Jako stary dziad nie mogę pogodzić sie z totalnym upadkiem Sokoła (rapera). Ostatnie co stworzył na miarę swoich wybitnych umiejętności, to płyta Sztruks. Potem poszedł w komercyjne gówno. Ale jak dziś zobaczyłem reklamę STS z nim, to aż jęknąłem. Boże jakie dno.
Koleś mega inspirująca postać, mega utalentowany, dawniej nagrywał kawałki o tym czym sam się stał teraz. Nie mogę tego zrozumieć.
Dziś premiera mojej debiutanckiej książki Droga bez końca. Pomyślałem, że podzielę się z Wami przemyśleniami, które niejako podsumują tag #samwydajeksiazke
Przypomnijmy. Jesienią 2024 napisałem książkę, potem trafiła do korekty. Po 3 solidnych czytaniach (jak w Sejmie) i mnóstwie poprawek (bez głosowania, korektorka ma głos, któremu nie wolno się przeciwstawiać) udało się zrobić plik do druku.
Międzyczasie poprosiłem przez agencję - Dariusza Odiję - znanego lektora i aktora (dla mnie numer 1 to Pan Lustereczko z Wiedźmina 3), by przeczytał audiobooka. Finalnie powstało osobne dzieło, gdzie przez 12 godzin Pan Dariusz nie czyta, a wspaniale snuje opowieść.
Początkowo miałem drukować w rodzimym Białymstoku, ale dzień przed zleceniem druku zadzwonił do mnie Pan Robert ze Szczecina i dał lepsze warunki na druk. To był strzał w dziesiątkę, bo to fachowiec, dzięki któremu nie przepłacę na papierze.
Potem książka była w przedsprzedaży aż do dziś. Gdy do mnie dotarła, wspólnie z żoną zajęliśmy się wysyłką. Powiem tak: kupno drukarki do etykiet, podpisanie umów z Orlen Paczka i Inpost, a także podpięcie Furgonetka.pl było strzałem w dziesiątke. Gdyby nie ten zestaw, byśmy się zajechali. A tak pyk pyk i w 4 dni kilkaset kilo książek poszło w Polskę.
Przy okazji odkryłem hurtownię opakowań na mojej ośce
Największą satysfakcję miałem podpisując każdy egzemplarz. Ale nie jak Wolski szlaczkiem, tylko normalnie dedykację imienną.
A od przyszłego tygodnia zrobię rundkę po mediach, by podpromować się jako twórca lokalny
Jeżeli ktoś z Was, chciałby kupić książkę, ebooka, audiobooka (albo wszystko) to zapraszam z kodem "hejto" na https://gopaniuk.pl
Moim zdaniem dość topornie napisana, możliwe że negatywnie na odbiór Twojej książki wpływa to, że dzień prędzej skończyłem opowieści z meekhanskiego pogranicza. Uderzyła mnie tez wielkość czcionki, zdecydowanie moglo być więcej tekstu na kartce, nie byłoby tyle machania kartkami. No i koperta była słabo zaklejona, pierwszy raz w życiu przy odbieraniu paczki zawartosc wypadła mi z opakowania. Na szczęście książce nic się nie stało
Gratki 😁 możesz mi powiedzieć jak szukałeś drukarni? Zastanowiło mnie to, że gość sam do Ciebie zadzwonił. Pytam bo też przymierzam się do wydania książki, przy czym ona będzie bardziej w albumowym stylu, więc w grę wejdą inne kryteria co do druku.
bez głosowania, korektorka ma głos, któremu nie wolno się przeciwstawiać
to akurat trochę głupota, kiedyś bardziej siedziałem w tych klimatach i wiem że czasem korekta przerabiała fragmenty tekstu z którymi wszystko było ok, żeby było widać że coś robią, bo takie mieli standardy i % ilość edycji miała się zgadzać. dlatego jeśli czujesz się mocny w języku i wiesz czemu napisałeś coś tak a nie inaczej to ja bym im jednak patrzył na ręce, bo widziałem już zbyt wiele kiepskich korekt które paradoksalnie psuły jakość tekstu
Moja książka jest już na ostatnim etapie przed premierą. Wydrukowana czeka na cięcie spadów (czyli tego co odstaje).
Gdy cięcie się dokona, książka wyjedzie do mnie ze Szczecina do Białegostoku, a ja każdemu zamówionemu egzemplarzowi nadam numer, napiszę dedykację i wyślę w Polskę.
Dziś rano dotarł do mnie też Audiobook, muszę go jeszcze przesłuchać (12 godzin nagrania) i przygotować mp3 (zamawiałem w surowym wav).
E-book ostatnio przeszedł testy pod czytnikiem Kindle, który jest mega problematyczny.
Premiera 9.04.2025. Wszystko wskazuje, że obsuwy nie będzie
Zainspirowany wpisem o nocowaniu w samochodzie, postanowiłem podzielić się z Wami moją przygodą z 2019. Otóż wtedy miałem okazję spać w wagonach, którymi dawniej jeździł I sekretarz PZPR Edward Gierek.
Zakładam, że wagony stoją do dziś, więc jeżeli akurat wybieracie się w Bieszczady, to latem do Nowego Łupkowa da się dojechać pociągiem.
A było to tak - ze swoim najlepszym kumplem w 2018 roku wyruszyliśmy na wyprawę rowerową z Białegostoku w Bieszczady. Po przejechaniu ponad 700 km przez podlaskie, lubelskie i podkarpackie dojechaliśmy do Nowego Łupkowa - by wrócić pociągiem do domu. A tam stały wagony Gierka.
Kolejnego roku czyli w 2019 roku postanowiliśmy kontynuować wyprawę z Nowego Łupkowa. Ambitnie chcieliśmy dojechać do Zgorzelca, ale rowerowanie w górach nas zniszczyło fizycznie i psychicznie. (W poprzednim roku jechaliśmy przez płaskie Podlaskie i płaskie Lubelskie, a górzyste Podkarpacie było tylko "deserem" na koniec). Dlatego dojechaliśmy tylko do śląskiej Pszczyny.
W 2020 roku dojechaliśmy z Pszczyny do Zgorzelca. Było lajtowo. Największą mordęgą był wyjazd do Szklarskiej Poręby. Ty dyszysz, sapiesz, ledwo żyjesz, a za plecami miliony samochodów z turystami niemalże ocierają się o ciebie...
W 2021 roku mieliśmy jechać dalej, ale w tym samym czasie (3 dni różnicy) urodziły nam się bombelki i nie było klimatu do wyjazdu na kilka dni i zostawiania matek samotnie z niemowlętami.
Wracając do wagonów z Nowego Łupkowa. Stoją one na stacji i są pod opieką świetnego Pana Grzegorza, właściciela Kimadła Wampira stojącego na przeciwko wagonów. Po całodziennej podróży z rowerami - pociągami, woleliśmy nocować w budynku, ale z uwagi na lato i trwające kolonie było zero miejsc. Stąd spanie w wagonach.
@tosiu pytanie zupełnie na serio, dlaczego ebook kosztuje tyle samo co wersja papierowa? Tylko nie mów jak wielkie wydawnictwa kiedyś, że to takie drogie w przygotowaniu, że się cieszcie że w ogóle nie jest dwa razy droższe.
Ale dobry manewr, że do zwykłej książki dostaje się ebooka gratis. To wręcz za⁎⁎⁎⁎ste.
Marzę o dniu, gdy ogłoszą likwidację Poczty. Stoje tak z 20 minut już. Kolejka ani ruszyła od tego czasu.
A po co stoje? Bo było awizo powtórne. List polecony. Nie wiem nawet od kogo. Nie mogę olać bo w Polsce jest fikcja doręczenia. Olejesz = doręczono, sprawy się toczą, a ty nawet nie wiesz na jaki temat. A potem ludzie się budzą i komornik przychodzi po dług, albo skarbówka wsiada na konto bo nie zapłaciłeś 4 lata temu mandatu.
Tak jakby nie mogli tych pism wysylać do mobywatela czy mailem - pdf na hasło.
Co najśmieszniejsze - okazało się, że nic tam na mnie nie czeka! W skrzynce leżało jakieś awizo z d⁎⁎y, pisma które odebrałem z innym awizo - tydzień wcześniej. Pół godziny stania w kolejce psu w d⁎⁎ę.
Albo tak jak w moim przypadku informacja o tym że byłem na komisji dot. niepełnosprawności i dostałem stopień. Bo przecież nie byłem tam osobiście i lekarz mi nie powiedział że nie widzę na jedno oko od urodzenia
Ostatnio w Białymstoku, w krótkim czasie miały miejsca 4 samobójstwa, o których było głośno - dwa skoki z okien, skok z mostu, skok pod pociąg. A ile było takich cichych?
dużo słoneczka ostatnio było i może być taki efekt. póki była zima to siedzieli wygłodniali hormonów szczęścia i nawet jak chcieli się zabić to rezygnowali. teraz poziom serotoniny wzrósł, podnosząc zdolności sprawcze tych smutasów z depresją lub dwubiegównówką..
Czy Wy też macie wrażenie, że jak dzwonicie / piszecie do korpo typu bank czy inny ogólnopolski uslugodawca, to osoba kontaktowa ma za zadanie tak udzielać odpowiedzi, by jej nie udzielić.
Dziś straciłem godzinę, by dowiedzieć się o tym dlaczego bank pobrał se z mego konta kasę. Po 40 miniutach dopytywania w koncu dowiedziałem się, że pani nie wie, bo nie ma dostępu do moich danych. Tak jakby nie mogła powiedzieć od razu.
Teraz napisałem konkretnego maila do usługodawcy. A on mi odpisuje elaborat jak z chata gpt - totalnie nie ma temat.
I żeby to pierwszy raz - przez lata miałem wiele kont w różnych bankach, wiele usług u różnych operatorów tele, i innych uslug w necie.
Zastanawiam się, czy w innych krajach też tak jest. Na przykład mieszkając w UK - zawsze bawiła mnie druga skrajność - tłumaczenie powoli, szczegółowo jak dla debila.
Ehhh, chyba to było lepsze Jakie macie doświadczenia?
@tosiu Tak jest, wszędzie gdzie napiszę, to mi zawsze odpiszą 2 strony A4, z których wynika kompletnie nic.
Ostatnio w banku też płaciłem za coś 12k pln i dodatkowe 12k mi zablokowało (czyli w sumie utraciłem 24k). Dzwoniłem, to mi baba powiedziała, że w ciągu siedmiu dni powinni zwrócić od momentu zablokowania środków i ona na to nic nie poradzi, bo tak jest i już. Mówię, że dzisiaj mija siódmy dzień i jak mam dalej postępować, jeżeli nie odblokują się środki. To baba mi mówi, żebym dzwonił na infolinię XD Pytam ją, czy mam dzwonić dokładnie na tą samą infolinię, na którą teraz dzwonię i na której ona nie jest wstanie nic zrobić? W jaki sposób mi jutro ktoś pomoże, skoro dzisiaj się nie da nic zrobić, bo to jest proces. Ale na szczęście przez noc odblokowały się środki.
Innym razem pisałem maila z reklamacją sensora i baba do mnie oddzwoniła i pyta mnie jaki był błąd. To mówię, że opisałem wszystko dokładnie w mailu. A ona mówi, że "Błąd sensora. Zaaplikuj nowy sensor." nie jest błędem, tylko komunikatem i mam jej powiedzieć jaki był błąd sensora XD No to mówię babie, że w takim razie nie miałem błędu sensora, tylko komunikat na czerwono o treści "Błąd sensora. Zaaplikuj nowy sensor", po którym sensor przestał kompletnie działać. Baba bez cienia zawahania powiedziała, że następnym razem jak piszę o błędzie, to mam mieć błąd i ona w ramach k⁎⁎wa dobrej woli mi przyjmie tą reklamację.
Innym razem jeszcze dzwoniłem, że mam kompletnie losowo złe wyniki z sensora, a powinny mieścić się w zakresie błędu 8.2%.
I mówię jej na przykładzie, że mamy odczyt 100, 156, 140, 170, 100, 150, 144, 100, 102, 70, 150, 50 - gdzie z ręcznego pomiaru wychodzi mi 105, więc część wyników jest dobra, ale część jest zła. I baba pyta mnie jaki mam teraz wynik i jaki oczekuję, to mówię że teraz akurat jest dobrze, bo wychodzi 102, a oczekuję 105. No to ona nie przyjmuje reklamacji, bo dobry jest wynik, jak trzy wyniki po kolei będą złe, to ona wtedy może przyjąć reklamację XD To ją pytam, czy jak za 5 minut dostanę odczyt 200, to też to jest okej? A ona, że jak kolejny będzie 200, a następny bliski 105, to tak XD No to ją pytam, czy mam k⁎⁎wa zgadywać, który jest poprawny, a który nie? Bo jak mam się za każdym razem ręczenie upewniać, to po c⁎⁎j mi wasz sensor...
@tosiu tak, a potem mi wszyscy mówią "co ten biedny, szary konsultant jest winny, ze tak po nim jedziesz, przecież to korporacja i on nie ma nic do gadania". nie ze mną te numery
Za tydzień książka wędruje do druku. Jeśli zamówień będzie więcej, możliwe, że uda się zwiększyć jej nakład, ale nic nie jest przesądzone. Na wypadek, gdyby stała się białym krukiem, możesz zamówić tutaj: https://gopaniuk.pl
Kod hejto, co daje 20% zniżki ciągle działa.
A oto kolejny fragment na zachętę
– Robi wrażenie, co? – zwrócił się do niego dumny ze swojej kolekcji kupiec.
– Robi, robi – odparł karczmarz i wskazał na maczety. – Ile te cacka kosztują?
Niskiego wzrostu, z wąsikiem i ciemną bródką jak u kozy, kupiec zaczął cmokać.
– To nie są tanie rzeczy – odparł.
– A tak konkretnie, to jak będzie – nie dawał za wygraną Vargas. Kupiec znów zaczął cmokać.
– To maczety kute z tego samego metalu – cmok, cmok – co najlepsze miecze w całym Louravetlanie. A rękojeści tworzył sam Wielki Mistrz Rzemiosła Tarvun Niedźwiedzia Dłoń.
– A ta maczeta z wygrawerowaną głową niedźwiedzia, to ile by za nią było? – dopytał zniecierpliwiony Vargas.
– Ooo, to to jest wybitne dzieło mistrza, jedno z najważniejszych pozycji w jego życiu. Bardzo długo błagałem go, by mi to w ogóle sprzedał, sobie miałem to nawet zostawić i nie sprzedawać, ale zobaczcie moją lichą dłoń, zdarzył się wielki dramat, wielka kłoda spadła i trąciła tak, że dziś maczetą nie powojuję.
– To ile? – zapytał krótko zdenerwowany już Vargas.
– Cmok, cmok, to będzie 900 monet, wyjątkowe dzieło…
– Ile?
– Mogę opuścić o 100, ale nie więcej – dodał kupiec.
– Przecież to ogromny majątek! – wykrzyknął doprowadzony do granic szaleństwa Vargas.
– Ale to niebywałe dzieło, cały czas zyskuje na wartości – dodał niewzruszony kupiec. – Dziś kupujesz za 900, jutro sprzedajesz za 2000. To jak, bierzesz czy nie, bo już czterech dziś pytało o tę maczetę – zapytał z udawanym zniecierpliwieniem kupiec.
– To ogromne pieniądze, chyba się jednak zdecyduję – powiedział Vargas.
– Ale nie dziś – dodał Vargas, a kupcowi mina zrzedła.
– A kiedy? – zapytał z nieukrywanym smutkiem.
– A do kiedy tu będziecie? – zainteresował się Vargas.
– Gdy pełnia na niebie się pojawi, to wyruszymy już w drogę, bo wtedy nocą oświetlone wszystko, a to potrzebne w drodze przez zamarznięte morze. Czyli za jakieś 2 tygodnie.
– Dobrze, zgłoszę się do ciebie po maczetę. Ale za 600 monet ją odkupię – rzucił Vargas.
– Cmok, cmok, no nie, tyle to nie, cmok, cmok, no 800 to tak.
– Nie dam więcej niż 700. Zgoda? – upewniał się Vargas.
– Za tyle to może być, ale na jutro. Bo to wielkie dzieło Mistrza Rzemiosła Velnora Żelaznego Chwytu.
– A nie Niedźwiedziej Dłoni? – dopytał skonsternowany karczmarz.
– A jak powiedziałem? No przecie, Mistrz Rzemiosła Velnor – Niedźwiedzia Dłoń.
– Dobrze już, dobrze – odparł Vargas. – Za 7 dni tu wrócę i 650 monet przyniosę, nie więcej. Tak może być ostatecznie? – dopytał karczmarz.
– Ostatecznie – odpowiedział bez cienia satysfakcji kupiec. – A swoją drogą, nie widzieliście może w miasteczku takiego młodego chudzielca? – zapytał kupiec Vargasa.
Jesteście ze mną od początku realizacji książki, to podzielę się z Wami najpierw
Znacie tego Pana? A może jego głos? Ja znam go z wielu postaci, ale numerem jeden jest Pan Lustereczko z Wiedźmina. Zgadza się, gdzieś w wielkiej Warszawie, dziś zaczął czytać audiobooka - Droga bez końca
Kod "hejto" ze zniżką nadal jest aktywny. Wszyscy, którzy kupili książkę w przedsprzedaży, dostaną nie tylko wydanie papierowe, ale też ebook i audiobook w jednej cenie.
@Pstronk to nie jest produkt typu masło - że wyliczasz koszty produkcji, prowizje itd...
Sam stworzyłem wszystko od zera, więc ta cena to tylko i wyłącznie moje wynagrodzenie. Cena wynosi tyle co w przeciętnej książce.
Natomiast koszt druku to moje ryzyko. Im większy nakład - tym tańszy druk, więc niezależnie czy sprzedam od razu czy w ciągu roku - dwóch lat i tak muszę zamrozić tą kwotę.
Reasumując - cena jest taka sama, bo nie opieram jej o wyliczenia by zarobić na sztuce, a by wyjść co najmniej na zero przy wyprzedaniu całego nakładu kiedyśtam.
Dobra, czas wyjść z cienia... Premiera książki będzie miała miejsce 9 kwietnia 2025 roku. Oznaczało to, że albo nazywam się Rafał Trzaskowski albo Kamil Gopaniuk. Maski opadły, a przedsprzedaż ruszyła.
Kupując w przedsprzedaży, otrzymasz osobistą dedykację autora
Pierwsze 1000 sztuk będzie numerowane, co jest gratką dla kolekcjonerów
Daje Wam kupon "hejto" a razem z nim 20 procent zniżki