
Ładowanie od 10% do 97% więc można powiedzieć, że pełne ładowanie
Artykuł po angielsku
#samochodyelektryczne #motoryzacja #byd

Ładowanie od 10% do 97% więc można powiedzieć, że pełne ładowanie
Artykuł po angielsku
#samochodyelektryczne #motoryzacja #byd
@Zomowiec
Gorzej przy jakiejkolwiek stłuczce.
Co do serwisu to przy „naszych” europejskich serwisach otwierają się marki chińskie. Z mojego podwórka Byd, Omoda, Jaecco, MG, Chery, Gelly.
To wszytko na jednym placu z stellantisem, czy mercedesem.l i przez tych samych ludzi obsługiwane.
Toyota na razie pozostaje tylko przy swoim i lexusie.
Ale jak mówię to z mojego podwórka.
@artu3131 rozumiem kolego ale mi to podchodzi pod podobny schemat jak kiedyś byla nagonka na automatyczne skrzynie bo drogie w naprawie to ciulowe..wiekszsc aut padała zanim padła skrzynia pozatym tak jak.zwykle.nikt noe jeździł takim autem wystarczająco długo by zaczęła.sie psuć bo autko sie wymienia po nie wiem 10 latach max ? :) to tylko.moja opinia . Nie martwi mnie niska dostępność części bo mam prawo jazdy od 25 lat a u mechanika z czymś innym niż wymiana oleju tarcze klocki byłem.moze ze dwa razy
@Zomowiec Tylko, że automaty cały czas są takie sobie.150-200 tys km i wrzucasz 10-20 tys. w naprawę.
Dla zwykłego zjadacza chleba używany automat to słaby interes.Dla auta w leasingu na 3-5 lat jak najbardziej ok.
W tej chwili chyba zrównali (do dołu) żywotność silnika z skrzynią i „problem zniknął”.
Masz auto zezłomować i kupić nowe.¯\_(ツ)_/¯
@HmmJakiWybracNick słyszałem od znajomego (nigdy tego nie weryfikowałem) że w Gruzji czy innym post-sowieckim kraju kwitnie wypożyczalnia elementów samochodu bez których nie przejdziesz badania technicznego.
Ludzie pożyczają lampy, zderzaki czy inne błotniki żeby założyć na swojego gruza, robią badania, i oddają części zakładając z powrotem swoje rozwalone
Tylko, że automaty cały czas są takie sobie.150-200 tys km i wrzucasz 10-20 tys. w naprawę.
@artu3131 Powiedz to mojemu Nissanowi, który ma 320k, a automat działa bezproblemowo. Niejeden manual po takim przebiegu przeszedł przez 5 sprzęgieł, ze dwie dwumasy, a o tym, że tam jakieś synchronizatory były, już nikt nie pamięta.
@jajkosadzone nie, oczywiście że nie ma takiej możliwości dla aut, które właśnie pojawiły się na rynku. Natomiast nie tylko z takich egzemplarzy składa się samochodowy świat - i jeśli chodzi o samochody używane, to chyba zgodzisz się ze mną, że dużo łatwiej jest o dostępność np. lewej tylnej ćwiary do wspawania do samochodu europejskiego, niż chińskiego.
@artu3131
Co do serwisu to przy „naszych” europejskich serwisach otwierają się marki chińskie. Z mojego podwórka Byd, Omoda, Jaecco, MG, Chery, Gelly.
A Ty myslisz ze te chinskie marki to weszly na europejski rynek tak solo?
Przeciez to jest wynik umow i "dogadania" sie miedzy koncernami.
Stellantis zaraz zajmie sie montazem chinskich aut w swoich fabrykach bo maja za duze moce produkcyjne. A docelowo fabryki maja zostac sprzedane chinczykom
To nie jest inwazja konkurencji, to czesc planu. Marki europejskie zachowaja swoje brandy i stopniowo przeksztalca sie w fundusze inwestycyjne.
Wszytko w imie tzw ekologii i zadowolenia akcjonariatu. Konsumenci sa juz nieistotnym tlem.
@Odwrocuawiacz mój ulubiony mit: Czas stanów magazynowych w łańcuchach dostaw kuźnię istnieje ze względu na koszty. Teraz zbiera się niezadowolonych klientów w grupę i gdy uzbiera się grupę x to uruchamia się produkcję x sztuk
Przykład: Wal do ford s-max 2018 - 5 miesięcy czekano Wężyk do klimatyzacji citroen c3 - 14 miesięcy czekan VW Sharan 2013 reparaturka nadkola, zaślepka spryskiwaczy - niedostępne lub dostępne
Produkcja z mojej perspektywy nastawiona jest na wynajem auta niż długoterminowe kupno np raz na dziesięć lat
@sireplama podpytaj go o źródło. Bo mi też coś podobnego zasugerował a potem się okazało że te dane miał ale jedynie dla elektryków xD. BYD teraz ma też u siebie ogniwa LFP które zdaje się nie powinny być takim spektakularnym narzędziem anihilacji jak li-ion. W każdym razie pożaru elektryków w garażu na Górczewskiej w WWA pozbawił część mieszkańców dachu nad głową na 2 lata. A z drugiej strony mamy zakaz wjazdu pojazdów zasilanych elpidzi a nie kojarzę żadnego wypadku związanego z tym paliwem (oprócz takiego w którym koleś zatankował sobie gazu a zapomniał że miał badania techniczne przed którymi wymontował instalacje - bo nie była sobota do dowodu XD)
@IllegalArgumentException a bardzo ciekawa sprawa. Bo na samym początku była mowa o spalonych elektrykach ( stąd duże straty i podejrzewano je o bycie źródłem pożaru). A po 2 latach uznano "wystąpienia awaryjnego stanu pracy instalacji elektrycznej" i tyle. Być moze te pierwsze doniesienia to faktyczne fale newsy a może były różnice w ewentualnych roszczeniach do ubezpieczycieli i limicie wypłat w zależności od źródła pożaru...
@Tom.Ash jakies 2 lata temu analizowalem statystyki z Norwegii dla nowych samochodów. Czyste ICE paliły się równie często jak elektryki. Elektryki nieco częściej samozapłon a ICE po wypadkach. Najczęściej (dwukrotnie) paliły się hybrydy. Ziobro zaskoczenia - dwa rodzaje napędu to podwójne ryzyko zapłonu ¯\_(ツ)_/¯
To wszystko oczywiście w przeliczeniu na ilość zarejestrowanych pojazdów danego typu. Nie porownywałem tego jak niektórzy, pożal się boże, "dziennikarze", którzy zestawiają liczby 1:1 bez uwzględnienia wieku aut i ich udziału w rynku. Niestety większość artykułów w sieci na ten temat jest stronnicza i przekazuje takie informacje w myśl jakiejś narracji (pro albo anty EV), trudno znaleźć coś rzetelnego.
@FoxtrotLima
Miałem kiedyś T-4 1.9 D.
Zbiornik 80 l, a jak leciałem sobie do Holandii razem z tirami to spalanie miał 4,5l/100 km.Piękne auto tylko V-max to było 115 km/h.
Sprzedałem jak miał 700 tyś km i poza pierdołami chodził jak zegarek.
I ciekawe co jest bardziej eko.
Super ekologiczny elektryk co po drobnej stłuczce ma szkodę całkowitą i na złom, czy taka pierdziawka co każdy naprawi, wyklepie i jest „wieczne”.
Który wytwarza większy ten słynny „ ślad węglowy” zaczynając od produkcji, a kończąc na złomie.
Nie wspomnę już o utylizacji akumulatorów.
@artu3131 jeśli chcesz na poważnie to rozważać, to weź pod uwagę najpierw, że cyrki z tzw szkodą całkowitą po drobnej stłuczce dotyczą absolutnie każdego nowego samochodu, a im droższy tym większe tego prawdopodobieństwo, bo każdy ubezpieczyciel wali w chuja i szuka jelenia wśród klientów, którzy się zgodzą na tą szkodę całkowitą. Nie ma znaczenia czy to elektryk czy spalinówka, kantują tak samo. Szkoda całkowita nie oznacza, że samochód nadaje się wyłącznie na złom, tylko że według wyliczeń ubezpieczyciela koszty naprawy przewyższają wartość samochodu, a do tych wyliczeń biorą takie dane, żeby to im się opłacało, a nie tobie (czyli zawyżają koszt naprawy, zaniżają wartość samochodu). Dotyczy to również starych samochodów, ale przy nowych łatwiej jest kantować, bo ich wartość szybciej się zmienia.
Dwa, jak zrobiłeś 700 tys km spalinówą w dizlu i chcesz porównać to z elektrykiem który by zrobił 700 tys to chyba ze względu na spalone paliwo i hektolitry wymienionego oleju w spalinówce elektryk wypada nieporównywalnie lepiej, co? A gdybyś chciał wliczyć emisje powstające przy produkcji prądu, to chyba uczciwie byłoby policzyć również emisje powstające przy produkcji oleju napędowego i tutaj chyba znowu spalinówki są w gorszej pozycji.
Trwałość niektórych modeli to niepodważalna zaleta i pożądana cecha. W przypadku elektryków jeszcze nie możemy o tym mówić, bo nie są w powszechnym użyciu tak długo, więc nie ma co porównywać. No i koniec końców założę się, że tak jak ze spalinówkami, zależeć będzie od właściciela - zadbane będą kręcić rekordy, a u ludzi bez szacunku do sprzętu będą zdychać po 300 tys.
@artu3131 no tak, tylko pamiętaj że porównujesz dwie skrajności - pancerny T4, kontra jakiś jeden silnik, który jest wadliwy. Nie oznacza to, że wszystkie samochody z rocznika T4 by przejechały 800 tys - bo wiemy że mało co dotrwało do dzisiaj. Nie oznacza to, że wszystkie samochody z 2026 się rozsypią po 50 tys.
@ZohanTSW
Tak wiem.Tylko z 25 lat temu to większość silników była ok., a trzeba było uważać na 2-3, które sprawiały kłopoty.Teraz sprawy się odwróciły diametralnie.
Szkoda, że ten wadliwy silnik produkują już od 2012 roku.Najpierw zgrywali głupa, później go bez efektu poprawiali.Do tej pory zresztą „ulepszają” tą wspaniałą jednostkę napędową.
@FoxtrotLima przeciez napisalem, ze to w kontekście mierzenia zasięgów przez chinczykow
@Taxidriver wiesz, chinskie QC to jest jakby ktos otwierał parasol, a ten drugi obok lał wodę z butelki po jednej ściance parasola. Przyrownalbym ich postęp technologiczny do poddania sie zasade survival of the fittest i jakich algorytmów genetycznych. Chinczykom nie zalezy na jakosci, tylko na nowości.
@RobertCalifornia ten artykuł to bezkrytyczna przeklejka z broszury reklamowej BYD.
1000km wg normy CLTC przełoży się na jakieś 700-750km WLTP i 400-450km zasięgu na drogach szybkiego ruchu.
Ładowanie w 10min? Może i tak ale trzeba znaleźć ładowarkę 1,5MW. W Norwegii już widuję ładowarki 450-500kW ale 1,5MW to albo gniazdo ładowania jak dla ciężarówek albo jednoczesne podpięcie pod 2 ładowarki (o ile auto ma 2 porty ładowania).
I szczerze mówiąc to co już jest na rynku w zupełności wystarcza do komfortowego podróżowania. Golden Batrery od Geely (obecnie w np. Zeekr 7GT) albo baterie Xpenga (np. w p7+) ładują się z mocami powyżej 400kW co pozwala uzupełnić energię (10-80%) w 12min i zrobić na tym do 300km na ekspresówce.
Z resztą, Europa nie jest gorsza i ostatnio dogania. Nowe elektryczne BMW, Mercedes czy Volvo też pokazują bardzo dobre czasy ładowania i niezłe zasięgi.
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy dla mnie i ~95% osób, te 12min przerwy na szczocha i kawę co 300km to żadna niedogodność a czasami wręcz konieczność. No ale też są i tacy co codziennie dojeżdzają z Wrocławia do Gdyni do pracy i co weekend jadą do Chorwacji. Nie każdemu dogodzisz ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
PS. Wiem, ch.. mi do tego ale jak bym miał dojeżdzać po kilkaset km dziennie do klientów to zadałbym sobie pytanie co ja kurwa robię ze swoim z życiem xD
@Stashqo mam stare auto, które ładowaniem wyprzedzało swoje czasy (ioniq 5). Z przejechanych 20kkm to może z 30 ładowań na DC wpadło, w tym ok 10 na weekendową wycieczkę nad Bodensee (2,5 kkm).
Reszta ładowań to powolne AC, zasięg wystarcza na Warszawa-Kraków bez miedzyładowania, a to 50% mojego przebiegu.
Jak kilka razy do roku poczekam 5-10 min na auto, zamiast auto na mnie, to nic mi się nie stanie. Za to jak fajnie to jeździ.
@bartek555 o to to. Za każdym razem i postem o jakichkolwiek samochodach. Niech każdy jeździ tym co lubi, oby bezpiecznie. Jedni lubią bety, inny tesle, inni Alfe a jeszcze inni waga. Obyśmy tylko kurwa nie powodowali wypadków ( ͠° ͟ʖ ͡°)
@Hejt0 Gorzej, baterie LPF tracą z 1/4 zasięgu zimne i to zależy jak zimne. Zakładam na zimówkach nie więcej niż 400 km przy -5 i 120km/h bez wiatru. Ładowanie 10 min 106 kWh to jakoś 600 kW ciągłej mocy a przy 50/60 procent naładowania moc spada znacznie-to już ładowanie będzie z 300-400kW. Potrzeba ładowarki 1MW pewnie, a nasz standard CCS2 już tego nie pociągnie. Tak więc u nas ładowanie minimum 15 minut. Ale postęp jest i to znaczny, zobacz co było oprócz Tesli S 10 lat temu.
Zakładając łagodnie, że autko zużyje 20kw/100km to szybkość ładowania współczynnikiem 1/6 na godzinę wyznacza wielkości z jakimi nasze sieci energetyczne jeszcze dłuuuugo będą miały problem. To fikcja możliwa tylko na papierze bo parę takich autek ładowanych jednocześnie musi być projektowane w sieci. Ładowanie jednego autka 7,5-22kw/h w AC (~1zł za kW = 20zł/100km) już ogranicza przyłącze domowe, a co mówić o takiej skali. Przy DC (~2,2zł za kW = 44zł/100km) to tylko specjalne stacje wchodzą w grę. Ludzie co biorą 100% elektryki czasami nie zdają sobie sprawy ile to czasu trzeba ładować i jakie warunki muszą być spełnione aby to szybko naładować. Znajomy był bardzo zdziwiony, że ładowarka DC 250kw i tak każe mu 20 minut siedzieć na d⁎⁎ie, a o miejsca w wolniejszych też nie jest łatwo bo ludzie zostawiają autko i idą na zakupy. Do tego cena poza ładowaniem w domu jest już mniej korzystna.
Wracając do reklamy to mówimy o chińskim autku, który tylko tam jest produkowany. Każdy kto zdecyduje się na zakup takiego autka, poza ceną i jakością powinien brać to pod uwagę.
@Jasny_pelny dokładnie. jak nie ma infrastruktury dobrej w okolicy, a nie można ładować w domu, to zły pomysł. nie wiem jak z ładowarkami w trasie w Polsce. W Norwegii to super sprawa, u mnie w pracy można ładować płacąc kilkanaście złotych na miesiąc. Z doświadczenia, nawet na zadupiach w okolicach Alesund (przy czym to są "zadupia" w rejonie bardzo turystycznym, choć górskim) było dość ładowarek. Nie wiem jak jest dalej na północ bliżej bieguna, tam może być gorzej.
Ale czasem trzeba było postać i te 1-2h, bo ładowarka była słabsza albo dzielona na 2-3 auta. W trasie spoko, jak pójdziesz na zakupy czy coś. Jak się śpieszy to średnio. Do tego, ładowanie ponad 80% kosztuje ekstra. A poniżej iluś % też nie warto schodzić. W skrócie, posiadanie elektryka (a zwłaszcza ładowanie go) to jest umiejętność i wymaga trochę wprawy, żeby to robić sprawnie. Do tego nie wszystkie ładowarki były na googlu.
Tłumaczenie LLM:
BYD oficjalnie wprowadził na rynek w Chinach model Da Han EV, a jego główne parametry sprawiają, że nawet niektóre premium elektryczne samochody wyglądają nieco mniej imponująco. Nowy flagowy sedan obiecuje zasięg do 626 mil (1008 km) w chińskim cyklu testowym CLTC i może naładować akumulator od 10% do 97% w zaledwie dziewięć minut, o ile ma dostęp do kompatybilnej infrastruktury ładowania o dużej mocy. Ceny zaczynają się od 235 900 juanów, czyli około 35 200 dolarów, co czyni go stosunkowo przystępną propozycją dla dużego luksusowego sedana z napędem elektrycznym.
BYD Da Han EV chce, by lęk przed zasięgiem stał się problemem z przeszłości
Da Han, czyli Wielki Han, plasuje się powyżej istniejącego sedana Han w linii Dynasty BYD i wyraźnie nie zamierza grać ostrożnie. Flagowy elektryczny sedan jest dostępny w trzech wersjach: dwa modele z napędem na tylną oś, w których priorytetem jest zasięg, oraz wersja z napędem na wszystkie koła, oferująca znacznie więcej mocy. Wczesni nabywcy otrzymają też mały bonus: ceny premierowe są niższe niż kwoty ogłoszone podczas sierpniowej przedsprzedaży.
BYD Da Han EV – zdjęcie z boku
BYD
Wszystkie trzy wersje mają potężny akumulator Blade Battery drugiej generacji o pojemności 102,3 kWh. Modele z napędem na tylną oś oferują zasięg do 626 mil, a wersja z napędem na wszystkie koła – 547 mil. Zanim jednak ktoś zacznie planować podróż przez cały kraj, pamiętajmy, że są to dane z cyklu CLTC, więc realny zasięg będzie mniejszy i będzie zależał od warunków jazdy. Mimo to to wciąż bardzo dużo mil na jednym ładowaniu.
Ładowanie BYD Da Han EV
BYD
A potem jest jeszcze popisowa sztuczka ładowania. BYD twierdzi, że Da Han EV może przejść z 10% do 97% w zaledwie dziewięć minut przy użyciu kompatybilnych ultraszybkich ładowarek. To nie jest pełne ładowanie od zera, ale to wciąż ledwie wystarczająco czasu, by skończyć kawę. Nawet przy minus 30 stopniach Celsjusza proces ma trwać tylko o trzy minuty dłużej. Fani osiągów też nie zostali pominięci: modele z napędem na tylną oś generują 496 KM i 500 Nm momentu obrotowego, rozpędzając się do 62 mph w 4,9 sekundy, a dwumotorowa wersja AWD podnosi poprzeczkę do 764 KM i 910 Nm, zapewniając sprint do 62 mph w 3,3 sekundy. Koszt? Mniejszy zasięg, bo okazuje się, że wszystko za jednym razem wciąż ma swoje wady.
Luksusowy sedan z znacznie więcej niż tylko dużym akumulatorem
Da Han EV to duży luksusowy sedan, ale BYD dodał kilka rozwiązań, które mają sprawić, że nie czuje się jak wielka, powolna limuzyna. Samochodowi przypisuje się współczynnik oporu aerodynamicznego wynoszący 0,197, układ kierowniczy na tylne koła, zapewniający ciasny promień zawracania wynoszący 16,2 stopy, zawieszenie pneumatyczne DiSus-A z dwoma komorami i możliwością podglądu drogi, a także technologię wspomagania kierowcy God’s Eye. W kabinie jest wszystko, co najlepsze: 40-calowy wyświetlacz HUD z rozszerzoną rzeczywistością, 17,3-calowy centralny ekran dotykowy, osobny ekran dla pasażera, skóra Nappa, przednie fotele w pozycji zero-gravity z ogrzewaniem, wentylacją i masażem oraz 31-głośnikowy system audio Devialet. Elektryczne podnóżki z tyłu i miękkie domykanie drzwi dopełniają luksusowego charakteru.
BYD Da Han EV – wnętrze kabiny
BYD
Da Han EV jest wprowadzany w Chinach w trzech wersjach w cenach 235 900 juanów, 249 900 juanów i 275 900 juanów, czyli odpowiednio około 35 200, 37 300 i 41 200 dolarów. To obniżka o 14 000, 20 000 i 24 000 juanów w porównaniu z cenami przedsprzedażowymi, co sprawia, że flagowy sedan Dynasty BYD jest znacznie łagodniejszy dla kieszeni. Jak na sedana zawierającego tak dużo technologii i komfortu, ceny wyglądają bardzo ciekawie. Jednak międzynarodowy launch pozostaje niepotwierdzony, więc nabywcy spoza Chin na razie muszą podziwiać go z daleka.
Na zewnątrz z BYD Da Han EV
BYD
Najważniejszym przesłaniem Da Han EV nie jest tylko jego deklarowany zasięg 626 mil ani dziewięciominutowe ładowanie. To możliwość, że podróżowanie elektrycznym samochodem wkrótce może wymagać mniejszego planowania postoje ładowania. Oczywiście realny zasięg i dostęp do kompatybilnych ultraszybkich ładowarek wciąż pozostają haczykami, ale jeśli technologia akumulatorów będzie rozwijać się tak szybko, lęk przed zasięgiem może wkrótce wyczerpać swoją moc.
@RobertCalifornia
Od 10% do 97% daje nam 87% pojemności baterii.
87% z 102,3kWh = 89kWh.
W 9 minut liniowo to by było:
89/0,15 = ~593kW
Dalej - potrzebujemy prąd stały, czyli sprawność przyjmijmy 0,9:
593/0,9 = 660kW
Na koniec musimy ustalić moc szczytową, ponieważ baterie nie ładują się liniowo. Przyjąłbym optymistycznie 700, może nawet 800kW.
To jest zużycie mocy porównywalne np. z supermarketem, lub niewielkim blokowiskiem. A my to mamy jednym kablem prądu stałego zapakować w pojazd?
Dla porównania - Tesla Supercharger ma ile, 250kW?
@myoniwy pomyliłem się w czymś?
@DyG
Mnie jeszcze bardziej ciekawi jaki jest spadek pojemności baterii z kolejnymi cyklami ładowania i po ilu cyklach na takim prądzie jest złomem.
to może inaczej- z 5-6 lat temu był szał informacyjny jak to bodaj Xiaomi przy ładowaniu potrafiło wyciągnąć z ładowarki po 200W i och-ach. 200W, na baterię, która wtedy miała co- 4000 mAh? W momencie, kiedy reszta flagowców miała zwykle 15W, 30W, albo może 60W ładowanie w przypadku takiego OnePlusa. A tu dojebali 200W i jak można się było spodziewać- poza początkowymi zachwytami psychofanów dostaliśmy zero informacji, tak jakby nikt nie chciał o tym gadać. Efekt? Trochę później się okazało czemu była taka podejrzana cisza w temacie, wraz z tym czemu te chińskie marki tak zajebiście szybko ładują, "nie to co reszta świata hehe CIAJNA STRONK". Ano bo reszta świata ogarnęła, że dojebanie takim prądem, że telefon potrafi się naładować w 6 minut do 100% zwyczajnie zabija baterię na pniu i żaden szanujący się producent nie chce mieć niekończącej się fali gwarancji na martwą baterię, a chinole... zwyczajnie miały to w dupie. "Potrafimy się naładować od 0 do 100% w 6 minut!", a to, że bateria po roku jest do wyjebania to oj tam oj tam, nie można o tym głośno mówić, bo bojówkarze spod nosaczowego hasztagu kszajomilepsze już zaczynali wyć. U mnie w pracy było to samo. I tu będzie to samo, nie ma co się łudzić
Zaloguj się aby komentować