Zdjęcie w tle

damw

GURU
  • 1460wpisy
  • 5185komentarzy

Ło kurde, był już wyrok dla McDonalds, teraz Starbucks xD


Amerykański sąd w Kalifornii przyznał 50 milionów dolarów odszkodowania klientowi Starbucksa, którego gorący napój poparzył z powodu źle zamkniętego wieczka. Michael Gracia doznał oparzeń trzeciego stopnia i musiał poddać się przeszczepom skóry, cierpiąc również na długoletnie skutki psychiczne. Mimo że Starbucks od początków swojej działalności stawia na wysokie standardy bezpieczeństwa, sąd uznał, że firma zaniedbała swoje obowiązki wobec klienta, czego Starbucks nie akceptuje, planując odwołanie wyroku.


Michael Gracia w 2020 roku odbierał zamówienie w punkcie drive-thru w Starbucksie. Kiedy otrzymał tackę z gorącymi napojami, jeden z nich się przewrócił, wylewając całą zawartość na nogi i genitalia mężczyzny. W wyniku tego doznał popatrzeń trzeciego stopnia, a także oszpecenia i uszkodzenia nerwów. Szkody obejmowały ból fizyczny, ale także cierpienie psychiczne i emocjonalne, utratę radości życia, upokorzenie i lęk.


Stan Gracii wymagał interwencji medycznej, w tym przeszczepów skóry. Sprawa trafiła do sądu, gdzie pełnomocnicy podkreślili codzienne zmaganie się z trwałymi konsekwencjami zdrowotnymi oraz psychicznymi poszkodowanego. Uznano, że Starbucks nie dopełnił obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swoim klientom i postawił wyrok 50 milionów dolarów odszkodowania na rzecz Gracii.


Starbucks zamierza odwołać się od wyroku.


- Rozumiemy pana Garcię, ale nie zgadzamy się z decyzją ławy przysięgłych, że to my byliśmy winni tego incydentu i uważamy, że przyznane odszkodowanie jest wygórowane - mówi rzecznik prasowy popularnej sieci kawiarni. - Zawsze przestrzegaliśmy najwyższych standardów bezpieczeństwa w naszych sklepach, w tym w kwestii obchodzenia się z gorącymi napojami.


Zanim doszło do procesu, Starbucks proponował poszkodowanemu ugodę w wysokości 3 milionów dolarów, jednak ten jej nie przyjął.


Więcej info (oraz filmik ze zdarzenia) dostępne tutaj:

https://geekweek.interia.pl/lifestyle/news-50-milionow-za-goracy-napoj-wyjatkowy-wyrok-przeciwko-starbu,nId,21322294


#usa #wiadomosciswiat #starbucks

@damw Skończy się tak, że restauracje wycofają się z możliwości zakupu w drive-thru. Albo trzeba będzie wysiadać z samochodu, żeby odebrać zamówienie.

@Lemon_ Jak dobrze pamiętam z dokumentu, to w przypadku Maka ekspresy były ustawione na wyższą temperaturę w celu szybszego zaparzania kawy. Na wyższą, niż wtedy dopuszczalna. Więc jeżeli tu byla podobna sytuacja to je*** prądem Starbusia.


Być może dobrze mówię:

https://noizz.pl/opinie/stella-liebeck-oblala-sie-kawa-z-mcdonalds-mity-o-milionowym-odszkodowaniu/q1t898d


Mimo że w ciągu 10 lat poprzedzających wypadek sieć McDonald’s otrzymała łącznie 700 skarg, że woda używana do parzenia kawy jest zbyt gorąca i powoduje poparzenia, to nic z tym nie zrobiono. Firma tłumaczyła się, że taka liczba zażaleń przy takiej skali działalności to ledwie promil. W wyniku późniejszego śledztwa wyszło na jaw, że woda, której użyto do przygotowania kawy Liebeck, miała między 82 a 88 stopni Celsjusza, czyli więcej niż potrzeba do zaparzenia kawy, ale wystarczająco dużo, by w kontakcie ze skórą doprowadzić do ciężkich poparzeń.

Zaloguj się aby komentować

"Polska będzie mogła skorzystać z około 100 mld złotych bardzo tanich i odroczonych w spłacie pożyczek, które trafią głównie do przemysłu zbrojeniowego" - napisał w serwisie X wiceminister finansów Paweł Karbownik.


Unia Europejska przeznaczy 150 mld euro na zbrojenia - wynika z przedstawionej w środę białej księgi obronności. Jednym z założeń specjalnego funduszu jest wydanie co najmniej 65 proc. środków na przemysł europejski. A to oznacza, że Polska nie będzie mogła kupować głównie sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego, jeśli chce skorzystać z funduszu.


"Europa nie może już dłużej biernie przyglądać się kwestiom własnego bezpieczeństwa. Dziś podejmujemy zdecydowane kroki, aby mieć pewność, że nasza obrona jest w naszych rękach" - podkreśliła Komisja Europejska na portalu X.


Obszarami, które zdaniem UE wymagają dozbrojenia, są: obrona powietrzna i przeciwrakietowa, systemy artyleryjskie, amunicja i Tarcza Wschód dla wzmocnienia ochrony granicy lądowej.


Biała księga przygotowana przez komisarza ds. obrony, pochodzącego z Litwy Andriusa Kubiliusa doprecyzowuje zaprezentowany wcześniej plan dozbrajania Europy przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen.


Poza 150 mld euro pożyczek na projekty zbrojeniowe zakłada się też poluzowanie dyscypliny budżetowej państw członkowskich w zakresie wydatków obronnych i możliwość przesuwania środków w ramach unijnego budżetu. Propozycja zostanie omówiona przez liderów 27 krajów członkowskich na szczycie w Brukseli w czwartek.


Jeszcze rok temu w Brukseli słyszałem takie zdanie: "Jak mamy podnosić wydatki na obronę, skoro nasi wyborcy by tego nie zrozumieli?". Ale pod presją Trumpa dotarło do nich, że Rosja jest zagrożeniem. Trzeba było komunikatu Amerykanów, że Europa musi liczyć na siebie - mówiła nam kilka dni temu osoba związana z rządem. Europa ma się zbroić także za pieniądze UE.


Jak pisaliśmy na money.pl - w Planie Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035 na nowe uzbrojenie i wyposażenie dla żołnierzy resort obrony narodowej zaplanował rekordowe wydatki na poziomie 524 mld zł. Tylko w tym roku łączne wydatki na obronę w budżecie i planie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych to 186,6 mld zł, czyli 4,7 proc. PKB.


Jednym z krytycznych obszarów obronności dla UE, które wymaga wzmocnienia, jest "Tarcza Wschód dla ochrony granicy lądowej". Jak podkreśliło źródło UE, zapis ten pomoże Polsce i krajom, które zbroją się już od pewnego czasu, by również mogły skorzystać z preferencyjnych kredytów.


Program Tarcza Wschód zakłada budowę fortyfikacji i naturalnych przeszkód terenowych. Budowa umocnień na odcinku ok. 800 kilometrów wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski obejmie kluczowe województwa: pomorskie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, podlaskie i podkarpackie. Już w tym roku ma się rozpocząć budowa pierwszych elementów Tarczy na granicy północnej i wschodniej kraju


https://www.money.pl/pieniadze/100-mld-zl-dla-polski-kpo-obronne-przyjete-7136835875551872a.html


#wiadomoscipolska #bron #ue #kpo

@damw

100mld wpakować w rozwój dronów od WB i możemy rozwalić każdego jednym nalotem kilkudziesięciu/set tysięcy maszyn

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Europa na nowo kształtuje swoje zdolności obronne. Mimo wątpliwości dotyczących nowego kursu USA wciąż kupuje ogromne ilości amerykańskiego sprzętu.


Od ogłoszenia przez UE pożyczek w wysokości 150 miliardów euro na zakup broni, po prawdopodobnego następnego kanclerza Niemiec, Friedricha Merza, który obiecał zrobić "wszystko, co w jego mocy", aby wzmocnić obronność Europy, nastąpiła dramatyczna zmiana. Jej wyrazem są m.in. uchwalone przez Bundestag poprawki do niemieckiej Ustawy Zasadniczej, które mają umożliwić zaciąganie gigantycznych długów na obronność.


Dzieje się to w obliczu ponownych obaw o rosyjską agresję w Europie Wschodniej i wątpliwości co do wywiązywania się USA z zobowiązań wobec NATO.


Jednak dane opublikowane w tym tygodniu przez Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (Sipri) ujawniły, jak trudne będzie dla Europy samodzielne działanie.


Prawie dwie trzecie broni importowanej przez europejskich członków NATO w latach 2020-2024 pochodziło z USA, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu z 52 procentami w latach 2015-2019.


Ponad 90 proc. broni importowanej przez Norwegię, Szwecję, Włochy i Holandię pochodziło z USA, podczas gdy w przypadku Wielkiej Brytanii było to ponad 80 proc. W latach 2015-2019 mniej niż 10 proc. niemieckiego importu broni pochodziło z USA, ale w latach 2020-2024 odsetek ten wynosił już 70 proc.


- Mamy sojusz NATO od 76 lat, z USA jako główną potęgą militarną i gwarantem bezpieczeństwa. Kraje europejskie były zadowolone z zależności od NATO i ufały, że Stany Zjednoczone dotrzymają swoich zobowiązań. Ostatnie wydarzenia sprowokowały jednak w Europie pytania o to, czy teraz musi się to zmienić - mówi DW Tim Lawrenson z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie.


Wiele produktów to w rzeczywistości produkty NATO zbudowane z komponentów pochodzących od wielu sojuszników - wyjaśnia Wolff, wskazując na przykład myśliwca Lockheed Martin F-35, amerykańskiego produktu zbudowanego z komponentów i przy pomocy kilku europejskich krajów NATO.


Jeśli mówimy o czołgach i tego typu rzeczach, przepaść między USA a UE prawdopodobnie nie jest tak duża - uważa Wolff. - Jednak w przypadku strategicznych produktów takich jak śmigłowce transportowe czy łączność satelitarna to pochodzą one z USA. Jesteśmy bardzo zależni zarówno od infrastruktury, jak i od tych produktów - podsumowuje ekspert.


Więcej można przeczytać:


https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,127561,31780684,europejscy-czlonkowie-nato-maja-powazny-problem-chodzi-o-bron.html


#wiadomosciswiat #wojsko #bron

@jenot no jest na to szansa. https://www.hejto.pl/wpis/quot-polska-bedzie-mogla-skorzystac-z-okolo-100-mld-zlotych-bardzo-tanich-i-odro tutaj pisałem trochę więcej o tym funduszu

Obszarami, które zdaniem UE wymagają dozbrojenia, są: obrona powietrzna i przeciwrakietowa, systemy artyleryjskie, amunicja i Tarcza Wschód dla wzmocnienia ochrony granicy lądowej.

a w Korei właśnie kupujemy przecież systemy artyleryjskie (k9 i Chunmoo), a FA-50 można podciągnąć pod obronę powietrzną/przeciwrakietową

Zaloguj się aby komentować

Arabia Saudyjska miała odrzucić chińską propozycje sprzedaży do tego kraju samolotów 5. generacji J-35 – donosi portal india.com. Arabowie mają preferować dalsze współdziałanie z Europą i USA.


Zdaniem portalu india.com Chińczycy mieli wystąpić z ofertą na J-35 na tegorocznych targach International Defence Exhibition (IDE) w Abu Zabi. Saudowie mieli jednak nie wykazać zainteresowania. Podobnie jak w ubiegłych latach odrzucali próby przypodobania im się przez przemysł rosyjski, który proponował im systemy obrony powietrznej S-400 i samoloty generacji 4+, Su-35.


Saudyjczykom trudno się dziwić. Chociaż Waszyngton prowadzi konsekwentną politykę niesprzedawania samolotów 5. generacji (F-35) żadnym państwom na Bliskim Wschodzie poza Izraelem, to przed Rijadem stoją dzisiaj zupełnie inne perspektywy. Daje je możliwość udziału w międzynarodowym programie samolotu bojowego 6. generacji wraz z towarzyszącymi mu systemami uzbrojenia i bezzałogowców. Chodzi tutaj o brytyjsko-japońsko-włoski program GCAP (Global Combat Air Programme), który obecnie wydaje się mieć największe szanse na szybkie uwieńczenie sukcesem w postaci gotowego produktu.


Jak na razie Arabia Saudyjska przymierza się do dokupienia kilkudziesięciu dodatkowych Eurofighterów, chociaż dawne niemieckie weto w tej sprawie skomplikowało tutaj sytuację i rozważany jest w tym kontekście także francuski Rafale.


Kolejnym krokiem być może będzie zakup „przejściowego” samolotu 5. generacji i w tym kontekście media tureckie wspominają o tureckim samolocie TAI Kaan. Jest to jednak najprawdopodobniej tylo plotka, ponieważ program tureckiego samolotu nadal jest na wczesnym etapie i nie wiadomo kiedy maszyna ta będzie seryjnie produkowana.


Kaan ma rywalizować z J-35 nie tylko w Arabii Saudyjskiej, ale także w Pakistanie. Ten ostatni miał już zamówić - tym razem: zdaniem mediów chińskich – 40 chińskich maszyn, ale jednocześnie ma rozważać wejście w program turecki.


Warto zauważyć, że Chińska Republika Ludowa jako eksporter uzbrojenia nie odnosi tak wielkich sukcesów jak na polach typowo cywilnych. Chiny od lat utrzymują udział w globalnym eksportowym rynku obronnym na poziomie około 6 proc. Są pod tym względem czwarte na świecie po Stanach Zjednoczonych, Francji i wciąż jeszcze Rosji.


https://defence24.pl/przemysl/czarna-polewka-dla-chinskiego-mysliwca


#wiadomosciswiat #wojsko #samoloty #bliskiwschod

Zaloguj się aby komentować

Największy europejski producent pocisków rakietowych MBDA zapowiedział inwestycje w zwiększenie produkcji o wartości 2,5 mld euro w ciągu najbliższych pięciu lat. Oznacza to także znaczące powiększenie kadr - tylko w tym roku firma chce zatrudnić 2600 pracowników. Wszystko po to, aby sprostać zamówieniom sięgającym 37 mld euro.


Trwa przegląd europejskich zdolność zbrojeniowych. Niepewność co do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych i podważanie przez administrację Donalda Trumpa charakteru wieloletniego sojuszu transatlantyckiego spowodowały zwrot w europejskiej polityce obronności w kierunku zapewnienia samowystarczalności.


Jednym z jej ważniejszych elementów są zdolności firmy MBDA Missile Systems, wspólnego przedsięwzięcia francuskiego Airbusa, brytyjskiej BAE Systems i włoskiego Leonardo. 


Według informacji agencji Bloomberg firma na poniedziałkowej konferencji prasowej w Paryżu ogłosiła zwiększenie zatrudnienia w 2025 r. o 2,6 tys. pracowników - do 19 tys. i zainwestowanie 2,5 mld euro w pięć lat w zwiększenie zdolności produkcyjnych.


Do potrzeby szerokiego inwestowania w obronność nawiązała w Parlamencie Europejskim 11 marca Ursula von der Leyen. 


Szefowa KE podkreśliła, że po zakończeniu zimnej wojny "niektórzy wierzyli, że Rosję można zintegrować z europejską architekturą ekonomiczną i bezpieczeństwa", a inni "mieli nadzieję, że będziemy mogli bezterminowo polegać na ochronie Ameryki".


- I tak obniżyliśmy gardę, obniżyliśmy nasze wydatki na obronę z rutynowo średnio ponad 3 proc. (PKB) do mniej niż połowy tej kwoty - mówiła von der Leyen.


Myśleliśmy, że cieszymy się dywidendą pokoju. Ale w rzeczywistości po prostu mieliśmy deficyt bezpieczeństwa. Czas iluzji już minął - powiedziała przewodnicząca KE.


https://www.wnp.pl/bezpieczenstwo/najwiekszy-producent-rakiet-w-europie-zwiekszy-produkcje-i-zatrudnienie-wyda-miliardy,924917.html


#wiadomosciswiat #wojsko

@damw jest nam na rękę, bo ziemia-powietrze nowej generacji mamy razem z nimi opracować.

CAMM już są wpisane w nasz program obrony nieba.

CAMM już są wpisane w nasz program obrony nieba.

@jenot mówisz o programach Narew i Pilica? PGZ chyba miał to w Polsce produkować (w sensie CAMM rakiety)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Amerykańska firma Boom Supersonic postawiła sobie za cel stworzenie naddźwiękowego odrzutowca pasażerskiego nowej generacji. Kolejny oficjalny próbny lot ich samolotu XB-1 realizowany był przy współpracy z NASA, dzięki czemu możliwe było wykonanie tzw. zdjęcia Schlierena. Fotografię wykonano na tle słońca, a efekt robi piorunujące wrażenie i przybliża nas do pasażerskich lotów naddźwiękowych.


Stworzenie pierwszego na świecie prywatnego (niezależnie zbudowanego) pasażerskiego samolotu naddźwiękowego firma Boom Supersonic zapowiedziała jeszcze w 2020 r. Po licznych prezentacjach modeli maszyny pierwszy testowy oblot XB-1, w trakcie którego udało się przełamać barierę dźwięku, odbył się pod koniec stycznia 2025 r. Podczas próby samolot osiągnął prędkość 1,1 macha, czyli 1,358 tys. km na godz.


Test został uznany za udany, a 10 lutego odbył się kolejny oblot, tym razem przy współpracy NASA. Samolot XB-1 przelatywał na tle słońca z prędkością trzykrotnie (tutaj się pan redaktor zapędził trochę... m/s czy km/h - przecież to nie ma różnicy. ~332 m/s to około 1195 km/h) większą od prędkości dźwięku (1,225 tys. km na godz.), a fotografia wykonana przy pomocy naziemnych teleskopów ze specjalnymi filtrami pokazuje ten moment. Na zdjęciu widać fale uderzeniowe kształtujące się za samolotem, a także inne zniekształcenia powietrza.


Taki rodzaj zdjęcia nazywamy fotografią Schlierena. Metoda ta jest powszechnie wykorzystywana w inżynierii lotniczej do badania przepływu powietrza wokół samolotu. "Dokumentuje ono zmieniającą się gęstość powietrza wokół XB-1 i powstałą falę uderzeniową, czyniąc niewidzialne widocznym" – tłumaczy Boom Supersonic w komunikacie w mediach społecznościowych.


Oprócz badania przepływu powietrza wokół samolotu NASA monitorowała również dane dźwiękowe podczas lotu. Analiza Boom Supersonic miała wykazać, że "żaden słyszalny huk dźwiękowy nie dotarł do ziemi". Jak podkreśla Blake Scholl, założyciel i dyrektor generalny Boom Supersonic:


Potwierdziliśmy, że XB-1 nie wydawał słyszalnego huku dźwiękowego, co otwiera drogę do lotów z wybrzeża na wybrzeże szybszych nawet o 50 proc. (skrócenie czasu lotu o 90 min).


To kluczowe z punktu widzenia komercjalizacji samolotu XB-1, ponieważ obecnie nad USA nie można latać z prędkością naddźwiękową nad terenem zabudowanym.


Boom Supersonic jest zdania, że zakończyło fazę testów i teraz skupi się na wykorzystaniu uzyskanych danych, by rozpocząć budowę naddźwiękowego samolotu pasażerskiego o nazwie Overture. Firma w 2024 r. zakończyła budowę superfabryki Greensboro w Karolinie Północnej, która produkować ma aż 66 maszyn rocznie. United Airlines, American Airlines i Japan Airlines złożyły natomiast wstępne zamówienia na takie samoloty, ale na razie nie wiadomo, kiedy miałyby one dołączyć do flot przewoźników.


Zgodnie z planami producenta, oblot finalnej maszyny na nastąpić w 2026:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Boom_Supersonic_Overture


https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/nauka-i-technika/nadchodzi-nowa-era-lotnictwa-pasazerskiego-rozpoczelo-ja-zdjecie-nasa/t61mz6d


#lotnictwo #samoloty #ciekawostki #usa #wiadomosciswiat

@damw jestem sceptyczny co do tego projektu.

Zbudować naddźwiękowy samolot to ta prostsza część planu. Sprawić, żeby był opłacalny ekonomicznie to zdecydowanie większe wyzwanie.

Z jakiegoś powodu wciąż nie doczekaliśmy się naddźwiękowego odrzutowca biznesowego, gdzie kwestie ekonomii lotu nie są aż tak istotne w porównaniu do czasu przelotu.

@FoxtrotLima no z tego co czytam, to są już duże firmy, które są/mogą być zainteresowane:

United Airlines, American Airlines i Japan Airlines złożyły natomiast wstępne zamówienia na takie samoloty, ale na razie nie wiadomo, kiedy miałyby one dołączyć do flot przewoźników.

+

W 2020 rok, producent dysponował portfelem zamówień na 30 maszyn z czego aż 20, zamówiły linie Japan Airlines

Zaloguj się aby komentować

Izrael zrobił z F-35 bombowiec.


Izraelczycy przy pomocy amerykańskiej przystosowali samoloty F-35I Adir do przenoszenia czterech bomb precyzyjnych JDAM na zewnętrznych podwieszeniach podskrzydłowych. Zamienia to F-35 w wyspecjalizowany bombowiec.


Izraelskie Siły Powietrzne poinformowały o odbiorze kolejnych trzech samolotów F-35 Adir. Maszyny przyleciały ze Stanów Zjednoczonych i weszły w skład 116 Dywizjonu w bazie Newatim. Przy okazji przedstawiono osiągnięcie inżynierów izraelskiego Centrum Lotów testowych. Wspólnie z producentem F-35 – Lockheed Martinem – i biurem F-35 działającym przy Pentagonie, zdołało ono zintegrować F-35 z zewnętrznie podwieszanymi bombami szybującymi JDAM (Joint Direct Attack Munition). Oznacza to możliwość przenoszenia nie dwóch, a sześciu bomb tego typu, plus uzbrojenie powietrze-powietrze do samoobrony. Prawdopodobnie przybyłe właśnie pierwsze trzy samoloty są pierwszymi, które zostały w ten sposób przystosowane.


Jak podają Siły Obrony Izraela, ulepszenie ma znacząco zwiększyć możliwości F-35I jako maszyny uderzeniowej. Rozwiązanie to jest potencjalnie ciekawe z punktu widzenia innych użytkowników F-35. Bomby szybujące na Ukrainie okazały się środkiem bardzo skutecznym, ponieważ można je zrzucać na przeciwnika z bezpiecznej dla samolotu odległości, są bronią tanią i masową w produkcji, a w dodatku po zrzuceniu niemal niemożliwa do przechwycenia.


Nie jest jasne jak daleko idącej przebudowy wymaga F-35 w celu wykorzystywania na nich zewnętrznie bomb JDAM. Do tej pory jednak zakładano teoretycznie wykorzystanie uzbrojenia powietrze-ziemia (a więc ciężkiego) przenoszonego pod skrzydłami, więc wydaje się, że potencjalnie można przystosować do niego każdy samolot tego typu.


Oczywiście nie sposób nie zauważyć, że robienie z F-35 maszyny przenoszącej zewnętrznie bomby to rozwiązanie najkorzystniejsze dla państwa, które walczy z przeciwnikiem bezbronnym wobec lotnictwa, bo nie posiadającym systemów obrony przeciwlotniczej. W takich sytuacjach wszystkie parametry samolotu bojowego stają się mniej ważne od jednostki ognia, którą może on przenosić.


https://defence24.pl/sily-zbrojne/izrael-zrobil-z-f-35-bombowiec


#wojsko #samoloty #usa #izrael

Zaloguj się aby komentować

Firefly Aerospace, które na początku tego miesiąca przeprowadziło udane lądowanie na Księżycu za pomocą lądownika Blue Ghost, ogłosiło zakończenie historycznej misji. Firma poinformowała, że osiągnęła "100 proc. założeń", podkreślając, że była to pierwsza w pełni udana komercyjna operacja na Księżycu.


Lądownik Blue Ghost, czteronożna konstrukcja o rozmiarach porównywalnych do małego samochodu, która wylądowała w pobliżu formacji wulkanicznej Mons Latreille, przez dwa tygodnie działał na widocznej z Ziemi stronie Księżyca. Przez większą część misji czerpał energię ze światła słonecznego, jednak w minioną niedzielę, wraz z nadejściem księżycowej nocy, miejsce lądowania pogrążyło się w ciemności.


Pomimo tego, lądownik kontynuował pracę przez około pięć godzin po zachodzie Słońca, korzystając z energii zgromadzonej w akumulatorach. Podczas swojej misji Blue Ghost przesłał na Ziemię łącznie około 120 gigabajtów danych, a za jego najważniejsze osiągnięcia uznaje się odbiór najodleglejszego w historii sygnału GPS, pobranie próbek księżycowego pyłu za pomocą specjalnego odkurzacza i wykorzystanie wiertła do pomiaru temperatury gruntu.


Jak poinformowało Firefly Aerospace, nadszedł jednak czas pożegnania z Blue Ghost - ostatni sygnał lądownika został odebrany w poniedziałek o 00:15 (naszego czasu). Zanim jednak wszedł w "tryb pomnika", oznaczający jego trwałe pozostanie na powierzchni Księżyca, przesłał na Ziemię emocjonalną wiadomość pożegnalną, w której żegnał się z "przyjaciółmi" i zapowiadał, że będzie "trwał w tym miejscu na Mare Crisium, obserwując dalszą podróż ludzkości do gwiazd":


Będę trwał w tym miejscu na Mare Crisium, obserwując dalszą podróż ludzkości do gwiazd. Przetrwam Wasze najpotężniejsze rzeki, najwyższe góry, a może nawet i Wasz gatunek, jaki znamy. Jednak to niezwykłe, że gatunek może zostać prześcignięty przez własny geniusz. Oto spoczywa Blue Ghost, świadectwo zespołu, który – przy wsparciu rodzin i przyjaciół – zbudował i obsługiwał ten statek oraz jego ładunek.


Zanim jednak Blue Ghost zakończył swoją działalność księżycową, miał do wykonania ostatnie zadanie. Przed zapadnięciem ciemności nagrał wideo w jakości 4K, dokumentując "poświatę księżycowego horyzontu", czyli zjawisko polegające na unoszeniu się drobin księżycowego pyłu podczas zachodu Słońca. NASA i Firefly planują podzielić się wynikami obserwacji podczas konferencji prasowej zaplanowanej na dziś na godz. 19:00 naszego czasu.


W ubiegłym tygodniu był także świadkiem zaćmienia, które z perspektywy Ziemi było widoczne jako "krwawy Księżyc" - nasz naturalny satelita przybrał wtedy czerwono-pomarańczowy odcień. Blue Ghost uchwycił na zdjęciu tzw. pierścień z diamentem, który występuje podczas zaćmień, gdy światło słoneczne oświetla jedynie zewnętrzny pierścień ciała niebieskiego.


https://geekweek.interia.pl/kosmos/news-blue-ghost-przechodzi-do-historii-ostatnia-wiadomosc-z-ksiez,nId,21322058


https://x.com/WLWT/status/1901812814156624172


https://www.youtube.com/watch?v=M2P-z_cXsOs


#kosmos #ksiezycowyspacer #ksiezyc

fecc7a91-025a-44e3-b6aa-09785f105591

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

I jeszcze więcej dobrych nowinek:


Akcje Tesli notują spadki już ósmy tydzień z rzędu. Wywołuje to wśród inwestorów coraz większy niepokój. Wartość rynkowa spółki skurczyła się w tym czasie o setki miliardów dol., a ostatnie doniesienia z kluczowego dla firmy rynku w Chinach jedynie pogłębiają obawy.


  • W Chinach firma mierzy się z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi przetwarzania danych oraz silną konkurencją lokalnych producentów

  • Kontrowersyjne działania Elona Muska oraz jego zaangażowanie w politykę, negatywnie wpływają na wizerunek Tesli w Europie i Stanach Zjednoczonych

  • Bank JPMorgan obniżył prognozy sprzedaży do 355 tys. samochodów, co potwierdza narastające kłopoty spółki i dalszy spadek wartości jej akcji


Tesla ogłosiła niedawno bezpłatny okres próbny swojego systemu Full Self-Driving (FSD) w Państwie Środka, jednak ta oferta nie zdołała zahamować dalszego osłabienia kursu. Fundamenty problemów przedsiębiorstwa sięgają głębiej.


Największym wyzwaniem dla Tesli w Chinach pozostaje kwestia przetwarzania danych. Restrykcje w zakresie prywatności sprawiają, że firma nie może swobodnie wysyłać materiałów wideo zbieranych przez auta na serwery w Stanach Zjednoczonych, a jednocześnie amerykańskie przepisy nie pozwalają prowadzić treningu systemu w Chinach.


Elon Musk przyznał wprost, że Tesla znalazła się w kłopotliwej sytuacji uniemożliwiającej szybki postęp w rozwoju autonomicznych funkcji. Aby obejść te ograniczenia, spółka współpracuje z chińskim gigantem Baidu, licząc na uzupełnienie systemu wizualnego o dane map, oznaczenia pasów ruchu i sygnalizacje świetlne.


Wyraźna zmiana strategiczna — polegająca na integracji danych innych niż z kamer — jest też próbą dogonienia lokalnych konkurentów, takich jak Xiaomi czy Xpeng, którzy oferują oprogramowanie uważane w Chinach za bardziej zaawansowane.


Jednocześnie BYD, największa marka pojazdów elektrycznych na tamtejszym rynku, podpisała umowę z DeepSeek AI, rozwijając własny system autonomiczny. To jeszcze mocniej zaostrza konkurencję.


Oprócz trudności w Chinach, Tesla mierzy się z wyzwaniami w Europie, a jej wizerunek traci na znaczeniu także w Stanach Zjednoczonych. Rosnące protesty w salonach Tesli w USA wynikają częściowo z zachowania Elona Muska, który jako szef kontrowersyjnej inicjatywy DOGE w Białym Domu ma coraz gorszą prasę.


W dodatku jego zaangażowanie w politykę Niemiec i Wielkiej Brytanii oraz wspieranie skrajnie prawicowych ugrupowań podważa zaufanie do firmy na tych rynkach. Sytuację komplikują też nowe, tańsze i coraz lepiej oceniane samochody elektryczne, które odciągają część dotychczasowych klientów Tesli.


Potwierdzeniem zniżkowej tendencji może okazać się raport kwartalny dostaw, który Tesla poda w kwietniu. Już teraz bank inwestycyjny JPMorgan zredukował prognozy sprzedaży do 355 tys. samochodów w pierwszym kwartale, co oznacza 8-proc. spadek rok do roku i aż 28-proc. spadek w stosunku do wyników z czwartego kwartału poprzedniego roku.


Nowa prognoza jest znacznie niższa od wcześniejszej oceny JPMorgan, wynoszącej 444 tys. pojazdów, a także od konsensusu Bloomberga na poziomie 418 tys.


W reakcji na tak negatywną perspektywę bank obniżył cenę docelową akcji spółki z 130 do 120 dol. Analitycy zauważają, że tak drastyczny spadek wartości marki, i to w tak krótkim czasie, jest zjawiskiem rzadkim w historii motoryzacji, przywołując za przykład jedynie japońskie i koreańskie marki, które traciły udziały na rynku chińskim w latach 2012 i 2017 z powodu dotkliwych wojen handlowych.


Aktualna kondycja Tesli stanowi złożoną mieszankę czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Z jednej strony to kwestie czysto techniczne związane z autonomiczną jazdą i konkurencją, z drugiej — działania Elona Muska i wzrastające kontrowersje polityczne. Wszystko to razem przekłada się na wyraźne osłabienie pozycji rynkowej spółki.


https://businessinsider.com.pl/gielda/wiadomosci/tesla-w-rozsypce-akcje-spadaja-juz-osmy-tydzien-z-rzedu-elon-musk-traci-miliardy/07pr2qn


#tesla #elonmusk #gielda #samochody

grupa vag schodzi z cenami elektrykow do juz 30k € rocznie - te samochody zaczynaja kosztowac "normalnie"

nie wiem czy ta izolacja stanow sie im tak oplaca...

@Bystrygrzes Po pierwsze to obecne elektryki są co najmniej tak dobre jak Tesla a często nawet lepsze. To już nie te czasy kiedy branża nie wiedziała co robi.


Po drugie to są jeszcze hybrydy o zasięgu 100 kilometrów na prądzie więc można mieć auto do miasta i na trasy. Jeżeli ma być tylko elektryk to wybór samochodów jest ogromny w porównaniu do tego co ma Elmo. No i teraz wyszło że po zrezygnowaniu z LIDARu to Tesla nie widzi pieszych w ulewnym deszczu ani ścian jeżeli te zlewają się z otoczeniem. W pogoni za cięciem kosztów Musk jest obecnie dalej od autonomicznej jazdy niż 10 lat temu.


Kiedy miał najlepsze baterie i silniki to rosło ale teraz kiedy przewaga technologiczna znikła to konkurencja go dojedzie. Mają lata doświadczenia w bezpieczeństwie, projektowaniu wnętrza i karoserii. Przez 100 lat każdy z każdym się napierdala o klienta, teraz Tesla musi mieć coś więcej niż medialnego CEO.

Zaloguj się aby komentować

Ku..vsko dobre novinky


13 marca 2025 przedstawiciele Spółki ZSP Niewiadów, wchodzącej w skład Grupy Niewiadów S.A. podpisali umowę wykonawczą na dostawę linii produkcyjnych do amunicji wielkokalibrowej od słowackiej firmy KONŠTRUKTA Industry. Decyzja ta zbliża Polskę do znacznego zwiększenia produkcji kluczowej miotanej amunicji artyleryjskiej, która jest pilną potrzebą naszej armii.


Pomimo wielu innowacji na polu walki, wojna w Ukrainie pokazuje, że artyleria miotana dalej pozostaje "bogiem wojny". Dlatego Polska od 2022 roku zakupuje kolejne systemy jak 364 południowokoreańskie armatohaubice K9 Thunder i ich polskie odpowiedniki AHS Krab w liczbie 96 sztuk. To systemy wykorzystujące pociski kalibru 155 mm, standard NATO, który stanowi dla nas nowoczesne ulepszenie względem poradzieckich artylerii kalibru 122 i 152 mm.


Niemniej, gdy mamy zapewnione armatohaubice, amunicja do nich pozostaje problemem. Przy takiej skali uzbrojenia powinna ona być produkowana w kraju. I jest, choć w niewielkich liczbach. Chociażby państwowe Konsorcjum PGZ-Amunicja w grudniu 2023 roku podpisało umowę z Agencją Uzbrojenia na dostawę blisko 300 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm w latach 2024-2029. Daje to moce produkcyjne na poziomie 50 tys. pocisków rocznie.


Dla porównania Ukraińcy jednego dnia wystrzeliwują ok. 2000 pocisków artyleryjskich…dziennie. Polska Grupa Zbrojeniowa zapowiada zwiększanie mocy produkcyjnych. Według zapewnień w 2027 roczna produkcja pocisków 155 mm w ich zakładach ma już osiągnąć 100 tys. sztuk.


Obok państwowych firm, duży udział w podniesieniu krajowych zdolności produkcji amunicji zapowiada prywatna Grupa Niewiadów S.A. w skład której wchodzą Zakłady Sprzętu Precyzyjnego (ZSP) Niewiadów Sp. z o.o., EG Polska Sp. z o.o. i GN-Logistics Sp. z o.o. Grupa zainaugurowała swoją działalność 11 listopada 2022 roku, przedstawiając plan uruchomienia swojej fabryki amunicji. Obecnie rozbudowuje infrastrukturę, tworząc Ośrodek Badawczo-Rozwojowy oraz zakłady produkcji amunicji artyleryjskiej, przede wszystkim do armat kalibru 155 mm, ale w przyszłości 152 i 122 mm, amunicji czołgowej do armat 120 i 125 mm oraz amunicji moździerzowej do armat 120 mm.


Duży krok do powstania tej fabryki zrobił ZSP Niewiadów, który właśnie podpisał umowę wykonawczą ze słowacką firmą KONŠTRUKTA Industry. Jej przedmiotem są linie produkcyjne do amunicji wielkokalibrowej, konkretniej linii do elaborowania, czyli napełniania metodą ślimakową skorup pocisków materiałem wybuchowym. Wcześniejsze zapowiedzi prezesa ZSP Niewiadów wskazywały, że zakupione zostaną dwie linie obie o wydajności do 60 tys. sztuk amunicji 155 mm rocznie. Wedłlug najnowszych deklaracji pierwsze pociski mają zejść z linii produkcyjnych na przełomie października-listopada 2026 roku.


Według dotychczasowych planów fabryka ZSP Niewiadów ma mieć zdolności produkcyjne na poziomie do 180 tys. pocisków rocznie, po zaimplementowaniu trzeciej linii elaborowania. Łańcuch dostaw poszczególnych komponentów zakłada oparcie się na zagranicznych producentach, które z czasem mają się zmniejszyć na rzecz własnych rozwiązań. Jak w 2022 roku podał Portal Militarny początkowo korpusy amunicji 155 mm ma dostarczać indyjska firma Munitions India Limited.


Wśród innych dostawców mają być m.in. niemiecki Junghaus Defence dostarczający zapalniki różnych typów do pocisków oraz słowacki VOP Nováky zapewniający zapłonniki do ładunków miotających. Docelowo większość elementów pocisków z Niewiadowa mają ulec polonizacji. Dostawy materiałów wybuchowych mają zapewniać firmy Arsenal z Bułgarii, Explosia z Czech i Eurenco z Francji.


Ambicje Grupy Niewiadów S.A. są warte uwagi i inwestycji, bo mogą pomóc w zaspokojeniu części kluczowych potrzeb na amunicję dla Wojska Polskiego. W przyszłości nowa fabryka może stanowić także ważny element polskiej gospodarki zbrojeniowej, oferując swoje produkty na eksport. Do tego potrzebne są jednak duże inwestycje. Dlatego Grupa Niewiadów S.A. zgłosiła pod koniec lutego wniosek o objęcie udziałów w ZSP Niewiadów przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Zostanie po części podmiotem państwowym, ma zapewnić przepływ kluczowego finansowania.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-grupa-niewiadow-s-a-blizej-produkcji-kluczowej-amunicji,nId,21321463


#wiadomoscipolska #wojsko #polska

Zaloguj się aby komentować

Śmigłowiec wielozadaniowy AW101 lotnictwa polskiej Marynarki Wojennej wzbił się w powietrze w ramach ćwiczeń Okrętowej Grupy Zadaniowej. Maszyna służy jako jedna z broni przeciw okrętom podwodnym. Stanowi jedną z najrzadszych i najdroższych maszyn w całym polskim wojsku.


Lotnictwo morskie Marynarki Wojennej Polski służy za jedną z najważniejszych gałęzi obrony na Bałtyku. Jej najnowszym nabytkiem są cztery śmigłowce wielozadaniowe AW101 Mk 614, które dotarły do naszego kraju w 2023 roku. To wyspecjalizowane maszyny ZOP (Zwalczania Okrętów Podwodnych), które wchodzą na wyposażenie 44. Bazy Lotnictwa Morskiego w Darłowie z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.


Wojsko po raz pierwszy pokazało przelot jednej z maszyn na specjalnym nagraniu, które miało miejsce podczas zeszłotygodniowych manewrów Okrętowej Grupy Zadaniowej. Wspólne ćwiczenia to jeden z elementów dalszego szkolenia załóg nowych śmigłowców oraz ich wdrożenia do całego systemu operacyjnego polskiej marynarki wojennej.


Cztery śmigłowce AW101 w arsenale polskiej marynarki wojennej, mają być następcami pozostałych w służbie Mi-14PŁ, które zakupiono jeszcze w latach 80. AW101 pozyskano w ramach umowy z kwietnia 2019 roku, podpisanej z zakładami PZL-Świdnik, należącymi do koncernu Leonardo - jednego z producentów tych śmigłowców. Wszystkie zmontowano w zakładach Leonardo w brytyjskim Yeovil.


Kontrakt wraz z pakietem szkoleniowym, logistycznym i offsetem na serwis maszyn opiewał na 1,65 mld złotych brutto. Taka kwota wynika z faktu, że AW101 to drogie konstrukcje w zakupie i eksploatacji, które są wykorzystywane do zadań specjalnych w specyficznych warunkach morskich. Chociażby dla formy bezpieczeństwa wykorzystują konstrukcję aż trzech silników. Sam jednak fakt zakupu de facto mikrofloty tylko czterech maszyn wpłynął na większą cenę.


Jak wspomnieliśmy, AW101 w polskiej Marynarce Wojennej ma za zadanie zwalczać wrogie okręty podwodne, mogąc je zarówno wykryć, śledzić, jak i zaatakować. Pomimo że nasza armia nie podaje specyfikacji swoich AW101, można się domyślić, że wykorzystują np. sonary Flash Sonics od firmy Thales, których pozyskaliśmy cztery sztuki. Śmigłowce są wyposażone także w zestaw łączności taktycznej, stację radiolokacyjną dozoru morskiego czy optoelektroniczną głowicę obserwacyjną oraz aktywne i pasywne boje sonarowe. Gdy w czasie operacji polski AW101 wykryje wrogi okręt podwodny, może go porazić wypuszczanymi torpedami, najprawdopodobniej Eurotorp MU90 Impact, które wcześniej były zintegrowane także z Mi-14PŁ. Inną bronią przeciw okrętom podwodnym są bomby głębinowe, choć polska armia nie zdradza rodzaju.



Posiadanie tak wyspecjalizowanych maszyn jak AW101 jest potrzebne do zabezpieczenia polskich interesów na Bałtyku. Jednak patrząc na nasze potrzeby, cztery śmigłowce to stanowczo za mało. Także przy obecnych zagrożeniach hybrydowych nad Morzem Bałtyckim zapotrzebowanie na specjalistyczne śmigłowce mogące zwalczać okręty podwodne, ale także prowadzić potrzebny rekonesans jest znacznie większe. Przy tym cztery AW101 nie zastępują wszystkich przestarzałych już Mi-14PŁ.


A mówimy tu tylko o misjach zwalczania okrętów czy rekonesansu. Należy przy tym pamiętać o misjach SAR (Search And Rescue) i Combat SAR, czyli misjach ratowniczych w warunkach pokoju i walki. Konfiguracja naszych AW101 pozwala na wykorzystanie do misji CSAR w niektórych warunkach, jednak już niekoniecznie do SAR, dlatego te śmigłowce nie mają być umieszczone w dyżurach do cywilnych misji ratowniczych. Stąd np. polska flota SAR na morzu opiera się jeszcze na przestarzałych Mi-14PŁ/R czy W-3RM/WARM Anakonda. Na ten moment realnie stoimy przed perspektywą, że zabraknie w Polsce sprawnych śmigłowców ratownictwa morskiego.


Więcej informacji:

https://geekweek.interia.pl/militaria/news-jest-pierwsze-nagranie-aw101-w-sluzbie-polskiej-marynarki,nId,21321822


https://twitter.com/MarWojRP/status/1901270176097529957


#wojsko #wojskopolskie #wiadomoscipolska #helikoptery

Zaloguj się aby komentować

Tak na oko, jaki procent wszystkich wyzwań udaje Wam się ukończyć sukcesem?

I których najbardziej nie lubicie? A jakie są ulubione?


#hejtowyzwanie

Zaloguj się aby komentować