Wszystkiego najlepszego wszystkim dzieciom, małym i dużym! Z tej okazji wypiję za Wasze zdrowie szklaneczkę czystej zimnej kranowianki. Zapraszam do dołączenia się do toastu i zadbania o swój poziom nawodnienia!
PS. Nie używajcie wody utlenionej na rany. Po prostu nie.
Starzy i młodzi, piękni i piękniejsi, zapraszam na uzupełnianie płynów! U mnie właśnie wjechała kawusia, ale spokojnie — pół litra wody i poranne chai latte też już za mną. A co u Was dobrego na szklanie?
Jeżeli jeszcze nic, to wypijcie z nami wspólny łyczek czegoś nawadniającego.
PS. Ciekawe, czy odwodnienie wywołuje jakieś dziwne sny.
"Sto lat samotności" to książka uznawana za klasykę literatury światowej i jedną z najważniejszych książek XX wieku. Z racji tego od dość dawna znajdowała się na mojej liście do przeczytania, i w końcu przyszła na nią pora.
Książka ta skupia się na przedstawieniu losów kilku pokoleń rodziny Buendía, którzy żyją w dość magicznej, oderwanej od rzeczywistości, onirycznej wiosce Macondo.
Chyba najlepiej podsumowuje ją komentarz, który znalazłam na LubimyCzytać, a który brzmi:
"-Mamo możemy mieć nasze magiczne encanto w domu?
-mamy nasze magiczne encanto w domu.
Tymczasem nasze magiczne encanto w domu:"
W tej książce jest... dużo rzeczy. Krew, pot, mrówki, seks, cyganie. Czyta się ją z pewną fascynacją, z absolutnym brakiem sympatii do bohaterów, ale jednocześnie z wewnętrzną akceptacją tego, dlaczego losy tej rodziny są, jakie są. Pewna baśniowość przedstawionych sytuacji jest w dziwny sposób zrozumiała i naturalna, bo wydaje się elementem kultury Ameryki Łacińskiej. Macondo mogłoby istnieć w Brazylii, Kolumbii, Peru, Wenezueli, i w każdym z tych miejsc byłoby... na miejscu. Ciekawie ukazane są przemiany społeczne i polityczne — Macondo jest po prostu mikroskopijną wersją całego kontynentu.
Jednocześnie nie polubiłam tej książki. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Męczyła mnie swoim brudem, kwiecistością, erotyzmem, kazirodztwem. Cieszę się, że mam ją za sobą, rozumiem jej wartość, i to w zasadzie tyle.
Mamy to: piątek, piąteczek! Wita Was #codziennepiciu
Co dziś u Was dobrego na szklanie? Kranowianka, herbatka, a może jakiś fikuśny napój? A jeśli jeszcze nic, to jest czas na poprawienie sytuacji i uzupełnienie płynów. Nawodnienie przyda się dziś w szczególności.
PS. Czy chomiki to zwierzęta, które mają tylko dzieci (wiadomo, w celu nauki, czym jest śmierć), czy dorośli bez dzieci też je miewają?
Czwartek to taki mały piątek! I czas na #codziennepiciu
Jakiż piękny dzień — nic, tylko się cieszyć i pić wodę. Udało się Wam już napić czegoś pysznego? A może dopiero jesteście przed pierwszym łykiem piciu? Jeśli o tym zapomnieliście, to wznoszę toast za szybkie nawodnienie!
PS. Dalej nie wiem, o co chodzi w tej zasadowej wodzie.
Środowy dzień to wody czas, więc zapraszam na #codziennepiciu 💛
W powietrzu wisi jakaś taka solidna parówa i już pewnie sami czujecie, że przydałoby się uzupełnić płyny. Jeżeli nie braliście tego jeszcze pod uwagę, to przychodzę z pomocą i zachęcam do uzupełnienia płynów! Wody starczy dla każdego.
PS. @owczareknietrzymryjski czekał na tego mema od ładnych paru dni - może odwdzięczy się uzupełnieniem mi wody na biurku… 🙏
Ciężki ten poniedziałek, co nie? I do tego najprawdopodobniej deszczowy. Ale przynajmniej przyroda się napije. A jak przyroda, to i my powinniśmy. Zapraszam do wspólnego piciu! Co macie dziś na szklanie?
PS. Zawsze poraża mnie widok parującego lasu — no jakby płonął. A to po prostu drzewa się pocą.
@Wrzoo oryginalny post tutaj, zapraszamy do piorunowania autora https://www.hejto.pl/wpis/na-splywie-z-flisakiem-a-gdzie-podrozujzhejto-pieniny-niedzielawieczur
Dzień dobry, wszyscy ledwo żywi, niewyspani, skacowani i zmęczeni, oraz ci, którzy nie zaszaleli wczoraj tak, jak uczestnicy trójmiejskiego hejtopiwa! Być może już się obudziliście, ale czy zadbaliście o nawodnienie? Jeśli nie, to stawiam każdemu z Was szklaneczkę wody.
PS. Mój zmęczony umysł wpadł na połączenie resztki Muszynianki z wczoraj z kranowianką również z wczoraj. No napój bogów. Polecanko.
Z lekkim sobotnim poślizgiem zapraszam na #codziennepiciu
Komu udało się już zwlec z wyrka? A jeśli za Wami jest już ten sukces, to odtrąbcie kolejny i uzupełnijcie płyny! A jak już uzupełnicie, to pochwalcie się, co dobrego dziś u Was na szklanie.
PS. Za memika dziękuję @owczareknietrzymryjski, który właśnie wierci i wiesza półki, aby sąsiedzi również wreszcie wstali i napili się wody.
Uprzejmie przypominam, że już jutro, czyli 24 maja 2025 o 19:00 spotykamy się w Gdańsku w pubie Pułapka (ul. Straganiarska 20/23).
Zapraszamy wszystkich chętnych i niezdecydowanych. Większość z nas też jest aspołeczna (tylko się kryje), nie trzeba nic mówić, można posiedzieć i posłuchać tych, którzy z racji nerwów będą dyskutować o głupotach.
Proponowane tematy dyskusji:
- kardigany: hit czy kit?;
- dlaczego wschodni Tajwan jest ważniejszy od zachodniego;
- kiedy będzie nowa aktualizacja aplikacji, w której powiadomienia nie mulą;
- czy to już ten wiek na wizytę u urologa i kolonoskopię.
Ogłoszenie grzecznościowe: @Sweet_acc_pr0sa oferuje nocleg osobom przyjezdnym. Więcej info u tego pana na priv.
Mamy zarezerwowany stół na 12 osób, spróbuję dziś jeszcze zadzwonić i zwiększyć liczbę siedzeń.
Ehh tacy to pozyja, @Wrzoo robisz tak, podchodzisz do baru, odrazu mowisz « muszynianka z lodem i cytrynka » wyciagsz 20pln i pytasz cey nie wie gdzie jest paszka, potem reszty nie trzeba.
Mamy to! Dotrwaliśmy do piątku! I do #codziennepiciu 💛
Jak Wam minął ranek? Zjedliście śniadanie? Napiliście się czegoś dobrego? A może właśnie uzupełniacie płyny? Jeżeli nie, to chodźcie na wspólne piciu! Szklaneczka wody zawsze w cenie.
PS. Tak przy okazji, to to WW takie średnie, 3/10. Już lepiej kupić Muszyniankę. Niemniej śmiechłam.
Udało mi się, i w końcu nie będę robić sobie wyrzutów — przeczytałam całą trylogię Sienkiewicza.
W komentarzach pod "Ogniem i mieczem" oraz "Potopem" przewijało się stwierdzenie, że "Pan Wołodyjowski" jest najsłabszą z części, i wielu osobom się nie podobała. Stanę więc w jego obronie, bo mi ta część podobała się w zasadzie najbardziej. Już tłumaczę dlaczego.
Mimo początkowej dziwaczności trójkąta miłosnego Basia-Wołodyjowski-Krzysia, większość wątków wydaje się nadzwyczaj dojrzała i przemyślana. Ogromnie pasowała mi postać Wołodyjowskiego, wolnego od młodzieńczego hultajstwa, swawoli i zapalczywości, które uosabiali Kmicic oraz Skrzetuski. Tu mamy trochę wycofanego stratega, dla którego honor i dobro kraju są wartością nadrzędną. Okej, może się to wydawać niektórym nudne, ale dla mnie była to miła odmiana po poprzednich tomach. Sama Basia, choć początkowo antypatyczna, ogromnie zyskała w moich oczach w dalszych rozdziałach. Gdy czytałam rozdział o jej wędrówce, czułam się, jakbym tam była i ją obserwowała.
Wrażenie zrobiło też na mnie przemyślane opisanie świata przedstawionego. Są nawet i opisy przyrody, których tak mi brakowało w pierwszej i drugiej części. Opis wojsk muzułmańskich również sprawił, że niemal zobaczyłam je oczyma wyobraźni.
I jedyne, czego mi może brakowało, to Rzędziana i pozostałych bohaterów z innych tomów. To, co tak mnie ucieszyło w "Potopie", to okazało się szczątkowe.
Generalnie doświadczenie trylogii w dorosłym życiu polecam. Cieszę się, że nie czytałam jej wcześniej, i zabrałam się za nią wtedy, gdy byłam na to przygotowana. I może zaburzyło mi to prywatny licznik, bo czyta się te książki wolniej od innych, ale mam poczucie spełnionego obowiązku.
@Wrzoo bardzo lubię Trylogię Sienkiewicz, ale moim zdaniem Pan Wołodyjowski do niej nie pasuje. Tak jak słusznie zauważyłaś, brakuje tutaj młodzieńczej buty i brawury. Powieść jest bardziej statyczna i stonowana, z perspektywy pamięci to bym powiedziałbym, że tam nic się nie dzieję przez 1/2 książki, porwanie Basi, nic się nie dzieje, Kamieniec Podolski. I pomimo tej dojrzałości powieści pojawia się jeden fragment, który nie pasuje mi do Sienkiewicza, ale może sam musiał do tego dorosnąć - rozliczenie Juranda z oprawcami bardziej mi pasuję do powieści Sienkiewicza, niż rozliczenie Luśni z Azją
Dzień dobry, i z lekkim poślizgiem zapraszam na #codziennepiciu
Na moim biurku stoją właśnie kawa, woda i wczorajsze herbaciane cold brew. A czy Wy jesteście zaopatrzeni piciowo na dzisiejszy dzień? Co u Was na szklanie? (A jeśli jeszcze nic, to zapraszam do wspólnego uzupełniania poziomu nawodnienia!)
PS. Za inspirację do dzisiejszego mema dziękuję @Rozpierpapierduchacz — dalej się obawiam rozcieńczać atrament wodą, to się jakoś nie godzi. xD
Środowy dzień to wody czas! Zapraszam na #codziennepiciu 💛
Jak Wam minął poranek? Wyspaliście się w ten piękny dzień? A czy uzupełniliście już płyny po nocy? Nawet jeśli tak, to mimo wszystko zapraszam Was na towarzyskie piciu. Stawiam każdemu po kranowiance ☺️
PS. Czekam w luxmedzie na wizytę lekarską i taktycznie ustawiłam się przy dystrybutorze wody. Najlepsze miejsce ever.
Dobrego wtorku! Chodźcie przy okazji na #codziennepiciu
No kawusię z rana pewnie już wypiliście, bo w takie dni jak dziś bez niej obyć się nie da. A czy zadbaliście jeszcze jakoś o swoje nawodnienie? Pochwalcie się wypitym piciu!
A jeśli jeszcze nie znaleźliście chwili na uzupełnienie płynów, to zachęcam do szklaneczki wody.
PS. Dopiero teraz rozumiem, że duża liczba calli wymaga taktycznego picia tak, by wysiedzieć przez cały czas spotkania. ;_;