Witajcie! Dzisiaj wygrałem, że tak powiem "na żyletki"
A zatem, nie zwlekając.
Temat to: Najstraszliwsza ze zdrad
Rymy: cichacza - zwieracza - pęknięcie - tąpnięcie
#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Społeczność
"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy
Witajcie! Dzisiaj wygrałem, że tak powiem "na żyletki"
A zatem, nie zwlekając.
Temat to: Najstraszliwsza ze zdrad
Rymy: cichacza - zwieracza - pęknięcie - tąpnięcie
#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Chopok bez tlenu
Wyjący most Jeepa wpędza w obłąkanie
Lecz z Istrii po Chopok, on dowiózł nas wszędzie
Czy każdy z nas teraz tę górę zdobędzie?
Gdy wycie piekielne tak zryło nam banie
Wtaczamy swe ciała podróżą zwątlałe
U podnóża góry wprost w tę gondolę
Wjeżdżamy na górę, w jej szczyty zamglone
Pod nami gdzieś owce grasują zdziczałe
Na górze zaś kopiec, choć ręce mam obie
i nogi też sprawne, w nagrodę peany
To strach czy zdążymy, ja potem oblany
Kolejka w dół jedzie ostatni raz w dobie
Wbiegamy na kopczyk jak jakieś buhaje
I dumny tam stoję jakbym wlazł w Himalaje
#nasonety #zafirewallem #diriposta

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż ja już się dzisiaj z Państwem witałem słowami Wojciecha Młynarskiego, to postanowiłem, że przywitam się raz jeszcze - tym razem słowami własnymi. Straszne jest to, jak słowo traci dzisiaj na wartości. Straszne, jak łatwo i bezmyślnie tymi słowami szastamy. A jeszcze straszniejsze, jak mało kto już za te "szastnięte" słowa bierze odpowiedzialność.
A słowa są ważne.
Bo słowa mają moc.
Babel
Jakie to dziwne, że w globalizacji,
Czasie - w historii bezprecedensowym,
W zalewie środków do komunikacji,
O porozumieniu nie może być mowy.
Słyszymy innych - lecz słuchać nie chcemy,
“Jedyne słuszne” oglądamy stacje,
Czytamy słowa - zdań nie rozumiemy,
Apodyktycznie wieścimy swe racje.
I ciągle tylko warczymy, fukamy,
Językiem tniemy jak ostrzami szabel,
Za grosz szacunku do siebie nie mamy,
Z antagonizmów nową wznieśliśmy Babel…
#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Wygląda na to, że dzięki wylosowaniu mnie na ochotnika zostałem wybrany do rozpoczęcia LXXIX edycji #nasonety
Jakoś tak zbliża się letnia pora, więc czas myśleć o wycieczkach: tematem Waszych sonetów winny być góry - ale nie po prostu "góry", ale góry z Waszych doświadczeń: Wasze przeżycia, plany, wspomnienia - albo nawet i niechęć lub decyzje o wyborze innych lokalizacji na wypoczynek lub wycieczkę niż one.
Skoro Owcen przesunął budzik o kilka dni do przodu, to nie będę niczego skracał - czas zabawy trwa do końca kolejnego weekendu, a w poniedziałek (ale niekoniecznie przed południem) zostanie ogłoszony następny wskazywacz: najbardziej piorunowany sonet tym razem w nagrodę dostanie wyłącznie sławę i piorunki, a ochotnikiem zostanie losowo wybrana osoba z miejsc 2-4.
Autorem sonetu #diproposta jest Władysław Tarnowski i jego sonet z serii Sonety Tatrzańskie :
DROGA OD SIKLAWY ROZTOKĄ.
Tu — czy wpadła natura chwilą w obłąkanie?
Oberwanych skał sterczą z obu stron krawędzie,
We mchy, zioła, i puchy porosłe łabędzie!
Środkiem Białka roztacza zdrój między otchłanie.
Tu tłumem trzmielą sosny prastare, zgrzybiałe,
Inne nad pian grzywami leżą powalone,
Pnie strzaskane piorunem, rozdarte, stoczone,
Dalej ostre opoki — i ziół lasy całe...
Kto was tak rzucił głazy zwieszone po Sobie?...
Czy Kyklopy z gór pchnęły po nich srebrne piany?
Dalej! tą drogą cudów! świat zaczarowany!
Las paproci — kraina duchów śni się tobie!
Giną grzmoty Siklawy, cud po cudzie wstaje,
I oku pijanemu odpocząć nie daje!

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Skoro czekamy sobie cierpliwie na otwarcie kolejnej edycji sonetów, opowiadania się piszą, albo już się napisały, zwłaszcza te najkrótsze, to ja - jak co jakiś czas - podzielę się z Państwem wierszem napisanym przez kogoś. Przez kogoś znanego. Przez Wojtka Młynarskiego tym razem.
Niewielkie słowo „przyzwoitość”
Rozglądam się po mej Ojczyźnie
i myślę, szczerze zasmucony,
że przydałby się dziś polszczyźnie
Słownik Wyrazów Zagubionych.
Słownik słów niegdyś znanych blisko,
które umknęły nam z języka,
bo nazywają te zjawiska,
których się raczej nie spotyka.
Więc gdyby ktoś zapytał mnie,
słów takich wskazałbym obfitość,
a głównie na literę „pe”
niewielkie słowo: „przyzwoitość”.
Znaczyło słowo to niemało,
kanaliom krzyżowało szyki,
aż wzięło i wyparowało
z kultury, nauki, polityki.
Dlatego warto by pamięcią
w dość nieodległą przeszłość pobiec,
gdzie na historii znikł zakręcie
tak zwany przyzwoity człowiek.
Przypomnieć chcę na parę chwil ja,
jak to ten człowiek w desperacji
swą wiarę w imponderabilia
skrył na wewnętrznej emigracji.
Chcę wspomnieć, co ten człowiek kochał,
budząc w cwaniaczkach śmiech i litość,
a wtedy się przypomni trochę
niewielkie słowo – „przyzwoitość”…
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Mój Kapitan Łamaga okazał się lepszy od pozostałych (a raczej szybszy), toteż rach, ciach, ciach, lecimy!
- #naczteryrymy - #zafirewallem -
Temat: Kłamstwo kulinarne
Rymy: kabanosy - szeroko - oko - nosy
Zaloguj się aby komentować
Pomysł szybki, genialny, w momencie pomyślenia go i być może taki, który zmobilizuje Szanownych do udziału w kolejnej edycji #naopowiesci
Proponuję tym razem napisanie maksymalnie tysiąca słów, który to tysiąc maksymalnie będzie opisem jednego dnia z życia. Z życia czegokolwiek. Przedmiotu, zwierzęcia (lub nie-zwierzęcia, ale istoty ożywionej nie będącej człowiekiem) lub rośliny.
Czas to standardowe 2 tygodnie - zakończenie wypadnie więc 15.06.2025, w godzinach bliżej nieokreślonych.
Wygrywa najkrótsze opowiadanie. Dodatkowy bonus za uczynienie z bohatera opowiadania niewiadomej do odgadnięcia dla czytających.
Życzę udanej zabawy!
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Kochani!
Rzeczywistość mnie dopadła znienacka, żyć zacząć trzeba, a nawet jakoś dziwnie żyć się chce, jednak aktywności niektóre trzeba ograniczyć. Nie będzie więc długo.
W ogłoszonej przed dwoma tygodniami XV edycji zabawy #naopowiesci wzięło udział dwoje uczestników:
koleżanka @moll , która napisała o Czyśćcu Szeryfa
oraz kolega @moderacja_sie_nie_myje3 , który zastanawiał się To Czyściec czy Raj?.
Uczestnikom za udział serdecznie dziękuję, komisja miała problem, poziom był wyrównany itepe. W wyniku losowania w postaci rzutu monetą (dwa euro - zaznaczam, żeby potwierdzić autentyczność i sprawiedliwość losowania) kończącą się właśnie edycję wygrywa koleżanka @moll . Gratuluję!
#naopowiesci
#podsumowanienaopowieści
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Czas na wybór kolejnej książki!
Mam nadzieję, że obywatelski obowiązek odbyty. A że przyszedł pierwszy dzień kolejnego miesiąca, a to oznacza, że ruszamy z głosowaniem na książkę na nasze kolejne (siódme) spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego, które odbędzie się 17 sierpnia!
15 czerwca - omawiamy: Albert Camus - Obcy (propozycja @AndzelaBomba )
20 lipca - omawiamy: Herman Melville - Billy Budd
Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w naszym poprzednim spotkaniu – Wasze zaangażowanie i dyskusje były niesamowite!
Jak wybieramy kolejną książkę?
- Książka powinna być łatwo dostępna, także w formie ebooka. Najlepiej pozycje, które można znaleźć na platformach takich jak Legimi, Wolne Lektury, Wikiźródła itp.
- Wybieramy książki krótsze niż 200 stron, aby każdy miał czas na przeczytanie.
- Każdy klubowicz może zaproponować jedną książkę – wpisujcie swoje propozycje w komentarzach!
- Wygrywa propozycja, która zdobędzie najwięcej piorunów.
- Ogłoszenie zwycięskiej książki nastąpi w kolejnym wpisie organizacyjnym, czyli pierwszego lutego
Lista zaplanowanych/przedyskutowanych książek:
Styczeń: Franz Kafka – Przemiana
Luty: Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi
Marzec: Robert L. Stevenson – Doktor Jekyll i pan Hyde
Kwiecień: John Steinbeck – Myszy i Ludzie
Maj: Erich Maria Remarque - Na zachodzie bez zmian
Czerwiec: Albert Camus - Obcy
Lipiec: Herman Melville - Billy Budd
Nie mogę się doczekać Waszych propozycji i wspólnych dyskusji. Wybierzmy coś ciekawego!
Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri
P.S. jeżeli ktoś chce być wołany, proszę o informację!
#ksiazki #klubczytelniczy #czytajzhejto #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Para zwycięzców nie jest chętna zabrać się za swoje obowiązki. Potrzeba więc kogoś kto uratuje sytuację...
Temat: bohater
Rymy: humor - powaga - rumor - łamaga
GL&HF
#naczteryrymy #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Wyżalę Wam się, bo nie wiem w sumie komu mógłbym innemu, żeby mnie za wariata nie wziął xD Hejto to jednak publika cierpliwa. Nie wiem gdzie zacząć więc wybiegnę nieco wstecz, ale obiecuję że przejdę zaraz do konkretów!
Jakiś czas temu zaczęła mi doskwierać suchość oczu, taka bardzo uporczywa. Wiem, że przy pracy przed kompem to dosyć znany objaw, więc po prostu zacząłem sie zaopatrzyć w krople do oczu, ale one niestety pomagały na krótko, a ja konsumowałem ich takie ilości, że pani w aptece zaczęła mnie traktować jak ćpuna. Zrobiłem coś, co facet po trzydziestce robi raczej niechętnie - odwiedziłem lekarza xD co się okazało, to że mało mrugam. *Bardzo* mało. Praktycznie wcale, czego nie byłem w sumie świadomy. Lekarz powiedział, że obserwował mnie z ciekawości całą wizytę i mrugnąłem... ZERO razy xd "nic dziwnego że pana oczy świerzbią" stwierdził.
I tak zaczęła się moja udręka, czyli szukanie “dlaczego tak mam”. Jeśli oglądaliście Doktora House'a, który dostaje jakiś nietypowy przypadek i poświęca cały swój czas i energię na wyjaśnienie go, to pewnie rozumiecie irytację związana z każdym kontaktem z NFZ. "Nie mruga pan? To proszę zacząć. 200zł proszę". Zacząłem Googlować czy jest więcej takich osób jak ja, ale oczywiście google jak to google - diagnoza to rak albo autyzm. Albo oba. I pewnie bym tak sobie żył podłączony do kropli do oczu niby do kroplówki gdyby nie jedna poszlaka, mianowicie, rozmawiając przez telefon z moją mamą wyżaliłem się, co mi dolega, na co usłyszałem krótki okrzyk szoku okraszony wspomnieniem "tak jak babka" i nagle zabłysło. No przecież! Za dzieciaka słyszałem jak dziadek po pijaku mówił, że moja prababka nigdy nie mrugała tylko patrzyła rybim ryjem przypominając karpia na wigilię. Zapomniałem o tym całkiem, bo mówił też że była przeklęta, i że czarowała, albo że czciła potwora z morza xD i w ogóle dużo rzeczy mówił. W sumie jak tak pomyślę to cała rodzina z tamtej strony była raczej śmieszna xD mówiąc "z tamtej strony" mam na myśli moje tereny rodzinne, czyli zabitą dechami dziurę Arkamowice na przeklętym Podlasiu. Uciekłem stamtąd jak tylko mogłem, a obecnie przy życiu została już tylko moja mama właśnie, którą to z obowiązku odwiedzam raz na parę lat. Kontakt telefoniczny oczywiście mam z nią ciągle, ale szczerze nie cierpię tego miejsca... Na anno domini 2025 wygląda jak Wilkowyje w pierwszym sezonie Rancza, więc tylko wyobraźcie sobie co tam było na przełomie tysiącleci
Po dotarciu na miejsce, miłym zaskoczeniem było, że Arkamowice wyglądały tak jak je zapamiętałem. Niemiłym - że jak to jest k⁎⁎wa możliwe żeby w 15 lat się nic nie zurbanizować XDDDD
Matka powitała mnie od progu, o ile dobrze liczę to nie widzieliśmy się na żywo 4 lata. Nagotowała zagubów, których nienawidzę, i ze łzami w oczach poczęła rozprawiać o ważkości utrzymania relacji rodzinnych, co oczywiście miało za zadanie wpakować mnie w wyrzuty sumienia i zmotywować do częstszych odwiedzin. Nie chciałem prosto z mostu ładować, że ja tu tylko po stare albumy, pamiętniki, notatki, i inne zapiski. Prababka akurat nie była piśmienna, ale może któreś kolejne pokolenie coś naskrobać. Na notatki lekarza nawet nie liczę bo po pierwsze primo skoro nowożytnia medycyna nie umie poradzić, to i antycznej bym nie posądzał o remedium, a po drugie prababka jako lokalny szaman raczej z takich usług nie korzystała. I tak żeby nie sprawić matce przykrości odstawiłem moje badania na dzień drugi, mimo że wewnętrznie aż mnie szarpało żeby poszperać.
Niestety, mój “risercz” nie przyniósł zbyt dobrych skutków, i mimo przewertowania tony makulatury nie znalazłem nic chociażby szczątkowo przydatnego. Byłem na to po części przygotowany, wszak dom w którym się znajdowaliśmy był postawiony dopiero w latach 80, i to przez mojego ojca. Prababka i jej córka (a moja babka) do końca swych dni mieszkały w starej chacie, która już wtedy znajdowała się na totalnym odludziu, a teraz to chyba będzie gdzieś w środku obrośniętej puszczy. Powiem szczerze: cudem byłoby gdyby coś tam jeszcze nie zgniło, ale no muszę spróbować. Matka odradzała mi ten pomysł z niemal paniczną trwogą. Dla niej jestem już "miastowy" i taka wycieczka w głąb starego lasu to niechybna śmierć poprzez zjedzenie zatrutych jagód, i to jeszcze zanim dom zniknie mi z oczu. Myślałem, że z tego względu pójdzie ze mną, ale dość zdecydowanie odmówiła. Posiłkując się notatkami taty oraz szczątkowymi wspomnieniami moich wizyt tam, rozpocząłem podróż. Powiedzieć że było ciężko to jak nic nie powiedzieć. To była istna dżungla! Przedarcie się na miejsce zajęło mi 4 godziny! Dobrze, że ruszyłem skoro świt, bo wracałbym chyba po zmroku. Ludzki umysł to śmieszna rzecz, bo o ile przed ruszeniem przysiągłbym że drogę co najwyżej ledwie kojarzę, tak w trakcie wędrówki wiedziałem doskonale w każdym momencie którędy mam iść. Gdy trafiłem na dom to zaskoczył mnie jego stan. Owszem, był przerośnięty jakimiś bluszczami, ale generalnie wyglądał całkiem… znośnie. Nie zrozumcie mnie źle, na bookingu nie miałby raczej brania (no chyba że jakichś LARPowców) ale nie był tak CAŁKIEM rozwalony. Napawało mnie to lekkim optymizmem. Gdy popchnąłem ciężkie drzwi wejściowe, ich zawiasy urwały się i wrota runęły na podłogę generując tyle hałasu że aż się wzdrygnąłem. Wnętrze przejmowało wilgotnym chłodem i zmurszałym zapachem stęchlizny. Chyba rezydowali tu wandale bo ściany popisane były bordowymi bzdurami wyglądającymi jak szalony język, pełen apostrofów i sylab nie-do-wymówienia, przynajmniej dla mnie. Do tego jakieś rysunki przedstawiające... Chyba ryby? Jakby piranie. Albo coś podobnego. Niestety próżno było szukać książek, bo nawet jak coś znalazłem to rozlatywało się w rękach. Co totalnie mnie zaskoczyło, to że zasłonki były w dobrym stanie. Nie wiem z czego były szyte ale nie rozpadły mnie mimo wilgoci, stęchlizny, i czasu. Dostrzegłem, że jest na nich wyszyty taki sam wzór groteskowej ryby jak na ścianach, ale nie bardzo miało to sens. Jeśliby za wzór odpowiadała babka, to dlaczego popisała ściany i skąd znała litery? Jeśli za napisy odpowiadali wandale to dzierganie firanek nie brzmi jak hobby dla nich. W końcu brzytwą ockhama dotarło do mnie, że pewnie spostrzegli odrażający wzór na firankach, i że był na tyle niepokojący że wpasował w ich gusta, przerysowali go farbą na ściany. Nieco uspokojony racjonalnym wyjaśnieniem wyszedłem z domu tylnymi drzwiami. Zmroziło mnie od stóp do głowy gdy na zarośniętej polanie zobaczyłem grób. Nie spodziewałem się go tutaj. Co prawda nie wiedziałem gdzie pochowano prababkę, ale zakładałem że pewnie na cmentarzysku przy cerkwi. Czyżby jej działalność okultystyczna stanęła na drodze do takiego pochówku? Ostrożnie podszedłem obejrzeć znalezisko. Pierwszym co mnie zaskoczyło, było że grób jak i jego okolica były bardzo zadbane, a już na pewno całkiem odchwaszczone. Ziemia była tak goła, że mama chyba potraktowała ją roundupem, ale skoro dba o niego to naprawdę nie mogła tu przyjść dzisiaj ze mną? I jak w ogóle się tu dostaje, nie wierzę że 4 godziny spacerem. Co zaniepokoiło mnie nieskończenie bardziej, to gdy spostrzegłem że grób miał na kamieniu wyryte nieprzyjemne dla oka ikony, a mówiąc precyzyjniej, miał to samo ohydne okropieństwo co firanki i ściana. Tutaj jednak wyraźnie widać było ząb czasu, i straszna paszcza ewidentnie widziała wiele dziesięcioleci. Grób pozbawiony był znaku krzyża, ale jeśli ten był z drewna to nie miał prawa zachować się po dziś dzień. Zmęczony wróciłem do domu, chociaż o dziwo w tą stronę szło mi o wiele gorzej, jakbym nagle zatracił cały ten zmysł, który do ruin niemalże mnie prowadzi. Dotarłem na miejsce 7 minut po wpół do dziesiątej, gdy akurat zrobiło się całkiem ciemno. Matce ulżyło na mój widok rozchmurzyła się też znacznie. Nie rozmawialiśmy o mojej przygodzie, dopóki przy kolacji nie poruszyłem wątku który mnie ciekawił:
- Grób babki przyprawia mnie o dreszcze. Jak utrzymujesz go tak zadbanego w środku puszczy?
Mama odwróciła się od zlewu bardzo powoli. Ręce miała mokre, ale nie sięgnęła po ręcznik.
Jej odpowiedź zjeżyła mi włosy na głowie i nadal niechętnie wracam do niej wspomnieniami.
– O czym Ty mówisz? Jaki grób? Babka zaginęła na morzu i nigdy jej nie pochowano.
...a ja przecież dotykałem nagrobka. Kamień był ciepły od słońca.
Chcąc pokazać mamie gdzie dokładnie znalazłem nagrobek (bo ona upierała się że na pewno pobłądziłem) sięgnąłem do albumu który wczorajszego dnia przewertowałem na wylot. Zanim trafiłem na zdjęcie podwórka, o które mi chodziło, znalazłem fotografię której istnienia wcześniej nie byłem świadom. Prababka stała tam, jakby utkwiła w czasie, a jej oczy – zbyt duże, zbyt puste, niemal rybie – zdawały się śledzić mnie zza szklanej tafli. Nie wiem czy bardziej zmierziła mnie jej przerażająca groteskowo rybia aparycja, czy może niepowetowane podobieństwo do mnie samego które momentalnie uchwyciłem, i którego nigdy się nie wyzbędę. A może fakt, że jej twarz jednoznacznie odpowiedziała mi na pytanie co było inspiracją do owego monstrualnego symbolu rybiej paszczy, który śnić mi się będzie po nocach.
#creepypasta #tworczoscwlasna #opowiadanie
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
W piątek zamiast w kawiarni to pewnie w klubach albo na domówkach Szanowne Towarzystwo się podziewa i nie ma komu rymów podrzucić. Więc pozwolę sobie znowu wystąpić w zastępstwie za pana @emdet. Proponuję, żebyśmy dzisiaj rozstrzygnęli jak poprawnie mówi się na końcówkę chleba.
Temat: Wizyta w piekarni
Rymy: piętka - dupka - chętka - chrupka
Miłej zabawy i udanego rymowania
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Siema,
#diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety
----------
#polityka
Znów jeden drugiego od rana szkaluje
i armia zielonek się wkoło pałęta
co spała niedawno, a teraz zawzięta
codziennie polityką portal spamuje.
Tu heheszki wrzuci, tu zmanipuluje,
a tam, biedna, o tagach wciąż nie pamięta.
O, bana dostała, Zielonka Wyklęta!
Gdzie wolność?! Faszysta tu jakiś moduje!
Lecz przekaz ma lecieć do wyborców masy,
więc dzień w dzień tak grzeją także nasze asy
powtarzając ciągle ten bełkot cholerny.
Jak słabe masz nerwy - zrób od tagu wczasy,
bo lepsze to niźli ze świnią zapasy:
to zrozum wszak, że zwierz jest na nie pazerny.
----------
Różna #tworczoscwlasna , choć głównie #poezja , w kawiarence #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Poniższy utwór, który jest wytworem #diriposta w bieżącej edycji zabawy #nasonety w Kawiarni #zafirewallem , a z którym za chwilę będziecie Państwo mieli wątpliwą przyjemność się zapoznać, mogę zapowiedzieć jedynie parafrazując klasyka: "A historii tego sonetu i tak nie zrozumiesz". Miłej lektury.
Oda do płyty chodnikowej
Ty, która nam miejskie przestrzenie dekorujesz,
Betonowa płyto, między inne wciśnięta,
Co symetrię gubisz jeśliś krzywo docięta,
A choć co dzień deptana - pretensji nie czujesz.
Deszczem wciąż smagana powoli erodujesz,
A pod tobą ziemia coraz bardziej zapadnięta,
Odpadła ci krawędź - zmęczona, pęknięta,
Szczeliną zaczepnie z estetyki dworujesz.
I nie straszne ci ludzi wędrujące masy,
Nie straszne ich szpilki, trapery, adidasy,
Z podeszwami szorstkimi niczym papier ścierny.
Lecz nagle ucichły tłumnych kroków hałasy,
Na boki czmychają stukające obcasy,
Bo zostawił na środku, pies stolczyk cholerny!
#nasonety #diriposta #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
O holibka chyba dzisiaj padło na mnie
Temat: finał Ligi Konferencji
Rymy:
zadziorny
tramwaje
rozstaje
wytworny
Jeśli ktoś nie wie o co kaman: https://gazetawroclawska.pl/miasto-podsumowuje-szkody-we-wroclawiu-po-finale-ligi-konferencji-uefa-2025/ar/c1p2-27633255
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Kawiarenkowicze wg AI.
https://www.instagram.com/reel/DKOiW3ci29O/?igsh=ZW9vZ2g0cjgzNjg2
#zafirewallem #kawiarenka #nasonety #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Paszko, wróć
Żodyn nie wiedział, każdy się przejmuje
Co tonie, co woni w leśnych odmętach
Od niedawna jakaś zgnilizna zaklęta
Powietrze każdemu dokoła tak truje
Coś się popsuło, coś tu nie funguje
Tam ryba bez głowy, a tam ryba śnięta
Tam grafika na murze od niechcenia machnięta
Tam dziwkę swą alfons rozmową zajmuje
Kiedyś na ścianach wisiały arrasy
Kiedyś piękniejsze były górskie trasy
Kiedyś więcej znaczył w indeksie stopień "mierny"
Kiedyś wszędzie pachniały różą różane masy
A teraz przetrząsamy wszystkie szałasy
Bo każdy na hejto na Paszke pazerny
#zafirewallem #diriposta #nasonety
Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.
Zaloguj się aby komentować
@UmytaPacha @ErwinoRommelo @vredo @DiscoKhan
Różana zagadka
Gdzie też się Paszka Umyta znajduje?
Czy gdzieś się błąka w piekielnych odmętach?
Czy po niebie lata też w ptaszka zaklęta?
Czy jako rybi stwór gruby nurkuje?
I by być grubom wciąż wpieprza szczeżuje?
Czy myślą o łagrach jest aż tak zajęta?
Nic nam nie powie, jest w tym nieugięta
Erwino za moment całkiem już zwariuje...
Lecz czasem potrzebne są jej takie wczasy
Zniknąć bez słowa, moczyć w Odrze kulasy
To żadna złośliwość, ni plan też misterny
Czekamy aż wrzucać znów będzie golasy
Które na płótnach robią wciąż wygibasy
I czeka załoga też i czołg pancerny
#nasonety #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
Dziś @molldeczka nasza śpi.
Ubolewając, piszę w zastępstwie
Proszę na przyszłość nie spać
Absencja krzywdzi niewienne istoty
Temat: malkontent
Rymy: trzy - wszy - ból - król
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
**Czarny biały, trochę żółty **
Jeden zaklęty w kratce, ciosy białych przyjmuje
Nie potrafi się przebić, choć nie ma mowy o przekrętach
Król i królowa i ich zgraja przeklęta
Cały świat na ich zryw przedśmiertny oczekuje
Mijając pospólstwo biskup pogwizduje
Mijając dzielnych wojów kulą się książęta
Nawet laik szlachetny nie ginie w odmętach
Kiedy mija na ulicy, każdemu odpyskuje
Słabym do jedzenia zostały tylko lembasy
Już się nie wygrzebią zwały azjatyckiej masy
Ponieważ ów zawodnik jest po prostu mierny
I tak sobie grają, pany i parobasy
Białe, czarne, Magnus, Liren, dwa asy
A szachy to sport okrutny i pazerny
#zafirewallem #diriposta #nasonety #notorasizm
Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.
Zaloguj się aby komentować