A Wy jakie RPG preferujecie? :)
#heheszki #gryplanszowe #grybezpradu #rpg

A Wy jakie RPG preferujecie? :)
#heheszki #gryplanszowe #grybezpradu #rpg

Zaloguj się aby komentować
Mistrzowi Gry wszedł właśnie na kości naturalny sukces...
Smok zionął ogniem i zamachnął się wysoko ogonem. Zmiótł wszystkich rosłych wojów i ostał się jeno niziołkowaty łotrzyk. Zdarza się.
Cóż, nie muszę dodawać, że to właśnie on namówił drużynę do wyruszenia po smoczy skarb. Wszystko miało zagrać...
https://rgfk.pl/k/51843/brzdek
Kurczę, troszkę przypał (z ognia smoka)
#rgfk #memefantasy #niziołek #smok #leżesmoka #dragonslair #rpg #planszówka #gryplanszowe #DnD #Brzdęk #łotrzyk #niedzielnymemik

Zaloguj się aby komentować
Prawie miesiąc, po około 1-3 godziny dziennie i w końcu jest, World Of Warcraft: Wrath of the Lich King, figurki z gry w systemie pandemic, pomalowane. Chyba trochę osiwiałem w tym czasie(Jaina Ty k⁎⁎wo), ale ogólnie świetna zabawa
I pytanie do bardziej doświadczonych, jakie pędzle polecacie, bo te od 'the army painter' to zaraz do śmieci polecą. W ogóle mi kształtu nie trzymają, chińskie z amazona które kupiłem za 2zł lepiej współpracują
#malowaniefigurek #gryplanszowe #worldofwarcraft



@Agannalo mądrość ludowa to żeby kupować kolinsky sable brush jeśli chodzi o materiał, ale ja zawsze kupowałem no-name brand z lokalnego sklepu z figurkami.
polecam zrobić choćby podstawowy teren (piasek, trawka) + jednolity rant podstawki. Dużo bardziej „dokończenie” wyglądają wtedy prace. Wydaje mi się ze może też być za mało (albo wcale?) wasza, zwłaszcza na powierzchniach metalicznych i twarzach.
ale widać napracowanko w wypędzelkowaniu detali, tak trzymaj
@Agannalo
@wombatDaiquiri właśnie nie wiedziałem co zrobić z terenem, mnie się tak podobało pomaziane i tak zostawiłem
Z washem muszę jeszcze popraktykować, bo po położeniu go elfce na twarzy, to mi się takie gówno zrobiło, że już nie dawałem na inne mordy. Ta farba metaliczna mi się bardzo podoba i mi szkoda było ją brudzić washem
Dzięki za porady, na pewno zwrócę na to uwagę przy kolejnych figurkach
@Agannalo Używam Raphael Kolinsky 8404 i są po prostu niezastępowalne. Będą Ci trzymać kilka lat, więc pomimo wysokiej ceny są jej warte, ale:
nie używaj ich do farb metalicznych! (najlepiej w ogóle do płukania metalików używaj osobnego słoiczka z wodą)
po każdej sesji malowania weź szare mydło i umyj go nim i na końcu nasącz nim cały pędzel (bardzo fajnie to wyjaśnił https://www.youtube.com/watch?v=oH9R9_hKQ8A )
nie używaj ich "pod włos" - stippling, czy szorowanie na siłę pod włos zniszczy Ci końcówkę bardzo szybko
Zaloguj się aby komentować
Drzewiec skończon!
Rewelacyjny model!
Jabłko w oku, gniazdo, hełm z super Mario , powbijane orkowe toporki, piła, ul-piłka i te serduszko <3
10/10 z przyjemności malowania
Oznacza to że cała drużyna leśnych dziadów już skończona
Krasnoludy w kolejce
Tagi:
#bloodbowl #grybezpradu #bitewniaki #gryplanszowe #warhammer #malowaniefigurek


Zaloguj się aby komentować
#heheszki
#bekazpisu
#gryplanszowe
#polityka
#memyspecjalnejtroski
Inteligentnie pocisnął

Zaloguj się aby komentować
Często tak jest, że dana epoka charakteryzuje się użyciem danego typu uzbrojenia- które w końcu znika bądź przechodzi do roli pomocniczej. Jeśli miałbym wytypować taką broń dla świata starożytności Śródziemnomorza, najpierw czasów hellenistycznych a następnie dominacji republikańskiego oraz cesarskiego Rzymu byłyby to: oszczep i proca.
Proca o jakiej mówimy to oczywiście nie gumka na y-kształtnym patyku, broń kreskówkowych urwisów, ale proca zwana czasem pasterską, materiałowy koszyczek ze sznurkami po obu końcach. Broń była tania, amunicja ogólnie dostępna- a używano oprócz kamieni, także pocisków ołowianych czy glinianych. Niewielkie pociski, wyrzucane z ogromną prędkością (współcześnie w eksperymentach spokojnie ponad 100 k/h, podobno do 160 km/h ( ! ) wychodzi przy dobrym procarzu), były niewidoczne w locie- przylot salwy znamionował najpierw świst, a potem grzechot o tarcze, pancerze, głowy... A następnie jęki zabitych i rannych. W trakcie bitwy pod Kannami, w wyniku ostrzału procarzy poległ konsul Emiliusz Paulus- pocisk roztrzaskał mu czaszkę.
Proca taka nie bez kozery nazywana bywa pasterską, bowiem to właśnie pasterze owiec i kóz chronili przy jej pomocy swoje stada przed atakami dzikich zwierząt. Procarzy rekrutowano właśnie z ludów pasterskich, zamieszkujących wyspy Morza Śródziemnego- Kretę, Rodos, Sardynię czy Baleary.
Z tego ostatniego miejsca pochodzili najskuteczniejsi procarze antycznego świata. Pojawiają się w źródłach najpierw jako najemnicy armii kartagińskiej- przy podboju Sardynii i Sycylii a następnie w walkach z Rzymianami. Ci, po zniszczeniu Kartaginy także korzystali z ich usług. Wg Diodora Sycylijskiego już mali chłopcy ćwiczyli się w nauce strzelania z procy- na pieńku kładziono im kromkę chleba- dopiero gdy ją strącili, mogli ją zjeść...
Każdy z procarzy niósł do bitwy trzy proce- każda innej długości, od najkrótszej, przeznaczonej do walki na krótsze dystanse, aż do najdłuższej, o największym zasięgu. Proce akurat nieużywane noszone były okręcone w pasie lub wokół głowy. Pociski przenoszono zawinięte w poły płaszcza bądź tuniki- co zobaczyć możemy na Kolumnie Trajana.
Wg Diodora Sycylijskiego procarze z Balearów potrafili miotać o wiele większe pociski niż inni procarze- oddziałom ostrzelanym przez nich zdawało się, że znajdują się pod ogniem katapult.
Tyle historia i archeologia. W Basic Impetusie armia Kartaginy korzysta z jednej podstawki procarzy balearskich. Podstawki procarzy są bardzo małe, i twórca gry proponuje umieszczenie na nich po dwie figurki procarzy. Spoko pozy z repertuaru Hat'a były niestety bardzo ponadlewane- walczyłem z nimi jak najlepsi wojownicy Kart Hadaszt- skutki widzicie na załączonych fotach. Jeśli ktoś ma jakieś pro-tipy jak sobie radzić z tym- z chęcią poznam. Ubrałem moich procarzy w jasne tuniki, wykańczane czerwienią- wg Syliusa Italicusa tradycyjny ubiór ludów iberyjskich.
Zdjęcia przed malowaniem, w trakcie no i skończone.
Niech błogosławieństwo Tanit będzie z Wami!
#malowaniefigurek #basicimpetus #grybezpradu #bitewniaki #grybitewne
#gryplanszowe #kartagina



@onpanopticon ja swój wykonałem z sznurka plecionego na lucecie plus skory licowej ( taka 2mm gruba - losowy but skórzany z lumpeksu na materiał jest ok).
Skóra w kształcie tarczy owalnej. Do węższych konscow robisz otwór i przywiozujesz sznurkiem
Polecam naciąć w skórze pośrodku „V” by lepiej się układał np półeczka do tenisa
Nie polecam piłeczki do golfa bo można zabić wszystko w obrębie 50m( opis konsula wyżej ) ;D
Zaloguj się aby komentować
Dobra, leśne elfy musza poczekać na farbki i drzewca.
Farbki typu glow/ fluor - maja im włosy swieciec jak jebane miecze świetlne!
No drzewiec wydruk 3D już opuszcza ziemie francuska i powinien do tygodnia dojechać do moje wsi.
Jako ze nie będę siedział 2 tygodnie bezczynnie - to ankieta !
Tagi #grybezpradu #gryplanszowe #bitewniaki #malowaniefigurek #warhammer40k #bloodbowl
Która drużyna następna ?

Zaloguj się aby komentować
Dear Tomki's, Dear Tomkini'es
Internetowy sklep zaskoczył mnie i paczka z figurkami spodziewana na koniec lipca dotarła do mnie już dzisiaj
Mile zaskoczony rozgrzebałem pakę i wyciągnąłem trzy pudełka od Hat-a: Armię Kartaginy, jej sojuszników i kawalerię Numidów. Wszystko w skali 1/72- 20 mm.
Właściwie każda wypraska jest z innego plastiku, Numidowie bardzo twardy, ceglasty w kolorze, a piechota iberyjska z gumi plastiku różowego, tarcze tak cienkie, że przeświecają. No, zobaczym jak się będzie malowało.
Będę wystawiał armię Kartagińczyków z II wojny punickiej. Było to trwające kilkanaście lat epickie starcie dwóch imperiów. Starcia toczyły się zarówno na ziemiach Republiki jak i Kartaginy, w Italii, Hiszpanii, Afryce, jak i na morzu. Rzym wyszedł z wojny zwycięsko po Bitwie pod Zamą, gdzie Scypion rozgromił armię Hannibala. Traktat zawarty po wojnie był katastrofalny dla Punijczyków- Rzymianie odebrali im ogromne terytorium, w tym wszytskie posiadłości poza Afryką, musieli zapłacić gigantyczną kontrybucję 10 tys. talentów srebra (bagatela 260 ton kruszcu), odebrano i zakazano dalszego użycia słoni bojowych i floty- z wyłączeniem 10 okrętów. Kartagina nigdy się nie podniosła, a Rzymianie dobili ją 60 lat później.
Armia Kartagińska doby tej wojny, była konglomeratem wojsk obywatelskich i zaciężnych. Oto lista armii jaką ułożyłem dla Basic Impetusa (cyfry to liczba podstawek):
2nd Punic War Carthaginians:
1x Kawaleria (jednostka generalska)
1x Kawaleria Numidów
1x Słonie
2x Włócznicy libijscy
1x Scutarii
1X Celtyberowie
1x Galowie
2x Harcownicy Numidów/ Libijscy
1x Procarze balearscy
Jak widać armia różnorodna, o ciekawym składzie narodowościowym i taktycznym.
Będę wrzucał (powoli zapewne) postęp z malowania, składania oddziałów itd. No i muszę o samych kartagińskich armiach tego okresu poczytać bo wiem mało. Bo na przykład czy słonie kartagińskie miały wieże na grzbietach?
Jeśli chodzi o warstwę wizualną dominować będzie biel, zarówno lnianych pancerzy jak i ubiorów, oraz brąz dla elementów metalowych. Oficerowie wzbogaceni będą o czerwień, błękit czy purpurę oraz el. srebrzone.
Przy oddziałach Iberów i Celtów pozwolę sobie na większą pstrokaciznę. Zapewne największym wyzwaniem malarskim będą insygnia na tarczach- ręce bowiem latają mi niczym starej, portowej dziewce, z najplugawszych zaułków Kartaginy
Trzymajcie kcuki!
fot. Guiseppe Rava
#malowaniefigurek #basicimpetus #grybezpradu #bitewniaki #grybitewne
#gryplanszowe

Zaloguj się aby komentować
LEGO Talisman. Jak się komuś podoba to zachęcam do kliknięcia
https://beta.ideas.lego.com/product-ideas/37f2b1b3-664d-492f-a825-9e9fe7cff59b
#lego #codziennytalisman #gryplanszowe
Zaloguj się aby komentować
Tyle tego malowania figurek na tagu, że postanowiłem sam spróbować. Jako, że gierka World Of Warcraft: Wrath Of The Lich King jest taka sobie i pewnie gdyby nie uniwersum WoW to bym nie zagrał ani razu, to padło na figurki z tej gry(w razie co nie będzie szkoda), a figurek tam jest sporo. Uwaga, to moje pierwsze w życiu malowanie, wszelkie uwagi mile widziane
#malowaniefigurek #gryplanszowe #worldofwarcraft




@Schuflatt Kolory robię randomowo na podstawie swoich wizualizacji z WoW
@Agannalo bardzo dobry pomysł z takimi figurkami na start
Nie warto kupować wg mnie figurek z GW
Ja zaczynałem na figurkach żołnierzyków z aliexpress za 5zl
Potem używane zestawy na vinted - szczurolaki 9 szt z GW za 21zl
I najważniejsze
Miłej zabawy w odkrywaniu barw/technik ( rzuć okiem na tag #bloodbowl )
Nie warto kupować wg mnie figurek z GW
@Bjordhallen Jeśli miałeś na myśli "na start" to faktycznie, są na to za drogie, choć lubię te ich zestawy 3 figsów z farbkami i pędzlem, bo dają najprostszy możliwy start w jednym pudełku, co pozwala Ci niedrogo sprawdzić czy to chobby dla Ciebie.
Z kolei ogólnie co do figsów od GW - jakościowo są wciąż najlepsi na rynku, wiadomo że cośtam znajdziesz co jest kiepskie (zwłaszcza żywiczne od nich), ale przytłaczająca większość jest świetnej jakości. Jeśli Cię stać, to czemu nie? (pomijam subiektywne gusta, nie każdemu się podoba ich 28mm heroic scale)
Zaloguj się aby komentować
Może i w remika nie wygrywam, ale za to w Star Realms też idzie mi źle. Grunt, że jest klimat.
Miłego wieczoru!
#karty #gryplanszowe #grajzhejto

Zaloguj się aby komentować
5/150
Cascadia: Kraina Puzzli i Spokoju
Czy zdarza Wam się szukać gry, która jest jednocześnie prosta do nauczenia, piękna dla oka i nie opróżni portfela? Gry, którą można wyciągnąć na stół zarówno w towarzystwie planszówkowych weteranów, jak i osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tym hobby? Jeśli tak, to mam dla Was idealną propozycję: Cascadia.
Pierwsze Wrażenie: Natura w Pudełku.
Cascadia zaprasza nas do malowniczego regionu Pacyficznego Północno-Zachodniego w Ameryce Północnej. Już od pierwszego spojrzenia na pudełko, ozdobione przepiękną ilustracją autorstwa Beth Sobel, czujemy spokój i bliskość natury. A co najlepsze? Samo pudełko jest niewielkie i zgrabne. W dobie ogromnych pudeł walczących o każdy centymetr na regale, Cascadia jest jak powiew świeżego powietrza. Nie będzie niepotrzebnie zajmować cennego miejsca, a całą zawartość mieści w sposób przemyślany i kompaktowy.
Jak w to się gra? Prościej się nie da!
Jedną z największych zalet Cascadii są jej banalnie proste zasady. W swojej turze gracz robi tylko jedną rzecz: wybiera z dostępnej puli jeden zestaw składający się z kafelka terenu i żetonu zwierzęcia, a następnie dokłada je do swojego rosnącego ekosystemu. Kafelek terenu musimy dołożyć do już istniejących, a żeton zwierzęcia położyć na pasującym do niego terenie. To wszystko. Tłumaczenie zasad nowym graczom zajmuje dosłownie pięć minut.
Sercem gry jest mechanika układania kafelków (ang. "tile-laying"), którą osobiście uwielbiam. Daje ona ogromną satysfakcję płynącą z tworzenia własnej, spójnej i punktującej krainy. Obserwowanie, jak z pojedynczych heksagonalnych płytek powstaje kolorowa mozaika gór, lasów, rzek i prerii, jest niezwykle relaksujące.
Piękno tkwi w szczegółach.
Mimo prostoty zasad, gra oferuje zaskakującą głębię. A to za sprawą kart punktacji dla poszczególnych gatunków zwierząt (łosie, niedźwiedzie, łososie, sokoły i lisy). Przed każdą rozgrywką losujemy po jednej karcie dla każdego gatunku, co całkowicie zmienia sposób, w jaki będziemy chcieli układać nasze żetony. Raz łosie będą punktować za tworzenie długich korytarzy, a innym razem za bycie w parach. To sprawia, że każda partia jest inna i wymaga od nas nowej strategii. Taka regrywalność to ogromny plus!
Co więcej, rozgrywka jest naprawdę szybka. Partia w dwie lub trzy osoby zamyka się zwykle w 30-40 minutach. Nie ma tu długiego oczekiwania na swoją turę, wszystko płynie gładko i dynamicznie. Gra świetnie sprawdza się też w trybie solo, oferując sprytny system do rywalizacji z samym sobą.
Podsumowanie: Czy warto?
Zdecydowanie tak! Cascadia to gra niemal idealna.
Łatwe zasady sprawiają, że to świetny tytuł "wejściowy" ("gateway game") dla początkujących.
Przyjemna, relaksująca tematyka i piękne wykonanie cieszą oko.
Szybka rozgrywka i ogromna regrywalność gwarantują, że gra często będzie wracać na stół.
Satysfakcjonujące układanie kafelków daje poczucie tworzenia czegoś własnego.
Niewysoka cena i małe pudełko to argumenty, które trudno zignorować.
Dodałbym od siebie, że Cascadia ma w sobie coś z medytacyjnej układanki. To jedna z tych gier, po której zakończeniu czujemy się po prostu dobrze i mamy ochotę na jeszcze jedną partię. Jeśli szukasz tytułu, który przyniesie Ci wiele spokojnej radości, a jednocześnie stanowi ciekawe wyzwanie logiczne, nie szukaj dalej. Cascadia to strzał w dziesiątkę.
#gryplanszowe #grybezpradu #hobby #boogiecontent
ps. w następnym conietygodniowej recenzji, będzie Destinies. To już ostatnia pozycja z wcześniej "głosowanych", a to znaczy, że po Destinies będzie jakaś ankieta



Zaloguj się aby komentować
Nie kupię nowej gry póki nie odkopię kupki nieogranych tytułów, ta... Trzeba powoli przestać nazywać się graczem, a zacząć kolekcjonerem
Gra wciąż na allegro days po 99zł jakby ktoś się zastanawiał.
#gryplanszowe #grykarciane

Zaloguj się aby komentować
Jako ultrafan wersji wideo nie pozostało mi nic innego jak zamówić również Mass Effect: Priorytet - Hagalaz
To jedyny preorder w jakim wziałem udział
#gryplanszowe #masseffect #gry


Zaloguj się aby komentować
Kilka spraw, zanim będzie recenzja:
4/150 <- zredukuję ilość tylko do tytułów wartych opisania (np. warcabów czy szachów raczej nie będę recenzował :P)
Ankieta: czy robić ankietę z przypadkowymi grami z mojej kolekcji pod każdym tekstem, czy raz ja jakiś czas i tylko pisać o kolejnych tytułach jak już opiszę wszystkie (zgodnie z kolejnością z ankiety)?
Ojciec Chrzestny: Imperium Corleone – czyli jak zostać Alem Pacino w godzinę (no, może dwie)
Czołem, mafiosi i mafioski! Dziś na warsztat bierzemy grę, która pozwoli Wam poczuć się jak głowa jednej z Pięciu Rodzin – mowa oczywiście o "The Godfather: Corleone's Empire". Jeśli na dźwięk słów "propozycja nie do odrzucenia" dostajecie gęsiej skórki (z ekscytacji, rzecz jasna!), a Waszym ulubionym filmem jest ten, w którym Marlon Brando mamrocze o szacunku, to dobrze trafiliście. Zapnijcie pasy, bo jedziemy do Nowego Jorku lat 40. i 50. ubiegłego wieku!
Co w pudełku piszczy, czyli "zostaw broń, weź cannoli"... i te wszystkie figurki!
Otwierając to słusznych rozmiarów pudło, od razu czuć klimat. Wydawca, Portal Games (w Polsce), nie oszczędzał na jakości. Co znajdziemy w środku?
Plansza Nowego Jorku: Solidna, klimatyczna, podzielona na dzielnice, o które będziemy toczyć boje. Wygląda tak, że aż chce się na niej rozkładać swoje interesy.
Figurki członków rodziny i gangsterów: I to jakie! Plastikowe, ale szczegółowe. Każda rodzina ma swoje unikalne pionki "Donów" i "Konsylierów", a do tego całą armię "Mięśniaków" (Thugs) i "Rodziny" (Family Members). Serio, wyglądają jak miniaturowi twardziele gotowi do brudnej roboty. Jest nawet figurka konia... tfu, znaczy się, znacznik pierwszego gracza w kształcie głowy konia. Subtelne, prawda?
Metalowe walizki: Tak, dobrze czytacie! Zamiast nudnych żetonów pieniędzy mamy tu małe, metalowe walizeczki. Brzęczą tak przyjemnie, że od razu człowiek czuje się bogatszy (i bardziej podejrzany).
Karty: Cała masa! Mamy karty haraczu (Ally cards), karty zadań (Job cards) i karty specjalnych akcji. Wszystkie klimatycznie zilustrowane.
Żetony kontroli terytoriów, biznesów i wiele innych: Wszystko, co potrzebne do przejęcia miasta.
Woreczek na gangsterów: Bo jak inaczej rekrutować nowych "pracowników"?
Instrukcja: Jasna i przejrzysta, choć jak to w grach Erica M. Langa, trochę zasad do przyswojenia jest.
Powiem Wam, że samo wypakowywanie tego dobra to już frajda. Czuć, że to produkt premium.
O co w tym całym zamieszaniu chodzi? "To nic osobistego, Sonny. To czysty biznes."
W "The Godfather: Corleone's Empire" wcielamy się w jedną z rodzin mafijnych walczących o wpływy i pieniądze w Nowym Jorku. Cel jest prosty: na koniec gry mieć najwięcej kasy w swoich (metalowych) walizkach. Jak to osiągnąć? No cóż, na pewno nie sprzedając lemoniady.
Będziemy wysyłać naszych gangsterów do różnych dzielnic, żeby przejmować kontrolę nad biznesami (legalnymi i tymi mniej), wymuszać haracze, wykonywać zlecenia (czasem krwawe) i ogólnie pokazywać, kto tu rządzi. Gra toczy się przez cztery akty (rozdziały), a każdy akt to kilka rund, w których będziemy zagrywać karty, wykonywać akcje i, co najważniejsze, zbierać łupy.
Kluczowe jest tutaj mądre zarządzanie swoimi ludźmi i pieniędzmi. Trzeba wiedzieć, kiedy zainwestować w nowy biznes, kiedy wysłać "chłopaków" po haracz, a kiedy pozbyć się konkurencji (tak, tak, można "wysadzać" biznesy rywali, a nawet posyłać ich gangsterów na dno rzeki Hudson – oczywiście w przenośni... chyba).
Główne mechaniki, czyli jak to działa pod maską
Worker Placement (Rozmieszczanie Robotników): Podstawa gry. Wysyłamy naszych członków rodziny i mięśniaków na planszę, by zajmowali pola akcji i przynosili nam korzyści. Im silniejsza postać (Don > Konsyliere > Mięśniak), tym lepsze efekty, ale też większe ryzyko.
Area Control (Kontrola Terytoriów): Walczymy o dominację w poszczególnych dzielnicach. Kto ma więcej "wpływów" (czytaj: gangsterów) na danym terenie, ten zgarnia profity z tamtejszych biznesów. Proste i brutalne.
Hand Management (Zarządzanie Ręką Kart): Karty zadań i haraczu dają nam cele do zrealizowania i potężne jednorazowe efekty. Trzeba mądrze wybierać, które zagrać i kiedy, bo ich liczba jest ograniczona.
Set Collection (Zbieranie Zestawów): Niektóre karty zadań punktują za zebranie odpowiednich zestawów symboli z kontrolowanych biznesów.
Take That (Element Negatywnej Interakcji): Oj tak, jest tego sporo! Możemy podkładać sobie bomby, eliminować gangsterów przeciwnika z planszy (trafiają do rzeki Hudson, skąd mogą zostać wyłowieni... albo i nie). To gra o mafii, więc uprzejmości nie ma co się spodziewać.
Dla kogo ta impreza? A kto powinien zostać w domu?
"The Godfather: Corleone's Empire" to gra, która spodoba się, jeśli:
Kochasz klimat filmów o mafii. Serio, ta gra nim ocieka.
Lubisz gry z negatywną interakcją. Tutaj nie ma głaskania się po główkach. Będziecie sobie nawzajem szkodzić i to jest część zabawy.
Cenisz połączenie mechanik worker placement i area control. To działa tu naprawdę dobrze.
Nie przeszkadza Ci odrobina losowości (dociąg kart, niczym rzuty kością przy niektórych akcjach).
Podobają Ci się gry z dużą ilością figurek i ładnymi komponentami.
Masz stałą ekipę, która nie obrazi się za kilka "ciosów poniżej pasa" (na planszy, oczywiście!).
Możesz nie być zachwycony/a, jeśli:
Preferujesz czyste eurogry, gdzie interakcja jest minimalna, a losowość ograniczona do zera.
Nie lubisz, gdy ktoś psuje Twoje starannie zaplanowane akcje.
Tematyka mafijna Cię odrzuca.
Szukasz bardzo głębokiej, strategicznej rozgrywki na wiele godzin. "Godfather" jest raczej średnio-ciężki i dynamiczny.
Coś podobnego, ale innego? Sugestie Don Corleone
Jeśli "Ojciec Chrzestny" przypadł Ci do gustu, albo szukasz czegoś w podobnym klimacie lub z podobnymi mechanikami, rzuć okiem na:
"Blood Rage": Również od Erica M. Langa, również z figurkami i walką o terytoria, ale w klimacie wikingów i mitologii nordyckiej. Bardzo dużo negatywnej interakcji i świetny system draftu kart.
"Rising Sun": Kolejna gra Langa, tym razem w feudalnej Japonii. Piękne figurki, sojusze, zdrady i kontrola terytoriów. Bardziej strategiczna i "polityczna" niż "Godfather".
"Scythe": Choć klimat zupełnie inny (Europa Wschodnia lat 20. XX wieku z mechami), to też mamy tu worker placement, area control, ulepszanie swojej frakcji i potencjalne konflikty. Mniej bezpośredniej negatywnej interakcji, ale napięcie jest.
"Lords of Waterdeep": Klasyczny worker placement w świecie Dungeons & Dragons. Mniej konfrontacyjny, ale równie satysfakcjonujący, jeśli lubisz realizować zadania i zbierać punkty.
Podsumowując: Propozycja nie do odrzucenia!
"The Godfather: Corleone's Empire" to kawał solidnej, klimatycznej gry, która dostarcza mnóstwo frajdy, zwłaszcza jeśli lubicie trochę poszarpać się z innymi graczami. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie, a mechaniki są ze sobą dobrze splecione. To nie jest może najcięższy tytuł na rynku, ale dzięki temu jest bardziej przystępny i dynamiczny. Jeśli macie ochotę na wieczór w towarzystwie Dona Corleone i walkę o wpływy w Nowym Jorku, to śmiało – ta gra to propozycja, której trudno odmówić. Tylko pamiętajcie: trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej... najlepiej na dnie rzeki.
#gryplanszowe #grybezpradu #hobby





Zaloguj się aby komentować

Nie była to tylko gra. To była mapa bitwy, lustrzane odbicie władzy i umysłu, rozgrywana na niewielkiej planszy, ale obejmująca cały świat. Właśnie dlatego historia szachów stała się opowieścią nie tylko o figurach, lecz także o imperiach, filozofii i ambicji. W tle tej pasjonującej rywalizacji...
Ciekawa gra którą mogę polecić do miłego spędzenia czasu:
Rozgrywka polega na rywalizacji dwóch drużyn, które muszą zidentyfikować swoich agentów zanim zrobi to przeciwnik, jednocześnie unikając zabójcy. Robią to poprzez wskazówki słowne oparte na skojarzeniach i synonimach. Jest też wersja dwuosobowa.
Niby od 14 lat, ale moje bąble 7 i 10 lat już sobie dobrze radzą.
#gry #gryplanszowe #grybezpradu



Zaloguj się aby komentować
3/150
Dziś na tapet biorę grę, która zajmuje specjalne miejsce na mojej półce wstydu... tfu, chwały! Mowa o Brass: Lancashire, czyli tytule, przy którym poczujecie się jak prawdziwi XIX-wieczni przemysłowcy, tylko bez konieczności noszenia cylindra i wąchania fabrycznego smogu (chyba że akurat odkurzacie).
Muszę się przyznać – to jedna z moich absolutnie ulubionych gier. Tak, wiem, mówię tak o wielu, ale tym razem to szczera prawda, jak to, że zaraz po partii mam ochotę na herbatę z mlekiem i narzekanie na pogodę. A dlaczego tak ją kocham? Cóż, zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze.
Grafika, co cieszy oko (i duszę estety)
Pamiętacie oryginalnego Brassa? Tego z grafiką, która wyglądała, jakby ktoś ją narysował w Paincie podczas przerwy na lunch? No cóż, nowa edycja od Roxley Games to zupełnie inna para kaloszy! Plansza jest mroczna, klimatyczna, a ilustracje na kartach i kafelkach to małe dzieła sztuki. Widać, że ktoś tu włożył serce (i pewnie sporo funtów szterlingów) w to, żeby gra wyglądała jak milion dolarów... a przynajmniej jak solidny brytyjski funt. Poważnie, różnica jest kolosalna – to jak przesiadka z furmanki na parowóz! Nagle budowanie tych wszystkich kopalń i portów stało się jakieś takie... bardziej epickie.
Żetony tak przyjemne, że chcesz nimi płacić za zakupy (serio!)
A skoro już przy pieniądzach jesteśmy... Jeśli mieliście szczęście załapać się na wersję z Kickstartera (lub po prostu lubicie wydawać pieniądze na rzeczy, które błyszczą), to wiecie, o czym mówię. Te ciężkie, pokerowe żetony pieniędzy! Och, jaka to jest przyjemność! Stukanie nimi, układanie w stosiki, rzucanie o stół, gdy bierzesz kolejną pożyczkę, bo przecież "jakoś to będzie"... Czysta poezja. Zwykłe tekturowe pieniążki mogą się schować. Te żetony są tak satysfakcjonujące, że czasem łapię się na tym, że chcę nimi zapłacić za bułki w sklepie. Kasjerka patrzy wtedy dziwnie, ale co ona tam wie o prawdziwym bogactwie przemysłowca!
O co w tym całym Brassie biega? (Krótko i na temat, bo zaraz fajrant)
Dla niewtajemniczonych: w Brass: Lancashire wcielamy się w przedsiębiorców w czasach rewolucji przemysłowej w Anglii. Budujemy kopalnie węgla, huty żelaza, przędzalnie bawełny, porty i stocznie. Łączymy to wszystko siecią kanałów, a później kolei. Brzmi jak praca domowa z historii? Może trochę, ale uwierzcie mi, jest w tym więcej emocji niż na trybunach podczas meczu Manchester United z Liverpoolem (a przynajmniej równie dużo strategicznego myślenia).
Gra dzieli się na dwie epoki: kanałów i kolei. Musisz mądrze zarządzać kartami (które pozwalają budować konkretne rzeczy w konkretnych miejscach lub po prostu budować), kasą (której zawsze jest za mało) i swoimi zasobami. Interakcja? Owszem, jest! Możesz korzystać z węgla czy żelaza przeciwnika (za co on dostaje punkty i dochód – sprytne!), a także rywalizować o najlepsze miejsca na planszy i dostęp do rynków. Czasem trzeba komuś podłożyć świnię... znaczy, zbudować kanał tam, gdzie on bardzo chciał. Ups!
Co jest w tym najlepsze? To, że każda decyzja ma znaczenie. Każda pożyczka to krok w stronę bankructwa albo... wielkiego zwycięstwa. Każdy wybudowany kafelek to potencjalne punkty i dochód. Gra potrafi nieźle rozgrzać szare komórki, a satysfakcja z dobrze przeprowadzonej akcji, która przynosi krocie (albo chociaż kilka punktów więcej od rywala), jest nie do opisania.
Dlaczego moja żona już nie chce w to grać?
Cóż, może dlatego, że ostatnim razem, gdy budowałem swoje bawełniane imperium, tak bardzo wczułem się w rolę, że zacząłem do niej mówić "Szanowna Pani Inwestor" i próbowałem ją przekonać do sprzedaży jej udziałów w przędzalni za symboliczną kwotę. Albo może dlatego, że gra potrafi być dość... intensywna. Planowanie, liczenie, optymalizacja – to nie jest lekka, familijna gierka przy niedzielnej kawce. To raczej ciężka artyleria dla tych, co lubią, gdy mózg paruje. Po kilku partiach, gdzie tłumaczyłem jej zawiłości rynku zamorskiego i dlaczego musi mi oddać swój węgiel, stwierdziła, że woli jednak układać pasjansa. A ja? Ja wciąż poluję na kolejnych chętnych, by pokazać im, kto tu rządzi w Lancashire!
Werdykt końcowy, czyli brać czy nie brać?
Jeśli lubisz gry ekonomiczne, gdzie trzeba trochę pogłówkować, a do tego cenisz sobie piękne wykonanie i satysfakcjonujące komponenty (te żetony!), to Brass: Lancashire jest pozycją obowiązkową. To klasyk, który w nowej szacie graficznej lśni jak świeżo wybity pens. Tylko uważajcie – może wciągnąć tak, że zapomnicie o bożym świecie. I może się okazać, że Wasi współgracze zaczną Was unikać. Ale czego się nie robi dla kilku dodatkowych punktów zwycięstwa, prawda?
#gryplanszowe #grybezpradu #hobby #boogiecontent



Zaloguj się aby komentować
Dead by daylight - pierwsze starcie, znaczy się pierwsze podejście do gry. Chaos totalny tutaj panuje, nikt nie zna do końca zasad, ale klimat niezły.
#gryplanszowe #grajzhejto

Zaloguj się aby komentować
ZAGRAJMY W GRĘ
Wtorek, dzień... nie mam tutaj rymu. Mam za to ciekawe morze KOŚCI!
Zdaj się na przewrotny los i otrzymaj 7 niesamowitych ZESTAWÓW KOŚCI oraz elegancką SAKIEWKĘ, która pomieści wszystkie turlane precjoza! Zostań władcą ścianek lub księżniczką RNG.
rgfk.pl/lut-szczescia-tajemnicza-sakiewka-7-zestawow-7-kosci-rpg/49149.html
W każdym zestawie znajduje się:
Łącznie wszystkich kostek jest aż
#rpg #gryfabularne #kostki #kosteczki #kostunie #kości #dice #gryplanszowe #rgfk

Zaloguj się aby komentować