Jezu, ale jestem strasznym trolem xD wszyscy się krzątają i coś cały czas robią, a ja wstanę raz na godzinę, zobaczę co w garnku, pomieszam, zapytam czy pomagam i wracam siedzieć. Ale nie mam już siły ʕ•ᴥ•ʔ
#depresja
Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować
-
A Pan Panie Boczek, no przecież Pan przegrywasz całe życie nie? No i nic nie wskazuje na to że będzie lepiej.
-
No masz Pan rację, w mordę jeża.
Zaloguj się aby komentować
poczucie winy że żyję.
śa na tym świacie k⁎⁎wy życzące innem smierci , niby nic tyle że te siły to kiedyś były nazywane niewiedzialną reką rynku. Pi⁎⁎⁎ol ich i idź pod prąd. jeśli to sam wykminiłeś jesteś o krok o przejścia w stan "oporu"
głowa do gory - polecam psychodeliczną sesje i rozmowę z przyjaciółmi
Zaloguj się aby komentować
Życie bez celów jest okropne. Całe młode życie bylem sportowcem, potem były studia. Teraz pracuje od ponad 3 lat. Doswiadczenie w 2 profesjach powiązanych ze sobą, nie wiem jeszcze na co postawię. Rozwazam nauke kilku rzeczy w jednej z tych profesji, ale nie wiem jeszcze. Na razie skupiam się na obecnej pracy.
W sporcie ide na siłkę, czy na boks, który uprawiałem zawodniczo, dziś 1x w tyg rekreacyjnie i nic. Nie ma celu. Do tego kilka problemów zdrowotnych, których rozwiązanie odwlekam. (Być może konieczny bd mały zabieg i to dlatego).
Musze wyznaczyć sobie jakies cele, małe marzenia. Nie wiem jak ludzie mogą zyć z dnia na dzień, to przytłaczająca wegetacja, droga donikąd.
Zaloguj się aby komentować
Nie dogaduję się z moimi rodzicami. Różnica między nami jest po prostu za duża. Moi rodzice są ode mnie 35-40 lat starsi. Różnimy się praktycznie wszystkim. Często wpadam do rodzinnego miasta, bo mam tutaj przyjaciół i czasem też chcę zobaczyć się z jedną lub drugą babcią (tak, jeszcze żyją, są długowieczne), no i z rodzicami, ale chyba jednak będę musiał robić to rzadziej.
Przyjechałem pociągiem, zostawiłem auto dziewczynie (przyjechałem sam załatwiać sprawy w urzędach). Jako, że komunikacja do mnie wymaga przesiadek, a na przesiadkę pociągiem czeka się godzine, poprosiłem ojca by podwiózł mnie te 25 km na stację.
NIE PODWIEZIE, ALE GDZIE TAM, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEŻ MASZ POCIĄG. Wkurwiłem się niemiłosiernie. Przychodzi po 30 minutach i mi na pamięc recytuje rozkład jazdy i że jeszcze o 18.40 jest autobus XD (specjalnie chciałęm jechać szybciej, by w domu nie być o 22). Ja potrafiłem jechać po kumpla po 5 minutach od jego prośby o to, bym go odebrał jak nawaliła fura. Koledzy odbierali mnie z wesel, imprez, ja też. Ja dla kolegów i oni dla mnie, ale mój ojciec dla mnie nie XD
Z Mamą też jest ciężko. "Przyjdzie twoja Anonka na obiad do nas?" Nie przyjdzie, przyjechała do rodzinnego domu tak jak ja i chce zjeść ze swoją rodziną. Dotarło? Nie, mama pisze sms do mojej różowej z zaproszeniem osobistym. Nie? To może jutro? Nie? To za tydzień wpadniecie do miasta to wtedy? No k⁎⁎wa...
Mam 26 lat. Kiedy przyjeżdżam do domu, mama włazi mi do pokoju średnio co 30 minut pytać o każdą pierdołę lub coś oznajmić. Nie dociera do niej ani trochę, że nie jestem dzieckiem od dawna (ostatnie 7 lat mieszkałem tutaj łącznie z rok czasu, jak studiowałem zaocznie mgr i jeszcze nie mieszkałem z moją), ale ona dalej się nie odzwyczaiła od swoich nawyków.
Moja mama ma hopla na punkcie zdrowej żywności i jogi. Kiedy pyta mnie co zrobić dla nas na obiad jak przyjadę, zawsze odpowiadam że jakieś takie tradycyjne danie, którego ja robić nie mam czasu. Wiecie, schabowe i tak dalej. Finalnie nigdy tego nie dostaję, bo jest jakaś pieczeń, która jest zdrowa. Sypię sobie sól i dostaję odpowiedź "Soli za dużo nie można jeść" XD Rozumiem troskę i tak dalej, ale kurwicy idzie dostać, uwierzcie mi.
Tata nie nauczył się do dziś sprawnej obsługi komputera i telefonu, więc jak mu coś nie wychodzi to oczywiście oznajmia to na cały dom, prowadzi monolog i zrzędzi jakie to wszystko jest złe.
Koty to kolejna po⁎⁎⁎⁎na pasja. Mój ojciec dostosowuje sobie dzień tak, że musi nakarmić swoje dachowce (mamy ogród i tam dokarmia 2 koty), a więc wspólne wyjście na miasto na obiad czy robienie czegokolwiek razem odpada BO O 18 PRZYCHODZĄ KOTY ZJEŚĆ XD
Żeby nie było - Moi rodzice oboje mają wyższe wykształcenie i to dość prestiżowe, dobrze zarabiali całe życie i są kulturalni i inteligentni, ale mama jest po 60, a tata zbliża się do 70. Ja mam 26. Nie było z tym takiego problemu, kiedy byłem jeszcze młody, uczyłem się i tak dalej. Od kiedy jestem samodzielny, zarabiam i utrzymuję się, naprawdę nie da się znaleźć wspólnego tematu, bo 70 % tego co oni mówią to totalny bullshit. Najgorzej jak jedziesz przyjdzie w niedziele na kawę wujek i mnie edukuje, że PAŃSTWO JEST NAJLEPSZĄ INWESTYCJĄ OBYWATELA i mi daje złote rady odnośnie tego, że inwestować to trzeba w obligacje, a ZUS to największy skarb jaki istnieje. Moi rodzice co prawda takiego zdania nie mają, ale to chyba gorzej, bo oni są anty pisowi, więc często jeszcze zaczyna się dyskusja o polityce grupy boomerów, którzy decydują o losach tego kraju, nie wiedząc jak on obecnie funkcjonuje.
W dodatku ja jestem nerwus i bardzo chcę to zmienić, ale czasem taka wizyta sprawia tylko, że łapię się a głowę i potem chodzę nakręcony o byle co. Musze nauczyć się to tolerować i nie zwracać uwagi, ale będzie ciężko.
@Lopez_ Mam podobnie mama lat 70, ja 34. Nie jestem w stanie dłużej niż godzinę, może dwie tygodniowo z nią funkcjonować. Mieszkamy blisko siebie (15 minut spacerem) i jak nie widzi mnie przez tydzień (nie mam czasu dzwonić i rozmawiać sporo pracuje i mam dzieci), to potrafi do mojej żony dzwonić i podłamanym głosem pytać się czy może przyjść wymyślając sobie jakąś straszną historię dlaczego jej nie zapraszamy. Stara się rozmawiać o polityce nie rozumiejąc podstaw ekonomi, co mnie doprowadza do szewskiej pasji (też jestem nerwus). Po czym zadaje tysięczny raz pytanie o jakiegoś Facebooka którego nawet nie posiadam, o czym wie. Jak się powstrzymam od zagotowania się to jeszcze miło kończymy wizytację, ale czasem to obrażona wychodziła w minutę. To już za duża różnica wieku (Ty masz jeszcze większą), to nie działa, a z każdym rokiem jest i będzie chyba gorzej.
Zaloguj się aby komentować
Patrzę jak moje życie się spierdoliło w ostatnich latach. Do końca nie wiem co czuję. Żal do siebie?
Zauważyłam że nie ma dla mnie miejsca w domu rodzinnym. Ponad rok pobytu. Wystarczy. Zazdroszczę ludziom którzy mają dobry kontakt z rodziną i mogą powiedzieć o swoich problemach, bez obawy o wyśmianie albo obrócenie problemu przeciwko nim.
Pora kolejny raz gdzieś wyjechać. Na tułaczkę tam, gdzie również nie ma dla mnie miejsca. Próbowałam chyba poczuć jakąś dozę znajomości albo bezpieczeństwa. Nie udało się.
@aberotryfnofobia też tkwie w spierdoleniu, a relacje z rodziną mam trudne, jak chcesz pogadać to daj znać
@aberotryfnofobia
Zaloguj się aby komentować
jest źle a będzie jeszcze gorzej
@aberotryfnofobia Przykro to słyszeć. To czemu te wasze relacje tak wyglądają bo i z tego co pamietam to także z bratem masz spiny.
@Frasad brat ma autyzm, jedyna jego misja to odpalić LoLa na komputerze i wywrzaskiwać przekleństwa. Pamiętam jak miał 7 lat ojciec uderzył go w głowę tak mocno że brat wylądował na chodniku w ogóle nie wiedząc co się dzieje. Nie wiemy czy miał predyspozycje do chorób czy to wyszło w toku wychowania. Z drugim bratem mam dobry kontakt. On i siostra którzy wyjechali z kraju jakoś żyją.
Zaloguj się aby komentować

Huberman Lab - wszystko co chcesz wiedzieć o neurobiologii i funkcjonowaniu wlasnego organizmu
Widze, ze sporo z was wrzuca informacje na temat dobrych podcastow.
Ja podrzuce wam kanal, ktory diametralnie zmienil moje zycie, podejscie do swiata, wlasnego ciala, diety, cwiczen, suplementacji, wlasnego ego, nawykow i calej masy innych tematow.
Andrew jest jednym z powodów mojego wyjscia z...
W sumie ta wenlafaksyna nie jest taka zła. Jest okropna
Nigdy się tak długo źle nie czułam po SSRI, nie miałam takich biegunek i nie byłam tak zaspana.
Do licha, miałam być po tym bardziej żywa i aktywna
Ja się wykończe
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj na wizycie u psycholożki i po pokazaniu jej notatek na temat moich myśli, stwierdziła, że na pewno nie jestem w ogóle przyjacielem wobec siebie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Cieszę się, że w końcu jest szansa na poprawę, ale boję się, że w pewnym momencie odwidzi mi się to wszystko
@Myamsar Luzik, miło mi, że coś tam z tej dyskusji, którą sobie z @wstreczyciel pod Twoim postem urządziliśmy, wyciągnąłeś i byłeś w stanie przytulić do siebie
@Myamsar
Może lepiej energię, którą byś poświęcił w tym celu, warto by było poświęcić na celebrowanie codzienności ze zdwojoną uwagą?
Dokładnie to. Posłuchaj kolegów, którzy przez to przeszli. Nie czytaj nic na temat depresji. Zajmij się sobą i tym co sprawi Ci przyjemność, satysfakcję. Szukaj radości, nawet tych najgłupszych. To przynosi efekty. Zagłębianie się w sposoby leczenia takich efektów nie przynosi.
@metsys_lodreip
W tym, co piszesz, jest moim zdaniem sporo prawdy, ale też pod niektórymi kwestiami bym się nie podpisał.
Intryguje mnie jaka jest różnica w postrzeganiu depresji przez osobę, która pokonała ją sama (ja), od osoby, która korzystała z czyjejś pomocy (Ty). Pod którą z moich myśli nie jesteś w stanie się podpisać i z jakiego powodu? Przez pierwsze 11 miesięcy po wyleczeniu uważałem, że skoro ja sobie poradziłem, to każdy może sam wyjść z depresji a potem ktoś mnie uświadomił, że przypadki podobne do mojego są bardzo rzadkie. Ale prawda jest taka, że ja nigdy nie interesowałem się "naukowymi" zagadnieniami tej choroby. Ja po prostu zrobiłem test, potem żyłem ze świadomością co mi dolega, później wyszedłem i dopiero wówczas zacząłem myśleć nad istotą tej choroby i to może być powód, dlaczego różnimy się co do przemyśleń i wniosków. Zastanawiam się, czy mogło być tak, że Ty mogłeś wyciągać wnioski w trakcie choroby a ja dopiero po jej ustąpieniu? Co Twoim zdaniem jest błędem w moim rozumowaniu i doradzaniu?
Zaloguj się aby komentować
I mam wyjebane, jak spierdolilem to wszystko co chialem..
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No i nadeszła ta chwila, szarówa za oknem i deszcz od wczoraj nocy
Nienawidzę nienawidzę nienawidzę jesieni
uwielbiam jesień, depresyjną pogodę da się przekuć na nostalgiczne sentymenty - na półkach w mózgu leżą nie aż tak daleko od siebie, a zdecydowanie mniej negatywne uczucia - trzymajcie się tam w tej jesiennej chandrze i nie dawajcie się smutnym myślą, bo jak karuzela myśli raz się rozkręci to potem ciężko ją zatrzymać
Ja od zmiany czasu na zimowy zaczynam odliczać czas do przesilenia zimowego. W tym roku wypada ono 21 grudnia
Jesień jest OK. Jest dużo świąt: 1, 11 listopada, coś się dzieje, otoczenie się zmienia z dnia na dzień. Potem mikołaj i kolejne święta w perspektywie. Masz jeszcze dużo witaminek z lata zmagazynowanych. Gorzej kiedy przychodzi styczeń i zima bez śniegu. Perspektywa 4 miesięcy monotonnej szarówo-chlapy, aż do maja, to jest dopiero dół.
Zaloguj się aby komentować
Samotnosc mnie wyniszcza.. a druga polowka? chlodzi sie w lodowce....
@depresyjnydziad Nie wiem ile prawdy jest o tej drugiej połówce ale z samotności wyjdziesz, z depresji wyjdziesz, z alkoholizmu już bardzo trudno i nie wszystkim się udaje więc póki jeszcze jest łatwo (mam nadzieję że jest) odstaw.
Wiem że porada od anonima z internetu to nie jest warta nawet 0,2137 grosza ale c⁎⁎j, chciałem to napisałem.
Gx
Chcesz sposobiku? Moze u Ciebie zadziała, może nie, u mnie zadziałało.
Czytaj o toksycznych związkach. Dużo. Im mocniejsze relacje i wyznania, tym lepiej.
Mi przeszło chorowanie na "nie mam loszki, buhu" po tym, jak naraz byłem świadkiem rozjebania trzech związków na jednej studenckiej gownoimprezie w akademiku. I jak mi się żalili potem w ramię, jak cały weekend robiłem za psychoterapeutę amatora wspomaganego dużą ilością alkoholu.
Zacząłem patrzeć inaczej. Zacząłem dostrzegać, że to nie brak loszki czyni nieszczęśliwym, ale problemy jakie miałem ze sobą. Zacząłem dostrzegać wszystkie przewagi, jakie ma samotnik nad usidlonym samcem.
Czy u Ciebie coś podobnego zadziała? Nie wiem. Ale spróbować warto.
Zaloguj się aby komentować
I cyk zmiana leków.
Velaxin ER witam i zapraszam zrób ze mnie mniejsze gówno błagam
Zaloguj się aby komentować
Oczekuje właśnie na moją ostatnią do niewiadomo kiedy wizytę u psychiatry.
Szczerze mówiąc nie wiem jak sobie poradzę przez ten czas kiedy nie będę mogła chodzić
@kessy-k Ty teraz w Małopolskim jesteś co nie? Tak coś mi się wydaje z Twoich wpisów. Jak pomyliłem województwo to mów, jak nie to łap na wszelki wypadek: https://www.gov.pl/web/rpp/wojewodztwo-malopolskie
Zaloguj się aby komentować
Już mam zwałę i tęsknię za latem. Absolutnie nie podoba mi się to, co widzę za oknem i nie ma na to mojej zgody. Po wakacjach przeprowadziłem się do dużego miasta, w którym wcześniej studiowałem dziennie i zaocznie, bo trzeba spróbować swoich sił "wyżej" i kasa by się lepsza przydała.
Do rodzinnych stron mam jakieś 150km, a już wiem, że nie będę mógł tak często jeździć nad nasze (mojej i różowej) ulubione jezioro, przynajmniej tak często jak chcemy. Okolice moich rodzinnych stron są naprawdę bardzo ładne (bory tucholskie już 20-30km za miastem). Spędzałem tam mnóstwo czasu latem, w moim mieście zostawiłem wszystkich znajomych, bo większość z nich to mundurówka (poza Policją w sumie każda służba), dziewczyna też zostawiła koleżanki.
Trójmiasto jest przerysowane i przereklamowane. Jak sobie pomyślę, że sporo czasu zamiast na naszych ulubionych miejscówkach, nad jeziorem z dziewczyną, grając w plażówkę z ziomkami, będę spędzał nad "piwem rzemieślniczym" w otoczeniu jakichś korpodzbanów pijących sojowy koktail dizajnerski, to mnie skręca xD A mamy tu znajomych, co czasem jak wyjdziemy z nimi i dojdą ich znajomi, to właśnie tak to wygląda. I żeby nie było - Mieszkałem tu już kiedyś 3 lata, ale w akademiku, studiując dziennie, to inne wrażenia.
Ech Tuchola, mam kolegę który poszedł tam do szkoły jako jedyny z roku od nas. Potem studia w Poznaniu by dostać się na Leśniczego bo kochał las Skończyło się na tym, że dostał się gdzie chciał ale usadzili go przy biurku kazali wypełniać tabelki w Excelu i to jeszcze w dodatku tak żeby zatuszować machloje obecnego Leśniczego xd
Pierdolnął tym po pół roku i wyjechał spowrotem do Poznania pracować w korpo.
Małe miejscowości to rak nawet na państwowych posadach musisz dymać na grubasów i siedzieć cicho bo na twoje miejsce już stu za bramą.
Powodzenia w spełnianiu marzeń bo będzie to bardzo trudne jeśli nie ogarniesz zdalnej pracy
@Aquamen Mój ziomek po tej Tucholi jest leśniczym i sobie bardzo, bardzo chwali robotę. Właściwie to nawet w trakcie studiów już ją dostał, zaczynając od stażu. Pytasz dlaczego? Bo po pierwsze bardzo się na tym znał, a po drugie polubili go i lubią się z nim napić na imprezach okolicznościowych.
@Lopez_ picie to nieodzowny warunek awansów w lasach kolega też o tym wspominał a za alkoholem nie przepadał
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłam coś dla brata, przez dwie godziny mogłam zapomnieć o ciężarze mojej ujowej egzystencji. Nagle można poczuć jakby dało się mnie użyć do czegoś jak pasującego klocka lego.
Chwilę później z powrotem wszystko wali mi się na głowę i desperacja i lęk
przynajmniej nie dałam po sobie poznać przez te dwie godziny że coś jest nie tak.
@aberotryfnofobia o znowu jakieś pierdolenie a na poprzednie komentarze to nie raczyła odpowiedzieć. Dobrze ci tak
@ZmiksowanaFretka no, nie mam siły często odpowiadać i rozmawiać. Problem z formułowaniem myśli albo zalegam w łóżku i najprostsze rzeczy mnie przerastają. A wysranie nowego wpisu może być czasem lekko terapeutyczne (╯︵╰,)
Zaloguj się aby komentować


