Zdjęcie w tle

damw

GURU
  • 1484wpisów
  • 5282komentarzy

Peron coraz bardziej się oddala xD


"Grenlandczycy sami do nas dzwonią, bo chcą porządnej ochrony" — zapewnia prezydent USA Donald Trump. Sytuacja wokół wyspy robi się coraz bardziej napięta.


Prezydent Trump odniósł się do sprawy zapowiedzianej wizyty amerykańskiej delegacji, której przewodzić będzie żona wiceprezydenta USA Usha Vance. Trump zbył krytyczne głosy, twierdząc, że "to nie prowokacja, lecz przejaw życzliwości" i że wizyta odbędzie się na zaproszenie samych Grenlandczyków.


"Mamy do czynienia z wieloma ludźmi z Grenlandii, którzy chcieliby, aby coś się wydarzyło w kwestii ich właściwej ochrony i właściwej opieki. Oni dzwonią do nas. My nie dzwonimy do nich. Zostaliśmy tam zaproszeni" — powiedział Trump, odpowiadając na pytania prasy podczas posiedzenia gabinetu. Zasugerował, że na Grenlandię wybiera się też sekretarz stanu USA Marco Rubio, choć dotychczasowe doniesienia mówiły jedynie o doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza i ministra energii Chrisa Wrighta.


Dopytywany, kto wystosował zaproszenie — celem rozpoczynającej się w czwartek podróży drugiej damy oficjalnie jest obejrzenie narodowego wyścigu psich zaprzęgów, który odbędzie się w sobotę — Trump stwierdził, że było to "wielu, wielu ludzi, w tym niektórzy przedstawiciele władz".


Według "New York Timesa" jednym z Grenlandczyków, który pomógł zorganizować wizytę, był lokalny murarz i zwolennik Trumpa, Joergen Boassen. Miał on być zaangażowany we wcześniejsze działania obozu Trumpa na Grenlandii, w tym w wizytę Donalda Trumpa Jr. w styczniu, po której wpływowi zwolennicy Trumpa w mediach społecznościowych rozdawali 100-dolarowe banknoty. Dziennik zaznaczył jednak, że delegacji nie zapraszały lokalne władze ani organizatorzy Avannaata Qimussersua, corocznego wyścigu psich zaprzęgów.


https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/sami-do-nas-dzwonia-donald-trump-o-grenlandczykach/h9gtw2h


#heheszkipolityczne #polityka #usa #wiadomosciswiat

@damw potwierdzam, byłem tym Grenlandczykiem, który dzwonił. Poprosiłem o odwróconego Nixona z serem a dostałem podwójną wieprzowinę w sosie marchewkowym. Nie polecam.

Działania wujka USA przypominają mi działania różnych organizacji z Pruszkowa i Wołomina z lat 90., które oferowały ochronę lokalnym biznesom.

Zaloguj się aby komentować

W poniedziałek odbyła się konferencja premiera Donalda Tuska dot. deregulacji. Dotknięto również tematu przemysłu zbrojeniowego.


Przedstawiciele inicjatywy „sprawdzaMY” kierowanej przez właściciela firmy InPost Rafała Brzozkę, przekazali rządowi propozycję zmian deregulacyjnych mających obejmować siedem obszarów życia społeczno-gospodarczego w Polsce. Propozycje zespołu mają też dotyczyć rozwiązań z zakresu obronności i bezpieczeństwa (m.in. zwiększenie dostępu polskich firm do budowy potencjału obronnego kraju).


Ciekawy był zwłaszcza fragment:

„Skończymy z dotychczasową zasadą, że zamówienia dotyczące obronności nie powinny być realizowane przez prywatny przemysł. Powinny być. Sprawimy, że perspektywa wieloletnich kontraktów będzie dostępna dla prywatnych polskich przedsiębiorców” – powiedział premier polskiego rządu Donald Tusk.


„Coraz większe środki budżetowe i wsparcie europejskie, które przeznaczamy na obronność, będą wydawane na produkcję w Europie. Zrobimy wszystko, aby zasadniczy strumień pieniędzy trafiał do polskiego przemysłu zbrojeniowego. (…)Nie mamy problemu z nadprodukcją i przesyceniem rynku zbrojeniowego, wręcz przeciwnie. Jestem gotowy do natychmiastowej i stałej współpracy z zespołem ekspertów od przemysłu zbrojeniowego, abyśmy nie przegrali wyścigu, który rozpoczął się w Europie” – kontynuował polityk.


https://defence24.pl/przemysl/tusk-zamowienia-obronne-takze-dla-prywatnego-przemyslu


#wiadomoscipolska #polityka

Mamy w Polsce firmy produkujące drony i pociski manewrujące, które sprzedają tylko na eksport właśnie dlatego, że nie są w rękach państwowych. Taka decyzja z pewnością odblokuje duży potencjał.

Zaloguj się aby komentować

Od końca ubiegłego roku w Korei testowany jest nowy lotniczy pocisk manewrujący. Tzw. Cheonryong będzie mógł być wykorzystywany przez KF-21, ale także… FA-50 Fighting Eagle.


FA-50 w ilości 48 sztuk zamówiła/kupiła też #polska


Obecnie prototypowe wersje pocisku są testowane wyłącznie na FA-50, ponieważ KF-21 Boramae sam jest na razie samolotem testowym i będzie można na nim sprawdzać nowe typy broni prawdopodobnie dopiero od roku 2026


Pocisk Cheonryong jest rozwijany przez agencję ADD (Agency for Defense Development) oraz firmy LIG Nex1 i Hanwha Aerospace. Program mógł zostać rozpoczęty po zakupie od Niemiec 260 pocisków Taurus KEPD 350 wraz z towarzyszącym mu transferem technologii (dotyczącym m.in. bojowej głowicy penetrujące).


W efekcie prac nad nowym pociskiem Koreańczycy spodziewają się uzyskać „koreańskiego Taurusa”, ale także broń o nieco większym zasięgu (mówi się o ponad 500 km, choć także o przedziale 500-800 km), a jednocześnie nieco lżejszą (1,3 tony). Ma powstać też wersja z mniejszym zapasem paliwa dla FA-50. Samolot ten może bowiem przenosić pod najsilniejszymi punktami podwieszeń maksymalnie ładunek 1 tony. Z tego powodu wersja dla FA-50 ma cechować się zasięgiem około 350 km. Mimo to możliwość podwieszenia pod ten samolot pocisku manewrującego ze zdolnością do penetrowania bunkrów (prawdopodobnie taka sama głowica bojowa), cechami stealth i celnością CEP na poziomie 1-2 metrów, radykalnie zwiększy wartość FA-50 jako samolotu bojowego.


Pociski Cheonryong mają zacząć wchodzić do służby od 2028 roku, a całe koreańskie zamówienie obejmujące 200 egzemplarzy ma zostać zrealizowane do 2031 roku. Pocisk zostanie zapewne zaoferowany także na eksport.


Do naszych samolotów kupowaliśmy do tej pory JASSM:


W grudniu 2014 r. MON podpisało umowę z rządem USA na pociski AGM-158A Joint Air-to-Surface Standoff Missiles (JASSM) o zasięgu do 370 km i mogących przenosić głowicę o masie 450 kg. Kontrakt był wart ok. 250 mln dolarów. Obejmował 40 pocisków bojowych oraz aparaturę kontrolno-pomiarową i testującą niezbędną do integracji pocisku z samolotem, modernizację oprogramowania F-16 do wersji M 6.5 (dotyczy to m.in. systemów wymiany danych, identyfikacji swój-obcy, symulacji bojowej i walki radioelektronicznej), unowocześnienie wybranych systemów pokładowych oraz specjalistyczne szkolenie personelu latającego i technicznego.


W grudniu 2016 r. MON podpisało umowę na zakup pocisków AGM-158B JASSM-ER, czyli wersji o zasięgu wynoszącym blisko 1000 km. Jednocześnie zakupiono dodatkowe uzbrojenie powietrze-powietrze dla polskich F-16 - pociski AIM-120C7 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder Block II.


A dodatkowo w zeszłym roku ponad 800 sztuk JASSM-ER:


735 milionów dolarów wart jest kontrakt na zakup ze Stanów Zjednoczonych ponad 800 lotniczych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu AGM-158B JASSM-ER. Dokument podpisał dziś Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. Umowa na pociski o zasięgu około 1000 km będzie realizowana w latach 2026–2030.


https://defence24.pl/technologie/testy-pocisku-manewrujacego-do-fa-50


https://defence24.pl/sily-zbrojne/polskie-f-16-z-pociskami-jassm-pierwsza-dostawa


https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41800?t=AGM-158B-JASSM-ER-dla-lotnictwa


#wiadomosciswiat #korea #wojsko

Zaloguj się aby komentować

Może 2 tygodnie temu była informacja o kupowaniu od Słowacji 2 linii produkujących amunicję 155mm, teraz kolejne info o rozmowach z Turcją dotyczących transferu technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm:


Wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda spotkał się z dyrektorem generalnym spółki Makine ve Kimya Endustrisi (MKE) Ilhamim Kelesem. Jak czytamy na stronie polskiego rządu, podczas spotkania miała zostać zaprezentowana oferta tureckiego państwowego producenta uzbrojenia, która dotyczyła „kompletnego transferu technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm, która umożliwiłaby niezależną, krajową produkcję wszystkich komponentów w zakładach PGZ S.A.”.


Warto zauważyć, że polsko-tureckie rozmowy dot. współpracy przemysłów zbrojeniowych prowadzone są już od pewnego czasu. Przykład stanowi tu wizyta robocza przedstawicieli polskiego rządu oraz polskich firm zbrojeniowych w Turcji w sierpniu 2024 roku. Wtedy to przedmiotem tychże rozmów były m.in. bezzałogowe okręty oraz drony morskie. Więcej na temat sprzętu, który Polska mogłaby zakupić w Turcji pisaliśmy w specjalnej analizie, dostępnej tutaj.

O zacieśnianiu współpracy między Warszawą a Ankarą świadczy też fakt ostatniej wizyty Donalda Tuska w Turcji, gdzie doszło do spotkania polskiego premiera z prezydentem Turcji Recipem Erdoganem. Przedmiotem rozmowy było m.in. możliwe polsko-tureckie partnerstwo obronne.


https://defence24.pl/polityka-obronna/polsko-turecka-wspolpraca-amunicyjna-coraz-blizej


Jak podaje Ministerstwo Obrony Narodowej, turecka oferta wpisuje się w aktualne wymogi rozwoju zdolności ogniowych Sił Zbrojnych RP. Według niej transfer technologii produkcji amunicji kalibru 155 mm miałby pozwolić na "niezależną, krajową produkcję wszystkich jej komponentów w zakładach PGZ S.A.".


Nie jest znany zakres transferu technologii. Biorąc pod uwagę, że w zakładach należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej już produkuje się amunicję kalibru 155 mm, można tu mówić o nowoczesnych liniach produkcyjnych, pozwalających zwiększyć moce przerobowe lub zapewnieniu sieci dostawców poszczególnych komponentów. To de facto jest główny cel w rozwoju zdolności produkcji amunicji w Polsce.


https://geekweek.interia.pl/militaria/news-polska-bedzie-produkowala-turecka-amunicje-wymowne-rozmowy,nId,21323004


#wojsko #wiadomoscipolska #amunicja

@damw trochę irytujące, że sponsorują 800+, ale technologię na pociski trzeba kupować z różnych źródeł, jakby to była broń atomowa ;/

Zaloguj się aby komentować

Droga ekspresowa S1 przez Beskidy już niemal gotowa. Kierowcy ominą znane turystycznie miejscowości, ale zyskają wspaniałe widoki na góry. Trudny teren wymagał poprowadzenia trasy tunelami, mostami i estakadami.


Już niedługo kierowcy będą mogli pojechać jedną z najpiękniejszych dróg w naszym kraju. Oczywiście nie chodzi o wygląd nawierzchni, ale widoki, które będą temu towarzyszyły. Trudny odcinek przebiega bowiem nie tylko tunelami, ale też mostami i estakadami, które zapewnią widok na Beskidy.


Fragment drogi S1, o którym mowa, to brakujący 8,5-kilometrowy odcinek na Żywiecczyźnie między Przybędzą a Milówką (tzw. obejście Węgierskiej Górki). Tam kierowcy (włącznie z samochodami ciężarowymi) muszą zjechać na DK1 jadąc m.in. przez Węgierską Górkę i Milówkę. Powoduje to nadmierny ruch, który zaznacza się nie tylko mieszkańcom, ale także przyjezdnym, ponieważ wymienione miejscowości są chętnie odwiedzane przez turystów chcących poznań ten piękny zakątek Polski.


Od początku roku prace koncentrowały się na dwóch tunelach drogowych: w masywie Barania o długości ok. 830 m oraz w masywie Białożyński Groń o długości ok. 1000 m. W obiektach wykonywany jest przede wszystkim montaż instalacji, a także inne zadania wykończeniowe. Na betonowanie obudowy zasadniczej tuneli wykorzystano 𝟕𝟎 𝐭𝐲𝐬. 𝐦³ betonu oraz 𝟕 𝟕𝟎𝟎 𝐭𝐨𝐧 stali zbrojeniowej, a podczas ich drążenia wywieziono 𝐩𝐨𝐧𝐚𝐝 𝟔𝟓𝟎 𝐭𝐲𝐬. 𝐭𝐨𝐧 urobku - przekazują drogowcy.


Jednym z najciekawszych odcinków będzie estakada nad ul. Zielona Góra i ul. Zielona o długości około 940 m. Poprowadzona jest na wysokości koron drzew, przez co podróżujący nią zyskają wspaniałe widoki na Beskidy. Oprócz niej, w ciągu drogi S1 będzie jeszcze 7 innych estakad i mostów drogowych.


Budowa drogi ekspresowej S1 na odcinku obwodnicy Węgierskiej Górki zapewni bezpośrednie, szybkie połączenie na trasie Bielsko-Biała - granica polsko-słowacka (Zwardoń) - Svrcinovec (powiat Czadca, Słowacja). Jest jedną z ważniejszych tras, znajduje się w VI korytarzu Transeuropejskiej Sieci Transportowej łączącej kraje basenu Morza Bałtyckiego z krajami Europy Południowej i przebiegającej w osi priorytetowej TEN-T nr 25 "oś drogowa Gdańsk-Brno/Bratysława-Wiedeń".


https://geekweek.interia.pl/transport/news-droga-ekspresowa-przez-beskidy-niemal-gotowa-estakady-zapewn,nId,21322952


Interaktywna mapa dostępna tutaj: https://wegorka-s1.pl/mapa.html


#wiadomoscipolska #transport #polska #beskidy

4b8fa48f-4315-4e30-b9a4-4f6cb2346c1f
ac61970f-0331-450e-a87f-ff0da0ea8d25
e091dfd9-0c69-4f4e-84e9-d8f6d34be1b0

Zaloguj się aby komentować

Hmmmm szczekanie Trumpa i Vance'a może wywalić amerykańskie rozwiązania z przetargów na system przeciwlotniczy w Danii.


Być może groźby Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii oraz jego naciski na usamodzielnienie się Europy spowodują, że amerykańskie firmy stracą kontrakt za ponad 2,5 miliarda dolarów, gdy Dania wybierze europejski system przeciwlotniczy średniego zasięgu SAMPT/T zamiast systemu Patriot. Amerykanie mają też małe szanse na sprzedaż Duńczykom zestawów krótkiego zasięgu IFPC, które muszą rywalizować z europejskimi systemami VL MICA, IRIS-T SLM i NASAMS.


Przyszła tarcza przeciwlotnicza Danii ma się składać z dwóch warstw: górnej i dolnej. Zgodnie z założeniami obie te warstwy mają zostać zabezpieczone w pierwszym etapie przez jeden system rakietowy dalekiego zasięgu oraz dwa systemy rakietowe krótkiego i średniego zasięgu. Spośród dwunastu kandydatów do budowy takiej tarczy, wstępnie wybranych pod koniec 2024 r., pozostało tylko pięciu. Początkowo przy ich wyborze patrzono nie tylko na możliwości operacyjne, ale również na terminy i bezpieczeństwo dostaw oraz interoperacyjność w ramach NATO.


Kierując się takimi wymaganiami, w ostatniej fazie postępowania przetargowego, Duńczycy mają do wyboru do zabezpieczenia górnej warstwy dwa systemy: amerykański PATRIOT oraz europejski SAMP/T NG (Surface-to-Air Missile Platform/Terrain) - proponowana przez konsorcjum EUROSAM (MBDA+Thales). W przypadku warstwy dolnej rywalizują ze sobą aż cztery systemy: dwa całkowicie europejskie: francuski VL MICA (firmy MBDA France) i niemiecki IRIS-T SLM (Firmy Diehl Defense), jeden norwesko-amerykański NASAMS (firmy Kongsberg) oraz amerykański IFPC.


Wcześniej Duńczycy podobno planowali kupić Patriot, ale obecnie sytuacja zmienia się z kilku powodów:


  • Donald Trump obraził Duńczyków grożąc im i zapowiadając przejęcie Grenlandii należącej do Królestwa Danii.

  • Europa zaczęła stawiać na własny przemysł zbrojeniowy, przeznaczając na to ponad 800 miliardów dolarów. I znowu do tego przyczynił się Donald Trump zarzucając Europejczykom brak starań, by samemu zapewnić sobie obronę.

  • Rozwiązania francuskie (VL MICA), niemieckie (IRIS-T SLM) i francusko włoskie (SAMP/T) mają unikatowe zalety wyróżniające je od amerykańskich, wśród których jest niższa cena, możliwość pozyskania technologii, europejska niezależność materiałowa od dostawców amerykańskich, europejska niezależność w użyciu uzbrojenia (bez konieczności uzyskania akceptacji z Białego Domu) oraz dążenie do wielowarstwowości podczas modernizacji systemu SAMP/T. Baterie tego typu mają bowiem docelowo wykorzystywać różnego rodzaju pociski, w tym również VL MICA. W podobny sposób rozwijany jest system IRIS-T SLM oraz NASAMS (w którym obok pocisków amerykańskich AIM-120 AMRAAM i AIM-9X Sidewinder planuje się wykorzystywać pociski europejskie IRIS-T).


Duże znaczenie ma także łatwość, z jaką mogą ze sobą współpracować systemy VL MICA i SAMP/T, których producentem jest głównie koncern MBDA. Co więcej mogą być one również z łatwością i praktycznie bezkosztowo zintegrowane z radarami GM200 MM/C, które mają wzmocnić duński system obserwacji technicznej, a są produkowane przez koncern Thales (wchodzący w skład koncernu EUROSAM). Ta łatwość integracji jest o tyle ważna, że przy decyzji, która ma zapaść jeszcze w pierwszej połowie 2025 roku, systemy mają wejść do służby operacyjnej już w 2028 roku. Nie będzie więc już czasu na dodatkowe badania i testy.


Tak naprawdę, Amerykanie mogą obecnie liczyć na sukces, powołując się jedynie na wysokie oceny, jakie system Patriot otrzymuje od ukraińskich sił zbrojnych. Jak się jednak okazuje, system SAMP/T (jedna bateria) jest również wykorzystywany na Ukrainie i nie odstaje on możliwościami bojowymi od swojego amerykańskiego odpowiednika. Poza tym, że jest go niewątpliwie mniej. Za jego największą wadę uważa się więc zbyt małą ilość pocisków, jaką można było dostarczyć ukraińskim siłom zbrojnym, przez co ich zapas bardzo szybko się wyczerpuje.


Problem Amerykanów jest w tym, że konsorcjum EUROSAM oferuje Danii najnowszą wersję systemu SAMP/T, z nowymi pociskami Aster-30 oraz najnowszy radar Ground Fire 300 (lub Leonardo Kronos GMHP - Grand Mobile High Power), zdolny już bez problemu do wykrywania i naprowadzania pocisków przeciwlotniczych na rakiety balistyczne i hipersoniczne. Zestawy europejskie będą więc robiły to samo, co amerykański Patriot. A przy ich kupnie nie trzeba będzie prosić o zgodę amerykańskiego departamentu obrony, Kongresu i również – Donalda Trumpa.


Więcej można przeczytać tutaj (np plusy i minusy SAMP/T vs PATRIOT): https://defence24.pl/sily-zbrojne/rewanz-danii-za-trumpa-sampt-zamiast-patriota


#wiadomosciswiat #bron #wojsko #usa #dania

Zaloguj się aby komentować

We Francji opublikowano nowy raport parlamentarny dotyczący „gospodarki wojennej”, który w szczegółowy sposób analizuje wyzwania oraz perspektywy związane z przejściem kraju do nowego modelu obronności. Efektem są rekomendacje dotyczące wzmocnienia krajowej bazy przemysłowej i technologicznej obrony (BITD), której zadaniem jest zapewnienie większej autonomii strategicznej w obliczu rosnących zagrożeń; w tym również od Federacji Rosyjskiej. Paryż chce więcej i szybciej produkować. Nowy model zaczyna być powoli wdrażany.


Zgodnie z raportem, Francja planuje inwestować 413 miliardów euro w ramach nowej ustawy o programowaniu wojskowym (LPM) na lata 2024-2030. To znaczący wzrost wydatków na obronność w porównaniu do poprzednich lat. Zrealizowane w 2023 roku zamówienia na 20 miliardów euro, znacznie przewyższające średnią roczną wartość w latach 2012-2022, wskazują na zmianę podejścia w kwestii finansowania przemysłu obronnego. Powyższe inwestycje mają na celu nie tylko zwiększenie zdolności obronnych, ale także wzmocnienie roli sektora obronnego w gospodarce kraju, zatrudniającego obecnie 210 000 osób, w tym 4 000 małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).


Warto dodać, że prezydent Macron zapowiedział zwiększenie budżetu na wojsko w nadchodzących miesiącach, więc ta kwota na pewno jeszcze się zmieni. Ponadto cały czas rośnie produkcja uzbrojenia; na przykład teraz są to trzy, a nie dwa myśliwce Rafale miesięcznie, a możliwości mają pozwolić na produkowanie pięć sztuk.


Kolejnym istotnym elementem raportu jest zabezpieczenie ciągłości dostaw do sektora obronnego. Francja stara się uniezależnić od zewnętrznych dostawców, szczególnie w kontekście krytycznych surowców, takich jak tytan czy stal. Relokacja produkcji, jak np. w przypadku przeniesienia produkcji prochu „do amunicji dużego kalibru” do Bergerac, ma na celu poprawę autonomii strategicznej kraju i minimalizację ryzyka przerw w dostawach, które mogą wystąpić w czasie kryzysu.


Raport zawiera również szereg rekomendacji, które mają na celu dalsze wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego. Kluczowe jest przyjęcie logiki gospodarki wojennej, która obejmować będzie wszystkie sektory, nie tylko siły zbrojne. Wspieranie krajowego przemysłu, w tym wzmocnienie łańcuchów dostaw i większa elastyczność w produkcji, mają być fundamentami niezależności Francji w sytuacji kryzysowej. Ponadto, szczególną uwagę zwrócono na konieczność zrównoważenia technologii z możliwością produkcji, czyli jakość nie idzie w parze z ilością, co wymaga elastycznego podejścia do innowacji oraz wsparcia sektora prywatnego w finansowaniu działań obronnych.


https://defence24.pl/geopolityka/jak-francja-ma-przejsc-na-gospodarke-wojenna


#wiadomosciswiat #wojsko #francja

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kilka dni temu była tutaj moda na wrzucanie regałów z kolekcją książek. Miałem też się pochwalić, ale ciągle nie udało mi się do niego dokopać, bo drogę blokują mi drzwi:


#ksiazki #heheszki #pdk

c070eb94-cbf5-4734-b79c-474a3fc83e56

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy Polacy są gotowi na emerytury niższe niż połowa ich ostatniej pensji? W obliczu starzejącego się społeczeństwa i rosnącego długu publicznego przyszłość systemu emerytalnego staje pod znakiem zapytania. Powraca temat konieczności reform, w tym ponownego podniesienia wieku emerytalnego. Eksperci wskazują, że bez podniesienia wieku emerytalnego żadne zmiany w systemie nie będą skuteczne. Wymieniają oni także potrzebne do przeprowadzenia reformy trzeciego filara emerytalnego, które mogą poprawić sytuację przyszłych beneficjentów świadczeń.


  • Polski system emerytalny staje przed wyzwaniem starzejącego się społeczeństwa i rosnącego długu publicznego

  • Podniesienie wieku emerytalnego jest uznawane za nieuniknione; w innych krajach wiek emerytalny wynosi nawet 67-70 lat

  • Eksperci sugerują zmiany również w przepisach dotyczących dodatkowych form ubezpieczenia, m.in. połączenie IKE i IKZE, ujednolicenie limitów wpłat oraz podniesienie udziału pracodawców w PPK


Podczas ostatniego posiedzenia Zespołu problemowego do spraw Ubezpieczeń Społecznych Rady Dialogu Społecznego zapowiedziano powołanie grupy roboczej, która zajmie się analizą i opracowaniem propozycji zmian w tzw. trzecim filarze emerytalnym.


Przewodniczący Zespołu i pomysłodawca powołania jego grupy roboczej, dr Wojciech Nagel, nie pozostawia złudzeń – przepisy regulujące dodatkowe formy oszczędzania na emeryturę zatrzymały się w rozwoju już przy tzw. reformie OFE przeprowadzonej w 2012 r. Uczestnicy utracili blisko połowę swoich aktywów i wbrew twierdzeniom niektórych polityków – żadna złotówka nie przepłynęła wówczas do FUS.


Choć rząd wprowadził wtedy Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) jako formę swoistej "rekompensaty", zaufanie obywateli zostało utracone. Skutki tego widać po niskim poziomie partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) wprowadzonych w 2019 r., w których uczestniczy zaledwie 3,7 mln osób.


Dużą część świadczeń społecznych rząd opłaca w Polsce z długu publicznego. Czyli z tego, co przyszłe pokolenia będą musiały spłacić.


Starzejące się społeczeństwo to kolejny czynnik zagrażający stabilności systemu emerytalnego. Dr Nagel przytacza dane, które pokazują skalę problemu.


— Dostępne dane wskazują, że w 1960 r. Polska miała blisko 28,5 mln, mieszkańców, a Turcja 27,5 mln. Dziś w Polsce mieszka około 37,5 mln osób, a w Turcji już 82,5 mln. Który kraj ma większe szanse na przyszłość? Na przetrwanie? — pyta retorycznie ekspert.


Jeszcze bardziej niepokojące są prognozy długoterminowe. Jak podkreśla ekspert, według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w 2100 r. liczba ludności Polski może spaść do niespełna 19,5 mln mieszkańców.


Ekspert wskazuje na kilka obszarów wymagających usprawnienia. Podkreśla, że podstawowym problemem jest to, że opcji do wyboru, czyli IKE, IKZE, PPK i PPE, jest po prostu za dużo. Jego zdaniem system należy uprościć, m.in. poprzez połączenie IKE i IKZE oraz ujednolicenie zasad opodatkowania i limitów wpłat. — Obecnie limity oszczędności są różne dla osób indywidualnie oszczędzających i prowadzących działalność gospodarczą, co nie ma uzasadnienia — zaznacza.


W przypadku PPK, dr Nagel rozważa propozycję zmiany w formach wypłaty oraz podwyższenie formuły współpłacenia. — Dziś łącznie ze składkami dodatkowymi oszczędności w PPK mogą wynosić 8 proc. miesięcznie, ale bez nich to zaledwie 3,5 proc. W Wielkiej Brytanii podobne rozwiązania opierają się na współpartycypacji rzędu 10–15 proc. Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby w Polsce było podobnie. Oczywiście na zasadzie dobrowolnej.


Wojciech Nagel podkreśla również, że żadne zmiany w systemie emerytalnym nie będą skuteczne bez podniesienia wieku emerytalnego.


W Belgii czy Australii wiek emerytalny wynosi 67 lat. Belgia planuje podwyższenie go do 70. To kraje znacznie bogatsze od Polski. Nie widzę powodów, dla których Polska, finansująca emerytury z długu, miałaby pozostać przy obecnym wieku emerytalnym – argumentuje.


Ogólnie mocno nieciekawa sprawa, bo od dawna wiadomo, że system się nie spina, że się w końcu zawali. Trzeba to jakoś reformować, ale grzebanie przy emeryturach to dla dowolnej partii rządzącej śmierć w kolejnych wyborach...


https://businessinsider.com.pl/praca/niewygodna-prawda-o-wieku-emerytalnym-inaczej-zadne-zmiany-nie-beda-skuteczne/wb803sf


#wiadomoscipolska #emerytura nie jestem pewny czy powinienem dać #polityka ale na wszelki wypadek dorzucę

@damw zaciekawiło mnie to:

Uczestnicy utracili blisko połowę swoich aktywów i wbrew twierdzeniom niektórych polityków – żadna złotówka nie przepłynęła wówczas do FUS.

Ktoś wie o co chodzi ? Z tego co pamiętam to właśnie wpadło do FUS czytaj zostało przejedzone na aktualne emerytury

@Syster a tam nie chodziło o to, że państwo wtedy przejęło te obligacje państwowe i tylko wirtualne zapisy się pojawiły na subkontach w zusie? De facto spowodowało to tylko zmniejszenie długu publicznego, ale bez "rzeczywistych" ruchów kapitałowych (kreatywna ksiegowość)?

@damw Tak ale w teorii te pieniądze na OFE pojawiły się na subkontach czyli w teorii w przyszłości miały być wypłacone.


Dla mnie to ten sam ruch co z emeryturami bieżącymi, stąd nie bardzo widzę, że ktoś na tym stracił - wszyscy wiemy, że niby odkładamy jakieś pieniądze na koncie w ZUSie ale tak naprawdę te pieniądze idą na emerytury dla aktualnych emerytów.

Zaloguj się aby komentować

Już nie tylko nielegalni imigranci w USA mają problem. Administracja Donalda Trumpa bierze się za tych, którzy na teren kraju wjechali całkiem legalnie. Właśnie trwają pracę nad cofnięciem tzw. tymczasowego statusu prawnego dla ponad 500 tys. cudzoziemców. To uprawnienie przyznane jeszcze przez prezydenta Joe Bidena. Efektem może być nawet deportacja.


Jak informuje Bloomberg, w najbliższych dniach Federal Register opublikuje dokument liczący trzydzieści pięć stron, który formalizuje zapowiedź administracji. Jak podaje Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), w ramach procedur z okresu poprzednich rządów do kraju wjechało legalnie około 532 tys. ludzi. Nadal nie jest jednak jasne, jak wielu z nich zachowało przyznany status prawny.


Dla tych, którzy nie spełniają warunków do dalszego pobytu, decyzja Trumpa oznaczać będzie konieczność opuszczenia Stanów Zjednoczonych lub ryzyko deportacji począwszy od końca kwietnia.


W ostatnim czasie administracja Donalda Trumpa odmówiła również przedłużenia tymczasowego statusu ochronnego setkom tysięcy Wenezuelczyków i Haitańczyków przebywających na terytorium USA. Takie działania wpisują się w konsekwentną politykę zaostrzania przepisów imigracyjnych.


Jeszcze większe kontrowersje budzi zniesienie wprowadzonego w 2023 r. programu, który umożliwiał cudzoziemcom uzyskanie tzw. zwolnień warunkowych (CNHV). Program ten, zaprojektowany przez administrację Bidena, miał pomóc we włączeniu migrantów do społeczeństwa poprzez umożliwienie legalnego pobytu osobom spełniającym określone wymagania. Były to m.in. przestrzeganie prawa, podjęcie pracy czy edukacji. Zgodnie z opinią agencji Bloomberg, wycofanie programu stanowi element zaostrzania polityki wobec migrantów – rozwiązanie określano jako kluczowe w integracji licznych grup cudzoziemców w USA.


Bloomberg wskazuje także, że Donald Trump od dawna publicznie krytykował wszelkie inicjatywy związane z łagodzeniem przepisów imigracyjnych. Uważał je za „politykę otwartych granic”, która, według jego słów, prowadzi do niekontrolowanego napływu osób z zagranicy.


No rozkręcają się widzę amerykanie...


https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/usa-uderzaja-w-legalnych-imigrantow-cofna-500-tys-pozwolen/b44myxg


#wiadomosciswiat #usa

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ale trzeba spamu naprodukować, żeby z Fanatyka na Guru przejść xD

A nagrodą jest pedalski kolor rangi. Co nie @moll i @entropy_ ?

#gownowpis

c1ae2155-9a36-4434-8ea3-94a02e62e934

Zaloguj się aby komentować