Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

227

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Rozum twój osiągnie dostatecznie dużo, jeśli zdoła usunąć tę tylko część smutku, która jest nadmierna i zbędna. Nikt jednak nie powinien ani spodziewać się, ani pragnąć, aby rozum pozwolił nam nie odczuwać w ogóle żadnego smutku. Niech raczej utrzyma on taką miarę, żeby nas nie zbliżała ani do obojętności, ani do szału rozpaczy, i niechaj nas zachowa w stanie, jaki cechuje człowieka o tkliwym, ale i zrównoważonym usposobieniu. Niechaj płyną łzy, ale niech i one ustaną, niechaj z głębi serca dobywają się jęki, lecz niech i one się skończą...


Seneka, O pocieszeniu do Polibusza

#stoicyzm

7a80442c-35ab-4fa0-973f-c70267d78fd7

Zaloguj się aby komentować

Ce­sarz rzym­ski Ka­li­gu­la pod­czas swo­je­go pa­no­wa­nia ska­zał na śmierć wielu ludzi, czę­sto z bła­hych po­wo­dów.

Spo­tka­ło to rów­nież Ka­nu­sa. Grał on wła­śnie w sza­chy z innym więź­niem, kiedy przy­szedł set­nik, żeby za­pro­wa­dzić go na eg­ze­ku­cję. Kanus za­czął na­rze­kać, ale wcale nie na to, że ma zaraz umrzeć – ża­ło­wał, że nie zdąży do­koń­czyć gry. Uprze­dził set­ni­ka, żeby nie wie­rzył jego prze­ciw­ni­ko­wi, gdyby ten ogło­sił póź­niej swoją wy­gra­ną. W chwi­li, gdy oko­licz­no­ści wy­mu­si­ły prze­rwa­nie roz­gryw­ki, Kanus miał nad nim prze­wa­gę jed­ne­go pion­ka. Mo­że­my przy­pusz­czać, że takie za­cho­wa­nie wią­za­ło się z pewną dozą po­zer­stwa, ale nawet dziś, dwa ty­sią­ce lat póź­niej, owa fi­lo­zo­ficz­na te­atral­ność wciąż robi wra­że­nie.

Jak Ka­nu­so­wi udało się ustrzec stra­chu przed nie­uchron­nie zbli­ża­ją­cą się śmier­cią? (...) Tuż przed eg­ze­ku­cją ktoś za­py­tał go, o czym myśli. Kanus od­parł, że przy­go­to­wu­je się do ana­li­zy mo­men­tu wła­snej śmier­ci: chce się prze­ko­nać, czy po­czu­je, jak dusza ucho­dzi z ciała. Cho­ciaż śmierć od­bie­ra­ła mu przy­szłość, do­strzegł w niej coś war­to­ścio­we­go i na tym się sku­pił.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

781c2b31-716e-4422-a5ca-76d866a5fb83
1cb9e124-5ffe-4290-acd8-47156b75920a

@kitty95 oczywiście, że tak. Często Seneka mówił o tym prosto i dosadnie. Męczy cię życie? Więc po co żyć? Przyszedłeś na swiat bo musiałeś, lecz wyjdziesz z niego kiedy tylko chcesz, jest przecież tyle różnych sposobów na uwolnienie się od męki. Często bywa tak, że gdy ktoś na poważnie zacznie myśleć o takiej możliwości, to zaczyna jednak to swoje życie cenić, bo widzi i czuje, że jak coś to jest wyjście. A jeśli nie, to życie samo w sobie - tylko po to, żeby egzystować i się męczyć - nie jest żadną wartością.

@splash545 nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził i nie dorzucił trzech sesterców kontekstu historycznego: Juliusz Canius nie grał pod celą w nieznane wtedy szachy, ale w "ludus latrunculorum', "grę w rozbójników " przypominającą zapewne naszego młynka.

Zaloguj się aby komentować

W 1996 roku psy­cho­log Amos Tver­sky do­wie­dział się, że ma czer­nia­ka z prze­rzu­ta­mi i umie­ra. Po tej dia­gno­zie żył tak samo jak wcze­śniej, a więk­szość osób z jego oto­cze­nia nie miała po­ję­cia o cho­ro­bie. Zmarł nie­dłu­go póź­niej w wieku pięć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu lat. Roz­ma­wia­jąc z przy­ja­cie­lem o zbli­ża­ją­cej się śmier­ci, Tver­sky po­wie­dział: „Życie jest jak książ­ka. To, że była to krót­ka książ­ka, nie ozna­cza, że nie była to dobra książ­ka. To była bar­dzo dobra książ­ka”

Cho­ciaż Tver­sky zmarł z przy­czyn na­tu­ral­nych, za­opa­trzył się w leki, które po­zwo­li­ły­by mu szyb­ko i bez­bo­le­śnie za­koń­czyć życie, gdyby tego za­pra­gnął. Sta­ro­żyt­ni sto­icy zro­zu­mie­li­by taką de­cy­zję. Uwa­ża­li, że w pew­nych oko­licz­no­ściach sa­mo­bój­stwo jest nie tylko do­pusz­czal­ne mo­ral­nie, lecz także roz­sąd­ne. Na przy­kład Se­ne­ka wy­obra­żał sobie, jak Bóg wy­ja­śnia lu­dziom swoje ro­zu­mo­wa­nie: „nie uczy­ni­łem żad­nej z ko­niecz­no­ści ła­twiej­szą od śmier­ci. Ży­wot­nej sile wy­zna­czy­łem miej­sce na zbo­czu spa­dzi­stym: cią­gnie ją w prze­paść. Za­sta­nów­cie się tylko, a zo­ba­czy­cie, jak krót­ka i jak wy­god­na droga pro­wa­dzi do wol­no­ści”. Zatem umie­ra­nie to łatwa część sto­ic­kie­go eg­za­mi­nu koń­co­we­go; wy­zwa­niem jest za­cho­wa­nie przy tym spo­ko­ju.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

aa64a661-a9cc-44c6-a209-16ebfcd75abc
b158adab-ab79-4545-b950-03aa60022eb4

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy po­su­nę­li­by się nawet do tezy, że po­wi­nie­neś się cie­szyć ze swo­jej śmier­tel­no­ści. Gdy­byś był nie­śmier­tel­ny i o tym wie­dział, naj­praw­do­po­dob­niej trak­to­wał­byś życie jako coś oczy­wi­ste­go. Nie mu­siał­byś się przej­mo­wać, że zmar­no­wa­łeś cały dzień, bo za­wsze miał­byś przed sobą ko­lej­ny. Gdy jed­nak po­go­dzisz się z tym, że kie­dyś umrzesz, uświa­do­misz sobie z całą mocą, że co­dzien­nie uszczu­plasz swoje za­pa­sy w banku życia, w któ­rym masz zde­po­no­wa­ną ogra­ni­czo­ną licz­bę dni. Naj­czę­ściej nie wia­do­mo, ile ich jest. (...)

Masz do dys­po­zy­cji ogra­ni­czo­ną licz­bę dni, dla­te­go każdy z nich jest cenny i nie­mą­drze by­ło­by go zmar­no­wać.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

e9a6a965-d2a4-4cbd-868b-9d5aa6a413a7
e3a45ca9-d666-4f1e-960b-f1d2b0fbc9c0

Nie­któ­rzy uzna­ją kon­tem­plo­wa­nie śmier­tel­no­ści za objaw nie­zdro­wej ob­se­sji na punk­cie śmier­ci, ale sto­icy in­ter­pre­to­wa­li­by to zja­wi­sko zu­peł­nie ina­czej. Od­da­jąc się takim re­flek­sjom, nie roz­my­ślasz o śmier­ci. To prze­lot­ne, spon­ta­nicz­ne ćwi­cze­nia, które za­miast przy­gnę­bić, mogą po­dzia­łać na nas za­ska­ku­ją­co ożyw­czo.

Wiele osób jest znu­dzo­nych swoją co­dzien­no­ścią lub ma jej kom­plet­nie dość. To nie­do­brze, bo życie zło­żo­ne z kosz­mar­nych dni całe staje się kosz­ma­rem. Sto­su­jąc ne­ga­tyw­ną wi­zu­ali­za­cję i jej wa­rian­ty, zwięk­szasz swoje szan­se na to, żeby nie tyle zno­sić różne sy­tu­acje, ile się nimi de­lek­to­wać, wy­ci­ska­jąc z życia każdą kro­plę ra­do­ści, jaką ma ci do za­ofe­ro­wa­nia. Mo­żesz nawet od­kryć, że za­miast brnąć z mo­zo­łem przez ko­lej­ne dni, nie tylko po­go­dzi­łeś się ze swoim losem, ale wręcz roz­ko­szu­jesz się wszyst­kim, co cię spo­ty­ka.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

f3a7d876-4214-4257-ab6e-e1331efa3750
25e26eab-53c2-4ff0-a848-c6755742b888

Zaloguj się aby komentować

Inny wa­riant ne­ga­tyw­nych wi­zu­ali­za­cji można okre­ślić mia­nem pro­spek­tyw­nej re­tro­spek­cji. W tej tech­ni­ce co jakiś czas od­ry­wasz się od bie­żą­cych zajęć i za­sta­na­wiasz, czy kie­dyś w przy­szło­ści bę­dziesz ża­ło­wać, że nie mo­żesz cof­nąć się w cza­sie do­kład­nie do tej chwi­li. Być może ro­bisz aku­rat coś zu­peł­nie przy­ziem­ne­go, na przy­kład je­dziesz do skle­pu, by kupić coś na obiad. Jed­nak z bie­giem lat może przyjść taki mo­ment, kiedy za­tę­sk­nisz za wy­ko­ny­wa­niem nawet tak pro­za­icz­nej czyn­no­ści.

Wy­obraź sobie, że udało ci się unik­nąć śmier­ci na tyle długo, że dzie­ci od­da­ły cię do domu opie­ki. Sie­dząc w świe­tli­cy, gdzie ryczy roz­krę­co­ny na cały re­gu­la­tor te­le­wi­zor, mo­żesz z no­stal­gią roz­my­ślać nad sta­ry­mi, do­bry­mi cza­sa­mi, kiedy jesz­cze pro­wa­dzi­łeś sa­mo­chód i mia­łeś dość sił, żeby przy­rzą­dzić sobie po­si­łek. Tamte dni wy­da­dzą ci się świa­tem ma­rzeń. Do­ko­nu­jąc pro­spek­tyw­nej re­tro­spek­cji, przy­po­mi­nasz sobie po pro­stu, że w danej chwi­li, nie­mal bez wzglę­du na to, czym się wła­śnie zaj­mu­jesz, z per­spek­ty­wy przy­szłej wer­sji sie­bie praw­do­po­dob­nie wie­dziesz wy­ma­rzo­ne życie. Więc ciesz się nim!


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

87cf72d7-7348-44ca-8f54-969e511dff95
90fb2295-6900-4a52-81b9-dc90de5d719c

@pushack może niekoniecznie złą, ale można docenić zwykłe proste czynności (spacer, granie, czytanie) i to, że może? w tej chwili mamy względny spokój w zyciu, choć może wydawać się nudne. A co do przyszłości, to nigdy nie wiadomo, może będzie lepsza, może będzie gorsza, a może nie będzie jej wcale, dlatego warto korzystać z tego co jest, jakie by nie było.

A co do samej techniki to tak, polega ona na wizualizacji tej gorszej wizji przyszłości, lecz należy pamiętać, żeby robić to w ścisłych ramach czasowych - od kilku do kilkunastu minut dziennie. Nie należy wpadać w jakieś wielogodzinnego czarnowidztwo.

Zaloguj się aby komentować

(...) Jedną z nich można na­zwać kon­tem­plo­wa­niem ostat­nich razów. Po­le­ga ona na uzna­niu faktu, że jako isto­ta śmier­tel­na każdą rzecz zro­bisz kie­dyś po raz ostat­ni. Ostat­ni raz włą­czysz świa­tło, ostat­ni raz zjesz ko­la­cję i ostat­ni raz po­że­gnasz się z ro­dzi­ca­mi, mał­żon­kiem, dzieć­mi i przy­ja­ciół­mi. Nie­któ­re ostat­nie razy masz już za sobą: ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo, że już nigdy nie wy­krę­cisz nu­me­ru na te­le­fo­nie z tar­czą ob­ro­to­wą, nie sko­rzy­stasz z ma­szy­ny do pi­sa­nia ani nie po­dej­dziesz do eg­za­mi­nu z ma­te­ma­ty­ki. W któ­rymś mo­men­cie ostat­ni raz przy­ło­żysz głowę do po­dusz­ki i ostat­ni raz na­bie­rzesz po­wie­trza do płuc.

Sto­su­jąc tę tech­ni­kę, od czasu do czasu prze­ry­wasz zwy­kłe co­dzien­ne czyn­no­ści, żeby po­my­śleć o tym, że być może wy­ko­nu­jesz je po raz ostat­ni w życiu.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

34e4ec7e-ae39-48f2-9c58-add936b2239d
3db0b859-3de1-41ac-96d2-ea09bfd37860

Mam nadzieje, że to nie ostatni raz, jak daje ci pioruna. A jak miałby być tym ostatnim ... to się zadumam i będę o nim pamiętał !

Zaloguj się aby komentować

Jeśli ktokolwiek z was (...) zwraca się ku własnej woli, by ćwiczyć ją i rozwijać za sprawą podejmowanej pracy, by czynić ją zgodną z naturą, wzniosłą, wolną, nieskrępowaną, niepowstrzymaną, niezawodną i skromną; (...) jeżeli w każdej napotkanej kwestii pracuje nad swoimi najważniejszymi zasadami tak jak biegacz robi to w odniesieniu do biegania, a osoba rozwijająca głos czyni to w stosunku do swojego głosu - oto człowiek, który naprawdę czyni postępy, a jego podróż nie poszła na marne. Jeśli jednak ograniczył swoje działania do praktyki czytania książek (...) powiem mu by natychmiast wrócił do domu i nie zaniedbywał spraw, które tam na niego czekają, ponieważ rzecz, z powodu której wyruszył w podróż, nie jest nic warta.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

9a5f1520-a6b7-47cb-a213-4a9edecb5b56

Zaloguj się aby komentować

Tre­ning od­por­no­ści po­wi­nien obej­mo­wać rów­nież ćwi­cze­nia fi­zycz­ne. Oczy­wi­ście ich ro­dzaj bę­dzie za­le­żał od two­jej obec­nej kon­dy­cji, wieku i stanu zdro­wia. Nie­któ­rzy ogra­ni­czą się do spa­ce­ru po oko­li­cy; inni wy­bio­rą się na długi bieg. Praw­do­po­dob­nie na po­cząt­ku tre­nin­gi będą się wią­za­ły z pew­nym dys­kom­for­tem fi­zycz­nym, nie tylko w trak­cie ćwi­czeń, lecz także po nich. Być może przez cały dzień bę­dziesz zmę­czo­ny, a na­stęp­ne­go ranka obu­dzisz się obo­la­ły.

Na tym eta­pie mo­żesz od­nieść wra­że­nie, że tre­ning od­por­no­ści nie pod­no­si two­je­go kom­for­tu życia, wręcz prze­ciw­nie – ob­ni­ża go. Mu­sisz jed­nak pa­mię­tać, że tre­nu­jesz nie po to, żeby każdy mo­ment upły­wał ci w kom­for­cie. Cho­dzi o po­sze­rze­nie two­jej stre­fy kom­for­tu, byś czuł się swo­bod­nie w wielu róż­nych oko­licz­no­ściach. Trze­ba za to za­pła­cić przej­ścio­wym dys­kom­for­tem, ale ogól­nie rzecz bio­rąc, zyski prze­wyż­szą kosz­ty.

Jeśli wy­trwasz w swoim pro­gra­mie tre­nin­go­wym, po pew­nym cza­sie od­kry­jesz, że po ćwi­cze­niach nie masz już za­kwa­sów, a twoja kon­dy­cja fi­zycz­na się po­pra­wi­ła. Być może przed roz­po­czę­ciem tre­nin­gów do­sta­wa­łeś za­dysz­ki, spa­ce­ru­jąc albo wcho­dząc po scho­dach; teraz po­ru­szasz się z nową ener­gią i lek­ko­ścią. Zy­skasz też ko­ją­cą świa­do­mość, że dzię­ki ćwi­cze­niom twoje ciało jest le­piej przy­go­to­wa­ne na wszel­kie sy­tu­acje, które mogą wy­ma­gać wy­sił­ku fi­zycz­ne­go.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

f4a8fa29-0785-4137-8afb-147b8a0deb85
44e1a262-b971-4a7e-8cb9-f5bb9468fd55

Każda aktywność jest lepsza od jej braku. Ale z perspektywy czasu myślę, że najlepiej jest trenować od młodości jakieś sztuki walki. Nie typowe mordobicia dla patusów, tylko coś ogólnorozwojowego, karate, aikido, judo, nawet jakaś capoiera. Zapewnia to i sprawność fizyczną i pewność siebie, a i w 98% przypadków podbramkowych będziemy mieć zdecydowaną przewagę nad innymi. Osobiście żałuję, że kiedyś aikido odstawiłem. Sporty czysto wydajnościowe typu bieganie, kolarstwo mają tę wadę, że w późniejszym wieku mogą się objawiać zwyrodnieniami stawów kolanowych i biodrowych.

@Opornik ok. Krav maga i taniec z tulipanem jak chcesz się po barach napierdalać. Ew. Tajski boks. A jak trafisz na ostrego zawodnika to i tak jebnie kosę pod żebra i fajter memea będzie srał przez rurkę, o ile w ogóle przeżyje.

Zaloguj się aby komentować

W ra­mach tre­nin­gu od­por­no­ści bę­dziesz wy­sta­wiał się nie tylko na dys­kom­fort psy­chicz­ny, lecz także fi­zycz­ny. Latem mo­żesz spę­dzać czas na ze­wnątrz, za­miast chro­nić się przed upa­łem w kli­ma­ty­zo­wa­nym po­miesz­cze­niu. Zimą mo­żesz wy­cho­dzić na mróz w zbyt lek­kim ubra­niu. Sam tre­nu­ję od­por­ność, po­zwa­la­jąc sobie tro­chę zmar­z­nąć w paź­dzier­ni­ku: gdy wszy­scy wokół noszą swe­try, ja cho­dzę w samej ko­szu­li. Od­kry­łem, że dzię­ki temu w stycz­niu jest mi cie­pło w samym swe­trze, pod­czas gdy inni trzę­są się w kilku gru­bych war­stwach ubrań.

Twój tre­ning od­por­no­ści może objąć rów­nież dietę. Spró­buj zre­zy­gno­wać z prze­ką­sek mię­dzy po­sił­ka­mi i jeść mniej­sze por­cje. Ow­szem, ogar­nie cię głód, ale być może pierw­szy raz w życiu bę­dziesz miał szan­sę zba­dać to zja­wi­sko. Przy oka­zji praw­do­po­dob­nie do­ko­nasz cie­ka­wych od­kryć – na przy­kład, że twoje ciało jest w sta­nie przy­zwy­cza­ić się do no­we­go stylu od­ży­wia­nia. W re­zul­ta­cie bę­dziesz od­czu­wał mniej­szy głód niż wcze­śniej, mimo że ogra­ni­czy­łeś licz­bę spo­ży­wa­nych ka­lo­rii. Być może uświa­do­misz sobie wtedy, że to, co uwa­ża­łeś za głód, w rze­czy­wi­sto­ści nie było zja­wi­skiem fi­zjo­lo­gicz­nym, tylko psy­cho­lo­gicz­nym – mie­sza­ni­ną nudy i nie­za­do­wo­le­nia.

Ży­wie­nio­wy aspekt tre­nin­gu od­por­no­ści może przy­nieść nie­ocze­ki­wa­ny sku­tek ubocz­ny w po­sta­ci utra­ty zbęd­nych ki­lo­gra­mów. Moż­li­we też, że je­dze­nie za­cznie spra­wiać ci więk­szą przy­jem­ność niż dotąd.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

83c5abd3-98bd-4992-8b07-d086cba59170
7d5e5bb4-3de4-4b68-a5d3-fcad91a0e34e

@splash545 oj tak, do głodu a raczej do nie jedzenia w ciągu dnia da się łatwo przyzwyczaić.

Nie raz miałem tak że rano jadłem jakieś śniadanie a potem w trakcie całodniowego zapierdolu nie czułem głodu. Dopiero kolejnego dnia rano.

No wczoraj rano zjadłem 100g twarogu, a potem dopiero o 21 (tak wiem, za późno) 4 kanapeczki z ogórkiem. Ale to chyba dlatego że było w ciul gorąco i organizm domagał się tylko wody a nie żarcia. Wypiłem łącznie z 5l wody i elektrolitów.


Z tym chłodem też mam podobnie, zwykle spodnie, jakaś podkoszulka oraz bluza i mogę śmigać po mrozie.

@myoniwy ja jak byłem w trakcie zrzucania kilkudziesięciu kilo, to moim dużym odkryciem było to, że jedynie kilka pierwszych dni było trudnych - max tydzień. Później okazało się, że uczucie głodu wcale nie jest takie straszne, co w połączeniu z pierwszymi sukcesami widocznymi na wadze sprowokowało mnie, żeby się tym bawić. No i robiłem sobie raz lub dwa razy w miesiącu głodówki 24-36h właśnie dla zabawy, żeby się sprawdzić.

@splash545 Tak, ja również zauważyłem, że istnieją tak jakby dwa stadia głodu gdy zrzucałem zbędne kg. Pierwsze stadium to stadium psychologiczne, które polega na tym, że wydaje Ci się, że jesteś głodny. Żołądek się kurczy, bo brakuje mu jedzenia, ale tak naprawdę to uczucie jest tylko w Twojej głowie, bo w organizmie masz wszystkie niezbędne do życia substancje i ten głód to zwykły dyskomfort związany z przyzwyczajeniami. Gdy uda Ci się przezwyciężyć pierwszą fazę, co zazwyczaj trwało u mnie maksymalnie 2-3h organizm wchodzi w jakby tryb spoczynku i zaczyna korzywtać z własnych rezerw. Dopiero później pojawia się druga faza, czyli ten głód właściwy, gdy żołądek rzeczywiście jest pusty. Wtedy dopiero rozpoczynałem jedzenie czegoś niewielkiego i lekkiego, tak aby pobudzić trawienie. Ciekawy jeat nasz organizm

@gedzior84 i właśnie ciekawość to odpowiednie nastawienie z jakim powinniśmy podchodzić do wszelkich pragnień i reakcji naszego organizmu. Warto podejść do tego w ten sposób, zamiast brać to wszystko tak do siebie.

@gedzior84 @splash545 To akurat fizjologiczny spadek poziomu glukozy we krwi, czasami tak nawet jest, że w ogóle nie jesteś głodny ale już trzęsą się łapy jak alkoholikowi rano pod sklepem i "trzeba coś zjeść". Jak opuścisz ten glukozowy rollercoaster to okaże się, że jeść można kiedy faktycznie jest się głodnym a nie kiedy wymuszone przez pragnienie kolejnej dawki używki dla mózgu, jaką jest glukoza.

Polecam intencjonalne wystawianie się na lekkie dyskomforty. W dłuższej perspektywie bardzo podnoszą jakość życia, bo wszystkie tego typu sygnały są później słabsze, bądź przychodzą później.


Dlatego nie mam większych problemów, aby cały dzień nie jeść. Dlatego komfort termiczny mam duży i tam gdzie inni zdychają z gorąca, albo zamarzają, tam mi jest jeszcze względnie przyjemnie. Podobnie z progiem bólu, którego nie ubijam w zarodku tabletkami, tylko jeśli jest znośny i nie rodzi komplikacji, to pozwalam mu być.


A znam różnicę, bo kiedyś byłem delikatny jak płatek śniegu. Zmiany zaczęły się od tortur dentystycznych które przechodziłem dobry rok. Widząc jak później przyzwyczaiłem się do ogólnego stanu bólu i jak zwiększyły się progi innych odczuć, choćby od sportu (stłuczenia, obtarcia, skaleczenia), to wdrożyłem to w innych sferach. Przyjemne jest takie uczucie "twardości" i szerszego komfortu, który najbardziej widać będąc wśród innych osób i widząc jak męczy ich coś, co mi raczej nie daje się odczuć zbytnio.

Zaloguj się aby komentować

Aby za­har­to­wać się emo­cjo­nal­nie, mu­sisz zmie­rzyć się ze swo­imi lę­ka­mi – czyli roz­pra­wić się z isto­tą, którą mo­że­my na­zwać twoim we­wnętrz­nym tchó­rzem. (Dodam, że twój we­wnętrz­ny tchórz miesz­ka w two­jej pod­świa­do­mo­ści i jest są­sia­dem two­je­go we­wnętrz­ne­go lenia). Zro­bisz to, ce­lo­wo kon­fron­tu­jąc się (w umiar­ko­wa­nych daw­kach) z tym, co budzi w tobie strach. Na przy­kład jeśli boisz się prze­ma­wiać pu­blicz­nie, część two­je­go tre­nin­gu od­por­no­ści może po­le­gać na szu­ka­niu oka­zji do wy­stę­pów przed nie­wiel­ką, przy­ja­zną pu­blicz­no­ścią. Kiedy się do tego przy­zwy­cza­isz, mo­żesz zwięk­szyć licz­bę słu­cha­czy. Moż­li­we, że dzię­ki pro­ce­so­wi de­sen­sy­ty­za­cji, czyli od­wraż­li­wia­nia, któ­re­goś dnia ku swo­je­mu zdu­mie­niu wy­stą­pisz bez stra­chu przed set­ka­mi ludzi.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

29bac799-4962-4614-b359-99b54a529097
c12233c1-7bb5-45e8-9217-20d3e11f2a6f

No to teraz zagadka. Załóżmy hipotetycznie, że problemem jest szybkie odpalanie się w sytuacji konfrontacji słownej, czy tam wydawanie się w sprzeczki. Wygląda na to, że jako stoik powinienem się często pakować w sytuacje konfrontacyjne żeby ćwiczyć opanowanie. Czy stoicyzm przewiduje jakieś inne strategie na takbardzo e okazje. Hmmm?

@totengott pchanie się specjalnie w tego typu sytuacje nie jest zbyt mądre, lecz gdy będziesz już przygotowany nie należy się ich bać ani ich unikać.

Stoicyzm na tego typu sytuacje przewiduje strategię polegająca na wyobrażaniu sobie takich hipotetycznych sytuacji, bądź jeszcze lepiej analizie wstecznej takich sytuacji, które kiedyś nastąpiły, a nie zachowałeś się wtedy tak jakbyś tego chciał. Siadasz, wyciszasz się i przypominasz sobie taką sytuację, starając się zrobić to już bez emocji, żebyś znów nie przeżywał jej w myślach, tylko patrzysz na to jakby z boku, jakby wydarzyło się to komuś innemu - twojemu przyjacielowi - a Ty chciałbyś dać mu radę jak powinien się wtedy zachować. Analizujesz co było i co na Ciebie najbardziej zadziałało, w jakim momencie się odpaliłeś i dlaczego, myslisz jak mógłbyś temu zapobiec. Następnie wyobrażasz sobie co by się stało jakbyś zachował się inaczej, tak jakbyś tego chciał. Wyobrażasz sobie co by się stało z jak największą liczbą szczegółów, myślisz dlaczego byłoby lepiej gdybys się nie odpalał i starasz się poczuć tę satysfakcję i zadowolenie z siebie, że zachowałeś się tak jak tego chcesz.

Dla mózgu istnieje niewielka różnica między tym co dzieje się naprawdę, a tym co sobie wyobrażasz. Dlatego gdy raz, drugi i piąty wyobrazisz sobie, że zachowujesz się w pożądany sposób, to przy kolejnej tego typu sytuacji istnieje duża szansa, że zachowasz się w pożądany przez Ciebie sposób. W tym momencie jesteś już w jakiś sposób przygotowany i następnym razem nie dasz się zaskoczyć, czynnik zaskoczenia często jest kluczowy.

Taką analizę najlepiej robić wieczorem, tego samego dnia kiedy taka sytuacja wystąpiła, lecz można też wrócić do dużo wcześniejszych sytuacji.

@splash545 o widzisz! Ciekawe podejście. I nawet chyba obok techniki radzenia sobie z takimi sytuacjami, wskazałeś czynnik zaskoczenia, o którym wcześniej nie myślałem. Dobre.

Tylko głupiec nie czuje strachu. A sam strach i strach to są tak różne rzeczy, że ciężko to porównywać ze sobą. Przed wystąpieniem publicznym życia nie stracisz, wspinając się po ścianie w górach jak najbardziej możesz.


Ja bym bardziej powiedział, że te pierdostrachy to przezwyciężanie nieśmiałości po prostu.

@splash545 Aby za­har­to­wać się emo­cjo­nal­nie, mu­sisz zmie­rzyć się ze swo­imi lę­ka­mi – czyli roz­pra­wić się z isto­tą, którą mo­że­my na­zwać twoim we­wnętrz­nym tchó­rzem.

ja się wyborców pisu boję, chociaż hartuję się od dziecka. jak ja się z tymi istotami mam rozprawić? jak ich jest dziesięć milionów.

Zaloguj się aby komentować

Co de­cy­du­je o za­kre­sie na­szej stre­fy kom­for­tu? I dla­cze­go różne osoby mają stre­fy kom­for­tu róż­nych roz­mia­rów? Być może są­dzisz, że wy­ni­ka to z uwa­run­ko­wań ge­ne­tycz­nych – i rze­czy­wi­ście, w pew­nej mie­rze tak jest. Jed­nak znacz­nie więk­szy wpływ na roz­miar i kształt stre­fy kom­for­tu mają nasze do­świad­cze­nia. Je­że­li świa­do­mie wy­sta­wia­my się na sy­tu­acje, w któ­rych od­czu­wa­my dys­kom­fort fi­zycz­ny albo emo­cjo­nal­ny, mo­że­my się do nich przy­zwy­cza­ić, tym samym po­sze­rza­jąc swoją stre­fę kom­for­tu. 

(...) sta­ro­żyt­ni sto­icy (...) od czasu do czasu ce­lo­wo ro­bi­li rze­czy, które były dla nich nie­przy­jem­ne. Być może brzmi to jak ma­so­chizm, ale sto­icy wie­dzie­li, że jeśli będą sys­te­ma­tycz­nie wy­sta­wiać się na dys­kom­fort, za­czną do­świad­czać mniej dys­kom­for­tu w co­dzien­nym życiu. Dla­te­go uwa­ża­li, że jest to dobra in­we­sty­cja ich czasu i ener­gii.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

adb6dc1f-5ecd-4636-8ffe-382e6e08cb26
f58e3903-ceab-4b40-9a99-078f27a9ae19

@splash545 uważam za istotne zaznaczenie, ze strefa komfortu może wystąpić tylko jeśli ktoś realnie odczuwa komfort. Czym innym jest wyuczona bezradność np. bitej żony a czym innym strefa komfortu. Inne są też mechanizmy wychodzenia z tych stanów, chociaż sprowadzają się realnie do „po prostu zrób coś nowego”.

Zaloguj się aby komentować

Oczekiwanie, nastawione na jutro, a marnujące dzień dzisiejszy, stanowi największą zawadę w życiu. Dysponujesz tym, co znajduje się w rękach Losu, a co w twoich, wypuszczasz.

Czego wyglądasz? Dokąd zmierzasz? Wszystko, co może nadejść, zawieszone jest w niepewności: żyj już w tej chwili!


Seneka, O krótkości życia

#stoicyzm

bfd3bff9-3492-414c-a8cd-5abd59f576f6

Zaloguj się aby komentować

Oczy­wi­ście ist­nie­je rów­nież moż­li­wość, że nawet sta­ra­jąc się ze wszyst­kich sił, nie zdo­łasz osią­gnąć nad­rzęd­ne­go celu, jaki przed sobą po­sta­wi­łeś. Jeśli tak się sta­nie, nie mu­sisz zwie­szać głowy ze wsty­du. W końcu zro­bi­łeś, co w two­jej mocy – nie mo­głeś dać z sie­bie wię­cej. Warto rów­nież pa­mię­tać, że po­raż­ka w trud­nym za­da­niu nie jest naj­gor­szym, co może cię spo­tkać – znacz­nie go­rzej by­ło­by, gdy­byś ze stra­chu przed po­raż­ką nawet nie spró­bo­wał.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

8b91a6ce-c91b-4edf-bc19-992390863ace
e4eae06d-5380-408b-89e9-33626bd68948

Zaloguj się aby komentować

Za­łóż­my, że chcesz od­nieść suk­ces w ja­kimś trud­nym przed­się­wzię­ciu. Mu­sisz po­dejść do niego z pełną świa­do­mo­ścią, że po dro­dze praw­do­po­dob­nie czeka cię wiele po­ra­żek. Mo­żesz jed­nak zła­go­dzić ból po­raż­ki – a tym samym zwięk­szyć swoją szan­sę na póź­niej­szy suk­ces – wy­ko­rzy­stu­jąc w twór­czy spo­sób efekt ram in­ter­pre­ta­cyj­nych, na przy­kład uzna­jąc po­raż­ki za prze­szko­dy, a nie za ży­cio­we kom­pli­ka­cje.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

542e8c9e-c0ab-4154-8311-246eb6c89d69
d70ef4e9-9f4c-4707-ab77-e106e0f1f607

Zaloguj się aby komentować

Lu­dzie nie lubią po­no­sić po­ra­żek, dla­te­go nie­chęt­nie się do nich przy­zna­ją. W re­zul­ta­cie ukry­wa­ją nie­po­wo­dze­nia nie tylko przed in­ny­mi, lecz także przed sobą. A szko­da, bo jeśli nie przy­zna­ją się do po­raż­ki, nie wy­cią­ga­ją z niej żad­nych wnio­sków. I tym spo­so­bem jedna po­raż­ka za­mie­nia się we dwie.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

83cedd43-2552-4cda-a105-151628bf5ceb
a80e27e9-089a-4c07-ba80-7ce7cfa57ca6

@splash545


Gorzej, jeśli tak bardzo boisz się porażki, że nawet nie zaczynasz niczego robić, ponieważ obawiasz się, że nie wyjdzie i poniesiesz porażkę. Tak naprawdę ponosząc ją już na samym początku, nie pozwalając sobie spróbować i zdobyć doświadczenie oraz rozwinąć umiejętności, które mogą się przydać w przyszłych projektach.

Lu­dzie nie lubią po­no­sić po­ra­żek

No, głębokie.

Coś mi się wydaje, że mogli kiedyś być ludzie lubiący porażki. A jak się coś lubi, to się do tego świadomie dąży. A skoro świadomie i z uwielbieniem ponosili porażki, to nic dziwnego że wyginęli

@splash545 Poniosłem w życiu tyle porażek, że nabranie dystansu do tego wszystkiego przyszło mi samo z siebie, z przyzwyczajenia się do tego

f299f533-f6da-469c-8b85-552589f59474

Zaloguj się aby komentować

Ści­śle rzecz bio­rąc, kom­pli­ka­cją ży­cio­wą jest tylko takie zda­rze­nie, któ­re­go się nie spo­dzie­wa­my. To praw­da, że cza­sem nie­chcą­cy sami kom­pli­ku­je­my sobie życie – na przy­kład za­po­mi­na­jąc za­tan­ko­wać sa­mo­chód przed wjaz­dem na au­to­stra­dę – ale nie da się zro­bić tego ce­lo­wo, po­nie­waż kom­pli­ka­cje ży­cio­we muszą obej­mo­wać ele­ment za­sko­cze­nia. Mo­że­my jed­nak umyśl­nie po­sta­wić się w sy­tu­acji, w któ­rej łatwo o nie­spo­dzie­wa­ne trud­no­ści.

Jeśli po­sta­no­wi­my spę­dzić spo­koj­ny week­end w domu, to kom­pli­ka­cje ży­cio­we, ow­szem, będą moż­li­we, lecz nie­zwy­kle mało praw­do­po­dob­ne; je­że­li spo­tka nas ja­kieś przy­kre za­sko­cze­nie, to za­pew­ne bę­dzie to bła­host­ka, na przy­kład za­uwa­ży­my, że skoń­czył się nam szam­pon. Jeśli jed­nak za­miast tego wy­bie­rze­my się na wę­drów­kę trzy­dzie­sto­ki­lo­me­tro­wym szla­kiem przez dzi­kie pust­ko­wia, to praw­do­po­dob­nie do­świad­czy­my wielu cie­ka­wych kom­pli­ka­cji. Taką wy­ciecz­kę można więc uznać za pewną formę tre­nin­gu, a pro­ble­my, które spo­tka­ją nas po dro­dze – za kom­pli­ka­cje tre­nin­go­we. Mie­rząc się z nimi, mo­że­my ćwi­czyć wy­my­śla­nie opty­mal­nych roz­wią­zań oraz za­cho­wy­wa­nie przy tym zim­nej krwi.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

0b179e29-9216-4b1f-be73-9dad62d4f524
8b2654b5-1f10-4c1d-afc0-99ffc87ba5d1

Rozciąłem sobie palec wskazujący u prawej ręki, o blachę, pod kątem, blisko paznokcia, pewnie nadaje się do szycia, ale nic tam, mam wyzwanie

@Byk pewnie, że tak. Lepiej potraktować to zadaniowo, jako wyzwanie, niż smęcić i narzekać. Stało się to się stało.¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Nasi przod­ko­wie byli isto­ta­mi spo­łecz­ny­mi, dla­te­go ich sa­mo­po­czu­cie za­le­ża­ło od tego, jaką po­zy­cję zaj­mo­wa­li w hie­rar­chii swo­jej wspól­no­ty. Tak na­ro­dzi­ły się emo­cje spo­łecz­ne. Afront ze stro­ny współ­ple­mień­ca mógł wy­wo­łać u na­szych przod­ków uczu­cie upo­ko­rze­nia, a jeśli w wy­ni­ku owego in­cy­den­tu za­gro­żo­na była ich po­zy­cja spo­łecz­na, mogli wpaść w gniew. Za­czę­li rów­nież od­czu­wać za­zdrość wobec osób znaj­du­ją­cych się wyżej w hie­rar­chii grupy. Te i inne emo­cje spo­łecz­ne spra­wia­ły, że pró­bo­wa­li po­pra­wić swój sta­tus spo­łecz­ny, żeby mieć więk­szą szan­sę na prze­trwa­nie i do­cho­wa­nie się po­tom­stwa.

To wła­śnie po tych pra­przod­kach odzie­dzi­czy­li­śmy mózg i me­cha­ni­zmy ge­ne­ro­wa­nia emo­cji. Warto zdać sobie spra­wę, że cho­ciaż od tam­tej pory zwięk­szy­li­śmy moc ob­li­cze­nio­wą mózgu, to jego pod­sta­wo­we opro­gra­mo­wa­nie nie­wie­le się zmie­ni­ło. W re­zul­ta­cie do­świad­cza­my po­dob­nych emo­cji co nasi pra­przod­ko­wie. Ży­je­my jed­nak w zu­peł­nie in­nych wa­run­kach niż oni. Dla nich jed­nym z naj­więk­szych wy­zwań było za­pew­nie­nie sobie wy­star­cza­ją­cej ilo­ści po­ży­wie­nia; dla nas – po­wstrzy­my­wa­nie się przed po­chła­nia­niem ta­niej i łatwo do­stęp­nej żyw­no­ści, żeby nie za­cho­ro­wać na serce. Oni mar­twi­li się, że za­ata­ku­ją ich dzi­kie zwie­rzę­ta; my – że nie wy­star­czy nam pie­nię­dzy na opła­ce­nie ra­chun­ków albo że stra­ci­my pracę. Nasz mózg można zatem po­rów­nać do kom­pu­te­ra z ogrom­ną mocą ob­li­cze­nio­wą i sta­ro­świec­kim sys­te­mem ope­ra­cyj­nym. Los ska­zał nas na uże­ra­nie się z tą prze­sta­rza­łą ma­szy­ną.

Sta­ro­żyt­ni sto­icy zna­leź­li spo­sób na zha­ko­wa­nie tego kom­pu­te­ra. Zro­zu­mie­li, że lu­dzie zwy­kle ob­wi­nia­ją o swoje pro­ble­my kogoś in­ne­go, a póź­niej wpa­da­ją w złość na tę osobę. Sto­ic­cy fi­lo­zo­fo­wie zdali sobie rów­nież spra­wę, że mo­że­my omi­nąć tę pu­łap­kę, jeśli bę­dzie­my dzia­łać szyb­ko. In­ter­pre­tu­jąc kom­pli­ka­cje w swoim życiu jako próbę od­por­no­ści i po­my­sło­wo­ści, mo­że­my nie tylko po­wstrzy­mać falę ne­ga­tyw­nych emo­cji, lecz także prze­kształ­cić trud­ną sy­tu­ację w cie­ka­we wy­zwa­nie, z któ­rym mamy ocho­tę się zmie­rzyć. Coś, co więk­szość ludzi uzna­ła­by za nie­przy­jem­ny in­cy­dent, dla nas sta­nie się czymś w ro­dza­ju roz­ryw­ki.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

ed7333d0-6bac-4c37-bdf6-303c6cc40452
3b7afae2-8000-4b90-b32f-b4f977a3403f

@splash545

na­szych przod­ków uczu­cie upo­ko­rze­nia

oglądałem trochę materiałów ostatnio na YouTubie o ludziach kultur pierwotnych tutaj w Europie, badano wykopaliska sprzed wielu tysięcy lat, i na szczątkach znajdowano wiele obrażeń oczywiście, ale też dużo obrażeń wyglądających na zadanych ręką człowieka wśród szczątków grup odizolowanych od innych, o podobnym materiale genetycznym.


to sugeruje że przemoc domowa na pełnej k. tam była.

więc "afront" to chyba najmniejsze co

mogło spotkać ze strony współplemieńca.

Zaloguj się aby komentować

Bo­go­wie, któ­rzy za­rzą­dza­ją sto­ic­ki­mi pró­ba­mi, nie okre­śla­ją skali ocen – to na­le­ży do nas. Wy­sta­wia­jąc sobie sto­pień, po­wi­nie­neś wziąć pod uwagę dwa czyn­ni­ki. Pierw­szym jest spo­sób, w jaki szu­ka­łeś roz­wią­za­nia pro­ble­mu. Czy roz­wa­ży­łeś wszyst­kie moż­li­wo­ści? Czy sta­ra­łeś się my­śleć w spo­sób la­te­ral­ny, nie­sza­blo­no­wo? I czy osta­tecz­nie zde­cy­do­wa­łeś się na opty­mal­ne roz­wią­za­nie? (...)

Dru­gim, waż­niej­szym kry­te­rium oceny bę­dzie twoja re­ak­cja emo­cjo­nal­na na pro­blem. Jeśli przyj­miesz go ze spo­ko­jem i opa­no­wa­niem, mo­żesz wy­sta­wić sobie czwór­kę. Samo za­cho­wa­nie zim­nej krwi nie wy­star­czy jed­nak na piąt­kę ani tym bar­dziej na szóst­kę. Żeby za­słu­żyć na naj­wyż­sze stop­nie, mu­sisz witać kom­pli­ka­cje ży­cio­we z za­do­wo­le­niem i wręcz cie­szyć się na nie. Pod tym wzglę­dem po­wi­nie­neś przy­po­mi­nać stra­ża­ka, który po wie­lo­let­nim szko­le­niu zo­sta­je we­zwa­ny do po­ża­ru. Wresz­cie do­sta­je szan­sę, żeby się wy­ka­zać!


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

3fe405ac-9fdf-49bf-a9f7-e94e645ea6b4
13e3f238-5c86-45ef-ad0e-44e47c17a5cf

Zaloguj się aby komentować

jeśli uznasz, że two­imi eg­za­mi­na­to­ra­mi są wy­obra­że­ni sto­ic­cy bo­go­wie. Cho­ciaż do­brze wiesz, że nie ist­nie­ją, i tak mogą ode­grać istot­ną psy­cho­lo­gicz­ną rolę w twoim życiu. Od­wo­łu­jąc się do tych wy­ima­gi­no­wa­nych istot (...) in­ter­pre­tu­jesz swoje kom­pli­ka­cje ży­cio­we w spo­sób, który grun­tow­nie zmie­nia twoją re­ak­cję emo­cjo­nal­ną. Więk­szość ludzi widzi w nich po pro­stu nie­for­tun­ne zda­rze­nia, lecz ty, dzię­ki wła­ści­wie do­bra­nej ramie in­ter­pre­ta­cyj­nej, mo­żesz za­mie­nić pro­ble­my na swo­jej dro­dze w na­rzę­dzia prze­mia­ny we­wnętrz­nej.

Z mojej per­spek­ty­wy sto­ic­cy bo­go­wie są przy­dat­nym po­my­słem. Jeśli je­steś ro­dzi­cem, praw­do­po­dob­nie masz do­świad­cze­nie w po­słu­gi­wa­niu się ta­ki­mi roz­wią­za­nia­mi. Moż­li­we, że gdy twoje dzie­ci były małe, stro­fo­wa­łeś je przed świę­ta­mi Bo­że­go Na­ro­dze­nia, po­wo­łu­jąc się na Świę­te­go Mi­ko­ła­ja: „Jeśli bę­dzie­cie mę­czyć kota, Świę­ty Mi­ko­łaj przy­nie­sie wam mało pre­zen­tów”. Dzie­ci re­agu­ją na taki bo­dziec. Sto­su­jąc sto­ic­ką stra­te­gię prób, twoja świa­do­mość może wpły­wać w po­dob­ny spo­sób na za­cho­wa­nie two­jej ła­two­wier­nej i dość dzie­cin­nej pod­świa­do­mo­ści. Wiem, że brzmi to dziw­nie, ale ten spo­sób dzia­ła.

Ci, dla któ­rych nawet wy­obra­że­ni bo­go­wie są nie do przy­ję­cia, mogą uznać, że sto­ic­ką próbę urzą­dza im, na przy­kład, wy­obra­żo­ny oj­ciec, ge­ne­rał, na­uczy­ciel albo tre­ner. Ja cza­sem wy­obra­żam sobie, że na próbę nie wy­sta­wia­ją sto­ic­cy bo­go­wie, lecz duch Se­ne­ki, który w pew­nym głęb­szym sen­sie na­praw­dę ist­nie­je. Odkąd prze­czy­ta­łem dzie­ła tego sto­ic­kie­go fi­lo­zo­fa, jego duch na­wie­dza mój umysł. Cza­sem prawi mi kom­ple­men­ty, ale zna­cze­nie czę­ściej spo­glą­da na mnie z osłu­pie­niem, uno­sząc brwi. Bez wzglę­du na to, ja­kie­go wy­obra­żo­ne­go eg­za­mi­na­to­ra wy­bie­rze­my, naj­waż­niej­sze jest za­ło­że­nie, że pod­da­je nas pró­bom dla na­sze­go dobra.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

9725389b-61dd-4e89-8ba3-c895b65cf160
3c4d161e-ef4f-4b7e-a154-feab8e53c18c

Zaloguj się aby komentować