
Społeczność
Książki
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Literackie zapowiada biografię historyczną. "Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności" Mariusza Wołosa ma zaplanowaną premierę na 29 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 680 stron, w cenie detalicznej 119,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pomniki stawiano mu już za życia – ku oburzeniu jednych, przy aprobacie innych. Później burzono je lub ukrywano, a na cokoły trafili inni, głównie jego przeciwnicy i konkurenci. Po upadku komunizmu Piłsudski triumfalnie na pomniki powrócił. Wydawałoby się, że oddano już Naczelnikowi należne mu miejsce w historii. Jednak gorące spory wokół Piłsudskiego wciąż wybuchają na nowo, a ocena jego postaci i dokonań nie dla wszystkich jest oczywista.
Zarówno uwielbienie dla Piłsudskiego, jak i niechęć do niego bardzo często mają źródło nie w faktach, a w narracjach jedynie luźno związanych z rzeczywistością historyczną. W końcu sam Piłsudski był mistrzem autokreacji i dbał o swoją legendę, która później żyła już własnym życiem i wymknęła się z ram jakiejkolwiek kontroli. Ale pozytywnym mitom towarzyszyły też zjawiska przeciwne – czarna legenda i paszkwilanctwo.
Jednak nawet przeciwnicy polityczni przyznawali mu jedno – kiedy inni debatowali i snuli plany, Piłsudski działał. Zesłany za udział w konspiracji – wracał i wydawał socjalistyczne pisma, aresztowany przez Ochranę – uciekał, w czasie wojny rosyjsko-japońskiej wyprawił się do Tokio organizować polskie oddziały, gromił bolszewicką Rosję, aż wreszcie został „ojcem narodu” dla jednych, a dyktatorem dla drugich.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoliterackie #historia #mariuszwolos #jozefpilsudski

Zaloguj się aby komentować
1403 + 1 = 1404
Tytuł: Omen
Autor: David Seltzer
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377313152
Liczba stron: 248
Ocena: 5/10
Bodaj pierwszy raz spotykam się z książką, gdzie bohater jeszcze przed rozpoczęciem historii był osobą ze wszech miar wpływową: ambasador USA, przewodniczący Światowej Konferencji Gospodarczej, filantrop, który wojenny biznes ojca przekształcił w imperium niosące pomoc potrzebującym, wreszcie człowiek uważany przez wielu za dobrego kandydata na prezydenta. Nie jest to kaprys autora, a zabieg uzasadniony przynajmniej pod jednym względem, ale o tym później.
Fabuła? Raczej standardowa jak na starszy horror. Para stara się o dziecko, długo nie wychodzi, a gdy wreszcie się udaje, do akcji wkracza przedwieczna sekta, o czym oczywiście rodzice nie wiedzą. Ojciec zgadza się na "adopcję" innego dziecka tak, by nic nie pozostało w papierach - nie informuje przy tym żony. Czas sobie leci, wszystko jest IDEALNIE IDEALNE (aż do porzygu, ile razy można to podkreślać?), do momentu pierwszego incydentu. Jednakże wszystko daje się stosunkowo racjonalnie wyjaśnić, sprawa wygląda podobnie z kolejnymi niepokojącymi przypadkami, choć ziarno niepewności zostaje zasiane. Później do akcji wkraczają duszpasterz dręczony wyrzutami sumienia oraz wyjątkowo namolny i śliski dziennikarz, któremu jednak nie można odmówić daru przekonywania - dzięki niemu też późniejsze wydarzenia nabierają na szczęście rozpędu i kolorów (raczej brudnych, ale wciąż).
Niestety jednak, tak jak miało to już miejsce z wieloma horrorami z kilkoma krzyżykami na karku, tak i tutaj zamysł jest dosyć ciekawy, ale praktycznie wszystko inne nie domaga: dialogi może i nie są stricte drewniane, ale za to ascetyczne i lakoniczne - niewiele w nich emocji, chyba że zupełnego zmęczenia i rezygnacji; zachowania dziwaczne i momentami sztuczne, pobudki absurdalne. Pierwsza połowa książki to przeważnie chodzenie rodziców na niezrozumiałe kompromisy i ustępstwa (choć to może perspektywa czytelnika z wiedzą niedostępną bohaterom), dopiero później akcja, motywy i tajemnice wchodzą na wyższy bieg. Wszystko to zaczyna się w momencie, gdy ojciec postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.
Czego by nie mówić, to całkiem nieźle zostały zrealizowane makabryczne i zalatujące fatum sceny kończące przygody niektórych osób na tym świecie. Książka przedstawiała też ciekawe oraz zajmujące problemy i dylematy natury moralnej, wywierające całkiem mocne wrażenie, niestety tylko po to, by za chwilę zaprzepaścić je dziwnymi zabiegami. Wspomniana na początku pozycja bohatera ma swoje uzasadnienie: po pierwsze wiąże się ono z biblijną przepowiednią, a po drugie, wg mnie, jeszcze bardziej uwypukla bezsilność działań wobec diabelskich sił, bez względu na posiadane wpływy i bogactwa.
Mimo licznych wad, lektura ta jest dosyć znośnym przedstawicielem motywu "przybycia diabła". Czyta się ją dosyć sprawnie, a druga połowa historii trzyma w napięciu. Jeżeli akurat nic nie macie pod ręką, to na 2-3 wieczory znajdziecie zajęcie.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #seltzer #vesper #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Bogactwo część główna
#ksiazki

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom Na książkę jakoś ochoty nie mam, ale na film Beli Tarra się szykuję od jakiegoś czasu.
Tylko z czasem trwania 440 minut, trzeba logistykę oglądania tego dobrze zaplanować.
Koń Turyński tego samego reżysera był jednym mocniejszych filmów, jakie w życiu widziałem.

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza historyczną nowość. "Jak świat stworzył Zachód" Josephine Quinn w księgarniach od 12 listopada 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 672 strony, w cenie detalicznej 119 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Dzieje dynamicznych relacji między społecznościami w ciągu 4 tysięcy lat
Fundamentem Zachodu są idee i wartości zrodzone w starożytnej Grecji i Rzymie, które zniknęły z Europy w „wiekach ciemnych” i zostały odkryte na nowo w okresie renesansu. A jeśli to tylko część prawdy?
W tej śmiałej pracy Josephine Quinn przekonuje, że prawdziwa historia Zachodu jest znacznie bogatsza, niż każe nam wierzyć ten ugruntowany paradygmat. Spora część naszych wspólnych dziejów została zapomniana, zagłuszona przez powstałą w epoce wiktoriańskiej koncepcję odrębnych, zamkniętych w sobie „cywilizacji”.
Prowadząc nas od epoki brązu do epoki wielkich odkryć geograficznych, Josephine Quinn snuje w tej książce opowieść o tysiącleciach globalnych kontaktów i wymiany, które ukształtowały to, co dziś nazywa się Zachodem. Prowadząc nas od wynalezienia alfabetu przez lewantyńskich robotników w Egipcie po dotarcie indyjskich cyfr do Europy za pośrednictwem świata arabskiego, Quinn dowodzi, że rozpatrywanie społeczeństw w izolacji jest nie tylko przestarzałe, ale i błędne. Że motorem dziejów nie są odosobnione „cywilizacje”, ale kontakty i powiązania między ludźmi i społecznościami.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #josephinequinn #historia

Zaloguj się aby komentować
1401 + 1 = 1402
Tytuł: Czarny wiking
Autor: Bergsveinn Birgisson
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: książka papierowa
ISBN: 978837976391
Liczba stron: 493
Ocena: 8/10
Na początek disclaimer - książka nie jest o wikingu-Murzynie, co niektórym od razu nasunęło się na myśl
Książkę tą czytałam już dawno temu - teraz wpadła mi w ręce papierowa wersja. Zdążyłam ją przejrzeć, ponownie przeczytać kilka najciekawszych rozdziałów.
Ogólnie, jest to książka, która wywołuje mój ogromny ból d⁎⁎y. A dokładniej najbardziej piecze mnie w odwłok ukazany w niej fakt, że mieszkańcy Islandii nie mają problemu z wyprowadzeniem genealogii swoich przodków do IX wieku, do czasów długo sprzed powstania państwa polskiego - podczas gdy większość z nas, która w swojej rodzinie nie ma żadnego szlacheckiego przodka, który byłby może jakimś punktem zaczepienia w dalszych poszukiwaniach - musi się zadowolić końcem XVIII wieku, kiedy to kodeks napoleoński nakazał skrupulatne prowadzenie rejestrów urodzeń, małżeństw i zgonów - w tym chłopów, zapominanych do tej pory przez historię.
Tytułowy bohater tej książki jest przodkiem jej autora - żyjącym 30 pokoleń wstecz wikingiem o imieniu Geirmund Heljarskinn. Geirmund jest nie byle kim - synem króla Norwegii - jednego z królów panująych nad Nordvegen, czyli Drogą na Północ, a "skórę czarną jak u Hel", czarne włosy i "szpetne rysy twarzy" odziedziczył po matce, pochodzącej z jednego z ludów syberyjskich, Nieńców. Zatem autor książki jest w stanie nie tylko wyprowadzić swoją genealogię ponad tysiąc lat wstecz, ale także poznać swoich przodków z zachowanych sag o norweskich królach i innych sławnych wikingach - początkowo przekazywanych ustnie, a następnie spisanych. Mógł poznać nie tylko ich imiona, ale kim byli, jaki mieli charakter, jak postępowali, co myśleli o nich inni im współcześni.
Autor, choć pozwala sobie na beletryzowane luźne interpretacje i przemyślenia, przeprowadza skrupulatną pracę badawczą - źródeł historycznych, literackich i materialnych, która nie tylko rzuca światło na dzieje człowieka żyjącego sto lat wcześniej, niż Mieszko I, ale także na całą epokę wikingów, o których wiele mówi się w aspektach wojen i podbojów, natomiast zaskakująco niewiele o aspektach ekonomicznych - jak zorganizowany handel, w tym także niewolnikami czy pozyskiwanie kluczowych surowców takich jak kły, skóry i olej z morsów.
#bookmeter #wikingowie #historia

@Marchew @GazelkaFarelka wysoka ocena, ale podchodziłem do tej książki i nie dałem rady jej skończyć. Tak sobie
@Yes_Man To jest książka z tych, z których oceną jest problem, jeżeli ktoś nie jest zainteresowany tematem, bo nie jest to typowa beletrystyka. Osobę, która nie interesuje sie średniowieczem, wikingami czy genealogią, a oczekuje barwnych przygód wikinga, może faktycznie znudzić. Natomiast dla mnie była to świetna lektura, a odwołania do historii, faktów, znalezisk archeologicznych były zaletą a nie pomijanymi akapitami.
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Zysk i S-ka ogłasza dodruk. "Atlas Śródziemia" Karen Wynn Fonstad ponownie na sklepowych półkach 25 listopada 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy 224 strony, w cenie detalicznej 139,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Bogato ilustrowany, z nowymi przestrzennymi mapami fundamentalny przewodnik geograficzny po uniwersum J.R.R. Tolkiena.
Atlas Śródziemia Karen Wynn Fonstad to dzieło, które oczaruje wszystkich miłośników Władcy Pierścieni. Ta książka pozwala ujrzeć w pełni światy wykreowane przez Tolkiena: od powstania Śródziemia w Dawnych Dniach aż po Trzecią Erę i podróże Bilba, Froda i Bractwa Pierścienia. Autentyczny i uaktualniony – wszystkie mapy zrobione od nowa w wersji trójwymiarowej, a tekst w pełni przeredagowany – Atlas ukazuje nam magiczny świat stworzony w Silmarillionie, Hobbicie i Władcy Pierścieni.
Niemal sto kolorowych map i diagramów przedstawia dzień po dniu wędrówki głównych bohaterów, a także wszystkie bitwy i kluczowe miejsca z Pierwszej, Drugiej i Trzeciej Ery. Można zapoznać się planami i opisami zamków, budynków i charakterystycznych formacji terenu, jak również z mapami tematycznymi, opisującymi klimat, roślinność, języki i rozkład populacji w Śródziemiu w ujęciu historycznym. Bogaty aneks i indeks pomogą czytelnikom skorelować mapy z powieściami Tolkiena.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #tolkien #srodziemie #lotr #karenwynnfonstad

Zaloguj się aby komentować
Już czytałam kiedyś e-booka, ale trafił się w dobrej cenie. Do kolekcji na półkę.
#ksiazki

@Vampiress A żebyś wiedziała, świat jest pełen takich ciekawych historii i nie trzeba na siłę wsadzać murzyna tam, gdzie go nie było.
Tutaj tytulowy czarny wiking akurat jest pół-Nieńcem ale to nadal multi-kulti i w dodatku prawdziwe.
No ale wiadomo, najlepiej odgrzewane kotlety, tylko z murzynem w głownej roli to po linii najmniejszego oporu. Bo wiadomo ze nie ma innych etnicznych mniejszości na świecie
@GazelkaFarelka
i nie trzeba na siłę wsadzać murzyna tam, gdzie go nie było.
I już zepsułaś netflixowi materiał
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na I półrocze 2026 roku.
I kwartał
---------------------------
Walter Moers - "Miasto Śniących Książek"
Robert Jackson Bennett - "Kropla zepsucia"
Michael J. Sullivan - "Zdradziecki plan"
Michael J. Sullivan - "Pradawna stolica"
Jay Kristoff - "Cesarstwo świtu"
Victoria Aveyard - "Królewska klatka"
Deborah Harkness - "Przemiana"
Deborah Harkness - "The Black Bird Oracle"
Roger Levy - "The Rig" (Uczta Wyobraźni)
Christopher Buehlman - "Wojna córek"
Octavia E. Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)
Sheri S. Tepper - "Podnosząc kamienie" (Artefakty)
II kwartał
---------------------------
Pierce Brown - "Light Bringer"
Brandon Sanderson - "Isles of the Emberdark"
Michael J. Sullivan - "Drumindor"
Michael J. Sullivan - "Zamek Blythin"
Rebecca Roanhorse - "Mirrored Heavens"
Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"
Ian Cameron Esslemont - "Assail"
Cassandra Clare - "The Last King of Faerie"
Walter Moers - "13 i 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia"
Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)
Nghi Vo - "The City in Glass" (Uczta Wyobraźni)
James S.A. Corey - "The Faith of Beasts"
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
1396 + 1 = 1397
Tytuł: Dom burz
Autor: Ian R. MacLeod
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
ISBN: 9788366712546
Liczba stron: 400
Ocena: 4/10
W przypadku tej książki nie mamy do czynienia z kontynuacją będącą bezpośrednim podjęciem wydarzeń i wątków przedstawionych w "Wiekach światła", zamiast tego odwiedzamy ten sam świat mniej więcej 100 lat później, przy czym przez tak długi czas zaszło tam mniej zmian, niż można się było spodziewać. Książka ta nie podtrzymała niestety dobrego wrażenia wytworzonego przez pierwszą część, choć też nie wszystko zamieniło się w lipę.
Fabułę śledzimy z 3 perspektyw: wiejskiej dziewczyny Marion, sytuowanego lecz chorowitego młodzieńca Ralpha oraz jego obrzydliwie ambitnej matki Alice, która to jest potomkinią pewnych postaci z poprzedniej książki, choć ta informacja nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Mogłoby się wydawać, że główną osią historii będzie rozwijająca się relacja między młodymi, ale nic bardziej mylnego - w trakcie rozwoju wypadków następuje stopniowe poszerzanie się zależności w tym trójkącie, rodzą się tajemnice, niepewności, konflikty. Czego by nie mówić o Alice, jest ona zdecydowanie najciekawszą postacią w tej książce: obserwujemy jej metody, dzięki którym osiągnęła swój cel tj. bogactwo i wpływy, utrzymuje swoją pozycję oraz planuje posunięcia ze sporym wyprzedzeniem - to wszystko przedstawiono naturalnie w niechronologicznej kolejności, by karty odkrywać powoli.
Pierwszy akt podobny jest do "Wieków światła" w dwóch aspektach: jego odpowiednik w tamtej książce także traktuje stricte o prywacie postaci, a nie skupia się na społeczeństwie; po drugie wywołuje ciekawe, niejednoznaczne odczucia, tak jak miało to miejsce dopiero w późniejszych aktach pierwszej części. Innymi słowy: dostarczył doznań podobnego kalibru, choć w innym wydaniu, a samo jego zakończenie daje mocnego kopa (przynajmniej młodemu bohaterowi).
Niestety, wszystko rozjeżdża się w drugim akcie, traktującym o wojnie między wschodem a zachodem Anglii. Od poprzedniego aktu minęło ok. 20 lat, tak więc ciężko czuć jakiekolwiek podbudowanie tego konfliktu. Nawet nie to jest najistotniejsze: młodzieńcy (już nie tacy młodzi) znajdują nowe powołanie, Alice dalej knuje, poznajemy też nowego bohatera, którego perspektywa polega na byciu przez całe życie odciętym od świata zewnętrznego i poznawaniu go na nowo (w bardzo irytujący sposób), ale co z tego, jeżeli przedstawiane wydarzenia - pomimo ich powagi, przecież mamy do czynienia z wojną - nie są za grosz interesujące, opisy zaczynają być długawe i nużące - w przeciwieństwie do pierwszej książki i poprzedniego aktu - a magia tego świata zaczyna wchodzić na ścieżki nazbyt metafizyczne i bełkotliwe. Podobnie zresztą napisałem w notatniku w trakcie czytania: "w pewnym momencie historia przekształca się w deliryczny, bełkotliwy sen: rzeczy podążają losowym torem, przeskakują, przejawiają zaskakujące zbiegi okoliczności". To dobre podsumowanie mniej więcej drugiej połowy drugiego aktu.
Koniec końców, jest to książka nad wyraz nierówna: pierwszy akt dostarcza lektury podobnej jakości jak poprzedzająca go książka, drugi natomiast odpływa w niepojętych kierunkach. Powiedziałbym, że w tym wypadku większy nacisk został położony na pojedyncze postacie i ich kreację, niż ogół lub choćby fragment społeczeństwa. Tak jak z "Wiekami światła" miałem problem z polecajką, tak tutaj jestem w zupełnej kropce i po prostu nic nie napiszę.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #macleod #ucztawyobrazni #mag #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
1394 + 1 = 1395
Tytuł: Harry Potter i więzień Azkabanu
Autor: J.K. Rowling
Kategoria: fantasy, młodzieżowa
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: e-book
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10
Ta część Harrego Pottera zdecydowanie nie zwalnia z akcją, wręcz dzieje się coraz więcej. A ja coraz bardziej się wkręcam, mimo że czytam tą serię po raz trzeci.
Bohaterowie dojrzewają, a wraz z nimi otaczające ich problemy. Autorka nie boi się pokazywać brutalności świata jaki ich otacza, a mrok czasem leje się na gęsto.
Jak zwykle koniec daje nadzieję na lepszy przyszły rok, ale my wiemy że tak nie będzie, sorry za spoiler :p
#bookmeter

@dahomej Ja kiedyś lubiłem np trzecia i czwarta, będąc dzieckiem, ale jak czytałem już jako dorosły, to lubiłem te dalsze części.
@dahomej dla mnie czwarta była top, pierwsza długa część i ostatnia (względnie) "sielankowa" przez większość książki, potem już dużo mroczniej się zrobiło. Przeczytałem z tego co pamiętam ~15 razy + pojedyncze ulubione rozdziały.
No idealne połączenie: miejsce akcji to przeważnie Hogwart i okolice, jest długa i jeszcze mało poważna względem kolejnych części.
Chociaż nie czytałem już ponad 10 lat, może tak jak @maly_ludek_lego też teraz bym bardziej polubił te późniejsze
Zaloguj się aby komentować
1391 + 1 = 1392
Tytuł: Ballada ptaków i węży
Autor: Suzanne Collins
Format: książka papierowa
Jeśli opisałem najnowszą książkę z serii, a przeczytałem ją tylko dlatego, że spodobała mi się ta poprzednia, to aż głupio nie napisać nic o tej „lepszej”
(Plus dostałem komplement, więc będę jak ten piesek z mema — zdjęcie w komentarzu, pozdr. @Hoszin )
Zacznę podobnie jak przy recenzji „Wschodu słońca..." Jeśli czytaliście trylogię Igrzysk Śmierci i wam się podobała, to ta książka też wam się spodoba. Jedyne, co może lekko irytować, to masa śpiewanek, ale główna bohaterka to pieśniarka (na dodatek taka trochę „cygańska”), więc to było nieuniknione.
Generalnie, jako fan serii, gdy dowiedziałem się, że Suzanne Collins pisze kolejną książkę - i to osadzoną kilkadziesiąt lat wcześniej, gdzie bohaterem ma być prezydent Snow - to miałem takie: „Lojezu, a po co to komu, a komu to potrzebne?”. Ale muszę przyznać, że się fajnie zaskoczyłem.
Historia poprowadzona sprawnie, fabuła się kleiła, no i przede wszystkim miało to sens, czemu Snow był takim złolem kilkadziesiąt lat później, gdy Katniss wygrywała Igrzyska. No i postać Lucy Gray - bardzo fajna. Nie sądzę, żeby to był spoiler, więc napiszę: po tej książce okazuje się, że to Lucy jest oryginalnym „Kosogłosem”. Co jest bardziej puszczeniem oka do fanów niż czymś, co realnie wpływa na „lore” tej serii.
Ogółem - fajna książka, bardzo przyjemnie się ją czyta.
#bookmeter

@onlystat Muszę sobie odświeżyć trylogię, wtedy zabiorę się za balladę i wschód słońca. Jak czytałam w liceum to mi bardzo podeszła ta seria, oby i teraz odbiór był podobny
@Trypsyna tez mialem taki zamiar, ale w sumie przeczytanie tego "chronologicznie" ma swoj urok :)
Ja dorwalem serie na studiach i na fali tych wszystkich "zmierzchow" nie chcialem tego czytac, ale jak brat mi powiedzial, ze to jest bardzo podobne do japonskiego filmu "Battle Royale" to polknalem trylogie w mniej niz tydzien
Zaloguj się aby komentować
1390 + 1 = 1391
Tytuł: Wschód słońca w dniu dożynek
Autor: Suzanne Collins
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: e-book
Ocena: 7/10
Pierwszy mój wpis na Bookmeterze, także wyluzujcie. Może nie będzie interesująco, za to będzie nudno (i może za długo).
Nowa książka z serii „Igrzysk Śmierci” to bardzo dobra książka, ale tylko pod warunkiem, że czytaliśmy i podobały się nam poprzednie części z serii.
Co do oryginalnej trylogii - to się nie umywa, ale w sumie mieliśmy tutaj dostać historię Haymitcha, no i ją dostaliśmy.
Należy też pamiętać, że autorka została nieco „zmuszona”, żeby kontynuować - przez to, jakim sukcesem okazała się książka o 10. Głodowych Igrzyskach i historia młodego prezydenta Snowa, który po przeczytaniu „Wschodu słońca…” znowu może być postrzegany jako bezwzględny, choć bardzo przebiegły tyran (a poprzednia książka pokazała nam miłego, młodego mężczyznę z sercem po dobrej stronie).
Książka dokładnie opisuje, jak Haymitchowi udało się przeżyć swoje Igrzyska oraz dlaczego w oryginalnej trylogii jest taką cyniczną, zapijaczoną mordą
Ogólnie - dla fanów serii, polecam. Bunkrów nie ma, ale czyta się przyjemnie, jak wszystko ze świata Panem.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1389 + 1 = 1390
Tytuł: Z mgły zrodzony
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: audiobook
Ocena: 4/10
Po chaotycznym i trudnym Neuromancerze potrzebowałem łatwiejszej i bardziej przejrzystej lektury i tym sposobem trafiłem na popularnego na hejto autora Brandona Sandersona. Autor pisze ładnie, w lekkim tonie obyczajowo-przygodowym, trochę baśniowym, który kontrastuje z opisywanym nieprzyjaznym światem. Nie śpieszy się, spokojnie buduje narrację, powoli za rękę wprowadzając czytelnika w wykreowane przez siebie uniwersum. Początkowo wręcz trochę przynudza wyjaśniając każdy detal i pozostawiając niewiele pola do samodzielnych przemyśleń, a akcja zawiązuje się dopiero po dobrych 6 czy 8 godzinach i wówczas robi się na tyle interesująco by jednak kontynuować.
Na szczególną uwagę zasługuje ciekawie zbudowany świat. Wydarzenia mają miejsce w Ostatnim Imperium rządzonym przez potężnego i tajemniczego imperatora (Palpatine, to ty?) w sposób tyraniczny i opresyjny. Nieliczni arystokraci bez skrupułów wykorzystują ska – najniższą i najliczniejszą warstwę społeczną, znajdującą się w pozycji bliższej niewolnikom niż chłopom pańszczyźnianym. Porządku w Imperium pilnuje i brutalnie egzekwuje Stalowy Zakon - instytucja łącząca funkcję najwyższego urzędu, inkwizycji oraz kultu religijnego, czczącego imperatora jako boga i moralny absolut.
Drugim ciekawym elementem jest system magii - alomancja oraz spokrewniona z nią feruchemia wykorzystujące metale i ich stopy przypominają mechanikę z jakiejś gry komputerowej pokroju Thief, Styx czy Dishonored. Koncepcja jest o tyle fajna, że magiczne zdolności wykorzystywane są nie tylko w potyczkach, ale przede wszystkim jako narzędzie manipulacji i infiltracji.
Problem tej powieści polega na tym, że w tak oryginalnie namalowanym świecie osadzono niezbyt porywający wątek fabularny rozwijający się wokół oklepanego schematu “od zera do bohatera”. Tak jakby energię autora pochłonęła konstrukcja uniwersum i mechaniki magii, a potem sklecił naprędce byle jaką treść, rozciągając ją o zbędne sceny i niczego nie wnoszące opisy np. podróży pomiędzy miastami, czy do jaskiń. Również wiele postaci sprawia wrażenie jednowymiarowych (na plus wyróżniali się Kelsier i Sazed), a relacje pomiędzy nimi archetypiczne i powierzchowne. Przecież Vin i Elend są jak biedny kopciuszek i wrażliwy książe z bajki Disneya XD
W końcowym rozrachunku wyszło średnio - coś pomiędzy literaturą młodzieżową, scenariuszem kampanii DnD, a kieszonkowym romansem dla pensjonariuszek sanatorium.
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS prezentuje dodruk historyczny. "Pompeje. Życie rzymskiego miasta" Mary Beard wrócą do sprzedaży 21 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 416 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Ruiny Pompejów, pogrzebanych przez wybuch Wezuwiusza w 79 roku, są najlepszym świadectwem codziennego życia w cesarstwie rzymskim – od spraw najbardziej intymnych po publiczne, od kuchni po religię i poziom wykształcenia. Budząc miasto na nowo do życia, autorka burzy wiele mitów. Na całość obrazu światło rzucają wymowne szczegóły – porzucone przez malarzy naczynia z farbami, figurka hinduskiej Lakszmi, woskowe tabliczki z zapisami transakcji miejscowego bankiera… Poznajemy barwną galerię mieszkańców, między innymi Eumachię, zamożną kapłankę, Numeriusza Ampliaatusa, słynnego trenera gladiatorów, i gwiazdę areny, pożeracza serc niewieścich Celadusa. To zaledwie kilka z wątków, które składają się na niezwykły, pasjonujący portret antycznego miasta, jego życia i jego trwającego wciąż odkrywania.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #marybeard #historia #starozytnosc #pompeje

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Tym razem małe podsumowanie czytelniczego września. Przeczytane 15 książek (5500 stron), więc średnio 1 książka co 2 dni. W tych 15 znalazła się 1 zamknięta seria - Trylogia Billa Hodgesa (Stephen King).
Najlepsze książki:
- Stephen King - Znalezione nie kradzione. Najlepszy tom trylogii, świetnie rozegrany, ładnie spinający się klamrą z 1 tomem. Porządna dawka akcji, która jest rewelacyjnie przeplatana z tymi mniej dynamicznymi momentami. Tym razem King przenosi uwagę z detektywa na młodego Petego Saubersa, który przypadkiem znajduje pieniądze i niepublikowane notatki słynnego pisarza zamordowanego przez fanatycznego czytelnika. To opowieść o moralnych dylematach, o tym, jak łatwo dobro może przerodzić się w chciwość, a fascynacja w obsesję. W porównaniu z Panem Mercedesem, książka jest bardziej kameralna, skupiona na postaciach i emocjach, a mniej na pościgach i wybuchach
Ocena - 10/10
- Agnes Ravatn – Goście. Subtelny, psychologiczny thriller, w którym napięcie rodzi się nie z krwi i pościgów, lecz z ciszy, niedopowiedzeń i niewygodnej relacji. Agnes Ravatn z typową dla skandynawskiej prozy oszczędnością języka tworzy historię małżeństwa, które przyjeżdża do domku (znajomej) nad fiordem, by odpocząć i poskładać swoje życie. Gdy w ich progi wkraczają nieproszeni sąsiedzi, pozorny spokój zaczyna się kruszyć. To książka o winie, wstydzie i potrzebie akceptacji - zbudowana na drobnych gestach i napięciach między ludźmi, którzy wiedzą o sobie więcej, niż chcieliby przyznać. Nie ma tu spektakularnych zwrotów akcji, dialogi tyłka nie urywają, ale jest niepokój, który narasta z każdą stroną. Goście to przykład, że prawdziwy horror potrafi rozegrać się w ludzkim sumieniu. Moje największe zaskoczenie tego roku, którego totalnie się nie spodziewałem, a książka siadła jak w masło. Ocena - 9/10
- Lee Child - Czasami warto umrzeć. To kolejny tom przygód Jacka Reachera (już 14), który jak zwykle trafia w sam środek kłopotów - tym razem na amerykańskiej prowincji, gdzie przemoc, strach i korupcja tworzą duszną atmosferę małego miasteczka. Reacher, początkowo tylko przejezdny, nie potrafi przejść obojętnie wobec krzywdy bezbronnych i szybko staje naprzeciw lokalnej mafii, która rządzi strachem i milczeniem. To jedna z mroczniejszych i bardziej brutalnych odsłon serii. Ocena - 8/10
Najgorsze książki:
- Dan Brown - Tajemnica tajemnic. To co autor zrobił z tą serią to jeszcze większy samobój niż Xbox podnoszący ceny GamePassa i konsol. Książka jest pełna typowych dla Browna elementów: szybkiej akcji, symboli, kodów i brawurowych pościgów po historycznych miejscach. Choć fabuła momentami wydaje się schematyczna, to nie ona jest tu największym problemem, bo dramatem są bohaterowie, to jak są napisani, jak autor nie miał chyba już pomysłu nawet na protagonistę, więc wdał go od 1 strony w romans w sercu Pragi, który przedłuża książkę o jakieś 10 stron i nie wnosi nic więcej, po za delikatnym podkreśleniem, że bohater ma uczucia i kręgosłup moralny, co autor udowodnił znacznie, znacznie lepiej i to już 5 razy. Do tego tematyka książki jest wybitnie niewdzięczna i nieinteresująca, dotykająca nadnaturalnych zdolności ludzkiego mózgu w tworzeniu świata do okoła. Ocena - 4/10.
Może kiedyś zbiorę się na podsumowanie całej 6 tomowej serii, która przynajmniej do pewnego czasu była moim guilty pleasure.
- Soren Sveistrup - Kasztanowy ludzik. Mroczny, gęsty thriller kryminalny, który od pierwszych stron miał za zadaniem nas wciągnąć w spiralę zbrodni i tajemnicy. Tylko, że nie wciągnął. Śledztwo prowadzone przez duet detektywów - Ness i Hessa – stopniowo odsłania coraz bardziej osobiste wątki, łączące brutalne przestępstwa (oznaczone kasztanowymi ludzikami) z ubiegłorocznym (z perspektywy książki) zaginięciem córki minister spraw społecznych. Moim największym zarzutem w stosunku do tej książki jest jej filmowość, jakby autor przed jej napisaniem dostał już kasę z góry
za ekranizację. Ocena - 5/10
- Juan Gomez-Jurado - Szpieg Boga. Jest to debiut jednego z moich ulubionych autorów kryminalnych akcyjniaków. Czytałem wszystkie jego kolejne książki i tu niestety czuć, że autor jeszcze do końca nie miał pomysłu na siebie i swój styl. Jest to zrzynka z Aniołów i demonów Dana Browna, też mamy tu konklawe i morderstwa preferiti, ale zamiast profesora, trafiamy na księdza i agenta CIA w jednym
Niby jest tu ciężki klimat, ale nie aż tak duszny, jak klimat hiszpańskich bogaczy z uniwersum Reina Roja. To nie jest zła książka, ale jest trochę zbyt przeciętna przy innych, które czytałem w tym miesiącu. Ocena - 6/10
Pozostałe kategorie z podsumowań:
-
Żałuję, że przeczytałem tak późno - Stephen King - Trylogia z Billego Hodgesem
-
Przeczytałem jeszcze raz i było warto - nic w tej kategorii
-
Dobre, bo polskie - nie przeczytałem żadnej polskiej książki
-
Wyzwania Goodreads - Fall Challenge 4/12:
Page Turner, Speed Reader, Book Boss, Hispanic Heritage -
Reportaż - brak
-
Kryminał - Lee Child - Czasami warto umrzeć
Do zobczenia za miesiąc, albo po ukończeniu wyzwania jesiennego
#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #czytelniczepodsumowanie

@Trypsyna w dużym skrócie tak, ale głównie wciągam audiobooki na spacerach, a ostatnie 2 tygodnie nie miałem czasu na spacery
@WujekAlien Też słucham dużo audiobooków i wciąż tyle nawet nowych wydań powieści nie ma tej wersji. Fajnie by było, jakby powstał jakiś podcast albo kanał na YT tylko o audiobookach, bo odzwyczaiłem się już od czytania
@WujekAlien napisałeś że 30 książek przeczytanych, po czym że przeczytana 1 książka na 2 dni we wrześniu
Albo masz czasozmieniacz od Hermiony, albo coś tu nie gra
@bojowonastawionaowca Miało być 15, już poprawiłem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem, Dzięki Panu @Whoresbane udało mi się nie przegapić dodruku i mam kompletny kolejny cykl Asimova. Wracam do kompletowania Diuny z grafikami Siudmaka… 😅
#ksiazki #chwalesie

@fonfi powinieneś z tej okazji zostać jego drugim wspierajacym na patronite zaraz po mnie. Smutno mi tam tak samemu, a ludzie korzystają z jego pracy
@onpanopticon Mądrego to dobrze posłuchać. W sumie tak naprawdę, to miałem to już jakiś czas temu zrobić, tylko... zapomniałem. Dzięki, zrobione!
@onpanopticon @fonfi Dziękuję Wam! (づ•﹏•)づ
Kawy nie pijam ale wznoszę toast z herbatą w Waszym imieniu!
@Hoszin Ja to już jakiś czas temu czytałem i w mojej opinii warto. Mnie się cykl roboty bardzo podobał, a co najważniejsze wiele produktów (książek, filmów, etc) SF czerpie z Asimova, zwłaszcza z jego praw robotyki, więc po prostu warto znać.
Zaloguj się aby komentować
1388 + 1 = 1389
Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Autor: J. K. Rowling
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: książka papierowa
Liczba stron: 360
Ocena: 8/10
Dopiero druga część z serii, a akcja już rozkręciła się na full. Tak, przeczytałam Komnatę w jeden dzień. Nie, nie jest mi źle z tego powodu
Pozycja zdcydowanie lepsza niż poprzednia, dzieje się o wiele więcej, a oddech Sami-Wiecie-Kogo czuć na karku.
#bookmeter

@AdelbertVonBimberstein @Hoszin
Oj tak.
Przesłuchałem ostatnio fragment pierwszej części w jego wykonaniu i byłem pod ogromnym wrażeniem.
@Shivaa dostałem za gówniarza dwie części, kamień filozoficzny i komnatę tajemnic. Nie wiedziałem jaka jest chronologia, internetu nie było, więc zacząłem od tej drugiej. Spodobało mi się, ale przy tym pierwsza wydawała się wtedy "słabsza" xD
@globalbus za pierwszym razem też zaczynałam od drugiej bo została mi pożyczona, jedynkę chyba gdzieś w środku dopiero przeczytałam 😛
Zaloguj się aby komentować
Gdyby ktoś był ciekaw, to tak wygląda kompletny cykl Lonesome Dove ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #vesper #western #lonesomedove #larrymcmurtry

@Whoresbane te okładeczki mnie bardziej przekonują, ale sam mam 3 tomy z Vesper na półce, a 4 do mnie jedzie


Zaloguj się aby komentować
1387 + 1 = 1388
Tytuł: Słowa światłości
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: audiobook
ISBN: 9788366409507
Liczba stron: 1200
Ocena: 6/10 (niezła)
Słowa światłości rozpoczynają się dokładnie w tym miejscu, w którym zakończyła się Droga królów – Kaladin i mostowi zostają wyzwoleni przez Dalinara i wstępują w szeregi jego zdziesiątkowanej armii, Dalinar dochodzi do wniosku, że aby wygrać wojnę z Parshendimi musi przestać cackać się z innymi arcyksiążętami, a Shallan i Jasnah wybierają się w podróż na Strzaskane Równiny, gdzie planują wykorzystać swoje moce i wiedzę aby powstrzymać nadchodzącą apokalipsę.
Naprawdę chciałabym zostać fanką tej serii i z czystym sumieniem dać Słowom światłości bardzo wysoką ocenę, tak jak większość czytelników. Niestety, ten tom uświadomił mi, że seria ABŚ nie jest dla mnie.
Chociaż przeprosiłam się z audiobookiem, i tak wymęczyło mnie wodolejstwo Sandersona. Niby w tym tomie dzieje się więcej, niż w Drodze królów, ale tylko w teorii, bo w praktyce trzy pierwsze części książki stanowi 80% wypełniaczy i 20% akcji właściwej. Jeszcze żeby owe wypełniacze wnosiły coś do kreacji świata, tak jak w Drodze królów, byłabym je przełknęła, lecz w tym tomie nowej wiedzy o świecie dostarczają jedynie preludia z POV Eshonai i Zwinki. I żeby było jasne, nie oczekuję, żeby książki, po które sięgam, były literackimi odpowiednikami filmów Michaela Baya. Jednak jak czytam kobyłę liczącą sobie ok. 1k stron, chciałabym, żeby fabuła biegła do przodu w mniej więcej stałym tempie, a nie jedynie w końcówkach kolejnych części i finale.
Drugim rozczarowaniem, zwłaszcza w porównaniu z pierwszym tomem, były postaci. W Słowach światłości pierwsze skrzypce gra Shallan. Chociaż lepiej poznajemy jej przeszłość i osobowość, nie mogę powiedzieć, bym ją polubiła. Dlaczego? Ponieważ jej progres osobisty następuje w formie skrótów i czasem topornych rozwiązań deus ex machina. Kaladin w czasie swojej podróży bohatera musiał wykazać się sprytem, odwagą czy ogromną wolą życia, Shallan wystarczy być. Dla mnie dobitnym przykładem, jak wygląda skrótowa ścieżka bohatera rudowłosej uczonej, jest pewien rozdział z początku książki, jak po katastrofie statku dziewczyna zostaje wyrzucona na brzeg w nieznanym sobie miejscu – gdy jest już na skraju śmierci z głodu i wychłodzenia (czytaj: nie jadła od 12 godzin i trochę zmarzła) OCZYWIŚCIE natrafia na karawanę kupiecką i OCZYWIŚCIE udaje się jej przekonać właściciela karawany, by całkowicie zmienił swoje plany i zabrał ją na Równiny.
Kaladin i Dalinar przez większą część powieści tkwią na drugim planie, a ich wątki kręcą się wokół jednych i tych samych dylematów, co jest imo kolejnym przykładem wodolejstwa Sandersona – w końcu przez ile rozdziałów można czytać, jak Kaladin zastanawia się, czy ma uważać rodzinę Dalinara za ludzi z rigczem czy typowych oportunistycznych i zakłamanych arystokratów? A, skoro już jesteśmy przy Dalinarze – BrandoSando powinien sobie odpuścić w swojej twórczości tematy intryg politycznych u szczytów władzy, a przynajmniej wtedy, gdy pisze poważne fantasy przeznaczone dla dorosłych, a nie scenariusz animacji Disneya.
Ten „brak jaj” autora uwidacznia się nie tylko w infantylnej intrydze politycznej, ale też w momentach, gdy protagonistom grozi teoretycznie śmiertelne niebezpieczeństwo. Chociaż w tle Alethi i Parshendi dalej giną tysiącami, to, jakby zgodnie z przypisywaną Stalinowi sentencją „śmierć jednostki to tragedia, śmierć milionów to statystyka”, głównym bohaterom nie dzieje się i stać się nie może żadna większa krzywda. I jak tu poczuć emocje, skoro z góry czuć, że postaci i tak wyjdą z zagrożenia obronną ręką? W tej niechęci do robienia krzywdy protagonistom pisarz posunął się tak daleko, że w momencie, gdy pewna postać była uważana za martwą i tak dostawaliśmy co jakiś czas wstawki z POV innych bohaterów w stylu „no bez jaj, postać X na pewno przeżyła”.
Nie jest to zła książka, ale nużąca i niezbyt satysfakcjonująca. Nadal kawał solidnego świata, ale Sanderson coraz bardziej przegaduje samego siebie.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

@Vampiress jestem na etapie wizyty Shina u Dalinara i też trochę smutlem jak ta wizyta się skończyła, liczyłem na więcej
Ja się poddałem mniej więcej w 1/3 tej części i resztę odpuściłem. Zgadzam się z większością recenzji. Niezbyt warto.
Zaloguj się aby komentować



