
damw
- 1555wpisów
- 5500komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Sąd w Paryżu uznał w poniedziałek liderkę francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen za winną sprzeniewierzenia funduszy publicznych w procesie dotyczącym fikcyjnego zatrudniania asystentów eurodeputowanych. Grozi jej kara do 10 lat więzienia i grzywny w wysokości do 1 mln euro. Wyrok skazujący dla liderki skrajnej prawicy może też zagrozić jej startowi w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 r.
Proces dotyczy faktów z lat 2004-2016. Wcześniejsze dochodzenie w PE wykazało, że w tamtym czasie 17 eurodeputowanych ówczesnego Frontu Narodowego, obecnie noszącego nazwę Zjednoczenie Narodowe, zatrudniało na stanowiskach asystentów osoby, które w rzeczywistości były funkcjonariuszami partyjnymi, a nie świadczyły pracy na rzecz europosłów, czego wymagają regulacje unijne. Sprawę przekazano francuskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Zarzuty wobec Marine Le Pen i jej współpracowników dotyczą sprzeniewierzenia funduszy publicznych bądź współudziału w malwersacji. Maksymalna kara za takie przestępstwo to 10 lat więzienia i grzywna w wysokości do 1 mln euro, a także dziesięcioletni zakaz startowania w wyborach. To ostatnie mogłoby udaremnić start Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 r.
Zarzutami objęto 11 osób, które były europarlamentarzystami Frontu Narodowego w tamtym okresie. Oprócz Le Pen są to: obecny wiceprzewodniczący RN Louis Aliot, były nr 2 w partii Bruno Gollnisch oraz parlamentarzysta i rzecznik RN Julien Odoul. Kolejnych 12 oskarżonych to np. Catherine Griset, w partii szefowa gabinetu Le Pen. Dochodzenie w PE wykazało, że Griset (obecnie europarlamentarzystka) spędziła w Parlamencie Europejskim 12 godzin w okresie między październikiem 2014 r. i sierpniem 2015 r., gdy miała być asystentką w PE. Czterech kolejnych oskarżonych to osoby pełniące funkcje partyjne w FN-RN.
Parlament Europejski, który występuje w procesie jako strona cywilna, oszacował swój uszczerbek w tej sprawie na 3 mln euro, ale domagać się będzie nie więcej niż 2 mln, bowiem kwota w wys. 1 mln została już zwrócona
#wiadomosciswiat #francja #polityka
O co chodziło dokładnie? O to:
sąd w Paryżu, który orzekł, że Marine Le Pen wykorzystała ponad 3 miliony euro (12,5 mln zł), przeznaczone na asystentów posłów do Parlamentu Europejskiego, na opłacanie członków jej partii, Zjednoczenia Narodowego.
O ile pamiętam, to nasi posłowie (nie tylko pisu) też dość swobodnie traktowali te środki. Ciekawe, czy ktoś się za nich weźmie, bo Richard Cz. to chyba dalej jest w polityce, nie?
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Paweł Szopa, który wyszedł juz na wolność, miał pójść na współpracę z prokuraturą w sprawie afery w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Jak informuje Republika, w swoich zeznaniach twórca marki Red is Bad jednoznacznie obciąża szefową biura Mateusza Morawieckiego. "Był do niej telefon na WhatsAppie, że potrzebuje tyle i tyle, ja to wpłacałem i przekazywałem pieniądze" - miał powiedzieć śledczym.
W aferze RARS aresztowani zostali m.in. były szef agencji Michał Kuczmierowski, ale też twórca marki Red is Bad Paweł Szopa. Obaj wyszli już na wolność - pierwszy w Londynie, drugi w Polsce.
Okazuje się, że Szopa poszedł na współpracę ze śledczymi. Republika właśnie publikuje jego zeznania. Obciąża w nich Annę W., szefową biura Mateusza Morawieckiego, która została aresztowana przez śledczych kilka tygodni temu wraz z mężem.
Prokuratura zarzuca jej przyjęcie korzyści majątkowej w zamian za "załatwianie" kontraktów dla firmy Pawła Szopy na zakup agregatów prądotwórczych dla Ukrainy.
"Te pięć milionów, które chciała Anka W., to była prośba, nie żądanie. Ona pierwsza zwróciła się do mnie o pieniądze. Na tym spotkaniu nie ustaliliśmy, w jakiej formie i kiedy dokładnie mam jej przekazać te pieniądze. Temat tych pieniędzy był palący, ona mówiła, że są jej potrzebne na już, za chwilę. (…) Rozmowa o tych pięciu milionach na kampanię była krótka. Ona zapytała, ile zarobiłem na agregatach, po czym powiedziała, że potrzebuje 5 mln zł i ja się zgodziłem. Nie wnikałem w konkrety, na co to ma pójść" - czytamy w zeznaniach, które ujawnia Republika.
Jak dodaje Szopa, pieniądze przekazywał na swojej działce mężowi Anny W. Po przegranych wyborach W. miała powiedzieć, że dotychczasowe łapówki wystarczą i ostatecznie skończyło się na ok 3,6 mln zł.
Anna W., w czasach gdy premierem był Mateusz Morawiecki, pełniła funkcję dyrektorki biura Kancelarii Premiera. Jak przypomina Onet, to właśnie ona wprowadzała 6 września 2023 r. Pawła Szopę na ważne spotkanie w sprawie kampanii wyborczej w Kancelarii Premiera. Mówimy tutaj o osobie, której RARS udzielił zleceń na pół miliarda złotych.
Z nieoficjalnych doniesień wynika, że prawdopodobnie Szopa spotkał się wtedy z Mateuszem Morawieckim, o czym informował m.in. "Stan wyjątkowy".
No to niedługo się chyba zacznie robić ciekawie
#polityka #bekazpisu #wiadomoscipolska
Czujecie to? Oni sobie sami przygruchowują takich przekrętów, żeby wyprać im trochę kasy przewalonej z państwowych zamówień, żeby można tego było potem użyć do własnych celów (politycznych, czy gospodarczych). Dają dobrze zarobić, a ci przekręciarze wiedzą, że muszą im odpalić i, że mogą trochę posiedzieć. Facet jest milionerem teraz - długo posiedział? Nie. Poszedł na współpracę, teraz jeszcze gwarancje dostanie, że więcej go nie ruszą. Kurła, jakie to poryte.
@damw No i co takiego grozi tej "Annie W."? Zawiasy? Dwa lata i zwolnienie po roku za dobre sprawowanie? A może zaraz się rozchoruje i będzie tak chorowała do przedawnienia zarzutów?
W Ameryce siedziałaby w pasiakach 200 lat, natomiast w Polsce urzędnicy czują się zupełnie bezkarni. Przecież nawet nie przekazywali sobie tej kasy w krypto, tylko w gotówce. To całe łapownictwo jest dla mnie tak niepojęte i wkurwiające, że muszę to teraz rozchodzić.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jak poinformowała poniedziałkowa "Rzeczpospolita", Polska Grupa Zbrojeniowa złożyła pod koniec zeszłego tygodnia dokumenty do Funduszu Inwestycji Kapitałowych Ministerstwa Aktywów Państwowych, by pozyskać ok. 2,5 mld zł na rozbudowę zdolności do produkcji amunicji wielkokalibrowej. Minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski w rozmowie z Business Insider Polska potwierdził tę informację i zapowiedział, że ministerstwo rozpatrzy wnioski jak najszybciej. "Mamy świadomość, że czas na goni" — mówi.
Jak napisała "Rzeczpospolita" do Funduszu Inwestycji Kapitałowych, który zarządzany jest przez ministerstwo aktywów państwowych, ma trafić zgodnie z ustawą 3 mld zł na produkcję amunicji. Pod koniec grudnia 2 mld zł zostało przelane do FIK z Ministerstwa Obrony Narodowej, dzięki czemu resort obrony będzie mógł się pochwalić lepszym wykonaniem planowanego budżetu. "Rzeczpospolita" podaje też, że zgodnie z ustawą do końca czerwca kolejny miliard do FIK przekaże Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych – będą to skarbowe papiery wartościowe otrzymane przez agencję nieodpłatnie pod koniec grudnia 2023 r.
Minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski w rozmowie w Business Insider Polska przyznał, że fabryki amunicji to jeden z najważniejszych projektów specjalnych realizowanych przez MAP i że ministerstwo nie zamierza zwlekać z oceną złożonych wniosków.
"Zrobimy wszystko, aby te zakłady (bo nie będzie to jedna fabryka) powstały jak najszybciej. Czuję satysfakcję, że PGZ złożył wreszcie wnioski o środki z FIK, gdyż to bardzo ważny krok do rozpoczęcia tej kluczowej z punktu zdolności obronnych Polski inwestycji. Wierzę, że wnioski są na wysokim poziomie merytorycznym, czyli dobrze przemyślane i kompletne. Mogę zadeklarować, że zrobimy wszystko, aby ich ocena była sprawna i decyzja została wydana w jak najszybszym terminie. Mamy świadomość, że czas na goni" — powiedział szef MAP.
Na sam koniec niestety info, kiedy zaczniemy produkować więcej amunicji:
Według "Rzeczpospolitej" zdolność do samodzielnej produkcji powinna być osiągnięta na przełomie lat 2027/2028. "Obecnie PGZ jest w stanie produkować znacznie mniej niż 50 tys. pocisków 155 mm rocznie. Wydaje się, że poziom 100 tys. sztuk zostanie przebity najwcześniej w 2028 r., a bardziej realnie — w 2029 r."
#wiadomoscipolska #polska #wojsko
Zaloguj się aby komentować
Na defence24.pl fajny artykuł o drodze jaką pokonała Korea Południowa aby produkować swoje czołgi K2.
Dziś Republika Korei posiada rozbudowany i wysoce rozwinięty technologicznie przemysł. Ale nie zawsze tak było. Nim pojawił się czołg podstawowy K2 Black Panther, który jest jednym z najbardziej zaawansowanych na świecie, Republika Korei musiała przebyć bardzo długą drogę, aby zbudować kompetencje do opracowania własnego czołgu podstawowego.
W artykule opisane jest, w jaki sposób powstawał koreański czołg K1 ROKIT.
https://defence24.pl/przemysl/droga-do-czarnej-pantery-koreanski-czolg-k1-rokit-analiza
#wojsko #korea #czolgi
Zaloguj się aby komentować
Armia Stanów Zjednoczonych planuje wprowadzenie na wyposażenie amunicji do artylerii rakietowej o kalibrze nieco ponad 120 mm. Ma to umożliwić prowadzenie zmasowanego ognia.
Firma Anduril Rocket Motor Systems poinformowała kilka dni temu o otrzymaniu kontraktu na opracowanie i kwalifikację silników rakietowych o średnicy 4.75 cala, czyli nieco ponad 120 mm. W komunikacie wyjaśniono, że armia amerykańska szuka zdolności do prowadzenia ognia za pomocą relatywnie tanich i masowo stosowanych systemów broni precyzyjnej, utrzymując przy tym odpowiednie parametry w zakresie zasięgu i siły prowadzonego ognia.
Zastosowanie tego rodzaju rakiet ma umożliwić strzelanie salwą nawet trzydziestu pocisków z pojedynczej wyrzutni HIMARS przenoszącej jeden kontener startowy. Kontrakt jest o tyle ciekawy, że Anduril obecny jest na amerykańskim rynku obronnym od stosunkowo niedawna i obok systemów bezzałogowych czy oprogramowania rozwija też produkcję napędów rakietowych na paliwo stałe, także za pomocą nowych metod.
W założeniu ma to pozwolić skokowo podnieść skalę produkcji. W ramach kontraktu zostaną opracowane zarówno silniki wykorzystujące tradycyjne paliwo stałe, jak i nowo opracowany system ALITEC, który ma zapewniać znacznie większą donośność, charakterystyczną dla innych systemów.
Co do zasady Amerykanie chcą produkować obok droższych pocisków w różnych klasach (dla artylerii rakietowej, ale i przeciwlotnicze) także tańsze, które można szybko dostarczyć „w tysiącach”. Przykładem są pociski APKWS, używane do zwalczania bezzałogowców klasy Szahid, tego rodzaju zdolności będą na pewno dalej rozwijane.
Inna inicjatywa dotyczy właśnie pocisków dla artylerii rakietowej. Ma ona obejmować rakiety o donośności 30-40 km, przeznaczone do odpalania z HIMARS i MLRS M270, właśnie w tym celu budowane są nowe napędy Andurila. Amerykanie chcą, by powstały one możliwie szybko, by móc je wdrożyć w ciągu kilku lat.
Inicjatywa US Army jest ciekawa z polskiego punktu widzenia. W Polsce pociski 122 mm stosuje się i produkuje od lat, a od kilku lat – choć w ograniczonej ilości – także w odmianie o donośności ponad 40 km (Feniks-FHD), produkowanej przez Mesko. Dziś odpalane są one z wyrzutni Langusta i starych RM-70 oraz BM-21, ale druga umowa wykonawcza na system Homar-K przewiduje opracowanie zasobnika do strzelania tymi pociskami już z wyrzutni Homar-K, które – podobnie jak HIMARS – mogą strzelać także cięższymi rakietami kierowanymi i pociskami balistycznymi, tyle że produkcji koreańskiej.
Ponadto, do strzelania tymi pociskami ma też zostać przystosowany Homar-A, czyli spolonizowany HIMARS, co będzie się wiązało z opracowaniem kontenera startowego. Amerykańskie prace są o tyle interesujące z polskiego punktu widzenia, że dają możliwości szerszej współpracy. Polski przemysł pracował nad głowicami termobarycznymi i kasetowymi w tym kalibrze, które mogłyby zainteresować Amerykanów, a także nad korekcją lotu dla pocisków 122 mm. Z kolei wprowadzenie rakiet w kalibrze 122 mm z nowymi napędami mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć ich donośność, o ile będą wystarczająco celne. To ostatnie wymaga stosowania układów korekcji, ale takie prace prowadzono już tak w Polsce jak i za granicą.
https://defence24.pl/przemysl/usa-szukaja-masowej-amunicji-do-himars
#wojsko #wiadomosciswiat #himars
Zaloguj się aby komentować
Prezydent USA zagroził Iranowi cłami oraz bombardowaniem, jeśli ten nie znajdzie nici porozumienia z Waszyngtonem w sprawie własnego programu nuklearnego.
Sam fakt powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu był zwiastunem tego, że stosunki amerykańsko-irańskie będą mogły ulec pogorszeniu. Jeszcze podczas swojej pierwszej kadencji wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia nuklearnego z Iranem, a za pośrednictwem ówczesnego sekretarza stanu Mike’a Pompeo w 2019 roku w Warszawie zorganizowany został antyirański szczyt (oficjalnie dotyczył on spraw bliskowschodnich).
Wczoraj Iran odrzucił ofertę bezpośrednich rozmów z amerykańskimi władzami, choć oficjalnie możliwość prowadzenia dyskusji jest nadal otwarta. Jak dodaje Reuters, Prezydent Iranu Masud Pezeszkian stwierdził, że „bezpośrednie negocjacje (z USA - przyp. red.) zostały odrzucone, ale Iran zawsze był zaangażowany w pośrednie negocjacje, a teraz również Najwyższy Przywódca podkreślił, że pośrednie negocjacje nadal mogą być kontynuowane”.
W połowie marca prezydent USA Donald Trump wysłał do irańskich władz list z propozycją negocjacji na temat nowego porozumienia nuklearnego. Miał w nim dać Teheranowi dwa miesiące na podjęcie decyzji i zagrozić, że w przypadku odrzucenia tej propozycji Stany Zjednoczone zaostrzą sankcje, które Trump nałożył na początku lutego na Iran w ramach kampanii „maksymalnej presji”. Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei odrzucił ofertę, określając ją mianem „zwodniczej” i dodał, że w obecnej sytuacji nie da się wrócić do porozumienia z 2015 r. w jego oryginalnej postaci.
Ta odpowiedź nie spotkała się jednak z pozytywnym odbiorem w Białym Domu. Prezydent Trump powiedział, że należy spodziewać się adekwatnej odpowiedzi oraz że podejmie decyzję w sprawie taryf wtórnych. Zagroził też Iranowi bombardowaniami, jeśli konflikt zostałby nasilony
https://defence24.pl/geopolityka/trump-uderzymy-na-iran-jesli-nie-podpisze-umowy-nuklearnej
#wiadomosciswiat #usa #iran
Zaloguj się aby komentować
Udało mi się w końcu obejrzeć 3 bajki z zeszłego roku a mianowicie:
Vaiana 2 (Moana 2)
W głowie się nie mieści 2 (Inside Out 2)
Dziki robot (The Wild robot)
I jeśli bym miał oceniać, to zdecydowanie Dziki robot i historia "robota rozbitka o imieniu Roz" wychowującego pisklę (nauka pływania, jedzenia i latania) oraz próbującego zaprzyjaźnić się ze zwierzętami był najlepszy z tej trójki. Nie dziwię się, że zdobył nagrodę dla najlepszej animacji 2024.
Następnie Vaiana (pierwsza część mi się bardzo, bardzo podobała, ale ja lubię takie klimaty z palmami, morzem itp) i na samym końcu bajka o emocjach i dorastaniu. Spojrzałem teraz na oceny na IMDB tych #animacja i inne osoby chyba myślą podobnie, bo najwyższą ocenę ma właśnie nr 3
#bajki #filmy trochę też #rodzicielstwo

@damw Vaiana 2 była dla mnie nieoglądalna, a jedynka bardzo mi się podobała. Dwójka ma całkowicie inny sposób prowadzenia akcji i zalewe zbędnych postaci. Zastanawiałem się dlaczego tak, a to wyszedł dość powszechny dla Disneya myk, gdzie pierwotnie dwójka miała być serialem na Disney+, ale potem to przerobili na kinówke.
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj były hipcie z Kinder Niespodzianek, dzisiaj będą Frito Lay #starwars #gwiezdnewojny Tazo
Kolejny raz #nostalgia #90s no i #chwalesie bo pamiętam, że udało mi się zebrać wszystkie.





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że jutro w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej OP w Sochaczewie zostanie podpisana umowa międzyrządowa na dostawę elementów logistycznych i szkoleniowych dla II fazy programu Wisła.
W uroczystości podpisania umowy wezmą udział premier Donald Tusk, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów Andrzej Domański.
„Umowa z USA dotyczy dostaw wsparcia logistycznego dla systemu Patriot w Siłach Zbrojnych i obejmie elementy technicznego wsparcia oraz szkolenia. Realizacja umowy pozwoli na uzyskanie gotowości operacyjnej wyrzutni Patriot, na których opiera się program Wisła. Polska jest drugim krajem na świecie, po USA, z najnowocześniejszymi zestawami PATRIOT z systemem IBCS” - czytamy w komunikacie MON.
Podstawowym zadaniem programu Wisła jest zwalczanie taktycznych rakiet balistycznych krótkiego zasięgu (w tym manewrujących), rakiet samosterujących oraz pilotowanych środków napadu powietrznego w całym zakresie prędkości i wysokości lotu, wykorzystywanych przez lotnictwo taktyczne, jak również zwalczanie bezpilotowych statków powietrznych.
https://defence24.pl/polityka-obronna/jutro-nowa-umowa-w-sprawie-ii-fazy-programu-wisla
#wisla #patriot #wojskopolskie #wojsko #wiadomoscipolska
Zaloguj się aby komentować
Poczta Polska na początku 2025 roku wprowadziła w życie nowy system pod nazwą e-Doręczenia. Ten to elektroniczny odpowiednik listu poleconego za potwierdzeniem odbioru. Spora rewolucja w doręczeniach umożliwia bezpieczną wysyłkę, odbiór i przechowywanie korespondencji w formie elektronicznej. Dzięki e-Doręczeniom podmioty publiczne, ale także obywatele i firmy mogą korzystać z wygodnych i bezpiecznych, elektronicznych przesyłek.
Formalnie e-Doręczenia nie różnią się niczym od tradycyjnych przesyłek. Nowy sposób wysyłania listów poleconych jest równoważny prawnie tradycyjnej przesyłce poleconej za potwierdzeniem odbioru.
Co ważne z perspektywy podmiotów publicznych, przedsiębiorców i zawodów zaufania publicznego, wszystkie będą miały obowiązek mieć adres do doręczeń elektronicznych. Jednocześnie będą zmuszone do prowadzenia korespondencji za pośrednictwem e-Doręczeń. Wpisanie adresu do e-Doręczeń do bazy adresów elektronicznych oznacza, że urzędy korzystające z e-Doręczeń będą przesyłały korespondencję danej firmie wyłącznie elektronicznie.
Obowiązek korzystania z e-Doręczeń przede wszystkim obejmie firmy zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) do końca zeszłego roku. Rewolucja w listach poleconych obejmie więc kilkaset tysięcy nowych użytkowników systemu. (...) Poczta Polska zapewnia jednak, że jest gotowa na utrzymanie sprawnego działania usługi, nawet przy większej liczbie użytkowników systemu.
Skąd zmiany w listach poleconych? Rozszerzenie programu, ma na celu przede wszystkim digitalizację korespondencji firmowej. Pozytywów jest jednak znacznie więcej. e-Doręczenia to zwiększenie bezpieczeństwa korespondencji i jej efektywności oraz obniżenie kosztów. Przedsiębiorcy zyskają gwarancję, że przesyłane informacje pozostaną niezmienione i nienaruszone. Oprócz tego pojawią się niepodważalne dowody nadania i odbioru. Wiadomości wysyłane z adresu do e-Doręczeń zawierają niezbędne dowody, uznawane przez instytucje państwowe.
#wiadomoscipolska #polska #pocztapolska
Mnie ten projekt strasznie bulwersuje - od lat działa ePUAP służący do korespondencji z urzędami. Działa stabilnie, jest całkowicie państwowy i bezpłatny. Równolegle eDoręczenia wdrożono wyłączenie w jednym celu - aby samorządy dofinansowały nieradzącą sobie, państwową Pocztę Polską. Innymi słowy - władza centralna nadała specjalny przywilej posiadanej przez siebie firmie, aby samorządy (i trochę firmy) płaciły 5 zł 30 gr za wysłany email.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować