka @moll taką zrobi? Nie żebym coś sugerował, ale pomysł taki jest.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Oto moja #diriposta na niesamowity utwór di proposta w bitwie #nasonety - dziś trochę #pdk i #krakow


----------


Wielopole 15


Obrazy najróżniejsze zdobiła twoja rama

I niejeden rozegrał się w jej obrębie dramat

Opróżnione butelki, pety, paw kolorowy

I szkarłatem upstrzona posadzka betonowa


Tak właśnie cię pamiętam - lecz czy tak tylko? O, nie!

Bo poza tym śmierdziałaś moczem oraz tytoniem

Dla młodego, biednego, krakowskiego centusia

Piątkowy wieczór zawsze zaczynał właśnie tu się


I pewnie miejsca lepsze były gdzieś do ochlaju

Lecz jak świat światem młodzi prostotę wybierają

Więc gościłaś nas w sobie, a potem na ulicy

Krążył tłum dzieci twoich, pijany, buntowniczy


Choć przeszłość to odległa, niemalże zapomniana

Czasem cię miło wspomnę, ma wielopolska bramo


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Poeta i dziecko


Zadziwiła się raz pewna wytworna dama, 

poznawszy młodego i przystojnego chama. 

Był to cham wciąż uśmiechnięty i pomysłowy 

i dziwne idee wpadały mu do głowy. 


Siedząc razem z damami w uroczym salonie, 

zgiął się nagle w pół tak jakby w niskim pokłonie 

przed panienką co  jeszcze tycia, malusia 

i posadził ją wśród zastawy na obrusie. 


Biedniutka mała skąpała się cała w czaju ,

niczym w przydrożnym brązowoburym ruczaju 

a cham tymczasem przed nią swoje rymy ćwiczył, 

nie zważając na zgrozę na matki obliczu. 


W końcu powiodło się - i maleńka ta dama 

uciekła z głośnym płaczem z pokoju sama. 

Bo tak to już jest na świecie, mili poeci, 

że takich świrów potwornie się boją dzieci.


#nasonety #diriposta #zafirewallem #poezja

d7c453fb-a521-46fd-8a8a-e2a2315131ce

Zaloguj się aby komentować

@KatieWee piękny wiersz i faktycznie pająki jakby były trochę większe to byłyby mega przerażające.

A tak w ogóle to dziś przy karmieniu jeden pająk mi spierdzielił pod kanapę i mieliśmy z żoną nieplanowane sprzątanie najciemniejszych zakamarków w mieszkaniu

Zaloguj się aby komentować

Przepraszam Państwa za opóźnienie, zapomniałam jak zawsze kiedy jest piątek i Erwinek swem dziełem nocnem mi przypomniał, że toćto już sobota. Mam jeszcze dużo paszkowych rzeczy do zapaszkowania tej nocy, więc chybcikiem:


Edycja XLIII (25.09.2024-28.09.2024)


Di risposty chronologicznie:

niekonkursowe "Spokój tam" -23- Piechur

"Fatum" - 13- George_Stark

"Wiersz chciałem płodzić tak, że aż miałem wzwód"- 14 - Splash545

"Idźmy z piersią i głową uniesioną! Naprzód!" - 16 - KatieWee

"Jesieniara" - 18 - Moll

"Wiersz o zatwardzeniu" - 18 - George_Stark

"Degrengolada" - 14 - RogerThat

"Na hipohondryka" - 17 - Wrzoo

"Wiersz o rozwolnieniu" - 11 - George_Stark

"Trud skończon" - 17 - Piechur

"-alizm" - 12 - RogerThat

"Animal mood" - 15 - PingWIN

"Bolesna historia o szczęśliwym zakończeniu" - 13 - Piechur

"Środowa noc" - 13 - RogerThat

"Oda miłosna do pani Elli Runciter" - 2 - ErwinoRommelo


Di proposta: Θ


Jedyną zasadą zakończonej edycji było, iż "zwycięża sonet z największą liczbą piorunów" - nic nie ma o tym, że musi być konkursowy. Tym samym nie pozostało mi nic innego, jak - z największą przyjemnością - ponownie wręczyć @Piechur kosz gratulacyjny wędlin i majonezu oraz zaszczyt poprowadzenia edycji kolejnej. Wyrazy współczucia!

P.S. memix oczywiście kradziony, autorstwa @Piechur

#podsumowanienasonety #nasonety #zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

13ec2a5e-9a8a-46f1-8d71-f5fc2e1c9d47

Za zapomniałem tylko wspomnieć, że ogromnie doceniam zaproponowanie wiersza własnego jako propozycji. Więc wspominam. Wspominam też, że wiersz własny, zaproponowany jako propozycja, ogromnie mi się podobał, o czym też wspomnieć zapomniałem.


I że tym razem liczyłem, że wygram, bo na edycję 44 miałem przygotowaną propozycję.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Trochę późno, ale niniejszym dołączam do szlachetnego grona twórców poezji klozetowej To druga #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety


----------


Bolesna historia o szczęśliwym zakończeniu


Gdy brak jest umiaru, a jedzenia w bród

To człowiek pcha w siebie jak w studnię bezdenną

Tak właśnie jest ze mną, że wciąż czuję głód

I po kilku porcjach już biorę kolejną


Lecz po takim szale ból brzucha zarzyna

Wypróżnić się problem - och, znam to od lat

W TV namawiają: "Weź Sraxolacyna!

On tylko pomoże odgruzować zad!"


Ja krzyczę: "Precz z chemią!", z całą mocą w głosie

Big Pharmie z radością znów zagram na nosie

Sprytem się pozbędę z obiadu odpadu


Ogórki kiszone oraz mleko zsiadłe

I jeszcze do tego kilo śliwek zjadłem -

Oto jest recepta by w kiblu dać czadu


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zawsze to milej srać w towarzystwie, więc zapraszam obok. Miejsca jeszcze trochę jest.


Świetnie Ci przypasowało to mną w trzecim wersie, świetnie brzmi wyrażenie z obiadu odpadu, cieszą mnie śliwki ze zsiadłem mlekiem.


Jednak, jeśli jedzenia jest w brud, to proponowałbym je wtedy umyć, bo inaczej sraczki można się nabawić albo i czegoś gorszego jeszcze. Znam takich przypadków w bród.

Zaloguj się aby komentować

@MrGerwant tulipan na pogrzebie gnijący

W oku łza jak ocean żrący

Obiad, to jest jak ostatnia wieczerza

Jedynie wzrok innych mi sprzymierza

Edit: wygrałem?

Zapał do pracy we mnie gnijący

od wczoraj męczy mnie wkurw żrący

czeka mnie nieudolności szefostwa wieczerza

w daniu tym nieogar z chaosem się sprzymierza

Zaloguj się aby komentować

Siema,

To już oficjalna #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety


----------


Trud skończon


Na Łotwie chłopa męczy głód

Żywot jest mu gehenną

Marzy, by skończył się już trud

Śmierć wzywa nadaremno


I gdy tak niebo przeklina

Że dożył tylu lat

Coś wtem to niebo przecina

Na stołu spada blat


"To zimniok! O, słodki losie!

Zjem zimnioka we własnym sosie!"

Raduje się chłop z obiadu


Ach, straszne są zwidy nagłe

Co męczą te oczy zapadłe

Trud skończon - umarłeś, dziadu


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Skoro dyspensę dostała @Wrzoo , to ja też sobie mogę takiej udzielić


Pewnego wczesnego lata w erze Heian


Pani Chryzantema wpadła do pomieszczenia, w którym siedziałyśmy z pozostałymi damami w wielkim wzburzeniu. O mało co nie zachowała się niegrzecznie podczas powitania z nami i nie czekając na naszą odpowiedź powiedziała prawie że głośno: 

-Zaginął mój nefrytowy ptaszek! - w głosie jej słychać było wzburzenie, które starała się zamaskować. 

Wszystkie starannie unikałyśmy patrzenia w stronę pani Wróbel, która wielokrotnie dawała do zrozumienia, że to ona właśnie ze względu na swoje imię powinna dostać to piękne cacko od naszego męża, pana F. Jestem jeszcze młoda, więc żadnej nie zdziwiło, gdy udając że poprawiam kołnierz kimona zerknęłam na panią Wróbel. Pod makijażem widać było wyraźnie czerwone policzki, a oczy wypełniły jej się łzami. Doskonale wiedziała, że wszystkie podejrzewamy, że to ona przywłaszczyła sobie to cudo i że każda teraz w myślach śmieje się z jej chciwości i zastanawia się gdzie słudzy znajdą ptaszka, który później "cudem" odnajdzie się w komnacie pani Chryzantemy, tak aby udawać, że nic się nie stało. Pan F nie zezwalał na kłótnie między nami, starałyśmy się więc drobne problemy rozwiązywać same.

Jednak we wzroku pani Wróbel zobaczyłam nie tylko strach przed oskarżeniem, ale też zdziwienie i, jak mi się wydawało, niewinność. Dlaczego miałaby kraść ptaszka? Pan F. obdarowywał ją wieloma prezentami, tak samo jak nas wszystkie. Ostatnio urodziła pięknego syna i pan F. wręcz obsypał ją podarunkami. Ale to pani Chryzantema była pierwszą żoną i powiła już dwóch zdrowych chłopców, teraz zaś była znów przy nadziei. Pozycja pani Wróbel była mniej pewna, a kradzieżą ptaszka mogła zaszkodzić nie tylko synowi, który był jej oczkiem w głowie, ale też dwóm małym córeczkom. Kto chciałby wziąć ślub z córką złodziejki? Plotki rozchodzą się szybko. Dziewczynki byłyby naznaczone na całe życie.

Nie, to nie mogła być pani Wróbel, która kochała swoje dzieci nad życie i zabiegała od dawna o dobre małżeństwa dla swoich dziewczynek.

To może nie ona? Może to pani Poranek? Kocha ładne przedmioty, a pan F. trochę mniej ją poważa i czasem o niej zapomina, bo pochodzi ona z niewielkiego rodu i nie ma wpływowych krewnych. Pani Poranek siedziała prosto, patrząc się na swoje złożone na kolanach dłonie z niewielkim uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech dniem i nocą nie schodził z jej ust, reszta twarzy zawsze była nieruchoma, a maniery jej były całkowicie nienaganne. Pani Poranek była również przy nadziei ale to już był kolejny raz, po wielu wcześniejszych, zakończonych zbyt szybko, więc nikt nie wierzył za bardzo, że coś z tego będzie. Przebąkiwano, że być może pani Poranek będzie musiała wrócić pod dach swojego ojca. Nikt tego nie chciał, bo pomimo wszystko była dobrą towarzyszką, a jej niska pozycja sprawiała, że nikt nie musiał się jej obawiać. Można było też zrzucać na nią wszystkie niemiłe, nudne obowiązki, które wykonywała z nieodłącznym uśmiechem i nieruchomą twarzą. Tak, pani Poranek mogłaby zabrać ptaszka, tylko po co? Po to tylko, aby napawać się jego pięknem w domu ojca? Przecież przed odesłaniem jej na pewno przeszukano by jej bagaże, a cacko wyleciałoby na światło dzienne. Ten obraz natchnął mnie do napisania waka:


U zarania dnia

wylatuje piękny ptak 

jasne pióra lśnią 

w blasku słońca migocą

Znajdziesz go za jeziorem


Gdy rozeszłyśmy się do naszych komnat, natychmiast roztarłam trochę tuszu, zapisałam tekst, który dźwięczał mi w głowie i szybko posłałam go mojej przyjaciółce, pani Wiośnie. Służąca przyniosła odpowiedź tak szybko, że nie zdążyłam jeszcze ułożyć swoich pędzelków:


Ptak unosi się 

tak wysoko, wysoko

w górę ponad wiatr

by jasno błyszczeć w słońcu

nad ciemnymi chmurami


Wybuchnęłam śmiechem i szybko zakryłam usta rękawem kimona, żeby nikt nie usłyszał jak bardzo rozbawiła mnie wiadomość od pani Wiosny. Pani Chmura, też coś! Jej ciemna skóra i niskie pochodzenie sprawiało, że mało ją poważałyśmy, a błazeńskie żarty, jaki czasem opowiadała, gdy byłyśmy zupełnie same, były niepoważne jak ona. Pan F. nigdy nie uczynił jej swoją żoną, ale trzymał ją wśród swoich konkubin, pomimo, że nie dała mu żadnego dziecka, a była już starszą kobietą, widać było zmarszczki na jej okrągłej jak księżyc w pełni twarzy. Może rzeczywiście? Może to ona wzięła ptaszka? Może chciała mieć jakiś ładny prezent od pana F.? Zrobiło mi się jej żal, z oka spłynęła mi łza, sięgnęłam więc po chusteczkę, aby ją obetrzeć i wtedy właśnie z rękawa kimona wyleciał mi nefrytowy ptaszek! Poturlał się po podłodze i zalśnił w słońcu wpadającym przez rozchylone ściany.


Chwyciłam go szybko i z powrotem ukryłam go w rękawie.

Kto mi go podrzucił? Co miał na celu?

Przez głowę przeleciało mi tysiąc myśli. 

Kto mógł chcieć, abym straciła w oczach pana F.?

 Kto chciał mi zaszkodzić?


Przecież nerwy, jakie towarzyszyłyby mi jeżeli doszłoby do przeszukania mogłyby sprawić, że poroniłabym, straciła dziecko pana F.! Wiedziałam, że to któraś z dam za tym stoi, musiałam tylko odkryć która i dlaczego. Zdawałam sobie sprawę z tego, że muszę działać szybko, bo jeżeli to prowokacja, to wkrótce do mojej komnaty wejdą strażnicy męża i zachowując należny mi szacunek przeszukają wszystkie rzeczy jakie do mnie należą. Nie mogę pozwolić, aby tu weszli i zniszczyli mi reputację!


Pani Chryzantema? Nie zagrażam jej pozycji. Któraś z konkubin? Za mną stała moja rodzina, jedna najsilniejszych w państwie. To że mam tylko piętnaście lat nic nie zmienia. Pani Poranek? Mam pierwszą podejrzaną. Jako drugą musiałam niestety umieścić na liście moją przyjaciółkę panią Wiosnę. Zawsze okazywała mi miłość i przywiązanie, ale w dworskim świecie takie rzeczy niewiele znaczyły. Przypomniałam sobie nagle, że dzisiaj rano zauważyła na moim rękawie jakiś paproch i uprzejmie zdjęła mi go z ramienia, po czym pogładziła mnie po nim i pochwaliła gładkość i zdobienia materiału.


Wymknęłam się szybko z komnaty i ze spuszczonymi oczami przeszłam szybko do komnaty pani Chmury, gdzie uśmiechając się przymilnie poprosiłam ją o ciasteczko. Pani Chmura właśnie czerniła sobie zęby, ale zawołała z uśmiechem:

-Oczywiście!  

Pani Chmura zawsze miała zapas jakichś pyszności. Zanim zawołała służącą i przygotowała poczęstunek, ja wyszłam na zewnątrz - pani Chmura miała jedną z najlepszych komnat, z widokiem na wewnętrzny ogród. W komnacie obok mieszkała moja przyjaciółka pani Wiosna. Jeden rzut oka przez uchyloną ścianę pozwolił mi dostrzec, że pani Wiosny nie było, szybko więc podrzuciłam ptaszka wśród rzeczy przyjaciółki, starając się go ukryć tak, żeby nie był widoczny na pierwszy rzut oka.

Szybko pomoczyłam rękę w ogrodowym strumyku i wróciłam do pani Chmury zachwalając orzeźwiający chłód strumyka. Zjadłyśmy po malutkim słodkim dziele sztuki i dziękując jej wylewnie pożegnałam się. Pani Chmura życzyła mi opieki wszystkich bogów przy zbliżającym się rozwiązaniu i rozstałyśmy się w miłych nastrojach. 

Szybko skreśliłam liścik do pani Chryzantemy, która zawsze dobrze mi życzyła: 


Ptaki na wiosnę 

poszukują nowych gniazd

czasem je wiją 

wśród ziół słodko kwitnących

a czasem wśród cykuty.


Poprosiłam jedną ze służących, aby dostarczyła liścik, a drugą o wodę do zwilżenia czoła. Położyłam się zmęczona na futon, a gdy rano pokrzepiona długim i mocnym snem poszłam się przywitać z pozostałymi paniami, zauważyłam, że wśród nich nie było mojej przyjaciółki.


Nie zobaczyłam jej nigdy więcej.


#naopowiesci #zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja #japonia

34e09337-e954-4551-84d1-f104f2333922

@KatieWee ależ to opowiadanie jest japońskie, super! Odkąd przeczytałem Szoguna to uwielbiam te niedopowiedzenia, etykietę itp. A co do fabuły to nie spodziewałem się takiego zwrotu akcji i serio ciekawi mnie kto faktycznie był winny całego zamieszania

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś zarówno rymy jak i temat w #naczteryrymy sponsoruje Mysz - powodzenia


Rymy: drzwi - brwi - toaleta - meta

Temat: o meduzie, która spotyka przyjaciół, a potem się bawią


#naczteryrymy , czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem

Meduzy w toalecie


Wchodzę na komisariat, otwieram drzwi

Korytarzem idę prosto, marszczę brwi

A tu komisarz Aleks, otwarta toaleta

Uśmiechnięty pies, a pod nosem meta

Zaloguj się aby komentować

Oddalając się od panującego ostatnio w Kawiarence tematu i dryfując w zadziwiająco ciekawe zakątki literatury:


Idźmy z piersią i głową uniesioną! Naprzód! 

Z radosną, dumną na twarzy miną niezmienną 

w pochodzie za sztandarem czerwonym idzie lud,

a mrowie ich! Idą dziarską armią bezmierną! 


Czujemy, że tu coś nowego się zaczyna, 

że oto szansa, żeby zmienić cały ten świat! 

Bo w sercach naszych się właśnie teraz poczyna, 

coś co sprawia, że każdy kto z nami - jest jak brat!


Wśród robotników i ludu wieść się już niesie,

niedługo nasz kraj naszą siłą się podniesie! 

Podźwigniemy go razem z dawnego bezwładu! 


Precz wy kułaki na naszej ziemi rozsiadłe 

i z nimi dywersanty fabryczne tak podłe!

Uwolnijmy się już od dawnego dyktatu! 


#nasonety #diriposta #zafirewallem #poezja

ade15fc5-0b75-4fe3-8b0e-f64ca23fa16c

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Co prawda @UmytaPacha mnie ubiegła i rozpoczęła kilkanaście minut temu kolejną edycję #nasonety , ale wrzucam to i tak bo dopiero skończyłem pisać. Koncept: co wers odejmuję sylabę.


----------


Spokój tam


Lament oraz rozpacz w kawiarence rozbrzmiewają

Że sonetu brak, że konkurs nierozpoczęty

Że nie mogą ludzie myśli swych przeklętych

Skupić na rymach jak w zwyczaju mają


I wpadają w szaleństwa odmęty

Wiersze nieładne układają

Spokoju twórcy nie dają

Sonetu chcą te męty


Więc tego pocieszcie

Co rymów łaknie -

Piszę je znów


Aż wreszcie

Braknie

Słów


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Czasem sobie piszę coś i kiedyś napisałem coś takiego o i w sumie się podzielę, bo zawsze mnie trochę śmieszy.


Wiersz o moich miejscach zatrudnienia 

Pierwsze, drugie, trzecie, czwarte

Każde jedno c⁎⁎ja warte


***


Pozdrawiam na dobranoc.


#tworczoscwlasna #poezja xd

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór.


Wczoraj mój zboczony wiersz jakimś cudem zdobył najwięcej głosów. Skutkiem tego dziś czynię honory gospodarza.


Jeżeli ktoś nie zna zasad:

-zapodajemy rymowankę

-która ma cztery wersy

-chociaż luźno nawiązując do tematu

-I wykorzystując podane niżej słowa w odpowiedniej kolejności.


Zawsze jest u mnie łatwo, więc dzisiaj liczę na Waszą kreatywność.


Temat: Skok Adama Małysza w Willingen z 2001 roku


Rymy: Latarka-poczwarka-waga-saga


Powodzenia!


#naczteryrymy #wiersze #poezja #tworczoscwlasna

233f54f9-fbb0-4e3b-90bb-e1a1063055f9

nigdy się w to nie bawiłem i nie wiem czy kolejność rymów jest ważna ale:


skoków zaczęła się zaszczytna saga

mało kto wiedział jak wielka ich waga

ktoś mnie zapytał "na co latarka?"

myślałem że Małysz to mała poczwarka

@Rudolf witamy z debiutem Jeśli chodzi o kolejność to według oryginalnych zasad powinna zostać zachowana. No ale niektórzy nigdy jej nie zachowują i nikt się nie czepia

¯\_(ツ)_/¯

*Światy równoległe*


D⁎⁎ę sowiecką rozświetla latarka,

Król Anglii popija herbatę saga,

Ryśka Kalisza nie bała się waga.

Nasz motyl w Willingen padł jak poczwarka,

Nasz orzeł zabłysnął jak w d⁎⁎ie latarka wylądował jak motyl, skoczyła poczwarka

dla Polski tego zwycięstwa wielka była waga

od tego zaczęła się małego jegomościa saga

Zaloguj się aby komentować

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.


Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.


Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.


Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.


Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.


Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.


Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.


Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.


Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.


Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.


Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, Murzyn, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.


Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.


My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.


Nikt nie narzekał.


autor: Łukasz Najder (2016)


Łukasz Najder (ur. 1976) – z wykształcenia literaturoznawca, redaktor w Wydawnictwie Czarne. Pisze m.in. dla „Dwutygodnika”, „Pisma”, „Polityki”. Parę lat temu wydał jako e-book zbiór fejsbukowej prozy ulotnej zatytułowany Transmisje. Mieszka w Zgierzu.


#poezja #proza #pasta #najder #heheszki

e1797e36-c6de-48ef-ab12-9a5c6fe39d01

Zaloguj się aby komentować

Siema,

No, @UmytaPacha , podchwytliwe to było i rymy trochę popierdzielone, ale dało radę - oto moja #diriposta na utwór di proposta (na screenie i pod moim utworem) w bitwie #nasonety


----------


Ja poczekam


Ja Ci nie wróg, Paszko, ja Ci tu kadzę

Chociaż reszta nie chce dać Ci wytchnienia

Wiem, że na bogactwo Twej erudycji

Jest warto poczekać - w spokoju i godnie


Więc czekam cierpliwie na zadanie Twoje

I nie szukam z Tobą dziś żadnej zwady

A kto chce obgryzać tę niezgody kość 

Niech zważy, że zęby może stępić na niej


Także Cię pod paszką jeszcze połechcę

Poklepię po głowie w pomysły bogatą -

Rób swoje i nie trać przy tym humoru


Na nagabywaczy kawiarenkowych

Nie zważaj; mam jedno tylko pytanie:

Na ile Ci starczy jeszcze tupetu?


----------


Di proposta (bo to przecież musi być to, bo nic innego nie widziałem) od Pachy


dano mi władzę

poprowadzenia

swojej edycji,

gdzie zawsze swobodnie


można ustalać swoje

własne zasady,

więc proszę dać mi wolność

poprowadzenia jej


tak jak chcę -

włączając w to

możliwość wyboru


ram czasowych

na napisanie

sonetu


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

3d9d6cf4-e42a-489c-9c8d-c927b2d81142

Zaloguj się aby komentować