Druga część historii Darrowa to podkręcenie wszystkich parametrów poprzednika. Więcej przelanej krwii, więcej intryg, większe ryzyka i poważniejsze decyzje. A jako że ludzie opanowali cały układ słoneczny, to mamy i bitwy w kosmosie razem z abordażami statków, ataki piechoty z orbity na ciała niebieskie. Czuć było epickość walk, od tych w przestrzeni do sci-fi szermierki. Bawiłem się bardzo dobrze, historia wciąga i ma dobre tempo. Jako że cały świat jest zbudowany na intrygach, złamanych obietnicach i sztyletach wbitych w plecy, to cały czas nie byłem pewien intencji postaci i nieustannie spodziewałem się jakiegoś twistu i zmiany historii. Teraz już jestem pewien że serii nie zostawię :D
Cóż za wspaniała pozycja w dorobku literackim Stanisława Lema. Podobnie jak Bajki robotów jest popisem humorystycznym autora, pełnym satyry, niesamowitych pomysłów, kuriozalnych sytuacji i wyśmiewania absurdów, ale również zawierającym mnóstwo futurologii oraz filozoficznych rozważań na tematy świadomości, człowieczeństwa, społeczeństwa, czy Boga.
Dzienniki gwiazdowe stanowią serię podzielonych na dwie części opowiadań połączonych postacią niezwykłego eksploratora kosmicznego, Ijona Tichego. Pierwszą część stanowią opisy jego podróży międzyplanetarnych, w których (w dużej większości) czuć unoszącego się w kosmicznej przestrzeni ducha barona Münchhausena. Duża część historii ma charakter bajań i bajdurzeń, a nasz bohater przedstawia się w nich zwykle jako osoba, którą trudno czymś zdziwić, i zwykle jest w stanie sam rozwiązać nawet najtrudniejszy problem lub umknąć z niedogodnej sytuacji. Te opowiadania najbardziej przypadły mi do gustu i mam ogromny szacunek do Lema, że zdecydował się napisać coś właśnie w tym stylu; wydaje się, że brak konieczności przejmowania się realizmem dobrze mu służył. Podróże siódma oraz jedenasta to dla mnie absolutny top.
Druga część książki to wspomnienia Ijona Tichego, w których w głównej mierze koncentruje się na przedstawianiu postaci kilku naukowców, jakich miał okazję spotkać. Te opowiadania są już bardziej poważne, zmuszają do myślenia i spojrzenia na świat z innej perspektywy. W tych historiach Tichy nie jest już niezwykłym podróżnikiem-mitomanem, lecz osobą nastawioną krytycznie, doświadczającą czegoś niespotykanego, odmieniającego. Jeśli miałbym do czegoś je porównać, to chyba byłby to serial Strefa Mroku. We wspomnieniach są jednak również opowiadania absurdalne i zabawne, dzięki którym część ta dobrze współgra z częścią pierwszą.
Ze swojej strony mogę Dzienniki gwiazdowe polecić z czystym sumieniem. Czytanie ich było przyjemnością, wielokrotnie chichrałem pod nosem z przedstawionych sytuacji, a część musiałem - i pewnie będę jeszcze musiał - przemyśleć, bo krążą mi po zwojach. Jest to solidna pozycja, w której możemy poznać Lema brykającego i dowcipnego. Wszystkie opowiadania powstały na przełomie kilkudziesięciu lat, jednak mnogość pomysłów i koncepcji robi ogromne wrażenie. Według mnie obowiązkowa pozycja dla fanów science-fiction.
@Piechur po ok. 15 latach nadal pamiętam to opowiadanie gdzie postacie z różnych czasów przenikają się ze sobą próbując pomoc sobie nawzajem podczas lotu
Tytuł przewijał się tu ostatnio więc i ja postanowiłem przeczytać. Jak dla mnie to mogło się to sprowadzić do samego 4 rozdziału wydanego jako opowiadanie. Wcześniej zamuła okrutna. Artefakty i anomalie obudziły we mnie wspomnienia z czasów gimnazjum i grania w STALKERa i nakręciły nieco nostalgii. Rozmyślania na temat strefy, o ile momentami ciekawe, były pojedynczymi linijkami i zdecydowanie za mało ich było by podciągnąć poziom. Ambient strefy był świetny. Dlatego boli mnie ze jest go tak mało, czułem się jakbym z powolnego preludium o niczym w 3 pierwszych rozdziałach przeskoczył do zakończenia historii w 4. Zawiodłem się i czuję niedosyt.
Niemcy, rok 1943, Helene Hannemann budzi swoje dzieci, aby zaczęły szykować się do szkoły. Jej mąż Johann niedawno stracił pracę i nie ma szans na nową ze względu na swoje romskie pochodzenie. Jednak zanim rodzina Hannemann rozpocznie kolejny dzień, ich codzienność przerywają mundurowi wysłani przez SS.
Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego.
Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, a Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona przez doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Nie ma złudzeń co do brutalnych zamiarów tego człowieka. Chce jednak dać tym małym niewinnym istotom choć cząstkę nadziei oraz poczucie normalności.
Inspirowana życiem Helene Hannemann opowieść o heroicznej kobiecie, której odwaga i miłość rozświetliły najgorsze mroki historii.
Fajne książka detektywistyczna, ale pokazywana z obu stron i detektyw działa przed zdarzeniem. To jest super.
Udało mi się ją przeczytać jeszcze w styczniu, dosłownie w piątek czytałam jak wróciłam z pracy aż nie skończyłam, żeby skończyć jeszcze w styczniu. Następna książka to Prawda z uniwersum Świata Dysku
Ostatnio zrobiłem serial. Był całkiem niezły, ale chciałem jeszcze zobaczyć oryginał filmowy z '73. Poddałem się w 1/4. Fabuła spójna ale wyjątkowo nie jasna. Mało dialogów, większości trzeba się domyślać z kontekstu. Mimo tego postaram się go dokinczyć.
Trafiłem na ten tytuł w poszukiwaniu jakiegoś lekkiego odmóżdżacza. W pierwszych rozdziałach dowiadujemy się że przez niskie ciążenie na Marsie rodzina wisielca ma prawo pociągnąć go za kostki, żeby przerwać rdzeń kręgowy. Ot taki dar od wyższych kast, zamiast duszenia. Nie wiem czy taki start to faktycznie "lekki odmóżdżacz".
Początek jest nieco sztampowy i niemal prostacki, pasuje do sugestii które gdzieś mi się przewinęły że to książka z typu "Young Adult". Na szczęście łagodnieje to z czasem i po kilkudziesięciu stronach jest już przyjemnie. Poznajemy przedstawione z pierwszej osoby losy Darrowa - jednego z czerwonych, którzy mają przygotować Marsa na nadejście ludzkości uciekającej z umierającej Ziemi. Tak przynajmniej widzi to nasz protagonista, ale więcej nie opowiadam, choć jakikolwiek opis tej książki zdradza trochę szczegółów. Motywy kast z jakiegoś powodu kojarzą mi się z przeczytanym naście lat temu "Siewcą Wiatru" Kossakowskiej, a znajdziemy też trochę motywów kojarzących się z "Igrzyskami śmierci". Czyta się lekko, mamy intrygi, zdrady, niesprawiedliwość, brutalne walki, wszystko co pozwala się wkręcić. No i się ładnie wkręciłem, bo ostatnie 200 stron wchłonąłem chyba w 2 dni, a to dawno mi się nie zdarzyło. Na pewno będę kontynuować poczynania naszego czerwonego chłopaka, zwłaszcza że ponoć kolejne części są dużą poprawą!
Na pierwszy rzut oka to mi się skojarzył z karmazynowym świtem i zimną wojną. Ale o tym nie słyszałem. To co opisałeś wydaje się całkiem humanitarnym rozwiązaniem. Ale biorąc pod uwagę kontekst, to nie liczy się waga, tylko szarpnięcie...
Adam Bielecki stał się jednym z najmocniejszych himalaistów na świecie, ale gdy miał trzynaście lat, z powodu wieku odmówiono mu udziału w kursie skałkowym. Gdy skończył piętnaście, usłyszał od starszego taternika, że kiedyś będzie z niego świetny wspinacz. Jeśli wcześniej się nie zabije.
Ta książka to pierwsza pełna opowieść Adama Bieleckiego o jego osobnej drodze z górniczych Tychów na szczyty najwyższych gór świata. To także hołd dla bohaterów i twórców polskiego himalaizmu zimowego, w których szeregu Bielecki ustawił się, zdobywając jako pierwszy człowiek zimą Gaszerbrum I i Broad Peak. W dramatycznych historiach tych wejść Bielecki przede wszystkim opowiada o nieludzkich warunkach zimowej wspinaczki w Himalajach i Karakorum, sztuki uprawianej przez nielicznych na świecie, która stała się naszą narodową specjalnością.
„Możesz zostać w życiu, kim chcesz. Byleby nie górnikiem” ? usłyszał od ojca młody Adam Bielecki. Dorosły Adam nie mógł wziąć sobie tych słów do serca bardziej.
Dobra książka jako baza do dalszych poszukiwań o uzbrojeniu obronnym.
Książka opisuje historię pancerzy, technologię jej wytwarzania ( metalurgie, krystalografie, materiałoznawstwo i fizykę jądrową)
Uwielbiam czytać książki specjalistyczne za czasów komunizmu. Genialnie opisują skomplikowane rzeczy w prostu sposób.
Jako minus… ano rok produkcji to 1957. oznacza to… specyficzny język „ku chwale matuszki Rosji“
Np mój ulubiony kawałek:
„Radzieckie czołgi średnie miały opancerzenie silniejsze od niemieckich, a większy kaliber działa dawał m przewagę w walce artyleryjskiej. Duża zwrotność, niezawodność działania mechanizmów i zdolność pokonywania przeszkód były dalszym uzupełnieniem zalet tych wozów bojowych. Żołnierze radzieccy nabrali zaufania do swoich czołgów i widząc ich charakterystyczne, rasowe sylwetki uważali je za zadatek zwycięstwa w walce „
Tytuł: Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
Autor: Daniel Kahneman
Kategoria: nauki społeczne. psychologia, socjologia
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: e-book
ISBN: 978-83-7278-710-1
Liczba stron: 672
Ocena: 8/10
W czasie moich studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym chyba nie było książki, której tytuł słyszałem częściej niż tej Kahnemana. No, może “Inwestycje” Jajugi, a z “Czarnym Łabędziem” Taleba mamy pewne podium. Teraz po paru latach dostałem na urodziny czytnik i uznałem, że czas wyrobić sobie na nowo nawyk czytania, a na pierwszy ogień poszły “Pułapki Myślenia” właśnie. Tak coby nadrobić tą pozycję, wydawałoby się, obowiązkową - wisienką na torcie poleceń jest Nobel z ekonomii autora.
Autor przeprowadza nas po latach swoich badań nad ludzkich umysłem, prowadzonych głównie z Amosem Tverskym i przedstawia je w 3 częściach. Zaczynamy od badań obciążenia umysłowego człowieka, przyswajania i reagowania na informacje.To z tego etapu bierze się “O myśleniu szybkim i wolnym” w tytule. Poznajemy dwa “Systemy” naszego umysłu, pierwszy - szybki, intuicyjny i odpowiadający za większość naszych decyzji, oraz drugi - wolniejszy, monitorujący pierwszy i wykonujący bardziej angażujące zadania. W drugiej części poznajemy nieracjonalności i zmienności ludzkich wyborów, których nie podjęliby “ekoni”, czyli ludzie na których bazowała ekonomia zakładająca racjonalne zachowanie uczestników rynku. W trzeciej części autor przedstawia dwie jaźnie, doznającą i pamiętającą i przedstawia konflikty interesów pomiędzy nimi. Na sam koniec autor załącza dwa badania przełomowe badania przeprowadzone z Tverskym, które to były jego ścieżką do nagrody Nobla. Stanowią dobre przypomnienie wcześniejszych rozdziałów, choć są napisane zdecydowanie trudniejszym językiem.
Choć bardzo ciekawa książka nie jest lekką lekturą, a język autora często jest naukowy i może nie być tak łatwo przyswajalny. Wyniki badań są zaskakujące, a czasem niepokojące (np lekarze popełniający takie same błędy jak “ulica” w swojej dziedzinie). Dużym plusem są podsumowania rozdziałów, gdzie autor podaje bardzo krótkie pytania i sposoby rozmawiania o heurystykach i błędach poznawczych, których możemy doświadczać. Czy ich znajomość nas uchroni? Nie, ale choć może pomóc na ich ograniczenie. Cieszę się że po nią sięgnąłem, cieszę się też że to koniec :D Pewnie będę wracał.
Chris McCandles był chłopakiem z dobrego, zamożnego domu. Miał troskliwych rodziców i kochającą siostrę. Ukończył college i szykował się do studiów prawniczych. Ale właśnie wtedy postanowił wypisać się z klasy średniej, oddał wszystkie pieniądze i ruszył w drogę. Od Meksyku po Alaskę – jeździł autostopem, pociągami towarowymi, wędrował na piechotę, spływał kajakiem. Łatwo zaprzyjaźniał się z poznanymi po drodze ludźmi i równie łatwo te przyjaźnie zrywał, by szukać samotności w dziczy. Nie był jednak zwykłym awanturnikiem i łowcą przygód – raczej filozofem i idealistą. Ukoronowaniem jego życia miała być „ostatnia, największa przygoda, kulminacyjna bitwa, żeby zabić fałszywy wewnętrzny byt i ogłosić triumfalny koniec duchowej rewolucji”.
Jon Krakauer podąża tropem „supertrampa”, jak sam siebie nazywał McCandles. Na podstawie jego zapisków, listów, rozmów z jego przyjaciółmi stara się odtworzyć losy współczesnego Robinsona i wyjaśnić zagadkę jego odejścia.
Ta przepiękna historia młodości, buntu i poszukiwania wolności od kilkudziesięciu lat inspiruje nie tylko czytelników, ale także artystów. Na jej podstawie powstał niezapomniany film w reżyserii Seana Penna.
Książki czytane od nowego roku, ale dopiero się naumiałam w tag #bookmeter.
Czasem żeby stanąć przed ołtarzem, trzeba postawić wszystko na jedną kartę.
Gregory Bridgerton wierzy w prawdziwą miłość. Jest też przekonany, że kiedy spotka kobietę marzeń, natychmiast ją rozpozna. I tak się właśnie stało. Tylko że…
Że to nie ta jedyna. Urocza panna Hermiona Watson jest zakochana w kimś innym. Jednak jej najbliższa przyjaciółka, zawsze rozsądna , chce uratować Hermionę przed katastrofalnym związkiem, więc proponuje Gregory’emu pomoc w zdobyciu jej serca. W międzyczasie jednak Lucy się zakochuje. W Gregorym! Tylko że…
Lucy jest zaręczona, a jej wuj nie ma zamiaru pozwolić jej na zerwanie zaręczyn, nawet kiedy Gregory w końcu odzyskuje rozum i uświadamia sobie, że jego serce bije dla Lucy, jej błyskotliwości i promiennego uśmiechu. Teraz zaś, w drodze na ślub, Gregory musi sprawić, że kiedy przyjdzie do pocałowania panny młodej, będzie jedynym mężczyzną stojącym przy ołtarzu …
Czytanie już z lekka wymuszone, żeby skończyć ten cały cykl. Pierwsze tomy dobre, ostatnie 3 już nie tak bardzo.
Subtelny wdzięk, dyskretny humor i elegancja zapewniły Julii Quinn miano współczesnej Jane Austen Hiacynta jest piękna, inteligentna i aż za bardzo szczera. Nic dziwnego, że Gareth St. Clair, nieprzyzwoicie wręcz przystojny młodzieniec o reputacji hulaki, woli jej unikać podczas londyńskiego sezonu. Lecz tylko Hiacynta może mu pomóc przetłumaczyć pamiętnik, który kryje sekret przeszłości rodu St. Clairów i zaginionego skarbu. Zagłębiając się w pełnym tajemnic tekście, oboje spostrzegają, że odpowiedzi, których szukają, znajdą nie w starym rękopisie, lecz w swoich sercach...
Tytuł: Problem trzech ciał. Wspomnienie o przeszłości Ziemi. Tom 1
Autor: Cixin Liu
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: audiobook
ISBN: 9788383381145
Liczba stron: 456
Ocena: 6/10
Już od dawna nie skończyłem żadnej książki. Na otrzymanym w prezencie kindlu jest progres, ale to polecony przez mojego przyjaciela audiobook Problemu Trzech Ciał jest moją pierwszym domkniętym tytułem w tym roku.
Zaczynamy dość chaotycznie. Rozstrzelone w czasie wątki i (głównie) chińskie imiona postaci rzucają wyzwanie w złapaniu gruntu, ale po jakimś czasie klarują nam się najważniejsze osoby i struktura tej historii. To, co na pewno nie staje się prostsze to pogodzenie się że w tym sci-fi mamy naprawdę sporo sci. Od astrofizyki do mechaniki kwantowej, autor nie szczędzi nam naukowego języka. Chętnie się nim zabawia i tworzy kreatywne scenariusze przesuwając suwak w kierunku fikcji. Sam styl jest dość suchy, ale daje odbiorcy łatwo znaleźć się w sytuacjach i miejscach do których zabiera nas akcja. Książka ma też dość urokliwe momenty, zwłaszcza motyw zawartej w niej gry jest klimatyczny. Choć akcja nabiera tempa brakowało mi jakiegoś wyraźnego momentu kulminacyjnego, bo charakter pisania nie wywarł we mnie dużych emocji i nie stworzył atmosfery która sama w sobie by mnie porwała. Mimo to książkę wchłonąłem szybciutko i na pewno będę kontynuował przygodę w pozostałych części trylogii.
@minaret też to mam na liście, a że w tym roku czytam jak szalony (dziś w nocy skończyłem "Piknik na skraju drogi" i tym samym przeczytałem w tym roku więcej książek niż w 3 poprzednich razem xd) to liczę że się uda niedługo.
@minaret No strasznie trudno ten czas wygospodarować. Ja biorę czytnik na nocne karmienia bombelka, ale czasem jestem tak zaspany, że go tylko kłade obok na kanapie (czytnik, nie bombelka xd). Wieczorami zamiast scrollowania brainrotowych treści staram się coś poczytać, ale trudno tak mózg oduczyć złych nawyków jak się ma konto na wykopie 11 lat
"Rosja pędzi przez czas i przestrzeń prostopadle do doświadczenia i logiki. (...) Przed sobą zawsze ma mgłę, za sobą zawsze mrok"
Mam problem z oceną tej książki. "My. Kronika upadku" jest zbiorem politycznych felietonów autora o Rosji z lat 2012-2023. Po ich przeczytaniu uważam Głuchowskiego, pod względem stylu, za świetnego felietonistę - płynnie przechodzi od prześmiewczego, ironicznego opisu patologii rosyjskiego państwa do ciężkiego rugania polityków i własnych rodaków. Przybiera w swoich tekstach rolę proroka, a jego przewidywania są zarazem gorzkie i szydercze.
Sam o swojej roli wieszcza wypowiada się z dystansem, pisząc, że "diagnostyczna, a nie prognostyczna część tej książki jest ważniejsza". Jednakże to do tej części miałbym właśnie zastrzeżenia - pomimo tego, że jako Polak nie znam realiów rosyjskiego świata, to słuchając felietonów miałem wrażenie, że jego oceny też nie są do końca trafne. Da się odczuć, że swoje teksty pisze z perspektywy intelektualisty, nie zawsze rozumiejącego "prostych" ludzi.
Większość artykułów jest poprzedzona informacyjną częścią, nadającą kontekst opisywanym wydarzeniom. Jest ona niezbędna, by zrozumieć o co dokładnie chodzi w felietonie. Na ich końcu często znajduje się też posłowie, będące oceną treści z perspektywy czasu. Jest to miłe urozmaicenie, szczególnie że autor krytycznie podchodzi do tego, co napisał.
Największy problem z tym zbiorem felietonów mam taki, że... jest to zbiór felietonów. Pierwszy raz przeczytałem tego typu formę i przypomina mi trochę czytanie dramatów. Niby można, ale taki tekst kultury powinno się inaczej przyswajać. Felietony były pisane w konkretnym czasie, miejscu i były skierowane do konkretnej grupy odbiorców. Gdybym był Rosjaninem i przeczytał felieton Głuchowskiego w momencie jego wydania, na pewno wywołałby u mnie jakieś emocje i skłonił do przemyśleń. A tak, z mojej odległej czasowo i przestrzennie polskiej perspektywy, jest to tylko ciekawy z punktu widzenia historyków zapis tego, jaki stosunek do ówczesnych wydarzeń w Rosji miał przedstawiciel inteligencji tego kraju.
Tytuł: Niewolnicy dopaminy. Jak odnaleźć równowagę w epoce obfitości.
Autor: Anna Lembke
Kategoria: Psychologia
Wydawnictwo: ZYSK i S-ka Wydawnictwo
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-8202-805-8
Liczba stron: 286
Ocena: 8/10
Wydaje mi się, że wielu ludzi odczuwa niechęć do książek psychologicznych, socjologicznych, coachingowych, itp. Po części zaliczam się do tej grupy. Z jednej strony mam wrażenie, że ze względu na popularność tematu wiele treści jest słabej jakości, a autorzy wysuwają często zbyt daleko idące wnioski na podstawie ograniczonych badań. Z drugiej strony popularyzację wiedzy o psychologii uważam ogólnie za pozytywne zjawisko.
"Niewolnicy dopaminy" Anny Lembke zalicza się moim zdaniem do grupy książek psychologicznych wartych polecenia. Przede wszystkim dobrze się ją czyta - Lembke w przystępny (powiedziałbym, że miejscami "łopatologiczny") sposób tłumaczy jak działa dopamina, co powoduje jej nadmiar i niedomiar oraz jak możemy balansować jej poziomem. Daje przy tym liczne przykłady z badań naukowych oraz z jej własnej pracy klinicznej. Bardzo spodobał mi się styl przekazywania wiedzy. Czytając książki psychologiczne często odczuwam, że autor uważa to co napisał za prawdę objawioną. Ta książka raczej stawia drogowskazy niż wskazuje, co trzeba, a czego nie wolno.
Jeżeli zmagasz się w swoim życiu z mniejszym lub większym uzależnieniem, co obecnie dotyka prawie każdego, sięgnij po tę książkę, na pewno coś z niej wyciągniesz.
To mój pierwszy wpis na tagu jak i na hejto, przewrotnie zakończę przywitaniem - cześć wszystkim :)
@arento też czytałem tę książkę - w mojej ocenie całkiem spoko (6/10), choć bez szału. Nie miałem żadnych zastrzeżeń co do samej treści, więc również mogę ją polecić.
Po długiej walce, w końcu udało mi się skończyć podstawową sagę wiedźmina. Ogólnie mam wrażenie, że gdyby Sapkowski był z USA i zrobił tego Wiedźmina trochę bardziej w stylu CDPROJEKTU to byłby wielkim uznanym pisarzem. Nie mniej bardzo przyjemnie się czytało, choć były lepsze i gorsze momenty. Kilka tekstów zapamiętam. Pora teraz na dalsze przygody Geralta w wirtualnym świecie.
Zjebałem. Upatrzyłem wczoraj promocję na upolujebooka.pl, oszaleli z promką, część książek była po 10.90, inne po 15.90 i tak dalej. Koszyki cenowe i całe tomiszcza były w tej cenie, no kosmos.
I wiecie co? Zostawiłem sobie zakup na potem i końcowo nic nie wziąłem. A dzisiaj ceny już normalne. Niby mam co czytać i przynajmniej nie wydałem hajsu w pośpiechu, ale ehhh, okazja uciekła.
Mamy tu jakiś tag na takie promki książkowe? Bo że @Whoresbane wrzuca listę nowości to wiem, czasem coś zajrzę z ciekawości.
Książka "Stories of Your Life and Others" Teda Chianga jest przede wszystkim zbiorem opowieści, a nie jednolitą historią. Zawiera to, co powinno zawierać dobre Science-Fiction - filozoficzne, czasem religijne i egzystencjonalne rozważania w fikcyjnych światach obserwowane przez naukowy pryzmat. Czy podważanie ugruntowanych zasad arytmetyki ma swoje konsekwencje dla badającego? Czy nauka języka obcych siedmionogów, które przybyły na Ziemię, może zmienić nasze postrzeganie czasu i rozwiązać traumy, które zawisły w przeszłości, wciąż rzucając swój ciężki cień na teraźniejszość? Czy może, podobnie jak Hiob, jedna z bohaterek opowieści powinna zaakceptować swój los, by pozbyć się cierpienia?
Mieszanka nauk ścisłych, humanistycznych, ale i mniej mierzalnych ludzkich historii, losu, decyzji i naszych mitów jest gęstą treścią "Stories of Your Life and Others"