Otwieramy #trojmiejskiehlejtopiwo. :)
#dummytag #gdansk #gdynia #sopot #trojmiasto

Otwieramy #trojmiejskiehlejtopiwo. :)
#dummytag #gdansk #gdynia #sopot #trojmiasto

Zaloguj się aby komentować
Bążur! Chciałbym serdecznie przypomnieć o jutrzejszym #trojmiejskiehlejtopiwo .
Miejsce: Pułapka , #gdansk
Data: 13.01.2023 (to jest piątek)
Godzina: 19:16 (to jest wieczór) godzina uległa zmianie, ale mamy rezerwację!
Będą piwka, dobra zabawa, piękna pogoda i kebaby w okolicy!
Dla nowych osób: Zapraszamy mocno, ekipę można poznać po tym, że będzie przynajmniej jedna osoba, reszty idzie się domyślić!
#dummytag #gdynia #sopot #trojmiasto
Zaloguj się aby komentować
Uwaga uwaga! Rok już się dawno zaczął, to pora na #trojmiejskiehlejtopiwo. No dobra, póki co będzie to na razie piwo afiliowane przy #trojmiejskiewykopiwo, które ma już ponad 10-letnią tradycję. (⊙ˍ⊙) U nas na piwach poznają się pary (jest kilka), małżeństwa (też są), jakoś dram ani obyczajówek jeszcze nie było.
Data: 13.01.2023 (to jest piątek)
Godzina: 20:03 (to jest wieczór)
Niepowtarzalna okazja spotkać się w tym właśnie miejscu, w tym właśnie składzie, przy takich właśnie piwkach! Nie robimy jeszcze rezerwacji, ale można pomyśleć. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Dla nowych osób: Zapraszamy mocno, ekipę można poznać po tym, że będzie przynajmniej jedna osoba, reszty idzie się domyślić!
Trójmiejskie tagi dla zasięgów: #gdynia #sopot #trojmiasto oraz alpaka dla atencji.

Zaloguj się aby komentować
Osobiście nie cierpię fajerwerków - są dla mnie za głośne, dzień później ulice są zasyfione, i szkodzą zwierzętom (zarówno dzikim, jak i udomowionym).
Dawniej fajerwerki były czymś pomiędzy teatrem, a sztuką wojenną - dlatego ich odpalaniem zajmowali się jedynie specjaliści od wojskowości. Pierwszy udokumentowany pokaz sztucznych ogni w Gdańsku to rok 1595, kiedy władze uczciły w ten sposób narodziny Władysława Wazy. Tematem pokazu było ostrzelanie Twierdzy Wisłoujście, którą przed Dworem Artusa symbolizowała drewniana wieża, wypełniona materiałami pirotechnicznymi.
W XVII wieku fajerwerki towarzyszyły mieszczanom w podniosłych momentach: przy okazji wizyt monarchów, narodzin w królewskiej rodzinie, zawarciu pokoju, czy koronacji. Kiedy do miasta przybyła królowa Ludwika Maria Gonzaga, miasto wydało fortunę na wydarzenia, mające uświetnić pobyt królowej. Kanclerz Albrycht Radziwiłł w swoim pamiętniku, pod datą 17 lutego 1646 r., zapisał: "Nocą królowa oglądała sztuczne ognie i chwaliła starania miasta".
W drugiej połowie XVII wieku w Gdańsku za fajerwerki odpowiadał artylerzysta Ernst Braun, który napisał dzieło poświęcone tej sztuce wojennej: "Novissimum fundamentum et praxis artilleriae". W środku zawarł również informacje na temat fajerwerków. Wśród nich znalazła się rycina, pokazująca pokaz sztucznych oni z okazji narodzin Konstantego Sobieskiego - możecie ją zobaczyć poniżej.
Uważajcie dzisiaj na siebie, bo chociaż czasy się zmieniły, fajerwerki wciąż mogą być bardzo niebezpieczne

Zaloguj się aby komentować
Taki problem zarzuciłem na łamach lokalnego serwisu.
Jak ktoś z 3 City, to rozumie, jak nie, to chodzi o to, że mamy raport do zgłaszania różnych problemów i często w komentarzach do prozaicznych problemów pojawiają się odpowiedzi typu: wracaj na wieś, jedź do Bartoszyc, w mieście mieszkasz, to nie narzekaj. A problemy są typu: ktoś rozjeżdża trawnik, pies wali kupę i właściciel się po nią nie schyli, Sylwester za 4 dni, ale już dzisiaj zrobię 30 sekundowy show na osiedlu.
Pytanie - czaicie ten motyw z wyzywaniem od wieśniaków przez ludzi, którzy przyjechali do Trójmiasta ze wsi 30 lat temu, albo ich dzieci? Bo to chyba oni tworzą tę wspaniałą aurę jedności
https://www.trojmiasto.pl/raport/Dlaczego-uzytkownicy-raportu-maja-zboczenie-rt286494.html
@heszke_w_meszke
Formułujesz pytanie jakby to była jakaś trójmiejska specyfika a orzecież tak jest w każdym dużym mieście, w którym jest mnóstwo napływowych z mniejszych miast i wsi.
Ludzie się dowartościowują, odreagowują frustracje i leczą kompleksy cisnąc anonimowo w internetach innym anonimowo, nihil novi.
Zaloguj się aby komentować
Dżem dobry. Kto mnie poznał w innych zjebanych miejscach ten wiec co to, kto mnie nie zna niech czyta. Oto miejsca gdzie można na legalu wjechać i bawić się w terenie bez niszczenia przyrody lub cudzej własności.
1.Tor za terminalem kontenerowym w Gdańsku, tor jest piaszczysty, z małymi przewyższeniami. Bardzo fajny żeby sobie poupalać, wjazd od stacji Moya. Tor jest połączony z nieużytkami gdzie też można legalnie wjechać i brykać żeby się bardziej rozpędzić. Na 2 części kilka podjazdów i głębszych niecek.
Trudność 5-6/10
Rozmiar Miejsca 11/10
Frajda 7/10
Lokalizacja https://goo.gl/maps/JmTdxVSyjHZBoxkr8 oraz...
W gdańskim sklepie Lego na ściance pojawiły się tanowe sztabki, tarcze light gray schody i platy light blue gray i green 4x4


Zaloguj się aby komentować
Mieszkam w Trójmieście, ale jestem przyjezdny. Wracałem dziś z pracy i wstąpiłem do biedronki. Stał chłopaczek z Caritasu z koszykiem. Wiadomo, grudzień - zbiórka żywności dla ubogich. Zagadał formułką. Odpowiedziałem, że na pewno coś dorzucę. Jako, że zbierają artykuły, które się nie psują, to na szybko wziąłem makaron i kaszę (wchodziłem do biedry tylko po wino).
A teraz do sedna. Co mnie obrzydza, to reakcje ludzi. Totalna obojętność to jedno, ale wyraz pogardy to drugie. Jeden gość zachował się jak totalny buc. Parsknął na małolata. Bo co? Bo kościelne? A jak kościelne to pewnie to, hehe PiSowskie? XD K⁎⁎wa, przecież to jest niepojęte, jak ludzie w tym kraju są po⁎⁎⁎⁎ni na punkcie tych dwóch , przewodnich, obrzydliwych partii politycznych.
Kiedyś w podobnej sytuacji zagadał mnie chłopaczek o wrzucenie kasy do puchy na fundację. Wiecie jakim tekstem zagadał? "Jestesmy znani, spokojnie. Byliśmy w TVNie..W TVP nie, bo to wstyd" XD No k⁎⁎wa, co mnie to obchodzi? Wrzucam siano na dzieci, a debil wyjeżdża mi takim tekstem.
Zaloguj się aby komentować
Podobno w Gdańsku. Ciekawe malowanie długiego kibla, czyli EN71-014

Zaloguj się aby komentować
Listopadowa stówka odhaczona.
Z żoną i jakimiś jej znajomymi pedalarzami. Razem 9 osób.
Nie lubię ustawek i jazdy w grupie, ale muszę przyznać, że jazda w takiej grupie to właściwie przychodzenie z własnym tłumem i nie trzeba polegać na losowych ludziach, żeby móc się wkurwiać na tłok na DDR, bo ma się swój własny tłok.
Albo - where badge???


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Już mam zwałę i tęsknię za latem. Absolutnie nie podoba mi się to, co widzę za oknem i nie ma na to mojej zgody. Po wakacjach przeprowadziłem się do dużego miasta, w którym wcześniej studiowałem dziennie i zaocznie, bo trzeba spróbować swoich sił "wyżej" i kasa by się lepsza przydała.
Do rodzinnych stron mam jakieś 150km, a już wiem, że nie będę mógł tak często jeździć nad nasze (mojej i różowej) ulubione jezioro, przynajmniej tak często jak chcemy. Okolice moich rodzinnych stron są naprawdę bardzo ładne (bory tucholskie już 20-30km za miastem). Spędzałem tam mnóstwo czasu latem, w moim mieście zostawiłem wszystkich znajomych, bo większość z nich to mundurówka (poza Policją w sumie każda służba), dziewczyna też zostawiła koleżanki.
Trójmiasto jest przerysowane i przereklamowane. Jak sobie pomyślę, że sporo czasu zamiast na naszych ulubionych miejscówkach, nad jeziorem z dziewczyną, grając w plażówkę z ziomkami, będę spędzał nad "piwem rzemieślniczym" w otoczeniu jakichś korpodzbanów pijących sojowy koktail dizajnerski, to mnie skręca xD A mamy tu znajomych, co czasem jak wyjdziemy z nimi i dojdą ich znajomi, to właśnie tak to wygląda. I żeby nie było - Mieszkałem tu już kiedyś 3 lata, ale w akademiku, studiując dziennie, to inne wrażenia.
Ech Tuchola, mam kolegę który poszedł tam do szkoły jako jedyny z roku od nas. Potem studia w Poznaniu by dostać się na Leśniczego bo kochał las Skończyło się na tym, że dostał się gdzie chciał ale usadzili go przy biurku kazali wypełniać tabelki w Excelu i to jeszcze w dodatku tak żeby zatuszować machloje obecnego Leśniczego xd
Pierdolnął tym po pół roku i wyjechał spowrotem do Poznania pracować w korpo.
Małe miejscowości to rak nawet na państwowych posadach musisz dymać na grubasów i siedzieć cicho bo na twoje miejsce już stu za bramą.
Powodzenia w spełnianiu marzeń bo będzie to bardzo trudne jeśli nie ogarniesz zdalnej pracy
Zaloguj się aby komentować
Wkurza mnie, że co raz mniej firm proponuje. umowę o pracę, a nastawia się na kontrakt B2B, nawet w przypadku stawek "nieprogramistycznych". Miałem ten komfort, że dostałem spoko warunki na umowie o pracę, bo akurat w tym roku zmieniałem. Ale nie pytajcie nawet, ile rekrutacji przeszedłem, gdzie oferowali B2B. Finalnie miałem wybór, bo dostałem 2 oferty zatrudnienia i wybrałem tam, gdzie jest UoP. W firmach na B2B chwalili się, że oferują dobre stawki. Jako brutto niby spoko, ale trzeba brać pod uwagę, że oni są sporo kasy do przodu nie płacąc za pracownika XDD
Np stawka 8k netto na B2B to jest 6400 na małym ZUSIE i 5700 przy dużym zusie. Brzmi nawet spoko na moje doświadczenie.
Ale bierzmy pod uwagę, że przy UoP to byłoby już tylko jakieś 6600 brutto, czyli nieco ponad 4700 zł na rękę. Jest różnica? Jest, a odpowiadasz własnym majątkiem.
@kiri Prawda jest taka, że między kosztami pracodawcy, pensją brutto, do tego co finalnie masz na rękę, jest przepaść. Państwo nas dyma jak chce. I Janusze też szukają furtki, by nie być dymanym. Finalnie najbardziej traci na tym zwykły pracownik, niezależnie od tego, czy Janusz wykiwa rząd, czy rząd nie da się wykiwać Januszowi.
@Lopez_ nie wiem jak wygląda w innych branżach to b2b, u mnie pracodawcy dają wybór i liczą stawki tak jak mówiłem - brutto-brutto to netto na fakturę. Zamiast płatnego urlopu wolę stawkę +15% bo masz wtedy elastyczność - jak potrzeba kasy to urlopu po prostu nie wybierasz i masz dodatkową "pensję".
Mały zus mnie kompletnie nie boli, bo i tak jest tylko na max 25 miesięcy (tak, 25 a nie 24 jeśli wiesz jak to zrobić), a ja zazwyczaj i tak co 2-3 lata zmieniam zupełnie firmę z którą współpracuję bo nie lubię tego samego robić przez dłuższy okres.
Do dalszej części się zgadzam - powinieneś mieć wybór jaką formę opodatkowania preferujesz i to przy tych założeniach co pisałem już wcześniej oraz tutaj - uczciwe przeliczenie i tyle ile by janusz wydał gdyby zatrudnił na uop, powinno się na fakturze pojawić + uwzględnienie urlopu (darmowy lub bezpłatny z wyższą stawką).
Zaloguj się aby komentować
Rzutem na taśmę wpadła październikowa stówka.
Tak klasycznie - z @Rzona na kawę w Mcd i powrót.
Szlaban oczywiście zamknięty, jak zawsze.



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
A to tak z plusów mieszkania nad morzem, skoczyłem se na kawę

Zaloguj się aby komentować
JAN HEWELIUSZ
Młoda kobieta przeszła przez komnatę i postawiła na kantorku przed teściem szklanicę piwa. Chwilę patrzyła na leżący stos rachunków wpisywanych do wielkiej księgi.
-- Może Jan to zrobi? -- zaproponowała cicho. -- Ojciec zmęczony…
Stary pan Heweliusz nie od razu odpowiedział. Podniósł wreszcie oczy i uśmiechnął się do Doroty.
-- Nie. Niech sobie pracuje nad tym co lubi. -- Wziął do ręki szklanicę i spojrzał na nią pod światło. -- Nasze piwo, z naszych browarów, doda mi siły. Najlepsze, piwo w Gdańsku, ba! w całym województwie...
-- W całej Rzeczypospolitej -- żartem uzupełniła synowa. Widząc, że teść się znów wziął do rachunków, wyszła z komnaty, podążyła ku schodom.
…Ojciec jest stary, powinien by mieć pomoc... Ale to, co robi Jan, jest takie porywające! I zresztą ojciec jest taki dumny z wykształcenia i zdolności syna! Wprawdzie Jan jako protestant nie mógł uczęszczać do Akademii Krakowskiej, ale gdańskie gimnazjum nie gorsze jest od niejednej akademii...
Tak, to profesor Jana z gdańskiego gimnazjum, Piotr Krüger, współpracownik Keplera, zaszczepił Janowi tę namiętność do astronomii.
Weszła do pracowni męża. Od razu stwierdziła, że Jan znów pracuje nad zawieszeniem dużego wahadła. Odwrócił się żywo do żony.
-- Słuchaj mnie, Doroto, Galileusz miał rację. Żaden zegar nie mierzy czasu tak dokładnie, jak wahadło. Ani klepsydra, ani zegary sprężynowe, ani ciężarowe...
-- Ani nawet własny puls! -- zaśmiała się cicho Dorota. -- Bo i tak mierzyłeś czas!
-- Patrz, to wahadło daje zawsze 43 wahania na minutę, a to drugie równo 60 wahań. Czas wahnięcia zależy od ich długości… Teraz lepiej mi będzie obserwować zjawiska na niebie… Bez dokładnego mierzenia czasu -- badać ruchów ciał niebieskich nie podobna. Tylko że ty będziesz musiała siedzieć przy mnie i zliczać wahnięcia, gdy ja będę patrzył w niebo.
-- Zawsze jestem przy tobie, Janie.
-- Dziś będzie pełnia Księżyca. Cała noc pracy przede mną -- przed nami, jeśli mi chcesz pomóc. Zapewniam cię, Doroto, że ja będę pierwszym astronomem, kłów opracuje mapę powierzchni Księżyca i jej opis. Ale to praca ledwo zaczęta.
-- Masz zaledwie trzydzieści lat i całe życie przed sobą.
-- Tak, całe życie chcę poświęcić astronomii. To najwspanialsza nauka. Ale ludzie są ciemni…
Wstał, przeszedł się po komnacie.
-- Czy wiesz, co piszą mi w ostatnich listach z zagranicy? Nieśmiertelne dzieło Kopernika, „O obrotach ciał niebieskich”, mimo że wyklęte przez papieża, wciąż jeszcze jest czytane przez różnych niby to uczonych -- lecz w jakim celu? Sto lat temu umarł Kopernik. Czytają jego dzieło, patrzą w niebo i nie widzą, że nie ma innego wyjaśnienia zawiłości budowy Wszechświata, jak jego teoria. To bije w oczy. A oni używają jego tablic astronomicznych do wróżenia z gwiazd. Albo komety. Te niezwykłe zjawiska, o których nie wiemy jeszcze jak i dlaczego powstają, uważane są za wróżbę wojny lub moru. Żyjemy pośród takich przesądów.
-- Myślę, że prawda stopniowo przenika do umysłów ludzkich, Janie. Jak to pięknie, że i ty dołożysz swą cząstkę do jej ustalenia.
=====
-- Tędy, miłościwy panie, tu są schody -- na szczyt onej wieży, którą wybudowałem przy domu gwoli czynienia obserwacji astronomicznych.
Król Jan Kazimierz wstępował na wąskie, strome schody kamienne, prowadzony przez astronoma. Za nimi rozmawiając półgłosem podążali dworzanie.
Król wszedłszy na wieżę rozejrzał się i rzekł z zachwytem:
-- Jaki piękny widok na cały! Z jednej strony Kościół Mariacki z drugiej Żuraw, zatoka, w dali morze...
Heweliusz dość obojętnie patrzył na widok rodzinnego miasta, który miał co noc przed oczami.
-- To są właśnie moje lunety, miłościwy panie. Niestety, w dzień nic się nie da przez nie zobaczyć.
-- Podobno sam waść wykonujesz owe lunety?
-- I soczewki sam szlifuje, miłościwy panie.
Król oglądał lunety, dworzanie woleli przyglądać się astronomowi. Był to niestary jeszcze człowiek o ciemnych, równo nad czołem przebranych włosach, które w lokach spadały mu na koronkowy kołnierz odświętnego kaftana. Kaftan był z najpiękniejszego jedwabiu, koronki bardzo drogie -- i niejeden z dworzan pomyślał sobie, że lepszy dochód dają astronomowi jego browary, zostawione, mu przez ojca, niż szlachcicowi byle jaka wioseczka.
-- I te to lunety pomogły ci, mości panie Heweliusz, do stworzenia onego wiekopomnego dzieła, „Selenografia, czyli opisanie Księżyca”, którym zachwyca się cała Europa? Słyszałem raz, jak jeden uczony Włoch na naszym dworze w Warszawie twierdził, że nieprędko powstanie chyba takie epokowe dzieło.
-- Czas to okaże, miłościwy panie. Ale mam tu coś ciekawego w izdebce o piętro niżej.
W małej izdebce pracowało kilku młodych ludzi, którzy wstali na widok króla. Część dworzan musiała się zatrzymać w sieni, tak tu było ciasno. Król rozglądał się z ciekawością. Na stoliku między oknami, stał przyrząd z tarczą, zaopatrzoną w cyfry rzymskie i we wskazówkę. Poniżej tarczy kołysało się miarowo wahadło.
-- Zegar wahadłowy! -- rzekł ze zdziwieniem, król. -- Słyszałem, że jakiś zagraniczny uczony wykonał takowe urządzenie do mierzenia czasu. Zali i tu widzim coś podobnego?
-- Tak jest, miłościwy panie. Wiadomo, że ruch wahadła odbywa się zawsze z tą samą częstotliwością. Należało więc połączyć wahadło z machinerią. Jest to niewielkie urządzenie, zbudowane w specjalny sposób z małych kółek i sprężynek lub giętkich i elastycznych języczków oraz wyposażone w tarczę obracającą się skokami. Wahanie wahadła wskazywane jest przez wskazówkę przymocowaną do tarczy. W ten sposób wahadła samo zlicza swoje wahnięcia i odmierza czas (Przypis: Słowa wyjęte z łacińskiej rozprawy Heweliusza z roku 1673). Ale taki zegar odmierzał tylko małe odcinki czasu, gdyż nic nie pobudzało wahadeł do stałych wahnięć. Trzeba było temu zaradzić. Miałem ci ja swoje pomysły, najjaśniejszy panie, ale akurat mechanik, który je wykonywał, pomarł nagle. Sprowadziłem więc drugiego, ze Szwecyjej, ale ten wcale nie chciał się brać do wykonywania moich projektów. Dopiero, gdym mu obiecał wielkie nagrody, wykonał, co mu kazałem. Za pomocą wahadła, jednego ciężarka i paru kół zębatych zegar ten idzie ku mojemu zadowoleniu.
--- Ależ to wspaniała rzecz! Widzicie waszmościowie? Wspaniałe! -- zachwycał się król i widać było, że chwali naprawdę.
Heweliusz skłonił się nisko.
-- Pozwól, miłościwy panie, ofiarować sobie ów zegar jako dar od wiernych twoich poddanych z Gdańska, którzy choć na krańcach Rzeczypospolitej, nie mniej cię kochają niż mieszkańcy centralnych regionów kraju.
-- Piękny to bardzo dar, mości panie Heweliusz, i z podziękowaniem przyjmuję go -- rzekł z powagą król podając rękę astronomowi, który przyklęknąwszy ucałował ją. Zaczem powstawszy rzekł:
-- Mam ja tu jeszcze jedną osobliwość, którą radbym panu mojemu miłościwemu pokazał. Florek! Ustaw no tu stolik z polemoskopem!
-- Polemoskop? Polemos wszak znaczy po grecku wojna? Zali zbudowałeś tu, mości panie Heweliusz, jakową armatę?
-- Uchowaj Boże, najjaśniejszy panie! Tę niechaj ludwisarze odlewają. To zaś jest cale coś innego.
Król z zaciekawieniem przyglądał się długiej rurze, załamanej pod kątem prostym i zaopatrzonej w soczewki. Heweliusz rozłączył obie rury; wówczas okazało się, że na zgięciu umieszczone było zwierciadło pod kątem 45 stopni.
-- Jeśli umieścimy się, miłościwy panie, w piwnicy, a jeden koniec tej rury wytkniemy przez okienko, tedy dzięki odbiciu obrazu w lusterku z dna piwnicy widzieć będziem, co się dzieje na podwórzu, nie potrzebując samemu się wychylać.
-- A bodajże cię! -- roześmiał się król. -- Zapomniałem, jako waść posiadasz browar i może z korzyścią dla ciebie jest obserwować czeladź na podwórzu, samemu będąc niewidzianym.
-- Wszelako tak rozumiem, że na wypadek wojny na lądzie… a kto wie? na morzu…
-- Dobre by to było dla kogoś, kto by się pod wodą schował obserwując nadciągającego nieprzyjaciela. Ale widzi mi się, że jeno ryby mogłyby z waścinego polemoskopu skorzystać, obserwując zali rybacy się nie zbliżają. Boć człowiek żywy z dna morskiego obserwacyjów czynić nie będzie w stanie.
=====
Młody człowiek, pozostawiony przez służącego, spacerował po komnacie. Zatrzymywał się na chwilę przed zegarem wahadłowym, stojącym w rogu pokoju. Dziś, w roku 1685, zegary te nie były już taką osobliwością jak jeszcze ćwierć wieku temu; gość jednak pamiętał, że gospodarz tego domu, Jan Heweliusz, był jeśli nie pierwszym to na pewno drugim w historii twórcą zegara wahadłowego.
Odwrócił się: ze schodów schodził wolno stary człowiek; długie, ciemne włosy peruki, jakie wówczas noszono, spadały mu na koronkowy kołnierz kaftana. Młody człowiek podszedł ku niemu i złożył niski ukłon.
-- Nazywam się Edmund Halley -- rzekł doskonałą łaciną. -- Jestem astronomem angielskim i zostałem wysłany przez moich uczonych kolegów, aby w ich imieniu złożyć ci hołd, czcigodny panie, za twoje prace astronomiczne,. Znana nam już od dawna "Selenografia, czyli opisanie Księżyca" to dzieło, któremu przez długie jeszcze lata nikt nie zrówna. Ale oto świeżo wydałeś, czcigodny panie, atlas konstelacji gwiezdnych, w którym zamieściłeś położenie 1564 ciał niebieskich. Czytaliśmy również twoje prace o kometach -- zagadnienie, którym szczególnie się interesuję, jeśli wolno mi stawiać moją skromną osobę obok ciebie, panie….
-- Dość, dość -- przerwał śmiejąc się Heweliusz -- Nie zasługuję na tyle pochwał. Służyć nauce to było zawsze moją radością -- i zawsze za tę radość otrzymywałem w zamian tyle słów uznania… Oto król francuski, Ludwik XIV, przysyła mi stałą pensję, choć nie jestem człowiekiem ubogim... To samo robi mój król, Jan Sobieski…
-- W ostatnim numerze swego biuletynu, jaki stale rozsyłasz uczonym europejskim, przeczytaliśmy, że jeden z odkrytych przez siebie gwiazdozbiorów nazwałeś "Tarczą Sobieskiego"
-- Tak, w uznaniu zasług wielkiego króla. A on wywdzięczył mi się, zwalniając od podatków moje browary… Ale pozwól, miły mój gościu, abym ci pokazał ostatni mój teleskop.
Wyszli na rozległy plac z tyłu domu. Pośrodku wznosił się wysoki na sto stóp maszt, na którym w jednym punkcie zawieszony był z przeciwwagą ukośnie ogromny teleskop.
-- Olbrzym! -- zawołał z podziwem Halley. -- Jeśli mi wolno będzie dziś wieczorem…
-- Przyjdziemy tu obaj. A teraz wróćmy do domu. Po obiedzie pokażę ci ową drukarnię, z której wychodzą komunikaty o pracach w moim obserwatorium; tu również zostały wydrukowane wszystkie moje dzieła. Drukuje teraz wynik obserwacji dotyczących plam słonecznych, które jeszcze niedawno poprzednicy nasi -- uśmiechnął się -- uważali za planety krążące dookoła Słońca…
-- Mistrzu -- rzekł z szacunkiem Halley -- mówisz, że spotyka cię wiele uznania za twe prace. Pragnę ci więc powiedzieć, że Królewskie Towarzystwo Naukowe w Londynie, którego mam zaszczyt być członkiem, na wniosek innego członka tegoż towarzystwa, a mego uczonego przyjaciela, Izaaka Newtona, pragnie powołać cię do swego grona.
=====
Autor: mgr Hanna Korab
Źródło: Horyzonty techniki dla dzieci. Nr 10 (114), październik 1966

Zaloguj się aby komentować

Paradoksalnie, choć Żuraw jest jednym z najbardziej znanych budynków w Gdańsku, to wciąż skrywa wiele tajemnic. Dzisiaj opiszemy jedną z nich.
Żuraw to ta budowla, którą Gdańsk wybudował na bazie budowli we Wiedźminie 3.
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Tajemnica-gdanskiego-zurawia-n171785.html