Ach, za oknem pochmurno, sąsiad nawala wiertarą od samego rana, ale humor dalej gituwa, bo jest piciu. Wypiliście już dziś coś nawadniającego? Jeżeli nie, to zapraszam na wspólną szklaneczkę. U mnie tradycyjnie kranowianka.
No dzień dobry. Albo dobry wieczór. A na pewno dobre piciu. Nie muszę Wam pewnie o tym przypominać, ale może jeszcze wstrzymaliście się z uzupełnieniem poziomu nawodnienia i czekacie na odpowiedni moment. To co, wspólna szklaneczka wody?
PS. Z tym bólem głowy to tak jest za każdym razem. Napiję się piciu i momentalnie jak ręką odjął.
Pół miasta zalane, prądu nie ma, ale przynajmniej woda z kranu leci. Można przeżyć.
A Wy jak tam? Uzupełniliście płyny po nocy? Jeśli Wam to do tej pory umknęło, to to najlepsza pora na nadrobienie zaległości. Na przykład szklaneczką pysznej kranowianki.
PS. Dobrze, że gaz był, to chociaż sobie podgrzaliśmy wodę na kawę w rondlu.
Leje. I to solidnie. Ale tak, jak leje na dworze, tak Ty też polej sobie czegoś nawadniającego do picia. Wiadomo, ja polecam wodę, ale wiadomo — można inne piciu.
PS. Chyba połowa miejscowości Muszyna jest zatrudniona w przemyśle wodnym, biorąc pod uwagę to, ile wody produkują
@Wrzoo Dostałem kiedyś identycznego, albo bardzo podobnego, to sam się namnożył i trzeba było rozsadzać. Teraz mam tego dwie albo trzy doniczki, za to bardzo łatwo się o niego dba, bo wystarczy podlać raz na 1-2 tygodnie + zajmuje mało miejsca. Tylko nie potrafię go ładnie posadzić, pewnie wkopuję go zbyt płytko i za dużo wystaje z ziemi, przez co się przechyla - marny ze mnie ogrodnik, ale dbam najlepiej jak potrafię!
No dzień dobry! Ależ mamy piękny dzień, taki w sam raz na korzystanie z życia. A najlepiej jest korzystać z niego, mając wymaksowane staty, na przykład nawodnienie. To co, po szklaneczce albo kubeczku piciu? Każdy jest mile widziany w naszym piciuklubie!
Ta, jasne - jestem przy Koszalinie od poniedziałku, prognozy to mówiły że śmierć, k⁎⁎as i zniszczenie, a tu od 4 dni rewelacyjna pogoda. Tylko te prognozy zmieniały się rano każdego dnia.
@Wrzoo Dziękuję za wspaniałą nagrodę pocie... Za wyróżnienie. Chusteczka właśnie się przydała, wytarłem sobie nią jedną łzę szczęścia, że to nie na mnie padło tylko na @splash545 i drugą łzę - ze śmiechu - że się @George_Stark tak ładnie sam wpakował. A obydwu wspomnianym Panom gratuluję zwycięstwa, tego właściwego i tego podebranego.
Oczka pewnie już dawno otwarte, ale czy płyny uzupełnione po smacznym spanku? Jeśli jeszcze nie albo macie ochotę szczególnie o siebie zadbać, to chwyćcie ulubione piciu w dłoń i siup, nawadniamy się wspólnie!
PS. Dzisiejszy memik sponsoruje @Half_NEET_Half_Amazing — bardzo dziękuję. No jakbym oglądała się w lustrze.
Do kaktusów i sukulentów ręki nie mam (zazwyczaj przesadzam - hehe - z podlewaniem ich), ale najwyraźniej od jakiegoś czasu idzie mi trochę lepiej.
Ten aloes ościsty mam już wiele lat. Swego czasu spisałam go na straty, bo wyglądał potwornie, nie chciał rosnąć i w ogóle mnie nie cieszył. Potem wyjechaliśmy na dwa tygodnie, w czasie których mój tata wpadł podlać kwiatki, i aloes odżył.
Jakiś czas temu przesadziłam go z ciasnej doniczki do miski. Podłoże to mieszanka wysokoprzepuszczalna oraz Seramis (moje odkrycie, sukulenty go kochają).
No i… aloes odwdzięczył mi się, bo właśnie zakwitł 💛może nie jest to najpiękniejszy kwiat, ale cieszy mnie, że roślina spisana na straty jednak dobrze sobie radzi.
Mam nadzieję, że humory dopisują. I że dopisuje też poziom nawodnienia! A jeśli jeszcze nie, to to jest idealny moment na jego uzupełnienie. Szklaneczki w dłoń, i kto pije z nami?
PS. Przyjemnie tak wyjść z rana na godzinny spacerek. Od razu człowiek jakiś taki dotleniony i rozbudzony.
Najnowsza część serii "Kwiat paproci", lekkiego kobiecego fantasy, w którym centrum świata jest niewielka wieś Bieliny w Świętokrzyskim, tuż u podnóża Łysej Góry, a szeptuchy Gosia i Jaga dbają o zdrowie mieszkańców, jednocześnie broniąc ich przed słowiańskimi bogami, bestiami i demonami. Ten tom znów poświęcony jest Jadze, jako że jest to jeden z czterech tomów prequelowych. O ile tomy opisujące przygody Gosi były dla mnie ciekawsze, to te o Jadze... no, czytam, bo lubię uniwersum. Ciężko jest lubić Jagę i wczuć się w jej sposób myślenia albo podejmowania decyzji.
W "Swarożycu" mamy zwieńczenie historii związanej ze zobowiązaniem Jagi wobec swarnego boga ognia. Ale jak to zwykle bywa z tomami wypuszczanymi raz na półtora roku, miałam dość mgliste pojęcie na temat tego, co działo się wcześniej. Nie bardzo wiem, dlaczego Jaga musiała spełnić obietnicę daną Swarożycowi, nie za bardzo kojarzyłam też wątki poboczne, a autorka też pisała raczej tak, jakby czytelnik leciał ze wszystkimi tomami po kolei, bez przypominania wątków.
Cieszy mnie jednak, że to uniwersum dalej żyje. Książki są napisane lekko i humorystycznie, przygody są całkiem wciągające, a mitologia słowiańska dodaje wszystkiemu smaczku. No i autorka już zapowiedziała powrót do przygód Gosławy i Mieszka, co mnie bardzo cieszy. Najwyższy czas.
PS. Bardzo nie lubię obu szat graficznych, które dla tej serii od lat ciśnie wydawnictwo. Wersja z twarzami sugeruje klasyczne czytadła-romansidła, zaś wersja pokazana tutaj w ogóle nie oddaje natury tej serii i wydaje się być trochę... "biedna". Ale może to tylko moje odczucie.
Czwartek to mały piątek, ale zasługuje na nie mniejsze piciu! Zaczęliście już uzupełniać niedobory płynów po nocnych szaleństwach i potach? Jeśli nie, to szklaneczka w dłoń i prosimy do piciowego poloneza. Każdy znajdzie parę!
PS. Alternatywne nawadnianie zapewniają dziś borówki. Tak z kilo.