#depresja

50
1000

Siemka wszystkim! Mam nadzieję, że stworzymy tutaj piorunującą społeczność


Przychodzę dzisiaj do was z pytaniem:


Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego grzyby halucynogenne są nielegalne?


Psychodeliki (z greki psyche - dusza, delos- objawić) znane są człowiekowi od co najmniej 12000 lat w formie rytualnej (zapewne znacznie dłużej, patrz ->hipoteza naćpanej małpy). Większość religii swoje korzenie ma w szamanizmie, mistycznych legendach, których to wizje widzieli ówcześni kapłani. Przekazywali je później w formie ustnej następnym pokoleniom, tworząc fundamenty dla obecnych religii. Wraz z rozwojem cywilizacji grzyby halucynogenne powoli były wypierane i piętnowane jako diabelskie i złe. Przykładem niech będą średniowieczne zielarki, przez kościół uznane za czarownice i później palone na stosach. Natomiast w Ameryce Południowej grzyby halucynogenne były bardzo mocno zakorzenione w rodzimych religiach co utrudniało konkwistadorom nawrócenie ich na nową wiarę.


Renesans nastąpił w 1938r. dzięki szwajcarskiemu chemikowi Albertowi Hofmannowi, który wysentyzował LSD po raz pierwszy. Tak oto pierwotnie lek, który miał działać rozkurczowo na macicę w trakcie porodu stał się jednym z najbardziej obiecujących leków psychoaktywnych na świecie. Substancja staje się coraz bardziej popularna w kręgach naukowych (badaniach nad jej potencjałem) i artystycznych (łatwiejszej ekspresji myśli, tworów wyobraźni). Po testach na zwierzętach, kilka lat później, zostaje legalnie wprowadzona na rynek pod nazwą Delysid (LSD-25). Dzięki powszechnemu dostępowi często była wykorzystywana przez psychoterapeutów - LSD nie tłumiło emocji, lecz wyciągało je na wierzch. Wieloletnie sesje terapeutyczne, które często nie przynosiły skutku, można było skrócić do jednej bądź kilku sesji. Stwierdzono także pozytywny wpływ na leczenie uzależnień, w tym alkoholizmu. Sam założyciel AA - Bill Wilson- twierdził, iż psychodeliki wpływają na zrozumienie natury własnych problemów. Zbawienny miało także wpływ na osoby cierpiące na nowotwory,- po przyjęciu grzybków bądź lsd wyzbywali się obaw, lęku i strachu przed śmiercią. W latach 1943 - 1967 przebadano niemal 40000 pacjentów, napisano 2000 artykułów naukowych.


Dlaczego więc tak obiecująca substancją stała się wrogiem publicznym, czynnikiem rzekomo degenerującą chromosomy i genotyp?


Pewien profesor psychologii z Harwardu Timothy Leary, dzięki grzybom halucynogennym spojrzał na świat z innej perspektywy. Swoim studentom przekazywał ideę wyzbycia się pogoni za pieniądzem, odrzucenia narzuconych dogmatów, idei materializmu oraz sprzeciwu wobec wojen - staje się on ojcem założycielem ruchu hipisowskiego. Hipisi przyczynili się póżniej do rozpowszechnienia psychodelików, zmiany nastrojów w społeczeństwie. Ich nawoływanie do "peace & love", czyli zaprzestania wojny w Wietnamie było wypowiedzeniem wewnętrznej wojny młodego społeczeństwa wobec obecnego rządu. Młodzi ludzie nie chcieli już umierać za puste hasła polityczne. Rząd odpowiedział bardzo szybko i zasadniczo, wprowadzając kampanie anty-narkotykowe oraz zakazując lsd, grzybków i tym podobnych. Na pewno słyszeliście o ludziach skaczących z okien, bądź, którym kwas wypalił mózg To drastycznie zablokowało możliwość prowadzenia badań nad nimi na najbliższe 40 lat.


Przełom nastąpił w 2006 r. – w setne urodziny Alberta Hofmanna – po sympozjum nt. LSD w Oslo. Zwieńczone ono zostało listem otwartym do wszystkich rządów świata, aby przywrócić możliwość badań nad psychodelikami. Odpowiedziała tylko Szwajcaria, umożliwiając rozpoczęcie pierwszych badań. Utrudnione są one z uwagi na fakt, że substancje psychodeliczne powszechnie sklasyfikowane są jako narkotyki. By skreślić je z tej listy potrzebne są badania, których to przeprowadzenie utrudnia ich aktualna klasyfikacja,- tworząc tym samym błędne koło. Mimo to narastająca fala depresji i chorób psychicznych oraz brak panaceum zmusza kolejne rządy do wydania zgody na przeprowadzenie kolejnych doświadczeń. Duże światełko nadziei płynie z USA, gdzie niektóre stany całkowicie zdekryminalizowały posiadanie grzybków. A wy jak uważacie,- kiedy to się zmieni w Polsce?


Po więcej ciekawostek obserwuj #LaboratoriumMagicznychGrzybow


#depresja #psychodeliki #grzyby #lsd #narkotykizawszespoko

d28827ce-422b-4000-84d1-8af717091978

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ehhh po co ja żyję właściwie, tylko wegetuję, przyszłość niepewna, żadnych większych planów, byleby przetrwać, byleby do następnego, byle do śmierci #przegryw #depresja

Zaloguj się aby komentować

#przegryw #depresja chłop pali papierosa i ma lepszy humor bo przypomina sobie,że ja czyli abominacja genetyczna czy chad 200 cm i morda 9/10 długoterminowo znaczymy tyle samo-nic.Każdy kończy tak samo w skali wszechświata nikt nic nie znaczy. nihilizm jest dobrą opcją dla przegrywa

bf84131c-a799-4205-ac89-9f4cb3024fad

@Nihilista

Tylko chlać sam nie zaczynaj, początki może i będą przyjemne, ale prędko pogorszy to ogólną sytuację. Papieroski mają jedną zaletę i wadę (dla niektórych) nic nie dają

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#przegryw #depresja Chłop czuje się dobrze bo lekcje szybko skończone ale dopadają mnie takie myśli gdy bym miał morde 8/10 i wzrost 190 cm teraz zamiast gnić w samotności spędzał bym czas z uroczą alternatywką ehh geny to wszystko

Zaloguj się aby komentować

@Piteross W ogóle szkoda życia przebywając w kołchozie... Ale w końcu to takie błędne koło... Więc innego wyboru nie ma... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@markus123 spoko opcja, ale w małych ilościach, bo na większym tripie jak dostaniesz jakiś ataków lekowych czy coś to się już całkowicie zrazisz do życia xd U mnie efekt "antydepresyjny" utrzymuje się na ogół na 2-3 tygodnie po orbitowaniu

@markus123 Raczej w takim stanie to raczej microdosing, normalny trip to skończył by się pewnie bad tripem. Ewentualnie ESketamina, tylko w pl to raczej dostaniesz jedynie racemat.

Zaloguj się aby komentować

Najgorsze co można zrobić dziecku to wpoić mu strach przed życiem.


Bądź pokorny


Ustępuj głupszemu


Nie wyróżniaj się


Musisz mieć dobre stopnie bo inaczej będziesz nikim


Potem w wieku 20 lat zdajesz sobie sprawę że 80% tego co mówią twoi starzy jest przepuszczone przez ich postkomunistyczny filtr.


Jak to się dzieje że niektórzy dziarają sobie łapy i mają wyjebane na to co reszta o nich pomyśli.


Jak to jest że niektórzy potrafią rzucić Januszowi papierami w twarz i kazać mu spierdalać a inni boją się zapytać o urlop i całe życie łykają jego ślinę za 2200 brutto.


Polska mentalność niewolnika pańszczyźnianego, polska mentalność katolicka doprawiona jeszcze komunistyczną tresurą zniszczyła więcej żyć niż bomby w Dreźnie.


#przegryw #przemyslenia #depresja #polska #psychologia

@fecalterror420 a jaki wiek twoim zdaniem jest idealny ze by zdac sobie sprawy ze kogos starsi to stlamszenone systemem marionetki apartu komunistycznego?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

To co się odkurwia u mnie od końcówki roku, to po⁎⁎⁎⁎na sytuacja. Gdybym wiedział ni c⁎⁎ja nie świętowałbym sylwestra. Chyba zaczyna rozwijać się #depresja (problem opisany niżej to tylko gwóźdź do trumny, jest ich więcej), a mnie obecnie nawet nie stać na terapię xD, ale od początku.


Mieszkam z dziewczyną w wynajmowanym mieszkaniu. Umówiliśmy się, że na święta ona pójdzie do swojej rodziny, którą ma "na miejscu", a ja pojadę do swojej (jakieś 4h drogi samochodem) rano przed wigilią i zostanę do 30. Dzień przed wyjazdem z d⁎⁎y zakręcono nam wodę. O 16 wynajmujący przekazał nam, że robią jakieś testy szczelności czy coś takiego i wyłączyli wszystkim wodę i można sobie samemu już odkręcić. Fajnie, że dostałem informację o tym 6h po fakcie, ale c⁎⁎j tam. Nie dostałem od właściciela klucza do zaworów, a administracja pracowała do 16, więc byliśmy w d⁎⁎ie, ale na szczęście sąsiad poratował kluczem, więc udało się przywrócić wodę i póki co było git.


Okazało się, że testy robili, bo sąsiadowi pode mną woda leje się do mieszkania - i tutaj zaczęła się inba. Sąsiad i administracja stwierdzili, że woda leje się ode mnie, więc znowu zakręcili wodę mojej dziewczynie zaraz po świętach i powiedzieli, że diagnozować i naprawiać będą po sylwestrze xD Dziewczyna była w mieszkaniu, ja w c⁎⁎j daleko, więc ona załatwiała sprawy z "pośredniczką" (siostra właściciela). Jako iż zakręcili całą wodę to na mieszkaniu, w którym żyją też zwierzęta, nie było ogrzewania przez 2 noce. Wieczorem 29 grudnia dziewczyna zadzwoniła do mnie chora, że próbowała się dobijać pół dnia do pośredniczki, że jest k⁎⁎wa zimno, nie da się żyć i czy zamierza jej chociaż jakiś grzejnik elektryczny przywieźć xD. Ja wkurwiony zadzwoniłem następnego dnia rano do niej i passive-agressive zapytałem, dlaczego od 20 godzin nie daje żadnej odpowiedzi mojej dziewczynie, gdy ta marznie. Ta się od razu zająkała i coś zaczęła gadać, że ona nie wiedziała, czy coś (nie pamiętam dokładnie) i że już załatwia sprawę. Faktycznie zadzwoniła do administracji czy coś i grzanie oraz woda po godzinie wróciły.


Zaraz 1 stycznia dostałem reprymendę mailowo od właściciela xD, który się chyba pultał o przestraszenie siostruni, że jutro (2 styczeń) ma przyjść gość robić jakąś diagnozę, czy to jest wina nasza i złego użytkowania, czy przez to, że rury od pionu (będące pod "jurysdykcją" administracji) jebły. Do tego do⁎⁎⁎⁎⁎olił się, że "życzy sobie odebrać mieszkanie w należytym stanie". Ja mu odpisałem, że no ok, ale nie rozumiem o co mu chodzi, bo był w mieszkaniu w ostatnim roku dwa razy, oglądał całe i nic mu nie przeszkadzało, poprzednia pośredniczka też jak była raz czy dwa to wszystko jej pasowało. Zapytałem czy chodzi mu o szufladę pod łóżkiem, którą dostaliśmy rozjebaną odbierając mieszkanie. Odpisał tylko, że ok.


Następnego dnia pan nie przyszedł, ale przyszedł dwa dni później. Właściciel zadeklarował mi już wcześniej, że to jego jakiś "znajomy fachowiec" xD i robi po taniości, ale k⁎⁎wa bądźmy poważni. Razem z dziewczyną mamy swoje życie i obowiązki. Chłop robi to w godzinach kiedy nie ma zleceń w pracy (tak przynajmniej wychodzi), bo wpada porobi coś chwile i spierdala. Ktoś oczywiście podczas jego roboty musi być na mieszkaniu. Od 3 stycznia do wczoraj, czyli 10 dni, był chyba z 5 razy i najczęściej wyglądało to tak:


-no będę jutro o 9:00, będzie ktoś w domu


-będzie (no a co ma mnie, albo dziewczyny nie być, żeby dłużej odwlekać sprawę)


>następny dzień godzina 10:30


-no ja jednak będę jutro koło 16, będzie ktoś


-będzie


Także idzie dostać kurwicy. Jeszcze rozumiem, że mamy zjebaną administrację i mimo kolejnego, i kolejnego wykluczania, że to na pewno nie od nas cieknie każą robić jakieś tam dodatkowe pomiary, ale to przechodzi ludzkie pojęcie. Wczoraj "fachura" rozjebał mi kawał ściany w łazience i powiedział, że będzie siedział "póki czegoś nie znajdzie", więc może to długo potrwać. Po półtorej godziny się zwinął i stwierdził, że przyjdzie w poniedziałek, bo musi wziąć od kolegi jakąś kamerkę i coś sprawdzić w tych rurach (jedną już badał, teraz będzie brał inną, jakąś noktowizyjną, czy inną, nwm nie znam się). Typie, to nie mogłeś rozjebać mi tej ściany w poniedziałek i zrobić wszystko od razu, tylko teraz w łazience jest w c⁎⁎j zimno i ciągnie mi to na korytarz? Znając życie to przyjdzie we wtorek i tak xD


Wkurwiła mnie już ta cała sytuacja i napisałem do właściciela, że no już się robi przegięcie, bo od dłuższego czasu przez 50% czasu nie da się normalnie korzystać z mieszkania, dziewczyna, bo to ona głównie ma możliwość, musi zostawać w domu i czekać na typa, który często mówi - a c⁎⁎j będę jednak jutro) i mógłby chociaż obniżyć czynsz za następny miesiąc w związku z tym co się odpierdala od świąt. Właściciel stwierdził, że nie widzi podstaw, a w ogóle moja dziewczyna to mnie kłamie, bo jemu siostra mówiła, że chciała jej grzejnik zawieźć, ale moja powiedziała, że nie trzeba (XDDDD chłopie to jest cała rozmowa na messengerze) i że nie ma żadnego problemu, że moja i tak pracuje z domu i będzie czekać - typie ona powiedziała pierwszego dnia, że może wtedy popracować z domu, a nie że nie musi się nigdzie ruszać całymi dniami xD. Poza tym nie jest KC PZPR, żeby dziennie przyjmować honorowe delegacje robotnicze. Ponownie przypomniał mi, że mam zwrócić mieszkanie w należytym stanie (typie nie wiem co ci ta siostra jeszcze nakłamała, żeś się tak uwziął, że coś jest rozjebane na mieszkaniu).


A generalnie sytuacja z zalewaniem wygląda z mojej strony tak. Uwaga, diagnoza człowieka co się nie zna - administracja się uparła, że to coś u mnie, bo jak u nich to muszą bulić z własnej kasy, a poza tym sąsiad spode mnie napierdala codziennie telefony do nich, że to na pewno ode mnie, bo chce odszkodowanie od kogoś jak najszybciej wyciągnąć. Sąsiad z naprzeciwka kupił mieszkanie, żeby stało puste (kilka dni temu chłopa pierwszy raz na oczy zobaczyłem) i jak były mrozy wykurwiło rurę, bo miał zakręcone ogrzewanie. Moją tezę popiera to, że gdy go zobaczyłem go pierwszy raz na oczy powiedział, że robi remont w mieszkaniu, coś zaczął wiercić, po czym ściany na klatce i u mnie w mieszkaniu zaczęły wysychać (w środku leciała sobie woda).


#zalesie #gorzkiezale #wynajem #mieszkanie

Opłaca się dalej kręcić inbe z właścicielem, czy olać temat dla świętego spokoju

9 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Dziurawiec zwyczajny - naturalny antydepresant


Suchy wyciąg z dziurawca uzyskany poprzez ekstrakcję alkoholem może zmniejszać objawy łagodnej lub umiarkowanej depresji. Mechanizm działania jest trudny do określenia ze względu na różnorodność substancji zawartych w dziurawcu. Żadna z nich zastosowana z osobna w dawkach odpowiadających leczeniu dziurawcem nie posiada działania wystarczająco silnego do uzyskania efektu przeciwdepresyjnego. Przyjmuje się, że dopiero współdziałanie ze sobą owych aktywnych biologicznie substancji zawartych w dziurawcu pozwala na uzyskanie efektu przeciwdepresyjnego. Obecnie największe znaczenie dla działania przeciwdepresyjnego przypisuje się hiperforynie, a w mniejszym stopniu hiperycynie i flawonoidom. Przypuszcza się, że główne mechanizmy pośredniczące w tym działaniu to hamowanie zwrotnego wychwytu serotoniny, noradrenaliny i dopaminy oraz słabe hamowanie enzymu monoaminooksydazy odpowiadającej za rozkład serotoniny, noradrenaliny i dopaminy (neurotransmiterów w mózgu). Poza tym wykazano powinowactwo substancji zawartych w dziurawcu m.in. do receptorów adenozynowych, GABA i glutaminianowych. Wykazano także, że składniki dziurawca na modelach zwierzęcych powodują desensytyzację receptorów beta-adrenergicznych i sensytyzację receptorów serotoninowych 5-HT2. Dziurawiec wpływa także na ekspresję genów zaangażowanych w regulację osi podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowej. Efektom przeciwdepresyjnym dziurawca może towarzyszyć działanie przeciwlękowe i zmniejszenie bezsenności. Co więcej, według części badaczy, dziurawiec w części przypadków może być lepiej tolerowany od leków przeciwdepresyjnych.


W przeglądzie metaanalizy z 2015 r. stwierdzono, że ma on lepszą skuteczność niż placebo w leczeniu depresji, jest tak samo skuteczny jak standardowe leki przeciwdepresyjne w leczeniu depresji i ma mniej działań niepożądanych niż inne leki przeciwdepresyjne. W Niemczech ziele dziurawca zwyczajnego może być przepisywane na łagodną lub umiarkowaną depresję, szczególnie u dzieci i młodzieży. W przeglądzie Cochrane z 2008 roku obejmującym 29 badań klinicznych stwierdzono, że jest lepszy od placebo u pacjentów z ciężką depresją i jest równie skuteczny jak standardowe leki przeciwdepresyjne, a także ma mniej skutków ubocznych. W przeglądzie z 2016 r. stwierdzono, że stosowanie dziurawca zwyczajnego w łagodnej i umiarkowanej depresji było lepsze niż placebo w łagodzeniu objawów depresji i porównywalne z lekami przeciwdepresyjnymi. Metaanaliza z 2017 r. wykazała, że ziele dziurawca ma porównywalną skuteczność i bezpieczeństwo do SSRI w przypadku łagodnej do umiarkowanej depresji, znacząco niższy wskaźnik odstawienia oraz potwierdza jego istotną skuteczność kliniczną w łagodzeniu objawów depresji.


#ciekawostki #zdrowie #depresja #nauka

115a61d1-ae28-40a1-9836-6ca30929f8f6

@..... warto dodać, że w czasie przyjmowania dziurawca należy unikać wystawiania się na działanie słońca, jako że zwiększa on wrażliwość skóry na szkodliwe promieniowanie UV

@roadie "Badanie ukończyły 73 osoby." no trudno, ale metaanalizy jednak pokazują skuteczność, może ktoś bardziej to przeanalizuje bo mi się nie chce

Zaloguj się aby komentować

Zaczynam coraz częściej myśleć, że tak jak niektórzy są predysponowani do zostania w przyszłości lekarzami, prawnikami czy kasjerami, tak ja jestem predysponowany do popełnia samobójstwa. To jest mój życiowy cel — stanowić co najwyżej przestrogę dla innych jak nie postępować. Być tym mitycznym "kolegą, który się zabił" podczas nakrapianego opowiadania sobie historii z życia. Niczym więcej. Może do tego właśnie dąży moje życie. Może zbyt długo próbowałem sam siebie oszukać, że wcale tak nie jest. Rozważałem to setki razy i zawsze mi chodziło o bezsens i brak satysfakcji po prostu. Nie mam przyjaciół, rodziny, za ruchaniem nie przepadam. Nawet teraz dalej mnie męczy czy życie ma sens czy nie - ja go w każdym razie nie widzę jakoś na dłużej, tak by mnie wciągło. Zabić się nie umiem, prędzej sobie rozp#%@%@?e życie.


Wesołych świąt

@Bilu niemożliwe że terapia nie pomogła na pewno na jakieś gówno chodziłeś jakieś psychotropy serio jakie schizy co ty gadasz źle chodziłeś.

mówię ci, źle brałeś inne spróbuj ja ci ja ci przepiszę nie da się, że nie pomogły co ty gadasz inne musisz spróbować bo różne są

@Bilu terapia działa albo i nie w zależności jak dogadają się i zrozumiesz z terapeutą jak masz problem z komunikowaniem swoich potrzeb i w ogóle z innymi ludźmi to powodzenia w rozwiązaniu problemu, do którego nie możesz się dokopać. Terapeuta nie jasnowidz, jak nie umiesz mówić tym samym językiem to się nie dogadasz i jak w takiej sytuacji ma działać terapia. Problem jest we mnie bo nie mówię ludzkim głosem tylko filozofującego pojeba I co z tym zrobić? Żyje się i wegetujme jakoś od czasu do czasu żyjąc nadzieją, że może kiedyś pójdzie się na innym terapie i będzie git i do rzeczy a nie po 10 wizyt z wstępnym wywiadem i pierdoleniem

Zaloguj się aby komentować

Rok temu postanowiłem pierwszy raz w życiu odwiedzić psychiatrę. Powodem takiej decyzji było długotrwałe (kilkumiesięczne) występowanie takich objawów, jak m.in.:


  • obniżenie nastroju,

  • utrata zainteresowań i zdolności do radowania się (anhedonia),

  • zmniejszenie energii prowadzące do wzmożonej męczliwości i zmniejszenia aktywności,

  • osłabienie koncentracji i uwagi,

  • niska samoocena i mała wiara w siebie,

  • poczucie winy i małej wartości,

  • pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości,

  • zaburzenia snu,

  • zmniejszony apetyt.


Podczas wizyty, która trwała około 30 minut psychiatra stwierdził, że jest to przypadek umiarkowanego epizodu depresyjnego.


Ogólnie wyróżnia się cztery rodzaje epizodu depresyjnego:


  1. łagodny – charakteryzuje go obniżony nastrój utrzymujący się przez co najmniej dwa tygodnie, przez większość dnia i niemal co dzień. Dodatkowo chory traci zainteresowanie i zadowolenie względem aktywności, które dotychczas sprawiały mu przyjemność. Zauważalne jest ogólne zmęczenie i spadek energii;

  2. umiarkowany – w tego typu zaburzeniu pojawiają się dodatkowe objawy, takie jak poczucie nieuzasadnionej winy, myśli samobójcze, problemy z koncentracją, zaburzenia snu, wzrost lub spadek łaknienia, problemy z utrzymaniem wagi;

  3. ciężki bez objawów psychotycznych – w epizodach ciężkiej depresji cierpienie chorej osoby jest wyraźnie widoczne. Pojawiają się próby samobójcze, chorego nęka przewlekły stres i jest niezdolny do wykonywania codziennych prac i obowiązków;

  4. ciężki z objawami psychotycznymi – charakteryzują go wszystkie powyższe objawy, a dodatkowo pojawiają się zachowania takie jak omamy, halucynacje, urojenia, czy irracjonalne myślenie.


Oprócz tego zasugerował, że część objawów może wskazywać na chorobę afektywną dwubiegunową. Zalecił wykonanie kilku badań oraz udanie się do psychologa i psychoterapeuty. Przepisał dwa leki, konkretnie Dulsevia i Trittico CR. Pierwszy z nich zawiera duloksetynę, natomiast drugi - trazodon.


Duloksetyna – organiczny związek chemiczny, lek z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny, stosowany w leczeniu depresji, zespołu lęku uogólnionego, bólu w neuropatii cukrzycowej i fibromialgii.


<br />

Trazodon – organiczny związek chemiczny z grupy triazolopirydyn, lek o działaniu przeciwdepresyjnym z grupy antagonistów receptorów serotoninowych 5-HT₂ i inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny stosowany w postaci chlorowodorku.


Oprócz leczenia farmakologicznego postanowiłem ulepszyć dietę (dużo warzyw i owoców, zero słodyczy, do picia tylko i wyłącznie woda mineralna) oraz prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Nie stosowałem nigdy żadnych używek, więc tutaj problemów nie było. Uprawianie sportu było trudne ze względu na brak energii i szybko pojawiające się zmęczenie. Dietę uzupełniałem suplementami od KFD. Brałem też nootropy Swiss Herbal.


Wykonałem różne badania krwi oraz hormonalne. Wszystkie wyniki wyszły w normie, więc nie było mowy o tarczycy czy cukrzycy. Odwiedziłem laryngologa, a także pulmonologa pod kątem bezdechu sennego.


Psychiatra zaznaczył, że efekty stosowania Dulsevii będą odczuwalne dopiero po dwóch tygodniach, natomiast Trittico należy wykorzystać jako lek nasenny o natychmiastowym działaniu. Przez pierwsze kilka dni rzeczywiście ułatwiał zasypianie, ale później najwyraźniej organizm się uodpornił, bo zasnąć było coraz trudniej. Co do duloksetyny - jedyną pozytywną zmianą po kilkunastu dniach było ograniczenie fobii społecznej i stresu. Pojawiło się jednak sporo skutków ubocznych, takich jak:


  • uczucie otępienia i senności,

  • brak apetytu,

  • spadek libido do zera,

  • zawroty głowy,

  • ból brzucha,

  • gorsza pamięć,

  • niemożność skupienia się na wykonywanych czynnościach,

  • częste ziewanie,

  • odruch zaciskania szczęki i zgrzytania zębami.


Ze względu na powyższe, po dwóch miesiącach postanowiłem zakończyć przyjmowanie Dulsevii.


Dwa tygodnie później udałem się do neurologa. Po wysłuchaniu opisu moich objawów przepisał kapsułki widoczne na załączonym zdjęciu, czyli Efectin ER, który jest lekiem zawierający wenlafaksynę. Dodatkowo Nasen jako środek o działaniu usypiającym, którego substancją czynną jest zolpidem.


Wenlafaksyna – wielofunkcyjny organiczny związek chemiczny stosowany jako lek przeciwdepresyjny z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego noradrenaliny i serotoniny. Stosowany w leczeniu zaburzeń depresyjnych, zespołu lęku uogólnionego, zespołu lęku napadowego oraz fobii społecznej.


<br />

Zolpidem – organiczny związek chemiczny, krótkodziałający lek nasenny z grupy imidazopirydyn. Jest wykorzystywany w doraźnym leczeniu bezsenności. Działa szybko i ma krótki czas biologicznego okresu półtrwania.


Zalecił również wykonanie rezonansu magnetycznego głowy z kontrastem, co też uczyniłem. Miesiąc później po otrzymaniu wyniku badania na podstawie uzyskanego obrazu i dołączonego opisu stwierdził, że wszystko jest w porządku.


Przez pierwsze kilka dni wenlafaksyna wykazywała działanie pobudzające, co było miłą odmianą w stosunku do duloksetyny. Niestety te pozytywne wrażenia szybko minęły, ponieważ z każdą kolejną dobą działanie leku było coraz mniej odczuwalne. Nie pojawiały się jednak negatywne symptomy charakterystyczne dla Dulsevii, więc kontynowałem przyjmowanie Efectinu. Wieczorami brałem Nasen, który działał lepiej od Trittico, bo szybciej po nim zasypiałem. Ogólnie można podsumować, że zmiana leków wyszła na plus.


Po czterech miesiącach postanowiłem przestać przyjmować wenlafaksynę, ponieważ efekty były niemal nieodczuwalne pomimo zwiększenia dawki do 225 mg. Zostały mi dwa opakowania tego leku i nie zamierzam już ich wykorzystać. Nasen skończył się dużo wcześniej i nie byłem u lekarza po kolejne recepty.


Obecnie nie biorę żadnych leków i czuję się przyzwoicie. W sporym stopniu pomogło ograniczenie korzystania z telefonu i komputera - usunąłem konto na Facebooku, Instagramie i innych portalach społecznościowych, gdzie marnowałem wcześniej dużo czasu (także na tym najbardziej toksycznym, czyli Wykopie). Wciągnąłem się w słuchanie audiobooków i podkastów, które jednocześnie stały się substytutem leków nasennych, bo podczas słuchania łatwiej mi zasnąć

83ebef44-f52e-425a-a490-81b29e63672a

@Miszcz_Joda Facebooka używałem jedynie ze względu na to, że w czasach szkoły i studiów cała komunikacja opierała się na nim, więc każdy był zmuszony do posiadania konta.

@Quake Krótko mówiąc: dużo. Natomiast działań pożądanych niewiele, dlatego zrezygnowałem. Teraz czuję się znacząco lepiej, niż w czasie brania leków.

Zaloguj się aby komentować