Zaloguj się aby komentować
Jak dużo jest sowy w sowie?
Jeszcze bardziej obrazowo (i być może też niepokojąco) wygląda model sowy zupełnie pozbawionej piór (drugie zdjęcie). Tym razem jest to płomykówka (Tyto alba). Model został zestawiony ze szkieletem ptaka i z wersją w pełni opierzoną.
#ciekawostki #zwierzeta #przyroda #natura #ptaki #sowy i trochę #creepy


Zaloguj się aby komentować
Wygląda jakby zaraz miała pożreć czyjąś duszę - a to tylko australijska płomykówka
Płomykówka falista (Tyto multipunctata) żyje w cienistych zakątkach wilgotnych lasów eukaliptusowych w tropikalnych regionach Australii. To trzecia największa sowa występująca na tym kontynencie. Ponieważ nie występuje zbyt licznie i jest gatunkiem endemicznym, jest objęta ochroną.
U sów często można zaobserwować różnicę wielkości pomiędzy samicą i samcem, jednak u płomykówki falistej ta różnica jest największa: samice tego gatunku są przeciętnie 1,7 raza cięższe od samców i 1,8 raza od nich większe pod względem rozmiarów ciała.
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #sowy #creepy


Zaloguj się aby komentować
Jakiś mały ruch na portalu, dobry moment żeby zacząć wątek #tlumaczonecreepypasty . Jak będzie zainteresowanie to będę wrzucał z losową regularnością ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zacznę od mojej ulubionej, Radio Silence. Enjoy
36 400 000.
Według słynnego równania Drake'a jest to oczekiwana liczba inteligentnych cywilizacji w naszej galaktyce. Przez ostatnie 80 lat transmitowaliśmy wszystko o nas – radio, telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia – do reszty galaktyki. Krzyczeliśmy o naszym istnieniu na cały głos reszcie wszechświata, zastanawiając się, czy jesteśmy sami. Trzydzieści sześć milionów cywilizacji, a mimo to przez prawie sto lat słuchania nic nie słyszeliśmy. Byliśmy sami.
Tak było, aż do około pięciu minut temu.
Transmisja odbywała się na każdej przestępnej wielokrotności częstotliwości rezonansowej wodoru, której słuchaliśmy. Harmoniczne przestępne – takie rzeczy jak częstotliwość rezonansowa wodoru razy pi – nie występują w naturze, więc wiedziałem, że muszą być sztuczne. Sygnał włączał się i wyłączał bardzo szybko, a jego amplitudy były niezwykle równomierne. Jak nic jest to pewnego rodzaju transmisja binarna. Zmierzyłem 1679 impulsów w ciągu jednej minuty aktywności transmisji. Potem cisza powróciła.
Liczby te na początku nie miały sensu. Wydawały się po prostu przypadkowym bałaganem hałasu. Ale impulsy były tak idealnie jednolite i były nadawane na częstotliwości, która zawsze była tak cicha; musiały pochodzić ze sztucznego źródła. Ponownie spojrzałem na transmisję i moje serce zabiło mocniej. 1679 – dokładnie taka była długość wiadomości Arecibo wysłanej 50 lat temu. Z ekscytacją zacząłem układać bity w oryginalnym prostokącie o wymiarach 73 x 23. Nie dotarłem dalej niż do połowy, zanim moje nadzieje się potwierdziły. To była dokładnie ta sama wiadomość. Liczby w systemie binarnym, od 1 do 10. Liczby atomowe pierwiastków tworzących życie. Wzory na nasze nukleotydy DNA. Ktoś nas słuchał i chciał, żebyśmy wiedzieli, że tam są.
Potem dotarło do mnie – ta oryginalna wiadomość została przesłana zaledwie 50 lat temu. Oznacza to, że życie musi być oddalone maksymalnie o 25 lat świetlnych. Cywilizacja w zasięgu rozmowy? Zrewolucjonizowałoby to każdą dziedzinę, w której kiedykolwiek pracowałem – astrofizykę, astrobiologię, astro-
Sygnał znów piszczy.
Tym razem jest wolno. Zdecydowanie celowo. Trwa niecałe pięć minut, a nowy bit pojawia się raz na sekundę. Chociaż komputery oczywiście to nagrywają, zaczynam je zapisywać samemu. 0. 1. 0. 1. 0. 1. 0. 0... Od razu wiedziałem, że to nie jest ta sama wiadomość co poprzednio. Mój umysł pędzi w poszukiwaniu tego, co to może być. Transmisja kończy się po przesłaniu 248 bitów. Z pewnością jest to za małe, aby przekazać coś istotnego. Jaką wspaniałą wiadomość do innej cywilizacji możesz wysłać, mając do dyspozycji zaledwie 248 bitów informacji? Na komputerze jedyne pliki, które są tak małe, będą ograniczone do…
Tekstu.
Czy to było możliwe? Czy naprawdę wysyłali do nas wiadomość w naszym własnym języku? Jak tak o tym pomyślę, to nie jest wykluczone – przez ostatnie 80 lat przesyłaliśmy praktycznie każdy język na świecie… Zaczynam rozszyfrowywać za pomocą pierwszego schematu kodowania, jaki przyszedł mi do głowy – ASCII. 0. 1. 0. 1. 0. 1. 0. 0. To jest B... 0. 1. 1 0. 0. 1. 0. 1. E…
Kiedy kończę składać wiadomość w całość, czuję ciężar jakbym w żołądku miał kotwicę. Słowa przede mną odpowiadają na wszystko.
> BE QUIET OR THEY WILL HEAR YOU
#creepy #creepypasta
Zaloguj się aby komentować

Stworzony przez Łukasza Koźlika startup Clone pokazał światu efekt kilkunastu lat prac badawczych. Pierwszego na świecie, tak precyzyjnego pełnego, biomimetycznego robota. Robot jest w każdym detalu oparty na anatomii człowieka.
Protoclone to pozbawiony twarzy, anatomicznie dokładny, syntetyczny...
Oczy na szypułkach
Owoce czerńca mają charakterystyczne, czarne plamki na wierzchołkach – na dodatek w miarę ich dojrzewania szypułki i łodygi, na których rosną, przybierają ciemnoczerwoną barwę, przez co przypominają gromadę wielkich oczu. Nietrudno zapewne zgadnąć, skąd wzięła się popularna angielska nazwa tej rośliny: doll’s eyes, „oczy lalki”.
Ten dziwny, niepokojący wygląd owoców może sugerować, że czerniec jest niebezpieczny i tak też jest w rzeczywistości – jego jagody są trujące dla człowieka, a ich spożycie w większej ilości może skończyć się pieczeniem w ustach i w gardle, ślinotokiem, bólem brzucha, biegunką, zawrotami głowy czy halucynacjami, a w skrajnych przypadkach nawet zatrzymaniem akcji serca.
Odmiana Rubrocarpa ma czerwone owoce – jakby białe nie wyglądały wystarczająco przerażająco…
Podobne do oczu owoce ma również guarana (Paullinia cupana), południowoamerykańskie pnącze występujące w dorzeczu Amazonki i Pary na terenie Brazylii. Owoce guarany przypominają początkowo pomarańczowe torebki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego, które po otwarciu ukazują białe wnętrze z pojedynczym, dużym, czarnym nasionem wyglądającym jak źrenica (ostatnie zdjęcie). Tradycyjna nazwa guarany w języku Guarani bywa tłumaczona jako „owoc jak oczy ludzi” lub „oczy bogów” – i trudno się dziwić.
#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #botanika #owoce #creepy
tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych



Zaloguj się aby komentować
Backroomsy pomimo mocno zmarnowanego potencjału moim zdaniem dalej są dość ciekawym konceptem. Sama idea backroomsów mocno bazuje na przestrzeniach liminalnych więc nie sposób nie odwołać się do tego konceptu w tym kontekście. Natomiast same przestrzenie liminalne odnoszą się do terminu nie-miejsc o czym w swoim czasie zrobiłem kiedyś nawet długi wpis. Czym są jednak nie-miejsca? Cytując wikipedie są to:
Nie-miejsce to przestrzeń niczyja nie ze względu na brak właściciela, ale na brak emocjonalnego powiązania jej z ludźmi. To nie tylko przestrzeń rozumiana jako zaprzeczenie miejsca, ale też zawiera w sobie relacje społeczne i stosunek, sposób patrzenia człowieka na dane nie-miejsce w relacji z percepcją miejsca oraz okres przebywania.
Nie-miejsce cechuje się czasem, w którym nie obserwuje się zmienności, więc jego upływ zostaje zawieszony. Przykładami takich przestrzeni są lotniska, centra handlowe, supermarkety czy stacje benzynowe, ale też np. obozy przejściowe czyli przestrzenie w których przebywa się bardziej z konieczności niż z własnej woli i gdzie zazwyczaj codziennie użytkuje je relatywnie duża liczba osób niepowiązanych ze sob
Przestrzenie liminalne są to więc zwykle zdjęcia nie-miejsc w których aktualnie brakuje ważnego elementu, a mianowicie ludzi co wywołuje u potencjalnego odbiorcy poczucie dziwności, wyobcowania, nostalgii, a nawet leku. Filozof, Mark Fisher mówiłby w tym przypadku o doświadczeniu osobliwego czyli czegoś co z jednej strony wydaje się nam dziwnie znajome, a z drugiej strony kompletnie nie na miejscu przez co czujemy się nieswojo.
Backroomsy to z kolei creepypasty z motywem uwięzienia człowieka w takich przestrzeniach liminalnych które ciągną się na duże odległości. Popularność przestrzeni liminalnych i backoomsów w internecie powiązałem z tym jak człowiek współczesny doświadcza przestrzeń miejską w swoim otoczeniu. Odwołałem się wtedy do pojęcia miast generycznych wprowadzonych przez Rema Koolhaasa, czyli miast uwolnionych od dominacji centrum, wyzwolonych z tożsamościowego gorsetu. Są to miasta bez historii. Miasta współczesne miałyby się wiec charakteryzować bylejakością i ogólną nijakością. Brakować im miało stylu w przeciwieństwie do miast przeszłości gdzie to dominował Gotyk albo Barok.
Doszukałem się też jednak głębszej przyczyny popularyzacji tych creepypast w postaci ogólnego życia w tak zwanej płynnej nowoczesności jak to określił zmarły już polski filozof, Zygmunt Bauman. W dzisiejszym świecie z ciągle zmieniającymi się trendami, pogłębiającą się społeczną alienacją dawne struktury społeczne jak naród, kościół czy rodzina zaczęły tracić swój pierwotny sens. Znaczenia traciły więc też i miejsca takie jak dom, kościół, rynek miasta i zaczęły one zanikać na tle rozrastających się nie-miejsc pochłaniających przestrzeń publiczną.
Gdy otaczająca człowieka rzeczywistość traci swoje pierwotne znaczenie to następuje zjawisko deterytorializacji o czym pisał francuski filozof, Deleuze. Backroomsy to właśnie taka zdeterytorializowana przestrzeń w której brakuje punktów odniesienia przez co nic nie ma sensu i znaczenia i są one symbolem świata w którym żyje współczesny człowiek. Efektem tego procesu jest coraz częstsze poczucie depersonalizacji i derealizacji. Backroomsy mimo wszystko ciągle funkcjonują jeszcze euklidesowej geometrii, ale co jeśli to zostania im odebrane to co zostaje?
Tu z pomocą przychodzi Backrooms, Level 404 czyli zglichowana rzeczywistość. Tutaj struktury nie mają już stałej formy i zamiast tego nachodzą na siebie. Gdy świat wyda się już człowiekowi kompletnym chaosem i popadnie w kompletną schizofrenie to wtedy nastanie kompletny upadek cywilizacji.
#filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld #liminalspace #backrooms #creepy

@Al-3_x polecam analizę na kanale Wendigoon YT https://www.youtube.com/watch?v=UFCzDl3_KeQ
W ogóle, cały kanał jest fajny, lubię sobie czasem pooglądać
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Aaauuuuu... aaauuuuuu... auuuuu...
Co raz dziwniejsze te oscypki.
Tiktoker znalazł rdzeń napędu atlantydzkiej vimany w przypadkowym gruzowisku.
Krótko po opublikowaniu zaginął bez śladu
#paranormalne #ancientaliens #creepy #starozytnecywilizacje #heheszki #wtf

Zaloguj się aby komentować
Powiem wam, że nie jestem przesądny, ale... xD
Dłubiąc sobie przy dwóch sprowadzonych harlejkach w trakcie lata bałem się, że nie zdążę na nich polatać i zastanawiałem się, czy nie kupić jakiegoś, który dla odmiany by jeździł. I chyba na drugi dzień patrzę, ogłoszenie. Dyna, edycja limitowana, poszukiwany model, do tego z europejskiego rynku i sprzedawana przez salon. Cena spora, ale mimo wszystko dość okazyjna zwłaszcza przy wszystkich modyfikacjach i dodatkach wpakowanych w moto.
Chyba tego samego dnia pojechałem go obejrzeć i po dziesięciu minutach kupiłem xD na spóźniony, urodzinowy prezent. Było tylko małe "ale" które wyszło w trakcie - dotychczasowy właściciel, który szykował sobie moto miesiąc temu rozwalił się na samochodzie, trup na miejscu. Nie na tym moto co prawda, ale wciąż. Stara trochę kwękała, że to zły omen, ja jednak przesądny nie jestem, więc cieszyłem się, że zrobiłem dobry deal.
Moto odebrałem dopiero parę tygodni po kupnie, wcześniej nie było kiedy. Na dzień dobry w garażu przy przestawianiu mi upadł xD Nie upuściłem motocykla chyba od dziesięciu lat (parkingowych gleb przy nauce schodzenia na kolano nie liczę), trochę się wkurzyłem, nie powiem. No ale co zrobić, tyle że nic się nie stało, straty zerowe, nic się nawet nie porysowało, bo zabezpieczenia ochroniły.
Pojeździłem trochę, fajny sprzęt. Aż parę dni później podczas jazdy odpadła mi tablica z mocowaniem i przywaliła w gościa, który jechał na moto za mną. Od, po prostu mocowanie się oderwało i odfrunęło. Tyle dobrego, że poza uszkodzoną owiewką w motocyklu, który jechał za mną nic się nie stało, bo tablica wraz z mocowaniem to solidny kawał żelastwa, spokojnie ponad 1.5kg wagi. Szczęście w nieszczęściu, ale wkurzyłem się już mocno, bo tablicę montował salon i nawet naciskali, że to zrobią. Salon w którym kupowałem miesiąc wcześniej wziął na siebie załatwienie nowego mocowania i naprawę czachy u poszkodowanego, tyle dobrego.
Moto potem trochę stał, w międzyczasie więcej dłubałem niż jeździłem, ogarniałem harlejki z USA i wyszło też, że na jednym z nich jeździ mi się wprost idealnie - stąd świeżo kupiony moto wyjechał na ulicę może jeszcze dwa czy trzy razy. I dwa tygodnie temu myślę sobie - pogoda ładna, to chociaż się przejadę, podładuję akumulator. Parę minut później jadę sobie, lekki skręt, prędkość śmieszna typu 30-40 km/h - i nagle jeb, leżę na ziemi. Chyba coś było rozlanego na asfalcie, straciłem przyczepność, motocykl ślizgnął jeszcze parenaście metrów i stuknął w krawężnik kierownicą. Straty już większe, pewnie parę tysi - zgięta kierownica, pęknięta klamka sprzęgła, rysy, mocowanie amorka do wymiany. Ja też się trochę poobijałem. Myślę sobie, że coś pechowy ten moto.
No i dziś wziąłem mojego kumpla-sąsiada, Irlandczyka, starszy gość po sześćdziesiątce na przejażdżkę C63, bo pytał, czy się karniemy xD I wracamy, idziemy do motocykla, opowiadam jak to wyglebiłem się i pokazuję efekty gleby, narzekam że teraz trzeba będzie to wszystko ponaprawiać i jakiś strasznie pechowy ten sprzęt, bo raptem zrobiłem może 500 km a cały czas jakieś problemy, począwszy od historii z poprzednim właścicielem, skończywszy na mojej wywrotce. On kiwa głową i mówi, że faktycznie kiepska sytuacja, z tym poprzednim właścicielem co robił moto dla siebie i się zabił to już w ogóle i że trzeba skropić wodą święconą, on to może zrobić w razie czego. Ja myślę sobie, że może nie taki głupi pomysł. I idziemy do windy, trzeba drzwi garażowe otworzyć, Irlandczyk wyciąga klucze, coś mu z nich odpada. Okazuje się, że miał przy kluczach medalik/breloczek z Maryjką i ten breloczek w kieszeni akurat teraz odczepił mu się i akurat teraz wziął i odpadł. Creepy xD Dla mnie to już przelało czarę, miałem trochę go pomodyfikować przez zimę, ale pi⁎⁎⁎⁎lę, naprawiam sprzęta i sprzedaję. Stan przeklęty. Jakby coś, nie kupujcie.
#motocykle #creepy
Zaloguj się aby komentować
Kosmiczny horror wiecznie żywy!
https://www.youtube.com/shorts/2oJoiyesAiY
Strasznie podobają mi się te animacje znalezione w sieci gdzie jakieś wielkie potwory czy inne kosmiczne byty zagrażają ziemi. Widać ludzie odczuwają przyciąganie do takich treści które ukazują człowieka jako bezsilną jednostkę w obliczu czegoś co wykracza poza jego pojmowanie. Ogólnie za prekursora tego uważa się Lovecrafta, ale ja osobiście uważam, że jest to podstawa najbardziej pierwotnych doświadczeń religijnych i tego jak prymitywne plemiona postrzegały bóstwa. Dziś gdy świat zachodni stał się dużo bardziej świecki niż kiedyś, a kościół starał się skupić na postaci Chrystusa jako osoby która szery miłość i szacunek do bliźniego, ludzie wciąż w jakiś sposób poszukują czegoś co wywołałoby w nich to doświadczenie dawnej trwogi.
#filozofia #religia #creepy #horror
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Poszedłem na pole orne obok domu zrobić kilka fotek gwiazd, gdy nagle usłyszałem, że coś wielkiego biegnie w moja stronę i k⁎⁎wa SAPIE. Zaczalem robić hałas i to coś się zatrzymalo w wysokiej trawie ale w tych ciemnościach tego nie zobaczyłem. Nie wiem co to było (obstawiam jelenia lub dzika, ew. Myszojelenia) ale obsrałem się dość mocno.
#wtf #creepy #mojezdjecie

Zaloguj się aby komentować
Bania zryta
#creepy #cartoonnetwork #hejto30plus #cotusieodpierdala #fanart #hydepark
#scoobydoo #ogladajzss (sorry SS, tak czuje)

@NiebieskiSzpadelNihilizmu mowisz o scubby doo, jakichs nowych odcinkach? Pytam bo rozne sa. https://pl.wikipedia.org/wiki/Scooby_Doo
I jaka propaganda? Nie w temacie jestem
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #gimbynieznajo #creepy #youtube #ciekawostki #niewiemjaktootagowac
Pamiętacie ją?
Dla tych co jej nie kojarzą - miała, a raczej jej filmiki posiadają "dziwną" popularność. Nie wiadomo tak na prawdę na czym polegała. Tzn. Teraz wiadomo, że na tamte czasy były totalnie odklejone. Pierwsza szara myszka? Pierwsza miłość simpów?
Mały wykop (nie mylić z wykop.pl) pewnego YTbera

Zaloguj się aby komentować
Macie jakieś takie straszne historie opowiadane w rodzinie albo jakieś takie powiedzmy paranormalne doświadczenia ? W sumie fajny temat na noc xD
moja mama opowiadała mi, ze kiedyś widziała gościa z kosą na wiosce pod mostem jak ją ostrzył, a potem jak wróciła do domu to wujek zmarł ( wiadomo, przypadek )
u dziadka jak raz jadłem zupę, to książka spadła z półki, ale tak sama z siebie. Dziadek nawrzeszczał na jakiegoś Stefana, żeby nie straszył dzieciaka. Później mówił, że to jego zmarły kolega z wojska mu takie numery co jakiś czas robi, bałem się jak diabli bo miałem wtedy kozę z 7 lat.
coś u was było takiego ? Lubię takie opowiastki
#paranormalne #creepy #opowieści
@Tawantinsuyu Raczej mój stary nie jest osobą, która mocno wierzy i uwielbia chodzić do kościoła. Na niedzielną mszę przed covidem chodził, teraz w ogóle, wszystkie różańce dla niego to była męczarnia. Grobbingu (wszystkich świętych) nie cierpi.
Jak o tym mi opowiadał, to wiem, że to dla niego ważne przezycie. Ale teraz z perspektywy czasu to jest to taka historyjka po prostu, do której w ogóle nie wraca. Od momentu tego zajścia minęło min. z 15 lat.
Raczej jak mam definiować wiarę taty, to wydaje mi się, że wierzy w życie po śmierci. Ale kościół go męczy, biorąc pod uwagę mariaż kościoła z partią rządząca, to wypowiada się, że to czarna mafia
@Tawantinsuyu O przypomniało mi się. Kilka lat temu ojciec przyznał się, że jak budował dom (20 lat temu), to martwił się, czy uda się i czy zwiąże koniec z końcem. I poszedł, pomodlił się, dał dobrą tacę.
Po latach mi powiedział, że chyba zadzialało. To chyba najwieksze jego świadectwo wiary, jeśli tak to można określić
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować