Szybkie wzrosty i szybkie spadki. Produkt niedostępny na terenie UE. Niedługo wszyscy zapomną... oby tak się stało... #internet #technologia #facebook #threads #instagram
Pie⁎⁎⁎⁎⁎ięci czy opłaceni? A może jedno i drugie? Serwis nielubianego Zuckerberga konkurencją, która wykończy Twittera? #meta #twitter #facebook #internet #gsmmaniak #instagram
Już widzę jak poważni politycy przenoszą się na Instagrama i piszą o bieżących światowych sprawach które będą się wyświetlać na przemian ze zdjęciami Julek z plaży w Sopocie xD
@Miedzyzdroje2005 Widzą jaki temat króluje na zagranicznych portalach i bezmyślnie przepisują. To co, że w EU nawet nie jest dostępny - byle się klikało... Niestety widzę taką "prasówkę" na większości polskich portali technologicznych.
@albatroszippa przepraszam bardzo ale co jest złego w posiadaniu kompleksów? Dlaczego ludzie gdy mają jakiś "problem" to od razu mają iść do specjalisty?
Na facebooku już nie można pod komentarzami wyrazić swojej opinii, bo już boomerzy się przypierdalają do ciebie nie jako opinii tylko jako osoby #niepopularnaopinia #opinia #gownowpis
Janusze na #facebook powinny być utylizowane. Serio przypiepszyli się teraz do prania w niskich temperaturach na social mediach na FB jednej z firm AGD, wystawiłem komentarz że teraz 80% rzeczy z sieciówek wymaga zakresu 20-40 stopni prania, bo więkrzość to bawełnę ma z domieszką syntetyków. To usłyszałem że środki nie zabijają bakterii, że c⁎⁎ja się znam. No to biorę pierwszą randomową rzecz ze strony H&M i pokazuje że jest zakres 30 stopnii. I argumenty spadły z rowerka. Serio, a później ludzie chodzą jak łachmaniarze, bo nie zobaczą na metce że czegoś do bawełna 90 stopni się nie wrzuca lub narzekanie na sieciówkę że po praniu szmata - bo k⁎⁎wa pilnuje się tego co na metce. Oczywiście raz na jakiś czas trzeba puścić czyszczenie pralki, ale to zawsze robiłem co 2 miesiące. Dobrze że nie wspomniałem że jest coś takiego jak Eco 40-60, że pierze pralka w 40 stopniach z efektywnością Bawełna 60 stopnii, bo to jest mój ulubiony program do prania dużej ilości ciuchów, które są zajechane całym dniem. #bekazpodludzi #gownowpis #jebacfacebook #jebacboomerow #jebacjanuszy #pranie #wkurw #wkurwiamnie
@albatroszippa to samo matce mówiłem jak prała spodnie ona spodnie to musi zawsze wyprać w 1000 stopniach bo tak xd a później wyciągam swoje spodnie z hm czarne to całe wyblakłe. A na metce prac w 30 stopniach a ona to chyba pierze w 60
ze względu na to że jest o tym głośno tylko dlatego że jest ładną białą kobietą. Jakby to był mężczyzna to nawet nie usłyszałbyś o tym w mediach. A tutaj wszystkie media w polsce huczą i jeszcze zaczęto organizować zbiórkę na jej poszukiwania. Dlaczego? Z jakiego powodu mielibyśmy jej współczuć czy się tym przejmować, bo pijana kobieta pojechała do mieszkania 5 typów z bangladeszu kupić k⁎⁎wa ha⁎⁎⁎sz? I z tego powodu mam się przejmować?
Wyobraź sobie teraz taka sytuacje młody mężczyzna pijany jedzie do mieszkania islamiskch imigrantów z bangladeszu kupić ha⁎⁎⁎sz tam coś idzie nie tak i ci go zabijają i wyrzucają ciało do rowu. Przejąłbyś się tym w ogóle? Zapewne byś pomyślał na c⁎⁎j on się tam wpierdalał? Na c⁎⁎j mu kupować ha⁎⁎⁎sz od podejrzanych typów. A ty się przejmujesz tą całą akcją tylko dlatego że ona była "niewinną" młodą ładną kobietą co jest w c⁎⁎j śmieszne XD
Zuckerberg o COVID-19: Cenzurowaliśmy treści, które z perspektywy czasu okazały się prawdą.
Zuckerberg udzielił wywiadu popularnemu podcasterowi Lexowi Fridmanowi. Jednym z wątków rozmowy była tzw. pandemia COVID -19. Panowie rozmawiali o histerii jaką roznieciły media szczególnie w początkowej fazie epidemii koronawirusa.
– Niestety, uważam, że wielu przedstawicieli establishmentu zlekceważyło kilka faktów i poprosiło o ocenzurowanie treści, które z perspektywy czasu okazały się, bardziej dyskusyjne lub prawdziwe – nie krył Zuckerberg. Założyciel Facebooka dodał, że "to naprawdę podważa zaufanie", a "pytania dotyczące tego, jak sobie z tym poradzić, są bardzo zniuansowane".
Dlaczego funkcja "Udostępnij kontakty Facebookowi" jest w ogóle legalna, w obliczu RODO?
Przecież czy mój znajomy, czy nawet tata, nie powinien móc przekazywać moich danych zewnętrznej firmie.
Ta funkcja w telefonach powinna być po prostu zablokowana i działać na zasadzie pytania do właściciela numeru telefonu itd. Nie może być inaczej.
Ja gdy nie ma jak o to zapytać, to dany kontakt nigdy nie powinien być nigdzie przekazywany. Wystarczy że jest na telefonie twojego znajomego.
Mój znajomy przekazuje moje dane FIRMIE, a ja bym nie chciał, więc jakoś to tego RODO dotyka.
Wiadomo, że jak mój znajomy napisze notatkę w np Google Keep z moim nazwiskiem i telefonem, to Google nie ma obowiązku tego rozpoznać i odrzucić (a może powinna mieć? i zapisać tylko lokalnie na telefonie?).
Ale jeśli korzysta z oficjalnej metody, gdzie kontakt to kontakt, to jak najbardziej FIRMA powinna odrzucić takie dane, jeśli jest podejrzenie, że to dane osoby trzeciej, która z założenia się nie zgadza, jeśli nie mamy dostarczonej zgody.
To co powiem nie jest w żadnym wypadku clickbaitem: ja naprawdę się zastanawiam czy nie rzucić tego fanpage w cholerę.
Odkąd na początku lutego 2017 roku będąc w życiowej czarnej d⁎⁎ie znalazłem książeczkę „Filozofia dla gimnazjum”, zaintrygowany kwestią „ile diabłów zmieści się na główce od szpilki” postanowiłem ją pół-żartem pół-serio zbadać i efekty wrzucić na Wykop wiele się zmieniło. I miałem przy tym masę kryzysów i przerw. Ale wiedziałem, że to jest kryzys i ja po prostu nie mam pomysłu co pisać. Teraz jest inaczej.
Pomysłów mam całkiem sporo tylko jest jeden problem: trochę to zaczyna przypominać malowanie walącego się budynku
Od jakiegoś czasu nie ma dnia, żebym nie trafił w internecie na czyjeś narzekanie o tym, jaka to współczesna sieć jest kiepska. Kolejne marudzenie z cyklu „kiedyś to było”? Właśnie sęk w tym, że niekoniecznie.
Wczoraj przypomniałem sobie tekst jaki niegdyś czytałem. Dotyczył on polityki polskiej szlachty, która w pewnym momencie zorientowała się, że taniej niż eksportować zboże za granicę będzie przerabiać je na piwo i sprzedawać chłopom (którzy mieli obowiązek je kupować). Czyli chłopi nie dosyć, że pracowali za darmo w ramach pańszczyzny to jeszcze produkt swojej pracy musieli zwrócić, za swoje pieniądze przeciwko sobie.
Przyznam szczerze, że obecna polityka koncernów internetowych do złudzenia mi te praktyki przypomina
Teoretycznie wszystkie gigantyczne portale społecznościowe ciągle są bezpłatne. To znaczy tak naprawdę bezpłatne nie były nigdy, bo w zamian za możliwość z korzystania należało zaakceptować bardzo korzystny dla portalu regulamin, dający koncernom technologicznym dostęp do naszych danych. Te zaś z kolei można było na szereg różnych sposobów monetyzować.
No właśnie. Już od dawna treści jest tyle, że potrzebna była selekcja tych, które będą wyświetlać się na stronie głównej. Tym zaś sterują przeróżne algorytmy które można ominąć albo po prostu płacąc korporacjom za treści sponsorowane, przypięte na górze wyników albo, w przypadku Google zlecając za ogromne pozycjonowanie firmom od SEO. Nb SEO samo w sobie jest chorobą toczącą internet, bo teksty na wielkich portalach pisane są obecnie głównie po to, żeby czytały je roboty Google a nie ludzie. Jest podobno nawet teoria spiskowa, że w internecie ludzi nie ma w ogóle, a są po prostu maszynowo generowane treści. Cóż: poziom „sugerowanych” przez algorytmy treści zachęca by w takie bzdury wierzyć.
Już przy okazji poprzedniej fali mediów masowych – tj radia i telewizji zauważono, że nasz czas wolny jest towarem. Jego skończona ilość może być zapełniona tylko skończoną ilością informacji, które z kolei mają wpływ na to na co wydajemy nasze pieniądze lub jakim problemom poświęcamy uwagę. Stąd też właściciele mediów biorą pieniądze za to, aby pewne treści nam wyeksponować.
Jakby tego było mało, korporacje internetowe jako „gatekeeperzy” nie tylko ograniczają się od kasowania pieniędzy za ruch, ale czynnie mówią jak ten ruch ma wyglądać.
Świetnym przykładem jest tutaj popularność Tik-toka. Te nieszczęsne krótkie filmiki obecnie podchwyciła konkurencja i „rolki” na siłę wciskane są wszędzie: Youtube, Facebook, Instagram. A że ty nie masz pomysłu jak się wpisać w taką konwencję medialną, to problem twój, a nie ich. Bo poza nimi życia w internecie praktycznie nie ma. To samo zresztą dotyczy reklam. Niegdyś reklamy zawierające oszustwa czy złośliwe oprogramowanie były domeną podejrzanych stron, najczęściej poświęconych pornografii czy hazardowi. Dziś na Youtube wyświetla mi się rzekoma inwestycja w udziały KGHM polecana przez premiera, a na Facebooku krąży coś takiego jak na zdjęciu (zwracam uwagę na napis „sponsored”).
Taki kierunek internetowych gigantów nie jest zresztą przypadkowy.
Logika współczesnego kapitalizmu jest taka, że nie opłaca się produkować dóbr trwałych choćby i nawet miały one kosztować konkretne pieniądze. W to miejsce maksymalnie skraca się cykl życia produktów. I nie chodzi tylko o szybką utratę wartości użytkowej i nieopłacalność napraw ale przede wszystkim przez kreowanie mód i trendów, które błyskawicznie zanikają, także nawet dobry produkt jest wycofywany z rynku.
Czy te reguły odnoszące się do smartfonów czy ubrań mają też zastosowanie do informacji?
Należałoby raczej zapytać: dlaczego miałyby nie mieć? Jeżeli można zrezygnować z produkcji butów które wystarczą – zarówno ze względów użytkowych jak i ze względu na modę – na trzydzieści lat, to można też zrezygnować z treści, które będą za 30 lat komentowane. Tak jak butów z sieciówki nie opłaca się naprawiać, tak nie opłaca się dłużej przeżywać obecnych trendów na tik toku. Social media zamiast treści, do których będą powstawać przypisy tworzone przez wiele lat skupia się na masowej produkcji tego co tu i teraz dobrze się sprzeda, a w przyszłym sezonie zostanie zapomniane na rzecz kolejnej mody.
Ok – no ale co z tym zrobić?
Jak mawiał Antonio Gramsci „kryzys jest wtedy kiedy stare obumarło, a nowe jeszcze nie istnieje”. Choć to co napisałem do tej pory może napawać pesymistycznie, to jestem daleki od katastroficznych wizji – masa ludzi je stawiała i zazwyczaj się nie sprawdzały. Dobrym przykładem jest tu rynek piwa. Ok 20-15 lat temu kupno innego piwa niż jasny lager produkowany przemysłową metodą graniczyło z cudem. Jednak już niebawem nastąpiło coś co można nazwać „rewolucją” a obecnie różnorakie gatunki z „browaru Koczkodan” zajmują sporą półkę nawet w Lidlu.
Czy coś podobnego nas czeka również w dziedzinie mediów?
Szczerze powiedziawszy myślę, że tak. Podobnie jak masa ludzi głosuje z obrzydzeniem na tego czy owego polityka wybierając mniejsze zło i czekając z nadzieją na kogoś nowego, tak i siłą bezwładności korzystamy z obecnych mediów gotowi w każdej chwili uciec kiedy pojawi się sensowna alternatywa. Myślę, że dobrym (choć małym) przykładem jest tutaj portal Hejto.pl tworzony praktycznie w całości przez uciekinierów z Wykopu, jednak o znacznie innym niż wykop rodzaju treści i kulturze dyskusji. Polecam – szczerze powiedziawszy wrzucam tam więcej treści niż na Facebooka. Po prostu, mimo że tam obserwuje mnie 27 ludzi zamiast prawie trzynastu tysięcy, to zasięgi mam porównywalne.
A co to w praktyce oznacza?
Do końca nie wiem. Reakcyjny powrót do tego co było kiedyś nie jest najlepszym pomysłem, ale dobrym na początek. Stąd też zapewne otworzę newsletter. Póki co na nasze skrzynki trafiają wszystkie maile o jakie prosimy, czego nie można powiedzieć o ciągle tnących darmowe zasięgi portalach społecznościowych. Z drugiej strony muszę się bliżej zapoznać z tą formą komunikacji, bo newsletter to raczej „mała gazetka” niż zwykłe wpisy na maila. Swoją drogą, jeżeli ktoś chce to już może dostawać takowe na swoją pocztę – wystarczy wejść na stronę filozofiadlajanuszy.pl i wpisać swój adres w okienko po prawej stronie ekranu.
Swego czasu dużo udzielałam się na forach dyskusyjnych, bardzo mnie smuci że tego typu miejsca w internecie prawie całkowicie upadły. Nawet gdybym chciała któreś podtrzymywać, to korzystanie z phpBB na smartfonie to katorga. Teraz funkcje dyskusyjne przejęły grupy na Facebooku - też jestem w wielu i tam chętnie komentuję, bo przynajmniej nie wyświetla się to wszystkim moim niezainteresowanym znajomym Niektórzy moderatorzy próbują na grupach odtworzyć klimat forum („użyj opcji szukaj”), ale Facebook specjalnie zrobił tak beznadziejną wyszukiwarkę, że bardzo trudno jest odszukać posty, w których już kiedyś był poruszany dany temat. Zmusza to użytkowników do generowania ciągle nowych treści, co fejsowi bardziej sie odpłaca, zamiast odgrzebywania starych, często bardziej wartościowych i zawierających już odpowiedzi na nasze pytania.
Czytałam też ostatnio lamenty na temat „AI zabierze dziennikarzom pracę”. Szczerze mówiąc, jednym z większych raków dzisiejszego internetu jest praca copyrighterów piszących pseudoeksperckie teksty pod SEO, spokojnie sztuczna inteligencja mogłaby już dziś wygenerować takie same. Wcale nie będzie mi smutno, jeśli dzięki temu SEO upadnie. Google zresztą już skręca w stronę wyników prezentowanych bezpośrednio na stronie własnej wyszukiwarki, zamiast promowania klikania w linki.
@loginnahejto.pl facebook obecnie wygląda tak, że zamiast przeglądać to co polajkowałem to wkurwiam się codziennie ukrywając już dziesiątki niechcianych przeze mnie treści, przez to moja tablica wygląda jak na zdjęciu poniżej. Problem jednak jest taki, że albo już nie ma for tematycznych, a jeżeli są to albo są zamknięte, albo toksyczne, a żeby dostać się do jakichkolwiek treści trzeba się rejestrować, potwierdzać i nie wiadomo co jeszcze, wszystko natomiast przeniosło się na facebooka do grupek tematycznych. Są one oczywiście absolutnym gównem, ale idzie tam znaleźć to, czego potrzebuję, dlatego jeszcze trzymam tego potwora, ponadto przepływ informacji -gdy coś się dzieje, np. wypadek czy zdarzenie, to łatwiej znaleźć o tym na grupkach FB info, bo ludzie często wrzucają na bieżąco.
Co do tematu dyskusji, to nie da się ukryć, że 90% artykułów na stronach typu wp, onet, portalach branżowych itd. są nieczytelne dla człowieka, i to co napisałeś o czytaniu przez bota google może się zgadzać. Tak jak 10 lat temu bardzo lubiłem tam wchodzić bo rzeczy były pisane z pasją i zaangażowaniem, teraz wszystko jest pod kliki z reklam.
Jak ktoś ci polajkuje posta, i jest to jedna dwie osoby, to czujesz że to niewiele, chociaż realnie gdyby ktoś przechodził koło ciebie, i się nawet po prostu uśmiechnął, to może nawet zrobić ci dzień.
Więc gdy ktoś ci da gdzieś lajka, w VR Apple pojawia się wygenerowana postać-awatar, która po prostu przechodzi obok ciebie, jakby sobie spacerowała po drodze, i po prostu rzuca do ciebie uśmiech albo jakiś inny miły gest, jakieś skinięcie głową, cokolwiek.
Takie urealnienie social mediów.
Bo relatywnie, jak porównujesz swój mały wpis do innych, które mają setki albo tysiące polubień, to możesz poczuć, że twoje dwa lajki to jest nic, a za tym stoi często realna namacalna osoba, która robi w twoim kierunku przyjazny gest.
@gawafe1241 To bardziej komentarz do znaczenia liczby przy wpisach na social mediach mediach i o social mediach w ogóle, ale można zinterpretować i tak.