" jezu, jezu, więcej dżezu, majo, majo, majonezu". osoba, która jako pierwsza poprawnie poda autorów cytatów, otrzyma nielimitowany codzoenny dostęp do kalendarza nietypowych świąt pod patronem: @Z_buta_za_horyzont
@zuchtomek Dziś pola namiotowe i campingowe, to jest już wypas. Kilka lat temu byłem na kajakach ze znajomymi. Pole namiotowe z kilkoma wiatami, gdzie można zjeść posiłek. Oczywiście full zestaw wtyczek, ładowarek i gniazdek do dyspozycji. Toaleta w osobnym "domku" z wszelkimi wygodami.
No ale jestem tak stary, że pamiętam takie pola jak na obrazku wyżej. Jeszcze krótko po roku 2000 taki funkcjonowały i sam tak śmigałem nad morze z dziewczyną. Spaliśmy w namiocie dwójce, żeby podłączyć telefon, który moja luba już wtedy miała trzeba było iść po prostu do portierni przy wejściu i poprosić o możliwość skorzystania z gniazdka a jak nie miało się ze sobą turystycznego stolika, to jadło się siedząc na kocu przed namiotem.
@WatluszPierwszy No ja na PRL się nie załapałem, ale pierwsze nastoletnie wypady na namioty to właśnie w takie miejsca, albo w ogóle na dziko.
Z pól namiotowych upodobaliśmy sobie jedno w ośrodku nad jeziorem Partęczyny Wielkie - pole do teraz istnieje, aczkolwiek z szaletami i łazienkami (mają zresztą pobudować nowe sanitariaty) oraz słupkami z prądem. Za naszych czasów były po prostu 'koryta' z kranami i wodą zapewne prosto z jeziora
Nie mieliśmy telefonów, nikt nawet nie miał aparatu kompaktowego - za to szło się tam gdzie było głośno i zawsze człowiek kogoś poznał :D
Zresztą - ośrodek odwiedzam co roku chociaż na weekend, a czasem jeździmy tylko na jeden dzień na kąpielisko - uwielbiam to miejsce i wspomnienia młodzieńczych czasów
@WatluszPierwszy pod koniec lat 80 jak z rodzicami jeździliśmy pod namioty do Dąbek to już były murowane sanitariaty z ciepłą wodą, więc to też pewnie kwestia miejsca, bo samo pole wyglądało właśnie tak jak na zdjęciu.
w tym roku drugi raz z rzędu jedziemy pod namioty na 20 dni i właśnie prąd w namiocie, sanitariaty na wypasie, wspólna wiata kuchenna z 4 palnikami i dwoma zlewami, mnóstwo miejsca, jakieś animacje dla dzieciaków, wszystko za cenę 4 dni w domku na ośrodku obok...
W Polsce nie ma co prawda kościoła scjentologicznego. Istnieją jakieś pojedyncze osoby, które zwiqzaly swoje życie z tym tworem podpisując kontrakty "na miliardy lat" i będą wierni mu przez wszystkie swoje rzekome wcielenia.
Kocioł scjentologiczny jest natomiast znienawidzony w USA. Tam dzialaja bowiem inne prawa, dobrowolne poddanie sie strukturom kościoła jest szanowane prawnie. Ludzie wchodzą do tej sekty i zostają tam juz na zawsze. Brzmi to jak sekta i nią jest, jest to też schemat presji społecznej i maszynka do tworzenia, kradnięcia, prania pieniędzy. W Polsce mamy podobną strukturę, która tez z "boskiego nakazu" izoluje ludzi, ale tu nie o niej.
Już we wczesnych latach internetu znane bylo forum internetowe, ktore jawnie po tym kosciele jeździło, kpiło. Zaczał to Southpark. Jego tworcy wypuścił o scjentologii odcinek. Niestety "Chef" odgrywany przez Issaaca Hayesa z ich ekipy postaci okazal się też scjentologiem i przez presję ze strony właśnie tego kościoła opuścił ekipę tworząca tę kreskowkę. Jego głos jak i nagrania byly kupione przez twórców na zasadzie praw autorskich, więc jeszcze widzieliśmy go w serialu pozniej kilka razy.
Całe lore/uniwersum tego kościoła jest w odcinku Southpark dobrze opisane, za co oczywiscie twórcom oberwało się karami finansowymi, a nawet wstrzymaniem transmisji od mediów (chyba comedy central, wszystko z powodu kosciola scjentologicznego i jego wpływów).
Czasy sie zmieniły, ludzie zestarzeli, pojawiła sie nowa generacja ludzi, równie wkurzona na to jak swiat wygląda.
Tylko oni nie spoczęli na słowach i śmiesznych memach w internecie.
Wiecie co to jest Scientology Speedrun? To taka akcja, w ktorej zorganizowana grupa ludzi wbiega nagle do takiego "kościoła" z kamerami GoPRO i skanuje cale pomieszczenia, korytarze i sale rytualne. Co ciekawe, istnieja pełne Google Drive'y zawierające skumulowane i przeanalizowane dane na temat tych budynków oraz ludzi w nich pracujących. Sa nawet mapy z dokładnością co do pięter, umeblowanie i zmian miedzy speedrunami.
Na dzisiejsze niedzielne popołudnie zapraszam was do Kościoła Scjentologicznego na speedrun.
Znamy wszyscy to, że bardzo często konkretne grzyby żyją w symbiozie/pasożytnictwie z konkretnym rodzajem zwierząt, roślin czy grzybów. Wiemy, że Rydze to w sosnach, Borowiki fajnie w dębach, a pleśń na kanapce z plecaka. Tutaj też mamy taki przypadek, ale roślina na której pasożytują jest dość wyjątkowa - bo to zawilce.
@ataxbras Niejadalny to taki trochę default. Mało grzybów jest tak naprawdę trujących, a takie małe cosie to nikomu zazwyczaj nie chce się nawet próbować, bo są pozbawione jakiegokolwiek smaku.
@Ragnarokk Było jakieś źródło określające to jako mildly toxic. I może to mieć związek z faktem, że zawilce, na których pasożytuje są trujące, choć trudno się zatruć, bo są gorzkie i palące. Ale nie udało mi się znaleźć konkretnego potwierdzenia.