#gory

59
1708

Dwie pory roku zaliczone jednego dnia ʕ•ᴥ•ʔ Na Mogielicy zima, a na Kutrzycy - wiosna. I oczywiście full of blotkas na koniec Z wieży było mało widać, ale z polany to Taterki były nawet widoczne (ʘ‿ʘ)


trasa 21 km - Jurków - Mogielica - Kutrzyca pod Jasieniem - Jurków. Warunki z wczoraj, czyli sobota 9.03. #gory #beskidy #chill

d5b4f688-74ad-4f03-985d-bedcef179da6
08c5f9c0-098f-4030-970e-39280f30ac6b
41b3a03e-0c81-4282-b16a-3404b38cf354
ae85b5ac-8b40-47cc-b28e-47a0e053497b
7f8fe58f-b101-4992-91e4-d5259ef346b2

Zaloguj się aby komentować

Masyw Babiej Góry od południa.

Zawoja Wełcza - Mylne Młaki - Hala Kamińskiego - Przełęcz Klekociny - Zawoja Wełcza. 10 km spaceru przed śniadaniem.

9e5e4ba7-0c0b-4540-a9a8-224b73b4e99e
b61eac5a-575b-4fa4-ae00-68b8eb3dda2d
9329e751-9fa4-4445-8108-fd34ea7ed0d0

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym #piechurwedruje będzie ciemno. Zapraszam i zachęcam do obserwowania tagu

---------

Szczyty: Hrube, Bukowina Miejska, Turbacz, Obidowiec (Gorce)

Data: 11/12 stycznia 2023 (środa/czwartek)

Staty: 18km, 5h45, 640m przewyżyszeń


Rok ledwo się zaczął, a z tatą zdążyliśmy już obskoczyć ładną nocną trasę w Lasku Wolskim, przemierzając większość z przebiegających tam szlaków, co opisywałem w jednym z wcześniejszych wpisów. Czas jednak było wziąć się za prawdziwe góry, a nie marne substytuty, więc szybko zaczęliśmy się umawiać na kolejne wyjście.


Pragnęliśmy pochodzić w śnieżnej scenerii, więc zacząłem sprawdzać kamerki z różnych schronisk. Okazało się, że warunki w górach ogólnie były całkiem fajne, pozostało wybrać szczyt do zdobycia. Wygrały Gorce i królujący w nich Turbacz. Szybko zaplanowałem trasę, którą jeszcze nie szedłem, i kilka dni później o 20:30 wyruszaliśmy już z tatą na szlak z pokrytej topniejącym śniegiem Obidowej.


Na Bukowinę Obidowską wchodziliśmy szlakiem zielonym. Ostre, zimne powietrze wypełniało nam płuca i jak zwykle musiało minąć trochę czasu zanim udało nam się znaleźć odpowiedni rytm marszu. Na początkowym etapie śnieg był mokry, a drogę przecinały liczne małe strumyki powstałe z roztopów, także szło się niezbyt komfortowo. Na szczęście, im wyżej się znajdowaliśmy, tym mróz był większy, i wspomniany problem zniknął.


Było praktycznie bezchmurnie, dzięki czemu mogliśmy podziwiać upstrzone plamkami gwiazd ciemne, pozbawione zanieczyszczenia światłem niebo. Dodatkowo w wyprawie towarzyszył nam unoszący się nad wierzchołkami gór pyzaty księżyc. Dotarliśmy na Bukowinę Obidowską, z której czarnym szlakiem poszliśmy na Bukowinę Miejską, zahaczając po drodze o Hrube. Śniegu było mniej więcej po kostkę, na polanach po połowę łydki, ale trasa, którą przemierzaliśmy była na ogół dobrze udeptana i przetarta.


Z Bukowiny Miejskiej żółty szlak poprowadził nas do schroniska pod Turbaczem. Maszerowało się bardzo przyjemnie, rozległe polany umożliwiały podziwianie pogrążonych w mroku, ledwie zarysowanych wierzchołków sąsiadujących szczytów. Minęliśmy kaplicę na Rusnakowej polanie, a po kilometrze również pomnik upamiętniający partyzantów.


Chwilę później znaleźliśmy się przed okazałym schroniskiem, które na szczęście było otwarte w nocy i można było się w nim ogrzać. Zrobiliśmy dłuższą przerwę na posiłek i gorącą herbatę, a przede wszystkim na to, żeby tacie wyschły trochę ubrania, bo zwyczajnie w nich pływał. W schronisku panowała cisza, którą z największą starannością próbowaliśmy uszanować.


Gdy ubrania taty nadawały się już do ponownego założenia, opuściliśmy budynek i udaliśmy się na Turbacz, który znajdował się już rzut beretem od nas. Czerwony szlak zaprowadził nas pod obelisk znajdujący się na szczycie, pod którym zrobiliśmy sobie zdjęcie, a następnie zaczęliśmy z niego schodzić. Sprawdziłem zegarek - wybiła północ.


Ten kawałek w zimowej scenerii był chyba najbardziej atrakcyjny z całej wyprawy. Śniegu było sporo, a trasa prowadziła pomiędzy wysokimi drzewami iglastymi, których gałęzie uginały się pod ciężarem białego puchu. Momentami tworzyły piękne lodowe tunele, klimat był naprawdę świetny.


W dalszym ciągu idąc czerwonym szlakiem udaliśmy się w stronę Obidowca, a później na Stare Wierchy. Droga prowadziła zjawiskowo ośnieżonym lasem, czasami przecinając mniejszą lub większą polanę. Szlak był jednak przetarty i nie mieliśmy problemu z zapadaniem się. Niestety, dużo z tego długiego jednak odcinka nie pamiętam - zwykle przy schodzeniu mój mózg włącza się w tryb autopilota i nie rejestruję zbyt wiele z otoczenia.


Po dotarciu na Stare Wierchy postanowiłem spróbować wejść do schroniska, które się tam znajduje, żeby przybić pieczątkę do książeczki. Drzwi na szczęście były otwarte, ale nad nimi zawieszony był dzwoneczek, którego dźwięk mógł niestety kogoś obudzić przy moim wchodzeniu lub wychodzeniu.


Tu nasza wyprawa dobiegała już kresu. Zielonym szlakiem, który prowadził utwardzoną drogą pokrytą topniejącym znowu śniegiem, zeszliśmy do Obidowej i zapakowawszy rzeczy do auta ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Czwartek w pracy okazał się na szczęście łagodny i w trakcie dnia udało mi się przyciąć komara na godzinę, dzięki czemu udało mi się go jakoś przeżyć. Myślą cały czas wracałem jednak do nocnej przygody, która była jednocześnie bardzo bliska, ale jednak już odległa. Wiedziałem jedno - trzeba było to szybko powtórzyć.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #gorce

19df23aa-76e6-43f3-adf0-f96da6315e2f
45ce5622-8cba-4015-9049-5f8a159309a8
453362fa-5edf-4f5b-af03-ff9bec8a21bf
722d6951-2dd2-4352-9e9c-d3d1a2999c94
cc2a0e91-ccb1-4f2b-acd2-4e51da038fb5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Heja!

Miałby ktoś może do polecenia dobrą mapę szlaków turystycznych w Alpach Julijskich? Szukam czegoś papierowego, ewentualnie coś w stylu open street map na komórkę. Głównie zależy mi na wyznaczaniu trasy, fajnie żeby mapa miała znaczniki czasowe. Ktoś, coś?


#gory #alpy #slowenia #pytanie

@maciekawski Sprawdź sobie aplikację Mapy.cz Jest tam zaznaczonych dużo szlaków. Jeśli Ci spasuje, to koniecznie ściągnij sobie też do aplikacji mapę offline Słowenii.


Z wersji papierowych to na miejscu z pewnością coś znajdziesz.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dzisiaj o krótkiej rodzinnej wycieczce. Zapraszam na #piechurwedruje

---------

Szczyt: Śnieżnica (Beskid Wyspowy)

Data: 10 września 2021 (piątek)

Staty: 6km, 2h, 355m przewyżyszeń


To była wycieczka spontaniczna, czyli najlepszego typu. Od samego rana pogoda dopisywała dając mi wyraźne znaki, żeby się gdzieś ruszyć, więc skończyłem wcześniej pracę i pojechaliśmy całą rodzinką pochodzić chwilę po górach. Trasa z założenia miała być krótka, żeby zdążyć do domu przed zmrokiem, i w ten sposób wybór padł na leżącą nieopodal Śnieżnicę.


Samochód zaparkowaliśmy na płatnym parkingu w Gruszowieckiej przełęczy, z której 2 miesiące wcześniej wychodziłem z babcią i młodą na Ćwilin. Na podejście wybraliśmy zielony szlak, który był raczej łagodny przez większość czasu. Po pokonaniu krótkiego asfaltowego odcinka weszliśmy w las.


Szeroką drogą wkrótce doszliśmy do położonego w lesie ośrodka rekolekcyjnego dla młodzieży. Wyglądał całkiem fajnie, był zadbany i okazały. Minęliśmy go i niebawem dotarliśmy do stacji górnej wyciągu narciarskiego. W tym miejscu można było zobaczyć kawałek panoramy zawierający leżące w oddali szczyty innych gór.


Z tego miejsca szlak zanurkował znów w las, tym razem prowadząc już fajną, usianą korzeniami ścieżką, którą dotarliśmy na Śnieżnicę. Pod krzyżem, znajdującym się niedaleko tabliczki z nazwą szczytu, zrobiliśmy krótki postój na smakołyki i ciepłą herbatę. Mysz wzięła kijki i radośnie chodziła po nierównym terenie, odkrywając las na chwiejnych jeszcze nóżkach.


Na jednym z drzew był zawieszony znak, który kierował chętnych na znajdujący się nieco niżej punkt widokowy, ale nie zdecydowaliśmy się do niego pójść. Pomimo, że pogoda nadal dopisywała, rosnące gęsto drzewa, wśród których się znajdowaliśmy, skutecznie blokowały ciepłe promienie słońca i zaczęło robić się chłodno.


Drogę powrotną przebyliśmy niebieskim szlakiem, który był trochę bardziej nachylony niż zielony, ale bez tragedii. W jednym miejscu przy ścieżce rosły gęsto śliczne fioletowe dzwonki, więc naturalnie zatrzymaliśmy się, żeby Mysz mogła je pooglądać.


Reszta trasy do samochodu minęła szybko i wkrótce zmierzaliśmy już do domu. Wycieczka udała się perfekcyjnie - wykorzystaliśmy fajnie ładny kawałek dnia, spędzając wspólnie miłe chwile. Zdecydowanie lepsza opcja od kiszenia się w domu.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidwyspowy

e617e062-6379-4647-bd92-b7c7cebec7a3
0406716a-d9b2-46ab-a92f-0b2e492affed
16d96e81-e148-4d5e-9594-3b44f9aceb8f
5bdc0978-e944-42c6-aaae-ce7172e0aadb
f6c0ac57-74f5-40a3-a472-d50461984631

Zaloguj się aby komentować

Tymczasem miś z Krupówek chyba był za ciężki na odremontowany peron w Zakopanem, albo przyszły p(i)erońskie roztopy...( ͡° ͜ʖ ͡°)


Jeden z komentarzy :

"Ta stacja ma swój klimat przy jej nocnym oświetleniu.

Ale oddaję szacuneczek dla architekta za zmodyfikowanie projektu peronów tak, aby nawiązywał do licznych miejsc w okolicy, tj.:


  1. Dolina ku Dziurze

  2. Dolina Gąsienicowa

  3. Dolina Białego

itd.


To się chwali, że PKP nie buduje swoich obiektów w próżni." ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#zakopane #gory #gorale #pkp #dworzecpkp #heheszki #kolej

b62388f0-91c8-4045-af1b-95fb22a4623e
d8a6bc5c-c62a-444e-aab4-863a915d27ec
b07e86a1-1a67-4831-9c6f-2fb7cdf78efe

Zaloguj się aby komentować

Akurat zadne auto nie jechalo i udalo sie cyknac taka fotke zanim pan kolarz zniknal za zakretem W tle Roque Del Alemendro, park narodowy Teide.


#gory #rower #fotografia #mojezdjecie #podroze

c6c4c540-047c-42ce-8b49-1fe6f1a8ad18

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polecam puzzle zagadkowe, oprócz puzli jest taka historyjka obok, coś na styl detektywa. Dodaje smaczku i zachęca do układania.

@M_B_A Coś podobnego. Układa się puzzle, przedstawiona jest historia i trzeba, np.: znaleźć kto popełnił zbrodnię/odtworzyć przebieg zdarzeń/znaleźć "Walliego". Niektóre są na tyle trudne, ze specjalnie są pocięte puzzle tak, że pasuje tam kilka różnych wypełnień, i przez źle ułożone puzzle wychodzi inne rozwiązanie.

b9e98290-e149-444b-8cb9-456dc8117ceb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Kto by pomyślał - to już 10 podsumowanie wpisów z #piechurwedruje w ramach #poradnikpiechura

---------

55. Wpis: Lubogoszcz Zachodni, Lubogoszcz

Wnioski:


  • Nocne wędrówki potrafią napędzić stracha, wyobraźnia działa na podwyższonych obrotach.

  • Czasem zdarzy się spotkać zwierzątko, którego w ogóle się nie spodziewało. Czasem takiego zwierzątka wolałoby się jednak nie spotykać. Ogólnie na nocne wyjścia, zwłaszcza w dzikszych ostępach, dobrze mieć w zanadrzu petardę hukową i mocny gaz pieprzowy.


56. Wpis: Jaworzyna Krynicka

Wnioski:


  • Warto dłużej poszukać szlaku, niż iść na pałę za tłumem.

  • Napiszę to po raz kolejny, ale z dziećmi można spędzić w górach na prawdę fantastyczny czas i to nie tylko wtedy, gdy zostawi się je komuś pod opiekę i pójdzie w trasę samemu.

  • Dobrze prześledzić trasę, którą ma się iść i zapamiętać atrakcje, które chce się zobaczyć, żeby przez przypadek ich nie minąć (jak ja idąc poza szlakiem).

  • Mimo, że opisywana jest tu samotna wyprawa z dzieckiem w nosidle, polecam jednak na takie wycieczki iść w dwójkę dorosłych - więcej o tym w jednym z kolejnych wpisów.


57. Wpis: Szczebel

Wnioski:


  • Jeśli ktoś w zimie tęskni za śniegiem, którego w mieście już brakuje, to może śmiało poszukać go w górach - zamrożony las ma niesamowity klimat.

58. Wpis: Śnieżnik

Wnioski:


  • Wychodząc w góry dobrze mieć przy sobie coś cieplejszego na wypadek nagłego ochłodzenia, które może się zdarzyć nawet wtedy, gdy pogoda zapowiada się dobrze.

  • Trasa z dzieckiem, nawet w nosidle, zawsze będzie znacznie dłuższa niż ta pokazana na mapach - trzeba uwzględnić postoje na rozprostowanie nóżek, przebranie pampersa, nakarmienie, czas na zabawę itd.

  • Kijki to dobra rzecz w przypadku wędrówek z nosidłem - środek ciężkości się zmienia, więc dodatkowa forma asekuracji jest jak najbardziej na plus.


59. Wpis: Kowadło

Wnioski:


  • Nawet krótka trasa może być warta przejścia.

  • Jadąc na jakikolwiek urlop z dziećmi trzeba liczyć się z tym, że mogą się rozchorować, i nawet najbardziej misterny plan trafi szlag.


60. Wpis: Parszywka, Koskowa Góra, Groń, Stołowa Góra

Wnioski:


  • Wycieczki po górach w Polsce mogą oznaczać, że część (albo czasem kilka części) trasy będą prowadzić przez osiedla domków lub asfaltową drogą. Taki mamy klimat.

  • Część szczytów z #diadempolskichgor nie znajduje się na znakowanych szlakach, na szczęście łatwo znaleźć mapy (np. taką), gdzie ich umiejscowienie jest dokładnie zaznaczone.

  • Zamglony zimowy las jest jednym z najfajniejszych miejsc, w jakim można się znaleźć na trasie (subiektywna opinia).


-------

W kolejnej serii: wyprawa z babcią, trochę nocnych eskapad, jakiś wschód słońca też się trafi


#gory #podroze #wedrujzhejto #pasja

df1e578c-224c-4fb6-be0a-3c1beabed477

@Piechur warto brać oprócz czołówki jakąś latarkę z zoomem, teraz nawet niewielkie mają sporą moc, inaczej człowiek czuje się jak d⁎⁎a kiedy coś hałasuje a ty nie możesz sprawdzić co.

Zaloguj się aby komentować

Tak zwane Peru na Teneryfie, czyli Masca i Roque Catana o zachodzie Slonca. O tej porze roku Slonce szybko znika za gorami i o 17 wszystkie puby, restauracje i sklepy (a jest ich nie wiele) juz sa zamkniete, wiekszosc osob juz wyjezdzala, wiec przynajmniej nie bylo problemu z parkingiem

Fuji xt30 i Tamron 17-70 (tutaj na 44mm) bracket +/- 2ev 1/750s F5 iso 160.


#podroze #fotografia #gory #mojezdjecie #trekking

8e8eb775-9fe8-4dc0-9cc5-25064aef4f35

@conradowl zdecydowanie tak! Sama droga dojazdowa to przygoda, warto sie zatrzymac na punktach widokowych, jesli jest miejsce, bo sa bardzo male.

@kaszalot szkoda że są wprowadzane takie ograniczenia dla małych ludzi - jeszcze nie spotkałam na szlaku za granicą nieprzygotowanych czy nieogarniętych rodziców z dziećmi, nawet byli zauważalnie lepiej przygotowani, z racji odpowiedzialności

O ile związki siarki na wulkanie mogą być racjonalną przyczyną zakazu, o tyle Masca wydawała się ot wąwozem jakich w świecie wiele.

@festiwal_otwartego_parasola tak mialo byc ale juz sie wszystko zamykalo, mogli chociaz do zachodu poczekac


A co do wawazu to ludzie w klapkach totalnie nieprzygotowani chodzili tak jak napisales

Zaloguj się aby komentować

Eh, a moze by tak wszystko pierdolnac i zamieszkac w takim "domku" na Teneryfie w lesie Anaga?

#podroze #fotografia #mojezdjecie #gory

1e466658-2646-46aa-b9e7-0678bdd26716

@pol-scot wiem, ze jestes trollem ale i tak Ci odpisze.

Tam jest tyle do zobaczenia, ze przez tydzien udalo mi sie zwiedzic jakies 10% tego co bym chcial, a na plaze w ogole nie dotarlem i na pewno jeszcze wroce!

Takze obawiam sie, ze problem nie lezy w wyspie, a Tobie

@3t3r wyspa ma 2000km2 czyli 1/6 świętokrzyskiego, niby spoko żeby trochę polazic z psem ale z tymi atrakcjami to bym nie przesadzał...

Fajna i spokojna okolica, jest gdzie połazić. Natomiast wyprawa po wodę w cieplejsze dni to może być droga przez piekło, a i tak wypijesz wszystko po drodze zanim jeszcze wrócisz do domu Byłem i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojadę

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Za oknami praktycznie wiosna, ale w #piechurwedruje  wrócimy do bielszych dni. Zapraszam!

---------

Szczyty: Parszywka, Koskowa Góra, Groń, Stołowa Góra (Beskid Makowski)

Data: 10 grudnia 2022 (sobota)

Staty: 29km, 7h15, 1.135m przewyżyszeń


Na tę wycieczkę wybrałem się z bratem i jego znajomym, a jej cele były dwa. Pierwszym z nich było zdobycie jednego ze szczytów należących do #diadempolskichgor - Koskowej Góry. Drugim celem było rozgrzanie się przed dłuższą eskapadą, którą planowaliśmy w drugiej połowie grudnia (ostatecznie nic nie wyszło).


Trasę rozpoczęliśmy z miejscowości Skomielna Czarna, do której dotarliśmy przed świtem. Z latarkami na czołach ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę Gorylki. Pierwszy etap prowadził od razu intensywniej pod górę, po czym opadał do położonego między zboczami osiedla, dzięki czemu mogliśmy od początku spokojnie popracować nad oddechem i rytmem marszu.


Zanim doszliśmy do wspomnianego osiedla zrobiło się już całkiem jasno. Powietrze było ostre, zimne, warstwa śniegu pokrywała drogę, którą momentami przecinały roztopowe strumienie. Po pokonaniu odcinka asfaltowej drogi znów rozpoczęliśmy wspinaczkę. Częścią tej trasy schodziłem kiedyś po zmierzchu w ramach całonocnego włóczenia się w okół Pcimia i fajnie było zobaczyć ją w dzień.


Warunki były zresztą świetne. Pogoda dopisywała, śniegu było akurat tyle, żeby robił zimowy klimacik i jednocześnie nie utrudniał marszu. Przechodząc ponownie przez osiedle domów znajdujących się przy szczycie góry dotarliśmy do punktu przecięcia zielonego i żółtego szlaku, niedaleko którego zrobiliśmy pierwszą przerwę na posiłek przy znajdujących się przy drodze ławach.


Po napełnieniu brzuchów udaliśmy się żółtym szlakiem w dalszą drogę. Las, którym szliśmy, był przykryty warstwą białego puchu i wyglądał bardzo przyjemnie. Pogrążyliśmy się w rozmowie i czas zleciał nam bardzo szybko. Minęliśmy Balinkę, zaczęliśmy schodzić, a następnie znowu rozpoczęliśmy podejście pod górę.


Gadka trwała w najlepsze i w pewnym momencie zorientowaliśmy się, że od dłuższego czasu nie widzieliśmy nigdzie oznaczeń szlaku. Rzecz jasna zagapiliśmy się i poszliśmy nie tą drogą, co trzeba. Jednak nie ma tego złego, bo dzięki temu mogliśmy podziwiać jelenia i łanię, które również wspinały się po zboczu kilkadziesiąt metrów dalej. Aby wrócić na szlak przedarliśmy się trochę na dziko przez małe ośnieżone krzaczki. Po kilkunastu minutach byliśmy już na Parszywce.


Dalsza część trasy była czysto spacerowa. Nieoczekiwanym, ale miłym akcentem pogodowym okazała się być mgła, w której się zanurzyliśmy, a która spotęgowała znacząco biel śniegu. Po jakimś czasie zaczęły się z niej wyłaniać kształty domów, co zwiastowało zbliżanie się do celu wyprawy.


Koskowa Góra nie znajduje się na żadnym szlaku i trzeba do niej kawałek zboczyć - jest to jednak odcinek bardzo krótki. Brudząc we mgle doszliśmy do drzewa, do którego było przyczepionych kilka tabliczek z jej nazwą. Zrobiliśmy sobie zdjęcie, a następnie poszliśmy dalej, dołączając do niebieskiego szlaku.


Po kilku kilometrach marszu, z którego niewiele pamiętam, znaleźliśmy się w Roli Jabconiowej. Tu czekało nas ostatnie podejście na Groń, które na szczęście nie było zbyt długie, bo zacząłem już odczuwać lekkie zmęczenie - cały czas trzymaliśmy żwawe tempo i nie robiliśmy wielu przerw, co mój organizm zaczął już odczuwać.


Na szczycie odbiliśmy na zielony szlak, którym udaliśmy się już w drogę powrotną do Skomielnej, przechodząc jeszcze przez Stołową i Łysą Górę. Chciałbym napisać coś o tym odcinku, ale zwyczajnie go nie pamiętam. W pamięci zachował mi się za to obraz Menelaosa, który dość natarczywie chciał od nas wysępić drobne na Leśny Dzban czy inny specjał oferowany w lokalnym sklepie. Po wycieczce w mroźnych warunkach nasze serce okazały się jednak zimne niczym lód i biedny Żuliusz musiał w końcu zrezygnować i poszukać szczęścia gdzieś indziej.


My natomiast udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Z trasy byłem zadowolony, bo udało się wykręcić ładny odcinek, natomiast nie jestem pewien czy byłby on taki ciekawy w warunkach innych niż zimowe. Trochę za często przecinaliśmy siedziby ludzkie, ale z drugiej strony czego innego spodziewać się w tych rejonach. Mimo wszystko ogólne wrażenia pozostały in plus.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidmakowski

6e9b8ef7-895b-4fcb-947a-5220dc95027c
1cd32e5b-a7c1-468f-b4fb-54e22053b1bf
a059ef74-70b0-48e8-93a2-06621f6448de
c9b94a2e-70dd-4649-9ec3-c4ecc3e0b58f
5e6998ba-0bce-4610-a211-b1dc2fb32c64

Zaloguj się aby komentować