Stacja robocza 1 do gier, do filmów, podłączona do monitora włączana okazyjnie.
Stacja robocza 2, terminal działający cały czas jako chmura. Tam 3 dyski twarde:
- Sata systemowy
- USB 4 TB lub więcej #HDD (2TB partycja A i reszta partycja B)
- USB 2 TB SSD (kopia partycji A)
Chciałbym na terminalu zrobić sobie postawić zdalnie obsługiwanego torrenta domową chmurę ze zrzutem z kilku urządzeń #OneDrive, iCloud czy #Resilio lub alternatyw (HDD B) i #Backup ważnych rzeczy (HDD A).
Tutaj moje pytanie pierwsze. Da się to tak skonfigurować tego raida, aby jeden dysk kopiował tylko jedną partycję drugiego?
Pytanie drugie. Ma to sens? Terminal udźwignie kilka usług?
Ja chciałem sobie taki serwerek zrobić i w sumie biorąc pod uwagę:
prąd
wymianę okresową tego dysku co kilka lat
ewentualne usterki innych podzespołów
uzależnienie od jednego dostawcy internetu (jak Twój ISP akurat będzie miał awarię to nici z 'chmury')
Wyszło mi, że taniej jednak za prawdziwą chmurę płacić
Co prawda ja się mieszczę na 200GB z googla póki co, ale te 150zł rocznie to jest pryszcz przy tym jakbym miał stawiać jakiś wydajny, cichy i energooszczędny sprzęt, przy 2TB widzę, że to jednak wychodzi drożej.
Ale nawet biorąc pod uwagę minimalne zużycie 20W (choć wątpię żebyś aż tak nisko zszedł) to za sam prąd mamy rocznie:
20W * 24h * 30dni = 14400W czyli 14,4kWh miesięcznie
Rocznie to prawie 173kWh więc przy obecnych stawkach (z wszelkimi opłatami) możemy zaokrąglić cenę kWh do 1zł - w takim układzie koszt samego prądu to prawie 200zł rocznie, a to dość ostrożne wyliczenia poboru mocy, jak zrobisz na zwykłym PC z zasilaczem 400W to pobór może oscylować na poziomie około 100W więc kilka razy więcej..
@zuchtomek już się poprawiłem, że uruchamiał bym to doraźnie, aczkolwiek często. Głupio mi odpalać maszynę 1kW mocy do zgrywania filmów na USB (4x 64 GB, samo zgrywanie czasami trwa 3-4 godziny).
@Jendrzej A sorry bo zacząłem pisać i mnie wybili z rytmu nie odświeżałem przed wysłaniem
Gerenalnie wszystko według mnie zależy od kosztów, które potrafią przekraczać koszt abonamentu, ale to już kwestia konkretnych wyliczeń.
No i zastosowanie też jest ważne, ja akurat filmów nie trzymam online. Masa zdjęć + dokumenty 'domowe' głównie.
Abonament ma te plusy, że to prawdziwa chmura
dane przechowywane zdecentralizowanie (możesz mieć u siebie raida, a wystarczy, że padnie zasilacz, który jest jeden i dostepu nie masz - oczywiście danych nie stracisz, ale dostępu brak)
podobnie z internetem - chmury mają wiele lokalizacji, a przez to i łącz internetowych (u Ciebie padnie dostawca i dostęp tracisz)
No i wspomniane już wcześniej awarie samych dysków, raz na kilka lat trzeba je mimo wszystko wymienić
@Jendrzej po co kombinować z kieszeniami USB? Podepnij dyski bezpośrednio do terminala. Nie wiem czy już masz sprzęt, ale można dokupić karty ze złączami SATA, czy to na m.2, czy na PCI-E i to działa. A potem Proxmox i skonfiguruj storage jak ci się podoba. Ja mam Fujitsu Futro na Intelu j5005 i przy tym o czym piszesz by się nudził zużywając paręnaście watów. Muszę w sumie kiedyś zmierzyć ile realnie z 2 małymi talerzowcami :P. Możesz zrobić RAID, możesz z drugiego dysku korzystać jako share sieciowy i tam sobie zrzucać dane, albo ustawić kopię dla danego mountpointu (może być to jedna z partycji, folder, czy cokolwiek). Brzmi na skomplikowane, ale jeden-dwa wieczory i masz wszystko spięte fajnie. Jak posiadasz w sieci NASa to sobie na niego wyrzucasz kopię całej maszyny wirtualnej i masz to zabezpieczone jako tako. Wrzucasz sobie jakiegoś Anydeska na system i masz dostęp z każdego miejsca, nawet z komórki jak się bardzo uprzesz xD no albo po prostu używany NAS, każdy ma opcję na klienta torrentów.
@Odczuwam_Dysonans panie kochany pytasz mnie po co "kombinować" z kieszeniami, kiedy cały proces ogranicza się do włożenia dysku w kieszeń, a w zamian polecasz pan stawianie masz wirtualnych i konfigurowanie ich przez 2 noce. + tracę mobilność dysków twardych.
@Jendrzej no bo wspominałeś o stworzeniu chmury domowej - w moim scenariuszu masz software'owy RAID z prawdziwego zdarzenia, który skonfigurujesz pod VMki jak ci się tylko podoba. A nie podwójną kieszeń USB USB będzie ograniczeniem, bo prawdopodobnie kontroler nie będzie obsługiwać "state'ów" (funkcji typu usypianie, etc), a na pewno OS nie będzie mieć nad nimi bezpośredniej kontroli. Albo zamienisz kieszenie w portach, zmienią się mountpointy i cała automatyzacja się posypie. To można oczywiście ustawić, ale nie zrobisz tego, szczególnie za pierwszym razem w godzinę. Wirtualizacja to też dzisiaj standard.
Ale jeśli chcesz po prostu synchronizować okresowo foldery, to polecam Veeam, nawet w darmowej wersji, fajne narzędzie
Dlaczego dysk? Był taki wysyp update'ów w tym tygodniu i w końcówce poprzedniego że ledwo upilnowałem. Na mój osobisty win10 jakieś niechciane devtoolsy w wersji preview się władowały, pewnie w korelacji z visual basic, no co tu gadać? Lepiej Ty powiedz coś więcej
@entropy_ no dobra, ale jakimi? Wiesz że ten dysk jest zesrany czy tylko się domyślasz? Masz kopie zapasowe czy właśnie się zabierasz za robienie krytycznych? 😉
Jeżeli to dual boot to podsyłam randomowy wynik z "known issues".
Chętnie pomogę z researchem jak się zbierzesz na szczerość. Yo
@jimmy_gonzale fakt, mniej problemów na linuxie. Ale z drugiej strony łatwiej edytować bo wystarczy export blablabla a nie klikać przez 50 kurwa poziomów menu
By saying “common”, we mean to include names which are in widespread daily use, rather than giving immediate recognition to any arbitrary governmental re-naming. In other words, if a ruler announced that henceforth the Pacific Ocean would be named after her mother, we would not add that placemark unless and until the name came into common usage.
Google dzisiaj:
Google has confirmed that Google Maps will soon rename the Gulf of Mexico and Denali mountain in Alaska as the “Gulf of America” and “Mount McKinley” in line with changes implemented by the Trump Administration, but users in the rest of the world may see two names for these locations.
Najpierw trochę kontekstu: Obecnie trenowanie najlepszych modeli AI jest NIEWYOBRAŻALNIE drogie. OpenAI, Anthropic i inne firmy wydają ponad 100 milionów dolarów tylko na moc obliczeniową. Potrzebują ogromnych centrów danych z tysiącami kart GPU wartych po 40 tysięcy dolarów każda. To jak posiadanie całej elektrowni tylko po to, aby zasilić fabrykę.
DeepSeek właśnie się pojawił i powiedział: „LOL, a co jeśli zrobimy to za 5 milionów dolarów zamiast tego?”. I nie tylko o tym mówili – oni to naprawdę ZROBILI. Ich modele dorównują GPT-4 i Claude'owi lub przewyższają je w wielu zadaniach
Jak? Przemyśleli wszystko od podstaw. Tradycyjne AI jest jak zapisywanie każdej liczby z dokładnością do 32 miejsc po przecinku. DeepSeek stwierdził: „A co, jeśli użyjemy tylko 8? Wciąż będzie wystarczająco dokładne!”. Bum – o 75% mniej pamięci potrzebne.
A potem jest ich system „multi-token”. Normalne AI czyta jak pierwszoklasista: „Kot... siedzi... na...”. DeepSeek czyta całe frazy naraz. Dwa razy szybciej, 90% tej samej dokładności. Przy przetwarzaniu miliardów słów to MA ZNACZENIE.
Rezultaty są oszałamiające:
- Koszt treningu: 100 mln $ → 5 mln $
- Liczba potrzebnych GPU: 100 000 → 2 000
- Koszty API: 95% taniej
- Może działać na gamingowych GPU zamiast sprzętu z centrów danych
„Ale zaraz,” możesz powiedzieć, „musi być jakiś haczyk!”. I tu jest ta niesamowita część – wszystko jest open source. Każdy może sprawdzić ich pracę. Kod jest publiczny. Dokumenty techniczne wyjaśniają wszystko. To nie magia, tylko niezwykle sprytna inżynieria.
Dlaczego to ma znaczenie? Bo łamie model, w którym „tylko wielkie firmy technologiczne mogą działać w AI”. Nie potrzebujesz już centrum danych wartego miliardy dolarów. Wystarczy kilka dobrych GPU.
Dla Nvidii to przerażające. Cały ich model biznesowy opiera się na sprzedaży superdrogich GPU z marżą na poziomie 90%. Jeśli nagle każdy będzie mógł robić AI na zwykłych gamingowych GPU... no cóż, widać, gdzie leży problem.
To klasyczna historia o disruptorach: obecni liderzy optymalizują istniejące procesy, podczas gdy disruptorzy przemyślają fundamentalne podejście. DeepSeek zadał pytanie: „A co, jeśli po prostu zrobimy to mądrzej, zamiast rzucać w to więcej sprzętu?”.
Konsekwencje są ogromne:
- Rozwój AI staje się bardziej dostępny
- Konkurencja rośnie dramatycznie
- „Fosy” dużych firm technologicznych zaczynają wyglądać jak kałuże
- Wymagania sprzętowe (i koszty) gwałtownie spadają
Ostatnia myśl: To wygląda na jeden z tych momentów, do których będziemy wracać jako punkt zwrotny. Jak wtedy, gdy komputery osobiste uczyniły mainframe'y mniej istotnymi, czy kiedy chmurowe obliczenia zmieniły wszystko.
AI zaraz stanie się o wiele bardziej dostępne i znacznie tańsze. Pytanie nie brzmi, czy to zakłóci rynek, ale jak szybko.
@AlvaroSoler W tym tekście można się zgodzić tylko z jednym - maleje próg dostępu do tworzenia modeli językowych. Giganci ze stanów nadal będą inwestować miliardy w ich rozwój, bo ścigają się na benchmarki, który z modeli jest lepszy, a że śpią na kasie to nie przeszkadza im jej przepalanie