Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
43 585,18 + 11,05 + 17,32 + 17,32 + 21,37 = 43 652,24
No i nadjszedł on - koniec roku! Roku, który zakończyłem dokładnie tak jak zacząłem - czyli papatonem xD
Papatonem, których było w tym roku równe 110
Rok, który był wyjątkowy pod wieloma względami - biegowo i nie tylko, ale skupmy się na bieganiu
Absolutny życiowy rekord - 6032 km, co było możliwe dzięki tak wielu różnym nietypowym sytuacjom, że raczej już się nie powtórzy. I chyba by mi się nie chciało xD Grudzień to była ostra walka, bo było wyjątkowo dużo przeciwności losu zdrowotno-logistycznych, przez które moja liczba bezbiegowych dni urosła aż do pięciu. Ale koniec końców się udało, nawet przebiłem nieco 300 km w grudniu (łącznie 326) ale w wykresie kilometrów wyraźnie widać że nie było lekko.
Absolutny rekord miesiąca - 700 km zaliczonych w maju. Miesiąc wypełniony codziennymi papatonami, czasem z dodatkowymi biegami bo jak świrować to na całego
Rekordowe 42 dni codziennych papatonów - tak wyszło, że załapała się śmierć papieża, konklawe i wybór nowego.
Rok, w którym zaliczyłem pierwsze okrążenie wokół Ziemi. Powiedziałby mi ktoś 15 lat temu, że będę mógł uczcić przebiegnięte 40k kilometrów to bym go śmiechem i bebzonem zabił!
Zrobiona życiówka w maratonie - 3h21m, ponad godzinę lepiej od maratońskiego debiutu
Poprawiona życiówka w półmaratonie - w końcu, po 11 latach, poprawiłem o 2 minuty (do 1h35m) wynik zrobiony na swoim pierwszym półmaratonie xD
Znacząco poprawiona życiówka na 5 km - 20:38. Zacząłem na serio wierzyć, że kiedyś zejdę poniżej 20 minut
Do tego doszło jeszcze 525 km spacerów.
A dzięki pięcioletniemu wyzwaniu widzę, że przez ostatnie 5 lat zaliczyłem 25600 km (bez, hehe, półtora kilometra).
I tak jakoś przeleciał ten rok. Fajnie było, więcej się takie wariactwo nie powtórzy. To był też ostatni rok w kategorii M40 - w przyszłym (pod koniec, ale jednak) zmieniam na kolejną
Zdjęcie sprzed paru dni, ale je lubię i bardzo dobrze pokazuje w jakim stanie najczęściej można mnie spotkać o poranku
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA TEN NADCHODZĄCY ROK!
#sztafeta #bieganie #2137


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
43 033,77 + 21,37 = 43 055,14
Pamiętaj, aby dzień świenty świencić! 😉
Tragicznie obżarty po wigilii położyłem się spać gdzieś o 1:30... ale organizm tak się domagał uczciwego papatonu #2137 że kwadrans po 5 się obudziłem i poszedłem się ogarniać. Na zewnątrz - 7°C, odczuwalna - 12°C - więc trochę trwało, zanim się ze wszystkim zebrałem i nasmarowałem wszelakimi mazidłami. Potem poszedłem po pasek HRM, który se wczoraj wziął padł i trzeba mu było wymienić baterię. Jak już skończyłem, to zgłosiła się kota z reklamacją że nie dostała szynki. No i wtedy nagle padło TAAATOOO TAAATOOOO i trzeba było najmłodszego syna uśpić kołysanką. No i tak się z moim wychodzeniem zrobiło, że dopiero o 6:44 wybiegłem xD
Było mroźno, ale nie dramatycznie. No może na Wałach Wiślanych, jak wmordewind wjechał na pełnej, było nieco bardziej rześko 😅 ale jak najbardziej do przeżycia. Trochę liczyłem na Słońce, które teoretycznie miało zaszczycić poranek swoim obliczem - ale ten punkt programu akurat nie wyszedł.
Było fajnie, mocno pustawo - ale dwóch biegaczy spotkałem, co na te warunki uważam i tak za niezły wynik 😎
Jak wróciłem do domu to akurat wstała żona, więc sobie strzeliliśmy pyszną kawkę do dokładki serniczka 😁
Teraz czas się rzucić w dalszy wir konsumpcji - ale to już koniec szaleństw, bo wczorajsze wciśnięcie się w świąteczną garderobę uświadomiło mi, że dość folgowania sobie z jedzonkiem 😢
Miłego świętowania! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować