#audiobook

7
183

499 + 1 = 500


Tytuł: Przegryw: mężczyźni w pułapce gniewu i samotności

Autor: Aleksandra Herzyk, Wieczorkiewicz Patrycja

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.

Format: audiobook

Długość: 9h 23min

Liczba stron: 320?

Ocena: 7.5/10


Powiem szczerze, że patrząc na to, jak spolaryzowane były opinie o tej książce, spodziewałem się jakiejś ostrej jazdy z incelami i przegrywami. Tymczasem dostałem całkiem ciekawą, momentami wręcz życzliwą opowieść. Widać, że autorkom zależało na ludziach, których opisują, i że zbudowały z nimi fajne relacje - przynajmniej z tymi, którzy byli na to otwarci.


Warto jasno powiedzieć: to nie jest książka, która "wyjaśnia" całe zjawisko inceli czy przegrywów.

Dla porządku - chodzi o środowiska skupione wokół mężczyzn, którzy czują się wykluczeni z relacji romantycznych i społecznych. "Incel" (involuntary celibate) to ktoś, kto postrzega swoją samotność jako przymusową, często tłumacząc ją wyglądem, statusem czy "genetyką". "Przegryw" to szersze określenie - obejmujące ludzi przekonanych, że przegrali życie na wielu poziomach, nie tylko relacji.


Ta książka to raczej zbiór historii - konkretnych ludzi, którzy opowiadają o swoim życiu, przekonaniach i o tym, skąd one się wzięły. Całość jest uzupełniona o kontekst: wyjaśnienia terminologii, historii środowiska, internetowych memów, a także komentarze specjalistów. Dzięki temu dostajemy obraz grupy, którą łączy etykietka "przegrywa" i "incela", ale poza tym różni właściwie wszystko. I to chyba jest najważniejszy przekaz tej książki - że nie każdy incel to mizogin czy radykał z jednego, przewidywalnego nurtu politycznego.


Spektrum historii jest naprawdę szerokie: od ludzi funkcjonujących w miarę normalnie, po osoby ewidentnie toksyczne czy agresywne. Pojawia się też epizod z użytkownikiem znanym na hejto - i nie jest to jakieś niewinne cameo.


Autorki zbierały materiał przez około półtora roku. Zaczęły od Wykopu, a później zostały zaproszone na serwer Discorda, który miał być bezpieczną przystanią dla osób faktycznie identyfikujących się jako przegrywy. Na Wykopie często pojawia się trolling i przez to panuje mniejsza otwartość, a samo pojęcie "prawdziwego przegrywa" bywa tam przedmiotem sporów i wojen. Zwłaszcza między różnymi pillami.


Na początku kobiety były traktowane wrogo, ale z czasem zdobyły zaufanie rozmówców. Doszło do rozmów głosowych, spotkań, a nawet kontaktów z rodzinami bohaterów. Od samego początku czuć przy tym dużą życzliwość autorek - nawet wobec osób, które na starcie próbowały je odstraszyć kreatywnymi inwektywami. Każdy z bohaterów miał wgląd w gotowy tekst i wiedział dobrze na co się pisze. Zwyczajnie większość z nich uznała, że ktoś musi o tym opowiedzieć, bo inaczej zrobi to za nich ktoś inny.


Język to jedna z rzeczy, które najbardziej wyróżniają tę książkę. Nie ma tu pudrowania ani ugrzeczniania - jak powoli dostajemy nowe terminy, to potem one po prostu funkcjonują w tekście. Bywa ostro i ofensywnie, choć niektóre określenia potrafią też rozbawić swoją absurdalną kreatywnością. Przy "wbijaniu magika" parsknąłem lekko śmiechem - nie dlatego, że śmieszy mnie czyjaś negatywna sytuacja, tylko przez to, jak bardzo przypomina to system osiągnięć z gier, a i jaka kreatywna nazwa. Na końcu jest słowniczek, więc łatwo się odnaleźć, jeśli ktoś się pogubi.


Komentarz autorek jest obecny, ale zupełnie nie w takiej formie, jakiej się spodziewałem po opiniach. Nie ośmieszają, nie szydzą, nie wbijają szpilek (poza jednym skrajnym przypadkiem gościa grożącego jednej śmiercią). Ich rola polega głównie na dawaniu kontekstu - sprawdzaniu tez, zestawianiu ich ze statystykami, opiniami ekspertów i szerszym obrazem zjawiska, także poza Polską (chany, Reddit itd.).


Moim zdaniem to nie tylko dobra książka, ale przede wszystkim potrzebna - również dla samych ludzi, którzy określają się jako przegrywy czy incele. Może być punktem wyjścia do tego, żeby ktoś na serio pochylił się nad tym zjawiskiem.


Daję DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI. Warto.


#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #audiobook

0b82a3c4-0873-48eb-8326-a0874e873240

@Dziwen Krąży legenda potwierdzona obserwacjami, że incele przekraczający 30 rok życia, który nie tknęli żadna częścią swego ciała innej kobiety niż matka i babka stają się magami, i zyskują moc rzucania zaklęć.

Zaloguj się aby komentować

494 + 1 = 495


Tytuł: Sensacyjne życie ptaków

Autor: Adam Zbyryt

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 10h

Liczba stron: 320?

Ocena: 7/10


Mam problem z tą książką. Z jednej strony daje masę ciekawostek o życiu ptaków i to dużo bardziej zróżnicowanych niż poprzednio, ale… dygresje. Pełno dygresji. Już na starcie autor zaznacza, że to nie jest tytuł wyłącznie o ptakach i faktycznie to czuć.


"Sensacyjne życie ptaków" to coś w rodzaju przeglądu popcornowych tematów z ptasiego świata - od ptaków pijących krew, przez trujące przepiórki, ptasią masturbację, jedzenie odchodów, "kosmetyki", samoleczenie, kończąc na ptasim homoseksualizmie. Jakiś bori mógł zostać pominięty. Z pozoru clickbejt, w praktyce dość naukowa opowieść, choć autor ucieka od tego stwierdzenia. Każde zagadnienie tak, jak w poprzednio recenzowanej przeze mnie książce jest analizowane z wielu perspektyw, a autor nie skacze na hipotezy, jak jurny królik i jasno zaznacza kiedy czegoś nie wiemy.


Gdzie problem? Cóż. Czasem autor leci do ciepłych krajów próbując zarysować pewien koncept, a jak już wraca, to się okazuje, że powiązanie między dygresją, a tematem przewodnim bywa luźne, a w sporadycznych przypadkach, nie ma go w ogóle. Nie jest aż tak tragicznie, jak w "Rzeczy o ptakach" innego autora, ale bywa to lekko dezorientujące. Zwłaszcza w połączeniu z okazjonalnym chaosem. Nie raz musiałem się cofnąć, żeby sprawdzić czy coś przeoczyłem, by odkryć, że nie, po prostu autor musiał zastosować jakiś skrót myślowy i mnie zgubił. Mam też wrażenie, że dużo więcej jest tu prywatnych przemyśleń, czasem za dużo.


Ogólnie uważam, że tym co najmocniej ciągnie ten tytuł w dół, jest brak odpowiedniej korekty, a sama treść jest fajna. Trochę jak dobry schabowy, ale dostajemy go na tekturowym talerzu i mamy kroić plastikowym nożykiem. Adam Zbyryt ma bardzo fajny sposób przekazywania wiedzy o ptakach, ale chyba przydałby się ktoś, kto by przy nim stał z dmuchanym, balonowym kijem bejsbolowym i robił boink za każdym razem jak wlatuje za gruba dygresja. XD


Nadal uważam, że to dobra książka. Po prostu trzeba być gotowym na to, że tego schabowego będziecie jedli łapkami.



To już trzecia książka ornitologiczna jaką zrecenzowałem. Nie wiem czy będę kontynuował, zobaczymy. Inne recenzje znajdziecie tutaj:


9/10 - Czego się boją ptaki? - Adam Zbyryt

5/10 - Rzecz o ptakach - Noah Strycker



#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #audiobook #ptaki #ornitologia

473c098b-993f-4098-b211-d32a5c9912d4

@TyGrySSek typowo ciekawostkowa. Dla przykładu w temacie o masturbacji okazuje się, że na wolności nikt tego nigdy nie zaobserwował, a taka reakcja u niedzikich ptaków najczęściej jest spowodowana stresem.

Aż mam ochotę wystawić recenzję tej recenzji i dać jej 9/10 Jak już wyżej wspomniane było gdy Zbyryta się słucha w "Dwóch ludziach z puszczy" to od razu można wyczuć, że jest to człowiek zafascynowany ornitologią z bogatą wiedzą dzięki czemu dobrze się go słucha. Dobrze wiedzieć, że również nieźle się go czyta - na pewno kiedyś w końcu uda się gdzieś go wcisnąć.

@Kuba0788 miło, że się spodobała. :D
Jakbym miał polecać, to "Czego się boją ptaki?" jest znacznie bardziej dopracowana i spójna. Sam będę polował na wydanie papierowe za jakiś czas. xD

Zaloguj się aby komentować

487 + 1 = 488


Tytuł: Czego się boją ptaki?

Autor: Adam Zbyryt

Kategoria: popularnonaukowa, reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 9h 33min

Liczba stron: 336

Ocena: 9/10


Po absolutnie tragicznej "Rzeczy o ptakach" sięgnięcie po kolejną książkę ornitologiczną z tej samej listy "najlepszych" mogło wydawać się ryzykowne, a nawet zakrawać o masochizm. Tym razem jednak było warto. Choć na Lubimy Wkurzać obie pozycje mają bardzo zbliżone oceny (7,5 i 7,6 na 10), różnica jakościowa między nimi jest ogromna. Dosłownie jak między "Zmierzchem" a "Władcą Pierścieni".


"Czego się boją ptaki?" to książka o wpływie stresu na niemal każdy aspekt życia ptaków. Autor zaczyna od podstaw - wyjaśnia, skąd wiemy, że odczuwają stres - a następnie prowadzi czytelnika przez ich reakcje na zagrożenia, wpływ stresu na sukces lęgowy, strategie radzenia sobie z niebezpieczeństwem, aż po kwestie związane z jajami i tym, jak stres rodziców oddziałuje na potomstwo. Temat okazuje się znacznie szerszy, niż mogłoby się początkowo wydawać. No, przynajmniej ja się nie spodziewałem, że będzie tak rozległy i spleciony z masą innych rzeczy.


Dobrym przykładem jest tu temat częstotliwości zdrad samic modraszek w zależności od poziomu stresu i tym, jak starają się je ukrywać. Czy rogacz może to zaakceptować?


Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki wiedza została przedstawiona. Niemal wszystko jest logicznie wplecione w opowieść opartą na ptakach. Tutaj nie da się już skakać po rozdziałach, bo auror lubi je ze sobą łączyć, co dla mnie jest pozytywne. Ludzie pojawiają się rzadko, głównie w formie anegdot, a jeśli autor odwołuje się do zjawisk psychologicznych, robi to krótko, przystępnie i z wyraźnym wskazaniem źródeł. Co ważne, nie przyjmuje bezkrytycznie każdej ptasiej hipotezy - jasno zaznacza, które obserwacje mogą nie przetrwać próby czasu. Całość opiera się w dużej mierze na solidnych danych, co dodatkowo wzmacnia wiarygodność książki. Przynajmniej w moich laickich oczach.


Nie oznacza to jednak, że jest ona pozbawiona wad. Najbardziej zauważalnym problemem dla mnie jest okazjonalne moralizatorstwo - nie tyle w kontekście zmian klimatu, bo z tym nie mam problemu, co raczej sugestii dotyczących tego, jak żyć i co myśleć, czasem kompletnie w oderwaniu od tematu. To typowa słabość tego typu publikacji i choć pojawia się sporadycznie, potrafi wybijać z rytmu. Na szczęście stanowi to może kilka procent całości, co wypada bardzo dobrze zwłaszcza w porównaniu z "Rzeczą o ptakach", gdzie podobne wstawki były znacznie częstsze i bywały zupełnie nie na temat.


Książka wyróżnia się także ogromną liczbą ciekawostek i historii. Jest ich tak dużo, że praktycznie niemożliwe jest zapamiętanie wszystkiego po jednym podejściu - co paradoksalnie działa na jej korzyść. To jeden z tych tytułów, do których warto wracać, by zapamiętać więcej szczegółów. Ja rzadko wracam, bo wychodzę z założenia, że mamy do wyboru tyle pozycji, że lepiej skoczyć po coś innego, niż zaliczać jakiś tytuł ponownie, ale tu z pewnością zrobię wyjątek i zapoluję na wersję papierową.


Gdzieś przy końcu autor pokazuje też gdzie szukać informacji o ptakach i jak można je rozpoznawać np. przy użyciu telefonu. Nie jest to zbyt rozbudowany segment, ale może komuś pomoże. Sam używam aplikacji Merlin Bird ID, o które autor też wspomniał.


Warto też zaznaczyć, że to dopiero moja druga książka ornitologiczna, więc pewnie istnieją jeszcze lepsze tytuły. Na ten moment jednak "Czego się boją ptaki?" zrobił świetne wrażenie. Zacząłem już kolejną książkę tego samego autora - "Sensacyjne życie ptaków" - i obecnie zapowiada się dobrze.



Na ten moment daję DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI i polecam serdecznie. W wersji audio za każdym razem jak pojawi się ważny, nowy ptak, dostajemy jego śpiew w ramach bonusu. Uwielbiam, choć wiem, że niektórych mogłoby wkurzać takie przerywanie na kilka sekund.


#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki i #audiobook #ptaki #ornitologia

002068dc-4dba-449b-84d7-a8de601fa7ce

Zaloguj się aby komentować

482 + 1 = 483


Tytuł: Ciekawe historie vol. 1

Autor: Tomasz Czukiewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Ciekawe Historie

Format: audiobook

Czas słuchania: 4h 50m

Ocena: 8/10


Tytuł nie kłamie - naprawdę mamy do czynienia z ciekawymi historiami.


Począwszy od... przyjaciela z dzieciństwa Adolfa Hitlera. Tego pana nie mogło zabraknąć w audiobooku historycznym, jednakże spojrzenie na przyszłego dyktatora z perspektywy jego dobrego kolegi było bardzo interesujące. To zapewne nic nowego dla osób, które chociażby przeczytały biografię Hitlera, jednakże mnie zaciekawiło, jakim nastolatkiem i młodym mężczyzną był Adolf. I pomimo jego nieznoszącego sprzeciwu charakteru okazał się bardzo lojalnym przyjacielem, czego po nim się nie spodziewałem.


Drugi rozdział z kolei opowiada o przyczynach klęski Polski w 1939 roku. Często powtarza się, że sojusznicy zostawili Polskę w potrzebie, jednakże po przesłuchaniu tego rozdziału ani trochę się nie dziwię. Śmieszyło mnie, że polski rząd, po ponad stu lat życia pod zaborami, ledwo co po odzyskaniu niepodległości miało imperialistyczne zapędy. Jednocześnie zauważyłem, że minęło tyle lat, a rządzą nami ludzie o praktycznie tym samym charakterze. Nie myślący o ogólnym dobru narodu, tylko o spełnianiu swoich fantazji czy po prostu napchaniu pieniędzy do swojej kieszeni. Aż zacząłem gdybać, co by się wydarzyło, gdyby Polska przełknęła dumę i współpracowała z Francuzami, zamiast bawić się w prowadzenie samotnej polityki. Nie miała na to sił. Trochę jak ratlerek, który przez płot szczeka na owczarka niemieckiego, a jak ktoś otworzy bramkę, to nagle potulnieje.


Z rozdziałów, które bardzo mnie zafascynowały, jest oczywiście także ten o listach. Czy wiedzieliście, że Gandhi dwukrotnie napisał do Hitlera, próbując przekonać go do zaniechania podbojów? Albo że Skłodowska-Curie była krytykowana za ludzkie podejście wobec własnych córek, które traktowała jako przyjaciółki? Nie jestem zwolennikiem zaglądania do cudzej korespondencji, jednakże niezdrowa ciekawość zwyciężyła i z przyjemnością odsłuchałem tego rozdziału.


Podobnie jak rozdziału o postprawdzie. Autor przypomniał wydarzenie z 2015, kiedy Bronisław Komorowski popełnił faux pas i wszedł na krzesło. Tyle że to się nie wydarzyło. Polski internet obiegło ogrom memów naśmiewających się z prezydenta, wszyscy byli przekonani, że Komorowski się ośmieszył. Czy kogoś wtedy interesowała prawda? Raczej nie.


Z ośmiu opowieści nie spodobała mi się tylko ostatnia, czyli rozmowa autora z jego bratem, który założył kanał BezPlanu. Głównie przez to, że brat zbyt dużo i szybko mówił, przez co dosyć szybko poczułem się przytłoczony jego osobą. Mimo to również ciekawie opowiadał.


Mimo że niektóre z historii były trudne do wysłuchania (chociażby ta o getcie warszawskim i wspomnieniach fryzjera z obozu), to wszystkie dostarczyły mi ogrom nowej wiedzy. Dodatkowo autor przedstawia fakty i często oddaje głos uczestnikom wydarzeń, odtwarzając różne nagrania. Powstrzymuje się od wygłaszania własnych opinii. Zdecydowanie polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #audiobook #historia

a5cd1c0d-f2ca-4e6b-980f-f504f916e271

Zaloguj się aby komentować

Oddam kodzik na abonament Audioteki (21 dni słuchania katalogu Audioteka Klub)

Jak wykorzystać kod:

  1. Wejdź na https://promo-klub.audioteka.pl/

  2. Kliknij w "Aktywuj darmowy dostęp"

  3. Postępuj zgodnie z instrukcjami wyświetlanymi na ekranie


KOD: KLUBr8yjfdcr


Jeśli skorzystasz - napisz, żeby inni nie próbowali

#audiobook #audioteka #ksiazki #czytajzwujkiem

a12aca73-be97-435a-a56e-5abb2698f067

Zaloguj się aby komentować

468 + 1 = 469


Tytuł: Rzecz o ptakach

Autor: Noah Strycker

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Muza

Format: audiobook

Długość: 9h 29min

Liczba stron: 336

Ocena: 5/10


Przyznam szczerze, że pod pewnymi względami jest to jedna z najgorszych książek, jakie ukończyłem w życiu (bo złych lub przeciętnych najczęściej po prostu nie kończę). W zasadzie dobrnąłem do końca chyba tylko dlatego, że jest tak powszechnie polecana jako jedna z najlepszych pozycji o ptakach. Jeśli to faktycznie jedna z najlepszych, to aż boję się tych gorszych. No, ale zacznijmy od początku.


O czym właściwie jest ta książka? Wrzucę po prostu opis ze strony „Lubimy wkurzać tragicznym UI”:


W dzisiejszych czasach cechy uznawane za tradycyjnie ludzkie, zdają się już takimi nie być. Czy stwierdzenie, że ptaki wykazują również zachowania analogiczne do ludzkich emocji, byłoby zbyt daleko idące? „Inteligencja, altruizm, samoświadomość, miłość... Jak pisze autor: Badając ptaki, ostatecznie dowiadujemy się czegoś o nas samych.


Czy o tym jest ta książka? Moim zdaniem nie - i stąd moja niska ocena. Nie jest to jednak aż tak tragiczny tytuł, żeby schodzić jeszcze niżej w mojej skali. W praktyce dostajemy miks ciekawostek o ptakach, które z czasem coraz częściej stają się tylko pretekstem do „głębokich” przemyśleń autora oraz opowieści o ludziach, ich naturze i psychologii.


Żeby nie być gołosłownym, jeden rozdział zawiera w sumie może kilka zdań o omawianych ptakach i ich charakterystycznej cesze, a całą resztę stanowi wykład o dylemacie więźnia i jemu pokrewnym zagadnieniom u ludzi, jak i o altruizmie, przy którym Stryker stwierdza coś w stylu, że lepiej wierzyć, że on naprawdę istnieje, bo alternatywa jest straszna. No nie jest.


Autor często używa porównań, żeby wyjaśnić pewne ptasie zachowania - i to też mocno mnie męczyło. W jednym rozdziale spędza sporo czasu na tłumaczeniu zasad awansów w tenisie oraz różnicy między systemem pucharowym a kołowym, żeby… Wybaczcie, ale tak mnie tym zmęczył, że nawet nie wiem, do czego właściwie miało to prowadzić. To najbardziej jaskrawy przykład, ale podobnych dygresji jest tu mnóstwo.


Największym kuriozum jest dla mnie to, że w książce o ptakach jest po prostu za mało ptaków. Początek jest jeszcze całkiem niezły i tej ludzkiej narracji prawie nie ma, ale z każdym kolejnym rozdziałem jest jej coraz więcej, a autor ma też tendencję do zapętlania się w tych samych wnioskach, kończąc rozdziały jakimś moralizatorskim stwierdzeniem wyciągniętym z książek Coelho. Wiem, trochę wrednie tak napisać z mojej strony, ale serio, niektóre stwierdzenia pasowałyby do telewizji śniadaniowej.


Nie mogę się przyczepić do sposobu, w jaki tłumaczy ludzkie aspekty psychologiczne czy neurologiczne - w tych uproszczonych pojęciach raczej nie ma błędów. Akurat czytam teraz „Zachowuj się” Sapolsky’ego, więc mam jakieś porównanie. Pytanie tylko, czy tego właśnie oczekujemy od ornitologa i książki o ptakach.


Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może uznać tę książkę za interesującą. Im dłużej jednak o niej myślę, tym bardziej mam wrażenie, że można by ją zastąpić filmem o gołębiach z kanału Uwaga! Naukowy Bełkot i kilkoma artykułami na angielskiej Wikipedii - a człowiek tylko zaoszczędziłby czas. Zwłaszcza jeśli kogoś interesują ptaszki chwastówkowate, bo to im trafił się rozdział o dylemacie więźnia.


Trochę rozgrzeszę przez to, że to pierwsza książka autora, a do tego napisana na czyjąś prośbę jak miał 26 lat. Mimo wszystko nie polecam.


Książkę mam za darmo w klubie Audioteki. Gdybym za nią zapłacił, to pewnie płakałbym bardziej. xD


#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #audiobook #ptaki #ornitologia


ad5809b0-4a07-4ba2-9539-7093d162e648

Zaloguj się aby komentować

Hej :) Chce ktoś bookbeat (audiobooki) 60 dni za free dla nowych userów? Uprzedzam, że przy rejestracji trzeba podpiąć kartę, bo to kogoś tu już raz zaskoczyło ;) Mam kod jak ktoś chce. #rozdajo #audiobook

Zaloguj się aby komentować

435 + 1 = 436


Tytuł: Nie widzę przeszkód

Autor: Marcin Ryszka, Jakub Białek

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Długość: 6h 24min

Liczba stron: 320

Ocena: 10/10



Z mojej perspektywy "Nie widzę przeszkód" to nie do końca biografia. Owszem, życie Marcina Ryszki jest mocną bazą dla tej książki, ale w praktyce bliżej jej do poradnika. Pozwala nie tylko lepiej zrozumieć część osób niewidomych lub z innymi niepełnosprawnościami, lecz także uczy, jak się wobec nich zachowywać i czego unikać. Odpowiada na pytania, których ludzie często boją się zadać, żeby kogoś nie urazić. Dlatego to nie tyle książka znakomita literacko, co niesamowicie potrzebna - daje wiedzę, której próżno szukać gdzie indziej, a wszystko podane jest przez śmieszka, jakim jest Marcin i spisane przez Kubę Białka, który ma całkiem fajny styl.


Autor jest osobą niewidomą, byłym mistrzem w pływaniu, a obecnie dziennikarzem i - o ile się nie mylę - nadal zawodnikiem Wisły Kraków w blind footballu, czyli piłce nożnej osób niewidzących. W tej książce odpowiada na różne pytania na podstawie własnego życia oraz doświadczeń swoich kolegów o różnym stopniu niepełnosprawności, nie tylko związanej ze wzrokiem.


Sam wzrok stracił jeszcze jako małe dziecko i wielu rzeczy nigdy nie było mu dane zobaczyć. Mimo to w snach potrafią gonić go niedźwiedzie - choć nigdy żadnego nie widział.


Jak to jest, gdy gaśnie światło? Czy niewidomi coś widzą? Czy mają sny? Jak zachwycają się czymś, co wizualnie jest piękne? Czy igrzyska paraolimpijskie to „szachy dla debili”? Jak korzystają z telefonu i odpisują na wiadomości w mediach społecznościowych? Jak mogą grać w piłkę nożną? Jak odpowiadać na ich pytania? Jak to jest zgubić się w nowej lokacji i musieć krzyczeć, żeby ktoś pomógł, bo miejsce wydaje się puste? Czy osobie niewidomej można powiedzieć "do widzenia"?


To tylko część pytań, na które dostajemy odpowiedzi. Przy okazji poznajemy też anegdoty związane z pytaniami zadawanymi przez innych ludzi, na przykład podczas rozmów o pracę - i niektóre z nich sprawią, że z pewnością pomyślicie o kimś bardzo niepochlebnie.


Przykład pouczającej historii? Marcin często musi pytać osoby stojące obok, jaki tramwaj lub pociąg właśnie nadjechał. W wielu opisanych sytuacjach dostawał błędne odpowiedzi. Ludzie słysząc pytanie "Czy to tramwaj nr 4?" albo "Czy ten pociąg jedzie do Radomia?", odpowiadali szybko "tak", bez większego zastanowienia. Ryszka korzysta z nawigacji w telefonie i po wejściu do pojazdu orientował się, że jedzie w zupełnie złą stronę. I co wtedy? Marcin jest osobą zaradną, więc zwykle potrafił z takich sytuacji wybrnąć, a na kolei często trafiał też na życzliwych ludzi, którzy mu pomagali. Nie każda osoba niewidoma ma jednak tyle szczęścia.


I co ważne - Ryszka nie opowiada tej historii po to, żeby pokazać, że ludzie są źli albo że odpowiadają byle jak, żeby ktoś się odczepił. Raczej pokazuje zarówno nam, jak i innym osobom niewidzącym, jak można to zmienić. Zamiast pytać, czy coś gdzieś jedzie, dziś pyta dokąd coś jedzie. Na takie pytanie nie da się odpowiedzieć odruchowym "tak".


Takich pouczających historii jest w tej książce mnóstwo. Jest w niej jednak również krytyka części środowiska osób z niepełnosprawnościami. Marcin jest w tej pozycji, że może sobie na to pozwolić bez obawy o lincz. Są bowiem grupy, które wykorzystują swoją niepełnosprawność i bywają zbyt roszczeniowe wobec świata. Żyją w przekonaniu, że skoro los coś im odebrał, to w ramach rekompensaty wszystko im się należy. Sam autor przyznaje, że w młodości też miał podobne podejście, ale z czasem zrozumiał, że to ślepa uliczka. Że w gruncie rzeczy szkodzi to tym wszystkim, którzy mają realne potrzeby.


Ogólnie polecam tę książkę z całego serca. Mam wrażenie, że dzięki niej - mimo własnych doświadczeń z osobami z niepełnosprawnościami - po prostu stanę się trochę lepszy. Czasem bardziej pomocny, a czasem mniej, kiedy sytuacja tego wymaga. Bo ta książka jest też o tym, że nie wszystkimi trzeba się opiekować. Bardzo często poradzą sobie sami, a nadmierna nadgorliwość może być czymś negatywnym.


Nie potrafię ocenić jej na mniej niż 10/10. To jedna z tych książek, które po prostu są potrzebne - a innych podobnych pozycji ze świecą szukać.



#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #audiobook #niepelnosprawnosc

48a45278-972e-4390-9634-b72f71141141

@Dziwen


Ciekawym, którzy chcieliby sprawdzić, jak to jest być niewidomym chociaż przez chwilę, polecam „wystawę” „W stronę ciemności” w krakowskim Centrum Nauki i Zmysłów WOMAI.


Spędza się prawie godzinę w zupełnych ciemnościach i wykonuje różne czynności, jak na przykład rozpoznawanie przedmiotów czy przejście przez ulicę - na szczęście nieprawdziwą. :')

@cyberpunkowy_neuromantyk byłem w czymś identycznym zdaje się w Toruniu i również bardzo polecam. Zaskakujące jest również to, że w czasie takie godzinki czy półtorej człowiek jest w stanie bardzo szybko się przystosować i zacząć ogarniać proste rzeczy w absolutnej ciemności

Czasami posłucham jego podcastów, mimo że nie interesuje mnie Wisła Kraków https://youtube.com/@studioreymonta Ciekawe są jego wstawki jak opowiada jak ludzie żartują sobie z nim że dobrze że nie widział jakiegoś meczu, albo którąś akcje muszą mu opowiedzieć dokładniej koledzy z radia Kraków, bądź dziewczyna, bo po komentarzach czy nie jest w stanie tego dokładnie wyłapać. Chyba już powszechnym żartem na kanale jest że Marcin nie widzi przeszkód

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ma ktoś może audiobooki Akt Dresdena tomy 1-7 i chciałby się podzielić? Pozostałe stoją na półce, ale nie jest to seria, którą chciałbym kompletować za miliony monet, choć zwolennikiem papieru jestem ogromnym. No i bym w sumie zobaczył co to te audiobooki.


#ksiazki #czytajzhejto #audiobook #piractwo

@Vampiress póki co i tak szukam na zaś, bo zabiorę się za całą serię pewnie za jakieś 3 lata. Jak nie uda się znaleźć w formie do pobrania i przechowania, to może wezmę jakiś abonament na miesiąc, bo nic innego nie zamierzam w ten sposób słuchać/czytać - tylko papier.

Zaloguj się aby komentować

419 + 1 = 420


Tytuł: Lewandowski. Prawdziwy

Autor: Sebastian Staszewski

Kategoria: biografia, nieautoryzowana biografia

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Długość: 20h

Liczba stron: 712

Ocena: 8/10


Nie jestem fanem biografii samych w sobie ani autora, który często w programach po prostu mnie irytował. Do sięgnięcia po tę książkę skłoniła mnie głównie ciekawość - nie tyle życia Lewandowskiego, co tego, jak zostało ono opisane i skąd biorą się tak polaryzujące opinie na temat tej pozycji. I muszę przyznać, że mnie wciągnęła, choć nie umiem powiedzieć dlaczego. No i w sumie mam za darmo w klubie audioteki.


Staszewski otwarcie nie przepada za Robertem, a sama książka nie ma autoryzacji. O ile więc pojawiają się w niej sporadycznie wypowiedzi napastnika Barcelony, to ostatecznie autor decydował, co i w jaki sposób zostanie przedstawione - co, jak można się domyślać, mogło skończyć się zwykłym paszkwilem. Tak się jednak nie stało. Książka sprawia wrażenie bardzo obiektywnej i prezentuje wydarzenia oraz oceny z wielu różnych punktów widzenia. Autor często też weryfikował pewne rzeczy na korzyść Roberta, a gdy ten kłamał, jest to wprost komunikowane.


Na wstępie zaznaczę, że polaryzujące opinie wynikają głównie z nastawienia czytelnika. Jeśli ktoś gardzi Robertem, znajdzie tu powody, by robić to jeszcze bardziej. Jeśli ktoś go lubi - być może polubi go jeszcze bardziej. Jeżeli ktoś uważa, że piłka nożna to jedno wielkie szambo, również znajdzie tu argumenty potwierdzające swoją opinię.


Jeśli wcześniej nie przepadaliście za reprezentacją Polski, to po tej książce możecie znienawidzić ją jeszcze bardziej. I niekoniecznie przez samego Roberta - choć tu wiele zależy od podejścia. Jeśli chlańsko i brak profesjonalizmu na zgrupowaniach uważacie za coś normalnego, Lewy może jawić się jako antagonista, bo nie pił, dbał o siebie i zwracał na to uwagę kolegom. Jeśli patrzycie na to odwrotnie, być może uznacie go za jedyny pozytywny element tej układanki. Z mojej perspektywy gniazdo żmij, w którym wszyscy brudni, choć niektórzy tylko trochę, a inni taplają się w błotku jak szczęśliwe prosiaczki.


Mam wrażenie, że równie dużo co o samym Lewandowskim książka mówi o tej brudniejszej stronie futbolu, realiach pilskiej piłki i o tym, jak nawet pozytywne intencje potrafią zostać odebrane negatywnie, gdy ktoś nie ma odpowiednio otwartego charakteru. W przynajmniej kilku opisanych sytuacjach widziałem coś z własnych doświadczeń - momenty, w których przez mój autyzm ktoś mnie źle zrozumiał i powstała drama oparta na zwykłym nieporozumieniu. Gdy pierdoła urasta do rangi przestępstwa na lata.


Nie jest tak, że po tej książce współczuję Robertowi, ale wyłania się z niej obraz, że jeśli jesteś introwertykiem, a dodatkowo nie najlepiej czytasz emocje innych, to masz pod górkę. Nawet jeśli wejdziesz na absolutny szczyt, ludzie i tak będą twoje osiągnięcia cenić mniej niż podobne sukcesy ekstrawertyków. Być może to moja projekcja, ale tak odczytałem część wypowiedzi rozmówców autora. Momentami miałem też wrażenie pewnego lawirowania wokół tezy, że ekstrawertyzm jest czymś "normalnym", a introwertyzm już nie. Nie pada to wprost, ale takie odniosłem wrażenie, co może być moją projekcją. Nie jest tego dużo - może kilka stron na ponad 700 - ale dało mi to trochę do myślenia. Nie tyle o tym, czy ekstra/intro są złe, a o tym, że żyjemy w społeczeństwie, które nadal którąś z tych opcji postrzega jako gorszą.


Osób udzielających się w książce jest bardzo wiele. Pojawiają się przedstawiciele Borussii, Bayernu, Barcelony, Lecha, piłkarze i w zasadzie wszyscy ludzie, których można by się tu spodziewać - poza Zbigniewem Bońkiem, który odmówił. Łącznie ponad 250 rozmówców.


Ocena wysoka, bo nie ma tu typowego dla biografii pudrowania rzeczywistości. Niektóre sprawy opisane są z zaskakującą szczegółowością - na przykład dokładne liczby i mechanizm oszustwa podatkowego w Niemczech czy kulisy rozmów kontraktowych wraz z konkretnymi sumami i bonusami. Lewy nie jest świętoszkiem i ma swoje za uszami, choć niekoniecznie w tych sprawach, za które najczęściej obrywa w mediach.


Moja opinia o nim się nie zmieniła i pozostaje neutralna. Nie ukrywam jednak, że ocena kilku innych postaci po lekturze tej książki poleciała z neutralnej prosto na dno.


Fajny kontrast do całej kariery Lewego dał rozdział o Barcelonie. Patrząc na to jak surowo opisywali go koledzy z Bayernu, Gavi opowiadający o tym, że traktuje go jak ojca, wydawało się w opór miłe. Nawet jak na boisku nie zawsze wszystko gra i pewnie Lewy długo już tam nie zabawi.


#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #audiobook #pilkanozna #fcbarcelona #bayernmonachium #lechpoznan

f3adfa2f-5b7d-4eb6-ace3-7e451c4c93d3

@Dziwen Czytałem, dobra pozycja. Szczególnie wątki o kadrze mnie zmroziły. Pudrowane vlogi ŁączyNasPiłka w kontraście do wewnętrznych wojenek, trenerów kretynów, kłótni o pieniędze, nocnych imprezach, alkoholu. No i Lewy, który jest mówiąc wprost zimnym, chłodnym w kalkulacji człowiekiem prącym naprzód niezależnie od strat, ale może właśnie dlatego stał się tak wielki? Niemniej polecam!

Zaloguj się aby komentować

Rozdano Bestsellery Empiku. Nagrody okołoksiążkowe:

⭐ LITERATURA

Literatura piękna – **Szczepan Twardoch, "Null"**

Kryminał – Sławek Gortych, **"Schronisko, które zostało zapomniane"**

Literatura popularna – Suzanne Collins, **"Wschód słońca w dniu dożynek"**

Literatura polska dla dzieci – Yvette Żółtowska-Darska, Jacek Sarzało, **"Lamine Yamal. Złota nadzieja futbolu"**

⭐ AUDIO

Audiobook – Małgorzata Oliwia Sobczak, **"Błękit"**, czyta Marcin Popczyński

Superprodukcja audio – Robert Małecki, **"Rumor"**

⭐ ODKRYCIA EMPIKU

Literatura – Dorota Groyecka, **"Krwinki. Opowieść o stracie i nadziei”**

⭐ PISARZ ROKU

**Remigiusz Mróz**

⭐ BESTSELLER ZA NAJWYŻSZĄ SPRZEDAŻ KSIĄŻEK W OSTATNICH 10 LATACH

**Remigiusz Mróz**

#ksiazki #empik #audiobook

484cae16-7eee-4f2f-a87d-384e1101b908

@JapyczStasiek zastanawiam się co tu jest najgorsze i myślę, że chyba literatura polska dla dzieci wygrywa w moim osobistym zestawieniu

@KatieWee w pierwszej chwili też tak pomyślałem, ale oglądałem tę galę i po wypowiedzi autorów trochę zmieniłem zdanie

No bo piłka nożna jednak odgrywa ogromną rolę w życiu wielu dzieciaków, zwłaszcza w czasach internetu, gdzie piłkarze to ogromne gwiazdy, no i taka biografia motywująco-inspirująca w formie dla dzieci może ma nawet większą wartość niż historie Kici Koci czy innego Pucia

No ciekawe jak by to jakiś psycholog dziecięcy ocenił

@JapyczStasiek @KatieWee akurat mój starszy syn czytał chyba ze cztery biografie z tej serii. Jedną czytałem razem z nim, o Ronaldo. Jestem kibicem piłki nożnej, ale byłem sceptycznie nastawiony. Jednak zmieniłem zdanie. Te książki są nieźle napisane, nie nudzą, nie ma też w nich głupot. Klimat jest taki trochę gawędziarski a trochę motywujący, ale bez debilnego couchingu w wersji instagramowej. Mój syn czytał, dużo z nich zapamiętał a po lekturze miał nie tylko refleksje sportowe. W książce o Ibrahimoviczu było o problemach alkoholowych jego ojca, emigracji z Bałkanów itd. Później z synem rozmawialiśmy o wojnie na Bałkanach, o tym co pcha ludzi do decyzji o opuszczeniu swojego domu, o problemie nadużywania alkoholu. Ja więc oceniam to bardzo na plus.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#ksiazki #historia #audiobook


"Z Hitlerem do końca"

Melissa Müller i Traudl Junge


Książki wysłuchałem w formie audiobooka. Wspomnienia Traudl Junge, sekretarki Hitlera spisane przez nią po upadku III Rzeszy. W 1942 Traudl Junge dzięki pomocy siostry otrzymała posadę w Kancelarii Rzeszy. W wyniku zorganizowanego konkursu otrzymała szansę, by dołączyć do grupy osobistych sekretarek Hitlera. Książka jest jej relacją z kilku lat spędzonych w bezpośrednim otoczeniu Adolfa Hitlera, Ewy Braun i całej wierchuszki nazistowskiej. Junge jest blisko Hitlera w wielu codziennych sytuacjach takich jak narady, przyjęcia, spotkania z generałami, ale też obiady, podwieczorki czy spacery. Dzięki temu dostajemy relację z pierwszej ręki i możemy dowiedzieć się jaki był nazistowski dyktator. Pierwszy okres, to jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, dobry czas. Młoda Traudl dużo pracuje, ale też bawi się, zwiedza kraj i poznaje otoczenie Hitlera. To dziwne, ale z tych opisów wyłania się obraz dyktatora, jako człowieka bardzo... normalnego. Ma swoje dziwactwa np. dotyczące diety, potrafi być sarkastyczny, miewa humory, ale też bywa niezwykle opiekuńczy a swoich pracowników, szczególnie tych niższych szczebli traktuje z dużą sympatią. W takich momentach miałem ciarki. Oto człowiek odpowiedzialny za nieludzkie okrucieństw i śmierć milionów jawi się jako przyjacielski i miły pracodawca. Wszystko zaczyna się sypać w 1944. Junge wraz z Hitlerem wraca do Berlina. Następuje to, co mogliśmy obserwować w filmie "Upadek". Niemcy przegrywają wojnę. Do bunkra Hitlera wkrada się niepokój i zamęt a później po prostu strach. Jak to się kończy wszyscy wiemy. Traudl Junge nie wybiela ani siebie, ani tym bardziej nikogo z otoczenia dyktatora. Po prostu relacjonuje a jeśli zdobywa się na refleksję, to mocno krytyczną, szczególnie wobec siebie. Książka niezwykle wciągająca i pokazująca od środka życie Adolfa Hitlera i ludzi z jego najbliższego otoczenia.

d7b740de-e84c-4954-b223-6bbc75e4044c

@WatluszPierwszy nie lubię tego rozstrzału, kiedy mam już ukształtowany obraz człowieka, w tym przypadku bezwzględnej bestii z manią wielkości. A potem gdzieś się dowiaduję, że to był dusza człowiek! Miły facet, co dzień dobry na klatce mówił, kochał zwierzaczki, a swoim podwładnym dawał kwiatki z ogródka na daczy.

@Kaligula_Minus to nie jest do końca tak. Tutaj, szczególnie pod koniec mamy obraz Hitlera, jak z filmu "Upadek", kiedy już wie że nad niczym nie panuje. Poza tym autorka w ostatnim rozdziale wyraźnie nazywa całe zło, które wtedy miało miejsce. Zresztą Hitler jest taką osobą, że nawet jakby ktoś napisał, ze ratował małe kotki z powodzi narażając swoje życie, to nic by to nie zmieniło w odbiorze jego osoby. Chyba każdy dyktator czy tyran ma w sobie jakąś "normalność", ale czy to coś zmienia?

Zaloguj się aby komentować

Prosze polecic ciekawe ksiazki (audiobooki preferably) nt. samorozwoju lub innych tematow, ktore moga byc przydatne w zyciu. Dzemkujem.

#audiobook #ksiazki #samorozwoj

@bartek555 Ile tego samodoskonalenia? Weź raz zrób coś ludzkiego, nasraj na helipad, albo olej leg day, albo rozlej jogurt.

W ostateczności możesz poszukać audiobuka tego.

e8c9395f-f135-4978-af41-e1c28ec05086

Jakoś nie chciałem się wczoraj popisywać. Ale dzisiaj leków jeszcze brałem, więc nic mnie nie powstrzymuje:


Psychologia/filozofia:

1. wykłady Petersona Personality and it's Transformations (wersja 2017)¹. To za te wykłady stał się sławny, bo są mega dobre.

Tłumaczą bardzo fajnie psychologię i neuropsychologię. Ale też ogólnie ludzkie normy. Bardzo mi pomogło poprawić rozumienie siebie, ludzi i społeczeństwa, które (rozumienie) z powodu autyzmu czy innego upośledzenia się nie wykształciło.

Rzeczy z yt można ściągać NewPipe. Jak masz afona, to yt-dl (lub yt-dlp) i potem z kompa na tel.


12 zasad na życie/12 rules for life -tematyka podobna, chociaż trochę bardziej nacechowana na pokorę i jak postępować w życiu, żeby nie zjadła cię depresja*. Ale też tłumaczy dużo i ciekawie o tym jak działają procesy w mózgu. *Ta życiowa (od złego życia), a nie rzadsza, neuroprzekaźnikowa (na którą są tylko dożywotnio leki). Trochę się powtarza z wykładów. Jest też bardziej dopracowana niż ww. wykłady. Ale nie jest aż tak techniczna, nie dowiesz się z niej jak działają mięśnie, ani jakim geniuszem byl Piaget. Ale i tak warto.


Podcast "Philosophize this", przyjemne, krótkie odcinki, a przerabia dosyć dobrze całą filozofię, od samego początku. Do tego dosyć przyjemnie się słucha.


Duchowe klimaty:

Dopiszę potem bo zeszła wena i trzeba działać z rana

Pierwsza książka jest typowo o samorozwoju, reszta bardziej filozoficzna, ale z dużym przełożeniem na życie

  • Atomowe nawyki – James Clear

  • Rozmyślania – Marek Aureliusz

  • Człowiek w poszukiwaniu sensu - Viktor Frankl

  • O sztuce miłości – Erich Fromm

  • Zaprzeczenie śmierci – Ernest Becker

  • Mieć czy być? – Erich Fromm

  • Pragmatyzm – William James

  • Sztuka wojny – Sun Tzu

  • Enchiridion – Epiktet

Zaloguj się aby komentować

Różowa nigdy nie przepadała za czytaniem książek, ale odkąd wykupiłem #empikgo to wspólnie słuchamy Mroczną Wieżę od samego początku i mam zakaz przesłuchania nawet minuty solo, żeby czasem nic nie przegapiła. Wciągnęliśmy się, cholibka! Skończymy całą sagę wspólnie i niechaj sama wypływa na szerokie wody, może coś z tego wyjdzie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#ksiazki #stephenking #audiobook #mrocznawieza

41ebdd09-d140-40ac-a5ad-2abd1e0c2d9a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do osób które korzystają z audiobooków na telefonie.

Chciałbym dla żony coś ogarnąć i zastanawiam się nad serwisami w stylu bookbeat, storytel itd.

Czy macie jakieś doświadczenia z tymi lub innymi usługami? Coś polecacie, na coś zwrócić uwagę?

Żona głównie czyta różnego rodzaju thrillery lub obyczajówkę.

Bedę wdzięczny za sugestie! #audiobook #pytanie

Audioteka i BookBeat - z tych dwóch wydaje mi się, że Audioteka miała lepszy UI (może to być kwestia przyzwyczajenia, bo BookBeata używam od niedawna).

W BookBeacie jak się otwiera listę rozdziałów i się „wyjdzie z aplikacji” gestem przesuwając palcem od dołu ekranu w górę, często przypadkowo klika się rozdział o +2 od obecnego. Przeglądanie książek wydaje się uboższe niż w Audiotece - w sensie wyszukiwanie po gatunkach czy proponowane utwory. Oferta cenowa różni się od limitu godzin do przesłuchania w ciągu miesiąca, więc to dobra opcja jak ktoś nie słucha bardzo dużo i nie chce płacić tyle, co intensywni słuchacze. Plusem, z którego nie korzystam, ale fajnie że jest, jest dostępność książek w różnych językach.

W Audiotece w najtańszym pakiecie dostępna jest niepełna oferta, ale pokazują się pozycje z lepszego pakietu. Czyli znajdujesz książkę, otwierasz i się okazuje że jak chcesz posłuchać to dopłać.

Mam też ostrzeżenie co do Legimi - w okresie próbnym można korzystać tylko na jednym urządzeniu i nie można potem tego urządzenia zmienić. Nie polecam zatem przesiadki na inny telefon w tym czasie. Legimi chwali się tym, że ich audiobooki są hybrydą ze zwykłymi ebookami, można przełączać między tymi trybami, trochę słuchać trochę czytać.

Aktualnie dużo serwisów ma darmowe okresy próbne, więc można popróbować i wybrać co się najbardziej spodoba.

Zaloguj się aby komentować

Gratka dla fanów audiobooków. W serwisie lubimyczytac.pl trwa aktualnie plebiscyt na "Książkę Roku 2025", gdzie każdy kto odda swoje głosy otrzyma prezent: 21 dni darmowego dostępu do audiobooków na Audiotece. Myślę, że za darmo to uczciwa cena


#ksiazki #audiobook #lubimyczytac #audioteka #zadarmo

To dziwne ze pojawiasz sie tuz po tym jak inny user usuwa konto i ciagniesz ta sama tematyke. Kiedy znow zaczniesz rozdawac ksiazki?

Zaloguj się aby komentować