Morza szum, ptaków śpiew, #codziennepiciu pośród drzew
Łelkam ewribadi, zapraszam do piciania! Komu już udało się przygotować piciu celem uzupełnienia płynów? Jeśli jeszcze nie mieliście ku temu okazji, to zapraszam do wspólnego piciania. Choćby szklaneczki kranowianki, tak dla zdrowotności.
PS. Wybaczcie ten dzisiejszy mem, ton dziwny humor to od niewyspania.
Mamy to — nowy tydzień, nowe możliwości. I, mam nadzieję, stare nawyki porządnego nawadniania się! Jeśli jeszcze nie napiliście się piciu, to zachęcam do wspólnego świętowania poranka szklaneczką czegoś pysznego. Może kranowianki?
PS. Proszę się nie niepokoić, Kicia Kocia ostatecznie Muszyniankę znalazła.
Dzień bobrzy należy święcić przy pomocy #codziennepiciu
Niedziela mija Wam leniwie czy aktywnie? A może jeszcze się nie zdecydowaliście? Tak czy siak, warto zdecydować się na jedną przyjemną rzecz — nawodnienie! Zachęcam do szklaneczki dobrego piciu, które uzupełni Wam poziom płynów w organizmie.
No dzień dobry! Sobota sobotą, ale piciu pić trzeba. Kto już ładnie uzupełnił płyny? Co dobrego dzisiaj piliście? U mnie wjechała kawusia i kranowianka — zestaw standardowy.
No ładna jest ta książeczka. Chociaż kompletnie nie o to mi chodziło, gdy składałam na nią zamówienie w bibliotece.
Ale to moja wina — widzę "literatura podróżnicza" i myślę, że będzie to taki podróżniczy reportaż. Natomiast ta książka jest raczej lekturą typu "vibe" dla nastolatek, które chcą poczytać o Japonii, bo zaczęły oglądać anime pod wpływem tego Maksyma z szóstej B.
Ilustracje piękne, ale treści za wiele nie ma. Nic odkrywczego też tu raczej nie znajdziemy. Każda koncepcja (np. buddyzm) jest rozłożona na dwie strony, i omówiona w trzech dwuzdaniowych akapitach.
Jeśli macie młodszą siostrę albo bratanicę w wieku typu 11-14 lat, to zajara się tą książką na pewno.
"Małe życie" uznawane jest powoli za klasykę literatury współczesnej. O powieści tej wielokrotnie słyszałam, że jest fenomenalna, że rozdziera serce, że płacze się przy niej jak bóbr, że zostawia człowieka z poczuciem pustki po lekturze.
Ale o czym tak w zasadzie jest? To opowieść o losach i przyjaźni czwórki młodych mężczyzn, którzy poznają się w college'u. JB jest artystą, Willem — początkującym aktorem, Malcolm jest architektem, a Jude studiuje prawo. To właśnie Jude jest głównym bohaterem tej powieści — jest najbardziej tajemniczą postacią z całej czwórki, jego przyjaciele nie wiedzą zbyt wiele o jego przeszłości, rodzinie, korzeniach.
Obserwujemy, jak mijają lata, widzimy wzloty i upadki ich przyjaźni. Powoli też na wierzch wychodzi przeszłość Jude'a, którą chciał ukryć — zarówno przed innymi, jak i przed sobą samym.
Zdecydowanie nie jest to lekka lektura na lato. Muszę też z góry uprzedzić, że zawiera opisy — trigger warning — samookaleczania, przemocy (w tym przemocy seksualnej), prób samobójczych, ale też, co chyba najgorsze, zabronionych czynności seksualnych wobec nieletnich.
Lekturze towarzyszy nieustanne poczucie samotności. Jeśli miałabym jednym słowem ująć, o czym jest ta książka, to właściwym byłoby "osamotnienie". Przy czym spodziewałam się, że będę płakać o wiele częściej. Dobiła mnie w zasadzie końcówka (żeby nie spoilować osobom, które nie czytały, chodzi o czerwone kombi i wszystko, co po nim).
Czy jestem zachwycona tą książką i będę ją polecać? Raczej nie — ciężko jest polecić tak trudną i miejscami dobijającą książkę. Niemniej, doceniam kunszt pisarski autorki, jej umiejętność przekazywania treści o dużym ładunku emocjonalnym z oszczędnością i wyczuciem. Mało kto posiada ten dar.
No dzień dobry. Piątek. Dzień spotkań ze znajomymi, chrupania chrupków, kompletnej demotywacji do pracy. Ale cóż to tam majaczy w tle? Czy to odwodnienie? Oooo nie, na to nie pozwolimy! Proszę wziąć szklany oręż w dłoń i piciać bez zmiłowania!
No i jak tam? Czy Wasz dzień zaczął się dobrze? A czy mieliście szansę napić się już szklaneczki czegoś nawadniającego? Niezależnie od Waszych odpowiedzi, zachęcam do napicia się wspólnie. Ja niezmiennie proponuję kranowiankę, ale wybór pozostawiam Wam.
PS. I tak wszyscy kiedyś umrzemy. Ale nasze pięknie nawodnione organy i zdrowe nereczki mogą się jeszcze komuś przydać.
Morza szum, ptaków śpiew... to nie tu, bo jest flauta, a jedyne ptaki w okolicy to mewy. Ale piciu jest zawsze, stale i niezmiennie. Jak tam Wasz poziom nawodnienia? Udało Wam się już czegoś fajnego napić? A może czekacie na znak? To to jest ten znak.
No dzień dobry. Miło rozpocząć dzień od Hejto i szklaneczki wody. Kto tylko zaczął od Hejto, nie ma pełnego ekspiriensu. Namówiłam? To chodźcie na wspólne piciu!
PS. Dzisiejszy memik podesłał @entropy_ — bardzo dziękujemy
Zimne, dobre, nawadniające — to piciu! Czy udało się Wam już wypić choć szklaneczkę czegoś nawadniającego? Jeśli nie, to zachęcam do wspólnego piciania. Starczy dla wszystkich!
PS. Warto pić zwłaszcza, jeśli dzień wcześniej wypróbowaliście nowe indyjskie jedzenie na dzielni.
Ach, za oknem pochmurno, sąsiad nawala wiertarą od samego rana, ale humor dalej gituwa, bo jest piciu. Wypiliście już dziś coś nawadniającego? Jeżeli nie, to zapraszam na wspólną szklaneczkę. U mnie tradycyjnie kranowianka.