Na razie dwa rozdziały za mną. Jest dość niemrawo. Noszę kosze, noszę wino, coś tam pyr pyr na koniu, czasem machnę nożem. I jakaś baba zaczyna mi chłopa bałamucić, czyli wiadomo, że zaraz wszystko j⁎⁎⁎ie.
Nie że czekam, bo nie czekam. Tyle lat minęło, a ja nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo tych trzech typków nie potrafi oddać ducha oryginalnych sezonów.
Oceny nowej Nagiej Broni nie kłamią - świetna, głupkowata komedia. Dokładnie w stylu starych części. Gag leci za gagiem, jest kilka kapitalnych "running jokes", są easter eggi nawiązujące do klasyków, ale bez wpychania w co drugą scenę fanserwisu. Szkoda, że takie krótkie (niecałe półtorej godziny), no ale sami twórcy mówili, że chcieli utrzymać tempo przez cały film, więc ok - bo to się udało. No polecam.
Już pierwsza scena z napadem na bank jest żenująca. Kompletnie nietrafiony humor (klasyczne części bardzo mi się podobały) i zdaje się, że też nietrafiony casting Neesona.
Tablicę rejestracyjną z motorka przyszło mi odkręcić. Biorę kluczyk dziesiątkę, zjeżdżam windą do garażu. Szlag, ósemka jednak, wracam. Biorę ósemkę, zjeżdżam. Szlag, szóstka, wracam. Biorę garść nasadek w najróżniejszych rozmiarach, biorę też imbusik, bo będzie potrzebny, zjeżdżam. Szóstka pasuje, ale śrubka się kręci, a imbusik za duży, wracam. Biorę wszystkie imbusy, zjeżdżam. Sukces, śrubka odkręcona. Jedna, bo druga zapieczona. Wracam po kombinerki, zjeżdżam. Sukces, tablica odkręcona, cardio na ten tydzień zrobione.
Zdecydowanie topka w dyskografii Anaal Nathrakh. Wtedy jeszcze mocno eksperymentowali szukając swojego stylu i każdy album był inny. A ostatnie 6 albumów to właściwie jedno i to samo nagrywane w kółko.
Oua. Trochę minęło, odkąd ostatnio dłubałem lutownicą w małym #atari, ale w końcu domknąłem swój projekcik.
Do szczęścia brakowało mi już tylko sensownej jakości obrazu. O ile Atari ST z opisywaną poprzednio Medusą współpracuje perfekcyjnie, to małe Atari już tak se - to jednak komputer z poprzedniej ery, z marnej jakości wyjściem kompozytowym i s-video. Dlatego trzeba było zainwestować w kolejne rozszerzenie.
Czaiłem się na którąś z wersji Sophii, którą montuje się pod dla układ GTIA, odpowiedzialny za wyświetlanie obrazu. Nie doczekałem się, aktualna wersja nie jest dostępna, a autor dłubie nad kolejną. A szkoda, bo jest to fajny, mały kawałek sprzętu robiący to co chcę i niewiele więcej.
Tak więc poszedłem w klasykę: VBXE. To rozszerzenie ma już ponad 15 lat i jest dość kontrowersyjne. Rozbudowuje to atarkę o masę rzeczy, m.in. blitter, 21-bitową paletę kolorów, nowe tryby wyświetlania i sporo innych pierdół. Wiele dyskusji i mordobić było o to, czy małe Atari z VBXE to jeszcze małe Atari czy już nie. Z jednej strony, tak mogłyby wyglądać komputery z serii XE, gdyby firmą nie zarządzały same dzbany i rozwijały ten sprzęt, zamiast przez całe lata 80 sprzedawać to samo. Z drugiej, dlaczego by do Atari nie wsadzić Ryzena i nie twierdzić, że to nadal Atari?
W każdym razie, lutownica w dłoń, Antic wylutowany, wstawiona podstawka, kilka innych elementów z płyty też wywalonych (np. kwarc generujący taktowanie - tak, nawet jego VBXE zastępuje), trochę kabelków dolutowanych i śmiga. Mam co chciałem - elegancki sygnał RGB wyprowadzony z małego Atari. Cała reszta bajerów z VBXE - no jak sobie odpalę demko czy grę z tego korzystającą, to też będę miał.
Do pełni szczęścia brakowało już tylko jakiegoś wyprowadzenia nowych sygnałów na zewnątrz obudowy - zarówno wideo, jak i audio, bo dawno temu zamontowałem stereo w postaci PokeyMAX i gniazdo jack tak sobie wisi na kabelkach wystających z obudowy.
Wiercić w obudowie nie chciałem, bo i szkoda, i jednak te czterdziestolenie plastiki to dość kruche są. Tu nawinął się bardzo pomysłowy projekt - SAVO. Mały, sprytny kawałek płytki z wyjściem w standardzie (o ile to jakiś standard) Sega Saturn. Wystarczy wylutować modulator (czyli takie ustrojstwo do generowania sygnału do wejścia antenowego w TV), wlutować SAVO, podpiąć kabelkami do VBXE i PokeyMAX (tu lekka prowizorka wyszła, bo skończyły mi się ładne kabelki) i zamiast wyjścia antenowego mamy Mini Din-10. To teraz podpiąć prawie normalnym kablem Scart od Segi do Medusy i po temacie - mamy audio i video.
Prawie normalnym, bo jest haczyk. W Scart jeden z sygnałów to RGB Control. Aby odbiornik wiedział, że ma się przełączyć na sygnał RGB, trzeba po tym przewodzie puścić napięcie między 1 a 3 V. Problem w tym, że w Atari mamy tylko 5 V Na szczęście dostarczany kabelek zawiera opornik, który obniża napięcie na tej linii do 2,9 V, więc łapie się w normę i dzięki temu nie trzeba samemu kombinować.Efekt jest perfekcyjny - obraz ostry jak żyleta, kolory żywe, obudowa Atari w całości, teraz mogę już w końcu usiąść i oglądać dema.
Dziadki na sztruclach, gdy ktoś spyta o ABS na grupie motocyklowej: po co ci to; kiedyś tego nie było i wszyscy jeździli; naucz się hamować pulsacyjnie; jak potrzebujesz systemów by jeździć, to lepiej nie wsiadaj na motur!
Jazda motocyklem w grupie to w 90% przypadków aktywacja monke brain i popisywania się oraz zapierdalania, bo chłopom głupio jechać wolniej niż koledzy, a potem mamy takie akcje :(
Fascynujące jest obserwowanie, jak dwie osoby nieposługujące się interpunkcją dyskutują z użyciem zdań typu "nie chodzi o XXX", (gdzie w domyśle po "nie" jest przecinek) czy "nie kończą się" (tak samo) i doskonale się rozumieją. To chyba następny krok ewolucji człowieka, a ja zostałem z tyłu.
Rano od razu po otwarciu oczu pomyślałem, że to dziś. I rzeczywiście - po prawie pięciu latach na pakerni w końcu udało mi się wycisnąć te zasrane 100 kg na płaskiej. Przez ostatnie dwa lata podchodziłem do tego kilka razy, z reguły 95 kg szło jako tako, a 97,5 już mnie przygniatało na śmierć. A teraz poszło mi tak gładko, że złapałem za 105 i prawie prawie wpadło
Moja klata to śmiech na sali, ale co zrobić. Ciężkie jest życie naturala. Przynajmniej mam śmieszne staty trójbojowe: 200 w martwym, 130 w siadach i 100 na płaskiej