Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Pomysł szybki, genialny, w momencie pomyślenia go i być może taki, który zmobilizuje Szanownych do udziału w kolejnej edycji #naopowiesci


Proponuję tym razem napisanie maksymalnie tysiąca słów, który to tysiąc maksymalnie będzie opisem jednego dnia z życia. Z życia czegokolwiek. Przedmiotu, zwierzęcia (lub nie-zwierzęcia, ale istoty ożywionej nie będącej człowiekiem) lub rośliny.


Czas to standardowe 2 tygodnie - zakończenie wypadnie więc 15.06.2025, w godzinach bliżej nieokreślonych.


Wygrywa najkrótsze opowiadanie. Dodatkowy bonus za uczynienie z bohatera opowiadania niewiadomej do odgadnięcia dla czytających.


Życzę udanej zabawy!


#zafirewallem

@moll Szkoda że tylko dzień, korzystając z dłuższych czasookresów można ciekawe pomysły fabularne realizować.


Może być dzień z życia wiekuistej lipy, która pod swym komarem chroni strudzonego wędrowca?

Zaloguj się aby komentować

Drodzy Kochani!


Rzeczywistość mnie dopadła znienacka, żyć zacząć trzeba, a nawet jakoś dziwnie żyć się chce, jednak aktywności niektóre trzeba ograniczyć. Nie będzie więc długo.


W ogłoszonej przed dwoma tygodniami XV edycji zabawy #naopowiesci wzięło udział dwoje uczestników:


koleżanka @moll , która napisała o Czyśćcu Szeryfa

oraz kolega @moderacja_sie_nie_myje3 , który zastanawiał się To Czyściec czy Raj?.


Uczestnikom za udział serdecznie dziękuję, komisja miała problem, poziom był wyrównany itepe. W wyniku losowania w postaci rzutu monetą (dwa euro - zaznaczam, żeby potwierdzić autentyczność i sprawiedliwość losowania) kończącą się właśnie edycję wygrywa koleżanka @moll . Gratuluję!


#naopowiesci

#podsumowanienaopowieści

#zafirewallem

@George_Stark wygrać przez rzut monetą wydaje się adekwatne do sytuacji, dziękuję serdecznie


I dziękuję @moderacja_sie_nie_myje3 za współuczestnictwo!

Zaloguj się aby komentować

Czas na wybór kolejnej książki!


Mam nadzieję, że obywatelski obowiązek odbyty. A że przyszedł pierwszy dzień kolejnego miesiąca, a to oznacza, że ruszamy z głosowaniem na książkę na nasze kolejne (siódme) spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego, które odbędzie się 17 sierpnia!


Aktualnie zaplanowane spotkania

15 czerwca - omawiamy: Albert Camus - Obcy (propozycja @AndzelaBomba )

20 lipca - omawiamy: Herman Melville - Billy Budd


Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w naszym poprzednim spotkaniu – Wasze zaangażowanie i dyskusje były niesamowite! Mam nadzieję, że format wam odpowiada :) 


Jak wybieramy kolejną książkę?

- Książka powinna być łatwo dostępna, także w formie ebooka. Najlepiej pozycje, które można znaleźć na platformach takich jak Legimi, Wolne Lektury, Wikiźródła itp.

- Wybieramy książki krótsze niż 200 stron, aby każdy miał czas na przeczytanie.

- Każdy klubowicz może zaproponować jedną książkę – wpisujcie swoje propozycje w komentarzach!

- Wygrywa propozycja, która zdobędzie najwięcej piorunów.

- Ogłoszenie zwycięskiej książki nastąpi w kolejnym wpisie organizacyjnym, czyli pierwszego lutego


Lista zaplanowanych/przedyskutowanych książek:

Styczeń: Franz Kafka – Przemiana

Luty: Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi

Marzec: Robert L. Stevenson – Doktor Jekyll i pan Hyde

Kwiecień: John Steinbeck – Myszy i Ludzie 

Maj: Erich Maria Remarque - Na zachodzie bez zmian

Czerwiec: Albert Camus - Obcy

Lipiec: Herman Melville - Billy Budd 


Nie mogę się doczekać Waszych propozycji i wspólnych dyskusji. Wybierzmy coś ciekawego!


Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri


P.S. jeżeli ktoś chce być wołany, proszę o informację!


#ksiazki #klubczytelniczy #czytajzhejto #zafirewallem

721778f0-5c0a-44a9-91e0-4807cebf1951

Zaloguj się aby komentować

Twórcy jego mieli niezły humor

Nie w głowie była im powaga

Gdzie się pojawi robi niezły rumor

Oto wielki Kapitan Łamaga.

@splash545 Przepraszam, nie zauważyłem że tam jest remis, a kręciłem na rowerze Myślałem, że @moll wygra, to ktoś musiał dać pioruna w ostatniej chwili


Dzisiaj wpadłem w dobry humor,

zmienię ten kraj, pełna powaga!

mobilizacja, pomysłów rumor.

i oto ja, Kapitan Łamaga


edit: ehh nie czytam nigdy przed napisaniem wierszyka, żeby się nie sugerować, a tam już dwa razy kapitan łamaga xD

Gdy fala zbrodni psuje w mieście humor

A na twarzy komendanta bezsilna powaga

Pojawia się On i robi niezły rumor

Kapitan Wpierdol, nie jakaś łamaga.

Zaloguj się aby komentować

Wyżalę Wam się, bo nie wiem w sumie komu mógłbym innemu, żeby mnie za wariata nie wziął xD Hejto to jednak publika cierpliwa. Nie wiem gdzie zacząć więc wybiegnę nieco wstecz, ale obiecuję że przejdę zaraz do konkretów!

Jakiś czas temu zaczęła mi doskwierać suchość oczu, taka bardzo uporczywa. Wiem, że przy pracy przed kompem to dosyć znany objaw, więc po prostu zacząłem sie zaopatrzyć w krople do oczu, ale one niestety pomagały na krótko, a ja konsumowałem ich takie ilości, że pani w aptece zaczęła mnie traktować jak ćpuna. Zrobiłem coś, co facet po trzydziestce robi raczej niechętnie - odwiedziłem lekarza xD co się okazało, to że mało mrugam. *Bardzo* mało. Praktycznie wcale, czego nie byłem w sumie świadomy. Lekarz powiedział, że obserwował mnie z ciekawości całą wizytę i mrugnąłem... ZERO razy xd "nic dziwnego że pana oczy świerzbią" stwierdził.

I tak zaczęła się moja udręka, czyli szukanie “dlaczego tak mam”. Jeśli oglądaliście Doktora House'a, który dostaje jakiś nietypowy przypadek i poświęca cały swój czas i energię na wyjaśnienie go, to pewnie rozumiecie irytację związana z każdym kontaktem z NFZ. "Nie mruga pan? To proszę zacząć. 200zł proszę". Zacząłem Googlować czy jest więcej takich osób jak ja, ale oczywiście google jak to google - diagnoza to rak albo autyzm. Albo oba. I pewnie bym tak sobie żył podłączony do kropli do oczu niby do kroplówki gdyby nie jedna poszlaka, mianowicie, rozmawiając przez telefon z moją mamą wyżaliłem się, co mi dolega, na co usłyszałem krótki okrzyk szoku okraszony wspomnieniem "tak jak babka" i nagle zabłysło. No przecież! Za dzieciaka słyszałem jak dziadek po pijaku mówił, że moja prababka nigdy nie mrugała tylko patrzyła rybim ryjem przypominając karpia na wigilię. Zapomniałem o tym całkiem, bo mówił też że była przeklęta, i że czarowała, albo że czciła potwora z morza xD i w ogóle dużo rzeczy mówił. W sumie jak tak pomyślę to cała rodzina z tamtej strony była raczej śmieszna xD mówiąc "z tamtej strony" mam na myśli moje tereny rodzinne, czyli zabitą dechami dziurę Arkamowice na przeklętym Podlasiu. Uciekłem stamtąd jak tylko mogłem, a obecnie przy życiu została już tylko moja mama właśnie, którą to z obowiązku odwiedzam raz na parę lat. Kontakt telefoniczny oczywiście mam z nią ciągle, ale szczerze nie cierpię tego miejsca... Na anno domini 2025 wygląda jak Wilkowyje w pierwszym sezonie Rancza, więc tylko wyobraźcie sobie co tam było na przełomie tysiącleci w każdym razie, oto zdobyłem poszlakę! Podłoże genetyczne! Lekarz już wczesniej coś mi przekminiał, że neurologiczne ale tomograf nic nie wykazał, a teraz chociaż wiem skąd się wzięło. Plus całej sytuacji jest taki, że prababka dożyła absurdalnie leciwego wieku, i zmarła jakoś niedługo przed moimi narodzinami, więc brakło jej 6 lat żeby żyć w 3 różnych stuleciach xD Czyli ta przypadłość to zdecydowanie nic śmiertelnego xd (o ile psychicznie mnie ta suchota gałek do grobu nie wpędzi wcześniej). Co dziwne, mama nie bardzo chciała o tym rozmawiać, i nawet solidny moim zdaniem argument kwestii zdrowotnych jej nie przekonał, ale skoro znacie już opinie mojego dziada (która dosyć precyzyjnie nakreśla opinie WSZYSTKICH w rodzinie co do niej) o prabace to chyba rozumiecie czemu. Była to bardzo barwna osoba, a we wiosce uchodziła za "wiedzącą" (TAK, w czasach gdy działały już w Polsce sieci komórkowe to w mojej wiosce ludzie wierzyli w czary, djobły, i zabobony) czy inną szeptuchę. Były pewne plusy takiego pochodzenia: nawet najgorsze patusy nigdy nie podniosły na mnie ręki bo się bały klątwy xDD Pozwoliło mi to nieco spokojniej skończyć szkołę, i uciec stamtąd bez traumy. Domyślacie się pewnie jaką decyzję podjąłem: czym prędzej udać się na miejsce i przejrzeć wszystkie możliwe papiery w poszukiwaniu jakiś zapisków co do objawów, lub (płonne nadzieje) czegokolwiek co na przypadłość babce pomagało. Może być cokolwiek, od zmiany nawyków żywieniowych po smarowidło z babki lancetowatej i kozich bobków. 

Po dotarciu na miejsce, miłym zaskoczeniem było, że Arkamowice wyglądały tak jak je zapamiętałem. Niemiłym - że jak to jest k⁎⁎wa możliwe żeby w 15 lat się nic nie zurbanizować XDDDD

Matka powitała mnie od progu, o ile dobrze liczę to nie widzieliśmy się na żywo 4 lata. Nagotowała zagubów, których nienawidzę, i ze łzami w oczach poczęła rozprawiać o ważkości utrzymania relacji rodzinnych, co oczywiście miało za zadanie wpakować mnie w wyrzuty sumienia i zmotywować do częstszych odwiedzin. Nie chciałem prosto z mostu ładować, że ja tu tylko po stare albumy, pamiętniki, notatki, i inne zapiski. Prababka akurat nie była piśmienna, ale może któreś kolejne pokolenie coś naskrobać. Na notatki lekarza nawet nie liczę bo po pierwsze primo skoro nowożytnia medycyna nie umie poradzić, to i antycznej bym nie posądzał o remedium, a po drugie prababka jako lokalny szaman raczej z takich usług nie korzystała. I tak żeby nie sprawić matce przykrości odstawiłem moje badania na dzień drugi, mimo że wewnętrznie aż mnie szarpało żeby poszperać.

Niestety, mój “risercz” nie przyniósł zbyt dobrych skutków, i mimo przewertowania tony makulatury nie znalazłem nic chociażby szczątkowo przydatnego. Byłem na to po części przygotowany, wszak dom w którym się znajdowaliśmy był postawiony dopiero w latach 80, i to przez mojego ojca. Prababka i jej córka (a moja babka) do końca swych dni mieszkały w starej chacie, która już wtedy znajdowała się na totalnym odludziu, a teraz to chyba będzie gdzieś w środku obrośniętej puszczy. Powiem szczerze: cudem byłoby gdyby coś tam jeszcze nie zgniło, ale no muszę spróbować. Matka odradzała mi ten pomysł z niemal paniczną trwogą. Dla niej jestem już "miastowy" i taka wycieczka w głąb starego lasu to niechybna śmierć poprzez zjedzenie zatrutych jagód, i to jeszcze zanim dom zniknie mi z oczu. Myślałem, że z tego względu pójdzie ze mną, ale dość zdecydowanie odmówiła. Posiłkując się notatkami taty oraz szczątkowymi wspomnieniami moich wizyt tam, rozpocząłem podróż. Powiedzieć że było ciężko to jak nic nie powiedzieć. To była istna dżungla! Przedarcie się na miejsce zajęło mi 4 godziny! Dobrze, że ruszyłem skoro świt, bo wracałbym chyba po zmroku. Ludzki umysł to śmieszna rzecz, bo o ile przed ruszeniem przysiągłbym że drogę co najwyżej ledwie kojarzę, tak w trakcie wędrówki wiedziałem doskonale w każdym momencie którędy mam iść. Gdy trafiłem na dom to zaskoczył mnie jego stan. Owszem, był przerośnięty jakimiś bluszczami, ale generalnie wyglądał całkiem… znośnie. Nie zrozumcie mnie źle, na bookingu nie miałby raczej brania (no chyba że jakichś LARPowców) ale nie był tak CAŁKIEM rozwalony. Napawało mnie to lekkim optymizmem. Gdy popchnąłem ciężkie drzwi wejściowe, ich zawiasy urwały się i wrota runęły na podłogę generując tyle hałasu że aż się wzdrygnąłem. Wnętrze przejmowało wilgotnym chłodem i zmurszałym zapachem stęchlizny. Chyba rezydowali tu wandale bo ściany popisane były bordowymi bzdurami wyglądającymi jak szalony język, pełen apostrofów i sylab nie-do-wymówienia, przynajmniej dla mnie. Do tego jakieś rysunki przedstawiające... Chyba ryby? Jakby piranie. Albo coś podobnego. Niestety próżno było szukać książek, bo nawet jak coś znalazłem to rozlatywało się w rękach. Co totalnie mnie zaskoczyło, to że zasłonki były w dobrym stanie. Nie wiem z czego były szyte ale nie rozpadły mnie mimo wilgoci, stęchlizny, i czasu. Dostrzegłem, że jest na nich wyszyty taki sam wzór groteskowej ryby jak na ścianach, ale nie bardzo miało to sens. Jeśliby za wzór odpowiadała babka, to dlaczego popisała ściany i skąd znała litery? Jeśli za napisy odpowiadali wandale to dzierganie firanek nie brzmi jak hobby dla nich. W końcu brzytwą ockhama dotarło do mnie, że pewnie spostrzegli odrażający wzór na firankach, i że był na tyle niepokojący że wpasował w ich gusta, przerysowali go farbą na ściany. Nieco uspokojony racjonalnym wyjaśnieniem wyszedłem z domu tylnymi drzwiami. Zmroziło mnie od stóp do głowy gdy na zarośniętej polanie zobaczyłem grób. Nie spodziewałem się go tutaj. Co prawda nie wiedziałem gdzie pochowano prababkę, ale zakładałem że pewnie na cmentarzysku przy cerkwi. Czyżby jej działalność okultystyczna stanęła na drodze do takiego pochówku? Ostrożnie podszedłem obejrzeć znalezisko. Pierwszym co mnie zaskoczyło, było że grób jak i jego okolica były bardzo zadbane, a już na pewno całkiem odchwaszczone. Ziemia była tak goła, że mama chyba potraktowała ją roundupem, ale skoro dba o niego to naprawdę nie mogła tu przyjść dzisiaj ze mną? I jak w ogóle się tu dostaje, nie wierzę że 4 godziny spacerem. Co zaniepokoiło mnie nieskończenie bardziej, to gdy spostrzegłem że grób miał na kamieniu wyryte nieprzyjemne dla oka ikony, a mówiąc precyzyjniej, miał to samo ohydne okropieństwo co firanki i ściana. Tutaj jednak wyraźnie widać było ząb czasu, i straszna paszcza ewidentnie widziała wiele dziesięcioleci. Grób pozbawiony był znaku krzyża, ale jeśli ten był z drewna to nie miał prawa zachować się po dziś dzień. Zmęczony wróciłem do domu, chociaż o dziwo w tą stronę szło mi o wiele gorzej, jakbym nagle zatracił cały ten zmysł, który do ruin niemalże mnie prowadzi. Dotarłem na miejsce 7 minut po wpół do dziesiątej, gdy akurat zrobiło się całkiem ciemno. Matce ulżyło na mój widok rozchmurzyła się też znacznie. Nie rozmawialiśmy o mojej przygodzie, dopóki przy kolacji nie poruszyłem wątku który mnie ciekawił:

- Grób babki przyprawia mnie o dreszcze. Jak utrzymujesz go tak zadbanego w środku puszczy?

Mama odwróciła się od zlewu bardzo powoli. Ręce miała mokre, ale nie sięgnęła po ręcznik.

Jej odpowiedź zjeżyła mi włosy na głowie i nadal niechętnie wracam do niej wspomnieniami.

– O czym Ty mówisz? Jaki grób? Babka zaginęła na morzu i nigdy jej nie pochowano.

...a ja przecież dotykałem nagrobka. Kamień był ciepły od słońca.

Chcąc pokazać mamie gdzie dokładnie znalazłem nagrobek (bo ona upierała się że na pewno pobłądziłem) sięgnąłem do albumu który wczorajszego dnia przewertowałem na wylot. Zanim trafiłem na zdjęcie podwórka, o które mi chodziło, znalazłem fotografię której istnienia wcześniej nie byłem świadom. Prababka stała tam, jakby utkwiła w czasie, a jej oczy – zbyt duże, zbyt puste, niemal rybie – zdawały się śledzić mnie zza szklanej tafli. Nie wiem czy bardziej zmierziła mnie jej przerażająca groteskowo rybia aparycja, czy może niepowetowane podobieństwo do mnie samego które momentalnie uchwyciłem, i którego nigdy się nie wyzbędę. A może fakt, że jej twarz jednoznacznie odpowiedziała mi na pytanie co było inspiracją do owego monstrualnego symbolu rybiej paszczy, który śnić mi się będzie po nocach.


#creepypasta #tworczoscwlasna #opowiadanie

Stary, udało ci się utrzymać moją uwagę na przeczytanie całego tekstu (parę zdań pominąłem, ale to u mnie normalne).

Gratulejszyn i fajny klimat!

@Barcol bardzo ciekawe, ale klimat rozbija babka umierającą na morzu - gdzie Podlasie a gdzie morze? Poza tym reszta wiarygodna. Następnym razem zrób bardziej prawdopodobne, że na przykład wkurzyła szatana i wataha wilków ja zjadła, bo to morze... Eh

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

W piątek zamiast w kawiarni to pewnie w klubach albo na domówkach Szanowne Towarzystwo się podziewa i nie ma komu rymów podrzucić. Więc pozwolę sobie znowu wystąpić w zastępstwie za pana @emdet. Proponuję, żebyśmy dzisiaj rozstrzygnęli jak poprawnie mówi się na końcówkę chleba.


Temat: Wizyta w piekarni

Rymy: piętka - dupka - chętka - chrupka


Miłej zabawy i udanego rymowania 


#naczteryrymy #zafirewallem

- Coś w tym bochnie gruba piętka...

- Jaka piętka? Toż to dupka!

- Na Twą dupkę to jest chętka...

- Ależ suchar, mowa chrupka.

Dziękuję za zastąpienie, do 17 jeszcze pamiętałem xD


Ładna piętka

Zgrabna dupka

Jest już chętka

Gdy chałka chrupka

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety


----------


#polityka


Znów jeden drugiego od rana szkaluje

i armia zielonek się wkoło pałęta

co spała niedawno, a teraz zawzięta

codziennie polityką portal spamuje.


Tu heheszki wrzuci, tu zmanipuluje,

a tam, biedna, o tagach wciąż nie pamięta.

O, bana dostała, Zielonka Wyklęta!

Gdzie wolność?! Faszysta tu jakiś moduje!


Lecz przekaz ma lecieć do wyborców masy,

więc dzień w dzień tak grzeją także nasze asy

powtarzając ciągle ten bełkot cholerny.


Jak słabe masz nerwy - zrób od tagu wczasy,

bo lepsze to niźli ze świnią zapasy:

to zrozum wszak, że zwierz jest na nie pazerny.


----------


Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Poniższy utwór, który jest wytworem #diriposta w bieżącej edycji zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem , a z którym za chwilę będziecie Państwo mieli wątpliwą przyjemność się zapoznać, mogę zapowiedzieć jedynie parafrazując klasyka: "A historii tego sonetu i tak nie zrozumiesz". Miłej lektury.


Oda do płyty chodnikowej


Ty, która nam miejskie przestrzenie dekorujesz,

Betonowa płyto, między inne wciśnięta,

Co symetrię gubisz jeśliś krzywo docięta,

A choć co dzień deptana - pretensji nie czujesz.


Deszczem wciąż smagana powoli erodujesz,

A pod tobą ziemia coraz bardziej zapadnięta,

Odpadła ci krawędź - zmęczona, pęknięta,

Szczeliną zaczepnie z estetyki dworujesz.


I nie straszne ci ludzi wędrujące masy,

Nie straszne ich szpilki, trapery, adidasy,

Z podeszwami szorstkimi niczym papier ścierny.


Lecz nagle ucichły tłumnych kroków hałasy,

Na boki czmychają stukające obcasy,

Bo zostawił na środku, pies stolczyk cholerny!


#nasonety #diriposta #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Posłał ciosem Anglika Hiszpan zadziorny

poleciał tenże tam gdzie nocują tramwaje

lecąc Angol obserwował Wrocka rozstaje

po lądowaniu sen jego będzie wytworny

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Paszko, wróć


Żodyn nie wiedział, każdy się przejmuje

Co tonie, co woni w leśnych odmętach

Od niedawna jakaś zgnilizna zaklęta

Powietrze każdemu dokoła tak truje


Coś się popsuło, coś tu nie funguje

Tam ryba bez głowy, a tam ryba śnięta

Tam grafika na murze od niechcenia machnięta

Tam dziwkę swą alfons rozmową zajmuje


Kiedyś na ścianach wisiały arrasy

Kiedyś piękniejsze były górskie trasy

Kiedyś więcej znaczył w indeksie stopień "mierny"


Kiedyś wszędzie pachniały różą różane masy

A teraz przetrząsamy wszystkie szałasy

Bo każdy na hejto na Paszke pazerny


#zafirewallem #diriposta #nasonety


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór. Tym razem moja kolej, bo mało ludzi rymowało.


Temat: Fatalne przejęzyczenie


lasu - hałasu - kompletny - szpetny


kopiuję zasady, gdyby był jakiś debiutant do grzmocenia.


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna

Wpadł napalony łoś do lasu

dopadł co nie uciekło, narobił hałasu

potem usiadł, zapalił - widok kompletny

całości dopełnia lubieżny uśmiech szpetny

Wrzeszczę o uwagi moment, przekrzykując już szum lasu,

Krzyczę, ale żale moje giną w milczenia hałasu,

Milczę, by bliscy nie rozumieli, że jestem niekompletny,

Zrozumiem, gdy zauważysz, że auśmiech ten jest szpetny.

Wyniósł stertę bali drewna z lasu,

Mówi - o co tyle tu hałasu?

Płacić? Byłby dureń to kompletny,

Chociaż proceder ten iście szpetny...

Zaloguj się aby komentować

@UmytaPacha @ErwinoRommelo @vredo @DiscoKhan


Różana zagadka 


Gdzie też się Paszka Umyta znajduje?

Czy gdzieś się błąka w piekielnych odmętach?

Czy po niebie lata też w ptaszka zaklęta?

Czy jako rybi stwór gruby nurkuje?


I by być grubom wciąż wpieprza szczeżuje?

Czy myślą o łagrach jest aż tak zajęta?

Nic nam nie powie, jest w tym nieugięta

Erwino za moment całkiem już zwariuje...


Lecz czasem potrzebne są jej takie wczasy

Zniknąć bez słowa, moczyć w Odrze kulasy 

To żadna złośliwość, ni plan też misterny


Czekamy aż wrzucać znów będzie golasy 

Które na płótnach robią wciąż wygibasy 

I czeka załoga też i czołg pancerny


#nasonety #zafirewallem

896308e4-441f-48e7-897d-67bc1e24f435

Zaloguj się aby komentować

Dziś @molldeczka nasza śpi.

Ubolewając, piszę w zastępstwie

Proszę na przyszłość nie spać

Absencja krzywdzi niewienne istoty


Temat: malkontent

Rymy: trzy - wszy - ból - król


Zasady:


  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna

Nie narzekaj Janusz, flaszki mamy trzy

W salonie jest łóżko, tylko ma wszy

Trochę pogryzą, ale po wódzie nie ból,

zostaniesz na noc, wyśpisz się jak król.

Zaloguj się aby komentować

**Czarny biały, trochę żółty **


Jeden zaklęty w kratce, ciosy białych przyjmuje

Nie potrafi się przebić, choć nie ma mowy o przekrętach

Król i królowa i ich zgraja przeklęta

Cały świat na ich zryw przedśmiertny oczekuje


Mijając pospólstwo biskup pogwizduje

Mijając dzielnych wojów kulą się książęta

Nawet laik szlachetny nie ginie w odmętach

Kiedy mija na ulicy, każdemu odpyskuje


Słabym do jedzenia zostały tylko lembasy

Już się nie wygrzebią zwały azjatyckiej masy

Ponieważ ów zawodnik jest po prostu mierny


I tak sobie grają, pany i parobasy

Białe, czarne, Magnus, Liren, dwa asy

A szachy to sport okrutny i pazerny


#zafirewallem #diriposta #nasonety #notorasizm


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Dzień jak co dzień


Co dziś nowego Dziwen knuje,

Co znajdzie w myśli odmętach,

Czy na czysto czy pali skręta,

Czy jak rysuje to wali dwóje?


Piszę ten sonet, bo mnie szantażuje,

Owca co na Hejto jest chyba święta,

Ta sama, której się otwierają oczęta,

Gdy trzecie oko swych gości przyjmuje.


A Paszka pewnie wcina kiełbasy

Czy kabanosy wysokiej klasy,

A Erwino biedny, czeka wierny


Wystawia plakaty nawet do prasy,

Nastały dla niego ciężkie czasy,

Lecz on jak Panterka jego pancerny.


#nasonety  #zafirewallem  #diriposta


Wystąpili: @Dziwen, @bojowonastawionaowca, @UmytaPacha, @ErwinoRommelo

Ehh nom szukam wszedzie pytam ale nikt nie widzial paszki to wziolem kredki i z jezykiem miedzy zebami narysowalem plakat ale nie bylo odzewu. No juz niewiem no ( ‾ʖ̫‾)

Zaloguj się aby komentować

Pieniądze biorą a nie zarybiają


Gdy bez kwitnąć zaczyna serce się raduje.

Gdy na lince przypięta już duża przynęta:

Czy guma czy wobler albo rybka śnięta,

Zew wody i ryby wędkarz wnet poczuje.


Kiedy słońce mocniej świeci i wiaterek się snuje,

Kiedy zaczyna już pachnieć mocniej wodna mięta,

Gdy w wiadrze karpiarza zatęchła zanęta,

Spinningisty głowę szczupak dominuje.


Od grudnia biedak czekał. Zimowymi czasy

Łowić przecież nie mógł rybek dużej masy,

Bo szczupak okres ochronny miał. Cholerny.


Na nic jednak przynęty rozmaitej masy.

Rybek w wodzie nie ma. Mimo wielkiej kasy

PZW nie zarybia i efekt jest mierny.


#diproposta #nasonety #zafirewallem #wedkowanie #ryby

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Dzisiaj wypadło na mnie, a więc zapraszam Państwa do naszej codziennej zabawy #naczteryrymy w Kawiarnii #zafirewallem. W kasecie maszyny losującej znajduje się 200 tysięcy wyrazów. Jak Państwo widzą komora maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady i przystępujemy do losowania 4 rymów.


A oto one:


  1. meandry

  2. chandry

  3. plucha

  4. pielucha


Temat: Wizyta u proktologa


Miłej zabawy i udanego rymowania 


#zafirewallem  #naczteryrymy

56954f80-573b-46e2-81d0-c3d862b23684

Nic śmiesznego


Dumnie chirurg bada psychikę i od bytu meandry

Ugościł człowieka w średnim wieku, pełnego już chandry

Poczuł jednak ciepło jego na końcu paplucha

Artysta gruz przygotował, potrzebna pielucha

W kompleksie Kasandry, mych myśli meandry,

zignorowały sygnały, pomimo chandry.

Wtem HUK! Coś wybucha, w galotach jest plucha,

Proktolog wspaniały - "oto Pańska pielucha"

Zaloguj się aby komentować

O Panie, to ty na mnie


Spojrzałeś swym trzecim okiem, kiedy sadziłem tuje

Patrzyłeś na mnie, gdy miałem paranoje po skrętach

Kiedy byłem kujonem, a miłość moja tak zziębnięta

Czekałem, aż mnie zmiele, przeżuje i wypluje


Patrzyłeś, a ja się głowiłem, czy się przejmuje

Mną małym jakaś istota wyższa, starsza, święta

I w którym miejscu jest moja achillesowa pięta

Poza tym, że zyćko leci tak i się marnuje


Patrzyłeś, gdy strzelałem i gdy dostałem zawiasy

Patrzyłeś, gdy wciągałem kokainy wciąż mokre masy

Patrzyłeś, gdy w tym wszystkim pozostawałem ci wierny


Teraz ja patrzę i wieszczę, że skończyły się czasy

Gdy patrzysz na nas, jak na swoje parobasy

Bo wykłuję ci gały i wsadzę tam, gdzie trafia @pingWIN dzielny ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)


XD


#nasonety #diriposta #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Nie da się


Częściej się krzywi niż się prostuje,

Utykasz czasem na dziwnych wykrętach,

A wszyscy wiedzą - nie jesteś święta,

Jak wszystkim wokół, tobie też się psuje.


I choć się starasz, nie wszystko skutkuje,

Świat przypomina niesforne kocięta,

A ty ich gonieniem, wiecznie zajęta,

Nie widzisz ile to sił i czasu ujmuje.


Dawno skończyły się szkoły klasy,

Lecz nie skończyły się ambarasy,

Wysiłek woli zdaje się mizerny...


Przejrzałaś sztuczek całe atlasy,

Od dreptania w miejscu bolą kulasy,

Chaos jest stały i sobie wierny.


#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować