@Gepard_z_Libii chodziłem na studia zaoczne i miałem w grupie ziomka, który przed dosłownie każdymi zajęciami, na każdej przerwie szedł do pobliskiej żabki po tigera w tej litrowej szarej butelce. Potem czy wykłady, czy laborki on to zerował i na kolejnej przerwie szedł po kolejnego tigera jak gdyby szedł po jakiś sok czy wodę. A że studia były zaoczne, to poza typowym 16-21 piątkiem, soboty i niedziele mieliśmy od 8 do 16-17, czasem nawet do 19. I tak co blok zajęć on cały dzień dymał po te tigery. Jak jego głowa i serce nie eksplodowały to wszyscy się dziwiliśmy. No ale wiesz jak to jest- hehe, śmieszne, przesadzasz, nic się nie dzieje, a potem przychodzi trzydziestka i masz problemy z sercem, nie możesz złapać oddechu, a twój lekarz ci mówi, że wątroba i nerki są do wymiany.