F6F-5 Hellcat o numerze BuNo 71632 wyrzucany za burtę lotniskowca USS Hancock po tym, jak przewrócił się na grzbiet w wyniku nieudanego lądowania po ataku na Iwo Jimę, 21 lutego 1945 roku. Pilot nie odniósł obrażeń.
Jest taki kanał na YT - AlternativeHistory, który w kilku scenraiuszach twierdził, że gdyby alianci postanowili w 45 zająć się komuchami, to b-29 byłoby jednym z ich wunderwaffe. Bo w tamtych czasach nie istniało nic co mogloby siegnac tych samolotów.
Bo w tamtych czasach nie istniało nic co mogloby siegnac tych samolotów.
@sireplama Śmiała teza, i szczerze wątpię w jej prawdziwość. Japończycy mieli problemy z ich przechwytywaniem, ale Japończycy byli bardzo do tyłu silnikowo, generalnie pod koniec mieli braki materiałowe i nie mieli pilotów. Rosjanie pod koniec wojny mieli całkiem znośne myśliwce - taki Jak 9U powinien spokojnie sobie spokojnie poradzić pod względem pułapu i prędkości. B-29 nie mogłyby sobie latać bez osłony tak jak robiły to nad Japonią.
Radzieccy oficerowie oglądający zdobyty fiński czołg lekki T-26 (model 1938 lub 1939 - niestety nie znam się żeby to rozróżnić), Finlandia, około 1944 r.; ten czołg mógł zostać wcześniej zdobyty przez siły fińskie od Sowietów podczas wojny zimowej w latach 1939–1940.
Poranek 25 marca 1945 r. okolice Wessel, Niemcy - martwy amerykański spadochroniarz, pokłosie operacji Varsity - nie tak 'popularnej' i znanej szerszej jak chociażby D-Day czy Market Garden - mimo iż była to największa operacja powietrznodesantowa w historii przeprowadzona jednego dnia i w jednym miejscu.
W ramach wsparcia operacji Plunder(przeprawa amfibijna przez Ren prawie 70 000 żołnierzy alianckich w dniach 23–27 marca 1945 roku), przygotowano operację Varsity. Plan był prosty, zrzucić na prawy brzeg Renu prawie 17 000 spadochroniarzy - niech ustanowią przyczółki i sie napierdalają od czasu powodzenia przeprawy wojsk własciwych. Zadanie to powierzono brytyjskiej 6 Dywizji Powietrznodesantowej oraz amerykańskiej 17 Dywizji Powietrznodesantowej. Straty poniesione przez obie formacje były dość ciężkie, choć mniejsze, niż zakładano. Brytyjczycy raportowali ok. 1400 zabitych, rannych lub zaginionych w akcji z 7220 żołnierzy zrzuconych podczas operacji, amerykanie ponieśli podobną liczbę strat, zgłaszając około 1300 ofiar spośród 9650 żołnierzy. Siły lotnicze zaangażowane w operację również poniosły straty; w sumie tego dnia zostało utraconych 56 samolotów transportowych oraz 16 bombowców z 8 Armii Powietrznej, zajmujących się zrzutem zasobników z zaopatrzeniem.
Brytyjska 6DP składała się z doświadczonych weteranów którzy rok wczesniej brali udział w Operacji Overlord, natomiast amerykanie z 17DP to byli totalni gołodupce, przybyli do Europy pod koniec 1944 roku a Varsity była ich pierwszym skokiem bojowym. Mając trochę szerszą wiedzę odnośnie doświadczenia bojowego obu dywizji oraz poniesionych przez nie - niemalże identycznych - strat, nasuwa się tylko: skill is a luck.
Varsity zakończyła się powodzeniem, chociaz dzisiaj historycy mocno kwestionują zasadność przeprowadzania tak złożonej i ryzykownej operascji na kilka tygodni przed zakończeniem wojny.
HMS „Campbeltown” wbity we wrota suchego doku w Saint-Nazaire podczas operacji Chariot, 28 marca 1942 r.
O godzinie 10:35 okręt, wypełniony ładunkami wybuchowymi, eksplodował, niszcząc infrastrukturę portową i wyłączając do końca wojny ówcześnie największy na świecie i jedyny na okupowanym wybrzeżu Atlantyku suchy dok zdolny pomieścić niemiecki pancernik „Tirpitz”.
Z ciekawostek to okręt miał eksplodować uszkadzając dok dokumentnie, ale z jakichś powodów tego nie zrobił - może bo został ostrzelany przez Niemców. Albo dlatego, że ładunek umieszczono na dnie, jako balast. Stąd mamy to zdjęcie. Tym niemniej po półtorej godzinie od planowanego czasu eksplozji właśnie o 10:35 ta jednak nastąpiła, uszkadzając ostatecznie dok i wysadzając co najmniej kilkudziesięciu Niemców. Ci uznali, że Brytyjczycy wrócili i zaczęli ostrzeliwać sami siebie, jeszcze przez parę dni panika trwała.
Na zdjęciu widoczny jest "Lis Pustymi" Erwin Rommel w swoim pojeździe dowodzenia Sd.Kfz. 250/3 o nazwie własnej „Greif” (po polsku: „Gryf”), Afryka Północna, 1942.
Pojazd ten był specjalnie przystosowaną wersją lekkiego transportera półgąsienicowego, wyposażoną w dodatkowe środki łączności.
Żołnierz niemieckiej dywizji Großdeutschland ćwiczący z ruchomym modelem radzieckiego czołgu T-34 zbudowanego na bazie polskiej tankietki TKS, 5 listopada 1943 r.
Wydawnictwo Znak zapowiada czterdziesty ósmy tom Czarnej Serii, poświęconej historii II Wojny Światowej. "Bitwa na Morzu Koralowym. Japońska ofensywa i pierwsza w dziejach bitwa lotniskowców" Michała A. Piegzika w sprzedaży od 6 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmie 448 stron, w cenie detalicznej 119,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pierwsza w dziejach bitwa lotniskowców z unikalnej japońskiej perspektywy
Początek maja 1942 roku. Zaledwie 1000 mil od wybrzeży Australii ponad 50 okrętów i 270 samolotów pokładowych bierze udział w jednym z najważniejszych starć na Pacyfiku. Siły japońskie i amerykańskie spotykają się na Morzu Koralowym, by stoczyć pierwszą w historii bitwę lotniskowców. Okaże się ona kluczowa dla losów wojny. Pomimo taktycznego zwycięstwa Japonia ponosi strategiczną klęskę, która zadecyduje o losach bitwy o Midway.
Michał A. Piegzik sięga do japońskich źródeł i podważa znaną do tej pory na Zachodzie narrację na temat starcia na Morzu Koralowym. Ukazuje zdarzenia w zupełnie nowym świetle, oddając głos niewysłuchanej dotąd stronie. Na podstawie archiwalnych dokumentów przedstawia i analizuje decyzje stojące za działaniami Japończyków. Dopuszcza też do głosu naocznych świadków, ocalałych członków załóg lotniskowców, których świadectwa na lata pozostały zamknięte w japońskich tekstach.
Dzięki uwzględnieniu perspektyw obu stron otrzymujemy kompleksowe przedstawienie bitwy na Morzu Koralowym. Ukazane okoliczności i rzeczywiste przyczyny porażki Japończyków oraz wgląd w pełne konsekwencje tego pyrrusowego zwycięstwa pozwalają lepiej zrozumieć przebieg konfliktu na Pacyfiku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@JapyczStasiek Piegzik to jest dość fajny zawodnik do czytania na X - jeśli akurat nie ma się spiny z prywatnymi poglądami, które bezceremonialnie wrzuca, kiedykolwiek uważa za stosowne. Kupa wiedzy historycznej właśnie z zakresu drugiej wojny światowej na pacyfiku, mimo że zawodowo/naukowo zajmuje się chyba głównie prawem rodzinnym. Japońskim. xD
Francis Gabreski pozujący w kabinie swojego myśliwca Republic P‑47 Thunderbolt, krótko po 5 lipca 1944 roku.
Francis Stanley „Gabby” Gabreski (pol. Franciszek Gabryszewski) był amerykańskim oficerem polskiego pochodzenia i jednym z najwybitniejszych pilotów myśliwskich w historii lotnictwa USA. Podczas drugiej wojny światowej oraz oraz wojny koreańskiej zasłynął jako znakomity pilot myśliwski. W swojej karierze uzyskał łącznie 34,5 zestrzeleń pewnych oraz 3 prawdopodobne, co plasuje go na trzecim miejscu wśród asów lotnictwa USAF.
@Rzeznik bo zabijał a każda wojna zła czy sie toi po stronie dobrej czy złej. Pewnie Niemcy tez pewnie mieli na samolotach zaznaczone brytyjskie czy USAF (choć stu pewnie niewiele bo juz wpierdol mieli w tym okresie) samoloty jakie zestrzelili
Hans-Joachim Marseille
158 zestrzeleń w większości Afryce - chyba rekord wśród jeden osoby podczas WWII
@Rzeznik moj znajomy znal osobiście Gabbiego, nawet zorganizowal dla niego reunite z jego mechanikami ktorych Gabby nie widzial od czasow wojny, gdzies nawet mam zdjecie z autografami z tego spotkania:)
Jacqueline „Jackie” Cochran – amerykańska pilotka. Jako pierwsza kobieta przeleciała bombowcem przez Atlantyk, przekroczyła barierę dźwięku oraz wykonała start i lądowanie odrzutowym samolotem na pokładzie lotniskowca.
W latach 60. Cochran był sponsorem programu Mercury 13, wczesnej inicjatywy mającej na celu sprawdzenie zdolności kobiet do pełnienia funkcji astronautów. Trzynaście kobiet-pilotów przeszło te same wstępne testy, co mężczyźni-astronauci programu Mercury, zanim program został anulowany. Nigdy nie była to inicjatywa NASA, choć stały za nią dwie osoby z Komitetu Nauk Przyrodniczych NASA, z których jedna, William Randolph Lovelace II, była bliskim przyjacielem Cochran i jej męża. Chociaż Cochran początkowo popierała program, później była odpowiedzialna za opóźnienie dalszych etapów testów, a jej listy do członków Marynarki Wojennej i NASA, w których wyrażała obawy dotyczące prawidłowego przebiegu programu i zgodności z celami NASA, mogły znacząco przyczynić się do ostatecznego anulowania programu. Powszechnie uważa się, że Cochran zwróciła się przeciwko programowi z obawy, że nie będzie już najbardziej znaną kobietą-lotniczką.
Monografia amerykańskich lotniskowców eskortowych typu Casablanca, a w zasadzie jednego z nich - Kitkun Bay (CVE-71). Projekt, charakterystyka techniczna i przebieg służby.
Lotniskowe eskortowe typu Casablanka, pozostające w cieniu amerykańskich lotniskowców floty, są dla mnie symbolem potęgi amerykańskiego przemysłu i siły standardyzacji. Oparte na opracowanym już projekcie kadłuba statku handlowego zostały wyprodukowane w zasadzie w ciągu jednego roku w ilości 50 (!) sztuk. Czas budowy niektórych z nich, liczony od położenia stępki do wejścia do służby, wynosił zaledwie 4 miesiące (!). Okręty względnie małe, z grupą lotniczą wynoszącą tylko 27 samolotów, przeznaczone były głównie do eskorty konwojów do Wielkiej Brytanii, zaopatrzeniowych oraz osłony działań wojsk lądowych na Pacyfiku.
Zeszyt numer 231 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Jak zawsze sporo zdjęć, rysunków i tabel. Niestety forma opracowania, sprawdzająca się przy pojedynczych okrętach, tutaj trochę zawodzi. Ale mimo wszystko warto przeczytać jeśli kogoś interesuje ta tematyka.
Tytuł: Lotniskowce Yorktown (CV-5), Enterprise (CV-6) i Hornet (CV-8)
Autor: Grzegorz Barciszewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7339-365-3
Liczba stron: 48
Ocena: 7/10
Licznik #dwanascieksiazek: 5/12
Krótka monografia amerykańskich lotniskowców typu Yorktown, począwszy od genezy projektu, poprzez budowę, służbę, działania w czasie walk na Pacyfiku aż po ich zatopienie (Yorktown i Hornet) lub złomowanie (Enterprise).
W mojej opinii lotniskowce typu Yorktown to były kluczowe okręty dla wojny na Pacyfiku, które pozwoliły USA przetrwać pierwszą jej fazę. Zaprojektowane i wybudowane jeszcze przed wojną, mimo ograniczeń narzuconych Traktatem Waszyngtońskim, stanowiły nowoczesną i udaną konstrukcję. To Hornet i Enterprise przeprowadził rajd zwieńczony bombardowaniem Tokio przez pułkownika Dolittle'a, to Yorktown brał udział w bitwie na Morzu Koralowym, to cała trójka brała udział w słynnej bitwie o Midway skutkującej zniszczeniem trzonu Kidō-butai, to Hornet i Enterprise pogromili flotę Nipponu koło wysp Santa Cruz.
Po utracie swojego "rodzeństwa" USS Enterprise walczył do końca wojny w pozostałych ważnych bitwach, takie jak te o Tarawę, Mariany, Truk, Filipiny czy Okinawę. Okręt przetrwał wojnę, ale mimo prób zachowania go jako muzeum, został złomowany. Za to do dzisiaj jego nazwa jest symbolem walk na Pacyfiku, a jego nazwa zarezerwowana dla najważniejszych lotniskowców USA.
Zeszyt numer 247 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. W tym przypadku muszę stwierdzić, że ze względu na obszerność tematu nie do końca sprawdził się ten format - problematyka jest zbyt obszerna jak na objętość zeszytu. W konsekwencji dostaliśmy ścianę tekstu, naładowaną szczegółami, z małą ilością zdjęć i ilustracji. A szkoda, bo były to naprawdę ciekawe okręty o przebogatej historii.
Zwięzła monografia brytyjskiego HMS Eagle - czternastego okrętu i pierwszego lotniskowca o tej nazwie. Od projektu, przez adaptację, budowę prowadzoną z przerwami w latach 1913-1923, wejście do służby w Royal Navy w 1924 roku, okres międzywojenny, działania w czasie II wojny światowej aż po zatopienie w 1942 roku.
Kolejny okręt powstały na bazie przejętego kadłuba statku budowanego na zlecenie Chile, tym razem pancernika Admirale Cochrane. Przeprojektowany na lotniskowiec zgodnie z pierwszowojenną doktryną ich użycia, był wyposażony m.in. w artylerię średniego kalibru do walki ogniowej z innymi okrętami czy wyrzutnie torped. W czasie swojej służby wsławił się działaniami na morzu Śródziemnym, gdzie jego samoloty zatopiły i uszkodziły wiele włoskich okrętów, osłaniał także konwoje zaopatrzeniowe na Maltę. Zatonął trafiony przez 4 torpedy z niemieckiego U-73.
Zeszyt numer 239 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Ta pozycja niestety nie aż tak bogata w zdjęcia i mapy jak inne, za to nie zawodzi w ilości ilustracji i danych technicznych.