
Dwoje nastolatków jechało elektryczną hulajnogą aż 70 km na godz. Oboje nie mieli kasków. Przewrócili się na zakręcie. Lekarze w Bydgoszczy walczą o życie 17-letniej dziewczyny.
#hulajnogaelektryczna #wypadek

Dwoje nastolatków jechało elektryczną hulajnogą aż 70 km na godz. Oboje nie mieli kasków. Przewrócili się na zakręcie. Lekarze w Bydgoszczy walczą o życie 17-letniej dziewczyny.
#hulajnogaelektryczna #wypadek
@WysokiTrzmiel szczerze? Na to samo zwracam uwagę, mam wrażenie że obecnie nastolatkowie, nawet patrząc na to co sami robiliśmy w ich wieku są kompletnymi debilami. Sam widuje często po dwóch na jednej hulajnodze często grubo ponad 50 km/h, że ich samochodem dognać nie mogę w terenie zabudowanym. Jazda oczywiście na zdrapkę.
@WysokiTrzmiel dlatego myśle właśnie, bo jak się ścigałem w zawodach kolarskich, gdzie czasem dało się rozwinąć rowerem ponad 50 km/h jako nastolatek, osiągnięcie takiej prędkości to już było przegięcie pały. Czasem zdarzało mi się mtb lecieć przez pola ponad 40 km/h, ale zawsze w kasku. A tu 70 na małych 10 calowych kołach, Darwin zaciera rączki. To jest sam poziom zjebania co 18, zdane prawko i jeb zakup gruza bmw starszego od kierowcy.
@30ohm odważna teza poleci, ale mam wrażenie, że to się bierze stąd, że żadne z nich nigdy nie siedziało na rowerze, który rozpędzili do tych "wieśniackich" 30 na godzinę. Bo jakby to zrobili mając środek ciężkości gdzie mając, to żaden z nich w życiu by nie pomyślał, żeby na 10x mniejszych kółkach i wjebanej pionowo kolumnie robiącej za kierownicę wysoko nad kółkiem rozpędzać się nawet do tych 30, nie mówiąc już o 70, bo to jest zwyczajnie niesterowalne.
@kitty95
wszyscy przeżyli bez uszkodzeń
Dowód anegdotyczny.
Niestety moje google-fu mnie zawodzi, ale kiedyś na studiach widziałem statystyki na przestrzeni lat (od powojennych do 2000~) umieralności / wypadków wśród nieletnich i generalnie teza że "wypadków nie było" byłaby ciężka do obrony xD
Wyszczególnione były właśnie wypadki drogowe, utonięcia i wypadki w rolnictwie.
Wykres wyglądał bardzo podobnie jak ten z ogółu wypadków drogowych: wypadków było od chuja i śmiertelność była wyższa, z czasem jedno i drugie spadało. Podejrzewam że ogólna tendencja mogła być kontynuowana do lat bieżących.
Po prostu to było normalne "Kazek na motorze się zabił z Marylą", "młoda Pawlaków utonęła", "Józkowi rękę maszyna wkręciła"...

@kitty95 ale pierdolisz xD pamiętam jak w latach dziewięćdziesiątych była fala złamań kręgosłupów przez skakanie na główkę do jezior. U nas na wsi regularnie ktoś się łamał skacząc po balach. Ilość wypadków przy pracy tez była bardzo duża, a to była norma, że dzieci pomagały przy ciężkim sprzęcie. Dużo wypadków było, ale wtedy informacje pozostawały bardziej lokalne, bo nie było internetu.
Zawsze to romantyzowanie naszej młodości i szkalowanie młodych. Patrząc po nicku, młody chłop jesteś, a pierdolisz jak stary dziad.
@eloyard o chłopie, też mnie lekko wykręca jak takie coś czytam... wujkowi w rodzinie od strony mamy sieczkarnia wciągnęła palec jak był dzieciakiem. Brat taty (wujek, ale przyszywany, to trochę bardziej skomplikowane) się utopił w stawie w lecie tuż przed osiemnastką. Świętej pamięci dziadek zawsze opowiadał, że kiedyś podczas kuligu "wypadł" i sobie złamał rękę. A to tylko te najbardziej "fatalne" wypadki i tylko w mojej rodzinie. To dziś jest taki chory zajob na "bezpieczeństwo" i monitorowanie dzieciaka 24/7, żeby się nie spocił, efektem czego ilość wypadków i śmierci spadła. Kiedyś to była wolna amerykanka, tylko jak ktoś faktycznie zginął, to jak mówiłeś- "Kazek na motorze się zabił z Marylą", "młoda Pawlaków utonęła", "Józkowi rękę maszyna wkręciła", wszystko się zamykało w lokalnej społeczności, nie wychodziło poza wieś i tyle. Dziś jak choćby 1 taki przypadek się dzieje, to wszystkie media się prześcigają w przekazywaniu tego newsa okraszonego piękną czerwoną belką PILNE, inba jest na cały kraj, zaraz się robi zlot mądrych głów, teorii i planowania akcji poprawy bezpieczeństwa.
@eloyard @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Pany, ja przy 60km/h wpadłem rowerem w koleine, rower wyrzuciło na pobocze a ja zaliczyłem szlifa xD kask mi pękł na głupim łbie, a z koszulki zdarło wszystkie napisy a'la tour de france
@100mph ja kiedyś wjechałem do wyłożonego kostką rowu głębokiego na jakieś 140 cm. Jechałem szeroką na ~70 cm dróżką wysypaną kamieniami, na jej środku stał słup kontrolera prędkości, z lewej szosa po której auta jechały jak najwięcej żeby wynik na kontrolerze nabić, a z drugiej strony rów. Stwierdziłem, że zwolnię i spróbuję minąć słup z prawej. Nie chciało mi się wyhamować do 0 i spokojnie przeprowadzić rowera przez zwężenie, no i rower wpadł do rowu, a ja razem z nim. Musiało to wyglądać bardzo dramatycznie, bo jadąca autem pani aż się zatrzymała, zaglądnęła do rowu i spytała czy wszystko okej. Nic nie było okej, bo wszystko mnie strasznie bolało, kamienie mi się powbijały w dłonie, reszta ciała w rowie, ale oczywiście powiedziałem "jasne, szystko okej pszem pani" xD. Źle kłamałem i stwierdziła, że zostanie ze mną przez chwilę i mnie przypilnuje. Ale nawet karetkę chciała po mnie wzywać...
@Pouek Tylko nie zarejestrujesz hulajki jako motorower, bo nie spełniają wymagań pod homologację.
Zwykła hulajnoga nawet trochę podkręcona nie jest problemem, te 24-30 km/h to jest jeszcze luz.
Wg obecnego prawa silniki po 200-300W są ok, pod warunkiem ograniczenia do 20km/h
Problemem są hulajki, które śmigają po 50-70 km/h
@jenot nikt nie mówi żeby to rejestrsować tylko żeby mieć uprawniania do poruszania się takim sprzętem. Rowery też nie mają tablic i jakoś nie ma z tym większego problemu, żeby jeździć po ulicy. Kwestia przestrzegania przepisów i posiadania ubezpieczenia w przypadku jakiegoś wypadku. Jak ktoś poruszać się będzie sprzętem, który wymaga uprawnień ale ktoś ich nie ma, to mandat i konfiskata. Tylko tyle i aż tyle
@Gustawff @GitHub Hulajnoga jest urządzeniem UTO, jeśli ma ograniczenie do 20km/h, więc jest nową kategorią pojazdów na którą trzeba mieć kartę rowerową minimum.
Problemem są hulajki, które mają dużo większe możliwości i faktycznie na to powinna być wymagana karta motorowerowa minimum.
Tylko one są teraz poza prawem. Bo ani nie są UTO ani nie są motorowerem.
Więc pomimo karty motorowerowej, kierujesz pojazdem bez ważnego badania technicznego.
Tak to wygląda dziś dla pojazdów <20km/h
UTO
Urządzenie transportu osobistego to pojazd napędzany elektrycznie, bez siedzenia i pedałów, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe (np. deskorolka elektryczna, elektryczne urządzenie samopoziomujące).
Gdzie można się poruszać UTO?
Kierujący urządzeniem transportu osobistego jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów, jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić - z prędkością dopuszczalną 20 km/h. Może wyjątkowo poruszać się chodnikiem lub drogą dla pieszych, w przypadku braku drogi dla rowerów, z zachowaniem następujących zasad: jazda z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachowanie szczególnej ostrożności, ustępowanie pierwszeństwa pieszemu oraz nieutrudnianie ruchu pieszemu.
Uprawnienia do kierowania
Poruszanie się urządzeniem transportu osobistego po drodze publicznej przez dziecko do 10 lat jest zabronione w każdej sytuacji, również pod opieką osoby dorosłej. Dzieci w wieku do 10 lat będą mogły poruszać się urządzeniem transportu osobistego jedynie w strefie zamieszkania pod opieką osoby dorosłej.
Do kierowania urządzeniem transportu osobistego przez osoby w wieku od 10 lat do 18 lat wymagane będzie posiadanie tych samych uprawnień, co w przypadku kierowania rowerem, czyli karty rowerowej lub prawa jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T. Dla osób, które ukończyły 18 lat, dokument taki nie jest wymagany.
@jenot w sumie nie wiedziałem o UTO. Hejto bawi Hejtor uczy :)
Ale skoro takie mocne sprzęty wychodzą poza uto to w takim razie jest to motorowej bo przekracza 20kmh i ma silnik elektryczny do 4kW. No chyba że vmax > 45 kmh to wtedy już nie motorower xD
Polskie prawo kolejny raz przygotowane na świat xD
@GitHub Dlatego mówiłem w poprzednich postach, że trzeba się jakoś odnieść do tych, które się łapią mocą i prędkością w definicje motoroweru.
I tu jest problem o którym pisałem, hulajnoga konstrukcyjnie jest za słaba, żeby ją zarejestrować jako motorower.
I coś z tym trzeba zrobić.
Bo nie może być tak, że ktoś zapierdala 50-70 na hulajce xD
Bo to już jest przesada przesad
@Semicolon Kolega ma taką odblokowana hulajnogę, już kilka razy uciekał przed policją, oczywiście też jeździ bez kasku. 2,4kW mocy, napęd na oba koła, odblokowana wyrywa jak niezły motocykl i trzeba się mocno zapierać żeby nie spaść.
Jak by nie patrzeć te sprzęty (e-rowery i e-hulajnogi) są zblokowane nie bez powodu. Uderzenie przy 50km/h w stałą przeszkodę to niemal pewny zgon.
@Stashqo To jest największy problem wszystkiego co elektryczne, masakryczny moment obrotowy i przyspieszenie. Żeby w spalinowym pogrzebać to trzeba mieć chociaż narzędzia i jest jakiś limit ile można podnosić moc.
W elektryku wystarczy tylko poklikać i gotowe. Nikt Ogara nie skręci do chorych wartości. Pamiętam jak koledzy kręcili ścigacze 50cm3 to trzeba się było namęczyć żeby coś z tego było.
Ciekawostka: tutaj (Sydney/Australia) hulajnogi sa ciagle nielegalne i oficjalnie mozna sobie nim hulac tylko po prywatnych terenach.
https://www.transport.nsw.gov.au/roadsafety/road-users/e-scooters
Zaloguj się aby komentować