U Bartka na obejściu od wczoraj gorąca debata o myciu jaj. Przypomniała mi się zabawna historia sprzed lat:
Facet mi kiedyś opowiadał jak za komuny, ale i w latach 90, brali jajka z fermy, ochlapywali kurzym gównem, i wieźli do Niemiec na handel, szkopy to brały jak głupie, bo "od polskiego chłopa, zdrowe, naturalne!"
Myślę że nadal tak wielu robi, na przykład teściowa śp., wykształcony człowiek, chemik, a jaja brała zawsze od baby z targu, bez numerków, jak widziała że kupiliśmy "z numerkami" czyli ze sklepu to robiła inbę.
A ja wam powiem,ze najlepsze jajka jakie jadlem to,uwaga,sklepowe-kotlina natury,jajka od kur zielononozek.
W aldi tez sa dobre jajka marki wlasnej- nie widze powodow,zeby latac na jakies targi i liczyc na to czy dostane salmonelli czy nie
Serduszko mi się krajało jak zostawiałam typa u weterynarza, nie dość że głodny to jeszcze miliard obcych zapachów. Dostał zastrzyk i lekarz zabrał do zaśnięcia. Mogę iść do domu.
Wrócił do domu, spróbował się wylizać... Zdziwił się i chyba był obrzydzony tym co zastał.
Na zdjęciu przyćpany jeszcze.
Powoli by coś zjadł a jeszcze godzina wg zaleceń lekarza
Jestem prostym człowiekiem. Mam zadanie to je realizuje zbytnio nad tym nie rozmyślając. Zbieram wytłaczanki (Matlesy pozdro @MarianoaItaliano ) dla teściowej bo to oprócz ziemniaków też jajeczny diler.
Idę wywalić śmieci i w kontenerze na papiery leżą one... A że wczoraj zabierali to kontener prawie pusty, ale mówię nieeee, nie mogę odpuścić, to nie po mojemu!
Przez dziesięciolecia system wmawiał nam, że jajka są niebezpieczne, że podnoszą cholesterol i zatykają tętnice. A tymczasem nauka mówi coś zupełnie odwrotnego.
Nick Norwitz, naukowiec z Harvardu, postanowił sprawdzić to na sobie. Przez 30 dni jadł 24 jajka dziennie, czyli 720 jaj w miesiąc. Zamiast katastrofy zdrowotnej, wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Po miesiącu jego poziom LDL, czyli tzw. „złego cholesterolu”, spadł o prawie 20%, a HDL, czyli „dobry cholesterol”, wzrosł. Wątroba i nerki – bez zmian, wszystko w normie.
To nie pojedynczy przypadek. Badania naukowe od lat pokazują, że cholesterol z pożywienia nie ma istotnego wpływu na poziom cholesterolu we krwi. Organizm reguluje go sam. Gdy zjadasz więcej cholesterolu z jaj, wątroba po prostu produkuje go mniej. To precyzyjny mechanizm homeostazy, którego żaden suplement ani „fit produkt” nie zastąpi.
Jajko to jedno z najbardziej kompletnych biologicznie źródeł składników odżywczych. Zawiera wszystkie aminokwasy, jakich potrzebuje człowiek, tłuszcze nasycone niezbędne do produkcji hormonów, witaminy A, D, E, K2, cholinę wspierającą mózg i układ nerwowy, oraz minerały: selen, cynk, żelazo. A to wszystko zamknięte w naturalnym opakowaniu, bez etykiety z listą E-dodatków.
Demonizacja jajek była jednym z największych błędów żywieniowych XX wieku. Oparta na słabych badaniach epidemiologicznych i strachu przed tłuszczem, doprowadziła do tego, że miliony ludzi zaczęły unikać najzdrowszego produktu, jaki stworzyła natura, zamieniając go na płatki, margaryny i produkty „light”.
Dziś wiemy więcej. Wiemy, że nie tłuszcz, a nadmiar węglowodanów i przewlekle podwyższona insulina prowadzą do miażdżycy i chorób serca. Wiemy też, że jajka nie tylko nie są zagrożeniem, ale mogą poprawiać profil lipidowy i wspierać zdrowie metaboliczne.
Więc nie, nie boimy się jajek.
Zjemy je z pełnym przekonaniem, że to prawdziwe, gęste odżywczo jedzenie. Takie, jakiego nasz organizm potrzebuje, a nie takie, jakie próbuje sprzedać system.
Nick Norwitz, naukowiec z Harvardu, postanowił sprawdzić to na sobie. Przez 30 dni jadł 24 jajka dziennie, czyli 720 jaj w miesiąc. Zamiast katastrofy zdrowotnej, wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Po miesiącu jego poziom LDL, czyli tzw. „złego cholesterolu”, spadł o prawie 20%, a HDL, czyli „dobry cholesterol”, wzrosł. Wątroba i nerki – bez zmian, wszystko w normie.
@4pietrowydrapaczchmur sam jestem jajojadem, ale zlituj się XD powoływanie się na takie dowody anegdotyczne to nic innego jak pisanie "mojej ciotce na działce zamontowali antenę 5G, potem dostała raka i umarła".
Nie zrozum mnie źle, nie piję do samego tematu. Po prostu uważam takie przykłady za idiotyczne. Prawdopodobnie są badania mówiące o tym, więc nie widzę powodu, aby powoływać się na typa wpierdalającego przez miesiąc idiotyczne ilości jajek w randomowych warunkach, bo tutaj mogło się stać wszystko, z porwaniem przez UFO włącznie.
Ciekawa wypowiedź w uwadze dziś w tvn. Profesor z Uniwersytetu Wrocławskiego mówił że najlepsze jajka są trójki. Z reguły cały proces przy chowie klatkowym jest mocno kontrolowany, kury jedzą opowiednią dobrą paszę, w przeciwieństwie do wolnego wybiegu gdzie mogą zjadać zanieczyszczenia z gleby itp. Chyba jeszcze takiej ankiety nie było. Ciekawe jak to u Was wygląda ja do tej pory starałem się właśnie jedynki zazwyczaj kupować.
Ja kupuje 0 I kupuje je w Lidlu albo Biedronce. Raz, że nie bardzo chce wspierać maltretowanie zwierząt w chowie klatkowym, dwa że jajka które mają trafić do takiej sieciówki też muszą spełniać odpowiednie normy