Mam sobie od dłuższego czasu sporą poduszkę finansową, czuje pewną niezależność na wypadek gdyby kilka kataklizmów się zdarzyło a ja potrzebowałabym na czarną godzinę sporej gotówki. Od dłuższego czasu kręciła mi się myśl w głowie - co dalej? Po prostu dalej zbierać na koncie oszczędnościowym cyferki?
W wielu miejscach w Internecie na temat osobistych finansów/inwestowania/oszczędzania widziałam polecenia tej książki jak i "Inwestowanie dla każdego". No i właśnie jestem po Finansowej Fortecy.
Był to strzał w 10.
Nauczyłam się podstaw o gotówce jak i o gospodarce oraz jej wpływie na wartość gotówki. Poznałam podstawy różnych aktywów inwestowania. Wiedza jest przekazana w bardzo przejrzysty, poukładany i klarowny sposób. Mimo wielkości cegły, czyta się naprawdę sprawnie. Nie ma tu ciężkiego naukowego tonu, tylko jakby kumpel w merytoryczny sposób Ci tłumaczył krok po kroku, co jak działa i z czego się to bierze.
Bardzo polecam osobom, które wcześniej nie interesowały się finansami osobistymi.
Dla osób siedzących głęboko w temacie inwestowania pewnie wiele rzeczy stąd będzie oczywistych.
Sposób wydania jest super, trzymając te tomiszcze w ręku, kartkując itd widać że jest to wydanie wyższej jakości. Cieszy oko
A "Inwestowanie dla każdego" Mateusza Smakołyka już wczoraj mi przyszło i zaraz wskakuje do czytania.
To dobra książka. Największym problemem tej książki jest to że przedstawia tylko jeden portfel inwestycyjny - "iwuciowy' dobry dla boomera z kilku milionowym majątkiem a nie szarego Kowalskiego ale to poniekąd wynika z natury iwucia - w aspektach inwestycyjnych unika jak ognia udzielania rad. W takim inteligentnym inwestorze xxi wieku jest rozdział poświęcony różnym portfelom ich zyskach i największych obsunieciach w czasie krótko mówiąc taktyki inwestycyjne różnych osób i jak na tym wychodzą - tego zabrakło u iwucia. Więc z tej książki nie skopiujecie gotowych portfeli typu 60/40 80/20 tylko będziecie musieli o tym doczytać gdzie indziej lub samemu wykminic odpowiedni dla was portfel - to główna różnica pomiędzy ta książką a kilkukrotnie droższym inteligentnym inwestorem xxi wieku.
Luke Ellis budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny, tyle że bez okien. Wkrótce orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieciakiem, którego tu uwięziono. To miejsce odosobnienia dla nastolatków obdarzonych zdolnościami telepatii lub telekinezy. W Instytucie zostaną poddani testom, które wzmocnią ich naturalną, choć nadprzyrodzoną moc. Opiekunowie nie mają skrupułów – grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne – surowo karane. Wszyscy jednak, prędzej czy później, trafią do drugiej części Instytutu, a stamtąd nikt już nie wraca.
Sam zamysł na fabułe spoko, ale miałam wrażenie - że ta pozycja Stefana Króla jest chyba bardziej infantylna? Wydaje mi się, że bardziej by mi się spodobała jakbym czytała ją jako nastolatka.
Taka o pozycja - spoko ale bez szału. Mimo tego że szybko się czyta, to lekko męczyła mnie.
Fabuła trzyma się kupy, nawet (o dziwo!) jest jakieś sensowne wytłumaczenie na koniec co w przypadku Króla jest chyba rzadkością, bo lubi tak czytelnika zostawić z niewyjaśnionym końcem xD
Poświęciłam sobotnie popołudnie na Wegetarianke, coby się móc wypowiedzieć o literackich Noblach. Straciłam czas, który można było wykorzystać na coś lepszego i umocniło mnie to w przekonaniu,że lepiej trzymać się z daleka od laureatów prestiżowych nagród.
Raz do roku stosuje zasadę, że wystawiam na vinted książki do których wiem że nie będę wracać i jednocześnie robię sobie miejsce na kolejne pozycje. Dlatego też i półka na samym dole jest wyczyszczona (a konto zasilone paroma groszami :D)
Książki w poziomie to te, które czekają na przeczytanie. Jednocześnie również czytam książki z biblioteki, staram się na raz czytać jedną swoją i jedną z biblioteki aby biblioteczka wolniej się wypełniała.
Imponują mi przeogromne regały wypełnione książkami, ale chyba minimalizm bardziej do mnie życiowo przemawia, stąd rotacja na tych 4 półkach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
It was so close ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niemalże już powąchałam sub 20.
Dziś wystartowałam sobie w biegu na 5 km w Pruszczu Gdańskim. Pogoda była super! Natomiast trochę źle przestudiowałam trasę, nie spodziewałam się tak dużego podbiegu po pierwszym kilometrze, zbombił mnie konkretnie. Już od 2 kilometra biegłam tak aby przeżyć xD Życióweczka i tak mocno poprawiona ale niedosyt jest.
Niedługo się rozprawię z tym wynikiem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Polecam tę imprezę, chętnie tu jeszcze wrócę.
A, no i udało się zająć pudło w klasyfikacji płci. Dostałam bardzo ładną statuetkę oraz wygrałam 200 pln xD Czy już mogę mówić że zarabiam z biegania? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Trypsyna Tak z ciekawości zapytam, dużo masz takich medali? Moja bratowa miała tego tyle (przeróżne, są naprawdę fajne wzory zwłaszcza jakieś okolicznościowe), że to już trzeba było ważyć a nie liczyć.