7 454,98 + 11,42 + 21,37 = 7 487,77
Papaton z rana - morda roześmiana 🤩
Miłego piątunia kochani! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137


7 454,98 + 11,42 + 21,37 = 7 487,77
Papaton z rana - morda roześmiana 🤩
Miłego piątunia kochani! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
7 287,02 + 11,01 + 21,37 = 7 319,4
Czy zna Pan papatony?
Papatonuje Pan?
Serduszko się raduje
do rytmu pa-pa-ta!
Ach, jak fajnie wejść w tak piękny miesiąc z taką cudną pogodą!
Po niedzielnym GPK w poniedziałek zaliczona skromna jedenastka w porażająco emeryckim tempie 6:07/km
Tym bardziej dzisiaj miałem mocne postanowienie by pobiec coś dłuższego. A jak dłuższego, to czemu nie papaton?
Otworzyłem oczy równo z budzikiem o 4:31 i ani myślałem wciskać drzemkę. Pozbierałem się, ogarnąłem ciutkę, znalazłem ciuchy, buziak dla żony i śmignąłem do garażu się przyszykować. Wyrzuciłem śmieci, pozakładałem gadżety i symbolicznie na minutę przed piątą rano wyleciałem w trasę.
Fajne warunki, lekki wiaterek i -1°C, w sam raz na miłą przebieżkę. Miasto jeszcze spało, choć jak na tę porę to nawet spory ruch był - również jeśli chodzi o aktywnych ludzi, bo pierwszego biegacza spotkałem już nad Zalewem Nowohuckim o 5:30. Potem już skierowałem się nad Wisłę, po drodze będąc zmuszonym do poczekania na dwóch czerwonych (z reguły unikam świateł, ale ostatnio dodali jeszcze jedne i nie było jak na to zaradzić) i w końcu dotarłem na Wały Wiślane, gdzie niemal w samotności (minęli mnie trzej rowerzyści i prawie się minąłem z jednym biegaczem) napawałem oczy powoli budzącym się dniem nad królową polskich rzek
Potem już było standardowo - przelot koło Expo, chwilę później już kupowałem obwarzanki na Placu Bieńczyckim i bułki parę kroków dalej, by na koniec mozolnie się wspiąć na swoją górkę i wylądować pod domem z równiutkim dystansem, najlepszym jaki mógłby być
Miłego środeczka!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
7 093,92 + 1,32 + 23,20 + 1,66 = 7 120,10
Dziś Festiwal Zapierdolu, Błota i Uśmiechu - czyli finałowy bieg XIV edycji Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich 😃
Od paru dni było wiadomo, że będzie wiosenna aura. Ale sama aura to nie wszystko - w Lasku Wolskim, który jeszcze tydzień temu był zasypany śniegiem, wszystko topnieje zauważalnie wolniej niż na otwartej przestrzeni, a lodowisko zamienia się miejscami w błotnistą breję i jest nie tylko ślisko, ale i lepko xD Już samo podejście z biura zawodów na linię startu uświadomiło, z czym trzeba się będzie zmierzyć. W sumie nie było jakoś tragicznie, ale w stałych miejscach błota było tak dużo, że żaden bieżnik nie był w stanie uratować człowieka przed poślizgiem. Jakimś cudem ani razu się nie wypieprzyłem (a na moich żółciutkich ciuchach byłoby pięknie widać), choć parę razy było bardzo blisko 🙃 Przy mnie gość tak się wyłożył na słynnej polance, że aż fotograf który był obok serdecznie mu dziękował xD Na tej polance sam byłem w podbramkowej sytuacji - pod koniec zbiegu bieżnik wypełnił się błotem i leciałem półślizgiem, bez jakiejkolwiek możliwości manewru czy hamowania 😱Szczęśliwie przeleciałem między ludźmi i wyhamowałem pod górkę 😅
Generalnie bieg mi wyszedł przeciętny, co nie znaczy że zły. Zresztą mam na to dość wywalone, co za różnica czy będę w 1/3 stawki, w połowie 😉Tym razem open 77 na 131.
I do Lasku Wolskiego wrócę pewnie dopiero w listopadzie
Miłego wieczoru! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
6 524,42 + 11,17 + 12,37 = 6 547,96
Czwartek przy -5, piątek przy -2... a dzisiaj urlop od biegania bo mam lenia i wyjechać trzeba ( ͡º ͜ʖ͡º) A jutro finałowy GPK, będzie jak będzie, bo tempo ostatnio mam żółwie xD Liczy się zabawa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Miłej soboty!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
6 126,81 + 10,08 + 21,37 = 6 158,26
Rano trzeba wstać, rano to jest - Gdzieś tak do piątej, bo później już nie 😃
Wczoraj zaliczona dycha nieco po 6 rano, ale dzisiejszy papatonik rozpoczęty o 4:58 🤩
Fajnie w końcu tak naprawdę z rańca pobiegać 😊 Obudziłem się jeszcze bez budzika o 4:01, ale postanowiłem przekimać jeszcze te 40 minut bo byłby problem z kupieniem bułek xD
Nad Zalewem Nowohuckim minąłem dwoje biegaczy o 5:30 - serce roście! 😍
Miłego środeczka! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137 #enronczlapie #biegajzwykopem #ruszkrakow

@enron ja to się cieszę, że się z Krakowa wyprowadziłem bo bałbym się spotkać takiego wariata jak Ty
Wstaje o nieludzkiej porze i biega bez sensu dookoła komina i to jeszcze bez czapki.
Ciepłownicza - bardzo malownicza okolica, nie zapuszczałem się co prawda za często ale ostatnio pojechałem do tego centrum handlowego, które wyrosło po północnej stronie i nie poznałem okolicy. Na Dąbiu też całkiem nowa dzielnica.
Zrobi się wiosna, muszę pojechać pozwiedzać, byle nie wcześnie rano, żeby nie natknąć się na biegających świrów
Zaloguj się aby komentować
6 032,02 + 21,37 = 6 053,39
Tak jakoś mi się dzisiaj wcześnie wstało o 5, bo w sumie chciałem coś tam pobiegać. Nie spieszyłem się zbytnio, bo przecież wczoraj był papatonik to dzisiaj coś krótszego wpadnie. Potem nakarmiłem kota, wyrzuciłem śmieci, wystawiłem recyklingi przed dom, wróciłem się jeszcze po plecaczki na pieczywo i wyruszyłem tuż przed 6 rano.
Obłęd. 7°C to praktycznie upał, dwa dni temu biegałem przy -11°C xD Śniegu już praktycznie zero, za to wszędzie (w szczególności na fragmentach trasy gdzie lecę przez budowę) błoto i kałuże - oj, nie kocham tego :face_with_rolling_eyes: ale wystarczy nie przejmować się i ocierać błoto z twarzy xD
Doleciałem do pierwszej piekarni gdzie kupiłem bułki na 2. śniadanie dla najstarszego syna, potem stwierdziłem że mam na tyle czasu że sobie polecę sporą pętlę przez osiedle Piastów, potem doleciałem do kiosku z obwarzankami. I tak sobie leciałem, a w mojej głowie zaczęła się formować myśl "w sumie to czemu by nie strzelić papatonu?" No kurczę, skutecznie się uformowała bo po chwili doleciałem do cukierni gdzie kupiłem trochę pyszności i poleciałem na trasę wymierzoną tak, by zakończyć poranek świentym dystansem :sweat_smile:
No i jest kolejny papatonik, tempo bardziej spacerowe ale co tam, stary jestem to mi wolno biegać wolno (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Miłego poniedziałku!
#sztafeta #bieganie #2137

Kurna, człowiek się zamartwia kiedy da się wrócić do roboty, kiedy łapę używać do czegoś cięższego, żeby staw nie wywalił od byle pierdoły, czy brać procha czy lepiej poczekać, bo ból sam w sobie to dobry kontroler, a tu wjeżdża szczerbaty biegacz i nie ma opcji, no po prostu k⁎⁎wa nie ma opcji, żeby humor się nie poprawił, @enron kurna ty.

Zaloguj się aby komentować
5 814,07 + 9,50 + 12,37 + 11,21 + 8,38 + 6,22 + 11,18 + 21,37 = 5 894,3 Minął tydzień, minęła zima 😎 Przynajmniej w Krakowie! Jeszcze wczoraj rano biegłem przy -11°C (za to przy pięknym wschodzie Słońca 😍), a dziś rano już były dwa stopnie na plusie 😃 więc relatywnie konkretny upał 😅 Chciałem wczoraj też papaton zaliczyć, ale niestety zaspałem i przez ścisłe plany nie było innej opcji jak skrócić bieg 🙄 Całe szczęście, że dzisiaj już były luzy i wybiegłszy tuż przed 6 rano mogłem spokojnie przetruchtać świenty dystans 😉 i spokojnie zdążyć na rodzinne śniadanie ☺️ Na najbliższe dni zapowiadają się jeszcze wyższe temperatury - szczerze to wolałem lekki minusik niż pluchę, ale każde warunki są spoko jak można sobie pobiegać 😁 Za tydzień ostatni bieg GPK - według obecnych prognoz zapowiada się sucho i wiosennie, ale jeśli wyjdzie z tego festiwal błota to też będzie fajnie 😅 Miłej niedzieli! ♥️ #sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
5 128,82 + 21,37 = 5 150,19
Dzień świenty świencić!
Wczoraj wiosna w pełni, a jak przez noc sypnęło śniegiem to klękajcie narody 🤩 Coś cudownego, już kładąc się spać się cieszyłem na poranne bieganie 🥹 Telefon padł, budzik nie zadzwonił a i tak wstałem punkt szósta 😎
Biegło się cudnie, niemal wszędzie kopny śnieg do połowy łydek - sama radość! 😁 GORĄCO polecam! ♥️
#sztafeta #bieganie #2137 #zima #zimonapierdalaj

Zaloguj się aby komentować
4 911,30 + 12,37 + 21,37 + 2,02 = 4 947,06
W końcu weekend i można było zapodać uczciwy #2137 papaton
Temperatura powoli spada, dzisiaj były już 2°C - ale wciąż na tyle ciepło, że poleciałem nawet bez rękawiczek, czego chwilami trochę żałowałem ale było do przeżycia
Biegło się całkiem fajnie, a dzięki zmianie miałem bieg non stop bez żadnych przystanków - czerwone światło nie parzy jak na horyzoncie brak aut i policji
Trochę kusiło, żeby polecieć też parkrun i dopiero potem zaliczyć zakupy, ale to już by było przegięcie, zwłaszcza w walentynki - wypadało dotrzeć do domu na tyle wcześnie, żeby z żonką zjeść jakieś wspólne śniadanko
Tak więc papaton zaliczony, zakupy załatwione, bułeczki są - wszystko jak należy
Miłego walenia tynków!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
4 683,99 + 11,05 + 13,72 = 4 708,76
Kochani, miłego pączkowania! 😁
Dziś w Krakowie mamy prawdziwy upał, 4°C o 6 rano 😎
Cudnego dnia! ♥️
#sztafeta #bieganie #enronczlapie #biegajzwykopem #ruszkrakow

Zaloguj się aby komentować
4 479,69 + 12,03 + 5,58 + 11,01 + 12,73 + 21,37 + 9,01 + 12,37 = 4 563,79
Dobra, jestem jestem
No to minął calutki tydzień. Niewiele się działo, poza tym że mrozy lekko zelżały w końcu. Po drodze było chwilami w porywach -12°C (odczuwalna jakieś -19°C, wiało konkretnie), ale potem zaczęło się robić fajnie. W niedzielę w końcu zaliczyłem utęskniony papaton - solidnie wiało, było +1°C więc nawet rękawiczek nie wziąłem, tak się uradowałem tym że jest ciepło xD
Poza tym dwa minipapatoniki wpadły, bo jak już jest koło 12 km to nie wypada nie dociągnąć.
Dzisiaj miało być piekielnie ślisko - jakieś -5°C, wiatr i marznąca mżawka - ale wyszło coś dziwnego, bo co prawda padało (trochę wkurzało, bo miałem tylko przepaskę na uszy i mi lądowały na głowie wielkie, na wpół zamarznięte krople), ale na ulicach zamiast lodowiska zrobił się z tego jakiś taki chropowaty firn i dzięki temu przyczepność była rewelacyjna
Wygląda na to, że z zimą się już żegnamy - parę dni jeszcze będzie na minusie, jakieś -8°C nawet gdzieś widzę w prognozach ale nie wierzę by to doszło do skutku. Tak czy siak - pofejrzewam, że maski już nie użyję do następnej zimy, a długich ciuchów tym bardziej
Miłego dnia!
#sztafeta #bieganie #2137

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
3 739,57 + 8,04 = 3 747,61
Wczoraj jakiś niepociumany byłem, pod wieczór przysnąłem, potem się obudziłem, potem jakoś ożyłem, potem zasiedziałem się do późna i poszedłem spać o 3 rano... no wszystko źle. To i zaspałem xD i wybiegłem dopiero o 7:20
No ale bułeczki i obwarzanki same się nie kupią, żona stwierdziła że jej się jakoś dramatycznie nie spieszy, starsi synowie mają ferie - to se poleciałem bez większego stresu.
Zabawne jest to, że chodząc po domu poruszałem się jak jakaś ofiara ciężkiego wypadku - tu boli, tu pobolewa, tu rwie... po czym jak już się ubrałem i założyłem buty - wzium! Wszystko mija i mogę sobie śmigać xD Za każdym fucking razem
Było przyjemne 12 stopni mrozu, ale mocny wiatr zrobił z tego odczuwalne bodajże -18°C
A że w #krakow jest dziś przecudownie - to życzę tradycyjnie miłego dnia!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
3 509,82 + 1,12 + 23,01 + 1,21 = 3 535,16
You cannot be simply told, what GPK is - you have to see it for yourself 😉
Zgodnie z zapowiedziami – dziś wystartowałem w "Hardej 23" w ramach Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich 😁Pierwszy poważny dystans po przymusowym odwyku od biegania - nie powiem, miałem trochę pietra czy dam radę 🤪
Dziś był bieg karnawałowy - więc kto tylko zechciał, przebrał się za co chciał... a ja chciałem 😃 I wiecie co? Młodzież (i nie tylko) słabo pamięta niektóre filmy, najczęściej byłem proszony o wyspowiadanie - a na podbiegach o ostatnie namaszczenie xD
Tu można zobaczyć krótki filmik z prezentacją przebierańców 😁
https://www.facebook.com/share/r/1APHNFM37x/
Dzisiaj warunki były dość ekstremalne: -12°C i lekki wiatr, a dzięki ostatnim wahaniom temperatury i marznącym mżawkom cała trasa biegu to było jedno wielkie lodowisko. Wybranie się na ten bieg bez kolców pod butami byłoby czystym samobójstwem - obstawiam, że dałoby się tylko pobiec pierwsze pół kilometra odśnieżonym asfaltem 😅
Dzięki znajomemu miałem i ja zakładane kolce - i kurczę, muszę przyznać że to prawdziwy gamechanger! Biegnąc po oblodzonych ścieżkach i pochyłościach czułem się tak pewny podłoża, że nawet latem bym biegł ostrożniej 😅 Najgorsze pochyłości i goły lód były niczym gumowane podłoże 😎
Zabawnie brzmi, jak setka luda w takich kolczastych butach tupta po gołym asfalcie 😉
https://www.facebook.com/share/r/18DPW6FJEt/
Jak pisałem, miałem lekkie obawy co do swoich możliwości - zwłaszcza, gdy potruchtałem na podbieg z biura zawodów na linię startu (jakieś 600-700 metrów) i dość konkretnie się zmęczyłem - a co dopiero 23 km/900m 🙄 Na szczęście na linii startu jakoś nabrałem wigoru, wyruszyłem standardowo powolutku - ale biegło się całkiem fajnie. W cholerę osób mnie na początku odstawiło i niemało też wyprzedziło na pierwszym zbiegu, ale już na pierwszym poważniejszym podbiegu zacząłem nadrabiać straty - nie jest to trudne, gdy się choćby truchta a współzawodnicy przeszli do marszu 😎 Owszem, nadal czasami ktoś mnie wyprzedzał, ale już było to znacznie rzadsze. Jest parę miejsc, gdzie wszyscy maszerują a można się rozpędzić i przelecieć biegiem - z czego skorzystałem.Na drugim okrążeniu już leciałem po bandzie, prawie nigdzie się nie asekurując hamowaniem tylko szedłem na żywioł - może mądre, ale chyba raczej głupie gdy się ma obie ręce zajęte pistoletami xD Niemniej na finalnym odcinku, gdzie miesza się dystans 23 z dystansem 5,7 - szedłem jak burza, wyprzedzając masę "piątkowiczów" (czyli pewnie trafiłem na ogon najsłabszych zawodników). Potem już tylko męka ostatniego podbiegu i sruuu do mety! Skończyłem z czasem niemal 2:32h, co jest dość słabym wynikiem (połowa stawki dla 23km), ale w mojej obecnej sytuacji jeste z niego dumny 😁
No i w końcu ani raz się nie wypierdzieliłem! Po raz pierwszy w tej edycji xD
Dobra, kończę bo północ dochodzi a jutro trzeba po bułki lecieć... ma być radosne -14°C 😅
Miłej resztuni niedzieli! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
3 340,73 + 8,17 + 4,09 + 8,08 = 3 361,07
Tupu tupu - doczłapałem jakoś do końca stycznia. Na zakończenie miesiąca skromne 8 km, zakupy połączone z parkrunem xD
Tłumy u nas były, bo pozostałe krakowskie parkruny odwołano ze względu na oblodzenie! U nas nawet znośnie było, ale też na tyle ślisko że najlepszy kozak dotarł dopiero po ponad 20 minutach. Całkiem przyjemna pogoda, -8 i mocny wiatr więc smogu brak (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Niecałe 174 km, najsłabszy miesiąc od dawna... Ale nic to, będzie lepiej! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Luty od razu będzie z grubej rury - na otwarcie karnawałowe GPK (ʘ‿ʘ) I choć mróz ma być srogi i lodu w cholerę, to będzie super - a ja się pokażę w czymś dla mnie baaaardzo nietypowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Miłej niedzieli! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
2 905,13 + 10,01 = 2915,14
No i nadejszła ta chwila... Pierwszy smogowy bieg w tym sezonie. I przy okazji pierwsza dycha po przymusowej przerwie.
Miłego dnia! ♥️
#sztafeta #bieganie #krakow #smog

Zaloguj się aby komentować
2 794,79 + 8,36 + 7,06 = 2 810,21
Kolejne dwa dni spokojnego truchtania po bułeczki. No, dzisiaj to w sumie tylko po obwarzanki.
Wczoraj jakoś wyjątkowo słabo szło - niskie tempo, wysokie tętno ale tak już po bandzie, średni puls 157 przy średnim tempie 6:07/km 🙄 Pewnie trochę zasługi miała w tym nadal spora ślizgawica - ale co tam się będę oszukiwał, grubas jestem i zdrowie nie to xD
Ale dzisiaj poszło już zdecydowanie sensowniej - co prawda krócej o kilometr, ale puls 143 przy tempie 5:44/km brzmi sensowniej. I to przy -4°C, gdy wczoraj było +3 xD Zero logiki 🤪
Dziś była fajna mgła, smog ciutkę był - ale na takim dystansie nawet nie chciało mi się maski szukać 🙃
Widoki fajne, bo mimo mgły wschód Słońca był ładny - może to mi dodało nieco energii? Nie wiem. Tak czy siak psychicznie się szykuję na karnawałowy GPK 1. lutego - ale bez szaleństw, zwłaszcza że wyjątkowo będę... w długich ciuchach! 😃
Miłego wtorunia! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
2 725,45 + 8,10 = 2 733,55
No to lecimy za ciosem, wczoraj piąteczka a dzisiaj ostrożna ósemeczka 😉 Znajomy namawiał mnie na udział w 18km WOŚPowym biegu - ale uznałem, że nie powinienem tak od razu świrować i wkurzać żonę xD
Dlatego dzisiaj sobie uczciwie pospałem (choć sam z siebie się obudziłem o 4:30, ale uznałem że nigdzie mi się nie spieszy i zasnąłem), a jak już się pozbierałem i wypiłem z żonką kawkę to uznałem, że najwyższa pora wskoczyć w swój ulubiony krótki, wściekle żółty ciuszek i potruchtać co nieco 😊
Założyłem buty, wyszedłem przed garaż... i zatrzymałem się na bramie xD Wszystko było pokryte cieniutką warstwą gładkiego lodu... Zawróciłem i założyłem terenowe salomony 😎 Zdecydowanie dobra decyzja, bo potem w zasadzie cały czas była walka o życie - wszystkie chodniki to było lodowisko, każdy kawałek zmrożonego śniegu to była lodowa góra. Jedyna bezpieczna przystań to były jezdnie ( i to główne - na jednej osiedlowej przeleciałem z 10 metrów bez możliwości wyhamowania czy zmiany kierunku, zatrzymałem się dopiero na zaparkowanym busie xD Generalnie jakimś cudem nie zaliczyłem ani jednej gleby, choć dwa razy zatańczyłem konkretnie 😉
Na koniec, jak każdy szanujący się zakupoholik, skorzystawszy z handlowej niedzieli zajrzałem do biedry i docdu doczłapałem objuczony - a i tak się powstrzymywałem, bo nie kupiłem arbuza 🤪
Sam bieg miał być taką delikatną przymiarką, czy nadaję się jeszcze do biegania. Wnioski? Sam nie wiem - niby nie było źle, ale dosyć się wymęczyłem i mimo słabego tempa puls średni dość wysoki (150). Ogólnie ostatnio jak biegałem, to tętno było niepokojąco wysokie, mimo że nie odczuwałem tego - być może ma to jakiś związek z ostatnimi problemami, albo po prostu sobie zbytnio pofolgowałem i po prostu grubas jestem xD Nic to, jutro wznawiam tradycję i lecę rano po bułeczki 😎
Miłej niedzieli, a raczej tego co z niej zostało! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
2 503,41 + 5,02 = 2508,43
Akuku! Minęły dwa tygodnie celibatu biegowego. Było ciężko wytrzymać, ale na początku stycznia sytuacja ze skórą była tak fatalna, że sam nawet uznałem że nie można dalej świrować. Poszedłemdo innego dermatologa, który podważył diagnozę i zalecenia poprzedniego (w sumie słusznie - przez 3 tygodnie stan bardzo się zaostrzył) i dostałem zupełnie nowe zalecenia, do tego leki immunosupresyjne i jakieś maści recepturowe. Muszę przyznać, że było to skuteczne - sytuacja zmieniła się diametralnie, przestałem się sypać i skóra niemal wróciła do normy. Fajnie tak w miarę normalnie się czuć, a nie słyszeć od każdego "oho, nieźle cię spaliło na nartach" czy "pan miał jakiś wypadek z ogniem?" xD Wiem, że to tylko zaleczenie i diabli wiedzą jaka jest przyczyna - póki co po prostu korzystam z tego że sytuacja jest w miarę normalna.
Od jakiegoś czasu mnie kusiło żeby wrócić do biegania, ale sytuacja pogodowa była niezbyt sprzyjająca - kilkunastostopniowe mrozy są OK jak się jest zdrowym, ale byłoby niepoważne biegać w takich warunkach w moim stanie. Przy okazji ominął mnie najgorszy smog, który krakowski obwarzanek zorganizował miastu chyba w odwecie za #sct 🙃 No i dzisiaj wstałem, a tu warunki idealne! Ledwo -2°C, Słońca brak (niby niezalecane przy tych lekach), czyste powietrze... i jeszcze zakupy do zrobienia! 😁 No tom poleciał, a raczej spokojnie potruchtał, zakupy zrobiłem, odwiedziłem parkrun (bez uczestnictwa) i potuptałem do domu. Uffff ależ mi tego brakowało! 🤩
Teraz cosik będę tuptał, trzeba się pozbierać bo za tydzień GPK i nie ma zmiłuj!
Miłej soboty! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
1 932,49 + 23,71 + 10,27 + 10,12 = 1 976,59
Jeśli się zastanawiacie co się dzieje z enronem... no to się cosik dzieje. Dzieje się już od jakiegoś czasu, ale dopiero ostatnio dopadło na tyle skutecznie, by zaburzyć regularność moich wpisów w #sztafeta
Jakoś na przełomie listopada i grudnia najstarszy syn przyniósł do domu jakąś infekcję. Na tyle wredną, że dopadła wszystkich - jeszcze nigdy tak nie miałem, by wszyscy trzej synowie byli na antybiotyku, a do tego rozłożyło zdrowotnie żonę a i mnie lekko siekło. Niby się nie dałem, ale osłabienie było wyraźne. Potem się poprawiło i niby odeszło w zapomnienie.
Dlaczego o tym piszę? Bo być może to miało jakieś powiązanie z tym, co się zaczęło dziać z moją skórą. Z początku jakieś lekkie łuszczenie i pękanie skóry za uszami, jakieś zaczerwienienia na udach (niby normalne przy bieganiu zimą), ale powoli postępowało coraz bardziej i przed świętami zaczęło być dość uciążliwe - zaczęło się ze mnie dosłownie sypać, a naskórek tu i ówdzie odchodził całymi płatami. Jako facet z wielkim bólem pogodziłem się z koniecznością smarowania się różnymi mazidłami (błeee) i próbami modyfikacji diety (choć generalnie nic nie zmieniałem w swoim życiu). Ale gdy nawet skóra na twarzy zaczęła odłazić płatami to poszedłem w końcu - dzień przed świętami - do dermatologa.
Tam diagnoza - łojotokowe zapalenie skóry, czyli teoretycznie w jakiś sposób zabiłem całą florę bakteryjną chroniącą moją skórę i teraz atakują ją grzyby i inne bakterie, co objawia się właśnie w taki sposób. Zalecone różne mazidła, jak najkrótsze kąpiele, jak najmniej mydła, polewanie się sokiem z cytryny żeby obniżyć pH. I co? I nic, zero efektu - po nowym roku przyszło takie zaostrzenie, że mógłbym bez charakteryzacji grać spalonego Słońcem Indianina. Nawet już przestałem prostować ludzi mówiących na mój widok "o, ktoś właśnie wrócił z nart" xD Kuracja cytrynowa nic nie dała, w końcu doszło do tego że tydzień temu musiałem się poddać i pogodzić z tym, że w sobotę sobie nie pobiegam. Coś naprawdę było na rzeczy, bo w nocy z piątku na sobotę przespałem prawie 10 godzin - chyba absolutny życiowy rekord, a na pewno dłużej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 7-8 lat. Poszedłem do innego dermatologa i tam poszły już konkretne zalecenia - ani się wychładzać, ani grzać, a już za wszelką cenę unikać wysiłku i pocenia się. Cały misterny plan, by ratować się bieganiem na siłowni diabli wzięli
I tak od równego tygodnia jestem pozbawiony radości biegania, ratuję się spacerami i codzienną krzątaniną. Zalecenia od nowego dermatologa wydają się działać skuteczniej - nowe smarowidła chyba lepiej mnie traktują, powoli tracę wygląd jaszczuroludzia zrzucającego wylinkę. Póki co w styczniu przebiegłem 115 km i nie zapowiada się, by do tego dużo doszło - to nie tak, że przestanę biegać, generalnie widzę że przy spokojnym krótkim truchcie na zimnie powinno być OK, więc pewnie coś tam pobiegam... ale też raczej nie przy kilkunastostopniowych mrozach, jakie są zapowiadane na najbliższe poranki (przy problemach skórnych zbytnie wysuszanie w zimnie może pogłębić problemy). Przy okazji mnie ominęło parę smogowych dni, choć nie wątpię że jeśli dalej pogoda się utrzyma to i parę wybiegań w masce się trafi.
Tak więc w tym miesiącu (a może i w kolejnych) będę raczej szorował dno rankingów, co nie zmienia mojego uwielbienia dla biegania i podziwu dla wszystkich, którym chce się ruszyć cztery litery
Życzcie mi zdrowia. I biegajcie dalej!
Miłego weekendu
#bieganie

@enron
Flora bakteryjna chroniąca skórę, czyli mikrobiom, to złożony ekosystem bakterii, grzybów i wirusów, który tworzy naturalną, żywą barierę obronną, reguluje pH skóry i chroni przed patogenami, np. gronkowcami czy grzybami chorobotwórczymi. Kluczowe dla tej ochrony są korzystne bakterie z rodzajów Firmicutes, Actinobacteria, Bacteroidetes, oraz grzyby Malassezia, utrzymujące równowagę i wspierające funkcje bariery naskórka, a ich zaburzenie prowadzi do problemów.
Kurde ja nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje, myślałem że jedyna flora bakteryjna to ta w jelitach.
No proszę.
To nieźle cię ten antybiotyk przetrzepał.
do krwi mi się dostał paciorkowiec, po raz pierwszy w życiu zasłabłem/straciłem przytomność
Chryste.A zdrowy dbający o ruch człowiek, nie? Jak się nagle potrafi zdrowie posypać...
Zaloguj się aby komentować