532 + 1 = 533
Tytuł: Poziom śmierci
Seria: Jack Reacher
Autor: Lee Child
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Lektor: Kamil Pruban
Długość: 15h
Ocena: 7.5/10
Wybierając kolejną książkę z tej lżejszej półki, nie spodziewałem się, że akurat Poziom śmierci wciągnie mnie aż tak mocno, zwłaszcza że zawiera pewne elementy, które zwykle mnie w podobnych tytułach irytują.
Z Jackiem Reacherem miałem już wcześniej styczność: widziałem jeden film i połowę pierwszego sezonu serialu Amazona, który porzuciłem chyba tylko dlatego, że w tym samym czasie wyszła gra, na którą czekałem. Klasyczny problem jednego slotu czasowego - musiałem wybierać. Nie wiedziałem czego się spodziewać po książkowej wersji pierwszego sezonu, ale postanowiłem, że spróbuję go ukończyć właśnie w taki sposób. I to był strzał w dziesiątkę - no, patrząc na ocenę w 7.5/10, a to całkiem sporo.
Przede wszystkim czyta się to dosłownie jak serial, lekko rozszerzony o myśli głównego bohatera. Przez pewien czas zdumiewało mnie, jak dobrze to wszystko zostało odwzorowane. Sceny z "Poziomu śmierci" przeniesione do serialu dosłownie 1:1. Książkowy Reacher też nie kipi od strony opisów, a sceny mają mocno akcyjny charakter. Możliwe, że wpływa na to mój ulubiony sposób narracji, bo ten dostajemy z głowy głównego bohatera, a że Reacher raczej nie ma zmysłu artystycznego, nie mamy opisów kurtyn w jakimś motelu na 50 stron. Nie ma też rozwleczonych scen akcji, poza jedną. Wszystko dzieje się szybko, nie ma durnych monologów złoli o tym, dlaczego coś robią, a jak do kogoś się strzela, to w głowę i koniec historii.
Jestem dość specyficzny i zupełnie nie przeszkadzają mi niedopowiedzenia. Wręcz przeciwnie, lubię je, bo dają przestrzeń do własnych interpretacji. Seria o Reacherze jest rozbudowana, więc brak natychmiastowych odpowiedzi (np. dlaczego Jack wyleciał ze służby) traktuję raczej jako coś, co może wybrzmieć później, w lepszym momencie fabularnym. Zwracam na to uwagę głównie dlatego, że widziałem to u kogoś w recenzji, jako zarzut. Dla mnie zaleta.
Są jednak rzeczy, które mnie standardowo męczą w takich historiach, jak „efekt 007”, czyli obowiązkowy wątek romantyczno-erotyczny. Mam do tego alergię, bo to często wydaje się doklejane na siłę. Tutaj jeszcze da się to przełknąć, ale mam przeczucie, że w kolejnych częściach stanie się to niestety powtarzalnym schematem.
Do tego dochodzą drobne zgrzyty fabularne. Niby nic dużego, ale momentami czuć przekombinowanie. Akcje w stylu: Reacher rozcina z impetem pudło z upchniętym hajsem, kasa frunie rozwiewana przez wiatr i to tworzy zasłonę dla głównego bohatera. No nie, nie, nie. Albo idziesz do typa, co zarządza bankiem, pytając o byłego pracownika, którego zwolnił. Jesteś na dobrą sprawę nikim, a on cię bierze do biura i robi małe TED Talks o tym, na czym nowoczesne banki zarabiają pieniądze. No nie. Znowu nie. Przekombinowane, choć nie razi aż tak mocno. Może w kolejnych książkach jest to trochę lepiej poprowadzone. Wybaczam.
Czy nie pasuje mi to, że Reacher to taki badass, co może i robi wszystko? Nie, bo nie odniosłem takiego wrażenia. Często dochodziło do sytuacji, w których chłop łapał znacznie wolniej to, co ja już widziałem od dawna. Nie chodzi tu o samą główną oś intrygi, ale jej elementy. Tak, będzie pierwszym, poza jedną osobą, który to wszystko rozgryzie, ale mam wrażenie, że czytelnik zrobi to przed nim. I to lekko mi podważa wizję Jacka wszechmogącego, nawet jak jest pod względem scen akcji trochę jak terminator. Z innej strony na dobrą sprawę ta książka nie daje mu silnych fizycznie przeciwników po szkoleniu wojskowym, którzy wiedzą, z czym się mierzą.
Dla mnie ta książka jest naprawdę fajna, a w wersji audio jeszcze lepsza i pewnie będę kontynuował w takiej formie. Nie mam ani czasu, ani chęci ostatnio do oglądania seriali. Jak wcześniej wspomniałem - ten sam slot, co gry, a tych też mam backlog ogromny.
Swojo drogo te opisy z okładek strasznie mnie krzywią. Tu lepszy od Bonda, czy Bourne'a, tam nie ma sobie równych. Najtwardszy z twardzieli. Matko Bosko. Na szczęście to tylko durne zdania z okładek.
#bookmeter
> #dziwensieodchamia
#ksiazki #audiobook #jackreacher #leechild
