Wtorek to taki mały poniedziałek. Niestety. Zwłaszcza, gdy miało się poniedziałek wolny. Ale na szczęście na poprawę humoru przychodzi piciu! Kto już odpalił nawadnianko? A jeśli jeszcze nie mieliście na to czasu, to zachęcam do zrobienia króciutkiej przerwy od obowiązków i uzupełnienia płynów.
PS. Ależ jest dzisiaj ciepło. Jakaś burza idzie, czy co?
Zwarci i gotowi na podbijanie tego tygodnia? No wiem, ja też nie. Ale może sytuację poprawi uzupełnienie płynów? Proponuję wspólną szklaneczkę czegoś nawadniającego. A może nawet i dwie. Oferta nieograniczona czasowo i łączy się z innymi promocjami.
PS. Kiedy nic nie ma w lodówce, szybki łyk mleka prosto z butli wchodzi jak złoto
No co ja poradzę, ja lubię "książki dżapan". Żeby nie było, to jest bardziej "książka czajna", ale wiadomo, o co chodzi.
Chińska prowincja, XIX wiek. Lilia rodzi się w nieco biednej rodzinie rolniczej. Jest córką, co automatycznie sprawia, że w oczach swoich rodziców jest tylko obciążeniem. Aby dobrze wydać ją za mąż, matka zaczyna krępować jej stopy i liczy na to, że uda się znaleźć dla niej w miarę godną partię małżeńską. Ale Lilii jest przeznaczone coś więcej. Okazuje się, że jest idealną kandydatką na laotong: duchową siostrą, połączoną z inną dziewczynką, Kwiatem Śniegu, wyjątkowym związkiem na całe życie.
Książka ta opowiedziana jest z perspektywy Lilii i ukazuje całe jej życie: od dni mleka, przez dni upinania włosów, dni ryżu i soli, po dni spokojnego siedzenia. Opowiada nie tylko o jej losach, ale też o losach jej przyjaźni z Kwiatem Śniegu — ich wzlotach i upadkach.
Ogółem książka ta jest bardzo podobna do "Kręgu kobiet pani Tan", który wrzucałam tu już wcześniej. Dużo czasu poświęcone jest krępowaniu stóp i wszystkiemu, co z nim związane; także przedstawieniu materialnej sytuacji kobiet szykujących się do zamążpójścia i tego, jak toczy się ich los po trafieniu do nowej rodziny. Tu jednak bardzo duże znaczenie ma wątek w zasadzie nie poruszany przez autorkę "Kręgu kobiet..." — nu shu, czyli sekretne pismo kobiet, którego używały do komunikowania się między sobą, spisywania swoich przemyśleń i dzielenia się tajemnicami.
Jest to przyjemny letniaczek — dobrze i szybko wchodzi. Jednak w przeciwieństwie do "Kręgu kobiet...", tu nie udało mi się przywiązać ani do głównej bohaterki, ani do Kwiatu Śniegu, ani do pozostałych postaci. Są one raczej płytkie, nie mają bogatych światów wewnętrznych. Fabuła trochę przyhamowała w połowie książki, dopiero w trzech czwartych autorka odzyskała pomysł na jej pociągnięcie. Nie mam jej do zarzucenia niczego złego, po prostu czuję tu trochę niewykorzystany potencjał. Ale jako niezbyt skomplikowana letnia kobieca literatura bez potrzeby głębszego myślenia spełniła swoje zadanie.
Dzień dobry! Jeszcze nadajecie z łóżeczka jak @sireplama ? A może już dawno na nogach i po papatonie jak @Trypsyna ? Niezależnie od aktywności, za każdym takim hejtowiczem sukcesu stoi odpowiednie nawadnianie. Uzupełnijcie więc płyny i Wy — na przykład pyszną kranowianką.
PS. Spokojnie, z Nałęczowianką mnie nigdy nie przyłapiecie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Wrzoo Sprytnie - taki do góry nogami ten sonet. Tercyny na tetrastychach, tego jeszcze nie grali. A przynajmniej ja nie widziałem. Me gusta No i tyle wspaniałej słowiańskiej mitologii!
Dzień dobry! Jak Wam mija ta piękna sobota? Macie jakieś plany?
Mam nadzieję, że uwzględniliście w nich też uzupełnianie płynów — aby lepiej cieszyć się weekendem, warto być nawodnionym. To co, szklaneczka piciu w dłoń i siup!
PS. Nie jest tak prosto zrobić italica w drugą stronę. A że jest sobota, to nawet nie będę kombinować.
@Wrzoo z racji na pogodę, oprócz nawadniania siebie, w przerwie między opadami deszczu podziurkowalem trawnik, bo ziemia miekka, co by mu lepiej piciu wchodziło, pic related:
Kolejny piękny piątek zasługuje na #codziennepiciu
Komu wody? Nie idę do domu, a wody mam dużo, więc dla wszystkich starczy. A może wolicie jakieś inne nawadniające piciu? Proszę o pochwalenie się dzisiejszym piciowyborem!
PS. Dzisiejszą przeróbkę memika podesłał gall anonim. Bardzo dziękuję
Czy są na sali nawodnieni hejtowicze? Mam nadzieję, że tak. A jeśli chcesz dołączyć do tego elitarnego grona, to proszę ładnie wziąć pełną szklaneczkę pysznego, nawadniającego piciu w dłoń i piciać! Przyjmiemy każdego.
PS. U mnie dziś bez kawusi, bo tymczasowy zakaz. Będzie ciężko, ale na szczęście jest woda.
Prawdziwy mężczyzna nie boi się różowego. Za to przez @GazelkaFarelka obrzydzilem sobie wodę z potoków, a był piękny po drodze, z przygotowanym kubkiem.
Za psi kij nie zrozumiem tej mody na promowanie czy wręcz chełpienie się, że się pije wodę w konkretnej ilości. Chryste Panie, czy juz nie można po prostu pić kiedy organizm jest spragniony? Co z Wami jest nie tak? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czym są "Lekcje greki"? Są na pewno bardzo smutną książką, wprowadzającą czytelnika w melancholię. W sam raz na deszczowe dni, takie jak teraz.
Ona nie mówi. Pewne wydarzenia w jej życiu sprawiły, że przestała. On z kolei traci wzrok, wkrótce całkiem oślepnie.
On uczy starożytnej greki na zajęciach, na które ona przychodzi. Myśli, że może jest głucha. Ona zaś niespecjalnie wyprowadza ludzi z błędu — dużo jest w niej rezerwy.
Obydwoje są niezwykle samotni — on dlatego, że pozostawił rodzinę i bliskich w Niemczech, w których mieszkał od wczesnej młodości; ona dlatego, że zostawił ją mąż, który uzyskał prawo do opieki nad dzieckiem i zamierza wyprowadzić się z nim za granicę.
Przez trzy czwarte książki obserwujemy i wysłuchujemy obu postaci, poznajemy ich losy. Jednocześnie buduje się napięcie, bo wiemy, że ich losy silnie się splotą. I ciężko to opisać, ale ma się wówczas wrażenie, jakby się siedziało z dwojgiem bliskich sobie ludzi w ciasnym pokoju. Jakbyśmy stali się świadkami bardzo ważnego wydarzenia, które nas nie dotyczy.
Tym niemniej, jest to kolejna książka, która potwierdza, że koreańskie i japońskie powieści nie są moją ulubioną literaturą. To bardziej książka typu "vibe" — mam wrażenie, że przez to, że nie jestem osadzona w tym kręgu kulturowym, umyka mi bardzo dużo kontekstu do domysłu. Nie chodzi tu o znajomość realiów; raczej o takie domyślanie się, co dana postać rzeczywiście myśli, jakie ma intencje, i co chce powiedzieć przez słowa, które wypowiada, a które są oszczędne.
A tak poza tym, to duże marginesy, duża czcionka, duża interlinia. A, i duży minus za nazwanie skuwki pióra "nakładką". Tłumaczka chyba nie używała nigdy piór.
No dzień dobry! Chodźcie, bo czeka #codziennepiciu
Mamy już środę! Z tej okazji chciałabym wznieść toast za osiągnięcie półmetka tygodnia roboczego. Najlepiej czymś nawadniającym — może szklaneczką wody? Jeśli jeszcze nie uzupełniliście dziś płynów, to zachęcam do podwójnego toastu!
PS. Ktoś wie, kiedy skończą się te deszczowe dni? Fajne są, ale wolę się nawadniać od wewnątrz, a nie od zewnątrz...
Oglądało ostatnio The Faulty z 1998. I to film o kosmitach przejmujących szkołe. I oni potrzebują wody i jak ktoś nie jest nawodniony to ciężej go przejąć. A narkotyki które dealer sprzedaje w szkole mają właściwości usuwające wodę z organizmu co je morduje i tak sprawdzają kto jest kosmitą.
Czeka nas dziś piękny dzień. A będzie jeszcze piękniejszy, jeśli doświadczycie go dobrze nawodnieni! Komu się już udało uzupełnić płyny? A może zwlekaliście z tym do teraz? Jeśli tak, to spokojnie — jest czas na nadrobienie braków. W doborowym towarzystwie aż miło się napić piciu.
PS. Muszę w końcu wyrzucić te butelki z auta. Ale co mnie wtedy uratuje w ciepły dzień? A nie, czekaj, ciepłych dni już nie ma.
@Wrzoo a ja się pochwalę, że udało mi się trochę ogarnąć, żeby nie przesadzać z wieczornym pićku, przez które musiałem wstawać w nocy na siku. Za to z samego rana piję więcej, ale tak porządnie napić się z rana jak tylko się oczy otworną, to coś wspaniałego. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kurczę, jak ja się cieszę, że trafiłam na tę książkę.
A stało się to, jak zwykle, przypadkiem, bo pojawiła się na liście nowości książkowych w bibliotece. Dało mi to jednocześnie okazję do zwiedzenia filii naukowej, w której nigdy nie byłam. To chyba jedna z mniej uczęszczanych bibliotek w Gdańsku, a szkoda, bo kryją się w niej takie perełki.
O czym jest "Patogeneza"? W dużym skrócie, o historii świata, ludzkości, i chorobach. A że ciekawi mnie i medycyna, i historia, to jest to książka dla mnie idealna.
Co jest jej największą zaletą? Przystępność. Książka napisana jest prostym językiem, bez zbędnego komplikowania, bez wielokrotnie złożonych, nadętych, naukowych zdań (no dobra, autor/tłumacz pod koniec bardzo często używa słowa "leseferystyczny", co po czwartym zastosowaniu zaczyna być już zabawne). Mimo że to jego pierwsza książka, autor przekazuje wiedzę z naturalną łatwością, opierając się na danych naukowych (duuużo przypisów). Przechodzi po kolei przez epoki, począwszy od prehistorii, przed neolit, antyk, średniowiecze, epokę kolonialną (co się przyjemnie uzupełnia z "Bzikiem kolonialnym", który czytałam niedawno), industrialną, aż do czasów współczesnych i teoretyzując na temat chorób przyszłości. Mój ulubiony rozdział to, naturalnie, antyk — opisy dotyczące chorób i poziomu medycyny oraz dbałości o higienę w starożytnej Grecji i Rzymie są niezmiernie wciągające. Ale może nie jestem w tym obiektywna, bo po prostu jest to moja ulubiona epoka historyczna.
Minusy? Przypisy na końcu książki (DLACZEGO?!). Ponadto mam wrażenie, że nie została w ogóle rozpromowana — wydawnictwo Filtry jest dość niszowe. A szkoda, bo zarówno treść, jak i tłumaczenie są na wysokim poziomie i książka ma potencjał na popularnonaukowy bestseller. A, no i okładka jest szkudna — ta publikacja naprawdę zasługuje na coś lepszego.
Książka jest współczesna, autor wydał ją bodaj 2 lata temu. Z tego powodu uprzedzam, że zawiera przemyślenia na temat koronawirusa oraz kwestii nierówności społecznych wynikających z rasizmu (z wyczerpującym wyjaśnieniem przyczyn historycznych, bardzo na poziomie), które koronasceptyków i osoby zamknięte na dyskusję w temacie dyskryminacji odrzucą od tej pozycji.
@Wrzoo kurde za dużo przez te Wasze wszystkie wrzutki z książkami mam kart naotwieranych, pora założyć konto na lubimyczytać i tam dodawać do jakiejś listy do przeczytania
Problemy ze wstawaniem? Zmęczenie? Suchość w ustach? To znak, że mogło Cię dopaść odwodnienie. Weź piciu! Piciu to sprawdzony środek na problem odwodnienia. Już jedna dawka piciu co pół godziny skutecznie niweluje objawy odwodnienia, dbając przy tym o zdrowe nawodnienie.
Piciu: zdrowym być — to piciu pić!
Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde piciu niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu pęcherzowi, życiu, lub zdrowiu.
Pewnie już wszyscy ładnie nawodnieni od rana i gotowi na piękną niedzielę. A jeśli jeszcze nie wypiliście niczego nawadniającego, to siup, po szklaneczkę piciu! Najlepiej smakuje w doborowym towarzystwie innych piciowiczów.
Ależ sobie pofolgowaliśmy, już prawie jedenasta! Mam nadzieję, że mimo to nie zapomnieliście o nawodnieniu. Macie jakieś nawadniające piciu pod ręką? Jeżeli nie, to to jest właśnie ten moment, by je sobie uzupełnić i popijać!
Ale z tym deszczem za oknem to dajcie spokój, kto to widział. Ale skoro ziemia pije, to i my się napijmy. Czegoś nawadniającego, oczywiście. Chętni na wspólną szklaneczkę pysznego pićka? A może już coś dobrego wypiliście? Zapraszam do chwalenia się!
PS. Memiczek ze specjalną dedykacją dla @owczareknietrzymryjski , którego jest to ulubiony nowy format mema. Poziom w sam raz na tę pogodę.
Piękny dzień, piękna pogoda — idealny czas żeby zrobić piciu w swoim życiu. Gotowi podbijać świat? A napiliście się przedtem? Jeśli jeszcze nie zdążyliście uzupełnić płynów, to to jest ten moment! Wspólna szklaneczka wody smakuje rozkosznie.
Czy da się wstać o 5:30 i czuć się dobrze? Średnio, ale z pomocą piciu nie boli tak bardzo. Jeżeli cierpicie na syndrom dziśsięniewyspania, to tym bardziej zasługujecie teraz na coś miłego. A cóż jest milszego od szklaneczki chłodnego nawadniającego piciu? Zapraszam zatem na wspólne uzupełnianie płynów!
PS. Dawno nie byłam tak dumna z mema.
PS. 2. Dorwałam w końcu tę całą wodę Fiji. No średnia jest, no. Woda dla mas pokroju Eviana.