Funfact o mnie - od dziecka jestem fanem telenowel latynoamerykańskich, właśnie przypominam sobie jedną z moich ulubionych - Maria z przedmieścia xD
A wzięło się to od oglądania na przymus z babcią i mamą telenowel za dzieciaka, w domu nie oglądałem Power Rangers Pokemonów czy, Żółwi Ninja czy innego popołudniowego serialu dla dzieciaków na Polsacie czy TVN tylko Esmeraldę, Paulinę, Zbuntowanego Anioła, Rosalindę czy inną Luz Marię xD Dzięki temu byłem na bieżąco z koleżankami które także oglądały te seriale, potem to już sam nadrabiałem co ciekawsze produkcje ale te z przełomu wieków są dla mnie najlepsze.
Najfajniejsze w nich jest to że fabuła jest do bólu przewidywalna, jest jasny podział na czarnych i białych charakterów i każda trwa do ok. 150 odcinków w których zawiązuje się cała akcja a odróżnieniu od tasiemców typu M jak Mdłości czy inny Klan i zazwyczaj kończy się ślubem głównych bohaterów. Elegancki odmóżdzacz po ciężkim dniu roboty xD
#heheszki
























